Liczby działają na wyobraźnię. Kiedy zatem słyszeliśmy, że najludniejszy kraj świata planuje władować największe pieniądze na świecie, by stać się światową potęgą piłkarską, trudno było nie spoglądać na te śmiałe plany z zainteresowaniem, ekscytacją, a może i lekkim przerażeniem. Wygląda jednak na to, że Chińczykom nie uda się wywrócić futbolowego porządku do góry nogami. Państwo Środka miało swój okres krótkiego, choć całkiem spektakularnego wzlotu na polu piłkarskim, lecz obecnie ich liga wraca krok po kroku do punktu wyjścia, a kolejni potężni sponsorzy albo ograniczają wsparcie dla klubów, albo całkowicie je wycofują.

Efektowny wzlot i bolesny upadek chińskiego futbolu

Sen o potędze dobiegł końca. Przynajmniej na razie.

Mocarstwowe ambicje Chińczyków

Jeszcze kilka lat temu chińska Superliga zaczynała się jawić jako naprawdę warty uwagi punkt na piłkarskiej mapie świata. Jasne, że trudno było dalekowschodnim rozgrywkom tworzyć realną konkurencję dla topowych lig Europy – nie te tradycje, nie ten prestiż. Ale chińskie kluby miały wystarczające argumenty finansowe, by przyciągać do siebie pojedynczych graczy, którzy spokojnie mogliby odgrywać znaczące rolę w topowych ekipach ze Starego Kontynentu. Przykłady tego rodzaju transferów można mnożyć. W wieku 25. lat w Szanghaju wylądował Oscar, wcześniej przez lata istotna postać londyńskiej Chelsea. Do Nankinu wybrał się z kolei 26-letni Alex Teixeira, choć gwiazdorem Szachtara Donieck mocno interesowały się kluby z Premier League. Na Chiny w wieku 24. lat postawił także etatowy reprezentant Belgii – Yannick Carrasco. Przed trzydziestką za Wielkim Murem wylądowali też Hulk, Ramires, Axel Witsel, Paulinho czy Stephan El Shaarawy.

Chiński rynek jest zagrożeniem dla nas wszystkich. Dla wszystkich klubów na świecie – mówił Antonio Conte w 2016 roku. Wtedy było już najzupełniej jasne, że chińska Superliga stanowi kuszącą opcję nie tylko dla graczy mających najlepsze lata za sobą, żeby wymienić choćby Didiera Drogbę, Nicolasa Anelkę czy Carlosa Teveza. Tego ostatniego przeprowadzka do ekipy Shanghai Shenhua uczyniła zresztą najlepiej opłacanym piłkarzem świata.

Chińczycy nie chcieli być ostatnim przystankiem dla gasnących gwiazd. Mierzyli wyżej.

Oscar w 2017 roku zmienił Chelsea na Shanghai Port za ok. 60 milionów euro

Naturalnie piłkarska ekspansja klubów chińskiej Superligi, zainicjowana na szeroką skalę sześć lat temu, odbywała się pod ścisłą kontrolą najwyższych władz Chińskiej Republiki Ludowej. Sam przewodniczący Xi Jinping kreślił zresztą doprawdy brawurowe plany. Zakładał, że w 2030 roku Chiny zorganizują piłkarskie mistrzostwa świata, a dwie dekady później w nich po raz pierwszy zwyciężą. Na pierwszy rzut oka tego rodzaju wizje mogą oczywiście wyglądać na majaczenia pomyleńca, no ale Chińczycy w ciągu ostatnich kilku dekad rzetelnie zapracowali, by nie patrzeć na nich dłużej z przymrużeniem oka. Dawno zerwali z wizerunkiem potulnego olbrzyma i odpięli od siebie łatkę kraju wszechobecnej tandety. Dziś ChRL jest mocarstwem o coraz jaśniej artykułowanych ambicjach geopolitycznych. W globalnej rozgrywce rzuciła wyzwanie Stanom Zjednoczonym i może wyjść z tej batalii zwycięsko.

RADOSŁAW PYFFEL: CHINY I USA RÓŻNIĄ SIĘ POD KAŻDYM WZGLĘDEM [WYWIAD]

Nie wypadało zatem lekceważyć Chińczyków również na płaszczyźnie piłkarskiej.

Poza tym, budowanie potęgi chińskiego futbolu nie ograniczyło się do głośnych transferów. Do Państwa Środka szeroką ławą napłynęli również europejscy szkoleniowcy. Na czele oczywiście z Marcello Lippim, który najpierw prowadził ekipę Guangzhou Evergrande, a potem reprezentację Chin. Ale wspomnieć też można takich fachowców jak Sven-Goran Eriksson, Felix Magath, Luiz Felipe Scolari, Manuel Pellegrini, Gregorio Manzano, Dragan Stojković, Andre Villas-Boas, Fabio Capello, Rafa Benitez, Uli Stielike, Roger Schmidt, Dan Petrescu, Fabio Cannavaro, Bernd Schuster, Paulo Bento czy znany nam świetnie Paulo Sousa. Tę wyliczankę można by było ciągnąć jeszcze długo. Dość powiedzieć, że tacy goście jak Clarence Seedorf czy Ciro Ferrara złapali fuchę tylko w drugiej lidze chińskiej.

Chiny świetnie sobie radzą. Doradzałem, by przyłożyć większą wagę do rozwoju infrastruktury i struktur odpowiedzialnych za szkolenie młodzieży, bo to kluczowe kwestie dla przyszłości chińskiego futbolu. I posłuchano moich wskazówek

Marcello Lippi w 2017 roku

Trafili zatem do Chin znakomici piłkarze, trafili wartościowi trenerzy. Pod egidą państwa zainicjowano też szeroko zakrojone inwestycje w piłkarską infrastrukturę. Plany były oszałamiające – wzniesienie 20 tysięcy kompleksów treningowych, budowa 60 tysięcy boisk. Wyszkolenie przeszło pięciu tysięcy trenerów, którzy będą kształceni zgodnie z najnowocześniejszymi futbolowymi trendami i zostaną wyposażeni w takie same narzędzia, jak szkoleniowcy w Europie. To wszystko miało uczynić z chińskiej Superligi najmocniejsze klubowe rozgrywki w Azji, a z reprezentacji uczynić liczącą się siłę w świecie.

Jak nietrudno się z dzisiejszej perspektywy domyślić – nic z tego nie wyszło.

Powolne zwijanie żagli

Udział w mistrzostwach świata w 2002 roku do dziś pozostaje największym sukcesem reprezentacji Chin. Później „Smoki” już się do tego nie zbliżyły. Kwalifikacje do mundialu w Rosji okazały się dla nich straszliwą klęską. Chińczycy awansowali wprawdzie do trzeciej rundy eliminacyjnej w strefie AFC, ale tam uplasowali się dopiero na piątej lokacie, wyprzedzając tylko reprezentację Kataru. Już pal licho, że nie udało im się nawiązać walki o bezpośredni awans na turniej z Iranem czy Koreą Południową. Zgromadzili też mniej punktów niż Syria czy Uzbekistan. Obecnie zanosi się na powtórkę z rozrywki. Po dwóch meczach trzeciej rundy eliminacji do mundialu w Katarze reprezentacja Chin ma na koncie dwie porażki – 0:3 z Australią i 0:1 z Japonią.

To w zasadzie paradoks, lecz chińska kadra piłkarsko trzymała się lepiej… przed wielkimi reformami zainicjowanymi przez przewodniczącego Xi, gdy krajowa liga kojarzyła się jeszcze powszechnie z wszechobecnym dziadostwem i korupcją, a o luksusowych ośrodkach treningowych nawet nie śniono.

Wielu ekspertów twierdzi, że to problem mentalny chińskich piłkarzy.

Na ten moment pieniądze raczej psują chińską kadrę niż jej pomagają – opowiadał nam Adam Błoński (Azja Gola). – W 2004 byli jedną z trzech najlepszych drużyn kontynentu, choć liga była mierna, a baza treningowa w zasadzie nie istniała. Teraz? Dejan Damjanović, legenda koreańskiej piłki, który rozegrał w cholerę meczów w FC Seul, po osiągnięciu wszystkiego w Korei poszedł na dwa lata do Chin. W wywiadzie powiedział, że różnica między chińską a koreańską piłką to miejscowi gracze. Chińczycy czekają, żeby gwiazdy z Zachodu zrobiły robotę. To ich rozleniwia. Nie mają ambicji by się rozwijać, wyjechać gdzieś.

Marcello Lippi nie spisał się najlepiej w roli selekcjonera reprezentacji Chin

– Chiny są w rozkroku. Robią dwa kroki do przodu, a trzeci do tyłu – dodał ekspert. – Poza tym są też poważne problemy z mentalnością. W Polsce pokutuje zabobon, że w Chinach istnieje kult pracy. Błąd – tam jest kult przeżycia. Jeśli wywodzisz się z wioski, gdzie jadło się dwie miski ryżu dziennie, a prąd włączony jest na dwie, trzy godziny, i uda ci się wyrwać… Powiem tak: kiedyś Bogdan Zając mówił, że grając w Chinach widział niejeden wielki talent. Ale jak tylko taki chłopak dostał kontrakt, mieszkanie, solidne pieniądze – basta. Jemu to wystarcza. Nie ma ciśnienia na rozwój. To i tak jest dla nich bardzo dużo, więcej nie potrzebują. A co ciekawe, od 18. do 24. roku mają lepszą fizjologię, budowę ciała, ale odpuszczają. Mental w Korei czy Japonii jest o wiele lepszy.

Jak to w ChRL, reakcja na piłkarskie niepowodzenia wypłynęła od władz państwa.

DLACZEGO CHIŃCZYCY PRZESTALI SZASTAĆ FORSĄ?

Drastycznie ukrócono futbolowe eldorado, doszło do zmiany kursu niemalże o 180 stopni. Ledwo chińska Superliga zaistniała w świadomości naprawdę poważnych graczy z Europy i Ameryki Południowej jako ciekawy kierunek transferowy, a już w zasadzie zatrzaśnięto tam przed nimi drzwi. Najpierw stuprocentowym podatkiem obłożono każdy transfer przychodzący powyżej kwoty sześciu milionów euro. Potem dołożono do tego dość restrykcyjny salary cap, a także zakaz wydawania na pensje zawodników przeszło 60% całkowitego budżetu klubu. Powiązano też liczbę zagranicznych zawodników pojawiających się w wyjściowym składzie (maksymalnie trzech) z liczbą chińskich piłkarzy U-23. Wszystko po to, by chronić lokalne talenty. A niektóre kluby zresztą szły o krok dalej.

W 2019 roku Guangzhou Evergrande podjęło wewnętrzne zobowiązanie, by delegować do gry maksymalnie dwóch obcokrajowców. Trener Fabio Cannavaro na finiszu sezonu złamał to ustalenie, kiedy jego zespół – walczący o mistrzostwo Chin – za wszelką cenę potrzebował trzech punktów. Został za to ostro skrytykowany. – Dla mnie Tyias Browning [urodzony w Liverpoolu obrońca o chińskich korzeniach] to Chińczyk! Nie wiem, o co tyle hałasu – bronił się Cannavaro.

Cannavaro złamał zasady! Liczyło się dla niego tylko zwycięstwo

dziennik Guangzhou Ribao

Nie chodziło zresztą tylko o to, że obecność gwiazdorów z Brazylii, Argentyny, Hiszpanii czy Włoch demotywująco działała na młodych chińskich zawodników. Generalnie istniało za Wielkim Murem poczucie, iż większość piłkarzy i trenerów z państw europejskich oraz południowoamerykańskich nie wnosi do chińskiego futbolu nic poza olbrzymimi oczekiwaniami finansowymi. Najsłynniejszy przykład bumelanctwa to oczywiście wzmiankowany Tevez, który w zasadzie expressis verbis mówił, iż w Chinach interesuje go jedynie forsa, ale nie on jeden rozczarował po przeprowadzce do Superligi. Dotyczy to też wielu doświadczonych trenerów.

Dzisiaj ten problem już w zasadzie nie istnieje.

Powrót do punktu wyjścia

Ostatnie lata to totalny exodus obcokrajowców z chińskiej ekstraklasy. I to nie tylko tych, którzy na Dalekim Wschodzie chcieli kasować tłuste czeki i bimbać sobie na obowiązki. Jest znacznie gorzej – z Chin pouciekali również zawodnicy, którzy naprawdę byli wielkimi gwiazdami rozgrywek i zachowywali się jak stuprocentowi profesjonaliści. Czyli – błyszczeli właściwie w każdym spotkaniu. Lista transferów wychodzących z 2021 roku łamie serca sympatykom chińskiego piłkarstwa:

  • Anderson Talisca z Guangzhou Evergrande odszedł do Al Nassr (Arabia Saudyjska)
  • Marko Arnautović z Shanghai Port odszedł do Bolonii
  • Paulinho z Guangzhou Evergrande odszedł do Al-Ahli (Arabia Saudyjska)
  • Roger Guedes z Shandong Luneng odszedł do Corinthians
  • Renato Augusto z Beijing Guoan odszedł do Corinthians
  • Leo Baptistao z Wuhan Zall do Santosu
  • Salomon Rondon z Dalian Professional odszedł do Evertonu
  • Fernando po przygodzie z Beijing Sinobo Guoan szuka klubu
  • Jonathan Viera z Beijing Guoan do Las Palmas
  • Kim Min-jae z Beijing Guoan do Fenerbahce
  • Adama Diomande z Cangzhou Mighty Lions do Al-Sailiya (Katar)
  • Stephane Mbia z Wuhan FC do Fuenlabrady

I to naprawdę nie jest koniec wyliczanki. Piłkarze zmieniają w tej chwili Chiny nie tylko na Brazylię czy Bliski Wschód, ale i na Cypr, Turcję czy drugą ligę hiszpańską. Kto jeszcze został w Państwie Środka z nazwisk rozpoznawalnych przez w miarę kontrolującego sytuację kibica ze Starego Kontynentu? Oscar, Marouane Fellaini, Moussa Dembele, Cedric Bakambu, Romain Alessandrini, Juan Fernando Quintero, Aaron Mooy. Niedobitki, na ogół zresztą po trzydziestce. Jeżeli chodzi o trenerów, największe nazwisko to w tej chwili Slaven Bilić. Sporo też w Państwie Środka naszych starych znajomych z Ekstraklasy, takich jak choćby Adrian Mierzejewski, Marko Vejinović, Guilherme czy Tamas Kadar. I to chyba dobre podsumowanie sytuacji – Superliga pozostaje atrakcyjna finansowo, ale już głównie dla graczy trzeciego czy czwartego sortu. Okres prosperity minął.

Adrian Mierzejewski obecnie przebywa na zasadzie wypożyczenia w klubie Guangzhou R&F

Oczywiście można to wszystko sprowadzić do tematu pandemii, która wybuchła przecież właśnie w Chinach i była tam później zwalczana przez władze przy pomocy wyjątkowo restrykcyjnych środków bezpieczeństwa, co poważnie zakłóciło funkcjonowanie klubów piłkarskich. Frekwencja na meczach Superligi w sumie nigdy nie była oszałamiająca (około 22-24 tysiące widzów na mecz w latach 2015-2019), ale teraz stadiony w większości świecą pustkami. To poważny cios w podstawy piłkarskiej piramidy w Państwie Środka. – Superliga przez samego wirusa nie ucierpi. Inna historia to kluby z niższych lig, gdzie nie ma takich pieniędzy. Praktycznie co roku dwa-trzy kluby są likwidowane przez zaległości finansowe. W tej chwili w drugiej lidze cztery kluby nie dostały licencji, dwa z nich zostały zlikwidowane, zalegają z wypłatami. Sytuacja się powtarza praktycznie co roku. Jest nawet jeden zawodnik, Zhao Yibo, który grał w pięciu klubach w Chinach i każdy z nich zbankrutował – opowiadał nam Maciej Łoś (Chinese Super League Poland).

JAK PANDEMIA WPŁYNĘŁA NA CHIŃSKI FUTBOL?

Prawda jest jednak taka, że chińskie kluby – nawet z najwyższego poziomu – funkcjonowały wedle dyskusyjnego modelu finansowego na długo zanim świat usłyszał o chorobie COVID-19. I już wówczas niektóre z nich pakowały się problemy licencyjne. Pandemia i coraz trudniejsza sytuacja międzynarodowa sprawiły po prostu, że wielu możnym sponsorom odwidziało się przepalanie kasy na futbol. Zmieniły się priorytety całego kraju. Tym bardziej że obecnie zabawa nie jest nawet w połowie tak prestiżowa jak w 2015 roku, gdy Xi Jinping nazywany był „najważniejszym piłkarskim trenerem na świecie”.

Cofnijmy się do 2016 roku. Wicemistrzem Chin został wtedy klub Jiangsu Suning, który dziś już w ogóle nie istnieje, po tym jak firma Suning wycofała się ze wspierania drużyny. Upadek nastąpił wiosną bieżącego roku, kilka miesięcy po tym, jak Jiangsu… wywalczyło mistrzostwo kraju. Według raportu „Bloomberga” Suning – posiadający też pakiet większościowy w Interze Mediolan – w 2021 roku notuje spadek przychodów na poziomie około pół miliarda euro. Koszta na odcinku piłkarskim drastycznie tnie również spółka Sinobo, wspierająca na co dzień ekipę Beijing Guoan. Nie istnieje zespół Liaoning Hongyun, przez lata solidny średniak chińskiej ekstraklasy. Tianjin Jinmen Tiger ledwo-ledwo uchroniło się przed upadkiem, ale mało prawdopodobne, by klub pociągnął długo, bo chyba nie będzie mógł liczyć na dalsze wsparcie państwowego holdingu TEDA. Z kolei ekipa Tianjin Tianhai, gdzie niegdyś występował Axel Witsel, rozleciała się po tym, jak jej główny sponsor – Shu Yuhui z grupy Quanjian – został przyłapany na przekrętach.

Cytowany już Maciej Łoś wyliczył, że na przestrzeni czterech ostatnich lat całkowicie padło 31 zawodowych klubów piłkarskich.

Nie żałuję pobytu w Chinach. Wiedziałem, że wrócę do Europy

Axel Witsel

W tej chwili ku upadkowi albo co najmniej głębokiej zapaści zdaje się zaś chylić bodaj najsłynniejszy chiński klub – Guangzhou Evergrande. A właściwie to Guangzhou FC, bo przepisy od jakiegoś czasu zabraniają promowania firm czy spółek poprzez nazwy drużyn, co też jakoś dziwnie zbiegło się w czasie z tym, że wiele tychże firm w mniej lub bardziej zdecydowany sposób zaczęło wycofywać się z finansowania swoich piłkarskich zabawek.

Tak czy owak, Guangzhou na krajowej arenie to niekwestionowana potęga. W latach 2011-2020 tylko dwa razy nie udało się „Tygrysom” wywalczyć mistrzostwa kraju. Zajmowały wtedy drugie miejsce w tabeli. Co tu dużo mówić, dominacja. A do tego trzeba jeszcze doliczyć dwa triumfy (2013, 2015) w azjatyckiej Lidze Mistrzów. To właśnie w tym klubie pracowali Marcello Lippi i Luiz Felipe Scolari. To właśnie w tym klubie wymiatali Paulinho, Elkeson, Muriqui czy Ricardo Goulart, a także szereg lokalnych gwiazd, na czele z Gao Linem. Wreszcie – to właśnie ten klub zimą 2016 roku wykupić Jacksona Martineza z Atletico Madryt za 42 miliony euro. No i to właśnie ten klub słynął z najszerzej zakrojonych inwestycji w infrastrukturę.

Pamiętacie piłkarski Hogwart, czyli Evergrande Football School?

Evergrande Football School

Pamiętacie stadion wyceniony na blisko dwa miliardy dolarów, który zaczęto wznosić w kwietniu 2020 roku?

projekt stadionu Guangzhou FC

Tak – ich też dopadło przeznaczenie.

JAK WYGLĄDA CHIŃSKA REWOLUCJA PIŁKARSKA?

Bolesny upadek?

Deweloperski gigant Evergrande znalazł na skraju krachu, który może potężnie tąpnąć sytuacją gospodarczą Chin, a pewnie byłby też odczuwalny dla pozostałej części świata. Gdzieniegdzie można nawet znaleźć odniesienia do upadłości banku inwestycyjnego Lehman Brothers, który przyczynił się do wybuchu wielkiego kryzysu finansowego na światowych rynkach w 2008 roku. Sytuacja wydaje się jednak nieco inna – Evergrande rzeczywiście jest potężnie zadłużone (mówi się o przeszło 300 miliardach dolarów długu) i ma problemy ze znalezieniem źródeł finansowania, lecz w sytuacji absolutnie podbramkowej władze ChRL mogą zmusić wielkie, kontrolowane przez państwo podmioty, by wspólnie ratowały chwiejącego się giganta.

Jednak nawet jeśli w jakimś kształcie Evergrande przetrwa, trudno uwierzyć, by klub Guangzhou miał dalej błyszczeć na piłkarskiej mapie Chin. W ogóle nie ma pewności, czy zespół w takim kształcie zdoła dokończyć bieżący sezon (rozgrywki zostaną wznowione w grudniu, ligę wstrzymano by cała uwaga poszła na występy kadry narodowej). Nie wspominając już o ekspansji, a i takie plany pojawiały się w przestrzeni publicznej. Evergrande Football School miało tworzyć filie w Europie i stać się chińską Barceloną.  Nowy, niezwykle efektowny stadion byłby tym samym odpowiedzią Państwa Środka na kultowe Camp Nou.

Złośliwie można powiedzieć, że rzeczywiście jest pewien punkt wspólny z Barcą. Długi.

Evergrande traci od 150 do 300 milionów dolarów rocznie na aktywności powiązane z piłką nożną. Według naszych obliczeń, aktualna wartość tego sektora działalności biznesowej firmy jest zerowa. I podobnie wygląda to w przypadku wszystkich chińskich klubów

Dan WangDaniel Fan na łamach „Bloomberga”

Gdyby to finansowe szaleństwo wywołało w Państwie Środka lawinę zainteresowania futbolem, gdyby biznes stał się rentowny, może i udałoby się Chińczykom zdziałać na piłkarskim rynku coś więcej. Ale na ten moment ich krótki, mocarstwowy impuls zainicjowany w 2015 roku przez Xi Jinpinga, ponoć osobiście będącego miłośnikiem piłki, należy traktować tylko jako niezbyt znaczącą ciekawostkę w najnowszej historii futbolu. Dość zresztą powiedzieć, że obecnie na europejskich boiskach w miarę przyzwoicie radzi sobie tylko jeden chiński zawodnik – Wu Lei z Espanyolu. Reszcie albo jest wygodnie w kraju, albo brak im umiejętności, by zainteresować sobą obserwatorów ze Starego Kontynentu. Krótko mówiąc – wszystko zostało po staremu. – Chińczycy już wiedzą, czego nie robić – przyznaje profesor Simon Chadwick, wykładowca Emlyon Business School, w rozmowie z DW.com.

Zdaniem Chadwicka chiński futbol po tych kosztownych eksperymentach wyjdzie na prostą dopiero za kilka(naście) lat, gdy do głosu dojdzie młodzież, która dzisiaj dopiero zaczyna swoją piłkarską edukację. – Włączenie treningów piłkarskich do systemu szkolnictwa na dłuższą metę powinno przynieść wymierne korzyści. Na boisku pewien progres można będzie jak sądzę odnotować w drugiej połowie obecnej dekady, ale dopiero około 2035 roku spodziewam się znaczącego skoku Chińczyków w światowych rankingach. O ile oczywiście uda się utrzymać obecną strategię rozwoju młodzieży.

Kluby chińskiej Superligi wciąż wydają dziesięć razy więcej pieniędzy od klubów ligi koreańskiej i trzy razy więcej od klubów ligi japońskiej. A nasza drużyna narodowa pozostaje w tyle – bezlitośnie ocenił zaś sytuację Chen Xuyuan, prezes chińskiej federacji piłkarskiej. – Bańka finansowa nie tylko niczego nam nie dała teraz, ale też była szkodliwa dla przyszłości naszego futbolu. Należało z tym skończyć i zrobiliśmy to.

fot. NewsPix.pl / FotoPyk

Suche Info
03.10.2022

Rosyjski piłkarz Hapoelu nie wjedzie do Polski na mecz z Lechem

Poważne osłabienie Hapoelu Beer Szewa przed czwartkowym meczem z Lechem Poznań. Z powodu nowych przepisów dotyczących wjazdu Rosjan do Polski na Bułgarskiej nie będzie mógł zagrać Magomed-Szapi Sulejmanow.  W związku z nowymi sankcjami nałożonymi na Rosję po inwazji na Ukrainę zmieniły się zasady wjazdu obywateli tego kraju do Polski. Od 19 września Rosjanie nie mogą przekraczać granic naszego kraju. Wyjątków jest bardzo niewiele i nie dotyczą one zawodowych sportowców. W związku z tym […]
03.10.2022
Tenis
03.10.2022

Co czeka Igę Świątek do końca sezonu?

Iga Świątek już w środę wróci do gry po przerwie i po raz pierwszy zaprezentuje się na zawodowych kortach jako trzykrotna mistrzyni wielkoszlemowa. Niezmiennie jest też liderką rankingu i z pewnością zostanie nią do końca obecnego sezonu. Ten zbliża się zresztą nieubłaganie – Polce pozostały do rozegrania trzy turnieje. Już wiemy bowiem, że Iga nie wystąpi w finałach Billie Jean King Cup, najważniejszych rozgrywek reprezentacyjnych w kobiecym tenisie. Dwie […]
03.10.2022
Suche Info
03.10.2022

Del Piero: – Milik jest fundamentalny dla Juventusu

Arkadiusz Milik się nie zatrzymuje i w niedzielę zdobył kolejną bramkę dla Juventusu. Polak wyrasta na nowego idola kibiców Starej Damy a miał być tylko zmiennikiem Dusana Vlahovicia. Głos na temat obu napastników zabrał legendarny Alessandro Del Piero. – Vlahović się rozwija. Dobrze wyglądał podczas zgrupowania reprezentacji. Gra z Milikiem mu pomaga. Arek to piłkarz, który potrafi zrobić prawie wszystko i jest fundamentalny dla Juventusu – przyznał […]
03.10.2022
Ekstraklasa
03.10.2022

Babol Szromnika, paździerz Śląska

Śląsk z Wartą od dwóch lat lubili sobie wzajemnie postrzelać, w ich meczach do tej pory padały średnio prawie cztery gole. Dziś jednak trudno było ostrzyć sobie zęby na bramkową kanonadę, bo jedni i drudzy od początku sezonu nie imponują skutecznością. No i do miana widowiska to spotkanie miało całkiem daleko. To jak z czekoladą i wyrobem czekoladopodobnym – obok siebie nie stały. Na pewno wiemy, kto przed meczem sobie nie wyostrzył, ale zmysłów. Na początku meczu poważny […]
03.10.2022
Suche Info
03.10.2022

Oficjalnie: Radosław Sobolewski trenerem Wisły Kraków

Potwierdzają się medialne doniesienia z ostatnich godzin. Wisła Kraków poinformowała, że nowym trenerem pierwszej drużyny zostanie Radosław Sobolewski. 45-letni szkoleniowiec zastąpi na tym stanowisku Jerzego Brzęczka.  Seria pięciu ligowych meczów bez wygranej to było zbyt wiele nawet jak na Jerzego Brzęczka. Były selekcjoner reprezentacji Polski miał wrócić z Wisłą do Ekstraklasy, ale coś ewidentnie poszło nie tak. Dlatego w poniedziałek poinformowano, że 51-latek podał się do dymisji. Od razu […]
03.10.2022
Piłka nożna
03.10.2022

Weszłopolscy live od 21:00: Białek, Roki, Paczul, Wąs, Mazurek

Jakub Białek, Mateusz Rokuszewski, Paweł Paczul, Jan Mazurek i Maciej Wąsowski omawiają najważniejsze wydarzenia 11. kolejki Ekstraklasy Zapraszamy! 
03.10.2022
Ekstraklasa
03.10.2022

Babol Szromnika, paździerz Śląska

Śląsk z Wartą od dwóch lat lubili sobie wzajemnie postrzelać, w ich meczach do tej pory padały średnio prawie cztery gole. Dziś jednak trudno było ostrzyć sobie zęby na bramkową kanonadę, bo jedni i drudzy od początku sezonu nie imponują skutecznością. No i do miana widowiska to spotkanie miało całkiem daleko. To jak z czekoladą i wyrobem czekoladopodobnym – obok siebie nie stały. Na pewno wiemy, kto przed meczem sobie nie wyostrzył, ale zmysłów. Na początku meczu poważny […]
03.10.2022
Piłka nożna
03.10.2022

Weszłopolscy live od 21:00: Białek, Roki, Paczul, Wąs, Mazurek

Jakub Białek, Mateusz Rokuszewski, Paweł Paczul, Jan Mazurek i Maciej Wąsowski omawiają najważniejsze wydarzenia 11. kolejki Ekstraklasy Zapraszamy! 
03.10.2022
Ekstraklasa
03.10.2022

Osuszanie przemoczonych ubrań. O mentalności Legii

Dochodzi jedna trzecia ekstraklasowego sezonu. Legia kręci się w ścisłej czołówce zaledwie pół roku po zimowaniu na przedostatnim miejscu w ligowej tabeli, a jednak niemała część stołecznego środowiska szepcze, że Koście Runjaiciowi nie wypada ogłaszać wszem i wobec swojego zadowolenia po bezbramkowym remisie z Lechem Poznań w meczu, który najpewniej na wyrost nazywany jest Derbami Polski.  – Popsuliśmy Lechowi święto – mówił niemiecki trener Legii po spotkaniu, w którym jego drużyna […]
03.10.2022
Weszło
03.10.2022

Fortuna zatoczy Kownackiego i Karbownika na mundial?

Za Dawidem Kownackim i Michałem Karbownikiem kolejne udane występy w 2. Bundeslidze. Ich Fortuna Duesseldorf wygrała 4:1 z Arminią Bielefeld, a obaj zanotowali po asyście. Z meczu na mecz forma obu Polaków rośnie, ale czy na tyle, by selekcjoner Czesław Michniewicz przyjrzał im się bliżej? Na mundial do Kataru selekcjoner zabierze 26 zawodników. Czy wśród wybrańców Czesława Michniewicza znajdzie się choć jedno miejsce dla Dawida Kownackiego bądź Michała Karbownika? Jednoznacznej odpowiedzi […]
03.10.2022
Hiszpania
03.10.2022

Czy to już „Lewandowskidependencia”?

W Barcelonie to nic nowego, że drużyna jest w dużym stopniu uzależniona od jakiegoś piłkarza. Od lat taką zależność obrazował Lionel Messi, co – przyznajmy uczciwie – miało swoje plusy i minusy. Z jednej strony każdy trener chciałby mieć w zespole takiego kozaka, który jest gwarancją określonej liczby wypracowanych goli na sezon. Z drugiej – nie można iść przecież w skrajności. Nie chcemy mówić, że takowa zarysowuje się z udziałem Roberta Lewandowskiego, ale pewne […]
03.10.2022
Weszło
03.10.2022

Kluby wybrały radę nadzorczą i zatwierdziły umowę z Canal+. Prezes Animucki na wylocie?

Kilka dni temu informowaliśmy o podpisaniu przedwstępnej umowy z telewizją Canal+ na transmitowanie spotkań Ekstraklasy w latach 2023–27. Dziś o godzinie 13.00 rozpoczęło się Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy Ekstraklasy SA, podczas którego przedstawiciele wszystkich klubów mają m.in. zatwierdzić nowy kontrakt telewizyjny. Będzie też wybierana nowa rada nadzorcza spółki zarządzającej ligą, co w dalszej kolejności może doprowadzić do pewnej zmiany. Chodzi o prezesa Ekstraklasy. W kuluarach mówi się, że pozycja […]
03.10.2022
Liczba komentarzy: 37
Subscribe
Powiadom o
guest
37 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
KamiL
KamiL
1 rok temu

dobra wskazówka dla tych co twierdzą, że problem polskiej ligi to tylko brak pieniędzy

Luas
Luas
1 rok temu
Reply to  KamiL

Co za dużo to niezdrowo. Chiny sztucznie próbowały robić potęgę i nie inwestowały w swoich tylko przeplatały zblazowanych Brazylijczyków. Z resztą u nas na mniejszą skalę jest podobnie – fajne stadiony, mnóstwo zagranicznego szrotu, piękne opakowanie w tv, a poziom niższy niż 15 lat temu. Dziś za szybko talenty wyjeżdżają, kiedyś wielu piłkarzy długo grało w kraju.

Adam
Adam
1 rok temu
Reply to  Luas

Tylko, ze po nich nikt się nie zgłaszał i dlatego zostawali. Zobacz przykład Klimali, Niezgoda. NIe było takcih talentów jak teraz.

Kibic
Kibic
1 rok temu
Reply to  Luas

Inwestowały w jednych i drugich. Masz nawet zdjęcie piłkarskiego Hogwartu. Czym to jest, jak nie inwestycją w swoich? O tysiącach boisk treningowych i baz nie wspomnę.

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin
1 rok temu
Reply to  Luas

Dodam jeszcze że większość tych ludzi co poszli tam po grube zarobki to już nigdy nie odnalazło lub nie odnajdzie się w jakiejś piłce na solidnym europejskim poziomie.
Gościom pokroju starego Anelki się nie dziwię w sumie, ale jak chłopaki mają po 23 lata i grają w przyzwoitym europejskim klubie i idą grać do chińskiej ligi to tylko świadczy o ich sportowym braku ambicji.

Bolo
Bolo
1 rok temu
Reply to  Luas

Coś w tym jest. Kiedyś w pucharach goliliśmy ogórków, a z klubami średnimi rywalizowaliśmy jak równy z równym. Najczęściej w ostatnich rundach trafialiśmy już na dużo silniejsze kluby i wtedy odpadaliśmy. Eurowpierdole był rzadko i pojedyncze, a dziś to już normalność.

Spock
Spock(@spock)
1 rok temu
Reply to  Luas

Skoro poziom był wyższy to dlaczego kiedyś nie szło się wogóle załapać na mundial/euro, a teraz co impreza to jedziemy? 🙂 kadra zrobiła postęp od lat 90tych…gorzej z klubami.

Komandor
Komandor
1 rok temu
Reply to  Spock

Bo kiedyś grało mnie drużyn w finałach ? Jeszcze za Beenhakkera do Euro kwalifikowało się 14 drużyn z eliminacji + Austria i Szwajcaria jako gospodarze. I odpadniecie w grupie ogłoszono jako porażkę. 8 lat później za Nawałki z eliminacji wchodziły już 23 drużyny, a wejście do 16-tki na turnieju spowodowało ogólnonarodowy orgazm Januszy. Dostrzegasz różnicę ? Mundial podobnie, dopiero od 1998 roku w finałach grają 32 drużyny. Wkrótce będzie już 48. Trzeba będzie naprawdę się starać żeby nie awansować.

mazurakis
mazurakis
5 miesięcy temu
Reply to  Komandor

Akurat zwiększenie liczby drużyn na mundialu, nie wpłynęło na liczbę drużyn z Europy. W 1994 ostanim 24-drużynowym mundialu było 13 drużyn z Europy, dokładnie tyle samo ile będzie w Katarze.

Adam
Adam
1 rok temu
Reply to  KamiL

Tylko, ze Chiny nigdy nie miały tradycji piłkarskiej to jak miały raptem pomoc pieniadze. A ich reprzentacja nie gra na mundialu.

Mr Orange
Mr Orange
1 rok temu

A co ciekawe, od 18. do 24. roku mają lepszą fizjonomię – hmmm…, ja tam wolę inne fizjonomie, ale co kto lubi.

kekistan
kekistan
1 rok temu

O takie teksty nic nie robiłem

Gonzinho
Gonzinho
1 rok temu

No i bardzo dobrze:)

Artur
Artur
1 rok temu

Dobry artykuł, oby więcej takich 🙂

BBBB
BBBB
1 rok temu

Pan Michał Kołkowski postanowił przypomnieć jakie kiedyś teksty ukazywały się na weszło. Miła odmiana, dziękuję.

heheszki
heheszki(@heheszki)
1 rok temu

Panie Michale – świetny tekst, obok LM i JO jest Pan niestety tutaj jedyną osobą, które umie coś więcej niż przepisać 3 zdania z meczyków lub transfery.info albo napisać jakieś bzdury o lpg/blm

Ernest
Ernest
1 rok temu
Reply to  heheszki

I nie wylizał rowa ulubieńcom szefa. Niby portal prawicowca Stanowskiego a czuć że zawiewa ciepłe lewackie powietrze od strony Weszlaka.

Foo
Foo
1 rok temu

do 24. roku mają lepszą fizjonomię”

A co to, konkurs piękności? Chyba autor myślał o fizjologii?

Adam
Adam
1 rok temu

Chiny to nigdy tradycji nie mieli. Maja tylu Chińczyków i co nie udało im się złapać takiego Lewandowskiego ?

Zdzichu.Mroczkowski
Zdzichu.Mroczkowski
1 rok temu

Jeszcze żeby podobną drogę przebyło PSG czy ManCity.

Ruud
Ruud
1 rok temu

Fajny artykuł. Dodatkowo czytanie o niepowodzeniach chińczyków to miód na moje serce

Amber
Amber
1 rok temu

Na drodze ligi chińskiej stanęła jedna, prozaiczna rzecz: azjatyckie rozgrywki nie mają prestiżu. Wygranie takiej azjatyckiej LM piłkarzom przywykłym do gry w europie nic nie daje. To jakby Messi miał przyjść walczyć o mistrzostwo ekstraklasy. Przez to piłkarze szli tam tylko dla kasy. Musieliby mieć z 5-6 mocnych lig żeby to się zmieniło, żeby puchar za tamtejszà LM cokolwiek znaczył

Jarek Mergner
Jarek Mergner(@jarek-mergner)
1 rok temu

Kitajce się przeliczyli.
W Football Managerze 15 jest przyzwoity Kitajec. Nazywa się Wang Shangyuan. Zawodnik spokojnie na Mistrza Polski i gwiazdę reprezentacji Chin. Co ciekawe grał przeciwko Śląskowi w słynnym dwumeczu z Club Brugge.

Pszemke
Pszemke
1 rok temu

Bardzo interesujący artykuł 🙂

hahaha
hahaha
1 rok temu

Nasi szpece od szkolenia są od niedawna wolni, może się zgłoszą?

Nie chcę się czepiać, ale
Nie chcę się czepiać, ale
1 rok temu

Mam taką teorię, że jakość tekstów na Weszło zaczęła iść mocno w dół odkąd właściciel i grupa redaktorów zaczęła silniej udzielać się na YT. No i teraz mam jakby potwierdzenie: dobry tekst, a jego autorem jest osoba, która filmików akurat nie nagrywa.

Ruud
Ruud
1 rok temu

Fajny artykuł. Miód na serce jak się tam chińczykom rozwala.

pepe
pepe
1 rok temu

taka mała uwaga – rozdział pt. Bolesny upadek? i pierwszy akapit – 300 miliardów dolarów długu, a nie przypadkiem 300 milionów miało być?

szlomoWidzewiak
szlomoWidzewiak
1 rok temu
Reply to  pepe

300 milionów to wydają kluby pokroju PSG na transfery w dobrym roku 😉
Dobrze jest

Stan Levy
Stan Levy(@stan_levy)
1 rok temu
Reply to  pepe

300 mln w skali poważnego biznesu to są grosze

Wiesław Paleta
Wiesław Paleta
1 rok temu

Brawo Panie Michale. Bardzo dobrze i ciekawie się czytało.

smyq
smyq
1 rok temu

Ej, a wiecie, że Jackson Martinez jest teraz „Chrześcijańskim raperem”? xD

Kaligula
Kaligula
1 rok temu

Fajny artykuł. Zaintrygował mnie zwłaszcza wniosek, że młodzi Chińczycy z biednych rodzin nie chcą dążyć do bycia na topie bo wystarczy im niezły kontrakt w stabilnym klubie.
Zastanawiam się czy i u nas ten problem nie występuje. Te wszystkie wieczne talenty, ci co to lepiej wyglądają na treningu niż w meczu. Te wszystkie dobrze zapowiadające się Gajosy, Lipscy, Starzyńscy (Zagłębie Lubin! To symbol tego problemu!). Sam nie wiem czy chciałoby mi się zapieprzać po treningach, doskonalić się, walczyć o
zagraniczny transfer, gdyby wpadało mi co miesiąc 20, 40 czy 50 tysi. W sumie raczej nie. Po co wyjeżdżać z kraju, być daleko od rodziny, uczyć sie nowego języka skoro w kraju jestem doceniony i porządnie opłacony.

为什么我不会写汉字?
为什么我不会写汉字?
1 rok temu

Na plus poprawny pinyin i brak błędów, na minus jakieś wstawki redaktorka, który o Chinach nie ma zielonego pojęcia. Nie jest też tak źle jak się to tu przedstawia.

Spock
Spock(@spock)
1 rok temu

Fajny tekst. Powiało starym weszło 🙂