Lech Poznań odpadł z rozgrywek o Puchar Polski, gdyż na poziomie ćwierćfinału lepszym zespołem okazał się Raków Częstochowa. Tym samym awans Kolejorza do europejskich pucharów w kolejnym sezonie stał się sprawą jeszcze bardziej wątpliwą. Jego strata do podium, konkretnie do Rakowa, wynosi w tej chwili dziewięć punktów.
W związku z tym, dziennikarze na konferencji po meczu z drużyną Marka Papszuna pytali między innymi o to, czy trener poznańskiego zespołu rozważa podanie się do dymisji.
– Nie, nie rozważam dymisji. Jestem w stałym kontakcie z dyrektorem i prezesem. Oni wiedzą, że mogą na mnie liczyć. Uważam, że Lech ma rację bytu ze mną. Mamy słabsze momenty i w takim się znajdujemy. Nie znaczy to, że mam spuścić głowę i się poddać. Nie jestem takim człowiekiem. Dopóki będę miał taką możliwość, to będę walczyć – podkreślił.
Jednocześnie trener poznańskiej drużyny doceniał zespół gości i wskazywał błędy swojego. – Trzeba pogratulować Rakowowi, który zagrał dobry mecz i wygrał zasłużenie. Poza 20-25 minutami w pierwszej połowie, gdzie wyglądaliśmy nieźle, to niestety w wielu fragmentach graliśmy bardzo nerwowo, nie potrafiliśmy wyprowadzić piłki od tyłu, mieliśmy bardzo dużo strat. To napędzało rywali i skończyło się porażką.