post

Opublikowane 17.10.2021 10:29 przez

Jakub Olkiewicz

– Chórzysto, nigdy nie będziesz legionistą – głosił kibicowski transparent legionistów wywieszony w październiku 2020 roku, gdy stało się jasne, że to właśnie Czesław Michniewicz zostanie nowym trenerem stołecznego klubu. Dziś zapewne nastroje wokół samego Michniewicza wśród kibiców Legii są nieco inne, natomiast przed meczem z Lechem Poznań trudno nie uciec od sentymentów. Bo przydomek „chórzysta” pochodzi właśnie z – dzisiaj nieco już przykurzonej – opowieści.

Opowieści o tym, jak w biedującym Lechu Poznań Czesław Michniewicz wypływał na szerokie wody świata trenerskiego. Opowieści o tym, jak młody i ambitny szkoleniowiec dał trofeum klubowi, w którym zaległości sięgały jedenastu miesięcy.

Pierwsza samodzielna robota Michniewicza, pierwsze triumfy, pierwsze rozczarowania. No i ta przyśpiewka, dzięki której powitanie przy Łazienkowskiej miał nieco chłodniejsze niż poprzednicy. Jak wyglądała kadencja Michniewicza w stolicy Wielkopolski?

Czesław Michniewicz w Lechu Poznań, czyli historia bardzo lokalna

W Lechu do dzisiaj pielęgnuje się te lokalne tradycje. Komunikacja klubowa, w której zwrot „tej” pełni bardzo ważną rolę, pyry z gzikiem, legendarne rogale świętomarcińskie, no i oczywiście landy, fyrtle i inne niezrozumiałe w innych regionach Polski sformułowania. Natomiast Lech Poznań prawdopodobnie nigdy nie był klubem tak lokalnym, nigdy nie był klubem tak wielkopolskim, jak za kadencji Czesława Michniewicza. Michniewicza, który zresztą znalazł się nieoczekiwanie za sterami „Kolejorza” właśnie z uwagi na to, że… był na miejscu i pod ręką.

Ostatnie lata piłkarskiej kariery Michniewicza to Amica Wronki, w której rolę rezerwowego bramkarza dość płynnie zamienił na posadę trenera młodzieży a następnie rezerw klubu. A jak ważna była dla Wronek akademia – widzimy dzisiaj, gdy ludzie, którzy ją projektowali, stoją też w dużej mierze za sukcesami Akademii Lecha Poznań. Michniewicz tam zdobywał pierwsze szlify, tam też zainwestowano w niego jako w trenera. Ciekawostka – na korytarzach mógł się mijać z innym młodym zdolnym, skądinąd znanym Maciejem Skorżą.

LECH ZWYCIĘSKI W STOLICY? KURS 2,35 W FUKSIARZ.PL

Pod moim okiem pierwsze kroki w seniorskiej piłce stawiali wyróżniający się juniorzy starsi z drużyny Macieja Skorży. Przez trzy lata mojej pracy przez ten zespół przewinęło się wielu piłkarzy, którzy potem trafiali do pierwszej drużyny, reprezentacji młodzieżowych kraju, a nawet dorosłej kadry narodowej – wspominał Michniewicz na swojej oficjalnej stronie internetowej. Dziś mają walczyć o 3 punkty w hicie Ekstraklasy, w dalszej perspektywie o mistrzostwo Polski. Wtedy Skorża, trener najważniejszego zespołu młodzieżowego, podsyłał najzdolniejszych do ekipy prowadzonej przez Michniewicza, wówczas jeszcze cały czas pozostającego aktywnym bramkarzem.

Gdy w Lechu sparzyli się na zagranicznym „projekcie” – króciutkie i burzliwe kadencje zaliczyli Bohumil Panik oraz Libor Pala – było jasne, że kolejnym trenerem będzie Polak. Szybki przegląd ówczesnego grona sponsorów klubu z Wielkopolski zawężał grupę jeszcze mocniej – musiał to być Polak dość młody i tani, na innego Kolejorza wówczas by nie było stać. Idealnie, gdyby jeszcze znajdował się gdzieś pod ręką, bo w tamtych realiach każda złotówka zainwestowana w benzynę do auta podróżującego po Polsce była oglądana po cztery razy.

Michniewicz spełniał wszystkie kryteria.

Zatrudnienie Michniewicza w Lechu nie było szokiem, ponieważ było wiadomo, że Lech nie może sobie pozwolić na trenera z wyższej półki, na trenera z nazwiskiem. Nie wchodził też w rachubę ktoś zza granicy, Lech sparzył się na duecie Pala-Panik. Musiał być trener miejscowy, który by się zgodził pracować za nieduże pieniądze, albo ktoś na dorobku. Dlatego w szranki stanęli Jerzy Kasalik i Czesław Michniewicz. Z tego co pamiętam, ostatecznie głosowanie wygrał Michniewicz o jeden głos. Nie był anonimowy w Wielkopolsce jako szkoleniowiec, wiedziało się o jego dokonaniach z młodzieżą w Amice. Natomiast na pewno nie zarabiał wtedy w Lechu dużych pieniędzy – wspomina Grzegorz Hałasik, dziennikarz z Wielkopolski, który doskonale pamięta realia tamtego Lecha.

Dlaczego lokalny? Ano dlatego, że wówczas cały Lech był jedną wielką manifestacją „wielkopolskości”.

– Byliśmy trochę takim poznańskim Athletikiem Bilbao – zespół budowany przez chłopaków z regionu w tak dużym stopniu – uśmiecha się Błażej Telichowski. Nie ma w tych słowach wielkiej przesady, bo o sile tamtego Lecha stanowili jednocześnie młodzi ludzie z regionu, którzy dopiero wkraczali na tę największą piłkarską scenę, jak i weterani, którzy właściwie powrócili do klubu swoich młodzieńczych lat. W jednej szatni spotykali się Waldemar Kryger czy Piotr Reiss, ale i młodzież jak Telichowski czy Ślusarski. – Każdy czuł, że to jak drużyna wychowanków, drużyna piłkarzy z Wielkopolski. OK, pewnego poziomu ten zespół nie przeskoczy, ale odda serce na boisku. Łatwiej było się kibicom z nami utożsamiać, a my też identyfikowaliśmy się z klubem. Dzisiaj kluby są inaczej budowane, to naturalne, nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Ale na pewno to był bardzo ciekawy czas – dodaje Mariusz Mowlik, kolejny człowiek kojarzony z regionem, który współtworzył tamtą szatnię.

Ale symboli było więcej. Pan Gienek, który pełnił właściwie wszystkie możliwe role przy drużynie, to postać legendarna. Ale wówczas klubem też rządzili rodowici wielkopolanie, którzy Lecha trzymali nie tylko na barkach, ale przede wszystkim w sercach. Radosław Majchrzak, Michał Lipczyński, Radosław Sołtys. MLS. Trójka kiboli, która wyprowadziła Lecha na prostą, choć w stylu, który raczej nie znajdzie się w podręcznikach dotyczących zarządzania w sporcie. Opisaliśmy na Weszło ich losy i metody działania bardzo dokładnie w tym miejscu, więc nie ma sensu się dublować. W skrócie: to byli goście, którzy żyli Lechem przez 24 godziny na dobę. Natomiast nie zawsze przybywało od tego pieniędzy w kasie klubu. Sam Majchrzak bardzo szczerze opowiadał nam o realiach w Poznaniu początku XXI wieku.

Radek Sołtys pytał kolegów, ja dzwoniłem po znajomych ze szkoły czy harcerstwa, kibice organizowali jakąś pomoc. Takimi drobnymi gestami łataliśmy ten dziurawy kadłub Kolejorza. Kumpel miał firmę, zamówił nam odżywki, wrzucił to sobie jakoś w koszty i mieliśmy coś dla tych zawodników. Wypuściliśmy pierwsze fanowskie koszulki spod szyldu Lecha i znów były na coś pieniądze. Przy okazji każdy czuł, że dokłada coś od siebie dla Lecha. To było fantastyczne, chociaż z perspektywy czasu wiem, że trochę szalone i na wariackich papierach – wspominał w rozmowie z nami.

Lech bazował wtedy na pasji wszystkich – pasji kibiców, pasji zarządu, pasji piłkarzy, bo na pewno nie na twardych fundamentach finansowych, tego absolutnie nie było. Lech żył od wpłaty sponsora do wpłaty, od dotacji do dotacji. O zaleganiu z płaceniem to już nie chcę mówić. W zdecydowanej większości nawet, jeśli to nie byli poznaniacy, to wielkopolanie, zżyci z tym regionem. Generalnie pracowali wtedy w Lechu praktycznie sami , dla których ten klub był pewną wartością. Dlatego było biednie, ale wesoło, z atmosferą – wspomina Grzegorz Hałasik.

Michniewicz trafił do klubu w 2003 roku, gdy te najtrudniejsze wiraże były już za Lechem. Klub awansował do I ligi i choć nadal miał pewne problemy z płynnością finansową, to jednak nie stał już nad przepaścią, nie zastanawiał się, czy dożyje do kolejnego procesu licencyjnego. Nadal jednak musiał opierać się na ludziach z regionu. Nadal musiał działać poza szablonem, nadrabiać braki finansowe pomysłem czy nowatorskim podejściem. Zatrudniły więc również trenera, który myślał podobnie. Który z niewielkiej kwoty potrafił wyczarować sposobem i sprytem całkiem przyzwoite efekty. I tak jak tercet MLS wygrywał ze skostniałymi prezesami I ligi w wyścigu na pomysły, kreatywność oraz determinację w poszukiwaniu sponsorów, tak trener Michniewicz wygrywał z ligowymi wyjadaczami swoim nowoczesnym spojrzeniem na fach trenera.

Czesław Michniewicz i Lech Poznań, czyli nos kontra laptop

– Maciej Henszel dał kiedyś w Przeglądzie tytuł „Wygra nos Smudy czy laptop Michniewicza?”. Na pewno na początku XXI wieku ten laptop był pewną nowością, bo Michniewicz otwierał go i wszystko tam miał. Dane – oczywiście w porównaniu do tych, które dziś są dostępne, podstawowe, ale wtedy wielu nie zawracało sobie tym głowy. Pamiętam jak przed finałem Pucharu Polski w specjalnym programie pokazał mi, jaki jest plan taktyczny na mecz, z konkretnymi akcjami zawodników. I po dwóch takich akcjach, które zobaczyłem na komputerze, potem padły gole – wspomina w rozmowie z nami Grzegorz Hałasik.

Wymieniając najbardziej charakterystyczne momenty tej kadencji Michniewicza w Poznaniu, niemal wszyscy wskazują na trzy elementy. Po pierwsze: atmosfera. To było coś, co cementowało całą szatnię, coś, co pozwalało przetrwać, gdy pensje w klubie widywało się rzadziej niż wielkie uroczystości kościelne – bo w końcu święta są wiosną i w grudniu, pensje czasem trochę rzadziej. Obecność naturalnych jajcarzy takich jak Świerczewski, Zakrzewski czy Telichowski, ale też postawa Michniewicza, który potrafił całą tę hałastrę trzymać w ryzach. Po drugie – warsztat. Zwyczajne przygotowanie do zajęć, przygotowanie do meczu, połączenie tej gadki i motywacyjnej żyłki ze zwykłą fachowością w kwestiach czysto piłkarskich. No i trzecia sprawa. Nowatorskie podejście.

Puszczenie piłkarzom filmu „Gladiator” to już klasyk, ale przecież Michniewicz miewał więcej oryginalnych pomysłów. Wyprawy na paintball, wspólne wyjścia do kina, jakieś motywacyjne rysunki. Dzisiaj w sumie już stały punkt programu, wówczas? Jednak nowość. To były czasy, gdy szatnia integrowała się albo przy wódce i piwie na grillu lub ognisku, albo przy wódce i piwie w klubie lub restauracji. Przy całym szacunku do tej metody oczyszczania atmosfery – Michniewicz miał nowe propozycje, a sam fakt, że o paintballu po prawie dwudziestu latach z miejsca opowiedziało nam dwóch piłkarzy pokazuje jak celne to były strzały.

Atmosfera, czyli bogaty Świerczewski w krainie nędzarzy

Nie ma dzisiaj takiego klubu. Nie ma i nie będzie. Dzisiaj jak dziesięciu Polaków jest w kadrze zespołu to już wydarzenie. Te chłopaki wychowywali się na Lechu, ich marzeniem od małego było grać w Lechu. Zabierał ich na Lecha dziadek, ojciec, byli gotowi serce zostawić na boisku, choć robili to za darmo. Wielki szacunek dla nich. Ja przyjechałem bogaty z Francji, to miałem gdzieś czy mi płacą czy nie płacą, ale oni? Niejednokrotnie pożyczałem im, bo tam po prostu nie płacili. Przez cały okres w Lechu raz dostałem pół wypłaty, wypłaconą w dwudziestozłotówkach z biletów. Nie wierzyłem jak to zobaczyłem. Wynosiłem je upchnięte w butach – śmiał się w rozmowie z Weszło Piotr Świerczewski, centralna postać tamtej szatni. „Świr” pełnił kilka funkcji w Lechu, w sumie trudno wskazać, która była najważniejsza.

Kasa pożyczkowa dla młodzieży? Bartosz Bosacki powiedział nam kiedyś, że zaległości sięgały JEDENASTU miesięcy. Prawie rok bez kasy. Świerczewski, z dość okazałymi oszczędnościami, był wówczas bezcenny. No ale to też kawał piłkarza, nie można deprecjonować jego wpływu na boisku. „Świr” do niedawna regularnie występujący w Olympique Marsylia, świeżo po nieudanej przygodzie z Birmingham wylądował w klubie łatanym na agrafki. Natomiast jakkolwiek wysokich pożyczek by udzielał, jakkolwiek dobre mecze by zagrał – chyba i tak nie przebiłby swoich dokonań na polu „budowania szatni”.

– Żarty w Lechu były codziennością, atmosfera fajna, dobry trener, do tego pan Gienek i jazda chłopaki. Różne numery robiliśmy – wspomina sam Świerczewski. Barwnie dopowiada nam Damian Nawrocik.

– Przyszedł moment, że nie notowaliśmy dobrych wyników, Czesiu był dla nas stanowczy, musiał trochę nas zdyscyplinować. Zbiórka zawsze była pół godziny przed treningiem.

– Panowie, równo dziesiąta i zamykam drzwi na klucz. Nikt nie wejdzie – oznajmił.

Jak powiedział, tak zrobił. Równo dziesiąta – zamknął drzwi na klucz i wyszedł przed drzwi, żeby powitać spóźnialskich, bo na trening nie zdążyli Piotrek Świerczewski i Tomasz Iwan. Zaki i Telich poszli w tym czasie do masażysty, pozdejmowali prześcieradła z krzesełek, zawiązali i puścili z balkonu. A to było pierwsze piętro. Jakbyś zobaczył Czesia, który otworzył drzwi, wszedł do szatni i zobaczył Piotrka i Tomka…

Świerczewski wyspecjalizował się też w wypuszczaniu młodych. Na przykład: kto pierwszy obije tablicę koszykarską z całego boiska, młody ręką, czy Świerczewski nogą. „Świr” kalkulował – ręką przerzucić całe boisko, to może Hajto, a też nie wiadomo, czy celnie. A nogą? Pyk-pyk, kolejne złotówki wygrane w zakładzie z małolatem. Inny patent? Świerczewski biegnie na jednej nodze połówkę boiska, rywal na dwóch, ale całość. Natomiast kogokolwiek pytamy o tę atmosferę, każdy podkreśla – to nie byłoby możliwe, gdyby nie podejście samego Michniewicza. Podejście… ludzkie. Podostrzyć, gdy jest zbyt lekko, rozluźnić, gdy sytuacja przesadnie się napina.

OBIE DRUŻYNY Z GOLEM W HICIE EKSTRAKLASY? KURS 1,75 W FUKSIARZ.PL

– Szatnia to specyficzne środowisko. Atmosfera szyderki, potrzeba trochę dystansu do siebie, często zdarza się cięta riposta. Trener Michniewicz to potrafił. To inteligentna osoba z dużym poczuciem humoru, jego żart był na najwyższym poziomie. Czasem jak dociął, to stawiało do pionu. Taka patelnia, zawsze znajdował szybką ripostę. To też dodawało respektu. Ma, po prostu, osobowość, charyzmę. To zawsze pomaga w szatni na każdej płaszczyźnie. I nie było w tym fałszu, zawahania, choć to była jego pierwsza praca jako pierwszego trenera – szatnia takie zawahanie momentalnie wyczuwa – wspomina Błażej Telichowski.

– My byliśmy po bardzo trudnym czasie z trenerem Palą. Potrzebowaliśmy kogoś, kto na nowo sprawiłby, że cieszylibyśmy się z gry w piłkę. Te różne integracje, dodatkowo poparte osobą Piotra Świerczewskiego, który różne konkursy wymyślał wspólnie z młodymi i wzajemnie się napędzali… to było bezcenne – tłumaczy z kolei Mariusz Mowlik.

Przykład tej celnej riposty? Hałasik wymienia choćby „diss na sędziego Gawrona”. Mianowicie: bociany przynoszą dzieci, sroki kradną naszyjniki, a gawrony widać kradną punkty i nadzieje.

– Czesław Michniewicz narysował nam kiedyś koło i podzielił na je na kawałki jak pizzę. Napisał na jednym „20% talent”, na drugim „20% przygotowanie”, na trzech kolejnych „60% głowa”. Ten trzeci kawałek śmiało podzieliłbym na części i 30% dałbym atmosferze w szatni. Z niewolnika nie ma pracownika. Mimo tego, że człowiek zarabia pieniądze, piłka musi dawać przyjemność. W Lechu mieliśmy kapitalną szatnię. Mieszanka młodych i doświadczonych zawodników jak Iwan, Świerczewski, Kryger, Reiss. Godzinkę przed treningiem siadaliśmy i głowa już łapała różne głupie pomysły. Siedzieliśmy tylko i patrzyliśmy, kto w jakim humorze przychodzi. O, ten smutny. No to trzeba go rozweselić. Pomysły nam się nie kończyły, teraz jak tylko się widzimy, to zawsze mamy co wspominać – opowiadał w rozmowie z Kubą Białkiem Zbigniew Zakrzewski.

Okej, wiemy już, że było wesoło. Dlaczego było też po prostu dobrze pod względami piłkarskimi?

Pomysły z laptopa

– Przed rewanżem z Legią w finale Pucharu Polski 2003/04 puścił nam film, jak Francja zdobyła mistrzostwo świata. A przed pierwszym meczem „Gladiatora”. Muzyka z filmu, atmosfera. Działało. Sięgnęliśmy po ten puchar, zapewniając sobie pierwszy większy sukces po powrocie do Ekstraklasy – wspominał w rozmowie z Weszło Bartosz Ślusarski.

Dziś te metody są już przestarzałe, pewnie większe wrażenie zrobiłoby wpuszczenie do szatni Maty wraz z mikrofonem, ale wówczas? Pamiętajmy, dwa czy trzy sezony wcześniej Jerzy Engel wprowadził nas na Mistrzostwa Świata, bo przed meczem z Norwegią 1 września puścił piłkarzom zbitkę ujęć z kampanii wrześniowej II wojny światowej, przemówienia powstańców oraz gole reprezentacji z pierwszej fazy eliminacji. Jasne, to pewne uproszczenie, ale zmierzamy do tego, że obaj panowie robili wówczas coś nowego, coś, co drastycznie różniło się od klasycznej wersji: „kiełbasy w górę”.

– Nie można zapominać o najważniejszym: warsztat miał już wtedy bardzo dobry. Był zawsze bardzo dobrze przygotowany, miał też nowoczesne spojrzenie. Czuć było u niego głód nowości, głód rozwoju, tego, że chce być coraz lepszy. Pomaga to, że jest prawdziwym pasjonatem, żyje piłką 24/h – wspomina „Telich”. A Ślusarski od razu dopowiada. – Dużo wtedy trenerów pracowało jeszcze na nos, trenera Michniewicza wyróżniał ten komputer. Wszystko przygotowane od tej strony, a do tego dokładał przygotowanie mentalne do meczu. Pamiętam te filmy, choćby słynnego Gladiatora. My nie znaliśmy takich rzeczy, działało, jak coś nowego.

Co ciekawe – jako jeden z ważnych punktów pracy Michniewicza podaje się również… otwartość na innych. Po prostu. Tak jak Michniewicz wiedział, kiedy trzeba ustąpić miejsca na scenie Świerczewskiemu z jego niecodziennymi pomysłami na scalanie szatni, tak też nie miał problemu, by zaufać nowym pomysłom członków swojego sztabu.

– Kładł duży nacisk na taktykę, rozpracowanie przeciwnika, ale był też bardzo otwarty na wszystko, co wiąże się z przygotowaniem motorycznym. Dużą zasługę w tym miał trener Bogdan Gruszkowski, z którym trener Michniewicz współpracował. Zostaliśmy przejęci w takim momencie, że trzeba było zareagować, nasza forma fizyczna nie była optymalna. Co ważne, to otwartość Michniewicza na innych ludzi, którzy mogliby z nim współpracować – spotkałem się z wieloma trenerami, którzy nie dopuszczali takich rozwiązań, bo… nie wiem, może splendor rozkładałby się na inne postacie? A trener Michniewicz potrafił skorzystać z rad innych. Na pewno zdawał sobie sprawę, że nie jest zbyt doświadczony, więc chętnie czerpał z tych, którzy tego doświadczenia mieli więcej. Wiem, że prowadził też swój dziennik i zapisywał w nim różne rzeczy – dzisiaj widzimy tego efekty. Na pewno jest trenerem, który czerpał wiedzę z różnych miejsc.
mówi nam Bartosz Bosacki.

– Michniewicz chciał grać ofensywnie, ale też wiedział, kiedy odpuścić. Dostosowywał taktykę pod przeciwnika, analizował go dokładnie, na tyle na ile to było wtedy możliwe. Ta charakterystyka, o której słyszy się dziś, że zamyka się w domku na Kaszubach i analizuje rywala – to działało już wtedy – dodaje Grzegorz Hałasik.

Na jeszcze jeden aspekt pracy Michniewicza zwraca nam uwagę Ślusarski.

Odszedłem wtedy z Lecha, nie tylko z kwestii finansowych, czyli problemów z płatnościami, tylko że nie mogłem się przebić. Był Piotr Reiss, Krzysiek Gajtkowski. Byłem niezadowolony z pozycji w zespole, ale zarazem mieliśmy z trenerem Michniewiczem bardzo dobry kontakt. Chciał, żebym został, choć nie grałem. Mówił mi „pamiętaj, że Lech to duży klub, zastanów się dobrze”. Chciał, żebym o ten skład powalczył. Dzisiaj to oczywistość, że trener powinien więcej czasu poświęcać tym, co nie grają – słynna anegdota o Bobbym Robsonie, który zabrał Grzegorza Mielcarskiego do baru jako jedynego z drużyny. Mielcarski nie grał, ale usłyszał, że jest ważny i jego czas przyjdzie. Na pewno trener Michniewicz już wtedy tak podchodził do tych nie grających. Odchodziłem, ale czułem, że darzymy się obustronną sympatią.

Obrazek brzmi idyllicznie? Tak. I jest na to proste wyjaśnienie. Choć Lech wcale nie był jakąś wiodącą siłą w lidze, pod Michniewiczem zajął szóste, ósme i znów szóste miejsce, to jednak doprowadził do prawdziwej sensacji. Zdobył Puchar Polski. Nagle. Z niczego. Bez pieniędzy, próbując po prostu utrzymać się na powierzchni. Ten jeden sukces sprawił, że każdy, kto choćby przewinął się przez zespół Lecha tamtych lat, wspomina go jak połączenie Chicago Bulls z czasów Jordana z Nankatsu wczesnego Ozory.

Czesław Michniewicz i Lech Poznań. Droga po puchar.

Ustalmy jedno: ten reportaż jest legendarny. Wypada go znać, nie tylko będąc kibicem Lecha Poznań, ale po prostu, sympatykiem polskiego futbolu. Kawał historii, świetnie opowiedzianej.

Trudno nawet z dzisiejszej perspektywy znaleźć jakieś punkty odniesienia – po prostu takich klubów aktualnie nie ma na mapie. Zbudowanych na ludziach z regionu, wychowankach klubu, z początkującym trenerem, który musi zapanować nie tylko nad niesforną szatnią, ale też nad tym, że co drugi piłkarz pensje dostaje ze sporym poślizgiem. Jak Lech wówczas zdołał to zmontować, jak zdołał pokonać znienawidzoną Legię?

– Jak ważny był zdobyty Puchar? Myślę, że to była euforia, z którą tylko mistrzostwo może rywalizować. Lech był wtedy świeżo po drugiej lidze, po grze z Krisbutem Myszków czy Polarem Wrocław. To raptem dwa lata wstecz, a nagle 2004 i Lech wygrywa Puchar, w dodatku po finale z Legią. Feta była jak po tytule – przejazd otwartym autokarem, zapełniony Stary Rynek, piłkarze rzucający marynarki z balkonu ratusza… Michniewicz był wtedy królem. Widziałem coś podobnego tylko w 2010 i 2015 po mistrzostwach, co więcej, gdy Lech zdobył Puchar Polski kilka lat później, nic specjalnego się nie działo. Ale w 2004 wszyscy wiedzieli, że Lech jest biedny jak mysz kościelna. Do dziś wielu uważa, że to jeden z większych sukcesów Lecha, a przynajmniej: ma się do tego Pucharu wielki sentyment. Zwycięstwo swojskim składem, swoich chłopaków – barwnie opowiada Grzegorz Hałasik.

To chyba zresztą klucz do zrozumienia fenomenu tamtej przygody. Sukces, który trudno było przewidzieć. Sukces, który choć na chwilę pozwolił zapomnieć o tym, jak ostry zakręt brał ówczesny Lech.

– Kasa świeciła pustkami. Kibice nie wiedzieli, jak wygląda sytuacja i wywieszali transparenty, że ważne są dla nas tylko fury, a prawda jest taka, że robiliśmy to wszystko prawie za darmochę. Pensje mieliśmy bardzo niskie i widzieliśmy je raz na kwartał albo raz na pół roku. Ludzie nas rozpoznawali na mieście, a niektórzy chłopacy nie mieli pieniędzy na wynajem mieszkania. Czasami było tak, że jechaliśmy na mecz do jakiegoś miasta i nie było nikogo, kto chciał zapłacić fakturę za hotel – opowiadał Zakrzewski. Świerczewski dopowiadał – płaciliśmy za hotel, przy kolejnym przyjeździe. I braliśmy na kreskę ten kolejny.

Natomiast trzeba przyznać – Lechowi trochę sprzyjał wówczas fart. Najpełniej opowiada o tym Mariusz Mowlik.

Ścieżka pucharowa była troszeczkę łatwiejsza, nie graliśmy z drużynami z czołówki – Jelenia Góra, Polkowice, Polonia, Katowice. Natomiast my byliśmy maksymalnie skoncentrowani, nie było momentu, że odpuszczamy, bo ważniejszy jest mecz ligowy. Na każdy mecz byliśmy gotowi. Nie była to jakaś bardzo trudna ścieżka, ale też sztuką jest się nie potknąć. W finałowym dwumeczu pokazaliśmy, że to nie przypadek – wspomina „Mowlaj”.

Jak bardzo Lech był skazywany na pożarcie? Cóż, podobno początkowo kolejność rozgrywania meczów miała być odwrotna. Pierwsze spotkanie w Warszawie, rewanż w Poznaniu, w teorii sytuacja nieco łatwiejsza dla Lecha. Ale na zamianę mieli nalegać… sami lechici. Według legendy obawiano się, że po bolesnym oklepie w stolicy, rewanżowy mecz będzie już smutną ceremonią wręczenia trofeum przyjezdnym, przy garstce kibiców na trybunach. Przy tamtej sytuacji organizacyjnej klubu – zdecydowanie bardziej opłacalne było wyprawienie wielkiej ceremonii podczas pierwszego starcia, a w ewentualnym rewanżu godne przyjęcie porażki już u rywala z Łazienkowskiej.

Trener Michniewicz spojrzał na to z kolei jako na szansę.

– Trener pod względem taktycznym bardzo dobrze nas przygotował. Mieliśmy świadomość, że Legia może nas zlekceważyć w pierwszym meczu – to się sprawdziło, to wykorzystaliśmy, choćby atakując ich wysokim pressingiem od samego początku, czego kompletnie się nie spodziewali. Tak dostali dwie bramki do przerwy. Potem pilnowaliśmy się w linii defensywnej, rozumiejąc, że choć gramy u siebie, pogoń za trzecim golem może być zgubna, bo 2:0 w starym systemie pucharowym to dużo lepszy wynik niż 2:1 – wspomina Mowlik.

Trudno dzisiaj wyrokować, jak ważna była atmosfera podczas tego pierwszego meczu. Ale jednego możemy być pewni – w tamtym okresie, gdy wciąż królowały stare stadiony, i frekwencja, i doping dopisały.

– Pierwszy mecz. Poznań. Jadąc na mecz widzieliśmy, jaka szykuje się atmosfera. Dwie godziny przed pierwszym gwizdkiem stadion był pełny. Wielki święto, nadkomplet. Ludzie siedzieli w przejściach między sektorami. Każdy w Poznaniu żył tym meczem. Po trudnych chwilach, które przeżywaliśmy, takie spotkanie stanowiło święto. Moment przełomowy, bo od tamtego czasu Lech nie tylko trzymał się na powierzchni, ale też często walczył o wysokie cele. A sam mecz, piękna sprawa – wygraliśmy 2:0 – opowiada Ślusarski.

To była pierwsza, ta łatwiejsza część roboty. Było jasne, że w rewanżu Legia będzie już spięta, zwłaszcza, że oczekiwania w Warszawie jak zwykle były wygórowane do granic. Stołeczny klub bił się właśnie z Wisłą Kraków Bogusława Cupiała o tytuł mistrza, który ostatecznie przegrał kilkanaście dni później o 5 punktów. Boruc, Vuković, Magiera, Saganowski – może nie dream team, ale bardzo solidny zespół, który naprawdę mógł wierzyć w skuteczny bój z Białą Gwiazdą. Tymczasem okazało się, że nie tylko Biała Gwiazda to progi zbyt wysokie na ówczesną Legię. Także ten goły i wesoły Lech postawił się bardzo twardo.

JAK MACIEJ SKORŻA ODMIENIŁ LECHA POZNAŃ?

Cuda działy się po meczu w Warszawie. Czuło się tę wrogość. My przyjechaliśmy po swoje, mecz się nam jednak nie układał, szybko kontuzje dwóch chłopaków, dwie zmiany. Kibice przy wręczaniu medali i pucharu próbowali to przerwać. Musieliśmy uciekać z trybuny honorowej. Piotrek Świerczewski przepychał się z kibicami jeszcze w tunelu. Medale niektórym zostały zerwane z szyi, w tym mnie. Nie za fajnie. Ale dzięki temu, że byliśmy takim monolitem, to też przetrwaliśmy. Ostatecznie najważniejszy był wynik – wspomina Mowlik.

Ta afera z medalami jest zresztą najczęściej wspominana. Bo Żyleta faktycznie postanowiła przez moment samemu przejąć trofea za zwycięstwo w Pucharze Polski.

– Stara trybuna Legii. Wręczanie medali. Odebrałem swój, stoję, czekam na resztę chłopaków. Nagle ktoś krzyczy: „Uwaga, biegną kibice!”. Trzydzieści osób. Wbiegli między ludzi. Pseudokibice Legii zaczęli zrywać nam medale – pozbawili nas dwóch czy trzech – chcieli się bić. Musieliśmy uciekać, ochrona kazała ewakuować się do szatni – opowiadał w Weszło Ślusarski. – Przegraliśmy 0:1, ale pomimo porażki, sukces smakował wyjątkowo. W końcu odebraliśmy medale na stadionie odwiecznego rywala, choć nie obyło się bez afery z kibicami. Pozrywane medale… Ale kiedy usiedliśmy w szatni – mówię przede wszystkim o tych, którzy grali w klubie dłużej – powiedzieliśmy sobie, że warto było czekać, warto było przeżyć spadek, warto było wrócić. Właśnie dla takiej chwili, dla zdobycia Pucharu Polski, dla odebrania medali w Warszawie.

Podkreślenie dzikiej atmosfery tamtych lat. A Świerczewski, chciałoby się napisać: w swoim stylu, szarpiący się z kibicami? Przecież to idealna puenta historii o tym, jak zarobiony człowiek z mocnych zachodnich lig wpadł do wielkopolskiego klubu miłośników Lecha, którzy akurat – wyłącznie w ramach realizowania pasji, bo przecież nie za pieniądze – zdobywali Puchar Polski.

Wracaliśmy z osiem godzin z tej Warszawy, za nami ciągnął się sznur samochodów z Poznania. Gdy tylko można było przystanąć na jakiejś stacji – stawaliśmy i bawiliśmy się razem z kibicami. Potem jechaliśmy autobusem przez cały Poznań. Schowaliśmy do jednej marynarki wszystkie telefony i portfele, a Piotrek Reiss… wyrzucił tę marynarkę do kibiców. Całość udało się na szczęście jakoś odzyskać. Ludzie do dziś nam mówią, że ten puchar smakował lepiej niż te ostatnie mistrzostwa. Klub miał problemy, spadł, a tu takie odrodzenie – wspomina Zakrzewski.

Czesław Michniewicz i Lech Poznań, czyli zgodnie z planem

Co ciekawe – Lech siłą rozpędu zdobył jeszcze Superpuchar Polski. Okoliczności? Nietypowe, bo mecz Superpucharu po prostu podczepiono pod ligową kolejkę. Pech władz związkowych polegał na tym, że ostatni mecz Ekstraklasy, starcie Lecha z Wisłą w Poznaniu, zakończył się remisem. Ustalono, że wobec tego w tabeli obie drużyny dopisują sobie po punkcie, a o tym, kto zgarnie Superpuchar, zadecydują jedenastki. Lech wygrał 4:1.

– Superpuchar z Wisłą był interesujący. My świętowaliśmy cały tydzień, oni świętowali cały tydzień… – wspomina Zakrzewski. Wiślacy – triumfowali nad Legią w wyścigu mistrzowskim. Lechici – zgarnęli Warszawie sprzed nosa Puchar Polski. Natomiast finalnie… Lechowi za wiele ta imponująca szarża nie dała. Mówiono, że taki triumf przyciągnie sponsorów, że inwestorzy, którzy kręcili się przy Bułgarskiej, wreszcie zdecydują się ostro wejść w klub. Pisało się o Kulczykach, o zagranicznym kapitale. Ostatecznie stanęło na tym, że jak Lech bidował w sezonie 2003/04, tak bidował praktycznie do końca kadencji Czesława Michniewicza.

Puchary? Najwięcej mówi wyjazd do Lens.

 Zagraliśmy dobre spotkanie! – zarzeka się Telichowski. – Ale ewenementem była jednak wycieczka autokarem do Francji. Takie podróże to raczej przeloty, a my jechaliśmy autokarem kilka dni wcześniej na zgrupowanie. W dzisiejszych czasach nierealne, wtedy… miało swój klimat. Są wspomnienia. Ale, co było w 2004, zostaje w 2004.

Lens przyjechało prosto z urlopu, zrobiło rozruch i wyszło na mecz z nami. My jechaliśmy tam osiemnaście godzin. Śmialiśmy się, że na rewanż do Poznania oni szybciej przylecą niż my zdążymy wrócić. Wstydu jednak nie było na boisku. Jeszcze ostatnio ten mecz wspominałem z Alou Diarrą, który jest asystentem w Lens. Naprawdę dobrą drużynę mieli wtedy Francuzi, choćby z Seydou Keitą – dopowiada Mowlik. Tu puchary, Ligue 1, wielki prestiż, a kilkaset kilometrów dalej wieczne problemy, by w ogóle związać koniec z końcem w klubowym budżecie.

Znamienne, że w 2005 roku pojawił się pomysł, by Michniewicza zwolnić. Ale po prostu nie było wówczas pieniędzy ani na dogadanie się z Michniewiczem, ani na zatrudnienie nowego szkoleniowca. Obecny trener Legii dotrwał w klubie aż do pamiętnej fuzji z Amiką.

– W 2006 rozstanie z Michniewiczem – fuzję ogłoszono w grudniu 2005, było jasne, że zostanie sfinalizowana latem. Przez pół roku trwały prace prawników i tym podobne. O razu szukano też trenera. I wiem, że nie brano pod uwagę Michniewicza. Kandydatury były dwie: Henryk Kasperczak i Franciszek Smuda. Miał na dzień dobry wejść ktoś z nazwiskiem, to po pierwsze. Po drugie, pamiętano Michniewiczowi we Wronkach, że odmówił im w 2005, kiedy chcieli go do siebie ściągnąć. Co więcej, powiedział wtedy „nie zamienia się Mercedesa na Syrenkę, nawet jeśli w Mercedesie czasem paliwa brakuje”. Oni mu pamiętali różne takie złośliwości pod adresem Amiki. Obie strony bardzo prestiżowo w tamtym czasie podchodziły do derbów – wspomina Grzegorz Hałasik.

Pożegnanie z klubem należy uznać za dość chłodne. Z Michniewiczem nie prowadzono żadnych rozmów, więc i on sam uznał, że po prostu jego misja dobiegła końca. Być może nie do końca po drodze było mu z Wronkami, ale za to powszechnym szacunkiem do samego końca darzyli go kibice.

– To pokazuje też ostatni mecz, z Pogonią Szczecin w 2006. Michniewicz wtedy pożegnał się z Lechem, z kibicami, ze stadionem, na koniec kłaniając się trybunom. Dostał owację na stojąco, pożegnanie miał naprawdę królewskie – opowiada nam Hałasik.

Z pewnością pożegnanie w Lechu miał cieplejsze niż przywitanie w Legii. Dziś? Dziś musi mocno zapracować, by pożegnanie w Legii było ciepłe i… nie nastąpiło zbyt szybko.

LESZEK MILEWSKI
JAKUB OLKIEWICZ

Fot.FotoPyK

Czytaj także:

Weszło
29.11.2021

Messi docenił bardziej niż France Football

Najpierw pomyślałem, że najlepszy był wywiad z Jackiem Kurowskim w połowie gali Ballon d’Or. Bo świat może się gdzieś tam jeszcze zastanawia, a my już wiemy wszystko. Robert bez dyplomacji, bez mydlenia oczu, z chłodem strzelającego biathlonisty, zapytany o Złotą Piłkę odpowiada, że wiecie, przyjechałem tutaj po dobrą zabawę. A tak w ogóle to w […]
29.11.2021
Weszło
29.11.2021

Ponadczasowy piłkarz w subiektywnym świecie ocen

Nadeszła wiekopomna chwila. Pierwszy piłkarz w historii zwyciężył w plebiscycie Złotej Piłki po raz siódmy. Ukłony dla Leo Messiego, dla którego sama nominacja i znalezienie się w roli kandydatów jest rzeczą tak oczywistą, jak dla przeciętnego człowieka poranne zakupy w piekarni. Począwszy od 2007 roku, Messi tylko raz nie znalazł się w pierwszej trójce plebiscytu, […]
29.11.2021
Weszło
29.11.2021

Le cabaret? Na pewno jakiś niesmak

Niestety: Robert Lewandowski nie otrzymał Złotej Piłki za rok 2021. Możemy się pocieszać, że mamy kolejne podium – po Deynie i Bońku – ale wiadomo, że chciało się czegoś więcej. Co gorsza – mamy prawo powiedzieć, że nie tylko „chciało”, ale też się „należało”, bo Lewandowski przeżywa kapitalny czas swojej kariery. A Leo Messi? No […]
29.11.2021
Weszło
29.11.2021

Złota Piłka 2021 LIVE: Robert Lewandowski, Leo Messi, a może sensacja?

To jest ten wieczór, który może przynieść polskiej piłce wiele radości. Niebawem poznamy ostateczne rozstrzygnięcie konkursu Złotej Piłki – najbardziej medialnego plebiscytu w świecie futbolu. Na ten moment faworytem mediów pozostaje Leo Messi, lecz do momentu werdyktu wiele się jeszcze może wydarzyć. Będziemy z wami przez całą galę finałową – poznamy rozstrzygnięcia dotyczące nie tylko […]
29.11.2021
Inne sporty
29.11.2021

„Będą grać w tenisa”. Jak Richard Williams doprowadził na szczyt Venus oraz Serenę?

Wychował się w czasach, kiedy potyczki na tle rasowym były na porządku dziennym. Wracał do domu z metalowym kołkiem wbitym w nogę, przeżył śmierć kumpla, który został zamordowany przez Ku Klux Klan. Lata później zostawił swoją rodzinę, żonę i piątkę dzieci. A potem uznał, że jego kolejne córki zostaną tenisistkami. Miał plan, który zrealizował w […]
29.11.2021
Weszło
29.11.2021

Jak można wpychać Jorginho do dyskusji o Złotej Piłce?

Jakim cudem, jako ludzkość, dopuściliśmy do sytuacji, w której Google na hasło „Jorginho Ballon d’Or” wyrzuca ponad dwa miliony haseł w niewiele ponad pół sekundy? Plebiscyt Złotej Piłki co roku dostarcza mnóstwo kontrowersji, nie ma przecież jednego żelaznego kryterium oceny, każdy może zaproponować swojego kandydata. Wojciech Kowalczyk może typować Kamila Grosickiego i nikt mu tego […]
29.11.2021
Fuksiarz Zakłady bukmacherskie
25.11.2021

Legia strzeli, ale przegra. Ile można zarobić na takim scenariuszu?

Entuzjazm związany z grą Legii Warszawa w Lidze Europy z wiadomych względów trochę uleciał, choć ciągle warto go jeszcze wykrzesać. Wyniki w grupie, do której trafił polski zespół, układają się w ten sposób, że wciąż zdarzyć może się naprawdę wiele, o ile oczywiście mistrz Polski postanowi zrobić sobie jakiś urlop od przegrywania. Dziś rywalem ekipy […]
25.11.2021
Fuksiarz Zakłady bukmacherskie
23.11.2021

Postaw stówę na faworytów, zgarnij trzy i pół. Albo odzyskaj połowę

Faza grupowa Ligi Mistrzów wchodzi w kluczowy okres – niebawem dowiemy się, kto będzie grał w Champions League również na wiosnę. A gdy margines na ewentualne błędy jest coraz mniejszy, warto spojrzeć na mecze również pod kątem potencjalnego zarobku. Dzisiaj wraz z Fuksiarzem przygotowaliśmy, przynajmniej tak nam się wydaje, dość bezpieczną propozycję. A 341 złotych […]
23.11.2021
Weszło
22.11.2021

Cashback na otarcie łez. Fuksiarz zwiększa zwroty na wasze konta!

Pewnie niejednokrotnie po wtopionym kuponie myśleliście „eeee, cholerne Napoli, mogliby oddać chociaż część stawki”. W Fuksiarzu niekoniecznie Napoli oddaje wam część postawionych pieniędzy. Ale kasa w ramach Cashbacku wraca na wasze konto. Od teraz tej kasy jest więcej – od 7 do 12% postawionych pieniędzy! Co to oznacza? W Fuksiarzu macie teraz jeszcze miększe lądowanie. […]
22.11.2021
Tokio
21.11.2021

Chwalmy Early Payout, bo jest dobry. A na co stawiać w meczu Górnika z Legią?

Znacie takie fajne rozwiązanie jak Early Payout? Pewnie już znacie, ale jeśli nie, to wytłumaczymy – jeśli któraś drużyna w meczu prowadzi już 2:0, to Fuksiarz.pl uznaje kupon za rozliczony. Później drużyna przegrywająca może odrobić straty i np. zremisować, wówczas kupon wchodzi i tym, którzy obstawili zwycięstwo zespołu wygrywającego i tym, którzy obstawili remis. Dokładnie […]
21.11.2021
Weszło
19.11.2021

Ekstraklasa, Milan i Szkocja. Czy ze stówki zrobimy pięć tysięcy?

A dajcie spokój z tymi przerwami reprezentacyjnymi. Więcej nerwów z tego niż faktycznej frajdy. Wraca Ekstraklasa, wraca typowanie lig zagranicznych. Dzisiaj zebraliśmy pięć zdarzeń, które są całkiem realne z uwagi na ostatnią formę wybranych zespołów. Przy odrobinie fartu w Fuksiarzu ze stówki można zrobić ponad pięć tysięcy – o ile proponowane przez nas zdarzenia wejdą. […]
19.11.2021
Fuksiarz Zakłady bukmacherskie
15.11.2021

Pięć stówek ze stówki. Dziś stawiamy na Danię, Włochy i gole w meczu Polski

Przed nami kolejny bardzo fajny dzień z eliminacjami do mistrzostw świata. Daniem głównym jest rzecz jasna mecz reprezentacji Polski z Węgrami, ale prócz niego też znajdzie się kilka smakowitych kąsków. Mówimy o pozycjach i do oglądania, i do obstawiania. Dzisiaj próbujemy ze stówki zrobić pięć, oczywiście u naszych kumpli z Fuksiarza.  A w przypadku nowych […]
15.11.2021
Weszło
29.11.2021

Messi docenił bardziej niż France Football

Najpierw pomyślałem, że najlepszy był wywiad z Jackiem Kurowskim w połowie gali Ballon d’Or. Bo świat może się gdzieś tam jeszcze zastanawia, a my już wiemy wszystko. Robert bez dyplomacji, bez mydlenia oczu, z chłodem strzelającego biathlonisty, zapytany o Złotą Piłkę odpowiada, że wiecie, przyjechałem tutaj po dobrą zabawę. A tak w ogóle to w […]
29.11.2021
Weszło
29.11.2021

Ponadczasowy piłkarz w subiektywnym świecie ocen

Nadeszła wiekopomna chwila. Pierwszy piłkarz w historii zwyciężył w plebiscycie Złotej Piłki po raz siódmy. Ukłony dla Leo Messiego, dla którego sama nominacja i znalezienie się w roli kandydatów jest rzeczą tak oczywistą, jak dla przeciętnego człowieka poranne zakupy w piekarni. Począwszy od 2007 roku, Messi tylko raz nie znalazł się w pierwszej trójce plebiscytu, […]
29.11.2021
Weszło
29.11.2021

Le cabaret? Na pewno jakiś niesmak

Niestety: Robert Lewandowski nie otrzymał Złotej Piłki za rok 2021. Możemy się pocieszać, że mamy kolejne podium – po Deynie i Bońku – ale wiadomo, że chciało się czegoś więcej. Co gorsza – mamy prawo powiedzieć, że nie tylko „chciało”, ale też się „należało”, bo Lewandowski przeżywa kapitalny czas swojej kariery. A Leo Messi? No […]
29.11.2021
Weszło
29.11.2021

Złota Piłka 2021 LIVE: Robert Lewandowski, Leo Messi, a może sensacja?

To jest ten wieczór, który może przynieść polskiej piłce wiele radości. Niebawem poznamy ostateczne rozstrzygnięcie konkursu Złotej Piłki – najbardziej medialnego plebiscytu w świecie futbolu. Na ten moment faworytem mediów pozostaje Leo Messi, lecz do momentu werdyktu wiele się jeszcze może wydarzyć. Będziemy z wami przez całą galę finałową – poznamy rozstrzygnięcia dotyczące nie tylko […]
29.11.2021
Inne sporty
29.11.2021

„Będą grać w tenisa”. Jak Richard Williams doprowadził na szczyt Venus oraz Serenę?

Wychował się w czasach, kiedy potyczki na tle rasowym były na porządku dziennym. Wracał do domu z metalowym kołkiem wbitym w nogę, przeżył śmierć kumpla, który został zamordowany przez Ku Klux Klan. Lata później zostawił swoją rodzinę, żonę i piątkę dzieci. A potem uznał, że jego kolejne córki zostaną tenisistkami. Miał plan, który zrealizował w […]
29.11.2021
Weszło
29.11.2021

Jak można wpychać Jorginho do dyskusji o Złotej Piłce?

Jakim cudem, jako ludzkość, dopuściliśmy do sytuacji, w której Google na hasło „Jorginho Ballon d’Or” wyrzuca ponad dwa miliony haseł w niewiele ponad pół sekundy? Plebiscyt Złotej Piłki co roku dostarcza mnóstwo kontrowersji, nie ma przecież jednego żelaznego kryterium oceny, każdy może zaproponować swojego kandydata. Wojciech Kowalczyk może typować Kamila Grosickiego i nikt mu tego […]
29.11.2021
Felietony i blogi
24.11.2021

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Nie wiem, jaki jest cel dolnośląskiej policji, nie wiem, jakie są ich osobiste ambicje i założenia. Wiem jedno – w momencie, gdy w wielu województwach sytuacja na linii policja-środowisko piłkarskie zaczęła się normalizować po dość szalonym okresie lockdownu, tam mamy do czynienia z jakimś absurdalnym natężeniem czystej złośliwości wobec kibiców. I podkreślę od razu – […]
24.11.2021
Weszło
21.11.2021

Dlaczego Legia nie zdobyła mistrzostwa w latach osiemdziesiątych?

Na hasło Górnik Zabrze – Legia Warszawa wielu współczesnych kibiców wspomina przede wszystkim o pamiętnym starciu z 1994 roku, starciu bardzo ostrym, o ogromną stawkę, z setką podtekstów. Starciu, w którym Legia Warszawa wygrała tytuł mistrza Polski, Ale tak naprawdę tamten mecz górników z legionistami nabiera głębszego sensu dopiero po prześledzeniu całej dekady poprzedzającej bój. […]
21.11.2021
Felietony i blogi
17.11.2021

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Nie wiem, czy trenerzy robią to świadomie, z rozmysłem, z głębszym planem, czy też wyłącznie z potrzeby chwili, z jakiegoś odruchu serca. Mamy szkoleniowca, niech się nazywa Jan Wężyk. Wężyk już zaczyna przeczuwać, że jest na wylocie, że za moment zostanie pożegnany. Wyniki tak mocno odjeżdżają od oczekiwań zarządu, że rozwiązanie umowy za porozumieniem stron […]
17.11.2021
Weszło
15.11.2021

Futbol się zmieniał, dres pozostawał ciągle ten sam

Węgierska legenda piłkarska kiedyś? Członek „Złotej Jedenastki”, doskonały strzelec czy drybler, stosy efektownych zwycięstw, medale, gra w topowych europejskich klubach. Węgierska legenda piłkarska dzisiaj? Nosi fajny, bawełniany dres. Ktoś złośliwy mógłby omówić spektakularny upadek węgierskiego futbolu wyłącznie na podstawie zestawienia najbardziej popularnych piłkarzy sprzed lat oraz z XXI wieku. Dawną potęgę, Puskasów, Kocsisów czy Hidegkutich […]
15.11.2021
Felietony i blogi
10.11.2021

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Nigdy nie zapomnę Michałowi Probierzowi, gdy w ostatnim stadium agonii piłkarskiego ŁKS-u z lat 2010-1013, przedłużył nasze nadzieje na lepszą przyszłość. Wpadł do drużyny kompletnie rozbitej, która w ligę weszła od serii wysokich porażek. To były prawdziwe deklasacje, widziałem każdy z tych meczów, momentami wydawało się, że przeciwnicy się nad nami litują. 0:5 z Lechem […]
10.11.2021
Serie A
07.11.2021

Stary koń ciągle rządzi w stajni? Jak Marotta przeprowadził Inter przez kryzys

Lautaro Martineza chcą wszyscy, wszędzie, mógłby funkcjonować w świecie futbolu niczym kultowy Józef Oleksy z taksówkarskiej anegdoty. Panie Lautaro, dokąd wieźć? Bez różnicy, wszędzie mnie potrzebują. Ale mimo że potrzebują go wszędzie – Martinez właśnie przedłużył kontrakt z Interem Mediolan do 2025 roku. 24-letni Nicolo Barella, mistrz Europy z reprezentacją Włoch, jeden z najbardziej cenionych […]
07.11.2021
Liczba komentarzy: 27
Subscribe
Powiadom o
guest
27 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
ProfesorKuleszówki
ProfesorKuleszówki
1 miesiąc temu

Taki obszerny artykuł bograficzny i ani słowa o 711 połączeniach z Fryzjerem?

Patryk
Patryk
1 miesiąc temu

Udowodnili mu coś czy baniakowi. NIE. więc są nie winni

Ruud
Ruud
1 miesiąc temu
Reply to  Patryk

Al Capone to siedział bo nie płacił podatków, wcale nie był mafiozem!

kuras
kuras (@kuras)
1 miesiąc temu
Reply to  Patryk

Zaraz jak wybuchla afera to Czesiu jako jeden z pierwszych sam pognal do Wroclawia wszystko wyspiewac. Od poczatku bylo wiadomo ze kilku sie „zlamalo” w sledztwie i mieli cos na ksztalt „swiadka koronnego”. I dlatego niektorym nic nie udowodniono. A przyzwoity czlowiek wie po co ktos, w sezonie mistrzowskim, dzwonil tyle razy go glownego „ustawiacza”. Mozesz w Czeslawa wierzyc ale trwanie takich ludzi w pilce powoduje odruch wymiotny u uczciwych ludzi.

tęczowy smyk
tęczowy smyk
1 miesiąc temu

Piękna hagografia

15-lecie Przeszczepu z Wronek
15-lecie Przeszczepu z Wronek
1 miesiąc temu
Reply to  tęczowy smyk

Żywot człowieka świętego – to dla matołków

zonk_szubrawiec
zonk_szubrawiec
1 miesiąc temu

Przecież to już dawno wyjaśnione. To były rozmowy o pogodzie….

15-lecie Przeszczepu z Wronek
15-lecie Przeszczepu z Wronek
1 miesiąc temu

Po co o tym mówić. To niedobra jest :))))

Żona_Krzysia
Żona_Krzysia
1 miesiąc temu

Piękne zdjęcie Czesia – na oko 8 miesiąc ciąży bliźniaczej. Jak facet będący TRENEREM, mający dostęp do wszystkich informacji na temat żywienia, metabolizmu, treningu, może doprowadzić się do takiego stanu?

Maaaa
Maaaa
1 miesiąc temu
Reply to  Żona_Krzysia

A czy każdy facet z brodą to pop?

ambermozart
ambermozart
1 miesiąc temu
Reply to  Maaaa

a co ma jedno z drugim wspólnego?

Maaaa
Maaaa
1 miesiąc temu
Reply to  ambermozart

To, że nie każdy trener musi wyglądać jak Cristiano Ronaldo oraz nie każdy facet z brodą to pop.

Kumasz?

zonk_szubrawiec
zonk_szubrawiec
1 miesiąc temu
Reply to  Maaaa

Przecież tu nie chodzi o wygląd CR7 psi pędzlu … chodzi o jakieś podstawy… elementarne dopasowanie …. przecież facet wygląda jak spasiona orka :/

Patryk
Patryk
1 miesiąc temu
Reply to  Żona_Krzysia

Stres, albo choroba…..

Michał
Michał
1 miesiąc temu

Dobry tekst

Sok z Kiszczaka
Sok z Kiszczaka (@sok-z-kiszczaka)
1 miesiąc temu
Reply to  Michał

Niemniej, ktoś tu zapomniał o najważniejszym, zwł. w stolicy.
O KASIE MISIE-RYSIE, o KASIE!

Kolejorz prawdziwy z Poznania
Kolejorz prawdziwy z Poznania
1 miesiąc temu

Wygrana Lecha to będzie opcja dobra dla obydwu stron. Поляки/Polyaki ze wschodu przecież kochają rozpamiętywać porażki. Będą mieli zatem nową okazję.

Mem.jpg
Belser
Belser
1 miesiąc temu

Zdajesz sobie sprawę że ciebie wstydzą się nawet kibice Lecha? xD

Kolejorz prawdziwy z Poznania
Kolejorz prawdziwy z Poznania
1 miesiąc temu
Reply to  Belser

Tacy z kiłą złapaną na Łazienkowskiej?

alapw
alapw
1 miesiąc temu

 
 

 
 Wstrząsające! Niech jeszcze „ujawni” co gotuje i w jakim proszku pierze.
Gratulacje dla Redakcji za wyśrubowany poziom tylko dla orłów.

Kolejorz prawdziwy z Poznania
Kolejorz prawdziwy z Poznania
1 miesiąc temu

PS Jestem gotowy do podróży – kupiłem 2 kg najtańszych poznańskich cukierków. Będę rzucał z Lexusa mazowieckim obdartym bękartom, które gonią za każdym lepszym autem i krzyczą „Mister, gif mani!”. Pieniędzy im nie dam, bo rodzice przepiją – podobnie jak 500 plus.

zlota-wanna-szejka-z-radomia_2017-07-08_19-02-25.jpg
Tomasz
Tomasz
1 miesiąc temu

Piękny tekst. Wspomnienia powróciły. Dziękuję!

skttr
skttr
1 miesiąc temu

Fajny tekst Panowie.

Emilio
Emilio
1 miesiąc temu

Chórzysta który nawet w przerwie meczu dzwonił do fryzjera. Przypadek? Nie sadze

Plus to co doliczy arbiter
Plus to co doliczy arbiter
1 miesiąc temu

Jakie byly wyniki z Lens? Wstydu nie bylo wg artykułu ale wyniku brak.

Pablo
Pablo
1 miesiąc temu

Markobosko, jak tu Czechowi zostało berło wypolerowane. Na wysoki połysk.

pan-nikt
pan-nikt
1 miesiąc temu

W sumie spoko tekst, ale trochę rażą malutkie uchybienia w faktografii-
a) Ślusarski odszedł z Poznania do Groclinu zimą 2004, a tu opowiada jak świętował zdobycie Pucharu, mimo że od pół roku nie było go w klubie
b) Niepotrzebnie wpleciono tu Tomasza Iwana – on do Lecha przyszedł w ostatnim przed-fuzyjnym sezonem 05/06, więc z Michniewiczem popracował rok. To już wtedy była inna ekipa – bez Madeja czy Grzelaka na skrzydłach, Kryger już wtedy nie grał, Piątek już zaczął chorować, odeszli boczni obrońcy z pucharowego sezonu- Kaczorowski i Lasocki
c) Wzmianka o pucharach z Lens też troszkę nieprecyzyjna – po wygraniu Pucharu latem 2004 Lech odpadł z Terekiem Grozny, a gra z Francuzami to Intertoto, ale 2005.

Suche Info
30.11.2021

Lineker: Lewandowskiemu powinna być przyznana nagroda za 2020 rok

Pojawia się coraz więcej komentarzy w związku z wczorajszą galą Złotej Piłki, na której po najcenniejszą nagrodę sięgnął Leo Messi. Argentyńczyk w swojej przemowie zwrócił się do Roberta Lewandowskiego i powiedział, że Polak zasługuje na Złotą Piłkę za 2020 rok i ma nadzieje, że jeszcze ją dostanie. Na Twitterze swoją zgodę z tą opinią wyraził […]
30.11.2021
Suche Info
29.11.2021

Rzeczniczka Lewandowskiego: Osiągnięcia piłkarskie nie są najważniejszym kryterium

Piotr Koźmiński, dziennikarz „Wirtualnej Polski” jest w Paryżu na gali „Złotej Piłki”. Po tym, jak okazało się, że nagrodę wygrał Leo Messi, porozmawiał z obozem Roberta Lewandowskiego. Komentarz w sprawie wyników gali wygłosiła jego rzeczniczka, Monika Bondarowicz. – Drugie miejsce wskazuje jak wielu dziennikarzy też widzi w Robercie Lewandowskim najlepszego piłkarza 2021 roku. Bardzo za […]
29.11.2021
Weszło
29.11.2021

Messi docenił bardziej niż France Football

Najpierw pomyślałem, że najlepszy był wywiad z Jackiem Kurowskim w połowie gali Ballon d’Or. Bo świat może się gdzieś tam jeszcze zastanawia, a my już wiemy wszystko. Robert bez dyplomacji, bez mydlenia oczu, z chłodem strzelającego biathlonisty, zapytany o Złotą Piłkę odpowiada, że wiecie, przyjechałem tutaj po dobrą zabawę. A tak w ogóle to w […]
29.11.2021
Suche Info
29.11.2021

Nieoficjalnie: Messi wyprzedził Lewandowskiego o 33 głosy

Wiadomo już, że Lionel Messi został najlepszym piłkarzem świata po raz siódmy. W 2021 roku, zdaniem „France Football”, był lepszy od Roberta Lewandowskiego. Pojawiają się już pierwsze, póki co nieoficjalne, informacje dotyczące liczby punktów czołówki plebiscytu. Według nich Argentyńczyk wygrał o 33 głosy. Choć werdykt w sprawie „Złotej Piłki” już znamy, szczegóły dotyczące liczby punktów, […]
29.11.2021
Suche Info
29.11.2021

Złota Piłka: Lewandowski najlepszym Polakiem w historii

Robert Lewandowski zajął drugie miejsce w plebiscycie „France Football”, co jest najlepszym wynikiem polskiego zawodnika w historii. Dotychczas na podium stawali jedynie dwaj zawodnicy z naszego kraju: Zbigniew Boniek oraz Kazimierz Deyna. Najlepszym wynikiem Lewandowskiego było natomiast czwarte miejsce, które zajął w 2015 roku. Napastnik reprezentacji Polski już po raz szósty zagościł w gronie wyróżnionych […]
29.11.2021
Suche Info
29.11.2021

Messi do Lewandowskiego: Zasługujesz, żeby mieć w domu tę nagrodę

Lionel Messi po raz siódmy zwyciężył w plebiscycie „Złota Piłka”. „France Football” przyznała także nagrodę pocieszenia – tytuł napastnika roku – Robertowi Lewandowskiemu. Argentyńczyk przyznał, że Polak zasługiwał na zwycięstwo. – Wszyscy wiemy, że zasługujesz na to, żeby mieć w domu tę nagrodę. Gdyby nie pandemia, to by się udało – powiedział zawodnik PSG odbierając nagrodę. Co […]
29.11.2021
Weszło
29.11.2021

Ponadczasowy piłkarz w subiektywnym świecie ocen

Nadeszła wiekopomna chwila. Pierwszy piłkarz w historii zwyciężył w plebiscycie Złotej Piłki po raz siódmy. Ukłony dla Leo Messiego, dla którego sama nominacja i znalezienie się w roli kandydatów jest rzeczą tak oczywistą, jak dla przeciętnego człowieka poranne zakupy w piekarni. Począwszy od 2007 roku, Messi tylko raz nie znalazł się w pierwszej trójce plebiscytu, […]
29.11.2021
Suche Info
29.11.2021

Złota Piłka: Lionel Messi wygrywa po raz siódmy!

Niby człowiek wiedzioł, a jednak się łudził. Czyli poznaliśmy wyniki „Złotej Piłki” za rok 2021. W plebiscycie zwyciężył Lionel Messi. Robert Lewandowski zajął drugie miejsce w głosowaniu, a podium uzupełnił mistrz Europy – Jorginho. Jak wyglądają pełne wyniki plebiscytu? Tegoroczna edycja plebiscytu była już 65. w historii. Zwycięstwo Leo Messiego oznacza, że Argentyńczyk w pojedynkę […]
29.11.2021
Weszło
29.11.2021

Le cabaret? Na pewno jakiś niesmak

Niestety: Robert Lewandowski nie otrzymał Złotej Piłki za rok 2021. Możemy się pocieszać, że mamy kolejne podium – po Deynie i Bońku – ale wiadomo, że chciało się czegoś więcej. Co gorsza – mamy prawo powiedzieć, że nie tylko „chciało”, ale też się „należało”, bo Lewandowski przeżywa kapitalny czas swojej kariery. A Leo Messi? No […]
29.11.2021
Suche Info
29.11.2021

Złota Piłka: Gianluigi Donnarumma najlepszym bramkarzem

„Złota Piłka” to nie tylko główna nagroda, ale też kilka pobocznych trofeów. Wiemy już, że najlepszym piłkarzem do lat 21 został Pedri, a co dalej? Nagroda Lwa Jaszyna dla bramkarza roku. Otrzymał ją mistrz Europy 2020 i zawodnik PSG – Gianluigi Donnarumma. Włoski golkiper rozpoczynał rok jako bramkarz Milanu, jednak latem trafił do PSG. Jego […]
29.11.2021
Suche Info
29.11.2021

Złota Piłka: Alexia Putellas zawodniczką roku

Gala „Złotej Piłki” rozkręca się. Właśnie poznaliśmy laureatkę nagrody dla najlepszej piłkarki 2021 roku. Sięgnęła po nią Alexia Putellas, zawodniczka FC Barcelony. 27-letnia Putellas rozpoczynała karierę w Espanyolu, potem grała dla Levante, a od blisko dekady reprezentuje Barcelonę. W 2021 roku Hiszpanka wygrała Ligę Mistrzów kobiet, ligę hiszpańską oraz puchar kraju. Jest ofensywną pomocniczką lub […]
29.11.2021
Suche Info
29.11.2021

Lewandowski: Nie ma zaskoczenia, przyjechałem się dobrze bawić

Robert Lewandowski został wybrany najlepszym napastnikiem 2021 roku w plebiscycie „France Football”. Podczas gali „Złotej Piłki” kapitan reprezentacji Polski porozmawiał z reporterem TVP, Jackiem Kurowskim. Jak ocenia swoje osiągnięcie? – Przyjechałem tu po to, żeby się dobrze bawić. To jakaś odskocznia. Nie jestem zaskoczony, żadnych niespodzianek nie ma – stwierdził zawodnik Bayernu Monachium. – Czasami nie do końca […]
29.11.2021
Suche Info
29.11.2021

Złota Piłka: Robert Lewandowski napastnikiem roku

„France Football” to jednak są gagatki. Rok temu stwierdzili, że nie będą przyznawali żadnej nagrody. Teraz wymyślili sobie, że zamiast jednej nagrody będzie ich kilka. Robert Lewandowski został wybrany „napastnikiem roku”. Pozostaje zadać pytanie: czy to w jakikolwiek sposób może zrekompensować „Złotą Piłkę„? Przed dzisiejszą galą Francuzi zapowiadali, że wszyscy kibice będą zadowoleni. Niektórzy przeczuwali, […]
29.11.2021
Suche Info
29.11.2021

Złota Piłka: Pedri młodym piłkarzem roku

Zanim poznamy główne rozstrzygnięcia „Złotej Piłki”, dowiemy się, kto sięgnął po pomniejsze trofea. Na start poznaliśmy zwycięzcę w kategorii Młody Piłkarz Roku. Nagrodę wręczył Fabio Cannavaro, który zwyciężył „Złotą Piłkę” w 2006 roku. Nagrodę im. Raymonda Kopy przyznaje dziesięciu zwycięzców „Złotej Piłki” sprzed lat. Dotyczy ona zawodników z kategorii do lat 21. Wśród nominowanych znaleźli […]
29.11.2021
Suche Info
29.11.2021

Komisja Ligi: Sasa Balić zawieszony, Machado bez kary

W poniedziałek 29 listopada Komisja Ligi wydała komunikat w sprawie wydarzeń z meczu Zagłębie Lubin – Radomiak Radom. Podczas tego spotkania piłkarz „Miedziowych”, Sasa Balić, wbiegł na boisko i uderzył w twarz Luisa Machado. Piłkarz został zawieszony na pięć spotkań. To, że Sasa Balić otrzyma surową karę, było oczywiste. Skrzydłowego nie powinno być nawet na […]
29.11.2021
Weszło
29.11.2021

Złota Piłka 2021 LIVE: Robert Lewandowski, Leo Messi, a może sensacja?

To jest ten wieczór, który może przynieść polskiej piłce wiele radości. Niebawem poznamy ostateczne rozstrzygnięcie konkursu Złotej Piłki – najbardziej medialnego plebiscytu w świecie futbolu. Na ten moment faworytem mediów pozostaje Leo Messi, lecz do momentu werdyktu wiele się jeszcze może wydarzyć. Będziemy z wami przez całą galę finałową – poznamy rozstrzygnięcia dotyczące nie tylko […]
29.11.2021
Suche Info
29.11.2021

Neymar, Kane, Bruno Fernandes. Złota Piłka: miejsca 11-30

Coraz bliżej gali wielkiego finału „Złotej Piłki„. W ostatnich godzinach „France Football” przedstawiało nam kolejno zawodników, którzy w tegorocznym plebiscycie uplasowali się na odległych miejscach. Kto nie załapał się nawet do TOP 10? Mistrz Europy z 2020 roku – Leonardo Bonucci, gwiazda PSG – Neymar czy liderzy Manchesteru United (Bruno Fernandes) i Manchesteru City (Ruben […]
29.11.2021
Suche Info
29.11.2021

Golański o zwolnieniu trenera: Wyniki były słabe, to także moja wina

Korona Kielce rozstała się z trenerem Dominikiem Nowakiem. Pierwszoligowiec przez moment był nawet liderem zaplecza Ekstraklasy, ale w ostatnich 10 spotkaniach punktował tak źle, że za ten okres Korona znalazłaby się w strefie spadkowej. Podczas konferencji prasowej powody zmiany wyjaśnił Paweł Golański, dyrektor sportowy klubu. Posada trenera Nowaka chwiała się już od dłuższego czasu. Szalę […]
29.11.2021