Były kolega z Brondby obraża Wilczka. „Mówi o mnie Polaczek”

redakcja

Autor:redakcja

21 kwietnia 2021, 20:22 • 2 min czytania

Reklama
Były kolega z Brondby obraża Wilczka. „Mówi o mnie Polaczek”

Kamil Wilczek nie ma spokojnego życia w Danii. Na pewno wiedzie mu się bardziej komfortowo niż wydawało się, że będzie mu się wieść, kiedy przychodził do FC Kopenahgi i duńskie media informowały o szeregu zabezpieczeń i środków bezpieczeństwa, którymi wypełnione miało być jego życie w ciągłej obawie o negatywną reakcję kibiców Brondby, ale to nie znaczy, że na co dzień nie spotyka się z nieprzyjemnym sytuacjami. Krytykuje go przede wszystkim jeden były kolega. O wszystkim Kamil Wilczek opowiedział w rozmowie z WP Sportowe Fakty

Reklama

Zbudujmy kontekst.

Wilczek przez dobre kilka lat zapracował sobie na status legendy Brondby.

  • Gracz wiosny w 2018 roku
  • Dwa gole dające Brondby Puchar Danii
  • 25 goli w 2018 roku – najwięcej w roku kalendarzowym w historii duńskiej Superligi
  • Opaska kapitańska
  • 72 gole w Superlidze – rekord wszech czasów w barwach Brondby
  • Wicekról strzelców ubiegłego sezonu – mimo że ominął połowę spotkań
  • Dwa razy z rzędu wybrany piłkarzem roku

Kibice Brondby go uwielbiali. Kiedy odszedł do Turcji, nie mieli do niego żalu. Problem w tym, że w Super Lidze kompletnie mu nie wyszło, więc postanowił wrócić tam, gdzie wcześniej mu się wiodło. W Danii mu było dobrze, w Danii go cenili, w Danii strzelał, więc do Danii wrócił. Tylko, że nie do Brondby, a to znienawidzonego rywala zza miedzy – do FC Kopenhaga. I tak zapoczątkował się łańcuch nienawiści. Kibice Brondby nie mogli mu tego wybaczyć. Wyzywali go, obrażali go, grozili mu.

Minęło jednak pół roku i sprawa nieco ucichła. Jasne, że Wilczek nie jest mile widziany w pewnych dzielnicach Kopenhagi, ale nie zatruwa mu to życia. O sprawie przypomina mu raz na jakiś czas właściwie tylko jeden człowiek. Kasper Fisker. Jego były kolega z Brondby.

Reklama

– Za każdym razem w mediach społecznościowych, podcastach lub innych nośnikach, Kasper wypomina mi transfer do FC Kopenhagi – mówi nam Wilczek. – Wytyka mi, że zrobiłem to wyłącznie dla pieniędzy, dodając, że on nigdy by tak nie postąpił. Mało tego, nie wymienia nawet mojego nazwiska, mówi o mnie per „Polaczek” – mówi Kamil Wilczek w rozmowie z WP Sportowe Fakty.

Pewnego razu panowie mieli nawet okazję spotkać się na żywo.

– Wpadliśmy na siebie podczas spaceru. Może inaczej: gdy Kasper zobaczył mnie idącego z synami, zostawił żonę i dziecko z tyłu i zaczął biec z wózkiem w innym kierunku. Przywitałem się z jego żoną, a on uciekł. Szkoda, bo mógł powiedzieć mi prosto w oczy, co ma na mój temat do powiedzenia. Przynajmniej ja tak robię – relacjonuje Kamil Wilczek w rozmowie z WP Sportowe Fakty.

Fot. Newspix

Reklama

Najnowsze

Reklama

Suche Info

Reklama
Ekstraklasa

Jest obsada sędziowska na Multiligę. Dwóch nieobecnych

Jan Broda
27
Jest obsada sędziowska na Multiligę. Dwóch nieobecnych
Mundial 2026

Włosi reagują na propozycję zastąpienia Iranu. Jasne stanowisko

Jan Broda
16
Włosi reagują na propozycję zastąpienia Iranu. Jasne stanowisko
Piłka nożna

Rekord frekwencji w kobiecej piłce! Piłkarki Lecha rozbiły bank

Jan Broda
29
Rekord frekwencji w kobiecej piłce! Piłkarki Lecha rozbiły bank