Reklama

Pavol Stano – trener, który potrafi stawiać na młodzież

Maciej Wąsowski

Autor:Maciej Wąsowski

11 marca 2022, 20:01 • 8 min czytania 1 komentarz

W Polsce wszyscy pamiętają go jako piłkarza. Był twardy, silny i nieustępliwy. Bywało tak, że ze środkowego obrońcy zmieniał się w napastnika. Tak zdarzało się w czasach jego gry w Koronie Kielce czy Bruk-Bet Termalice Nieciecza. W Ekstraklasie rozegrał 243 mecze i strzelił 23 gole. Występował w pięciu różnych klubach. 7 marca został szkoleniowcem Wisły Płock. Na Słowacji w 2021 roku Pavol Stano był wybierany na trenera roku. Wszystko przez jego znakomitą pracę z MSK Żilina. Z powodu koronawirusa klub był bliski bankructwa, a 44-latek zdobył wicemistrzostwo kraju, doszedł do finału krajowego pucharu i był bliski awansu do fazy grupowej Ligi Konferencji. Wszystkie te wyniki osiągał wystawiając do gry bardzo młody zespół.

Pavol Stano – trener, który potrafi stawiać na młodzież

Był marzec 2020 roku. Pierwsze miesiące pandemii. Liga słowacka przerwała rozgrywki. MSK Zilina wydała oświadczenie, że jest bliska upadku. Z powodu problemów finansowych klub zdecydował się rozstać z najlepiej zarabiającymi piłkarzami, dostali oni wypowiedzenia. Drużynę musieli opuścić wówczas m.in.: Filip Balaj (dziś Cracovia), Miroslav Kacer i Filip Kasa (obaj Viktoria Pilzno), Dominik Holec (Sparta Praga, a w poprzednim sezonie Raków Częstochowa), Martin Kralik i Lukas Janosik (obaj Ceskie Budejovice, ten drugi wrócił już do Žiliny). To był trzon zespołu. W klubie wpadli na pomysł, żeby dograć sezon i postawić na młodych graczy z rezerw.

Stano musiał postawić na młodzież

Wtedy prawdziwą szansę w pierwszej drużynie od trenera Stano dostali na dobre m.in. Polacy Jakub Kiwior (dziś włoska Spezia) i Dawid Kurminowski (w tej chwili duńskie Aarhus) oraz Ormianin Wahan Biczachczjan (obecnie Pogoń Szczecin). Szkoleniowiec zaczął pracę na początku 2020 roku.

– Stano znał wyróżniających się młodych chłopaków z rezerw, bo wcześniej pracował z drugim zespołem. Pełnił też jakąś funkcję w klubowej akademii. Doskonale znał specyfikę całej Żiliny i wiedział, na które talenty postawić – mówi Piotr Słonka, znawca ukraińskiej, czeskiej i słowackiej piłki. Na Twitterze jest znany pod pseudonimem BuckarooBanzai.

Reklama
jakub-kiwior

Sezon 2019/20 wznowiono w czerwcu. Mimo osłabień Żilina zdołała wygrać dwa z pięciu meczów i zdobyć wicemistrzostwo kraju. Była jednak spora zaliczka z rozgrywek zasadniczych. Kolejny sezon miał być trudny. Młodej drużynie wieszczono walkę o utrzymanie. Do myślenia musiała dać też porażka w I rundzie eliminacji Ligi Europy z walijskim półamatorami z The New Saints (1:3).

– To była specyfika tamtej Żiliny. Młodzi zawodnicy mieli wahania formy. A wówczas kadra zespołu była bardzo młoda. Nieco przekraczała ponad 21 lat. Znajdowali się w niej albo nastolatkowie, albo maksymalnie 21-22-latkowie. Wyjątkiem był środkowy pomocnik Jakub Paur, który miał 27 lat i występuje w Żilinie do dziś. Wtedy drużyna Stano potrafiła wygrać z czołowym zespołem ligi, z innym strzelić nawet sześć goli, żeby z kolejnym niespodziewanie przegrać – wspomina Słonka, który oglądał wtedy kilka spotkań z wysokości trybun.

Grali za Stano bardzo ofensywnie

– Żilina od dawna gra ustawieniem 1-4-3-3. Jest tam miejsce dla klasycznego napastnika i dwóch skrzydłowych. Ważną rolę odgrywają też środkowi pomocnicy, którzy muszą być rozbiegani i aktywni. Taki system gry wdrożył w tym klubie Adrian Gula (jego starszy brat Norbert został asystentem Stano w Płocku – przyp. red.), czyli były szkoleniowiec Wisły Kraków. Stano to wszystko zaakceptował. Wdrożył oczywiście swoje drobne modyfikacje, ale trzymał się głównych założeń. Nie zawsze miał jednak odpowiednich wykonawców, a mimo to osiągał dobre wyniki – dodaje „BuckarooBanzai”, z którego przemyśleniami na temat słowackiej, ukraińskiej czy czeskiej piłki od jakiegoś czasu liczą się klubowi skauci i menedżerowie.

dawid-kurminowski

Za czasów Stano Żilina grała bardzo ofensywnie, nie zawsze zważając na obronę. Słowak w 70 meczach osiągnął bilans: 37 wygranych, 11 remisów i 22 porażek. Uwagę zwraca też stosunek bramek: 156–102. Beneficjentem takiego sposobu gry był Kurminowski, który w poprzednim sezonie został królem strzelców Fortuna Ligi. Strzelił 19 goli w 32 występach. 23-letni Polak zapracował dzięki temu na transfer do duńskiego Aarhus, które zapłaciło 1 mln euro.

Były klub Stano potrafi sprzedawać piłkarzy

Słowacki klub potrafi świetnie sprzedawać od lat. Doskonale widać to po rekordach sprzedażowych Żiliny :

Reklama
  1. Milan Skrinar (Sampdoria Genua – 5,2 mln euro) styczeń 2016
  2. Laszlo Benes (Borussia Mönchengladbach – 5,0 mln euro) lipiec 2016
  3. Robert Bozenik (Feyenoord – 4,0 mln euro) styczeń 2020
  4. Tomas Hubocan (Zenit – 4,0 mln euro) luty 2008
  5. David Hancko (Fiorentina – 3,8 mln euro) lipiec 2018
  6. Samuel Mraz (Empoli – 1,5 mln euro) lipiec 2018
  7. Nikolas Spalek (Brescia – 1,5 mln euro) styczeń 2018
  8. Jakub Kiwior (Spezia – 1,5 mln euro) sierpień 2021
  9. Denis Vavro (FC Kopenhaga – 1,4 mln euro) sierpień 2017
  10. Peter Styvar (Bristol City – 1,05 mln euro) styczeń 2009
  11. Dawid Kurminowski (Aarhus – 1 mln euro) lipiec 2021

Od problemów z 2020 roku (pieniądze za Bozenika przyszły w ratach) klub nie płaci zawodnikom wysokich kontraktów nawet, jak na warunki słowackie. Dlatego większość klubów Ekstraklasy potrafi kupić wyróżniających się graczy Żiliny, czego efektem są przejścia tej zimy: Wahan Biczachczjan (Pogoń Szczecin – 0,9 mln euro) czy Enisa Fazlagicia (Wisła Kraków – 0,5 mln euro). Trener Stano musiał zaakceptować fakt, że najlepsi piłkarze będą odchodzić z klubu. Wiedział, że taka jest jego filozofia.

„Naszą długoterminową strategią jest rozwijanie talentów u dzieci do momentu, w którym dzięki piłce będą zarabiać na życie” – podkreślały władze klubu w jednym z oświadczeń w 2020 roku.

– Żilina wspólnie z FK AS Trencin mają opinię najlepszych akademii w całej Słowacji. Świetnie wiedzą o tym polscy skauci, dyrektorzy sportowi czy menedżerowie. U nas płaci się więcej. Poza tym wyjazd do Słowacji nie jest drogi. W kilka dni można zobaczyć kilka meczów. Są w Polsce ludzie, którzy mają świetne rozeznanie na tym rynku. Nie jest tak, że nie mamy z kim konkurować, bo na przykład kluby z Holandii czy Belgii też obserwują Żilinę i jej najlepszych graczy. Tamtejsza praca z młodzieżą jest doceniana. Trener Stano miał w tym spory udział w ostatnim czasie – mówi Słonka.

Świetnie dogaduje się z piłkarzami i dba o ich interes

Wspomnieni Biczachczjan i Fazlagić w poprzednim sezonie razem m.in. z Kiwiorem i Kurminowskim doprowadzili drużynę do 4. miejsce w lidze i doszli do finału Pucharu Słowacji, gdzie Żilina przegrała 1:2 po dogrywce ze Slovanem Bratysława. W międzyczasie praca Stano została doceniona, bo w maju ubiegłego roku został on wybrany trenerem roku na Słowacji.

– Rozmawiałem z kilkoma zawodnikami i dziennikarzami ze Słowacji. Wszyscy podkreślają, że Stano ma świetny charakter. Jest po prostu dobrym człowiekiem, potrafiących jednoczyć ludzi. Świetnie też ich rozumie. Kiedy jakiś zawodnik miał problemy, to trener nigdy nie przechodził nad tym do porządku dziennego, tylko starał się pomóc. Potrafił też utrzymać dobrą atmosferę w zespole nawet wśród zawodników, którzy mniej grali. Być może to wynika też z faktu, że sam był niezłym piłkarzem – zaznacza „BuckarooBanzai”.

wahan-biczachczjan

Już w maju ubiegłego roku działacze Wisły Płock nawiązali kontakt ze Stano. Wówczas ważyły się losy pozostania w ekipie Nafciarzy Macieja Bartoszka. Ostatecznie został on w klubie z Mazowsza. Słowak oferty nie przyjął, bo nie chciał zostawić Żiliny i jej zawodników przed startem w eliminacjach Ligi Konferencji Europy. W nich słowacki klub doszedł do ostatniej czwartej rundy, po drodze pokonując: gruzińskie FC Dila Gori, cypryjski Apollon Limassol i kazachski Toboł Kostanaj. W decydującym dwumeczu o awansie do fazy grupowej lepsi okazali się Czesi z FK Jablonec. Stano poprowadził drużynę jeszcze w siedmiu meczach. Odszedł po 10. kolejce Fortuna Ligi, kiedy Żilina zajmowała 7. miejsce w tabeli. Wyniki w krajowych rozgrywkach były słabsze niż rok wcześniej, ale w międzyczasie z klubu odeszli Kiwior i Kurminowski. Trener nie został jednak zwolniony przez rezultaty. Okazuje się, że wstawił się za zawodników u szefostwa klubu. Chciał, żeby ci docenili najlepszych graczy podwyżkami lub premiami. Środki do tego były, bo drużyna sporo zarobiła, awansując do IV rundy eliminacji LKE. Zgody na to nie było, co miało być bezpośrednim powodem odejścia Stano. To nastąpiło 3 października ubiegłego roku.

Zatrudnienie Stano rozważały Zagłębie Lubin i Bruk-Bet Termalica

Atutem nowego szkoleniowca Wisły Płock jest znajomość naszego języka i ligi. Pracował też przez chwilę jako asystent Jacka Zielińskiego w Bruk-Bet Termalice (w 2018 rok). Potrafi też wykorzystać potencjał młodych zawodników. Dowiedzieliśmy się, że przy okazji negocjacji z Nafciarzami mocno interesował się tematem czwartoligowych rezerw. Ponoć chciałby, żeby grały one w podobny sposób do pierwszej drużyny. Być może niebawem ktoś z Wisły II pojawi się w ekstraklasowym meczu. Trener zna też jednego z zawodników płocczan ze wspólnej pracy. 24 mecze w Żilinie po jego wodzą rozegrał prawy wahadłowy lub skrzydłowy Kristian Vallo.

Niepokojący może być fakt, że Stano zazwyczaj korzystał z ustawienia 1-4-3-3. W Wiśle podczas pracy trenera Macieja Bartoszka też zdarzało się tak grać, ale w Żilinie Stano korzystał z klasycznych skrzydłowych. Takich w Płocku w zasadzie jest tylko dwóch: Jorginho i młody Bartosz Zynek.

– Stano nie trzymał się kurczowo jednego ustawienia. Potrafił je zmienić i zagrać na przykład trójką z tyłu. Najlepiej drużynie jednak szło, kiedy używał tego wyjściowego 1-4-3-3. Jak nie miał odpowiednich wykonawców, to zmieniał zawodnikom pozycje i nieźle to wyglądało. Na przykład Paur po odejściu Kurminowskiego często jest napastnikiem. Generalnie jestem bardzo ciekawy, jak ten trener poradzi sobie w Ekstraklasie. Kilka klubów chciało go już wcześniej. Interesowały się nim Zagłębie Lubin i Bruk-Bet Termalica Nieciecza. Z ciekawością będą obserwował mecze Wisły – kończy „BuckarooBanzai”.

WIĘCEJ O WIŚLE PŁOCK:

Fot. Newspix

Rocznik 1987. Urodził się tego samego dnia, co Alessandro Del Piero tylko 13 lat później. Zaczynał w tygodniku „Linia Otwocka”, gdzie wnikliwie opisywał m.in. drugoligowe losy OKS Start Otwock pod rządami Dariusza Dźwigały. Od lutego 2011 roku do grudnia 2021 pracował w „Przeglądzie Sportowym”, gdzie zajmował się głównie polską piłką ligową. Lubi pogrzebać przy kontrowersjach sędziowskich, jak również przy sprawach proceduralnych i związkowych. Fan spotkań niższych klas rozgrywkowych, gdzie kibicuje warszawskiemu PKS Radość (obecnie liga okręgowa). Absolwent XXV LO im. Józefa Wybickiego w Warszawie i Wyższej Szkoły Dziennikarskiej im. Melchiora Wańkowicza.

Rozwiń

Najnowsze

Live

LIVE: Emocje rosnące wykładniczo. Sobotę zaczynamy od Stali z Widzewem

redakcja
0
LIVE: Emocje rosnące wykładniczo. Sobotę zaczynamy od Stali z Widzewem
1 liga

Mamrot: Nie wierzę w coś takiego jak efekt nowej miotły

Piotr Rzepecki
1
Mamrot: Nie wierzę w coś takiego jak efekt nowej miotły

Komentarze

1 komentarz

Loading...