Reklama

Kostadinov: Przed meczem o EURO Goran Pandev wygłosił taką przemowę, że wszyscy płakali

Szymon Janczyk

Autor:Szymon Janczyk

26 stycznia 2022, 09:33 • 8 min czytania 7 komentarzy

Jakie to uczucie być częścią historycznego sukcesu swojego narodu? O reprezentacji Macedonii Północnej porozmawialiśmy z nowym piłkarzem Piasta Gliwice. Tihomir Kostadinov wywalczył z kadrą awans na mistrzostwa Europy i pojechał na tę imprezę. Dzielenie szatni z Goranem Pandewem, rozwój futbolu w ojczyźnie i chęć postraszenia Włochów — to kilka tematów, które pomocnik poruszył w wywiadzie z Weszło. Zapraszamy. 

Kostadinov: Przed meczem o EURO Goran Pandev wygłosił taką przemowę, że wszyscy płakali

Cofnijmy się do ostatniej minuty waszego meczu z Gruzją. Finał baraży o awans na EURO 2020. Jakie uczucie towarzyszyło wam po ostatnim gwizdku?

To było niesamowite! Jesteśmy niewielkim krajem, porównując nas z resztą Europy czy świata. Osiągnąć coś takiego było dla Macedonii Północnej ogromnym zaszczytem i honorem. Zwłaszcza że zasłużyliśmy na tamto zwycięstwo i awans. Mieliśmy, mamy, coraz lepszy skład i powinniśmy znaleźć się na EURO 2020.

Potem było kilkudniowe świętowanie?

Trochę tak. Byliśmy wtedy w hotelu, zasady covidowe zabraniały nam świętować z kibicami. Ale na ulicach Skopje, stolicy kraju, trwała wielka impreza. My bawiliśmy się w hotelu, jednak nie trwało to zbyt długo. Jeden, dwa dni, bo potem czekały nas jeszcze mecze Ligi Narodów.

Reklama

Stresowaliście się przed meczem?

Jasne, gdybyśmy przegrali, to byłby spory zawód. Zwłaszcza dla Gorana Pandeva, który jest wielkim piłkarzem, najlepszym w historii naszego kraju. Większość swojej kariery spędził we Włoszech, wygrał Ligę Mistrzów i mnóstwo innych tytułów, ale z reprezentacją nie miał takich sukcesów. Dla niego tamten mecz był wielkim wydarzeniem, w końcu na koniec kariery mógłby zagrać na dużym turnieju z Macedonią. Mogę powiedzieć, że zagraliśmy dla niego, bo chcieliśmy, żeby pojechał na mistrzostwa Europy i bardzo się cieszę, że udało nam się pomóc mu spełnić to marzenie.

Pewnie przed meczem powiedział wam parę słów.

O tak, to była bardzo emocjonalna, wzruszająca przemowa. Mówił, że mógłby oddać wygraną w Lidze Mistrzów i wszystkie swoje medale za to, żeby pojechać z Macedonią na te mistrzostwa. Że bardzo się cieszy, że jest tu z nami i może o to walczyć. Przemawiał przez jakieś pięć minut, w pewnym momencie spojrzałem na kolegów i zobaczyłem, że 17 czy 18 z nich płakało, nie mogli powstrzymać łez. Wyszliśmy na boisko z takim nastawieniem, jakby nie dało się przegrać tego meczu.

Jak oceniasz Gorana Pandeva z perspektywy kolegi z zespołu? Mam na myśli to, jaki był na boisku i w szatni.

Reklama

Absolutnie wyjątkowy piłkarz, chyba nawet nie muszę mówić o jego umiejętnościach, bo to oczywiste, że są one na najwyższym poziomie. To zabawny gość, który świetnie dogaduje się z każdym i na boisku i poza nim. Chce pomóc każdemu, komu tylko może. Najbardziej imponujące jest to, że potrafił grać na tym poziomie nawet w wieku 38 lat. W Macedonii otworzył nawet swój klub razem ze szkółką. Teraz grają w ekstraklasie, mają bardzo dobre warunki do treningu i rozwoju. To bardzo ważna rzecz dla całej macedońskiej piłki. Jestem po prostu szczęśliwy, że mogłem grać w jednym zespole z taką legendą.

Czujecie, że piłka nożna w Macedonii Północnej się rozwija? Rozmawiałem z ludźmi ze Szkendiji Tetowo, którzy także idą do przodu.

To bardzo dobrze zorganizowany klub, wygrywa seryjnie mistrzostwa, ma najlepszy zespół w lidze. Inna sprawa, że nasze rozgrywki nie stoją jeszcze na dobrym poziomie. Nie mamy dużych pieniędzy na wypłaty dla zawodników, brakuje dobrych boisk treningowych w innych drużynach, murawy w lidze też mogłyby być lepsze. Z drugiej strony mamy coraz więcej utalentowanych piłkarzy. Wielu naszych młodych zawodników bardzo szybko wyjeżdża z kraju, żeby spełnić marzenia o dużej karierze, rozwijać się w lepszych warunkach. Spójrz na Eljifa Elmasa i Enisa Bardhiego, oni poszli tą drogą.

GORAN PANDEV I PIĘKNE UKORONOWANIE WIELKIEJ KARIERY

Ty także szybko wyjechałeś z kraju.

Kiedy miałem 18 lat wyjechałem na pół roku do Serbii, do drugiej ligi, ale wróciłem do Macedonii i grałem w ekstraklasie. Niedługo potem wyjechałem jednak ponownie — wtedy trafiłem do drugiej ligi słowackiej. Po roku w Bańskiej Bystrzycy trafiłem już do najwyższej ligi na Słowacji, a następnie zostałem piłkarzem Rużomberoka, w którym spędziłem najwięcej czasu. Szukałem swojego miejsca na ziemi, miejsca, w którym będę miał najlepsze warunki do rozwoju. Znalazłem to na Słowacji, czułem, że tam mogę sporo zyskać. W Serbii i Macedonii nie dostawałem zbyt wielu szans, a wiedziałem, że tylko zbierając minuty na boisku mogę zrobić progres.

Jakie były twoje początki w Macedonii?

Pochodzę ze wsi, miałem szczęśliwe dzieciństwo pełne piłki nożnej. Graliśmy na małych boiskach, pięciu na pięciu. Dzięki temu szybko się uczyłem, takie małe gry to dobra rzecz w szkoleniu. Grałem także w siatkówkę i koszykówkę. Byłem typem sportowca, mnóstwo czasu spędzałem na świeżym powietrzu z przyjaciółmi. Kiedy miałem 11 lat dołączyłem do klubu z sąsiedniego miasteczka, od tego wieku mogliśmy grać w ligach młodzieżowych. Po dwóch czy trzech latach klub wpadł w jakieś problemy i wszyscy trafiliśmy do zespołu „Istatov”, który nazwano tak na cześć legendarnego piłkarza, Blagoja Istatova. Pamiętam, że gdy miałem 15 lat wygraliśmy z tą drużyną mistrzostwo kraju i puchar w naszej kategorii wiekowej.

Skoro o młodzieżowych drużynach, to zdaje się, że byłeś już w Polsce. Grałeś na mistrzostwach Europy U-21 w naszym kraju.

Dobrze to wspominam, choć byłem młodszy od części składu. To byli zawodnicy z roczników 1994 i 1995, ja to rocznik 1996. Zagrałem więc tylko kilkanaście minut przeciwko Hiszpanii. Na pewno wiele się nauczyłem podczas tego turnieju, widziałem, że trzeba ciężko pracować, żeby się tam znaleźć.

NA CO BYŁOBY STAĆ KADRĘ ZJEDNOCZONEJ JUGOSŁAWII?

To pomówmy jeszcze o mistrzostwach Europy, ale tych właściwych. Jak się czuliście jadąc na EURO 2020?

Nie mieliśmy nic do stracenia, pojechaliśmy tam, żeby cieszyć się chwilą i tym osiągnięciem. Myślę, że powinniśmy zakończyć grupę z jakimiś punktami na koncie, zasługiwaliśmy na to. Byliśmy jednak gotowi na to, że zmierzymy się z topowymi zespołami i nie będzie to łatwa przeprawa. Oczywiście trzy porażki nas nie zadowalały, choć nie przynieśliśmy wstydu naszemu krajowi. Musimy się rozwijać, może podczas kolejnego EURO pójdzie nam lepiej i wygramy. Przykro mi jedynie z tego powodu, że stadiony nie były wtedy pełne i nie mogliśmy poczuć atmosfery wypełnionych trybun.

A jak przeżywali ten turniej wasi kibice?

Nasi fani są stworzeni dla takich chwil. Kiedy tylko nasza drużyna narodowa jedzie na jakiś turniej, ma najlepszych kibiców na świecie. Możesz to zobaczyć nawet teraz, podczas mistrzostw Europy w piłce ręcznej. Jesteśmy wielkimi fanami wszystkich sportów.

Macie szansę pojechać na mistrzostwa świata, ale nie będzie to łatwe.

Gramy z Włochami w Palermo, ale… możemy im napędzić stracha tak jak Szwedzi parę lat temu! To piłka, mamy dobre indywidualności w składzie, ale czemu nie możemy spróbować? Zdajemy sobie sprawę, że to oni są faworytami, jednak ja wierzę w cuda, więc może taki cud nam się przytrafi.

Tihomir Kostadinov w reprezentacji Macedonii Północnej

Ale warto dodać, że jesteście w play-offach, bo dobrze poszło wam w grupie eliminacyjnej.

Mamy dobrego trenera, który dobrze zna nasze młodsze pokolenie. Z wzajemnością zresztą, bo to on prowadził kadrę U-21. To ważne, dzięki temu gramy dobrą piłkę i zasłużyliśmy na drugie miejsce w grupie. Mieliśmy też trochę szczęścia, bo reprezentacja Rumunii nie wygrała ostatniego meczu z Islandią. Ale my też musieliśmy się postarać, bo przecież musieliśmy wygrać swoje mecze.

Wspomniałeś o trenerze. Waszym selekcjonerem jest teraz Blagoja Milevski, ale na EURO prowadził was Igor Angelovski. Dlaczego zrezygnował?

Wygasł jego kontrakt. Angelovski pracował z reprezentacją Macedonii od pięciu lat, myślę, że chciał spróbować czegoś nowego. Ale o nim także mogę mówić w samych superlatywach, w końcu to on dał mi szansę debiutu w narodowych barwach. Wykonał świetną pracę, bez niego nie byłoby sukcesu w postaci awansu.

Eljif Elmas to wasz najlepszy zawodnik?

Tak tego nie ujmę, bo mamy wielu dobrych zawodników jak Bardhi czy Arijan Ademi. Ale zgodzę się, że jest gwiazdą. W końcu jest bardzo młody i gra w Napoli. Wszyscy nasi topowi piłkarze są jednak zupełnie normalnymi gośćmi i to w nich lubię. Nie zachowują się jak gwiazdy, pomagają nam i nie ma co ukrywać: łatwiej gra się z takimi zawodnikami. Sam ich podpatruje i uczę się od nich. Mamy też kilku ekscytujących, młodych piłkarzy. Teraz do Wisły trafił Enis Fazlagić. To lewonożna „szóstka” z bardzo dobrą techniką, myślę, że odniesie sukces w tej lidze. Znamy się z kadry i z ligi.

W meczu z Włochami zabraknie jednak i Elmasa, i ciebie.

Obaj dostaliśmy żółte kartki, wiem, że nasza federacja pytała o możliwość anulowania ich, ale widziałem, że jednak się nie udało. Mam nadzieję, że zespół poradzi sobie bez nas, bo w finale już mogę zagrać!

WALKA O TOŻSAMOŚĆ MACEDONII PÓŁNOCNEJ

Dlaczego wybrałeś akurat ofertę Piasta Gliwice?

Chciałem spróbować swoich szans w innej, lepszej lidze. Moim zdaniem Ekstraklasa jest lepsza niż liga słowacka. Piast to dobry klub, ucieszyłem się, że chcą mnie sprowadzić. Mogę zapowiedzieć kibicom, że będę walczył za ten klub.

Podobno pracujesz z trenerem personalnym.

Tak, współpracowaliśmy, gdy grałem w Rużomberoku. Gdy byłem młodszy, byłem bardzo mały, to się nie zmieniło gdy miałem 19-20 lat, więc musiałem pracować nad swoimi warunkami fizycznymi. Właśnie nad tym pracowaliśmy: siła i szybkość.

Co jeszcze robisz po godzinach?

Książka, film albo PlayStation. Ostatnio oglądałem „Don’t Look Up”, spodobał mi się. Podobało mi się to, że nie było jak we wszystkich amerykańskich filmach, że na koniec ocalili świat. Nie, była kometa, uderzyła w ziemię i tyle! Jeśli chodzi o książki to jestem fanem Harry’ego Pottera. Przeczytałem wszystkie książki z tej serii.

Patrz, a my ostatnio robiliśmy quiz o Harrym Potterze! Piszesz się na kolejną edycję?

Pewnie! Myślę, że wiem o nim wszystko, więc chętnie się sprawdzę.

WIĘCEJ O PIAŚCIE GLIWICE:

fot. Newspix

Nie wszystko w futbolu da się wytłumaczyć liczbami, ale spróbować zawsze można. Żeby lepiej zrozumieć boisko zagląda do zaawansowanych danych i szuka ciekawostek za kulisami. Śledzi ruchy transferowe w Polsce, a dobrych historii szuka na całym świecie - od koła podbiegunowego przez Barcelonę aż po Rijad. Od lat śledzi piłkę nożną we Włoszech z nadzieją, że wyprodukuje następcę Andrei Pirlo, oraz zaplecze polskiej Ekstraklasy (tu żadnych nadziei nie odnotowano). Kibic nowoczesnej myśli szkoleniowej i wszystkiego, co popycha nasz futbol w stronę lepszych czasów. Naoczny świadek wszystkich największych sportowych sukcesów w Radomiu (obydwu). W wolnych chwilach odgrywa rolę drzew numer jeden w B Klasie.

Rozwiń

Najnowsze

Polecane

EURO GRILL #2 – ŁUKASZ GIKIEWICZ NASZYM GOŚCIEM W STUDIU

Paweł Paczul
0
EURO GRILL #2 – ŁUKASZ GIKIEWICZ NASZYM GOŚCIEM W STUDIU

Ekstraklasa

Komentarze

7 komentarzy

Loading...