Czy jest najlepszym piłkarzem Serie B? Dlaczego Serie B jest silniejsza od Ekstraklasy? Czym zaimponowali mu Kevin-Prince Boateng i Mario Balotelli? Dlaczego trochę żałuje, że nie został w Rakowie i jak to możliwe, że przewidywał sukces częstochowskiego klubu? Co sprawiło, że nie mógł zakochać się we Włoszech? Dlaczego włoscy trenerzy lubią sobie pogadać? Czy polskiej szatni brakuje luzu? Jakie ma plany na przyszłość – zostaje w Pordenone czy wraca do Rakowa? Na te i na inne pytania w rozmowie z nami mówi napastnik Rakowa Częstochowa i Pordenone, Sebastian Musiolik. Zapraszamy. 

Ja, najlepszy piłkarz Serie B? Musisz zmienić adres!
Zacznę przewrotnie. 

Wiedziałem, że tak będzie, dawaj.

Rozmawiam z najlepszym piłkarzem Serie B. 

Oczywiście, że nie, rozłączamy się, musisz zmienić adres!

Wiesz, do czego nawiązuję?

No jasne, że wiem. Chodzi pewnie o mojego przyjaciela Igora Sapałę, który twierdził, że jestem najlepszym piłkarzem Ekstraklasy.

A statystyki masz takie same. 

Ej, ej, odejmujesz mi, teraz mam trochę lepsze. W poprzednim sezonie – 35 meczów, 6 goli, 2 asysty, w tym sezonie – 31 meczów, 6 goli, 3 asysty.

To już na pewno najlepszy. 

Pół-żartem, pół-serio, to jasne, ale ostatnio też Igor Sapała mówił, że najlepszy piłkarz ligi gra w Rakowie. Wtedy powiedział to dlatego, że blisko się kolegujemy, mógł sobie na to pozwolić, ale teraz jest to jeszcze bardziej uzasadnione, bo w Częstochowie faktycznie występują czołowi zawodnicy Ekstraklasy. Raków jest rewelacją rozgrywek. Wygrał Puchar Polski, wywalczył wicemistrzostwo kraju, to robi wrażenie. Serio zgodzę się z Igorem w tym, że w Rakowie gra najlepszy piłkarz tej ligi.

Masz kogoś konkretnego na myśli?

Nie wiem, kto dokładnie, w każdym meczu wyróżnia się ktoś inny, ale mocnych nazwisk nie brakuje. Ivi Lopez, Marcin Cebula, Fran Tudor, Kamil Piątkowski czy nawet Igor Sapała, który jest w tym układzie często niedoceniany.

Ostatecznie: nie jesteś najlepszym piłkarzem Serie B?

Nie jestem. Ale jeśli Igor Sapała grałby w jakimś Empoli, to pewnie znowu mnie by wytypował, a ja go w takim rankingu.

W Przeglądzie Sportowym powiedziałeś, że Serie B jest silniejsza od Ekstraklasy. 

Często powtarzam, że nie jestem zawodnikiem, który rozegrał wystarczająco dużo meczów w Ekstraklasie i w Serie B, żeby móc się na ten temat w kompetentny sposób wypowiadać. Ale moje pierwsze spostrzeżenia faktycznie są takie, że Serie B jest ligą lepszą od Ekstraklasy. Wyższa intensywność. Mądrzejsza organizacja taktyczna. Jakość indywidualna pojedynczych piłkarzy. W każdej drużynie jest paru gości, którzy robią na mnie wrażenie.

Kto najbardziej?

Duże postaci. Kevin-Prince Boateng i Mario Balotelli imponują stylem bycia, poruszania się po boisku, każdym ruchem właściwie. Widać, że to gwiazdy. Na mnie duże wrażenie zrobił też Luca Tremolada. Chłopak, który był u nas, teraz spędził pół roku na wypożyczeniu w Cosenzie, graliśmy na niego i to jest kawał piłkarza. Wielkie umiejętności. Podobał mi się też Abdelhamid Sabiri z Ascoli. Miał coś w sobie.

Nie mówię, że w Polsce tego brakuje czy tego nie ma, ale tutaj ten poziom jednostek jest wyższy. I nie jest to moja odosobniona opinia. Co drugi-trzeci mecz spotykam jakiegoś Polaka. Sędzia gwiżdże po raz ostatni i rozmawiamy. Wszyscy podzielają moje zdanie, wskazując Serie B ponad Ekstraklasę, a często spotykam przecież chłopaków, którzy są we Włoszech od wielu lat, wcześniej zaliczyli sporo meczów w polskiej lidze i mają porównanie. Nie wiem, jak byłoby, jakby zestawić te dwie ligi jeden do jednego, w bezpośrednim przełożeniu, ale wydaje mi się, że mam rację.

Zderzyłeś się z typowymi, brudno grającymi włoskimi defensorami?

Spotkałem kilku szalenie agresywnych defensorów. Nie są wysocy, ale są bardzo szybcy, świetnie ustawieni i mądrze wprowadzający piłkę do gry. Obrońcy są w Serie B na naprawdę wysokim poziomie. Często to podkreślam, że zderzyłem się z tym, jak brutalnie można grać. Sędziowie pozwalają na dużo. Nie ma VAR i były takie mecze, że byłem w szoku, że bez żadnych konsekwencji i kar można się tak z kimś szarpać i naparzać na boisku. Poznałem ten kultowy włoski styl bronienia na własnej skórze.

Nie wiem, czy miałeś okazję rozmawiać z Mariuszem Stępińskim, ale on zawsze powtarza, że szybko się we Włoszech zakochał. W apenińskim klimacie, w atmosferze tego kraju, we włoskiej codzienności i kulturze. Masz podobnie? Jest zauroczenie?

Rozmawiałem z Mariuszem. Wiem, jak on do tego wszystkiego podchodzi, ale ja wyjechałem w trochę innym momencie. Raków osiąga świetne wyniki. Pojawiają się myśli, że może warto było zostać, może warto było w tym uczestniczyć, pisać tę historię. Druga sprawa, że żyjemy w czasach koronawirusa. Czy wyjechałbym do Anglii, czy do Brazylii, czy do Hiszpanii – wszędzie byłoby tak samo. Z Włochami jest tak, że wielu piłkarzy zakochało się w nich, czerpiąc z codzienności tego kraju. Z entuzjazmu kibiców, z ich bezpretensjonalnej i naturalnej miłości do calcio, z uroków miasta, ze zwiedzenia, z tutejszego jedzenia. To wszystko tworzy klimat. A ja przyjechałem do Pordenone w okresie, kiedy cały czas musiałem siedzieć w domu. Czasami tylko wyjeżdżałem do jakiegoś hotelu. A poza tym rutyna. Nie było okazji zakochać się we Włoszech. Choć to świetny kraj. Mieszkają tu świetni ludzie. Chciałbym zobaczyć, jak wygląda to w normalnych warunkach.

Chociaż z okna twojego domu widać góry. 

Tak, tak, Pordenone jest fantastycznie położone. 45 minut do gór, 45 minut nad morze, 45 minut do Wenecji. Dużo jest pięknych miejsc, ale nie miałem okazji pozwiedzać. Raz byliśmy z dziewczyną nad pięknym jeziorem, a tak to lockdowny, godziny policyjne, tego czasu na podróże było mało. Teraz mam wolne, skończyliśmy sezon, ale popsuła się za to pogoda. W Polsce słoneczko, a we Włoszech pada deszcz. Mam strasznego pecha, ale co zrobić.

Powiedziałeś, że czasami myślisz sobie, że może warto było zostać w Rakowie. 

Musiałem spróbować czegoś nowego. Z taką myślą wyjeżdżałem. Nie kalkulowałem. Kiedy odchodziłem, widziałem jak wygląda i jak funkcjonuje drużyna, więc czułem, że przyjdzie sukces. Nie spodziewałem się, że na tak wielką skalę, ale to się dało wyczuć. Trochę w podświadomości żałuję, że w tym nie uczestniczyłem, ale z drugiej strony nie mogłem zostać, bo to był odpowiedni moment, żeby spróbować swoich sił poza ojczyzną. Nic na tym nie straciłem.

Czasu nie cofnę, a przecież nie wiadomo, co wydarzyłoby się, gdybym został. Rozmawiałem z trenerem Papszunem przed wyjazdem i powiedział mi, że jeśli nie jestem przekonany do wyjazdu w stu procentach, to zawsze mogę zostać i walczyć o skład. Znam swoją wartość i wiem, że z czasem wywalczyłbym sobie miejsce w wyjściowej jedenastce. Fajnie byłoby być z chłopakami w takim sezonie. Cały czas byliśmy w kontakcie. Kibicowałem im. Oglądałem każdy mecz. Ale nie żałuję wypożyczenia do Serie B. Nawet nie mógłbym żałować. Trzeba patrzeć na siebie.

Tym bardziej, że nie przepadłeś w Serie B. 

Moje liczby szału nie robią, ale nigdy też nie byłem wielkim goleadorem. A we Włoszech też nie grałem jakoś bardzo dużo. Tutaj często rotuje się składem. Nawet były takie momenty, że w jednym meczu strzelałem gola, w kolejnym zaliczałem pusty przebieg i wypadałem ze składu. Nie było stabilności. Momentu, w którym mógłbym złapać więcej minut i strzelić więcej goli. Miałem też trochę pecha. Nie uznano mi dwóch prawidłowo zdobytych bramek. Licznik nie zatrzymałby się na sześciu trafieniach. Nie strzelałem też rzutów karnych. Nawet tego nie liczyłem, ale jakby sprawdzić mój współczynnik minut do strzelonych bramek, to chyba nie wypada to najgorzej.

Gol co 280 minut. 

Bez tragedii.

Pierwszy sezon w obcym kraju. 

Ludzie w Pordenone mówili mi, że to był niezły sezon w moim wykonaniu. Żałowali też, że nie uznali mi też tych dwóch bramek, bo osiem goli wygląda dużo lepiej niż sześć trafień. Nie byłem też typowo pierwszym napastnikiem, pierwszym wyborem, więc to nie jest zły wynik. Przecierałem się z nowym krajem, z nowym językiem.

No właśnie, jak to w kwestii języka wyglądało?

W Pordenone mało kto mówi po angielsku. Początki były ciężkie. Adam Chrzanowski starał się mi pomóc. Już kiedyś był we Włoszech i ogarnia język. Jak na pierwszy sezon, nie było źle, nie narzekam.

Ile znasz słów po włosku? Dwieście?

Nie liczyłem. Wolę praktykować. Dlatego też żałuję, że trwa pandemia, bo gdybym mógł wychodzić do sklepów i do restauracji, to dużo szybciej mógłbym się sprawdzić w terenie. Więcej bym wiedział, szybciej podłapałbym poważniejsze zwroty. Teraz, jak ktoś się mnie o coś pyta na boisku albo w szatni, to wiem, o co mu chodzi. Zawsze odpowiem. Nie jest tak, że nic nie powiem, ale rewelacyjnie też nie jest, nie będę udawał. Za to rozumiem większość rozmów w szatni. Z mówieniem jest gorzej, bo istnieje jakaś naturalna bariera językowa, muszę się przestawić, ale to kwestia czasu. Nie jest to szalenie trudny język. Jak na kilka miesięcy we Włoszech, to szybko podłapałem słowa, zdania i konstrukcje. Cicho nie siedzę, można się ze mną dogadać.

Jesteś jednym z tych polskich zawodników, którzy po wyjeździe do zagranicznego klubu zobaczyli, jak wielka przepaść istnieje między ekstraklasową a zagraniczną rzeczywistością piłkarską? Sam mówiłeś, że Raków organizacyjnie i sportowo nie odstawał, więc trochę spodziewam się niestandardowej odpowiedzi. 

W Rakowie byłem tak długo, że w mig łapałem wszystkie schematy i pomysły taktyczne. Tutaj, w Pordenone, musiałem uczyć się tego na nowo. Graliśmy innym systemem. Trenerzy wymagają zupełnie innych ruchów od napastników. Ciężko było mi się połapać, ale z biegiem czasu wszystko zacząłem rozumieć. Rzeczywiście we Włoszech przykłada się wielką wagę do taktyki. Do każdego meczu przygotowujemy się trzy dni wcześniej. Jesteśmy gotowi na wszystkie warianty. W pierwszej połowie bronimy się tak, jeżeli oni grają innym systemem, to atakujemy tak, jeżeli tracimy piłkę, to znowu bronimy tak. Wszystkie możliwości, wszystkie alternatywy są przeanalizowane. Tego jest dużo. Czy mnie to jakoś bardzo zaskoczyło? Nie, spodziewałem się tego.

Bardziej odczułem za to intensywność sezonu. Rozegraliśmy więcej meczów. Ostatnio w dziesięć dni zagraliśmy cztery spotkania. Jeszcze przez koronawirusa niektóre mecze zostały przełożone i to wszystko składa się na to wrażenie. Zaskoczył mnie też mikrocykl treningowy. Rzadko kiedy jest jakiś dzień, kiedy byłoby faktycznie luźno. Po meczu jest jeden dzień spokojniejszy, ale dzień później wchodzi się na bardzo, ale to bardzo wysokie obroty.

Teraz, jak graliśmy te cztery spotkania w dziesięć dni, to wydawałoby się, że w przerwie między jednym a drugim spotkaniem tylko się leży, ale nie, wprost przeciwnie, tak to nie wyglądało. Cały czas treningi, cały czas siłownia, cały czas napinka. Duża intensywność. Ale mój organizm jest w miarę wytrenowany i szybko się do tego przyzwyczaiłem. Nie było momentu, w którym czułbym się przesadnie zmęczony. A to szalenie ważne, bo przez dziesięć czy jedenaście tygodni graliśmy w systemie środa-sobota i jeżeli doznałbym jakiegoś urazu, nawet błahego, to wypadłbym z dwóch-trzech spotkań.

I nie strzela się tej jednej bramki. 

Dlatego też tak bardzo liczy się przygotowanie fizyczne. Nie mogłem pozwolić sobie na to, żeby wypadać z gry. Raz tylko było tak, że miałem problemy z barkiem i w kilku spotkaniach nie byłem w stanie zagrać. Ale miałem to szczęście, że przychodziłem z Rakowa, gdzie wszystko było na bardzo wysokim poziomie. Pewnie nawet organizacyjnie wyższym niż tutaj w Pordenone. A nawet na pewno.

Zmienił się w czasie sezonu trener. Attilio Tessera zastąpił Maurizio Domizzi. Jacy to są szkoleniowcy?

Większość Włochów lubi sobie porozmawiać. Attilio Tesser wręcz uwielbiał. Dzień po meczu gromadził nas wszystkich w szatni i przez półtorej godziny omawialiśmy każde spotkanie. Każdy musiał się wypowiedzieć, a przecież dwa dni później było jeszcze wideo z tego meczu, więc się to wszystko kumulowało. Tesser często przerywał treningi, dużo tłumaczył. Z kolei Maurizio Domizzi wywodzi się z młodszego pokolenia, niedawno skończył piłkarską karierę, rozegrał prawie trzysta meczów w Serie A i jest troszeczkę spokojniejszy.

To jego pierwsza poważna trenerska praca. 

Jeszcze w sezonie 2018/19 grał w Serie B. Ma inne podejście. Niełatwo mi go jeszcze wyczuć, bo przyszedł w trudnym momencie, nie mieliśmy z nim wiele treningów, ale na pewno jest bardziej stonowany. Ma w sobie dużo luzu. Wydaje mi się też, że jest dobrym człowiekiem. Nie mówię przy tym, że Tesser taki nie był, ale Domizzi ma w sobie właśnie coś takiego dobrego. Ale tak, Włosi faktycznie uwielbiają konwersacje. Żadna błahostka nie przejdzie niezauważona. Wszystko jest komentowane na forum. Nawet prezydent, właściciel klubu, często wchodzi na trening, do szatni, po meczu, przed meczem, dodaje od siebie słowa i sugestie.

Ale nie ingeruje w skład?

No nie wiem, tego nie wiem. (śmiech)

Szatnia włoska jest inna niż polska?

O różnicach nie mogę mówić, nie wypada mi. Powiem w skrócie: chłopaki mają bardzo dużo luzu. Ale oczywiście nie twierdzę, że polscy chłopcy nie mają luzu, jak mawiał klasyk, ale Włosi faktycznie mają go bardzo, bardzo dużo. Da się wyczuć, że to inny klimat, że są bardzo życzliwi, bardzo przyjaźni i bardzo otwarci. To dobrzy ludzie. Przynajmniej w Pordenone. Już od pierwszego dnia spotkałem się z sympatycznymi reakcjami. Nikt nie podkładał mi kłód po nogi, nikt nie robił mi pod górkę, nikt nie traktował mnie jak rywala o miejsce w składzie.

Nawet chłopaki, którzy nie potrafią powiedzieć ani słowa po angielsku, próbowali mi przetłumaczyć parę rzeczy łamaną angielszczyzną. Pośmialiśmy się, fajna sprawa, miły gest. Dostaję dużo wsparcia. Ludzie wokół klubu są na każde zawołanie, zawsze gotowi, żeby pomóc mi rozwiązać jakiś problem. Jakbym napisał, że mi korki w mieszkaniu wysadziło i nie wiem, co z tym zrobić, to ktoś na pewno przyjechałby, nawet o 22:00, zadzwoniłby do właściciela i pomógł załatwić sprawę.

Trwają już rozmowy w sprawie wykupienia cię przez Pordenone?

Nie wiem. Pordenone ma czas na określenie się.

Słyszałem, że są zadowoleni. 

Ja tak samo. Na razie nie zapadały jeszcze żadne decyzje. Pewnie rozjedziemy się do domów i do końca maja coś się wykrystalizuje.

I powrót do Rakowa, i pozostanie w Pordenone nie rysują się jako złe scenariusze. 

Zastanawiałem się nad tym i obie opcje wypadają bardzo dobrze. Tak samo było jesienią, kiedy wyjeżdżałem. Nie żałowałbym, jeślibym został i nie żałuję, że wyjechałem. Teraz, jeśli wrócę, mogę sporo zdziałać w Rakowie, a jeśli zostanę w Pordenone, to mogę dalej rozwijać się w Serie B. Przegrany na tym nie wyjdę.

ROZMAWIAŁ JAN MAZUREK

Fot. Pordenone/400mm.pl

Inne sporty
18.08.2022

ME w Monachium. Nowicki wyszarpał złoto, a Sułek srebro! Tylko Fajdka szkoda…

Miano pięciokrotnego mistrza świata stawia w roli faworyta na mistrzostwach Europy, ale nawet Paweł Fajdek ma prawo mieć gorszy dzień. Polak zakończył rywalizację w konkursie młociarzy poza podium. To była zła wiadomość – ale dobrą zapewnił Wojciech Nowicki, który sięgnął po złoty medal. Na koniec dnia srebro dołożyła jeszcze Adrianna Sułek, która nie tylko wygrała walkę z większością rywalek, ale i kontuzją! Mogliśmy mieć pewne wątpliwości, co do występów polskich biegaczy i biegaczek. Wiedzieliśmy, […]
18.08.2022
Suche Info
18.08.2022

Manchester United chce sprowadzić Yannicka Carrasco

Manchester United zalicza kiepskie wejście w sezon, dlatego klubowi z Old Trafford nie brakuje motywacji, by pozyskać nowych zawodników. Tym razem Czerwone Diabły wyraziły zainteresowanie Yannickiem Carrasco. Belg był ważnym piłkarzem Atletico w ostatnich dwóch sezonach. Najlepiej prezentował się na lewym wahadle. Przede wszystkim imponował grą do przodu, często czarował dryblingami, natomiast to nie powinno dziwić, ponieważ w przeszłości 29-latek występował na skrzydle. W poprzednim sezonie ligi […]
18.08.2022
Suche Info
18.08.2022

Papszun: Sędziowanie było dziś skandaliczne

Raków Częstochowa ograł dziś Slavię Praga 2:1, ale w spotkaniu nie zabrakło kontrowersji. Sędziowie w kilku przypadkach pomylili się na korzyść czeskiej drużyny. Marek Papszun odniósł się do kwestii sędziowania podczas konferencji pomeczowej: – Sędziowanie było skandaliczne. Trzeba być ślepym, żeby dostrzegać te „spalone” przy mijankach, wydumane faule, kiedy Ivi mógł wychodzić sam na sam. Brak VAR-u jest niepojęty. To absurd. Delegaci potrafią się przyczepić […]
18.08.2022
Suche Info
18.08.2022

Lech już prowadzi. Znów trafia Velde [WIDEO]

Lech Poznań właśnie rozgrywa mecz z F91 Dudelange i już prowadzi 1:0. W 6. minucie Kolejorz zdobył pierwszą bramkę w tym spotkaniu. Autorem gola był Kristoffer Velde, który w tegorocznych eliminacjach do europejskich pucharów zaliczył już trzecie trafienie. Wcześniej zdobywał po golu w meczach rewanżowych z Vikingurem i Karabachem Agdam. Tym razem bardzo przytomnie zachował się w polu karnym. Wykorzystał bierność rywali i zaskoczył bramkarza gości. Wcześniej zmarnował […]
18.08.2022
Weszło
18.08.2022

Oni centrostrzałem, Raków Lopezem i Tudorem

To nie był typowy dzień w pucharowej robocie. Raków tym razem stracił gola. Po raz pierwszy w tegorocznych eliminacjach. Po raz drugi – biorąc pod uwagę mecz, bo jednostkowo: czwarty – jego bramkarz musiał wyciągać piłkę z siatki. Mimo to ekipa Marka Papszuna ugrała dobry wynik ze Slavią Praga. 2:1. Ale czy na tyle dobry, by nie mieć obaw przed rewanżem? No cóż – niekoniecznie. Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że „Medaliki” powinny wyciągnąć z tego […]
18.08.2022
Suche Info
18.08.2022

Złodzieje zabrali zegarek Robertowi Lewandowskiemu, ale już został odzyskany

Skradziono zegarek Roberta Lewandowskiego, ale już został odzyskany. Przed dzisiejszym treningiem reprezentant Polski doświadczył przykrego zdarzenia. Pod ośrodkiem treningowym FC Barcelony dwójka złodziei zabrała Robertowi Lewandowskiemu zegarek, ale sprawców zamieszania udało się złapać i odzyskano wartościowy przedmiot. Podobno wartość tego zegarka wynosi około 70 tysięcy euro. „Sport” podał informacje, że Polak wyruszył za sprawcami samochodem i policja zapewniła piłkarzowi bezpieczeństwo. „Mundo Deportivo” dodaje, […]
18.08.2022
Inne sporty
18.08.2022

ME w Monachium. Nowicki wyszarpał złoto, a Sułek srebro! Tylko Fajdka szkoda…

Miano pięciokrotnego mistrza świata stawia w roli faworyta na mistrzostwach Europy, ale nawet Paweł Fajdek ma prawo mieć gorszy dzień. Polak zakończył rywalizację w konkursie młociarzy poza podium. To była zła wiadomość – ale dobrą zapewnił Wojciech Nowicki, który sięgnął po złoty medal. Na koniec dnia srebro dołożyła jeszcze Adrianna Sułek, która nie tylko wygrała walkę z większością rywalek, ale i kontuzją! Mogliśmy mieć pewne wątpliwości, co do występów polskich biegaczy i biegaczek. Wiedzieliśmy, […]
18.08.2022
Weszło
18.08.2022

Oni centrostrzałem, Raków Lopezem i Tudorem

To nie był typowy dzień w pucharowej robocie. Raków tym razem stracił gola. Po raz pierwszy w tegorocznych eliminacjach. Po raz drugi – biorąc pod uwagę mecz, bo jednostkowo: czwarty – jego bramkarz musiał wyciągać piłkę z siatki. Mimo to ekipa Marka Papszuna ugrała dobry wynik ze Slavią Praga. 2:1. Ale czy na tyle dobry, by nie mieć obaw przed rewanżem? No cóż – niekoniecznie. Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że „Medaliki” powinny wyciągnąć z tego […]
18.08.2022
Piłka nożna
18.08.2022

Trzy w jednym. Sosnowiec za chwilę będzie miał kompleks sportowy z prawdziwego zdarzenia

Zagłębie Sosnowiec swoją postawą na boisku w ostatnich latach chluby miastu nie przynosi, a do tego dochodziły takie akcje, jak ta ze zdejmowaniem już w 1. minucie meczu specjalnie wystawionego młodzieżowca, żeby zapunktować w Pro Junior System. Inaczej rzecz ma się w kwestiach infrastrukturalnych. W tym względzie intensywnie nadrabiane są braki, które – nie ma co ukrywać – były bardzo duże. Jeszcze kilka miesięcy i oddany do użytku zostanie Zagłębiowski Park Sportowy, który rozwiąże wiele […]
18.08.2022
Weszło
18.08.2022

Tajemnica chińskiej inwestycji w Slavię Praga

Chińczycy nie trzymają się mocno. Liżą rany. Liczą pieniądze. Tłuką się na politycznych szczytach. Knują plany mocarstwowych podbojów. Wciąż roją o globalnym prymacie i podsycają propagandowy przekaz o własnej potędze, ale sparzyli się na czeskim porcie, więc pekińsko-szanghajskie pieniądze już nie uzdrawiają i nie wzbogacają Slavii Praga, stanowiąc zaledwie kilka procent w przychodach tego nobliwego klubu, który w ostatnich latach urósł na czołową piłkarską siłę wschodniej części Europy.  Slavia Praga […]
18.08.2022
Liga Konferencji
18.08.2022

„Slavia jest faworytem w dwumeczu z Rakowem. Triumf Legii to raczej wyjątek”

– Slavia ma dużo większe doświadczenie w europejskich pucharach niż Raków. Co prawda znam polski zespół stosunkowo dobrze, lecz nie jest on faworytem w tym meczu. Zeszłoroczny triumf Legii nad ekipą z Pragi był raczej tylko wyjątkiem, który teraz nie powinien się powtórzyć – mówi w rozmowie z nami Jiri Fejgl, dziennikarz czeskiego serwisu „iSport”. Jak duże zmiany zaszły w Slavii na przestrzeni ostatniego roku, a dokładniej od meczu z Legią Warszawa? Ogromne. Ondrej […]
18.08.2022
Brama dnia
18.08.2022

Ari kontra Sebastian Mila | BRAMA DNIA

Zapraszamy na kolejną odsłonę „Bramy dnia”! ARI VS LEGIA WARSZAWA (18.08.2011) Na pierwszy ogień – wcineczka Ariego nad Wojciechem Skabą. Trzeba mu oddać, fenomenalne uderzenie. SEBASTIAN MILA vs RAPID BUKARESZT (18.08.2011) A tutaj kolejny pucharowy popis, tym razem Sebastiana Mili w meczu z Rapidem Bukareszt. Wrocławianie ostatecznie przegrali 1:3, no ale były reprezentant Polski znakomicie przymierzył ze stojącej piłki.  Głosujcie! Loading… *** CYKL “BRAMA […]
18.08.2022
Liczba komentarzy: 16
Subscribe
Powiadom o
guest
16 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Lecę na piwko
Lecę na piwko
1 rok temu

Musiolik do kadry na Euro? Potrzebujemy kogokolwiek z przodu kto robi liczby na Zachodzie

pablo
pablo
1 rok temu
Reply to  Lecę na piwko

zachod ?
seria B !
liczby ??
6 bramek !
lepiej lec na to piwko 🙂
pozdrawiam

gdasghfgsagsa
gdasghfgsagsa
1 rok temu
Reply to  Lecę na piwko

https://polishgaming24.blogspot.com/ – Trafili ostatnio kurs 428 i skan maja na blogu, na dziś maja dostepny kupon z kursem 483. Polecam bo sam gralem z nimi ostatni kupon i zarobilem ponad 15 tys.

Cyklista Mike
Cyklista Mike
1 rok temu

Sebastian Musiolik rozwiazalby problem rakowa z napastnikami – lepszzy niz arak i gutkovskis lepszy niz ten zawada itd. nawet jak mowia ze sobiech ma przyjsc, to musiolik umowmy sie ze jest bardziej perspektywicnzy na tu i teraz

Ryży Dzeż
Ryży Dzeż
1 rok temu

Nawet prezydent, właściciel klubu, często wchodzi na trening, do szatni, po meczu, przed meczem, dodaje od siebie słowa i sugestie.
Ale nie ingeruje w skład?
No nie wiem, tego nie wiem. (śmiech)

No XDD

qdlaty81
qdlaty81(@qdlaty81)
1 rok temu
Reply to  Ryży Dzeż

On nie ingeruje, on go ustala

Johny
Johny
1 rok temu
Reply to  Ryży Dzeż

No a co ma odpowiedzieć? Przecież nie wie o czym rozmawia prezes z trenerem

To ja Jan Pawel II
To ja Jan Pawel II(@to-ja-jan-pawel-ii)
1 rok temu

Widać, że Włochy to inny klimat za Araka i Gutkovskisa w Rakowie byłby 2 razy lepszy może złapałby dobre lliczby

fdshgsagsa
fdshgsagsa
1 rok temu

https://polishgaming24.blogspot.com/ – Trafili ostatnio kurs 428 i skan maja na blogu, na dziś maja dostepny kupon z kursem 483. Polecam bo sam gralem z nimi ostatni kupon i zarobilem ponad 15 tys.

k ro
k ro
1 rok temu

W sumie mówi to samo co Gumny w Kanale Sportowym, że na „Zachodzie” są inne mikrocykle: w tygodniu się [email protected], ale w weekend jest siła by grać.

Sylwek Wawa
Sylwek Wawa
1 rok temu

Musiolik, typowy wytwór polskiej myśli szkoleniowej. 2 metry wzrostu, zero techniki, tylko siła. Papszun jeszcze stawia na Gutkovskisa, a to jakby kopia Musiolika. Z resztą Pekhart jest też takim typem napastnika. Nawet on sam nie wie dlaczego nagle zaczął strzelać tyle goli.

danek.michalowski@gmail.com
[email protected](@danek-michalowskigmail-com)
1 rok temu

Fajne podejście

Thiago
Thiago(@thiago)
1 rok temu

Lubie go. Szkoda, ze swego czasu nie dostał prawdziwej szansy w Piaście Gliwice. A Rakowowi teraz bardzo by się przydał. Trzymam kciuki za dalszy rozwój Jego kariery

floro flores
floro flores(@floro-flores)
1 rok temu

co mu sie stało z ręką?

Mariano Italiano
Mariano Italiano
1 rok temu
Reply to  floro flores

Nietypowa łuszczyca lub poważne poparzenia. Może mu osmaliło jak był na spalonym (śmiech).

pablo
pablo
1 rok temu

6 bramek ?
w seria B ?
ale serio 6 ??
napastnik ????
no ta ….