Reklama

Atletico ograło drugi garnitur Realu w derbach

Szymon Piórek

Autor:Szymon Piórek

08 maja 2022, 23:07 • 3 min czytania 15 komentarzy

Real Madryt po awansie do finału Ligi Mistrzów i zdobyciu mistrzostwa Hiszpanii machnął ręką na derbowy mecz z Atletico. Carlo Ancelotti wystawił do gry wielu rezerwowych, którzy nie poradzili sobie z Los Colchoneros. W konsekwencji podopieczni Diego Simeone wygrali derby Madryt 1:0.

Atletico ograło drugi garnitur Realu w derbach

Derbowa temperatura spotkania została ostudzona na długo przed pierwszym gwizdkiem. Real Madryt przystępował do starcia już jako mistrz Hiszpanii i nie musiał za wszelką cenę walczyć o ligowe punkty. Kolejne kostki lodu do tego letniego napoju dorzucił Carlo Ancelotti, który po trudnym półfinałowym starciu w Lidze Mistrzów dał odpocząć swoim asom. Na Wando Metropolitano Królewscy założyli drugi garnitur, a szansę otrzymali m.in. Andrij Łunin czy Luca Jović. Po zobaczeniu wyjściowej jedenastki Los Blancos Atletico miało w końcu zasadny powód nierobienia szpaleru graczom Realu, o czym wielokrotnie dyskutowany przed meczem. Gdyby Los Colchoneros zrobili szpaler, to przeszliby nim piłkarze, którzy wpływ na mistrzostwo Hiszpanii mieli znikomy.

Atletico – Real Madryt: Popis Carrasco

To też sprawiło, że Atleti chcieli wykorzystać słabości personalne Królewskich i od pierwszych sekund przejęli inicjatywę derbowej potyczki. Pierwsze skrzypce w ekipie gospodarzy grał Yannick Carrasco. Belgijski skrzydłowy napędzał grę Atletico, rozprowadzał ją i wykonywał niemal wszystkie stałe fragmenty. Po pierwszej połowie brylował w dwóch statystykach:

  • Wykonał najwięcej dryblingów – 3, w tym najwięcej skutecznych -2,
  • Oddał najwięcej strzałów – 4.

Niewielkie jednak z tego wynikało. W ostatnim tercji przed bramką Realu Los Colchoneros nie mieli pomysłu na finalizację akcji i często kończyły się one na defensorach przyjezdnych.

Reklama

Tak było również i w 35. minucie meczu, gdy Mattheus Cunha został zatrzymany przez Edera Militao wespół z Jesusem Vallejo. Po kilku chwilach sędzia sprawdził tę sytuację na powtórce i dostrzegł przewinienie, jakiego dopuścił się drugi ze stoperów Realu i przyznał jedenastkę gospodarzom. Do rzutu karnego podszedł, a jakże, najlepszy niedzielnego wieczoru Carrasco. Belgijski skrzydłowy pewnym plasowanym uderzeniem pokonał Łunina, dla którego był to debiut w Realu w LaLiga. Niemniej jednak był to pierwszy i jedyny celny strzał Atletico w pierwszej połowie.

Atletico – Real Madryt: Śmiech przez łzy

Mimo tak słabego występu swoich podopiecznych Carlo Ancelotti nie zdecydował się na zmiany w przerwie. Po niej Real nieco odzyskał rezon, lecz większość klarownych sytuacji przed polem karnym zatrzymywał niemal bezbłędny w obronie Geoffrey Kondogbia. Pierwszych roszad Carletto dokonał po kwadransie, lecz wydaje się, że wyłącznie dlatego, że nie miał z kim pożartować na ławce. Mimo że Casemiro zmarnował dwie dogodne okazje Królewskich do doprowadzenia do wyrównania, to po zejściu na ławkę był wyraźnie rozbawiony. Przez długi czas rozmawiał, dowcipkował i śmiał się wniebogłosy ze swoim szkoleniowcem.

Do śmiechu nie było kibicom zgromadzonym na stadionie. W drugiej połowie nie otrzymali spektaklu, jakiego oczekiwali. Spotkanie obfitowało, ale co najwyżej w wiele indywidualnych błędów, pomyłek i niecelnych strzałów. Gdy w końcu piłka zmierzała bliżej światła bramki po strzale Carrasco, zatrzymała się na słupku. Po drugiej stronie boiska elementem nie do przejścia pozostawał Jan Oblak. Słoweniec bezbłędnie reagował na różnorodne uderzenia zawodników Realu, a próbowali zarówno z dystansu, w sytuacji sam na sam czy główkując. To dzięki jego dobrej postawie w drugiej połowie Atletico dowiozło derbowe zwycięstwo do końca. Jest to pierwsza ligowa wygrana Los Colchoneros z Królewskimi od 2016 roku i pierwsza na Wanda Metropolitano.

Atletico Madryt – Real Madryt (1:0)

Carrasco 40′ z karnego

Czytaj więcej o Realu Madryt:

Fot. Newspix

Reklama

Urodzony z piłką, a przynajmniej tak mówią wszyscy w rodzinie. Wspomnienia pierwszej koszulki są dość mgliste, ale raz po raz powtarzano, że był to trykot Micheala Owena z Liverpoolu przywieziony z saksów przez stryjka. Wychowany na opowieściach taty o Leszku Piszu i drużynie Legii Warszawa z lat 80. i 90. Były trzecioligowy zawodnik Startu Działdowo, który na rzecz dziennikarstwa zrezygnował z kopania się po czole. Od 19. roku życia związany z pisaniem. Najpierw w "Przeglądzie Sportowym", a teraz w"Weszło". Fan polskiej kopanej na różnych poziomach od Ekstraklasy do B-klasy, niemieckiego futbolu, piłkarskich opowieści historycznych i ciekawostek różnej maści.

Rozwiń

Najnowsze

Anglia

Angielska federacja zamieściła ogłoszenie o pracę na stanowisko… selekcjonera

Damian Popilowski
6
Angielska federacja zamieściła ogłoszenie o pracę na stanowisko… selekcjonera

Hiszpania

Komentarze

15 komentarzy

Loading...