Przez długi czas dominującym nurtem w grach komputerowych (przynajmniej tych, które miałem przyjemność przejść) był dość cukierkowy obraz wojny. My dobrzy, tamci źli, oni umierają setkami, u nas jeden bohater, ale też taki z trzeciego planu, żeby za bardzo nie bolało. Na końcu dobro zwycięża, zło odchodzi, scenografia zmienia się na pastelową i żywą.

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Dopiero potem do świata graczy zapukał brutalny realizm, na przykład w genialnej polskiej grze „This war of mine”, gdzie wcielasz się w rolę próbującego przetrwać cywila. I okazało się, że na wojnie są tylko źli, bardzo źli i okrutni. Że nie ma medali i salw honorowych, tylko brud, głód i rozstaje dróg, z których każda prowadzi do tragedii. 

Nie chcę uderzać w te wojenne tony, bo przecież cała afera z Superligą była tylko ruchawką bogatych, bogatszych i najbogatszych. Walka nie toczyła się o przetrwanie i kawałek chleba, tylko utrzymanie statusu pozwalającego na zakup ośmiu aut z najnowszego rocznika, a nie tylko czterech. Natomiast pewne zbieżności z wojną są.

Po pierwsze – nie ma dobrych i złych, są tylko bardzo źli i bardzo źli. Po drugie – nie ma szczęśliwego końca, i krótkofalowo całość kończy się katastrofą, i na horyzoncie majaczą już kolejne klęski. Po trzecie wreszcie – i to jest niestety dość brutalne – póki wojna jest daleko od nas, naszego życia drastycznie nie odmienia.

Dlaczego uważam, że obie strony sporu są obrzydliwe, odpychające i najchętniej wolałbym nie mieć z nimi nic wspólnego?

Właściwie jako odpowiedź powinny wystarczyć wypowiedzi Gianniego Infantino, który w swoim przemówieniu krytykował sprzeniewierzenie się ideałom w wykonaniu dwunastki buntowników, a jednocześnie chwalił Katar za poprawę praw wśród pracowników, budujących ich wymarzone pustynne areny. Gianni niestety nie dodał, że poprawie nie uległa sytuacja ponad sześciu tysięcy robotników, którzy po prostu nie dożyli tego wiekopomnego momentu, ale rozumiem, czas gonił. Zresztą, o co się toczył tak naprawdę spór? Czyż nie o Ligę Mistrzów? Czyż nie o Ligę Mistrzów, która na każdym banerze, każdym plakacie i każdej kopercie z korespondencją lokuje Gazprom? Niezależnie czy faktyczni polityczni patroni Gazpromu zajmują się akurat głodzeniem uwięzionego opozycjonisty, wysadzaniem losowych czeskich przechodniów czy ostrzeliwaniem bądź okupowaniem Ukrainy – logo ich giganta spokojnie spoczywa sobie na bannerach otaczających te fantastyczne rozgrywki.

Wielka ofensywa romantycznego świata futbolu. FIFA, która organizację turniejów powierza a to Rosji, a to Katarowi. UEFA, która w pogoni za pieniądzem godzi się na dowolny sportswashing, niezależnie, skąd płyną dolary i jakie jest ich faktyczne pochodzenie. No i wisienka na torcie, PSG, a od dzisiaj jeszcze Manchester City. Ekipa do bronienia futbolowego romantyzmu tak mocna, jakby czystości języka polskiego bronili Lech Roch Pawlak oraz Joanna Krupa.

Kto po drugiej stronie? Ludzie od lat przerabiający tradycję na zyski, lokalność na globalność, idee na monety, monety na banknoty, banknoty na więcej banknotów. Zadłużone, systematycznie kiwające konkurencję przy negocjacyjnym stole, często z pozycji siły, gwarantowanej dla każdego monopolisty. A przecież Juve we Włoszech to niemal monopolista, Real i Barcelona w La Liga – duopol, z okazyjnym dopuszczaniem do stołu Atletico. Nic jednak tak nie wkurwia, jak ich hipokryzja. Gdy Florentino Perez nawija o ratowaniu futbolu, o tym że po prostu pieniądze musza popłynąć do najbardziej potrzebujących, a najbardziej potrzebującymi są obecnie Real czy Juventus – nóż się otwiera w kieszeni.

Superliga osiągnęła coś absolutnie niewiarygodnego – część kibiców stanęła po stronie UEFA czy FIFA. Ale czy mogło się stać inaczej, gdy kradniesz jednocześnie setki, a może nawet setki tysięcy buław? Do tej pory, jak to ładnie się określało, każdy buławę miał w plecaku. Ucz się, pracuj, wstawaj wcześnie, trenuj długo – a może zdobędziesz awans do węgierskiej ekstraklasy. Dalej się ucz, mocniej pracuj, wstawaj jeszcze wcześniej i trenuj jeszcze dłużej – a może zrobisz mistrzostwo, potem awans do Ligi Mistrzów. A gdy już w Lidze Mistrzów będziesz wstawał wcześnie i trenował długo – to może nawet zremisujesz z Realem Madryt. Albo wyeliminujesz z rozgrywek Arsenal, Manchester City, innego mocarza.

Tę buławę w plecaku mieli w Monaco. Mieli w Lyonie, mieli w Lipsku. Ale mieli też w Warszawie, mieli w Poznaniu, w Łodzi, w Dunajskiej Stredzie i Tetowie. Na tym z grubsza polega sport – że mam 31 lat, gram w A-klasowym klubie, zajmuję ósme miejsce, ale jak wygram Puchar Polski – a biorę udział w tym turnieju! – to jadę dostać oklep gdzieś na Kaukazie. Oczywiście, to tak naprawdę była kradzież marzeń, które nigdy nie miały prawa zostać zrealizowane. Ale na marzeniach stoi cały ten biznes, z marzeń żyje, na marzeniach zarabia. Dlatego Superliga zrobiła nie tylko świństwo – zrobiła też błąd.

Dlaczego jednak uważam, że happy endu nie ma, a co gorsza – będzie tylko gorzej?

Zacznijmy może od tego, jak wygląda w moich oczach całe zamieszanie z Superligą. Jest taka scena w filmie „Przekręt”, zresztą jednym z moich ulubionych – trzech rzezimieszków w niedopasowanych maskach próbuje zastraszyć prawdziwego bandziora. Bandzior niespecjalnie się nimi przejmuje, siada do stolika, mierzy wzrokiem i wygłasza monolog, który każdy miłośnik filmów Guya Ritchiego dobrze zna.

Na boku waszych pistoletów jest napisane Replika. Na boku mojego – desert eagle point five O.

No i weszły te Juventusy i Reale ze swoimi replikami Ligi Mistrzów, zapominając, że zwycięstwo w Lidze Mistrzów, mecze reprezentacyjne i tak dalej, to nie jest jedynie suma zer zapisana w bonusach za zdobycie danego talerzyka czy pucharu. To marzenia – kibiców i piłkarzy. Ambicje sportowców, trenerów, historia, z którą zżyli się eksperci, fachowcy, nawet niektórzy działacze. Nie spodziewali się uderzeń ze strony Kloppa, Guardioli, Milnera, nie spodziewali się kibiców Chelsea pod siedzibą, nie spodziewali się protestów ze strony wieloletnich sponsorów.

To był desert eagle w rękach UEFA.

Natomiast – spójrzcie głęboko w oczy Tony’ego. Czy naprawdę wygląda na gościa, z którym chce się świętować skuteczną obronę przed gamoniami z repliką pistoletów?

Brak Superligi oznacza jedno – ten pokraczny format nowej Ligi Mistrzów już raczej się nie wysypie. 36 drużyn w jednej grupie, chore zasady. Zamach na „odwieczną „regułę każdy z każdym, upodobnienie się do siatkówki z repasażami, liczeniem małych setów i siedmioma wariantami terminarza. Sen wariata, co gorsza – minimalizujący do zera możliwość fartownego rajdu drużyny skazywanej na pożarcie, wydłużający całe rozgrywki, cementujący podział na bogatych i uprzywilejowanych oraz biednych i marginalizowanych. Tak naprawdę jako postronny kibic chętniej obejrzałbym Superligę z klarownymi zasadami, terminarzami oraz prosta konstrukcją, niż Ligę Mistrzów z jedną 36-zespołową grupą.

Pisałem parę artykułów o argentyńskiej piłce, gdzie takie „systemy szwajcarskie” i inne udziwnienia to chleb powszedni. Połapanie się w tym to droga przez mękę, a często kończy się tak, jak w przypadku River Plate. Bogacze ustawili system spadków w taki sposób, by z ligi zlatywać dopiero, gdy przez trzy sezony notuje się niską średnią punktową. I co? River Plate po sezonie, gdy wcale nie było najgorsze w lidze musiało wylecieć z elity, właśnie na podstawie tamtej reformy.

To jest jedna strona medalu – zamiast Superligi dostaniemy Ligę Mistrzów o charakterze Superligi z zasadami alko-chińczyka, spisanymi przez dwóch najgorzej kontaktujących na całej imprezie. Druga jest taka, że Florentino Perez jest trochę jak Bohun na koniec „Ogniem i mieczem”. Wróci. I pewnie wróci w obstawie, i pewnie wróci silniejszy.

Siłą UEFA w tym sporze była słabość rywala, nie ma co się oszukiwać. Superliga ruszyła z motyką na słońce. Nie miała za sobą żadnej historii, budował ją naprędce Perez o pierwszej w nocy w jakimś radiowym show. Nie miała własnych mediów społecznościowych, nie ruszyła ofensywnie ze swoim przekazem, ograniczyła się tak naprawdę do zorganizowania buntu. Jak w tych filmach o ciamajdowatych złoczyńcach, najpierw zabrali zakładników, a potem zaczęli się zastanawiać, co dalej. To wyglądało raczej jak gówniarskie wywrócenie stołu negocjacyjnego z UEFA, bez planu, co nastąpi dalej. Kurczę, goście próbowali w dwunastu obalić trwający od kilkudziesięciu lat porządek i nawet nie upewnili się, czy w tej dwunastce jest na tyle determinacji, by połowa nie uciekła z pola bitwy jeszcze przed pierwszym wystrzałem.

Natomiast to oznacza jedn0 – oni wrócą. Silniejsi, nauczeni przeszłością, przygotowani. Tym razem znajdą ambasadorów dla zmian. Poinformują trenerów, porozmawiają z zespołami. Stworzą narrację, ckliwe filmy o tym, jak mały Yao spod Pekinu zakochał się w wielkich meczach, a nie w Brighton w poniedziałek o 21.00. Kupią to wszystko, co można kupić – poparcie, PR, marketing, ambasadorów. A jeśli tego nie zrobią – to przynajmniej będą trzymać UEFA w przekonaniu, że tak się stanie. I po kawałeczku będą zabierać tort dla siebie.

Dlaczego w sumie mam to w dupie?

Wśród całej tej debaty nieco bokiem umykają słowa Pereza o tym, skąd właściwie cała ta aferka. Otóż te bogate kluby są zadłużone, są tak tłuste, że już tylko spożywanie kolejnych posiłków, jak najwięcej, jak najczęściej, może ich utrzymać przy życiu. Oczywiście, pojawiały się tonujące komunikaty, choćby ze strony niemieckich klubów, że naprawdę nie trzeba szejka z Kataru, ani zaprzedania duszy bankom, by spokojnie żyć, czasem nawet bez długów. Ale zasadniczy przekaz Florentino Pereza był taki: albo natychmiast dostaniemy mnóstwo hajsu, albo będziemy martwi.

Poza tym utyskiwał, że tutaj mu brakuje 20 dolarów od kibica z Miami, który wybrał PlayStation. Tutaj ma manko na 45 juanów w kasie, bo Lee postanowił wydać kieszonkowe na subskrypcję Netflixa. Generalnie: Perez narzekał na to, że ludzie powolutku zaczynają mieć gdzieś futbol.

Poczekajcie, wstawię tzw. mema.

Pasta - znaleziska i wpisy o #pasta w Wykop.pl - od wpisu 33368427

Zauważam to po sobie, po swoich kumplach. Mój tydzień składa się z piłki, nie tylko dlatego, że to moja praca. To jest moja pasja, to jest moje życie, to jest jedna z moich pierwszych i największych miłości, to jest związek na wielu poziomach. I ja, fanatyk futbolu, nie zostawiam w kieszeni pana Pereza prawie niczego. Dla mnie futbol to treningi mojego syna. Potem moje, w A-klasie. Wydarcie mordy na wyjeździe w I lidze, obejrzenie od deski do deski Ekstraklasy na Canal+, zakup koszulki meczowej ŁKS-u i parę luźnych meczków w Fifie i FM-ie.

Podczas finału Ligi Mistrzów byłem na urlopie, mecz włączyła żona, w końcówce. Oczywiście potem bym to obejrzał z odtworzenia, ale nie czułem potrzeby zainwestowania swojego czasu w to spotkanie – zwłaszcza, że dosłownie chwilę wcześniej wróciliśmy z boiska, mamy nawet foty – w strojach meczowych ŁKS-u, a jakże. Oglądam Ligę Mistrzów na TVP, poza tym czasem przejrzę skróty, żeby nie stracić kontaktu. Dla pana Pereza prawdopodobnie jestem w grupie 18-35, która się nie spienięża tak dobrze, jak mogłaby się spieniężać.

Nie jestem sam i nie jestem wyjątkiem. Z perspektywy mojego życia – przez ostatnie trzy dni toczyła się walka na śmierć i życie o to, czy w kwietniowy wieczór puszczę sobie do kolacji Real z Manchesterem City w Lidze Mistrzów, czy jednak w Superlidze. Czy klub z mojego państwa sprzeda piłkarza za 8 milionów euro do klubu grającego w Lidze Mistrzów, czy jednak sprzeda piłkarza za 8 milionów euro do klubu grającego w Superlidze. O to czy marzeniem ściętej głowy będzie awans do Ligi Mistrzów, czy też marzeniem ściętej głowy będzie gra z mocarzami pokroju Realu i Barcelony.

Właśnie dziś widać zresztą w całej rozciągłości, że nasz głos jest słyszalny. Nie chodzi mi o kibiców Chelsea pod Stamford Bridge. Chodzi mi o moment, gdy zamiast Ligi Mistrzów w Polsacie Premium puszczamy sobie I ligę w otwartym Polsacie. Gdy zamiast koszulki PSG, kupujemy tę lokalną. Gdy opuszczamy środowy hit Champions League, bo akurat jest bardzo istotny trening taktyczny naszego A-klasowego zespołu.

Być może to jest najważniejsza nauka z całej tej parodii. Jeśli – tak jak i ja – jesteście obrzydzeni obiema stronami sporu… W weekend Korona Kielce przyjmuje ŁKS. Start Łódź zaś zmierzy się z Pionierem Baby. Canal+ puści derby Krakowa. To są moje Superligi, moje Ligi Mistrzów. To jest mój futbol. Należący do mnie, do nas. Futbol, który kocham.

Suche Info
27.09.2022

Zalewski rozmawia z Romą o nowym kontrakcie

Nicolo Schira informuje, że Nicola Zalewski ma przedłużył umowę z AS Romą. Rozmowy na temat kontraktu Polaka są w trakcie, mimo że obecna umowa wciąż obowiązuje jeszcze długo – do 2025 roku. Roma chce się jednak maksymalnie zabezpieczyć, ponadto po prostu docenić zawonika, który rozwija się w naprawdę zadowalającym tempie. Nowy kontrakt ma obowiązywać do 2027 roku i zapewnić Zalewskiemu pensję na poziomie półtora miliona rocznie (to trzykrotna podwyżka). Zalewski w tym sezonie […]
27.09.2022
Weszło
27.09.2022

Młodzieżówka Michała Probierza zremisowała z Łotwą. Szkoda strzępić…

Debiut kadry Michała Probierza z Grecją nie należał do udanych, ale futbol ma to do siebie, że szybko przynosi kolejne szanse. Dziś jego podopieczni mieli okazję zmazać plamę meczem z Łotwą, ale… dodali kolejną, zamiast sprać zdecydowanie słabszych rywali. Biało-czerwoni w Suwałkach tylko zremisowali z Łotwą 1:1. Czy Polacy byli lepsi w tym meczu? Tak, oczywiście, ale co z tego? I można mówić, że zespół jest w budowie, że trener dopiero poznaje zawodników, że ci dopiero poznają selekcjonera […]
27.09.2022
Suche Info
27.09.2022

Skóraś o debiucie w reprezentacji

Michał Skóraś na ostatnim zgrupowaniu reprezentacji Polski miał okazję zadebiutować w kadrze. Na Instagramie podzielił się swoimi wrażeniami. Jak napisał: – Spełnione marzenia nie mają ceny, a tam gdzie warto dotrzeć, nie ma drogi na skróty! O grze w koszulce z orzełkiem na piersi marzy każde dziecko rozpoczynające grę w piłkę. Nie inaczej było też ze mną. Teraz z dumą na twarzy patrzę już w przyszłość i stawiam przed sobą kolejne cele. To one mobilizują mnie […]
27.09.2022
Suche Info
27.09.2022

Douglas: – Mecze Lecha z Legią są najgorętszymi spotkaniami, w jakich grałem

Barry Douglas zabrał głos przed zbliżającym się meczem Lecha z Legią (sobota, 17:30). Szkot powiedział: – To taki rodzaj atmosfery, w której kochasz grać, będąc piłkarzem. Uwielbiam, gdy mecze wiążą się z dużym napięciem i presją. W tygodniu przed meczem w całym mieście czuło się, jak napięcie rośnie. Wydaje mi się, że tuż po pierwszym gwizdku kibice odliczyli od dziesięciu, wyrzucili na boisko serpentyny i później wszystko było sprzątane dobre kilka minut. […]
27.09.2022
Inne sporty
27.09.2022

Mówili, że wymyślił sobie chorobę. „Utarłem im nosa”

Kiedy w wieku dwunastu lat poznał diagnozę, zdał sobie sprawę, że będzie musiał zrezygnować z ulubionych słodkości. Nie wiedział też, czy w ogóle dane mu będzie zostać sportowcem. Z czasem zrozumiał jednak, że cukrzyca nie jest żadną przeszkodą. Nie robiły na nim wrażenia złośliwości rówieśników i w końcu zaczął zdobywać medale MŚ i ME. Poznajcie historię Mateusza Rudyka z Grupy Sportowej ORLEN, czołowego polskiego kolarza torowego. Od początku wiedziałeś, że z cukrzycą możesz odnosić […]
27.09.2022
Suche Info
27.09.2022

Koszmarne pudło Włodarczyka z Łotwą [VIDEO]

Reprezentacja Polski U-21 mierzy się z Łotwą w meczu towarzyskim i od siódmej minuty powinna prowadzić. Tak się jednak nie stało ze względu na Szymona Włodarczyka. Co zrobił napastnik Górnika? Trudno wytłumaczyć. To trzeba zobaczyć: Włodarczyk 😭😭😭 Z linii nie trafil/wybil pilke xd pic.twitter.com/ItTXDENwzy — Michał (nowe konto) (@majkeI1999) September 27, 2022 Snajper instynktownie dostawił nogę do piłki na linii i… wybił ją z bramki. Pewny gol został zamieniony na kiks, jakiego […]
27.09.2022
Na zapleczu
27.09.2022

Świnia w szaliku, skrojona oprawa, jednoczesny awans i spadek. Jak wyglądają derby w 1. lidze?

W najbliższej kolejce pierwszej ligi czeka nas pierwszy derbowy mecz w sezonie. Naprzeciw siebie staną Stal Rzeszów oraz Resovia, które nie tak dawno walczyły między sobą w finale drugoligowych baraży. Wtedy było gorąco, gorąco będzie pewnie i teraz, bo podkarpacka rywalizacja ma tradycję sięgającą blisko 90 bezpośrednich spotkań. Z tej okazji warto przypomnieć pamiętne starcia odwiecznych rywali na zapleczu Ekstraklasy w XXI wieku. O tym, że walka o dominację w Rzeszowie będzie […]
27.09.2022
Prasówka
26.09.2022

PRASA. Piechniczek: Reprezentacja Polski potrafi grać w piłkę na wysokim poziomie

Poniedziałkowa prasa to oczywiście podsumowanie zgrupowania reprezentacji Polski. Mamy oceny, mamy też opinie, choć czasami na granicy aktualności – bo tak trzeba rozpatrywać dywagacje o dymisji Czesława Michniewicza czy o grze Arkadiusza Milika oraz powołaniu Rafała Gikiewicza. Sport Oceny za mecz z Walią. Wojciech SZCZĘSNY – 9 Znakomity był przed przerwą. Walijczycy chcieli nas ewidentnie przestraszyć od początku spotkania. A „Szczena” był tym zawodnikiem, który zachowywał spokój. Kiedy pod koniec […]
26.09.2022
Prasówka
24.09.2022

PRASA. Engel: Stać nas na wiele. Wyjście z grupy MŚ to cel minimum

Sobotnia prasa nie jest wypełniona interesującymi treściami po brzegi. Znajdziemy w niej jednak rozmowę z Marcinem Animuckim czy kilka krótszych rozmów dotyczących reprezentacji Polski. Sport Jak grało się z Walią w przeszłości? Walijczycy zostali wtedy dobrze rozpracowani. Wiadomo było, że jeden z ich czołowych graczy, wspomniany wcześniej Hockey, który w trakcie 16-letniej zawodowej kariery zagrał m.in. w takich klubach, jak Nottingham, Newcastle, Norwich City, Aston Villa prawie 600 […]
24.09.2022
Felietony i blogi
23.09.2022

Spadnijmy do Dywizji B, grajmy towarzyskie z Litwą. Po co nam ta Holandia, Belgia…

Spadnijmy do Dywizji B. Albo nawet do C. Dlaczego nie, rozwiąże to przecież tyle problemów. Piłkarze nie będą musieli się tłumaczyć z porażek. Kibice będą się cieszyć z goli. Uwierzymy, że jesteśmy wielcy i najlepszym też damy radę. A że nie damy, wiadomo, tylko po co się utwierdzać w tym przekonaniu co miesiąc, jak można raz w eliminacjach i raz na turnieju? Kiedyś było inaczej, lepiej. Graliśmy w eliminacjach z jedną dużą reprezentacją i ona z nami najczęściej wygrywała, ale uznawaliśmy […]
23.09.2022
Prasówka
23.09.2022

PRASA. Rozkładanie rąk, mowa ciała nie pozostawiająca złudzeń: takiego Lewego nie lubimy

Piątkowa prasa w większym stopniu pisze już o niedzielnym meczu z Walią.  PRZEGLĄD SPORTOWY Wnioski po meczu z Holandią. 1. GDZIEŚ JUŻ TO WIDZIELIŚMY Wczoraj byliśmy świadkami skeczu, który opatrzył się nam aż nadto. Zwłaszcza że był nieśmieszny. Dokładnie 100 dni po poprzednim meczu biało-czerwoni znów zaserwowali nam niestrawne danie. Czerwcowe spotkanie z Belgią na Stadionie Narodowym zakończyło się porażką 0:1, ale nikt nie miał wątpliwości, że Czerwone Diabły powinny […]
23.09.2022
Prasówka
22.09.2022

PRASA. Milik z Juve, Lewandowski z Barcy. Czy to najlepszy atak w historii Polski?

Czwartkowa prasa to zapowiedź meczu Polski z Holandią, ale zajrzymy też na ligowe podwórko – konkretnie do Częstochowy. Mamy rozmowy z Jerzym Dudkiem czy Henrykiem Wawrowskim. Sport Felieton Macieja Grygierczyka. Przyznam się, że trochę tęsknię do selekcjonerskich czasów Adama Nawałki i naszej reprezentacji tak stabilnej, że wyjściowy skład można by wyrecytować nawet obudzonym w środku nocy. Od dawna nie umiem w kontekście kadry wyzbyć się poczucia jakiejś tymczasowości i tego, że pozostaje jednym wielkim […]
22.09.2022
Liczba komentarzy: 40
Subscribe
Powiadom o
guest
40 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
marek
marek
1 rok temu

Panie Jakubie niestety nie bierze Pan udziału w rozgrywkach Pucharu Polski z jednego prostego powodu – Pana Start Łódź nigdy nie zgłasza się do udziału w tych rozgrywkach więc nie ma Pan szans zaliczyć eurowpierdolu na kaukazie.

gsagagsa
gsagagsa
1 rok temu
Reply to  marek

https://typowanieako.blogspot.com/ – Znowu trafili ! wczoraj 466 kurs kuponu i skan maja na blogu! polecam bo zarobilem z nimi 10 tys na tym kuponie wczoraj . Na dzis maja kolejny!

Lecę na piwo
Lecę na piwo
1 rok temu
Reply to  gsagagsa

To wypierdalaj stąd.. Co będziesz z biedakami gadał.. Stanoo kurwa płacą ci za wpisy tego barana? Bo jak normalny komentarz ale nie w twoim typie to wykasujecie od razu

Jakby co to ja się nie znam
Jakby co to ja się nie znam
1 rok temu

Ja myślę, że tu coraz mniej chodzi o sprawę Liga Mistrzów czy mecz Korona-ŁKS, ale bardziej w stronę – piłka nożna, czy inna rozrywka. Dziś ludzie mają dostęp do tak wielu źródeł rozrywki, że powoli piłka nożna schodzi na dalszy plan. Ba, dostęp do tak wielu aren sportowych, namnożenie liczby meczów powoduje tak wielki przesyt rynku, że dziś już nie da się być kibicem ogladającym jednocześnie Ekstraklasę, angielską ligę, LM, NBA, NHL i jeszcze parę innych, dodatkowo będąc na czasie z najnowszymi filmami, książkami, serialami. I piłka nożna będzie powoli przegrywać. Zamiast oglądać dzień w dzień super interesujące mecze, mamy przecież do wyboru i Netflixa/HBO, i kino, i siłownię, rower, spotkania ze znajomymi. Dziś LM to nie jedyna rozrywka w środowy wieczór, gdy cała Europa zasiadała przed telewizorami, żeby zobaczyć najlepszych piłkarzy w akcji. Faza grupowa LM jest coraz mniej interesująca, losowy widz czeka na emocje, a te zaczynają się w fazach pucharowych. UEFA zrobiła nam przesyt meczów, pucharów, rozgrywek. Nie da się śledzić non stop tego, co dzieję się w europejskiej piłce, bo człowiek musiałby siedzieć w tym cały czas. I tak samo jak poza wiernymi fanami, kto nałogowo ogląda wszystkie mecze ŁKSu czy Korony? Ilu jest tych kibiców w skali wszystkich telewidzów w kraju? Garstka? Tak samo w szerszej skali – piłka nożna wśród najmłodszej widowni zaczęła przegrywać z inną rozrywką. Pokolenie nasze 30+ czy naszych ojców wychowało się na jednej jedynej rozrywce dostępnej dla każdego – bo przecież każdy 10 latek mógł marzyć, że może kiedyś zostanie kolejnym Ronaldo czy Rivaldo. A dziś 10-latkowie marzą by być legendami Youtuba i Instagrama. Ruchy UEFY powoli zaczynają przypominać nerwowe ruchy w naszej Ekstraklasie, gdzie co dwa lata czekała nas reforma. A od mieszania herbata nie robi się coraz słodsza. Dlatego powstanie Super Ligi wywołało takie wielkie poruszenie – kibice chcą status quo, coś co działało przez lata. Liga w kraju, puchary w Europie. Dlatego pomysł Super Ligi był skazany na niepowodzenie, tak jak na niepowodzenie skazana jest nowa reforma LM.

Taki wyszedł mi chaos myśleniowy, ale mam nadzieję, że choć trochę zrozumiały.

ddt
ddt
1 rok temu

I obyś miał rację. Im mniej pieniędzy pójdzie na piłkę nożną, tym większa szansa, że choć w minimalnym stopniu zostanie przywrócona zdrowa rywalizacja, bez polityki, tysięcy sponsorów i całego marketingowego syfu.

furtl
furtl
1 rok temu

Słuszne uwagi. Żyjemy w epoce nadmiaru, jesteśmy totalnie przebodźcowani. Za dużo wszystkiego a nawet kochając futbol widzimy i czujemy, że jest go już za dużo. I zarówno SL jak i LM jeszcze do tego nadmiaru chcą dokładać kolejne towary, które musimy kupić/oglądać. A jak się okaże, że i to im za mało, to co jeszcze mogą wymyślić?

Mr Orange
Mr Orange
1 rok temu

Zgadzam się. Błyskawiczna globalizacja i informatyzacja sprawiły, że piłka nożna i finanse z nią związane rozrosły się do gigantycznych rozmiarów. Oznacza to, że również rozwinęło się wiele innych sposobów na spędzanie wolnego czasu, konkurencyjnych dla sportu. Jak wszystkie korporacje UEFA/FIFA/KLUBY/SUPERLIGA są zainteresowane wyłącznie wzrostem zysków i w momencie, gdy doszły do sufitu swoich możliwości, nie chcą przyjąć tego do wiadomości.

Znawca
Znawca
1 rok temu

Znowu ten lokalny lament na koniec i wracasz tak naprawde do punktu wyjscia – Perez zly, Uefa zla, ale i to co wokol ciebie też złe – amatorka na kazdym szczeblu i przepalanie kazdej mozliwej sumy.

k ro
k ro
1 rok temu

Olki ty romantyku 😉

Noł łej
Noł łej
1 rok temu

Ja jednak uważam, że superliga nie wywaliła się na ryj z uwagi na wpadkę PR. Wywaliła się bo okazało się, że ktoś ma prawdziwy pistolet. Nie UEFA… rząd Wielkiej Brytanii. Premier League to jej towar eksportowy, gigantyczna gałęź gospodarki, może jedna z nielicznych dziedzin życia, która przypomina o dawnej wielkości całego kraju. Kuby myślały, że rząd będzie spokojnie patrzył na rewoltę, tak jak spokojnie patrzył na przejmowanie klubów przez zagranicznych inwestorów. Czym innym jest jednak pakowanie petrodolarów w kluby Premier League, a czym innym pakowanie petrodolarów w kluby superligi, która z WB nie ma już nic wspólnego. Rząd ma swój pistolet nabity prawem podatkowym, prawem antymonopolowym, prawem pracy oraz decyduje o przyznawaniu dotacji.

Trzaskopikiewicz
Trzaskopikiewicz
1 rok temu
Reply to  Noł łej

W Rosji czy w Polsce jak najbardziej. Przenoszenie komunistycznej kalki na kraje cywilizowane, to efekt skrajnej ignorancji. Co niby zrobil rzed jej krolewskiej mosci? Angielski ziobro zadzwonil do angielskiego kaczynskiego i zlecilli przejecie Premiership przez BP? To nie polski socjalistyczny kurwidolek.

Grzesiek
Grzesiek
1 rok temu

Bardzo cywilizowane. No chyba, że z jakichś powodów jesteś białym, heteroseksualnym facetem, Słowianinem czy przedstawicielem innego narodu z Europy Wschodniej, katolikiem (wystarczy jedno z powyższych) i powiesz, że Murzyn jest czarny. Wtedy nagle stajesz się rasistą i jesteś gorszy niż gwałciciel, pedofil, damski bokser, złodziej czy inny cham (zwłaszcza kiedy jest czarny). Szanuję premiera Wielkiej Brytanii jako kibic i gówno mnie obchodzi czy zablokował SL socjalistycznie, liberalnie, demokratycznie czy po dyktatorsku. Myślę, że Niemcy lub Polacy postąpiliby podobnie. Najgorsze jest, że tacy jak Ty szanowaliby za takie coś Brytyjczyka lub Niemca, nie mając nawet minimum wiedzy, o tym jak to wyglądało. Bo niby skąd miałbyś to wiedzieć? Możesz co najwyżej przypuszczać. Ale jeśli zrobiłby to Morawiecki to pisałbyś o zacofaniu, ciemnocie, komunie, dyktaturze i wstydzie dla Polski. Masz jakiś kompleks wobec PiS-u, Polski, Rosji (dwa różne kraje, ale co tam) i nie wiem czego jeszcze. Temat sportowy, a nawet tu wjeżdżasz żeby napisać jak zły jest polski rząd i w ogóle Polska, a jaki fajny jest Zachód. Mało komu chcę się Tobie odpowiadać, większość po prostu daje minusy pod twoimi postami. Ale działasz dalej. Pewnie uważasz się za mentora i eksperta, chociaż nie masz żadnych argumentów na poparcie swoich wypocin. To chyba początki choroby psychicznej.

Trzaskopikiewicz
Trzaskopikiewicz
1 rok temu
Reply to  Grzesiek

Na litosc boska. Zaden angielski premier tego nie blokowal, skad wyssaliscie ta bzdure?
Co do reszty. Zyjemy w poskomunistycznym kolhozie, gdzie jest juz troche cywilizacji, ale jednak panstwo ma prawie na wszystko wplyw i gnebi prywatnych przedsiebiorcow, jak w sowietach. Polski w to nie mieszaj, bo to wybor miedzy zachodnia cywilizacja i wschodnim zamordyzmem, a nie miedzy Polska a nie Polska. Takim jak ty podoba sie bat i jalmuzna, jestes mentalnym pomiotem sowietow, czlowiekiem wschodu, bezradnym zyciowo bez wodza i wroga. Inni chca zyc normalnie. Bez Wodza, wrogow i smiesznej manii wielkosci.

Grzesiek
Grzesiek
1 rok temu

Łehehe, ale dojebałeś. Ciekawe skąd wiesz, co mi się podoba? Ja tylko napisałem, że popierałbym każdy rząd, który postąpiłby w ten sposób, każdy bez wyjątku. Jeśli tak nie było, to nic to nie zmienia. Nic nie wiesz o moich poglądach, a tym bardziej o reszcie. Wiedziałem, że napiszesz coś o Sowietach i Kaczyńskim. O to chodziło. Bez odbioru.

Xyz
Xyz
1 rok temu

Skąd wiemy? Np. z Angielskich mediów. I na razie wiele wskazuje, że Borys i tak przeprowadzi przez parlament prawo wzorowane na Niemiec kim, czyli tzw. 50+1.

Maślany
Maślany
1 rok temu

Panie Jakubie dobry tekst!

Wracając do tematu Superligi
Jak chcemy robić zmiany to wywalmy wszystko do góry nogami. Problemem bogaczy było to, że nie zaproponowali nic maluczkim, nawet tej iskierki nadziei. Jak chcemy Superligę to zróbmy – będzie „ekstraklasą” Europy pod nią dwie czy 4 ligi regionalne, a pod nimi krajowe, Z systemem awansów i spadków. Żeby utrzymać mecze z krajowymi potentatami, grającymi w wyższych ligach europejskich, rozbudujmy puchary krajowe, żeby takich meczów trochę zapewniły. Ewentualnie zróbmy fazę finałowa o mistrzostwo kraju z pierwszą 4 ligi krajowej.
Wymaga to sporej rewolucji, ale może mieć racje bytu.
Liga, w której miejsca są zagwarantowane bo tak nie ma szans w Europie, to nie USA czy Indie, za dużo klubów z tradycjami i własnymi ambicjami.

szczecinianin
szczecinianin
1 rok temu

Dożyłem czasów kiedy się zgadzam z Olkiewiczem.
W dupie mam te wszystkie wielkie spektakle i łzawe obrazki z meczów Real – Barcelona.
Wolę tę kopaninę w ekstraklasie, bo przynajmniej jest jakkolwiek prawdziwa i bliższa

Katalonczyk
Katalonczyk
1 rok temu
Reply to  szczecinianin

A wiec bliższa jest ci patologia? Swój do swego ciągnie.

Jurek
Jurek
1 rok temu
Reply to  szczecinianin

Też tak uważam. Mnie też nie interesują różne bundesligi, premier ligi czy primera division. Z jednego prostego powodu: nie jestem emocjonalnie związany z żadnym z grających w tych ligach klubem.
Jest mi zupełnie obojętne czy n.p. Liverpool zostanie mistrzem czy spadnie do niższej klasy rozgrywkowej.
W Polsce mam swojego faworyta, za którego ściskam kciuki.
Najczęściej wkurzam się niemiłosiernie widząc nieporadne poczynania nieudolnych piłkarzy i obiecuję sobie że nigdy więcej itd… Za tydzień zasiadam przed telewizorem i znowu się wkurzam.
I tak od ponad 50 lat…

skttr
skttr(@skttr)
1 rok temu

Brawo Panie Olkiewicz, ja mam już od dawna tak samo, Ligi Mistrzów zasadzie nie oglądam, ba, wyniki śledzę też bardziej z musu przez Flashscore’a. Mnie najbardziej interesuje lokalna piłka i w tym pokładam nadzieję, że być może w przyszłości te wszystkie Reale pozdychają w swoich złotych klatkach. Bo nawet kibice Top 6 z Anglii jasno wskazali, co dla nich jest najważniejsze.

Marek
Marek
1 rok temu

Kolejny doskonały artykuł. Gratuluję.

Wojtek
Wojtek
1 rok temu

Zgadzam się, dla mnie ten konflikt był tylko konfliktami pomiędzy dużymi korpo, kto będzie miał więcej hajsu dla siebie. Chociaż fakt jest taki, że przestałem już wierzyć w szanse na jakiekolwiek romantyczne historię w LM. Nigdy żaden ŁKS, Lech czy Dunajska Streda nie wzniesie tego tytułu. Pojedyncze potknięcia wielkich z mniejszymi klubami można zrzucić na karb zlekceważenia, ot jak w sytuacji gdy gra się z młodszym bratem w FIFĘ, jednym okiem patrząc na monitor a równocześnie prowadzić rozmowę z resztą rodziny i nagle zerkamy na wynik a tam młody wygrywa 2:0. Tylko prędzej czy później któryś wielki sobie uświadomi, że dobra, trzeba jednak spiąć dupsko i piękny sen underdoga się skończy.

No bo, umówmy się – ile tych romantycznych historii się spełniło? Grecja w 2004 i Porto w 2003 (chociaż nazywanie Porto underdogiem to też nie do końca poprawne określenie). Nie ma już miejsca na romantyzm w w wielkiej piłce. Pozostaje lokalne podwórko.

Makawity
Makawity
1 rok temu

Dobry tekst!
Szkoda że Perez ruszył z tą motyką na Słońce UEFY dopiero po wyborach na prezesa Realu – ciekawe czy po takiej porażce (również wizerunkowej) dalej nie miałby kontrkandydatów.
No a co do „problemów” największych klubów – nie sposób się nie zgodzić z Fanatykiem.
I bardzo, k***a, dobrze!

Trzaskopikiewicz
Trzaskopikiewicz
1 rok temu
Reply to  Makawity

Kogo obchodzi prezes Realu? Gowno nie tonie, wiec i Real i inne Barcelony nie utona, ale normalny czlowiek moze najwyzej splunac z pogarda i zatkac nos.

Damian
Damian
1 rok temu

Bardzo mi się spodobała końcówka artykułu. Aż mam chęć dziś pójść i stać pod płotem podczas meczu 1/8 finału regionalnego pucharu Polski,bo gra tam zespół z mojej miejscowości.

Freddie Bajorek
Freddie Bajorek
1 rok temu

Bo to z tą UEFA jest trochę jak z Kargulem: to wróg, mój, Twój, nasz. Ale własny, na własnej krwi wyhodowany, po co szukać nowego jak stary za płotem:)))

A tak jeszcze o tej superlidze: przez 7 lat prowadziłem amatorski zespół grający w nogę w jednej z irlandzkich lig. Częściej przegrywaliśmy niż wygrywaliśmy, czasem bardzo boleśnie. Ale…rajcowało nas to bardziej niż wszystkie starcia Realu z Barceloną Juventusem czy innym tam Milanem. I bardzo żałuję, że to się już skończyło. Tam to była prawdziwa piłka, często w błocie, deszczu, kopanina, w trakcie której słyszeliśmy nie raz, że jesteśmy „polish bastards”. Ale tamto, to był prawdziwy świat, w odróżnieniu od bajki Pereza

Harnaś
Harnaś
1 rok temu

kurła, myślałem że tylko ja tak mam, że najbliższy mecz mojej drużyny (Podbeskidzie) bardziej mnie interesuje niż półfinały LM.
Jeszcze więcej kasy ma uratować futbol? że gdyby w piłce krążyło o 50% mniej dutków to Messi powiedziałby, że pitoli i będzie pracował na stacji paliw albo będzie grał, ale na dryblingi to nie zasługujecie?

Eurołomotolog
Eurołomotolog
1 rok temu

Dobrze napisane, Panie Jakubie, zapomniał Pan tylko nadmienić, że pan Bohdan Łazuka, a ściślej- pan Włodzimierz Ścisłowski, jest prorokiem:

https://www.tekstowo.pl/piosenka,bohdan_Lazuka,niechaj_zwycieza_nasza_druzyna.html

kar
kar
1 rok temu

Panie Kubo, kocham pana.

roosvelt1984
roosvelt1984
1 rok temu

Bardzo dobrze napisane. Akurat powrotu do Superligi przez najbliższe lata się nie spodziewam – nastąpił klasyczny overreach, w którym autor projektu po jego upadku ma drastycznie niższą pozycję niż przed nim. Co więcej – wygląda to na wmanewrowanie bogatych dłużników przez bogatych niedłużników, po to by ci pierwsi się wzmocnili poprzez osłabienie tych drugich. Klasyka gatunku.
Summa summarum, dobrze że ESL nie powstanie, ale do Ekstraklasy, ŁKSu i całej biedy polskiej piłki nie dam się przekonać 🙂

Papitan
Papitan(@papitan)
1 rok temu

Mi to w sumie rybka bo nie oglądam ligi mistrzów i superligi też bym nie oglądał. Wystarczy mi kilka meczyków ekstraklasy w tygodniu, żeby mieć dość piłki. Od czasu do czasu przejdę się na mecz 1 ligi na żywo w moim mieście. Te wszystkie Reale mi latają

Gonzo
Gonzo
1 rok temu

Niestety przy poziomie polskiej ekstraklasy, zainteresowani mogą być nią głównie ludzie emocjonalnie związani z któryms z jej klubów, podobnie z niższymi ligami. Postronnemu kibicowi, których jednak chyba jest większość w Polsce, ciężko sie to ogląda – tą właśnie lukę wypełnia między innymi Liga Mistrzów . I stąd bierze się popularność topowych klubów w Polsce i w innych krajach gdzie lokalny futbol jest na niskim poziomie – nie ma w tym nic dziwnego, ani nic złego.

Mats
Mats
1 rok temu

Najlepsze w tym wszystkim jest to, że ci wielce protestujący przeciwko Superlidze kibice CFC i LFC zaraz będą nerwowo gryźli wargi, czy ich ulubieńcy zakwalifikują sie do LM. Czyli tak samo sztucznego tworu jak Superliga. Czy to nie są Himalaje hipokryzji?

Kryni(L)
Kryni(L)
1 rok temu

Popieram w 100% ja wolę wybrać się na jakiś szlagier w lidze Słowackiej typu Spartak Trnava vs Slovan Bratyslava gdzie jest atmosfera itd. czy np. mecz Dinama Drezno lub jakiś mecz Partizana czy Crveny Zvezdy niż miałbym dostać bilety na mecz Manchester City vs PSG sorry ale taka prawda ligi mistrzów nie oglądam od wielu lat na etapch grupowych itd. pucharowych jedynie finały. Jak Legia grała w LM to można powiedzieć że śledziłem naszą grupę + byłem na meczach , też wolę jakieś szlagiery z naszej ligi lub z lig gdzie nie ma takiej komercji jak już wcześniej pisałem.

PanMarecin
PanMarecin
1 rok temu

Ja tu widzę jeden błąd – ty się wypowiadasz tutaj tylko ze swojej perspektywy (ewentualnie swoich kolegów w podobnym wieku), a wyciągać wnioski i podejmować decyzje na temat zmian w piłce to należałoby podejmować na podstawie dużych badań, w tym w grupie najmłodszej. Bo zaraz okaże się tak, że za 20 lat to tylko my 50-60 letni dziadersi będziemy się „emocjonować” piłką a młodsi będą mieli ją w dupie.

tolep
tolep(@tolep)
1 rok temu

Rosja głodzi uwięzionego opozycjonistę? Ciekawe.

Ten „opozycjonista” skazany za przekręt kryminalny został otruty przez władze rosyjskie, ale nie do końca otruty, po czym natychmiast został wypuszczony do Niemiec, po to by stwierdzono niezbicie że został otruty przez władze rosyjskie. Otrucie ale nie do końca, a nastepnie wypuszczernie, to był max, na co było stać mordercze władze rosyjskie wobec niezwykle groźnego opozycjonisty, przebywającego na terenie Rosji i podrózującego snieustannie amolotem z jednego jej końca na drugi.

Zajęcie Krymu i pasa lądu łączącego Krym z Rosją – to się władzom Rosji udało, natomiast skuteczne sprzątnięcie „opozycjonisty” – jakoś przekracza ich możliwości.

Gdy już wszystko w tej kwestii zostało niezbicie stwierdzone, opozycjonista, wyleczonym będąc, natychmiast wrócił dobrowolnie do Rosji, po to by zostać zamknięty w czekającym go więzieniu za ww. przekręt. Tak go to uwięzienie zaskoczyło, że ze złości podjął głodówkę, zagrażającą jego życiu.

I teraz sprytny red. Olkiewicz nie tylko nie widzi, że cała ta narracja nie trzyma się kupy, ale w dodatku twiedzi że Rosja morzy tego opozycjonistę głodem.

Świat oszalał i zgłupiał.

PaQ
PaQ
1 rok temu

I wiadomo o co chodziło. Kluby i tak osiągneły swój cel. Teraz obrzydliwa reforma LM stanie się dla wszystkich wymarzona…

Halehandro
Halehandro
1 rok temu

Dobry tekst. Dla mnie mecz to nie „produkt” lecz coś więcej. To pasja, część życia i element jakiejś, przekazywanej od pokoleń, tradycji. Co najlepiej pamiętam z dzieciństwa? Pierwszy mecz przy Łazienkowskiej (’82, 0-2 z Wisła) i potem wspaniała przygoda z piłką, zakończona w juniorach. Poza tym mecze dzielnicowych drużyn (Olimpia, Sarmata) i czekanie dluuuugimi miesiącami na hity pucharów i ME oraz MŚ. LM i LE też nie oglądam, wolę sam w tym czasie potrenować dla satysfakcji.

Erbeleg
Erbeleg(@erbeleg)
1 rok temu

Zgadzam się. Wczoraj był finał Ligi Mistrzów a ja nawet nie wiem jaki był wynik. Za to oglądałem wszystkie mecze Jagi w sezonie i czekam na mecze naszej repry.