Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Kopciuszek bawi się do rana

Jan Mazurek

Autor:Jan Mazurek

26 sierpnia 2021, 12:17 • 6 min czytania 44 komentarzy

A gdyby tak Kopciuszek bawił się do rana? Gdyby czar nie pryskał wraz z północą, gdyby nie trzeba było uciekać się do angielskiego wyjścia, gdyby wcale niepotrzebne było gubienia pantofelka na schodach i senne marzenia o tym, że może kiedyś jakiś książę przypomni sobie, że ten bal spędził właśnie z Kopciuszkiem, a nie z kimś bardziej arystokratycznym. Raków Częstochowa stoi przed historyczną szansą zagrania w fazie grupowej europejskich pucharów. I najpiękniej byłoby, jakby właśnie nie kończył swojej zabawy przed północą, a bawił się w najlepsze do rana. 

Kopciuszek bawi się do rana

Gent – Raków Częstochowa. Raków nic nie musi

2021 rok to szalone pasmo sukcesów Rakowa. Nie ma nawet, kiedy tego wszystkiego świętować. Wygrany Puchar Polski z Arką? Jakieś szampany, jakieś śpiewy, jakieś celebracje w Lublinie, ale zaraz też podróż do domu, bo za trzy dni spotkanie ze Stalą Mielec w lidze i walka o wicemistrzostwo kraju. Wygrany Superpuchar Polski z Legią? Dajcie spokój, Marek Papszun od razu zaznaczył, że najważniejszy jest start eliminacji do Ligi Konferencji i dwumecz z litewską Suduvą. Tempo rozwoju Rakowa jest nieprawdopodobne. Dopiero to był beniaminek Ekstraklasy, dzisiaj to naprawdę poważny kandydat do zagrania jesienią na europejskich boiskach.

Jakie szanse ma Raków?

Faworytem jest Gent. Tak to ujmijmy. W Bielsku-Białej widzieliśmy różnicę klas, kultur piłkarskich. Belgowie zdominowali środek pola, stworzyli więcej dogodnych sytuacji, właściwie to powinni wygrać, ale zabrakło im skuteczności i uwagi, bo jak inaczej wytłumaczyć łatwość, z jaką do sytuacji strzeleckiej doszedł Andrzej Niewulis w 64. minucie tamtego spotkania? Zaplątali i zagapili się defensorzy Gentu, Rakowowi dopisało trochę szczęścia i skończyło się na 1:0. Ale taki też jest futbol, tacy też są piłkarscy bogowie, tu nie ma roztrząsać mniejszych lub większych szczególików z przeszłości.

RAKÓW CZĘSTOCHOWA POKONA GENT – KURS 8.30 NA FUKSIARZ.PL

Gent musi wygrać i awansować. Klub boryka się ze sporymi problemami finansowymi. Na nic zdają się wyprzedaże, bo ekipa z Gandawy deklaruje dziurę finansową, szacowaną na jakieś dwadzieścia milionów euro. Dostanie się do europejskich pucharów podreperowałoby budżet Gentu. Tylko najpierw trzeba pokonać Raków…

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Raków, który nic nie musi.

I to też jest w tym klubie imponujące.

Gent – Raków Częstochowa. Nie być efemerydą

Fragment z konferencji prasowej Marka Papszuna.

– Mówicie, że Gent ma problemy finansowe, że miał straty, że boryka się z presją i z oczekiwaniem awansu do Ligi Konferencji? My takiego ciśnienia nie mamy, właściciel klubu nie naciska, że musimy tutaj wygrać, że musimy zgarnąć kasę. Każdy wie, że na europejskich pucharach można zarobić, dzięki czemu klub może się rozwijać, ale dla nas liczy się przede wszystkim własna presja sportowa. Sami sobie ją sobie na siebie nakładamy. Zrobiliśmy więcej niż każdy mógłby się spodziewać. Teraz to wszystko bonus, dodatek. Ale też nie po to jeździmy na te mecze, na te wyjazdy, żeby odpuścić na ostatniej prostej. 

W takim układzie Raków jest w uprzywilejowanej pozycji. Żadnego ciśnienia, musiku, same możliwości. Inna sprawa, że Michał Świerczewski, właściciel częstochowskiego klubu, opowiadał nam, że dodatni bilans finansowy na koniec roku da się osiągnąć tylko dokonując rzeczy spektakularnych: sprzedając swojego piłkarza za grube miliony, wygrywając Puchar Polski, zajmując miejsce na podium Ekstraklasy czy właśnie grając w takiej Lidze Konferencji. Ciekawie opowiadał nam też o tym Jan Sikorski:

– Finansowo klub awansujący do LE dostaje 3.63 miliona euro, klub w LK 2.94 miliona euro. To różnica, którą zauważy polski klub, ale dla europejskiej klasy średniej nie jest wielka. Za wyniki, w LK: 500 tysięcy euro za wygraną, 166 tysięcy euro za remis. W LE: 630 tysięcy euro za wygraną, 210 tysięcy euro za remis.

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

RAKÓW CZĘSTOCHOWA AWANSUJE DO FAZY GRUPOWEJ LIGI KONFERENCJI – KURS 2.38 NA FUKSIARZ.PL

Stawką jest więc duża kasa, ale czy ewentualny brak awansu zmieni cokolwiek w myśleniu i rozumowaniu władz Rakowa? Nie, absolutnie nie zmieni. Kapitalnie opowiadał o tym wczoraj Marek Papszun, odpowiadając na pytania dotyczące kolejnych letnich transferów.

Czy możemy spodziewać się jeszcze jakichś transferów?

Tak, myślę, że to pewne, że takie ruchy jeszcze będą.

Na ile jest to zależne od awansu do fazy pucharowej Ligi Konferencji? 

Znając filozofię i strategię klubu, awans do Ligi Konferencji nie zmieni sytuacji. Dla mnie to logiczne i zrozumiałe. Nie powinno to działać na zasadzie: wygramy, wchodzimy do pucharów – są transfery, przegramy, nie wchodzimy do pucharów – nie ma transferów. Tak się nie buduje klubu, to musi być strategia długofalowa.

Raków jest debiutantem, świeżakiem, greenhornem, żółtodziobem, ale nie zamierza być efemerydą. Już wywalczył sobie szacunek w tych eliminacjach. Przeszedł dwie rundy bez strzelonej bramki, wytrzymując presję w dogrywkach, dowożąc zwycięskie karne. Żaden inny klub w tegorocznych kwalifikacjach do europejskich pucharów nie zaliczył większej liczby meczów bez straconego gola. To jest naprawdę godna historia. I to już teraz.

Ale może być jeszcze piękniejsza.

Podobał nam się ten fragment z naszego ostatniego wywiadu z Michałem Świerczewskim.

Co by się musiało stać, żeby powiedział pan, że odniósł pan wielki sukces w piłce nożnej? Czy to dla pana, prężnego biznesmena, jednak po prostu emocjonalna zabawa na zawsze bez jakiegoś konkretnego jednego happy endu?

Nie wiem, czy to zabawa na zawsze, ale myślę, że spełniony byłbym po wygraniu Ligi Mistrzów, bo nic więcej w piłce klubowej nie da się zdobyć, to jest sam szczyt i to dopiero byłoby coś, po czym powiedziałbym: „wow, to całkiem niezłe osiągnięcie”.

To sfera marzeń.

Na razie Ligą Mistrzów jest dla nas Liga Konferencji.

Wszystko po kolei, wszystko stopniowo, ale też zachłannie, pazernie, chciwie, bez udawanej skromności. Rakowie, nie będziemy wieszczyć tutaj wielkich rzeczy, stawiać horrendalnych wymagań, bo wcale nie musisz dzisiaj wygrać, wcale nie musisz zdominować Gentu. Zrób swoje. Na swój sposób. A będzie dobrze.

Gent-Raków Częstochowa. Typy redakcji Weszło!

Jan Mazurek: Kupił mnie Raków swoim know-how. Kiedy słyszę Marka Papszuna, to wiem, że on ma na ten mecz, na ten dwumecz, na tę rundę, na ten sezon, na tę kadencję swój własny pomysł. Mogę marszczyć czoło, kiwać głową z dezaprobatą dla pewnych składowych tej koncepcji, ale koniec końców na razie zawsze się to broni. Kiedy rozmawiam z Michałem Świerczewskim, czuję, że nie prowadzi tego klubu na manowce. Kiedy słucham lub przepytuję piłkarzy Rakowa, zawsze, ale to zawsze odnoszę wrażenie, że oni w ten projekt po prostu wierzą. W tegorocznych europejskich pucharach Raków jest niezbyt spektakularny, ale za to cholernie skuteczny w neutralizowaniu atutów rywala. Dlatego też w Fuksiarzu obstawiam liczbę goli poniżej 1.5, co naturalnie w jakiś sposób powinno premiować Raków. 

Leszek Milewski: Ja wiem, że Gent jest zespołem ogólnie lepszym. Ja wiem, że dzisiaj zagrają u siebie. Ja wiem jak wyglądał pierwszy mecz, że Gent stworzył lepsze okazje, a Raków przy golu miał trochę szczęścia. Wiem, że Kovacević nie będzie bronił wszystkich karnych do końca świata. Wiem, że Raków musi kiedyś stracić bramkę w pucharach. Musi też, po prostu, jako projekt, w pewnym momencie zwolnić, wpaść w kryzys. Ale na razie chcę wierzyć, że to jeszcze nie jest ten moment, że dziś wieczorem napisze kolejny rozdział swojej kapitalnej historii. Trochę może bardziej na emocjach, niż logice, ale stawiam w Fuksiarzu na awans Rakowa po kursie 2.47.

Fot. Newspix

Urodzony w 2000 roku. Jeśli dożyje 101 lat, będzie żył w trzech wiekach. Od 2019 roku na Weszło. Sensem życia jest rozmawianie z ludźmi i zadawanie pytań. Jego ulubionymi formami dziennikarskimi są wywiad i reportaż, którym lubi nadawać eksperymentalną formę. Czyta około stu książek rocznie. Za niedoścignione wzory uznaje mistrzów i klasyków gatunku - Ryszarda Kapuscińskiego, Krzysztofa Kąkolewskiego, Toma Wolfe czy Huntera S. Thompsona. Piłka nożna bezgranicznie go fascynuje, ale jeszcze ciekawsza jest jej otoczka, przede wszystkim możliwość opowiadania o problemach świata za jej pośrednictwem.

Rozwiń

Najnowsze

Komentarze

44 komentarzy

Loading...