Reklama

Dobrze zapamiętałem Placha. Przez niego miałem kontuzję kostki!

Jakub Białek

Autor:Jakub Białek

07 maja 2021, 14:04 • 8 min czytania 1 komentarz

Słowacja opanowała defensywę Piasta Gliwice. A skoro tak, postanowiliśmy porozmawiać z Frantiskiem Plachem, Jakubem Holubkiem i Tomasem Hukiem. Czy ktoś z nich pojedzie na Euro? Dlaczego PKO Bank Polski Ekstraklasa to atrakcyjna liga dla Słowaka? I… dlaczego Holubek nie mógł miło wspominać Placha ze słowackich boisk?

Dobrze zapamiętałem Placha. Przez niego miałem kontuzję kostki!
Dlaczego słowaccy piłkarze tak chętnie wybierają naszą ligę?

Frantisek Plach: – Dla słowackiego piłkarza to krok do przodu. Liga jest mocniejsza. Poziom jest wyższy niż na Słowacji.
Tomas Huk: – Też tak myślę. Każdy piłkarz na Słowacji, gdy dobrze gra, chce wyjechać zagranicę. W Polsce jest dobry poziom, fajne stadiony, kibice.
Jakub Holubek: – Zgadzam się z chłopakami. Poziom w Polsce jest większy. I większe zainteresowanie piłką. To dla nas coś lepszego.

To ciekawe o tyle, że ostatnio słowackie kluby eliminują polskie z pucharów.

Frantisek Plach: – W Polsce jest po prostu więcej dobrych drużyn. Poziom jest wyrównany. Gdy gra pierwszy zespół z ostatnim, często się zdarza, że wygrywa ten drugi. Dla mnie na Słowacji jest większa różnica pomiędzy czołówką a końcem tabeli. Słowackie drużyny z czołówki rywalizują równo z polskimi drużynami, ale już te z końca odstają poziomem.
Jakub Holubek: – Kibice to największa różnica.
Frantisek Plach: – I stadiony. Jak ludzie jeszcze mogli przychodzić na mecze, często było ich wielu. Tego brakuje na Słowacji. Nie wszędzie, są też drużyny, na które jeździ sporo kibiców. Ale generalnie nie mamy takich dużych stadionów. Wszystkie mecze są w telewizji. U nas to jeden albo dwa mecze w kolejce.

Spotkałem się z opinią, że kiedy Polacy budowali stadiony, Słowacy budowali akademie.

Jakub Holubek: – Nie wiem, bo nie mam zbyt dużej wiedzy o polskich akademiach. Ale prawdą jest, że dużo słowackich klubów je ma. Teraz jest trend na wychowanków, każdy chce grać młodymi chłopakami. Dla młodych to bardzo dobra sytuacja.

Wasze historie w Polsce są dość podobne. Każdy z was na początku był drugoplanową postacią Piasta. Musieliście trochę czasu spędzić w Gliwicach, żeby zbudować sobie pozycje.

Tomas Huk: – Pierwszy raz żyło zagranicą i dużo się u mnie zmieniło. Był Fero i Holub, zacząłem grać mecze, w pierwszych nie było źle, potem przytrafił się jakiś błąd… No i nie grałem. Musiałem czekać, pracować. Tak musi moim zdaniem być – jak piłkarz nie gra, musi pracować i stawać się codziennie lepszy. A w końcu się doczeka. No i doczekałem się.

Reklama
Z czego brały się u ciebie te błędy? Na początku popełniałeś ich sporo, teraz już tego nie widać.

Tomas Huk: – Z Lechem graliśmy w domu, była czerwona kartka. Nie chciałem puścić piłkarza. Teraz bym pewnie odpuścił, może by nie trafił. Chciałem za wszelką cenę zablokować akcję. Mecz z Lechią w domu – grałem bardzo dobrze, też przytrafił się jeden błąd. Nie wiem, były też mecze, w których grało mi się super.
Jakub Holubek: – Mój początek był trudny. Trener miał jedenastu zawodników, którzy grali. Na moje miejsce był Mikkel Kirkeskov, ciężko byłoby go zmieniać, gdy był jednym z topowych zawodników w Ekstraklasie. Musiałem poczekać. Mikkel odszedł, teraz gram. I jestem zadowolony.
Frantisek Plach: – Ja po prostu wiedziałem, gdzie idę. Że przychodzę do klubu, w którym jest Jakub Szmatuła, legenda w Gliwicach. Wiedziałem, że na początku nie będę bronić. Pierwsze pół roku siedziałem na ławce. Stwierdziłem, że jak dostanę szansę, muszę być przygotowany i ją wykorzystać. Myślę, że się udało.

Udało, bo dość szybko zostałeś wybrany najlepszym bramkarzem w Ekstraklasie. Sądzisz, że teraz ta historia się teraz powtórzy?

Frantisek Plach: – Nie wiem, nie myślę o tym. Po prostu skupiam się na meczach i na codziennej pracy na treningach. Jak mnie wybrali, też o tym nie myślałem. Chciałem po prostu bronić jak najlepiej. Zawsze taka statuetka to duży plus, ale nie skupiam się na tym.

To zapytam inaczej – jesteś tej wiosny w wyższej formie niż w sezonie mistrzowskim?

Frantisek Plach: – Nie wiem, czy w wyższej. Nie potrafię tego ocenić. Forma po prostu jest. Na pewno z tego się cieszę. Jak popatrzymy na statystyki, gdy zostawałem najlepszym bramkarzem, wcale nie miałem najwięcej meczów na zero z tyłu. Miałem po prostu dobre interwencje. Potem, w kolejnym sezonie, miałem najlepsze statystyki z całej Ekstraklasy. Najważniejsze są dla mnie wyniki drużyny. Jak drużyna gra w czołówce, tak i mnie jest łatwiej o formę.

Zdarzyła ci się kiedyś taka interwencja jak z Lechem, gdy przykleiłeś piłkę do słupka?

Frantisek Plach: – Nie zdarzyła. Chciałem wybić piłkę. Wyszła kombinacja, refleksu, szczęścia i przypadku. Chciałem wybić ręką na rzut rożny, na szczęście piłka się przykleiła i nie wpadła do bramki. To taka interwencja, która się zdarza raz na kilka sezonów.

Byliście kumplami zanim trafiliście do Polski?

Frantisek Plach: – Wiedzieliśmy o sobie, ale nie graliśmy razem w żadnym klubie. Taka typowa znajomość z boiska, a nie bliscy koledzy. Dopiero w Gliwicach fajnie się zakumplowaliśmy.
Jakub Holubek: – Ja Fero doskonale zapamiętałem. Graliśmy przeciwko sobie. Ja byłem w Żilinie, Fero w Senicy. Wygrywaliśmy wysoko na naszym stadionie. Strzeliliśmy kolejną bramkę. Chciałem dobić piłkę, lecz ta była już w siatce. Fero się rzucił i kontuzjował mi kostkę!

Reklama
Poważna kontuzja?

Jakub Holubek: – Poważna. Pauzowałem 2-2,5 miesiąca.
Frantisek Plach: – Tak sobie myślę, że skoro było już 5:0, to było niepotrzebne! (śmiech) Uznajmy, że to przypadek.
Tomas Huk: – Jakub grał w Trenczynie, Żilinie, zdobywał mistrzostwa, puchary, oglądałem jego mecze w kadrze. Fero też grał w Senicy, kilka razy przeciwko sobie zagraliśmy.

W jakim języku porozumiewacie się na boisku? Było nie było, w obronie Piasta jest przewaga Słowaków.

Frantisek Plach: – Po polsku. Chyba że krzyczę na szybko na chłopaków, to po słowacku. Ale to naturalne. Staram się używać polskiego, żeby nie było sytuacji, że część chłopaków nie wie, o co chodzi. Języki mamy bardzo podobne, szybko można się nauczyć polskiego.

Ile potrzebowaliście, by mówić po polsku?

Frantisek Plach: – Gdy przychodziłem do Piasta, był tu jeszcze Martin Bukata. Cały czas z nim rozmawiałem, we wszystkim mi pomagał i przez to nie nauczyłem się języka tak szybko. Dopiero gdy odszedł, został mi tylko Michal Papadopulos. Nie mieszkał w Gliwicach, spędzałem więcej czasu sam. Po pół roku nie miałem już z kim porozmawiać po słowacku, wtedy poszedłem w górę. Niecały rok i już potrafiłem się dobrze dogadać.
Tomas Huk: – Mamy dużo Polaków w szatni, trener mówi też zawsze po polsku. Każdy piłkarz musi się uczyć języka. Jest nas tutaj trzech, język jest bardzo podobny. Ze wszystkimi rozmawiamy tylko po polsku. Dla nas super, łatwiej się w ten sposób nauczyć.
Jakub Holubek: – Ja jak chłopaki, potrzebowałem jakieś pół roku. Czasami się jeszcze zapytam Frantiska, co znaczy dane słowo, ale rozumiem już prawie wszystko.

Kto wygra na Euro – Polska czy Słowacja?

Jakub Holubek: – Słowacja!
Frantisek Plach: – Ogólnie ciężki mecz przed nami.

Jakie są wasze najsłabsze punkty w reprezentacji?

Frantisek Plach: – Nie możemy powiedzieć! Holub jest w kadrze, wie najlepiej.
Jakub Holubek: – Na tym poziomie nie ma już słabych punktów. Ciężko mi coś wskazać. Może to, że wielu zawodników, którzy są podstawowi, nie gra w swoich drużynach?

Jakub, jesteś zadowolony z ostatniego zgrupowania? Sądzisz, że pojedziesz na Euro?

Jakub Holubek: – Sądzę, że nie pojadę. Ale na ostatnie zgrupowanie też nie miałem jechać. Pojawił się problem zdrowotny, więc musiałem jechać. Teraz też może być tak, że pojadę jako rezerwowy.

Słowacka kadra jest jeszcze w kryzysie? Zmieniliście trenera, wyniki i styl nie były zbyt dobre. To już za wami?

Jakub Holubek: – Ostatni mecz z Rosją wygraliśmy. Kadra się poprawiła. Wielu zawodników nie gra w klubach i to jest problem. Były zmiany, ale pierwsze mecze graliśmy za szybko. Grała liga, ktoś przyjechał w niedzielę, ktoś w środę. Mieliśmy może dwa treningi, gdy byliśmy wszyscy razem i już trzeba było wychodzić na boisko. Mieliśmy problemy z piłkarzami, którzy grają w Niemczech. Nie mogli przyjechać. Wszystko było tak na szybko. Wcześniej był ten tydzień, żeby przygotować się taktycznie, zgrać. Wiele mini-problemów mieliśmy na tym zgrupowaniu. W dwóch pierwszych meczach jeszcze nie wszystko funkcjonowało, w trzecim było już lepiej.

Słowaccy bramkarze z Ekstraklasy są należycie doceniani? Frantisek, znalazłeś się ostatnio na liście rezerwowych, ale szanse na zagranie w kadrze wciąż masz małe.

Frantisek Plach: – Mamy dużo dobrych bramkarzy. Pierwsi dwaj bramkarze grają w Premier League. Dalej jest Dusan Kuciak i młody bramkarz ze Slovana, Dominik Greif. Wszyscy zasługują na to miejsce. Gdy jest duża konkurencja, wszyscy nie mogą się załapać. Trenerzy zdecydowali się na tych a nie innych. Nie powiem, że są niedoceniani, bo jest tam Dusan. W polskiej lidze broni pięciu-sześciu dobrych bramkarzy, wszyscy nie mogą być w kadrze.

Dlaczego Piast będzie na czwartym miejscu i awansuje do pucharów? Czujecie się faworytem?

Tomas Huk: – Nie wiem, czy czujemy się faworytem. Pamiętam, jak była siódma kolejka. Mieliśmy jeden punkt, a teraz walczymy o europejskie puchary. W ostatnich kilkunastu meczach mieliśmy tylko dwie porażki. Jesteśmy z tego zadowoleni. Musimy patrzeć tylko na kolejny mecz i dać z siebie wszystko, tak jak w ostatnich meczach. Nawet, jeśli straciliśmy punkty, to zostawiliśmy zdrowie na boisku. Jak damy z siebie wszystko, będziemy na koniec zadowoleni.

Fot. FotoPyK / newspix.pl

Ogląda Ekstraklasę jak serial. Zajmuje się polskim piłkarstwem. Wychodzi z założenia, że luźna forma nie musi gryźć się z fachowością. Robi przekrojowe i ponadczasowe wywiady. Lubi jechać w teren, by napisać reportaż. Występuje w Lidze Minus. Jego największym życiowym osiągnięciem jest bycie kumplem Wojtka Kowalczyka. Wciąż uczy się literować wyrazy w Quizach i nie przeszkadza mu, że prowadzący nie zna zasad. Wyraża opinie, czasem durne.

Rozwiń

Najnowsze

Komentarze

1 komentarz

Loading...