post Michał Kołkowski

Opublikowane 23.02.2021 09:45 przez

Michał Kołkowski

Na przełomie wieków Ottmar Hitzfeld dał wszelkie argumenty, by uważać go nawet za najlepszego trenera Europy. Najpierw sensacyjnie zawojował Bundesligę oraz Ligę Mistrzów w roli szkoleniowca Borussii Dortmund, a potem poszedł za ciosem i równie wielkie sukcesy święcił z Bayernem Monachium, ponownie triumfując w Champions League. Nie może zatem dziwić, że gdy w 2004 roku 55-letni wówczas Niemiec rozstał się z ekipą ze stolicy Bawarii, natychmiast spłynęły do niego rozmaite, atrakcyjne oferty pracy. Najciekawszą niewątpliwie przedstawili działacze Deutscher Fussball-Bund. Zaproponowali oni Hitzfeldowi, by przygotował i poprowadził drużynę narodową podczas zbliżających się wielkimi krokami mistrzostw świata, organizowanych właśnie w Niemczech. Trudno o bardziej nobilitującą propozycję dla trenera. A jednak „Generał” odmówił. Czuł, że jeśli nie zrobi sobie przerwy od pracy, to lada moment po prostu się wykończy.

Dla niemieckich mediów to był olbrzymi szok.

Odrzucona oferta

Hitzfeld wydawał się wręcz oczywistym kandydatem do objęcia funkcji selekcjonera kadry. Jasne, ostatni sezon w Bayernie niespecjalnie mu się udał. Monachijczycy w 2004 roku nie wygrali mistrzostwa kraju, w przebiegach polegli też w Pucharze Niemiec i Lidze Mistrzów. Niemniej, przez kilkanaście lat pracy na arenie klubowej szkoleniowiec udowodnił ponad wszelką wątpliwość, że powierzenie mu zespołu zwyczajnie się opłaca. Pierwsze sukcesy odnosił już w latach osiemdziesiątych, w kolejnej dekadzie wspiął się na absolutnie topowy pułap, a na początku XXI wieku się na tymże pułapie utrzymał. Był trenerem jednocześnie bardzo doświadczonym, jak również nadążającym za nowoczesnymi trendami taktycznymi.

BAYER WYGRA NA WYJEŹDZIE Z LAZIO? KURS: 1,72 W TOTOLOTKU!

Dokładnie takiego człowieka potrzebowała reprezentacja po klęsce poniesionej na Euro 2004. Podopieczni Rudiego Voellera nie wyszli z grupy i narobili sobie wstydu bezbramkowym remisem z Łotwą. Zresztą sam Voeller bez wahania stwierdził, że Hitzfeld powinien przejąć ster z jego rąk. – To najlogiczniejsze wyjście – mówił. – Oczywiście nie jest moją rolą namaszczanie następcy, ale wydaje mi się, że Ottmar ma wszelkie predyspozycje, by przejąć reprezentację. Jest utytułowany, doświadczony, ma odpowiednią osobowość. No i aktualnie pozostaje bez posady.

Spekulacje szybko przerodziły się w konkrety.

„Moje zadanie zostało wykonane. Złożyłem panu Hitzfeldowi bardzo dobrą ofertę. Teraz pozostaje nam czekać na odpowiedź z jego strony, ponieważ poprosił o kilka dni do namysłu. Zaproponowaliśmy mu dwuletnią umowę, ale możemy ją rozszerzyć o dodatkowe dwa lata, jeśli trener zechce takiego zabezpieczenia. (…) Pan Hitzfeld od początku był moim wyborem. Jak dotąd rozmawiałem tylko z nim”

Gerhard Mayer-Vorfelder (prezydent DFB) latem 2004 roku

Hitzfeld rzeczywiście zastanawiał się przez kilka dni, które dziennikarze i eksperci spożytkowali na prognozowanie, jak może wyglądać kadra pod wodzą „Generała”. Kogo odpali po wpadce w Portugalii, na kogo postawi w kontekście mundialu? Nie brano na poważnie pod uwagę scenariusza, w ramach którego Hitzfeld postanowi pozostać na bezrobociu. W końcu przemówił jednak sam zainteresowany. I wypowiedział słowa, które z ust trenerów – zwłaszcza na absolutnie topowym poziomie, gdzie w grę wchodzą wielkie wyzwania, wielki i prestiż i wielkie pieniądze – padają bardzo rzadko.

– Mam dość stresu. Na razie kończę z trenerką.

„Generał” na kozetce

Hitzfeld uchodził za szkoleniowca charyzmatycznego i stanowczego. Wręcz surowego. Przydomek „Generał” nie wziął się przecież znikąd. Dlatego początkowo trudno było uwierzyć, że człowiek o takich przymiotach, typowy twardziel, przyznaje się do – jak powiedzieliby niektórzy – słabości. Podejrzewano nawet Niemca o jakieś niecne zamiary. Było wszak tajemnicą poliszynela, że na zatrudnienie Hitzfelda od dłuższego czasu wielką chrapkę ma Florentino Perez. Na początku XXI wieku Bayern toczył niezapomniane boje z Realem Madryt w Lidze Mistrzów i prezydent „Królewskich” przekonał się z bliska o klasie Ottmara. Widział w nim nowego lidera swego galaktycznego projektu. Jednak Hitzfeld szybko położył kres spekulacjom na swój temat. Ofertę Realu także odrzucił. Zresztą nie po raz pierwszy, bo zalecał się do niego także poprzednik Pereza, prezydent Lorenzo Sanz.

Rzeczywiście Real mocno o mnie zabiegał w 1997 roku, zaraz po moim zwycięstwie w Lidze Mistrzów z Borussią Dortmund – przyznał Niemiec. – Pomyślałem sobie jednak, że zanim coś tam zdziałam, to na pewno mnie zwolnią. Poza tym, nie znałem języka hiszpańskiego. Ani słowa. Nie potrafiłbym się dogadać z zawodnikami, a komunikacja zawsze stanowiła podstawę mojej pracy. Oferta była bardzo kusząca, ale w trakcie swojej trenerskiej kariery nigdy nie pozwalałem, by poniosła mną euforia. Każdy kolejny krok stawałem się dobrze przemyśleć.

Niemiec odrzucił zatem propozycję niemieckiej federacji i zignorował zainteresowanie Realu. Po prostu odsunął się w cień. Dobrowolnie zszedł z futbolowego piedestału, choć dostanie się tak wysoko zajęło mu przecież kilkanaście lat mozolnej harówki.

Ottmar Hitzfeld z Pucharem Mistrzów

Hitzfeld jest jednak przekonany, że postąpił słusznie. – To nie była naturalnie łatwa decyzja. Rozważałem ją bardzo intensywnie – przyznał w rozmowie z Wolframem Porrem, autorem książki „Ottmar Hitzfeld: Fussballverruckter. Mutmacher. Menschenfanger”. – Uznałem jednak, że muszę w tym przypadku wsłuchać się w głos płynący z własnego wnętrza. Po sześciu latach spędzonych w Bayernie byłem po prostu wyczerpany. Kompletnie straciłem formę. Nie mogłem dłużej pracować pod taką presją, potrzebowałem natychmiastowej przerwy.

Przerwa sama w sobie nie wystarczyła.

Wyniszczona psychika trenera wymagała przemyślanej pomocy lekarskiej. Hitzfeld przez dwa lata korzystał ze wsparcia farmakologicznego, by odzyskać pogodę ducha, ukoić zszargane nerwy i odbudować wewnętrzny spokój. Za namową lekarza przeprowadził się do ukochanego Engelbergu, by nawet fizycznie przemieścić się jak najdalej od wielkiego futbolu. Na ubocze. – Praca w Bayernie to wspaniałe, ale jednocześnie okrutne wyzwanie – opowiadał „Generał”. – W każdym meczu musisz zwyciężyć, inny rezultat zawsze jest rozczarowaniem dla twoich przełożonych, no i oczywiście dla kibiców. Czegoś takiego nie odczuwałem na przykład w Borussii. Nawet wówczas, gdy walczyliśmy o mistrzostwo Niemiec. Bayern pod tym względem jest specyficzny. Sześć lat pracy w Monachium eksploatuje człowieka bardziej niż dwadzieścia w innym klubie.

„Już po zwycięstwie w finale Ligi Mistrzów w 2001 roku zasugerowałem Uliemu Hoenessowi, że przydałby mi się odpoczynek. Nie chciał o tym słyszeć. Zostałem więc na stanowisku, ale nie odzyskałem już dawnej radości z prowadzenia zespołu. Coś się skończyło”

Ottmar Hitzfeld na łamach Die Welt

W końcu niemieckim szkoleniowcem zaopiekował się psychiatra, doktor Florian Holsboer. Ten sam, który wyciągał z sideł depresji Sebastiana Deislera. – Lekarz uświadomił mi, że ja też mam depresję – wspominał Hitzfeld. – Nie wspominając o innych schorzeniach, jakich nabawiłem się podczas pracy w Monachium. Przepuklina brzuszna, wrzody, uraz kręgosłupa. W Engelbergu na nowo poszukałem radości z życia.

Wrażliwość szefa

Choć Hitzfeld dał się poznać jako trener trzymający podopiecznych krótko – ostatecznie szkoleniowiec o miękkim charakterze nie okiełznałby szatni, w której znajdują się jednocześnie Kahn, Effenberg czy Matthaus – to w rzeczywistości bardzo mocno przeżywał wszelkie stykowe sytuacje w relacjach ze swoimi zawodnikami. Przez długie lata nie potrafił wyrzucić z głowy wyrzutów sumienia, jakie wywołało u niego odpalenie Wolfganga Feiersingera z kadry meczowej Borussii Dortmund przed zwycięskim finałem Ligi Mistrzów w 1997 roku. Austriacki obrońca wystąpił od deski do deski w obu półfinałowych starciach z Manchesterem United i zaprezentował się fantastycznie, a ekipa BVB dwukrotnie zwyciężyła po 1:0.

Sęk w tym, że przed finałową batalią z Juventusem zdążył się wykurować Matthias Sammer, na co dzień postać numer jeden w taktycznej układance Hitzfelda. No i w finale trener postawił właśnie na niego, choć notabene zdawał sobie sprawę, że gwiazdor BVB wielokrotnie usiłował kopać pod nim dołki. – Dla Hitzfelda zawsze najważniejsze było dobro zespołu. Urażoną dumę chował do kieszeni – pisze Wolfram Porr.

REMIS LAZIO Z BAYERNEM MONACHIUM? KURS: 4,17 W EWINNER!

Sammer był najbardziej irytującym zawodnikiem, jakiego kiedykolwiek zdarzyło mi się prowadzić – skwitował po latach Hitzfeld na łamach Kickera. – Narzekał po każdym meczu, nawet po naszych zwycięstwach zawsze mu coś nie pasowało. Doszukiwał się dziury w całym, co podkopywało pewność siebie u pozostałych piłkarzy. (…) Przed finałem Ligi Mistrzów godzinami zastanawiałem się nad tym, na kogo postawić. Sammer czy Feiersinger, Feiersinger czy Sammer? Największy dylemat całej mojej trenerskiej kariery.

„Sammer był liderem opozycji w moim zespole. Za wszystko zawsze obwiniał trenera”

Ottmar Hitzfeld na łamach Der Westen

W końcu postanowiłem, że zagra Sammer – dodał trener. – Rano w dniu finału zapukałem do pokoju Feiersingera. Obaj wiedzieliśmy, że moja wizyta z pewnością nie oznacza niczego miłego. Dlatego postanowiłem nie owijać w bawełnę: „Nie zagrasz dzisiaj. Nie zabiorę cię też na ławkę, bo wolę zachować wśród rezerwowych więcej opcji ofensywnych. Rene Tretschok bardziej mi się dzisiaj przyda jako ewentualny joker” – stwierdziłem. Zdając sobie sprawę, że niszczę chłopakowi kulminacyjny punkt jego kariery. Że zabieram mu najszczęśliwszy dzień jego piłkarskiego życia. Feiersinger nic nie odpowiedział. Chyba nawet nie słuchał, gdy uzasadniałem mu swoją decyzję. Myślę, że w tamtym momencie po prostu mnie nienawidził. Dlatego po chwili wstałem i zostawiłem go samego. I tak nie mógłbym go przecież w żaden sposób pocieszyć.

Teoretycznie Hitzfeld mógłby o tym wszystkim zapomnieć w momencie, gdy Sandor Puhl zakończył finał Champions League, pieczętując tym samym sensacyjny triumf Borussii Dortmund nad Juventusem. Na dodatek odniesiony na Stadionie Olimpijskim w Monachium. Liczy się przecież ostatecznie jedynie wynik, a ten usprawiedliwiał wszelkie, nawet najtrudniejsze i najbardziej kontrowersyjne decyzje szkoleniowca.

„Generał” nie potrafił jednak przestać myśleć o Feiersingerze i dramacie, jaki musiał mu zgotować dla dobra drużyny.

finał Ligi Mistrzów 1997

Jak gdyby szkoleniowiec BVB mało miał zgryzot, tuż po trumfie nad Juventusem libero dortmundzkiego zespołu nie przegapił okazji, by – niejako w swoim stylu – przypuścić zawoalowany atak na swego trenera. – Gdyby nie przemówienie Gerda Niebauma, nie zdobylibyśmy Pucharu! – oznajmił Sammer. Podważając tym samym znacznie taktycznych i motywacyjnych posunięć Hitzfelda. – To było niepotrzebne – skwitował Ottmar.

Po zakończeniu sezonu Hitzfeld wymusił na władzach Borussii, by przesunęły go na stanowisko dyrektora sportowego. Już wtedy poczuł, że ma dość trenerki i wiążących się z nią nieprzyjemności. Zaczął się też poważnie zastanawiać, czy nie lepiej było – zgodnie z pierwotnym pomysłem na życie po zakończeniu piłkarskiej kariery – zostać matematykiem w jednym z małych, szwajcarskich miasteczek. Jak nietrudno się domyślić, tego rodzaju refleksje tylko się nasiliły, gdy – już po przenosinach do Bayernu – Ottmar przegrał legendarny już dziś finał Champions League z Manchesterem United pomimo prowadzenia 1:0 do 90 minuty. Choć jest pewnym paradoksem, że „Generał” znacznie gorzej przeżył finał z 2001 roku, ten zwycięski.

Znów dała o sobie znać jego wrażliwość na presję.

– Stawką starcia z Valencią było wszystko, na co pracowałem w Monachium po porażce z United na Camp Nou. Tym razem byliśmy zdecydowanymi faworytami do zwycięstwa – powiedział Hitzfeld. W wywiadzie udzielonym Markowi Wawrzynowskiemu i Maciejowi Szmigielskiemu dodał zaś: – To jest sztuka. Wygrać, kiedy wszyscy od ciebie tego oczekują. Przeciwko Valencii byliśmy gotowi do triumfu, bo spora grupa piłkarzy pamiętała porażkę z Barcelony. I mając taką okazję do rewanżu, musieliśmy ją wykorzystać.

Powrót do gry

Gotowość do powrotu na ławkę trenerską po przerwie rozpoczętej w 2004 roku Hitzfeld zaczął odczuwać dopiero po około dwóch latach wypoczynku. Ładowanie akumulatorów w Engelbergu i naprawianie zdewastowanych wcześniej relacji rodzinnych trochę potrwało.

Niemieckie tabloidy w 2002 roku wywlekły bowiem na światło dzienne gorący romans trenera Bayernu z modelką brazylijskiego pochodzenia – Rosi. Dziewczyna znana głównie z rozbieranej sesji dla niemieckiego Playboya miała utrzymywać intymne relacje ze szkoleniowcem przez bite trzy lata. Ponoć Hitzfeld – uchodzący wcześniej, jak widać trochę na wyrost, za „największego dżentelmena niemieckiego futbolu” – odwiedzał nawet Rosi w jej ojczyźnie, wybierając się do Brazylii pod pretekstem obserwowania utalentowanych zawodników. – Po przeszło ćwierćwieczu spędzonym razem w małżeństwie, przestaje się doceniać pewne rzeczy – kajał się Hitzfeld, publicznie prosząc swą żonę, Beatrix, o przebaczenie. – Dopiero teraz zrozumiałem, jak wspaniałego mam w Beatrix partnera. Oczywiście nigdy nie miałem zamiaru porzucać rodziny. Rosi dobrze o tym wiedziała, nie robiłem jej w tym względzie żadnych złudzeń. (…) Długo rozmawiałem z żoną. Na szczęście nasze małżeństwo znów jest stabilne.

Brazylijka przedstawiała jednak całą sytuację w nieco innym świetle.

„Spotykaliśmy się od 1997 roku. Nasz romans dobiegł końca dopiero wtedy, gdy zaszłam w ciążę. Pragnęłam urodzić to dziecko, lecz z miłości do Ottmara dokonałam aborcji. (…) Nie chciałam go stracić, a on… nie chciał tego dziecka. Koniec końców straciłam i jego, i mojego syna. Zrozumiałam wreszcie, że on nigdy nie odejdzie od Beatrix”

Rosi Salioni, była kochanka Hitzfelda

Można się domyślać, że ta sytuacja mocno spotęgowała problemy psychiczne, które zżerały Hitzfelda od środka.

***

Zimą 2007 roku do zregenerowanego już „Generała” zatelefonował wspomniany już Uli Hoeness.

Bayern Monachium pod wodzą Feliksa Magatha zabrnął wówczas w ślepy zaułek i ewidentnie potrzebował nowej miotły. Po dziewiętnastu ligowych kolejkach bawarska drużyna plasowała się na absolutnie rozczarowującej, czwartej lokacie w Bundeslidze. Zdążyła też odpaść z Pucharu Niemiec po klęsce 2:4 z Alemannią Aachen. W klubie wszyscy mieli już serdecznie dość zamordystycznych metod szkoleniowca, które – owszem – początkowo przynosiły Bayernowi wielkie sukcesy na krajowym podwórku, ale na dłuższą metę odbierały piłkarzom smak życia. No i nie przekładały się na europejskie triumfy. Bayern w Bundeslidze potrafił stłamsić i zabiegać każdego przeciwnika, lecz w Champions League podopieczni Magatha zbierali po głowie. Szczególnie dotkliwe lanie sprawili im piłkarze AC Milanu, którzy w 2006 roku robili Bayern 5:2 w dwumeczu.

Ottmar Hitzfeld po powrocie na ławkę trenerską Bayernu

Hoeness uznał, że Hitzfeld to najlepszy z dostępnych kandydatów, by w możliwie szybkim tempie uporządkować nieład pozostawiony w stolicy Bawarii przez Magatha. Choć dziennikarze zza naszej zachodniej granicy podchodzili do tego pomysłu z olbrzymią dozą powątpiewania. Powrót „Generała” w roli trenera-strażaka przedstawiano na ogół jako ostateczny przejaw nieudolności władz klubu, którym brak konkretnego pomysłu na rozwój Bayernu, więc w geście rozpaczy i desperacji uciekają się do rozwiązań sprzed lat. – Hitzfeld nie pracował w zawodzie trenera od dłuższego czasu. Dzisiaj Bayern ściąga go po prostu za zasługi – grzmiał BILD. – Działacze chcą pewnie zakneblować usta krytykom poprzez ponowne zatrudnienie powszechnie cenionego w Monachium szkoleniowca. Jeśli jednak Hitzfeld polegnie, ich ostatnia deska ratunku przepadnie wraz z nim.

Sam trener wspominał zaś: – Wiedziałem, że w Bayernie sytuacja jest gorąca, lecz telefon od Hoenessa i tak mnie zaskoczył. Akurat sposobiłem się do wyprawy na narty, gdy usłyszałem dzwonek mojej komórki. Uli poprosił mnie o pomoc. Czułem się już wystarczająco silny, by się zgodzić.

„Generał” w pierwszym meczu po powrocie do Monachium… przerżnął 0:3 z FC Nurnberg.

„Przykro patrzeć na to, jak drużyna reaguje na stracone gole. Przede mną mnóstwo pracy”

Ottmar Hitzfeld po klęsce w Norymbergi

Później Bawarczykom pod wodzą nowego-starego szkoleniowca nie wiodło się dużo lepiej. Finalnie Hitzfeld niczego po swoim poprzedniku nie zdołał naprawić. Monachijczycy zakończyli ligowe zmagania na czwartej lokacie. Najgorszej od 1995 roku. I po dziś dzień najgorszej w XXI wieku.

porażka Bayernu 0:3 z Nurnberg w 20. kolejce Bundesligi 2006/07

Nawet wygrany dwumecz z Realem Madryt w 1/8 finału Ligi Mistrzów nie osłodził bawarskiej drużynie krajowych niepowodzeń. Tym bardziej że już na kolejnym etapie europejskich rozgrywek mocniejszy od Bayernu okazał się Milan. A czwarta pozycja w Bundeslidze nie pozwalała na udział w kolejnej edycji Champions League, co dla ekipy o ambicjach Bayernu stanowiło niewyobrażalny wręcz powód do wstydu. Pewnie z tego względu przed startem sezonu 2007/08 Bawarczycy udali się na szalone zakupy. Latem 2006 roku do klubu trafili Lukas Podolski, Mark van Bommel i Daniel van Buyten, ale to były jeszcze zakupy aprobowane przez Magatha. „Generał” otrzymał do dyspozycji nowy oddział żołnierzy.

W Monachium wylądowali: Franck Ribery, Miroslav Klose, Luca Toni, Jose Sosa, Marcell Jansen, Ze Roberto (ponownie) oraz Hamit Altintop. Bawarczycy na wzmocnienia wydali w jednym tylko okienku transferowym prawie 100 milionów euro. To robiło wrażenie. Hitzfeld znów znalazł się zatem pod presją. Gdyby bowiem po takiej ofensywie transferowej nie zdołał stworzyć ekipy na miarę mistrzostwa, pewnie w prasie przedstawiono by go jako trenera skończonego. Podstarzałego nieudacznika, który niepotrzebnie wznawiał karierę i rozmienił własną legendę na drobne.

Ottmar udźwignął temat. Raz jeszcze udowodnił swą wielkość.

Powiódł Bayern do potrójnej korony. Monachijczycy sięgnęli po mistrzostwo kraju, Puchar Niemiec i Puchar Ligi Niemieckiej. Do pełni szczęścia zabrakło im tylko sukcesu w Pucharze UEFA, ale można było na to przymknąć oko. Najważniejsze, że udało się odzyskać prymat w Bundeslidze.

pożegnanie Ottmara Hitzfelda

Hitzfeldowi już w grudniu 2008 roku zaproponowano przedłużenie umowy, lecz Niemiec miał poczucie, że jego misja w Monachium mimo wszystko dobiegła już końca. Nie czuł się na siłach, by kolejny raz zaangażować się w długofalowy projekt i raz jeszcze powalczyć z Bayernem o sukcesy na europejskiej arenie. Do tego nie najlepiej układały się jego relacje z Karlem-Heinzem Rummenigge, którego nieco irytował pełen kalkulacji styl, jaki w niektórych meczach prezentowali podopieczni „Generała”. Dlatego po zakończeniu sezonu Hitzfeld po prostu odszedł.

Jak widać na załączonym powyżej obrazku – w glorii chwały. Pożegnany jak bohater.

Najważniejsza jest rodzina

Po triumfalnej puencie drugiej przygody z Bayernem, Hitzfeld przez sześć lat z mniejszymi i większymi sukcesami prowadził reprezentację Szwajcarii, z którą zakwalifikował się na mistrzostwa świata w 2010 i 2014 roku. Podczas tego drugiego turnieju Helweci wyszli zresztą z grupy i w 1/8 finału stoczyli niezwykle wyrównany i pasjonujący bój z Argentyną. Polegli po golu Angela Di Marii w 118 minucie gry.  65-letni wówczas „Generał” mógł się zatem raz jeszcze przekonać o brutalności futbolu, co pewnie tylko utwierdziło go w przekonaniu, iż nadeszła pora, by odejść na w pełni zasłużoną emeryturę.  Zwłaszcza że w przeddzień starcia z Albicelestes zmarł jego brat, Winfried. – Moja trenerska misja w tym momencie się kończy – skwitował zauważalnie zmęczony, pewnie też zwyczajnie przybity szkoleniowiec. – Mam za sobą wspaniała karierę. Teraz czas na spokojne, ciche życie.

Od tego postanowienia spróbowali go odwieść Chińczycy. Rok po mistrzostwach świata Niemiec otrzymał propozycję – wydawałoby się – nie do odrzucenia. Przedstawiciele Guangzhou Evergrande zaproponowali mu bowiem, bagatela, 25 milionów euro za 1,5 roku pracy w chińskiej ekstraklasie.

– To więcej niż zarobiłem przez siedem lat pracy w Bayernie – przyznał bez ogródek trener.

LAZIO POKONA DZISIAJ BAYERN? KURS: 4,20 W TOTALBET!

„Generał” początkowo chciał przyjąć ofertę, by dodatkowo zabezpieczyć finansowo swoją rodzinę. Umówmy się, Hitzfeld był naturalnie wówczas bardzo zamożnym człowiekiem, ale nawet bardzo zamożni ludzie schylają się, gdy na ziemi leży 25 baniek w twardej walucie. Niemiec usłyszał jednak wówczas od swego syna, Matthiasa, że jeśli o niego chodzi, zastrzyk gotówki wcale nie jest mu do szczęścia potrzebny. Beatrix także apelowała, by Ottmar pozostał w Szwajcarii. No i szkoleniowcem Guangzhou Evergrande został koniec końców Luis Felipe Scolari.

Dziś jestem typowym emerytem, który każdego ranka wstaje, by iść do sklepu po świeże bułki i gazetę – przyznał Hitzfeld w 2019 roku. – Niestety nie mogę już jeździć na nartach, ale za to świetnie się bawię na polu golfowym! Wraz z żoną regularnie pielgrzymujemy do Opactwa Benedyktynów w Metzerlen-Mariastein. Co kilka tygodni odwiedzamy też Matthiasa i wnuki. Wtedy czołgam się po podłodze, czytam bajki i odwiedzam ZOO.

Wygląda więc na to, że „Generał” – jak wielu wybitnych dowódców przed nim – przekonał się, iż niekiedy odwrót nie jest wcale przejawem strachu czy pierwszym krokiem do zupełnej kapitulacji. Wręcz przeciwnie – stanowi okazję, by w przyszłości zaatakować ze zdwojoną siłą i odnieść zwycięstwo.

Hitzfeld niewątpliwie wygrał. Osiągnął spokój ducha.

Lewandowski czy Raul, Kroos czy Xavi?
Najlepsza jedenastka w historii Ligi Mistrzów wg Weszło

fot. NewsPix.pl / WikiMedia

Opublikowane 23.02.2021 09:45 przez

Michał Kołkowski

Liczba komentarzy: 20
Subscribe
Powiadom o
guest
20 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Baran
Baran
8 dni temu

Dobry artykuł. Dzieki

Jurgen Guardiola
Jurgen Guardiola
8 dni temu

Miejmy nadzieje, że przeczyta to osoba, która powinna być takim rozwiązaniem – dla własnego i innych dobra – zainteresowana.

zenek_ze_wsi
zenek_ze_wsi
8 dni temu

Świetny artykuł.

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin
8 dni temu

Czy ja wiem czy Bayern był aż tak wielkim faworytem tej LM w 2001 r? Valencia wszak grała w tamtym czasie (może jeszcze z Deportivo) najlepszą piłkę w całej Europie.
Z 2008r jednak zamiast tego mistrzostwa i pucharu w Bundeslidze to zapamiętałem jednak bardziej totalne lanie od Zenita w półfinale p.uefa.

Najlepsza jednak ta brazylijska gwiazdeczka. Wyglądali jak Polo Tajner z tą swoją. Skądinąd nigdy nie rozumiem lecenia tych młodych lasek na takich starych ramoli. No chyba że materializm i parcie na szkło przeslaniaja wszystko inne..

A sam artykuł jak zwykle- wysoki level. Brawo

Albert Giza
Albert Giza
7 dni temu

Już wyjaśniam, skąd to lecenie na „starych ramoli”. Facet, bez względu na wiek, jest przede wszystkim wzrokowcem. Oczywiście może gadać, że liczy się wnętrze, bla, bla, bla, ale jeżeli kobieta mu nie podpasuje fizycznie, to nigdy z nią nie będzie, co dowodzi, że atrakcyjność fizyczna to nadrzędne kryterium. Takie życie, taka biologia, tak nas zaprogramowała natura. Stary ramol więc prawie zawsze będzie chętny, by przygruchać sobie młodą i atrakcyjną niunię. W ujęciu ekonomicznym można powiedzieć, że tym samym zapewnia rynkowi podaż „poczucia bezpieczeństwa”.

A kobieta? Natura zaprogramowała ją tak, że od faceta oczekuje przede wszystkim „poczucia bezpieczeństwa”. Bo już w czasach jaskiniowców kobieta głównie siedziała w jaskini i opiekowała się potomstwem, natomiast to facet polował, uzyskiwał pożywienie i chronił samicę oraz dzieci przed drapieżnikami. Poczucie bezpieczeństwa ewoluowało w miarę upływu czasu i w miarę tego, jak zmieniała się ludzkość. To bardzo szerokie pojęcie, pod które podchodzi teraz status faceta, pewność siebie, bycie liderem, zaradność i zasobność portfela. Bo to oznacza, że taki facet radzi sobie w życiu i może zapewnić kobiecie bezpieczeństwo. Często jego wygląd, atrakcyjność fizyczna, w takiej sytuacji ma drugorzędne znaczenie.

Nie mówię, że mi się podoba to, jak obecnie wygląda świat, ale może zamiast bezrefleksyjnie wyzywać kobiety od materialistek, warto zastanowić się, skąd taki stan się wziął? No i nie rozśmieszaj mnie, że będąc starym ramolem (dla uproszczenia – samotnym), nie pogardziłbyś młodą panienką.

Artur
Artur
8 dni temu

Bayer nie wygra dzis curva na wyjedzzie z Lazio. Jestem gotowy postawic majatek. Gdzie chetni?

PaQ
PaQ
7 dni temu
Reply to  Artur

Takiego zakładu nikt nie przyjmie bo przecież nie Bayer gra dzisiaj z Lazio tylko Bayern…

SG8
SG8 (@sg8)
8 dni temu

Bardzo przyjemnie się czytało. Dzięki za fajny artykuł.

Adi
Adi
8 dni temu

Super artykuł więcej takich

Lecę na piwo
Lecę na piwo
7 dni temu

Dobrze napisane. Tak 3maj..

Lino Gettieri vel wunderosiol
Lino Gettieri vel wunderosiol
7 dni temu

Można jeszcze dodać,iż Ottmar darzyl duza sympatia Fergusona.

Koneser Francuskiej Piłki
Koneser Francuskiej Piłki
7 dni temu

Pan Kołkowski moim zdaniem pisze najlepsze artykuły na Weszło. „Lekkie pióro” i interesujące tematy.
Chapeau bas.

Adam Pawel
Adam Pawel
7 dni temu

Jestem tego samego zdania. I w końcu nie ma żadnego „ot”.

Swojak
Swojak
7 dni temu

Artykuł klasa. Przypomniała się wczesna młodość.

Grisha
Grisha
7 dni temu

Dobry artykul. Dzieki

Gregor
Gregor
7 dni temu

Znakomity artykul

Krzysztoff
Krzysztoff
7 dni temu

Dziękuje, przeczytałem

H.CH.Andersen
H.CH.Andersen
7 dni temu

Dzięki Michał!

Michu Kołkowski
Michu Kołkowski
7 dni temu

Najlepszy dziennikarz. Polecam się. Może jako prowadzący kanału sportowego?

Weszło
03.03.2021

Freebet 25 PLN na Puchar Polski w eWinner!

Darmowe bonusy za sam fakt obstawiania meczów? Brzmi fantastycznie, więc sprawdzamy, o co chodzi. Legalny polski bukmacher eWinner przygotował dla nas kolejną odsłonę promocji „Futbol Totalny”. Promocja, dzięki której możemy zgarnąć atrakcyjne bonus za obstawianie meczów, tym razem ukierunkowana jest na rozgrywki Pucharu Polski. Możemy więc zgarnąć 25 PLN ekstra za obstawienie dzisiejszych spotkań! ZAREJESTRUJ […]
03.03.2021
Weszło
03.03.2021

Boguski strzela dla Wisły dłużej niż legendy. 14 lat i licznik bije – Niezły Numer!

W sportach walki po takim osiągnięciu usłyszałby z głośników: and still… W Płocku mógł jednak co najwyżej liczyć na dobre słowo od Petera Hyballi. Rafał Boguski strzelił w weekend dwa gole dla Wisły Kraków i nie tylko zagwarantował jej zwycięstwo, ale przede wszystkim trafił do siatki po 14 latach od swojej premierowej bramki dla „Białej Gwiazdy”. Weteran […]
03.03.2021
Weszło
03.03.2021

Tymoteusz Puchacz barometrem nastrojów w Lechu Poznań

Nastroje w Lechu Poznań muszą być teraz podłe, bo inne być nie mogą. Odpadnięcie z Pucharu Polski po 0:2 z Rakowem oznacza, że droga do europejskich pucharów już nawet nie tyle jest ciernista, co pełna kraterów z gorącą lawą, do której co tydzień będzie można wpaść i ostatecznie się spalić. „Kolejorz” musi teraz zająć czwarte […]
03.03.2021
Inne sporty
03.03.2021

Halvor Egner Granerud ma koronawirusa! Co z Norwegami?

Halvor Egner Granerud z jednej strony jest w tym sezonie dominatorem. Z drugiej jednak – w najważniejszych momentach albo brakuje mu zimnej krwi, albo ma niesamowitego pecha. Przegrał Turniej Czterech Skoczni, na mistrzostwach świata w lotach był o pół punktu gorszy od Karla Geigera, a w konkursie na normalnej skoczni w Oberstdorfie wylądował tuż za […]
03.03.2021
Weszło
03.03.2021

PRASA. Arbiter skazany za korupcję wrócił do pracy. Znowu sędziuje mecze

W dzisiejszej prasie wyróżnia się felieton Antoniego Bugajskiego. Dziennikarz zwraca uwagę, że jeden ze skazanych za korupcję sędziów wrócił do zawodu. – Arbiter skazany kiedyś prawomocnym wyrokiem za przyjmowanie łapówek w ustawionych meczach znowu sędziuje w ligowych rozgrywkach. Nazywa się Hieronim Twardosz i reprezentuje Poznań. Działacze bezradnie rozkładają ręce – nie mogą mu zabronić, skoro […]
03.03.2021
Anglia
02.03.2021

Manchester City dokonał egzekucji Wilków

Manchester City jest ostatnio w takim gazie, że nawet gdyby miał zagrać mecz w niedzielę rano, a jego piłkarze wyszliby na boisko z syndromem dnia poprzedniego, to i tak spotkanie zakończyłoby się ich wygraną. Dziś po prostu wybrali się na polowanie, ustrzelili Wolverhampton, choć wcale nie była to dla nich przyjemna rozgrywka. W drugiej odsłonie […]
02.03.2021
Weszło
02.03.2021

Lech Poznań i trofea – para wybitnie niedobrana

Gdy Lech grał w Lidze Europy, słabszą formę w Ekstraklasie można było tłumaczyć tym, że gra na trzech frontach. A że nawet po odpadnięciu z fazy grupowej LE w lidze nadal poznaniakom szło jak po grudzie, zespół Żurawia postanowił pójść krok dalej. I odprawił się z kolejnego frontu. Tym samym zaprzepaścił szansę na zdobycie jakiegokolwiek […]
02.03.2021
Weszło
02.03.2021

Raków wybił Lechowi z głowy Puchar Polski. „Kolejorz” właśnie przegrał sezon?

Lech Poznań miał uratować sezon poprzez Puchar Polski, ale wyszły z tego blade cztery litery. Już z Radomiakiem cudem wygrał serię rzutów karnych, psim swędem meldując się w ćwierćfinale. Raków jednak bezlitośnie „Kolejorza” wyjaśnił. A w zasadzie to znów wyjaśnił, bo już trzy lata temu, jeszcze jako pierwszoligowiec, zespół Marka Papszuna eliminował lechitów z PP. […]
02.03.2021
Weszło
02.03.2021

Do trzech razy sztuka. Trójmiasto w końcu sprostało Puszczy

Puszcza Niepołomice w Pucharze Polski dorobiła się miana drużyny niewygodnej, a może nawet „pogromców”. Za kadencji Tomasza Tułacza, która trwa od 2015 roku, skromny pierwszoligowiec już trzeci raz zameldował się w ćwierćfinale tych rozgrywek, na rozkładzie mając między innymi takie firmy jak Korona Kielce (ekstraklasowa), Lechia Gdańsk (dwukrotnie) czy Wisła Płock. W tym sezonie los […]
02.03.2021
Weszło
02.03.2021

Środa w Weszło FM: pucharowy mecz Legii z komentarzem Kowala oraz magazyny klubowe

Środa w WeszłoFM upłynie pod znakiem ćwierćfinałów Pucharu Polski. Będziemy relacjonować oba spotkania, ale będą też premiery „TSW”, „TriGapy”, „Stacji Poznań” czy „Głosu Portowców”. Szczegóły znajdziecie poniżej: 07:00 – 10:00 – „Dwójka bez Sternika” – o dobry nastrój o poranku zadbają Monika Wądołowska i Wojciech Piela. Wśród materiałów, które usłyszycie – echa wtorkowego meczu Manchesteru […]
02.03.2021
Weszło
02.03.2021

1312, czyli jak dziennikarz podjął próbę zrozumienia ducha ultras

– Dla niej wszyscy młodzi, łysi, tacy sami: ścierwo – twierdziła legendarna pani Janina, której przemyślenia opisał w utworze „Każdy ponad każdym” raper Sokół. Starsza kobieta z warzywniaka reprezentowała opinię nie setek czy tysięcy, ale milionów ludzi na całym świecie, nie ma co do tego cienia wątpliwości. Sam przecież czytałem to milion razy pod swoimi […]
02.03.2021
Weszło
02.03.2021

Pirelli znika z koszulek Interu. Koniec pewnej ery

Zanosiło się na to od dawna, tajemnicą nie było, ale jednak głośnym echem rozeszła się wczorajsza wypowiedź CEO Pirelli, Marco Tronchettiego Provery, który potwierdził oficjalnie, że nazwa koncernu zniknie z koszulek Interu Mediolan. Pirelli nierozłącznie widniało na strojach nerazzurri przez dwadzieścia siedem lat. W zasadzie dla całych pokoleń kibiców, trudno sobie wyobrazić te stroje bez […]
02.03.2021
Inne sporty
02.03.2021

Mateusz Gamrot wraca! Druga walka Polaka w UFC już w kwietniu

Po przegranym w kontrowersyjnych okolicznościach debiucie w UFC Mateusz Gamrot wraca do klatki. Już 10 kwietnia zmierzy się ze Scottem Holtzmanem (14-4, 5 KO). To, że ma walczyć akurat z Amerykaninem, świadczy o dwóch rzeczach. Po pierwsze, nie ma zamiaru odpuszczać i nie boi się wyzwań. Po drugie w federacji wierzą w umiejętności Polaka i […]
02.03.2021
Weszło
02.03.2021

Taras Romanczuk: – Nie umiałem grać w piłkę

– Przed przyjazdem do Polski taktycznie nie umiałem podstawowych rzeczy. Nie miałem żadnych treningów taktycznych na dużym boisku. Nie wiedziałem w tym temacie nic – z Tarasem Romanczukiem z Jagiellonii Białystok rozmawiamy o jego niebanalnej ścieżce kariery. Jak blisko był, by zostać w Ameryce, gdzie pracował fizycznie. O przyjeździe do Polski, gdzie trafił w Legionovii […]
02.03.2021
Weszło
02.03.2021

Dla Lecha Poznań każdy mecz jest jak finał

Znacie te powiedzonka, nie? Finisz ligi, zostaje parę kolejek, różnice punktowe na szczycie tabeli są minimalne. Wychodzi trener wicelidera i oznajmia: dla nas każdy kolejny mecz jest jak finał, w każdym remis czy porażka mogą oznaczać utratę tytułu. Co to ma wspólnego z dzisiejszym spotkaniem Pucharu Polski? Dla Lecha Poznań też każdy mecz jest jak […]
02.03.2021
Weszło
02.03.2021

Lato: – Kazimierz Górski był tylko jeden i to się nigdy nie zmieni

– Wszyscy darzyli Kazimierza Górskiego olbrzymim szacunkiem. Nie zdarzało się, żeby ktoś mu pyskował, ktoś mu podskoczył. Nikt nie stawiał się trenerowi. Miał dwóch współpracowników – Jacka Gmocha i Andrzeja Strejlaua. Jeden mówił swoje, drugi mówił swoje, a czerpał trochę od jednego, trochę od drugiego, a i tak robił po swojemu. Wszyscy zastanawiali się, co […]
02.03.2021
Weszło
02.03.2021

„Stoch powiedział, że zadzwoni do FIFA i zgłosi mnie do nagrody Puskasa”

Patryk Szysz, zawodnik Zagłębia Lubin: – Myślę, że prawe skrzydło jest moją optymalną pozycją. Tam mogę pokazać najwięcej. W roli napastnika muszę stać tyłem do bramki, a w aktualnym wariancie mam pole do popisu. Mogę się tutaj trochę pościgać, szukać sytuacji 1 na 1, próbować dośrodkowań. Choć, jeśli będzie taka potrzeba, zagram też na „dziewiątce”. […]
02.03.2021
Kanał Sportowy
02.03.2021

Djurdjević: Nie mam pretensji do sędziów. Jedyne, czego mi brakuje, to dystansu

Porozmawialiśmy z Ivanem Djurdjeviciem na temat sędziowskich kontrowersji z ostatniego meczu pomiędzy Chrobrym Głogów i Koroną Kielce. Czy czuje się skrzywdzony decyzjami arbitra? Czego brakuje naszym piłkarzom oraz trenerom? Transfer Jakuba Araka to mit? A może rzeczywiście było coś na rzeczy? Czy Maksymilian Banaszewski będzie prezentował się jeszcze lepiej niż jesienią? Dlaczego szkoleniowiec Chrobrego ma […]
02.03.2021