post Przemysław Michalak

Opublikowane 06.01.2021 11:14 przez

Przemysław Michalak

Maksymilian Stryjek mając 24 lata, zaczął wychodzić na prostą ze swoją karierą. Po przejściach w Sunderlandzie i piątej lidze angielskiej, o których opowiadał nam pod koniec października, na stałe przebił się do składu szkockiego ekstraklasowca z Livingston, a jego drużyna złapała wspaniałą serię. Doliczając Puchar Ligi Szkockiej, polski bramkarz świętował już siedem z rzędu zwycięstw. Livingston dopiero co mogło z niepokojem spoglądać na dno tabeli, teraz natomiast powoli może myśleć, by nawet powalczyć jeszcze o europejskie puchary. Po naszej ostatniej rozmowie w klubie doszło do zmiany menedżera – odszedł Gary Holt, a zastąpił go jego asystent David Martindale – ale przyczyna tej metamorfozy jest znacznie szersza i chwilami bardzo prosta. Dlaczego drużynowe sesje z psychologiem były przełomem? Czemu Stryjek nie wierzył trenerowi, gdy zapewniał go, że dostanie szansę? Jaki moment był najlepszy na złapanie koronawirusa? Dlaczego wątpił, że jego rywal do gry jest do wygryzienia? Zapraszamy. 

Wasza metamorfoza i twoje wejście do składu wiążą się przede wszystkim ze zmianą menedżera?

Zacząłem grać, bo menedżer szukał czegoś nowego. Wykorzystałem szansę i na dłużej na mnie postawił. A metamorfoza drużyny? Zaczęła się właśnie po tej trenerskiej zmianie. Już wcześniej rozmawialiśmy w swoim gronie, że trzeba ruszyć i wspinać się w tabeli. Od pewnego momentu bardzo dobrze nam to wychodzi, ale nadal żyjemy z meczu na mecz. Każde spotkanie jest dla nas jak finał, może nawet mistrzostw świata. Do tego mamy teraz zupełnie inną motywację w zespole i inną atmosferę. Jest bardziej rodzinnie. Mieliśmy też rozmowy z psychologiem. Pokazał nam, co powinniśmy zmienić, zaczęliśmy sobie mocniej ufać na boisku. W trakcie gry często mamy do siebie pretensje, ale poza murawą potrafimy znaleźć wspólny język. Zaczęło mi się podobać, że każdy od każdego wymaga, ale po meczu nie dochodzi do żadnych konfliktów. Dzięki temu zaczęło nam tak fajnie iść.

Czyli wcześniej jakieś drobne kwasy poza boiskiem się zdarzały?

Nie tyle kwasy, co przez sytuację z koronawirusem szwankowała u nas integracja. Brakowało nam jej, takich normalnych ludzkich relacji polegających na wspólnym wypadzie do restauracji czy na kawę. Tak naprawdę zaczęliśmy siebie poznawać dopiero podczas tych sesji psychologicznych, które zorganizował klub. Po nich w miarę możliwości organizowaliśmy inne rzeczy. Jak jeszcze można było wychodzić z domu, umawialiśmy się gdzieś z kolegami i dało to dobre efekty. Uwierzyliśmy, że razem możemy coś osiągnąć.

Przez kilka miesięcy de facto nie znałeś swoich nowych kolegów? Trening lub mecz i szybciutko partiami każdy w swoją stronę?

Generalnie znałem, ale mogliśmy się poznać lepiej, w luźniejszej otoczce. Gdy relacje w zespole są już niemalże rodzinne, po prostu przyjemniej się gra i trenuje. Atmosfera na co dzień jest fajna i jednocześnie wymagająca. Wcześniej nam tego brakowało. Dopiero przy wspólnych wyjściach dowiadujesz się, jak dana osoba reaguje, co lubi, a co ją denerwuje na boisku, kiedy trzeba coś podpowiedzieć lub nawet opieprzyć, a kiedy lepiej nic nie mówić. Sądzę, że to nam najbardziej pomogło.

W samej grze żadnego przełomu nie ma?

Nie no, trochę się też zmieniło, ale kluczowe były inne czynniki. Wcześniej również mieliśmy sporo sytuacji, tyle że nie potrafiliśmy ich wykorzystać. Teraz, doliczając Puchar Ligi, wygraliśmy siedem meczów z rzędu i strzeliliśmy w nich 17 goli, czyli więcej niż we wcześniejszych piętnastu kolejkach. Potrafimy ustawić sobie wynik, pewnie czasami po prostu dopisuje nam więcej szczęścia, ale trzeba jeszcze umieć mu pomóc.

David Martindale po przejęciu sterów nadal był typowym asystentem? Wiadomo, że osoby pełniące tę funkcję w sztabie często mają lepszy kontakt z piłkarzami niż pierwszy trener.

David jest już w klubie bardzo długo i zawsze znajdował się w cieniu, pełniąc rolę asystenta. Dostał wreszcie szansę, żeby poprowadzić nas samodzielnie i tak, te kontakty są bardzo rodzinne. Jeżeli ktoś czegoś potrzebuje i zwróci się do niego po pomoc, zawsze znajdzie chwilę, żeby coś zaradzić. I to w każdej sprawie, nawet pozaboiskowej. Sami się o tym niedawno przekonaliśmy. Musieliśmy kupić do domu drugie łóżko, menedżer pomógł nam to ogarnąć. Zna tutaj wszystkich, wie, kto może zaoferować jakąś zniżkę, a w razie czego z klubu mógłbym mieć nawet transport i złożenie mebla.

Martindale zastąpił Gary’ego Holta. Spodziewaliście się tej zmiany?

Nie, byliśmy zaskoczeni. Pewnego dnia przyszliśmy na trening i menedżer powiedział, że dziękuje nam za współpracę, ale ma trudną sytuację rodzinną, która wymaga jego odejścia. Jeśli się nie mylę, chodziło o chorobę brata. Nie mówił zbyt wiele, życzyliśmy sobie powodzenia, przybiliśmy piątkę i tyle.

Pierwsze trzy mecze ligowe pod wodzą Martindale’a nie zapowiadały jednak przełomu, zdobyliście w nich tylko punkt. Spotkanie z Dundee United traktowaliście jako ostatni dzwonek na przełamanie i uniknięcie pożaru?

Dla Daviego był to pierwszy mecz w roli pełnoprawnego menedżera, wcześniej był trenerem tymczasowym. Idealnie się to zbiegło z naszym przełamaniem i na dziś mamy siedem kolejnych zwycięstw. Co do Dundee, byliśmy świadomi swojego położenia, więc motywacja była prosta: przede wszystkim nic nie stracić i spróbować coś strzelić. Nieważna była taktyka czy styl, liczyło się jedynie osiągnięcie celu. Udało się i dziś jesteśmy w gazie.

A propos szczęścia, Dundee United i Hamilton do meczów z wami przystępowały przetrzebione koronawirusem, co ułatwiło wam ich pokonanie.

Myślę, że tak, ale trzymajmy się tego, że szczęście sprzyja lepszym (śmiech).

Obejrzałem skróty wszystkich ligowych meczów, w których zagrałeś od naszej poprzedniej rozmowy i nie mam wrażenia, że musiałeś dokonywać cudów w bramce. Przeważnie broniłeś co miałeś obronić, a puszczałeś to, co raczej inni też by przepuścili.

W ostatnich siedmiu meczach miałem może sześć poważniejszych strzałów do obrony. Może. Ale wiadomo, jak drużyna gra dobrze, to bramkarz ma niewiele do roboty.

Z drugiej strony, żadnej ekstra interwencji z tego okresu do kompilacji sobie nie wsadzisz.

Jakaś by się na pewno przydała, ale statystyki też mówią za siebie i działają na moją korzyść.

Po którymś występie byłeś z siebie mocniej zadowolony?

Satysfakcjonuje mnie każde czyste konto. W lidze mam już cztery, w Pucharze Ligi dwa. Najbardziej cieszyłem się po ostatnim meczu z ubiegłego roku, bo wygraliśmy z Kilmarnock dzięki bramce w 90. minucie, oraz po 2:0 z Ross County w pucharowym ćwierćfinale. Tam akurat mocniej się wykazałem, dwa razy broniłem w sytuacjach sam na sam i dołożyłem się do awansu.

Czyli zdobycie trofeum staje się celem?

Bardzo byśmy chcieli po nie sięgnąć, zwłaszcza że Rangersi i Celtic już odpadli. Szkoda tylko, że ewentualny triumf nie daje prawa gry w europejskich pucharach.

Poprzez ligę o międzynarodowe przepustki będzie wam trudno. Musielibyście być na podium, do którego tracicie teraz 12 punktów lub wygrać Puchar Szkocji.

Mamy wciąż dwa mecze zaległe. Gdybyśmy je wygrali, byłaby jeszcze szansa zagrozić trzeciemu i czwartemu miejscu [dałoby puchary, gdyby Puchar Szkocji zdobył mistrz kraju, PM]. Na razie jednak trzymamy się tego, że naszym celem przed sezonem była pierwsza szóstka. Na ten moment jest on zrealizowany.

Czujesz, że ostatnie dwa miesiące to długo wyczekiwany przełom w twojej karierze?

Tak. Miałem różne myśli, schodząc do piątej ligi angielskiej. Ktoś patrząc z boku mógłby zapytać „co to jest?”, ale wierzyłem, że los się do mnie uśmiechnie. Cały czas ciężko pracowałem na swoją szansę, wreszcie ją dostałem i pokazuję, że jeszcze mogę coś na poważnie podziałać w futbolu. To nadal moja pasja i hobby, zawsze chciałem grać w piłkę i cieszę się, że zaczynam się spełniać. Jestem na właściwym torze.

Twój rywal do gry Robby McCrorie dał powody do zmian czy po prostu padł ofiarą słabych wyników?

Na pewno nasza ogólna sytuacja miała spore znaczenie. Traciliśmy też dużo goli i może jakoś mocniej nie zawalał, ale też zawsze mógł coś zrobić. Z Kilmarnock, gdy przegraliśmy 1:3, popełnił już chyba dwa poważniejsze błędy przy bramkach, a ja dopiero co bardzo dobrze wypadłem w dwóch meczach Pucharu Ligi. Poszedłem do menedżera zapytać go, jak to ma dalej wyglądać. Byłem w gazie i mimo to w lidze nie dostawałem szans. No i zaufał mi. Z Rangersami i tak miałem zagrać, bo McCrorie jest od nich wypożyczony i klauzula zabraniała mu występu. Później już normalnie wywalczyłem sobie miejsce, a miałem też szczęście z koronawirusem.

Jak to?

Złapałem go podczas listopadowej przerwy reprezentacyjnej. Trenerzy się śmiali, że skoro już musiało do tego dojść, to nie mogłem wybrać sobie lepszego momentu. Wróciłem do treningów w czwartek, dwa dni przed ligowym starciem z St. Mirren. Trener powiedział, że jest za wcześnie, bym był w składzie. Instynkt mi jednak podpowiadał, że coś się stanie i zagram w tym meczu. No i nie myliłem się. W piątek okazało się, że teraz to McCrorie ma covida, więc dostałem telefon, że w sobotę wystąpię. Przegraliśmy 0:1, straciliśmy gola po rykoszecie, ale ogólnie wypadłem dobrze. Czułem się pewnie, zwłaszcza że miałem pewność co do zagrania w następnej kolejce. No i potem zaczęła się już nasza seria zwycięstw, a ja ugruntowałem swoją pozycję.

Jak przechodziłeś spotkanie z koronawirusem?

Kompletnie bezobjawowo, ale gdy robili nam testy i fizjoterapeuta patrzył na mnie spode łba, od razu wiedziałem, co się święci. Wracam do domu, mówię dziewczynie, że mam covida, a ona, że boli ją głowa, że straciła węch i smak. Myślałem, że sobie żartuje, a później się okazało, że nie i też była pozytywna. Jak już jedno złapie wirusa, to reszta domowników raczej tego nie uniknie.

Wracając do wcześniejszego wątku, tak po prostu poszedłeś do Martindale’a, żeby ponarzekać, że nie grasz?

Przekazałem to kulturalnie, nie na zasadzie pretensji. Powiedziałem, że chciałbym dostać szansę, ponieważ uważam, że na nią zasługuję. Odpowiedział, że ją dostanę i tak się stało.

Niejeden na jego miejscu wyrzuciłby cię za drzwi i jeszcze by się do ciebie zraził.

Właśnie to mi się podoba u tego trenera, że jak coś obieca, to zawsze dotrzymuje słowa. Przed sezonem usłyszałem od sztabu szkoleniowego, w którym Martindale też był, że jeśli zobaczą, że daję więcej drużynie, to zatrzymają mnie w bramce. Na razie trener jest słowny. Po przyjściu wiedziałem, że sezon zaczyna McCrorie, zostaną mi mecze pucharowe i z Rangersami, a dalej się zobaczy.

Fakt, iż jesteś na dłużej związany z Livingston, a McCrorie jedynie wypożyczony, mógł mieć znaczenie?

Możliwe, że miało to jakiś wpływ na decyzję trenera. Z drugiej strony, Robby też jest bardzo dobrym bramkarzem, ma już swoją markę w Szkocji. Jest z Rangersów, grał w kadrze U-21, a jesienią był już regularnie powoływany do seniorskiej reprezentacji. Na początku nawet myślałem sobie, że kurde, przecież mnie nie wstawią, bo jakby to wyglądało, że gość przychodzący z piątej ligi angielskiej sadza na ławce reprezentanta kraju. I właśnie wtedy menedżer Martindale wybił mi z głowy ten pesymizm i przypomniał, że skoro obiecał mi szansę, to ją dostanę. Chciałem mu wierzyć, ale nie do końca potrafiłem. Sądziłem, że nie będzie słowny, że tylko próbuje mnie utrzymać w gotowości. No i pozytywnie się zaskoczyłem (śmiech).

To skoro już jesteś na właściwym torze, gdzie on może cię zaprowadzić?

Chciałbym grać na jak najwyższym poziomie, ale na razie koncentruję się na swojej robocie w Livingston. A z czasem, mam nadzieję, coś się wyklaruje i będzie szansa pójść wyżej.

Premier League to marzenie czy cel?

Jedno i drugie. Można powiedzieć, że w Premier League już jestem, tylko innego kraju!

Liga szkocka na boisku czymś cię zaskoczyła?

Zaskakuje mnie jedynie pogoda, ostatnio ciągle pada śnieg. Byłem przygotowany, że to będzie dużo poważniejsze granie niż piąta liga angielska. Spodziewałem się mniej więcej takiego poziomu jak w Sunderlandzie, czyli powiedzmy w granicach dolnej połowy tabeli Championship i czołówki League One. I to się potwierdziło.

Kibice Widzewa na Twitterze zaczynają trochę żałować, że do nich nie trafiłeś latem 2019 roku.

Niech żałują (śmiech). Tak jak mówiłem ci poprzednim razem, nie do końca pasowało mi i miasto jako takie, i pójście do II ligi. Zawsze się zastanawiałem, czy rzeczywiście chcę grać w Polsce na niższym poziomie. Nawet perspektywa I ligi średnio mnie kusiła. Stwierdziłem, że lepiej zostać na Wyspach, zejść do tego piątoligowego Eastleigh, trochę pograć i może coś się trafi. Doczekałem się, latem nadeszła oferta z Livingston. Z perspektywy czasu cieszę się, że tak wtedy wyszło.

rozmawiał PRZEMYSŁAW MICHALAK

Fot. Newspix

Opublikowane 06.01.2021 11:14 przez

Przemysław Michalak

Liczba komentarzy: 0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Weszło
27.02.2021

West Ham pokazał pazur, ale na środkowych obrońców City nie było mocnych

Jeśli jakimś przypadkiem przegapiliście ten mecz, żałujecie, że nie śledziliście dzisiejszych podbojów Manchesteru City w drodze do mistrzostwa – uspokajamy. Nie trudźcie się oglądaniem z odtworzenia, dajcie sobie spokój. Ciekawych rzeczy było tyle, co kot napłakał. West Ham znalazł sposób na minimalizowanie atutów „Obywateli”, potrafił dobrać się im do skóry, ale ogółem wiało nudą. Na […]
27.02.2021
Weszło
27.02.2021

ŁKS wreszcie wygrywa, ale znów pokazuje dwie twarze

Łódzki Klub Sportowy na początku sezonu wygrywał mecz za meczem, grał ofensywnie, z polotem i fantazją. Potem nagle się zaciął, a wiosnę w lidze zaczął od kompromitującego występu z GKS-em Tychy. Porażka 0:3 wywołała dyskusję: czego jeszcze potrzebuje Wojciech Stawowy, by wygrać mecz? W drużynie pozostali najważniejsi zawodnicy, do tego doszły świetne jak na ten […]
27.02.2021
Live
27.02.2021

LIVE: Lechia pójdzie za ciosem w Mielcu?

Jak na ostatnie dni, dziś zimno i gdzieniegdzie mokro, ale liczymy, że w Ekstraklasie będziemy mieli tyle emocji, że i tak trzeba będzie się przewietrzyć z wrażenia. Na dobry początek Stal Mielec poszuka pierwszego zwycięstwa w tym roku kosztem wychodzącej z kryzysu Lechii Gdańsk. Później zdziesiątkowana przez koronawirusa Jagiellonia podejmie Piasta Gliwice, a na deser […]
27.02.2021
Weszło
27.02.2021

Górnik do Legii? Kozacy. Po Legii – ligowe dno

Jesienny mecz z Legią ma dla Górnika symboliczny wymiar. Po ostatnim gwizdku starcia przy Łazienkowskiej skończyło się wszystko, czym zabrzanie zachwycili nas w pierwszych czterech kolejkach, w których uzbierali 44% swojego dorobku w tym sezonie. Imponowali rozmachem, odprawiali rywali z kwitkiem, dodawali lidze kolorytu. Dziś grają nieefektownie, słabo punktują i swoje miejsce w tabeli zawdzięczają […]
27.02.2021
Weszło
27.02.2021

Jagiellonia ma dziś dwóch rywali – Piasta Gliwice i koronawirusa

Jagiellonia nadal może w tym sezonie powalczyć o czołowe lokaty, ale na ten moment będzie o to trudno. Dlaczego? Po pierwsze – zespół Bogdana Zająca ciągle nie potrafi ustabilizować formy na dobrym poziomie. W tym sezonie raz zdarzyło mu się wygrać dwa mecze z rzędu, a tak poza tym funduje swoim kibicom nieustanną huśtawkę nastrojów. […]
27.02.2021
Weszło
27.02.2021

Norwegowie chcą bojkotu mistrzostw świata 2022. 6500 robotników zginęło Katarze

Brytyjski „Guardian” od lat niestrudzenie obnaża wszelkie nieprawidłowości, jeżeli chodzi o organizację mistrzostw świata w Katarze. Kilka dni temu na jego łamach ukazał się kolejny wstrząsający reportaż na ten temat. Według ustaleń dziennikarzy przeszło 6500 pracowników straciło życie przy budowie najbardziej absurdalnej bazy stadionowej w dziejach futbolu. Masowo giną robotnicy z Indii, Nepalu, Pakistanu, Bangladeszu […]
27.02.2021
Weszło
27.02.2021

„Figiel w Katowicach? Nie zdecydowały finanse. Piłkarze z Ekstraklasy są poza naszym zasięgiem”

 – Nie wygląda to tak, że tylko chodzę i wydaję polecenia. Raczej współtworzę projekt i jestem gotowy ponosić konsekwencje wyników boiskowych – Robert Góralczyk w rozmowie z nami powiedział, że praca dyrektora sportowego potrafi być stresująca. Twierdzi, że nie ma podstaw do tego, by obawiać się braku awansu jego drużyny. Opowiedział nam także o tym, […]
27.02.2021
Bukmacherka
27.02.2021

Niespodzianki w Anglii, Hiszpanii i Polsce? Szukamy okazji u bukmacherów!

Weekend – rzecz święta wiadomo. A już taki weekend, w którym nas rozpieszczą mecze, to coś absolutnie wspaniałego. Trzeba przyznać, że ta sobota będzie się prawdopodobnie zaliczała do tej kategorii. Fajne granie szykuje się w większości lig, a co więcej, można na nie znaleźć ciekawe oferty u naszych bukmacherskich partnerów.  Jasne, w niektórych spotkaniach ciężko […]
27.02.2021
WeszłoTV
27.02.2021

STAN FUTBOLU: Liga Mistrzów i Ekstraklasa, czy Pogoń stać na mistrzostwo?

Sobotni poranek, godz. 10.30 – czas na kolejny „Stan Futbolu”! Tradycyjnie zapraszamy was do TVP Sport i na WeszłoTV, gdzie będziemy dyskutować o Lidze Mistrzów oraz Ekstraklasie. Dzisiejszy program poprowadzi Adam Kotleszka, a jego gośćmi będą: Daniel Trzepacz z PogonSportNet.pl i Kamil Kania z Weszło.FM oraz nasi stali eksperci – Wojciech Kowalczyk i Mateusz Rokuszewski. […]
27.02.2021
Weszło
27.02.2021

Ciśnienie w Stali Mielec rośnie. „Nie są tacy źli” nie wystarczy

Jedna z czterech drużyn, która nie wygrała wiosną. Jedna z czterech drużyn, która wiosną strzeliła tylko jednego gola. Oczywiście Stali Mielec przepadł przełożony mecz z Wisłą Płock, w tej niechlubnej bandzie czworga mają więc usprawiedliwienie, jakiego nie posiadają Zagłębie, Cracovia, Śląsk. W tym gronie Stal straciła też najmniej bramek, bo tylko dwie. Inni mają gorzej. […]
27.02.2021
Weszło Extra
27.02.2021

„To mit, że Ekstraklasa jest niemożliwa do wytypowania”

Jak ograć bukmachera? To pytanie, na które każdy czytelnik Weszło chciałby znać odpowiedź. Żeby pomóc wam w „rozpracowywaniu rywala”, serwujemy wywiad z bukmacherem, który przybliża, jak od kulis wygląda praca analityka – człowieka, od którego zależy wysokość kursów. Arkadiusz Ciołek to kierownik działu bukmacherskiego TOTALbet, naszego partnera. Po lekturze tej rozmowy dowiecie się, dlaczego do […]
27.02.2021
Weszło
27.02.2021

Daleko od chwały. Thierry Henry nie jest wielkim trenerem

– Thierry Henry ma w sobie element niesamowitości, który jest niezbędny, żeby zostać świetnym szkoleniowcem. Ba, jestem przekonany, że szybko stanie się wyróżniającą postacią w świecie trenerów – piał z zachwytu Roberto Martinez. Były legendarny francuski piłkarz był wówczas jego asystentem w reprezentacji Belgii, zbierał liczne pochwały i coraz śmielej rozglądał się za pierwszą samodzielną […]
27.02.2021
Weszło
27.02.2021

Gołębiewski: Chcę, żeby moja drużyna była jakaś. Wolę zginąć za filozofię niż jej nie mieć

Marek Gołębiewski w sezonie 2020/2021 przedstawia się piłkarskiej Polsce jako trener Skry Częstochowa. Na drugoligowych boiskach wyróżnia go filozofia i chęć gry w piłkę, dzięki której po rundzie jesiennej Skra plasuje się na piątym miejscu w lidze. W wywiadzie z nami opowiada: czego nauczył go Wojciech Stawowy i Escola Varsovia? Czy nie boi się zostać […]
27.02.2021
Weszło
27.02.2021

PRASA. Wspomnienie Kazimierza Górskiego. Miał argumenty i szczęście

Sobotnia prasa klasycznie napakowana. Co w niej ciekawego? Choćby długi tekst o Kazimierzu Górskim, który 2 marca obchodziłby 100. urodziny. – Kiedy jego koncepcje i decyzje zaczęły przynosić efekty, szybko stał się przywódcą z autorytetem. Nie podnosił głosu, nie walił pięścią w stół. Miał siłę argumentów. Towarzyszyło mu też szczęście. Nawet porażka z Bułgarią w […]
27.02.2021
Weszło
27.02.2021

Piotr Wlazło: Mam jeszcze sporo do udowodnienia w Ekstraklasie

Bruk-Bet Termalica Nieciecza, którego Piotr Wlazło jest kapitanem, przystępuje do wiosny w I lidze jako murowany kandydat do awansu. Jeżeli masz 10 punktów przewagi nad resztą stawki, nie może być inaczej, każde miejsce poniżej drugiego będzie porażką. Z 31-letnim pomocnikiem – a w zasadzie od niedawna środkowym obrońcą – rozmawiamy o przemianie zespołu „Słoników” po […]
27.02.2021
Weszło
26.02.2021

Tiba zdjął Lecha ze stryczka

Kilka sekund brakowało, by Warta dowiozła remis w meczu derbowym. Jednej skutecznej interwencji na linii bramkowej zabrakło, by Lech znów miał niedosyt. Ale Poznań nadal jest niebiesko-biały. Kolejorza uratował Pedro Tiba, który zaliczył asystę i strzelił gola – tego na wagę zwycięstwa, zdobytego w ostatniej sekundzie meczu.  Wiecie co jest najgorszym poczuciem w grze z […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Szaleniec wraca do Europy. Jorge Sampaoli poprowadzi Arkadiusza Milika

Argentyńska myśl szkoleniowa z pewnością może uchodzić za jedną z najbardziej wyjątkowych na całym świecie. Marcelo Bielsa – indywiduum. Mauricio Pochettino – indywiduum. Diego Simeone – indywiduum. A to przecież tylko najbardziej jaskrawe przykłady. Nic więc dziwnego, że to właśnie z tego kraju pochodzi kolejny trenerski ananas – Jorge Sampaoli. Ananas, który wraca do Europy. […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Raków sprawdza, jak mocne plecy ma Ivi Lopez

Pamiętacie jeszcze przebieg pierwszego meczu pomiędzy Rakowem Częstochowa a Podbeskidziem Bielsko-Biała? Górale wyszli na prowadzenie po kapitalnym strzale Tomasza Nowaka, ale ekipa Marka Papszuna zdążyła do przerwy wklepać im aż cztery gole. Trzy z nich padły po rzutach karnych. To właśnie takim popisami bielszczanie pracowali na miano najgorszej defensywy w Europie Środkowo-Wschodniej. Ale jeśli chcemy […]
26.02.2021