post
Avatar

Opublikowane 11.12.2020 13:55 przez

Kamil Warzocha

Dorastał w latach 80., kiedy liczyły się tylko piłka, koledzy i boisko. Chciał go Bobo Kaczmarek, ale na drodze stanęła służba wojskowa. Mógł grać w Auxerre prowadzonym przez legendarnego Guya Rouxa, ale miał za gorącą głowę. Pod wodzą Czesława Michniewicza zdobywał mistrzostwo Polski z Zagłębiem Lubin, za kadencji Adama Nawałki nosił opaskę kapitańską. Trafił do 2. Bundesligi, zaliczył przygodę na Cyprze. Był oskarżany o udział w sprzedaniu meczu ze Śląskiem Wrocław, potrafił zerwać kontrakt po trzech miesiącach z Górnikiem Łęczna. Po karierze zaszył się w Chojnowie, żeby spróbować swoich sił jako trener w niższych ligach. Zbigniew Grzybowski, zapraszamy do lektury.

Rozpoczynał pan karierę w zupełnie innych czasach. Wraca pan do nich z myślą “kiedyś to było”?

Niekoniecznie, bo teraz młodzież ma tę przewagę, że posiada potrzebne narzędzia, których my nie mieliśmy. Brakowało obiektów, boisk o odpowiedniej nawierzchni, profesjonalnych diet czy opieki medycznej. Za moich czasów było więcej biegania, ogółem skupienia na przygotowaniu fizycznym. Mówimy o dwóch różnych światach, ba, w latach 90. musieliśmy przecież normalnie chodzić do pracy. Tamten okres był trudny, w Wiśle Tczew, której jestem wychowankiem, nie mieliśmy nawet pieniędzy na buty piłkarskie. Często musieliśmy grać z płaską podeszwą, zakładaliśmy zwykłe szutrówki, a niektórzy sięgali po trampki. To było apogeum. Trafiłem na najgorszy okres w historii klubu, ale w końcu się z niego wydostałem i podpisałem kontrakt z Zawiszą Bydgoszcz. Co ciekawe, chwilę wcześniej byłem na tygodniowych testach w Stomilu Olsztyn pod wodzą Bobo Kaczmarka, gdzie zaprezentowałem się naprawdę nieźle. Bobo chciał, żebym dalej się uczył, nie wyobrażał sobie, że biorą mnie do obowiązkowej służby wojskowej. Zamierzałem zrobić inaczej: odbębnić służbę i dopiero potem grać w piłkę. Wybrałem Zawiszę, który mi to umożliwił.

Dla nowych pokoleń takie realia to abstrakcja.

Oj, zdecydowanie. Dzisiaj się śmiejemy, że człowiek musiał chodzić po kilka czy nawet kilkanaście kilometrów na trening tam i z powrotem. Mieliśmy samozaparcie, wyrabialiśmy sobie charakter na innych fundamentach. Relacje międzyludzkie budowaliśmy inaczej, nie mieliśmy telefonów, nie umawialiśmy się przez Internet. Chodziliśmy po osiedlu, zwoływaliśmy kilku chłopaków i szliśmy grać na asfaltowe boisko. Tam działy się całodzienne imprezy, inne niż dzisiaj. Trudno było nas ściągnąć do domu, mieliśmy dobrą zabawę z piłką, a kto schodził pierwszy, ten był wyśmiewany. Kto wracał najpóźniej, ten był dopiero gość!

Wracało się późno, bo nie było jeszcze tylu “odciągaczy”.

Uważam, że to było coś pozytywnego. Mniej używek, komputerów, telefonów i ogółem tego wszystkiego, co dzisiaj rozprasza naszą uwagę. Jasne, jeśli jesteś dorosły, bierz z tego, ile zechcesz, ale nastoletnim chłopcom bym odradzał. Szkoda zdrowia, mówię tu szczególnie o alkoholu czy papierosach, które niestety stały się bardziej dostępne. Łatwo o niefajną przygodę w życiu, sporcie czy nauce.

W pana przypadku można też powiedzieć o innych realiach finansowych. Dzisiaj młody zawodnik na profesjonalnym poziomie może dostać zdecydowanie większy kontrakt.

W porównaniu do dzisiejszych zarobków mieliśmy naprawdę śmieszne pieniądze. Wiesz, jak wyglądała moja pensja w Zawiszy? 1200 zł miesięcznie przez cztery lata. Oczywiście nie narzekałem, bo dzięki premiom za mecze można było sobie trochę dorobić, ale jaką miałeś pewność, że w wieku 21 lat będziesz grał w podstawowym składzie? Musiałeś walczyć. Na szczęście w tamtych czasach funkcjonował przepis z dwoma młodzieżowcami w zespole, było nas wtedy czterech, więc każdy mógł liczyć na minuty. To mi pomogło, choć uważam, że nawet bez tego buforu dałbym radę. Byłem ambitny, w pierwszym sezonie zanotowałem kilka bramek i asyst. Trafiłem nawet do kadry U-21 prowadzonej przez Edwarda Lorensa, kilka razy w niej zagrałem. Potem temat reprezentacji się urwał, żałowałem, że ominął mnie bardzo fajny mecz z Anglikami, miałem wtedy anginę.

Wiele zer na koncie potrafi zabić prawdziwą pasję, ale to chyba panu nie groziło, patrząc na poziom zarobków.

Trudno było nie myśleć o piłce, człowiek tym żył. Kilka lat później, kiedy jechałem pociągiem z Bydgoszczy do Lubina, wtedy z Bogdanem Lizakiem, którego wzięli ze mną w pakiecie, miałem w głowie tylko jedno: ekstraklasa. Nie pieniądze, a możliwość spróbowania swoich sił na najwyższym poziomie w Polsce. Nic innego się nie liczyło.

Nie było myśli o większych pieniądzach?

Absolutnie nie. Zresztą w Zagłębiu miałem minimalnie wyższą pensję niż w Zawiszy. Pamiętam, że gdy ostatniego dnia przyjechałem na jednostkę, żeby zdać sprzęt, ludzie zaczęli mnie dopytywać, czy na pewno nie chcę zostać żołnierzem na pełny etat. Za większe pieniądze niż w klubie piłkarskim, z pewnym podłożem finansowym. Odrzuciłem tę ofertę i z perspektywy czasu nie mogę tej decyzji żałować.

Jak bardzo różni się szatnia z lat 90. od tej dzisiejszej? Ma pan doświadczenie jako trener z niższych lig, więc pewne kwestie, takie jak hierarchia, na pewno są panu znane.

Oj, dzisiaj nie ma tej hierarchii. Podam przykład z przeszłości: kiedyś były takie kosze z brudną odzieżą, musieliśmy je zanosić sprzątaczkom po każdym treningu, potem na drugi dzień zabierać wyprane rzeczy z powrotem. Dla nas, młodzieży, to był obowiązek. Starszych darzyło się szacunkiem, nikt się nie stawiał, nie wywyższał się. Jeżeli bardziej doświadczony zawodnik widział dobre zachowania, odwdzięczał się tym samym na boisku. Oczywiście zdarzały się przypadki, kiedy robiło się niemiło, na przykład na treningu, gdy jakiś 18-latek przyszedł pięć minut przed zajęciami, mimo że każdy miał pojawić się pół godziny wcześniej. Starsi chłopcy się wtedy gotowali, robili na treningu rzeźnię. Taki nastolatek, cóż, albo się zahartował, albo odchodził z drużyny.

Miał Pan okazję dzielić szatnię z pewnym nastolatkiem, dziś gorącym nazwiskiem. To Mariusz Lewandowski.

Mariusz zawsze był ułożony, duży wpływ na jego postawę miał ojciec. Nie kojarzę go z buńczuczności, on miał w sobie żyłkę do ciężkiej pracy. Wirtuozem nigdy nie był, ale pracowitością zdobył sobie bardzo wiele. Moim zdaniem w Zagłębiu się na nim nie poznali. Może dlatego, że ojciec Mariusza też grał w Lubinie? Trudno powiedzieć. Mogę potwierdzić jedynie, że jako młody zawodnik miał w sobie tyle ambicji, że mało kto mógł mu w tym aspekcie dorównać.

Skoro jesteśmy przy temacie młodych zawodników, chciałbym, żeby opowiedział pan o wydarzeniu z szatni Chojnowianki Chojnów. Słyszałem, że miało ono miejscu w tym roku.

Przegrywamy mecz w okręgówce z Legnickim Polem, wynik 2:7 na własnym boisku. Do szatni wchodzi nasz 18-letni zawodnik z uśmiechem na ustach i jako pierwszy otwiera piwo… Może jestem starej daty, ale uważam, że nie ma miejsca na takie rzeczy w tych okolicznościach. Bardzo mocno mi się to nie spodobało i powiedziałem, żeby mleka się lepiej napił. Padło też trochę wulgaryzmów, ale musiałem jakoś zaznaczyć, że to niewłaściwe zachowanie. Jasne, że to tylko piłka amatorska, nikt nikogo w klubie nie trzyma, ale nie mogę przymykać oczu na coś takiego. Skończyło się na tym, że chłopak się obraził i zabrał ze sobą kilku kolegów do drużyny naszego rywala.

Z tej sytuacji wynika, że stara się pan przenosić wartości poznane lata temu na dzień dzisiejszy. Jest to w ogóle możliwe przy nowych pokoleniach?

Jest, choć nie będę ukrywał, że to trudna sprawa. Nikomu pić nie zabraniam, chłopcom zdarza się nawet po porażkach, ale to wygląda tak, że przychodzą do szatni, zapiją jednym piwem swoje smutki i wracają do domu. Kiedy wygrywamy, okej, pij, ile chcesz, byle nie dziesięć!

Skąd w ogóle pomysł z trenerką? Widziałem nawet, że jest pan grającym trenerem, tyle że już nie na pozycji napastnika, a w defensywie.

Niestety jest pewien problem z młodzieżą, mało chłopaków przychodzi do grania. Nie tylko u nas, bo mówię zarówno o niższych, jak i wyższych klasach rozgrywkowych. Nie raz zdarza się tak, że jest nas jedenastu-czternastu, w tym trzech młodych zawodników, których nie mogę jednak wsadzić na konia od 1. minuty, bo nie są jeszcze gotowi. Wolę sam wyjść w pierwszym składzie, zagrać ileś minut i dopiero później wpuścić za siebie któregoś z młodych. Na kilku pozycjach brakuje nam ludzi, dlatego w minionej rundzie grałem jako lewy i środkowy obrońca oraz napastnik. Ogółem nie chciałem już grać, ale kilku zawodników wyjechało za granicę, wiedzieliśmy, że będzie trudno ulepić solidną jedenastkę. Byłem zmuszony. Jeszcze półtora roku temu zbieraliśmy ludzi z podwórek, żeby tylko nie oddać walkowera, a i tak dostawaliśmy oklep po 0:11. Teraz, po awansie z A-klasy, na szczęście tego nie ma, kadrowo jest trochę lepiej.

Z perspektywy byłego profesjonalisty trudno było panu przejść do realiów, w których trudno skompletować jedenastkę, nie mówiąc o innych trudnościach?

W niższych ligach jestem już od 11 lat, za mną kilka spadków i awansów. Szczerze mówiąc, zdążyłem się do tego przyzwyczaić, choć początki były bardzo trudne. Doskonale pamiętam okres pracy w Stali Chocianów, kiedy chciałem wszystko prowadzić w sposób bardzo profesjonalny, ale niestety tak się nie dało. Raz, że ludzie pracowali, a dwa: byli trochę chimeryczni. Musiałem spokornieć i nabrać cierpliwości, uspokoić gorącą głowę. Im dalej w las, tym miałem grubszą skórę. Nigdy nie dzwoniłem do żadnego klubu z pytaniem, czy chciałby mnie wziąć. Wyznaję zasadę, że skoro telefonów z wyższych lig nie ma, znaczy to, że nie jestem jeszcze gotowy. Mam kurs UEFA A i dzielę się wiedzą zdobytą przez kilkanaście lat kariery, staram się pracować najlepiej jak potrafię. Z myślą, że najważniejszą rzeczą dla trenera powinna być umiejętność dotarcia do zawodników. Nie oszukujmy się: w niższych ligach się nie rozwinę, ale zdobywam potrzebne praktyki. Wolę taką drogę, niż patrzenie od 3. ligi w górę, jedynie podpatrywanie pracy z boku i naukę z wideokonferencji. Chcę mieć własną drużynę, żyć nią, uczyć się na własnych błędach. Mieć satysfakcję, że pewne pomysły się sprawdzają, a dany zawodnik się rozwija i, daj Boże, trafia do wyższej ligi.

Wyłapywanie piłkarzy z niższych lig? Trudna sprawa.

Jest ciężko. Mam wrażenie, że nikt nie przyjeżdża na mecze A-klasy czy okręgówki. No, może dopiero wtedy, gdy jakiś trener coś o kimś usłyszy, ale od 2009 roku naprawdę sobie nie przypominam, żebym gdzieś zobaczył skauta. Jasne, takie ligi nie mają poważania, lecz moim zdaniem przez tyle lat niejeden piłkarz się tutaj uchował. Wystarczyłoby tylko go sprawdzić, otworzyć mu drogę. To kosztuje niewiele, a, kto wie, kilku chłopców w wyniku dotknięcia bardziej profesjonalnej piłki mogłoby odpalić.

Daleko nam jeszcze do Zachodu, ale aspekt skautingu ulega poprawie, nie jest tak źle. Gorzej wygląda ściąganie wątpliwej klasy obcokrajowców. To się nie zmienia.

Mam wrażenie, że jednym z głównych powodów na obecność tak licznej rzeszy obcokrajowców są większe pieniądze. Kiedyś polskie kluby nie szalały tak jak teraz, no, poza kilkoma markami, które mogły sobie pozwolić na wyłożenie dużych pieniędzy za młode talenty. Swego czasu jako nastolatkowie nie byliśmy tak drodzy, kluby tyle nie żądały. Dzisiaj sięga się za granicę po piłkarzy z kartą na ręku, tańszych, zazwyczaj z jakimś doświadczeniem, prezentujących określoną jakość. Kluby wolą wydać mniej, ale na sprawdzony towar, niż brać droższy, ale do oszlifowania. W polskiej piłce nie ma na to czasu, trener ekstraklasy przegra cztery mecze z rzędu i już ma gorące krzesło, rzadko kiedy może liczyć na duże pole do eksperymentów i zapewnienia o długofalowym rozwoju. W tym tkwi problem, pojawia się obawa przed ryzykiem.

Można powiedzieć, że kariera Zbigniewa Grzybowskiego była bogata?

Mam 238 meczów w najwyższej lidze w Polsce, więc chyba nie było tak źle. Nieskromnie powiem, że byłem dobrym ligowcem, nic więcej. Na arenie europejskiej miałem tylko epizody: w Amice kilka meczów eliminacyjnych w europejskich pucharach, a w Zagłębiu udział w rozgrywkach Intertoto. Poza tym nieudana przygoda w Niemczech i wyjazd na Cypr już pod koniec kariery. Było ciekawie. Śmiało mogę powiedzieć, że jestem zadowolony ze wszystkiego, co udało mi się osiągnąć.

Nie było myśli, że dało się wyciągnąć coś więcej?

Na pewno mogłem. W swoim najlepszym okresie byłem na testach w Auxerre, wtedy pierwszy zespół trenował Guy Roux. Po trzech dniach powiedział mi, żebym z nimi został, zrobiłem dobre wrażenie. Moja gorąca głowa niestety nie wytrzymała i zamiast poczekać, pojechałem do Hannoveru, który też wyrażał mną zainteresowanie. Patrząc na całą swoją karierę, właśnie tego żałuję najbardziej. Udowodniłem, że nie odstaję od świetnych zawodników i szansa na grę we Francji stała na wyciągnięcie ręki. Popełniłem błąd, ale w końcu życie jest na nich oparte, prawda? Trzeba mieć tego świadomość.

Fakt gorącej głowy często sprawiał problemy?

Zdarzało się, że za często!

Niemcy, Francja, Cypr – trochę pan pozwiedzał, choć każda z tych przygód miała inne oblicze.

Trudno się nie zgodzić. W Niemczech trafiłem do fajnego klubu, SV Wacker Burghausen, wtedy beniaminka 2. Bundesligi. To, co tam zobaczyłem, w Polsce było wówczas niespotykane. Pełen profesjonalizm, m.in. reprezentanci Maroka czy Algierii, zaangażowanie i poziom zawodników na absolutnym topie. Kurczę, wszystko dopięte na ostatni guzik. Do tego trudne mecze, w których trzeba było dawać maksa przez całe 90 minut, żeby wyciągnąć dobry wynik…

W Polsce tego nie było?

Nie, w tamtym okresie to były dwa różne światy. Zaplecze Bundesligi było mocniejsze niż Ekstraklasa, zresztą w sparingach polskie drużyny niezbyt często wygrywały z niemieckimi. Jeśli ktoś tego nie widział, trudno mu będzie to zrozumieć. Kilkanaście lat temu niemiecki futbol był naprawdę mocny, a podejrzewam, że teraz jest jeszcze lepszy.

Mieszanka kulturowa w szatni była dla pana szokiem?

Raczej nie. Człowiek był świadomy, że jedzie za granicę, czuł tę europejskość. Nie było mowy o rasizmie, nie rozdmuchiwano byle czego. Każdy wiedział, że spotykają się różne kultury, panowała życzliwość i wzajemne zrozumienie, choć rywalizacja na treningach bywała zabójcza. Nie było zmiłuj.

A język? Na pewno słyszał pan o sytuacji z Bartoszem Białkiem, którego krytykowano za poważne braki nawet w języku angielskim.

Ja bym nie przesadzał. Oczywiście fakt nieznajomości języka jest sporym utrudnieniem, sam tego doświadczyłem, jednak Bartek jest w takim wieku, że wszystkiego może nauczyć się w bardzo szybkim tempie. Na swoim przykładzie podam, że mieliśmy lekcje języka niemieckiego z normalnym nauczycielem, a mowa tylko o beniaminku 2. Bundesligi. Co dopiero musi mieć piłkarz w Wolfsburgu, gdzie indywidualna opieka stoi na wyższym poziomie… W Niemczech jest inaczej, tam wymagają od ciebie nauki. Masz się uczyć i koniec. W Polsce piłkarze z czterech stron świata nie mają tej presji, mogą używać łamanej angielszczyzny, a czasami i bez tego nikt ich nie ściga. Trenerzy przymykają oko, panuje ogólne przyzwolenie. Szkoda, bo to dość ważny aspekt, którym różnimy się od podejścia Niemców. Jasne, można się bez tego obejść, ale lepiej jest rozumieć więcej i szybciej niż mniej choćby na odprawach taktycznych.

Nieznajomość języka nie ułatwia sprawy, choć to oczywiście nie oznacza, że w jakimś zespole możesz w ogóle nie zaistnieć. Ze swojego doświadczenia wiem, że jeśli bronisz się umiejętnościami, jesteś naprawdę mocny, to żaden trener cię nie odstawi. Czasami nie potrzebujesz nawet słów, żeby robić dobrą robotę. Spójrzmy na Hiszpanów. Niewielu z nich podchodzi do nauki języka polskiego, a mimo to są cennymi piłkarzami w skali Ekstraklasy.

W jednym z wywiadów powiedział pan kiedyś, że zawiódł się na menedżerach. O co chodziło?

Nie chciałbym do tego wracać. Powiem tylko, że niestety nie wszyscy są porządni. W tym światku trzeba trafić na dobrych ludzi, ale ja tego w wielu momentach nie doświadczyłem.

Menedżerowie potrafili namącić w głowie?

Oczywiście. Kiedy byłem na swoim topie, jeden menedżer dzwonił z propozycją z Hiszpanii, drugi z Francji, a trzeci z Niemiec. Niestety miałem wokół siebie dużo ludzi-podpowiadaczy, którzy z biegiem czasu nie okazali się takimi, którym warto było zaufać. Kiedy strzeliłem 14 bramek w jednej rundzie, telefonów było mnóstwo. Trafiłem na złych ludzi, dlatego została mi pewna zadra z przeszłości.

Może był pan zbyt ufny?

Byłem i zaufałem nie tym ludziom, co trzeba. Zabrakło mi czujności.

Skąd pomysł na Cypr?

Miałem 33 lata, Zagłębie Lubin zdobyło mistrza Polska, a mi podziękowano. Nie miałem żadnej oferty, więc poszedłem do Górnika Polkowice, tam grałem w 4. lidze. Okienko transferowe wciąż było otwarte i pewnego dnia zadzwonił do mnie jeden z bardziej życzliwych menedżerów z propozycją gry właśnie na Cyprze. Zgodziłem się, spędziłem tam osiem miesięcy, ale nie mogę tej przygody zaliczyć do udanych, bo spadliśmy z ligi, a ja jako pomocnik strzeliłem tylko jedną bramkę. Sportowo nie wyszło, mimo że zebrałem kilka fajnych doświadczeń. Śmieszy mnie, kiedy słyszę z ust kibiców polskich drużyn, że w europejskich pucharach na spokojnie możemy ogolić cypryjskie ekipy. Oj, tacy ludzie są w poważnym błędzie.

Jakieś nietypowe historie z Cypru?

Nie miałem szalonego prezesa, ale powiedzenie o tym, że na Cyprze trzeba długo czekać na pieniążki, oczywiście okazało się prawdziwie. No, z tą różnicą, że do dzisiaj nie doczekałem się swojej pensji. Kiedy wygrywaliśmy, wszystko było elegancko, natomiast gdy zaczęły pojawiać się porażki, w sejfie nagle brakowało kasy. Zostawiłem tam połowę swojego kontraktu! Nie dało się potem tego wyegzekwować, to był bilet w jedną stronę.

Chyba nie mówimy o zarobku na poziomie 1200 zł miesięcznie.

Nie, nie, nie. Tam obiecują złote góry, ale trzeba być uprzedzonym. Dostajesz połowę? Powinieneś być zadowolony.

Zadowoleni mogli być kibice Zagłębia. Oni wspominają pana najlepiej.

Ode mnie było wielu lepszych zawodników, ale mogę powiedzieć jedno: przez siedem lat w Zagłębiu zawsze dawałem z siebie maksa. Jak nie wychodziło, to trudno, miałem słabszy dzień, natomiast nigdy nie było tak, że podchodziłem do swoich obowiązków lekceważąco. Najlepiej wspominam okres, w którym grałem jako napastnik. Z Zawiszy przychodziłem jako pomocnik, jednak w pewnym okresie sezonu mieliśmy kilka kontuzji, dlatego trener Mirosław Jabłoński przestawił mnie na atak. Właśnie wtedy strzeliłem 14 bramek.

Swego czasu podejrzewano, że brał pan udział w sprzedaniu meczu ze Śląskiem Wrocław.

To nie była miła sytuacja. Mecz ze Śląskiem jest meczem o wszystko, meczem wyjątkowym, ale nawet takie potrafią przecież nie wyjść. Tak jak w Lidze Mistrzów, gdzie Barcelona potrafiła wygrać 4:1 na Camp Nou, by za chwilę pojechać do Rzymu i przegrać 0:3. To właśnie tego typu sytuacja, ale skoro kibic szuka podtekstów, to okej, niech mu będzie. Powiem tylko, że do tej pory nikt nie zaciągnął mnie do prokuratury, nigdzie nie zeznawałem, więc przyjmuję takie oskarżenia z przymrużeniem oka.

W pana czasach temat korupcji nie był czymś abstrakcyjnym. To się naprawdę działo.

Niestety tak. Swego czasu znaleziono 100 tysięcy złotych w aucie sędziego, to znaczy w kole zapasowym. Byli zamieszani i sędziowie, i piłkarze czy działacze. Wielu ludzi ubrudziło sobie ręce, ale ja nigdy się do tego nie zbliżyłem. Dla mnie to temat zamknięty, a jeśli ktoś ma jakieś domysły, to zapraszam do prokuratury, niech opowie.

W szatni rozmawiało się o takich rzeczach? Podejrzeniach, że jakiś mecz był ustawiony?

Kiedy wyłapywali sędziów, oczywiście o tym żywo rozmawialiśmy, ale jeśli ktoś miał coś na sumieniu, raczej się obawiał i unikał takich tematów. Pamiętam, że grało się czasami naprawdę dziwne mecze, jednak nikt nikogo za rękę nie łapał, mogliśmy się tylko domyślać.

Postać, która najbardziej zalazła panu za skórę?

Był pewien sędzia w ekstraklasie, który jest już na emeryturze. Bardzo ładnie wypowiadał się na boisku, kiedy ktoś miał jakieś pretensje, w większości słuszne. Obracał się i odpowiadał tylko: spierdalaj. Dzisiaj kamery by to wyłapały, wtedy było inaczej. Nie dało się z nim nawet spokojnie podyskutować, nie było szans.

Najbardziej charakterystyczny zawodnik, taki jedyny w swoim rodzaju?

Manuel Arboleda! To był zawodnik, który jako jedyny przed meczem potrafił odmówić modlitwę. Inni robili to w duchu, natomiast on modlił się do zdjęć, miał w szatni swego rodzaju ołtarzyk. Niektórych to szokowało, ale moim zdaniem to coś pozytywnego. Manuel był wielką postacią w skali Zagłębia, robił naprawdę duże wrażenie.

Bramkarze z tamtych lat też robili wrażenie, np. Grzegorz Szamotulski, któremu dwa razy strzelił pan karnego?

Oj, zdecydowanie. To byli nie tylko bramkarze, ale też wielkie charaktery. Pewnego razu pojechaliśmy na Legię, przegraliśmy tam w doliczonym czasie gry, a ja strzeliłem Szamotulskiemu bramkę z dystansu. To było coś. Miałem okazję pokonać również Maćka Szczęsnego czy grać z Widzewem, który chwilę później jechał na rewanż z Atletico Madryt. Grali Majak, Citko i inni, wybitni piłkarze jak na naszą ligę. Co tu dużo mówić, wspomnienia na całe życie. Kiedyś nie było tak jak dzisiaj, poziom rozgrywek nie był tak wyrównany. Panowały dwie-trzy drużyny, którym wyrwanie punktów niemal graniczyło z cudem. Widzieliśmy to później w pucharach, w których Wisła, Widzew czy Legia potrafiła pokonywać silniejszych od siebie.

Wypisałem sobie trenerów, z którymi miał pan okazję współpracować. Adam Nawałka, Czesław Michniewicz, Maciej Skorża, Andrzej Szarmach czy Ireneusz Mamrot. Dużo ciekawych nazwisk.

Za kadencji trenera Nawałki byłem nawet kapitanem. Niesamowity profesjonalista, skupiał się na każdym detalu, wymagał organizacji na tip-top. Powiedziałbym też, że miał wyjątkowe, ogniste przemowy, najlepsze obok trenera Michniewicza. Wtedy w Zagłębiu mu nie wyszło, ale bynajmniej nie z jego winy. W klubie stworzył się podział, bo części zawodników nie spodobał się fakt, że przychodzi kilka nowych nazwisk z większymi kontraktami.

Co do Czesława Michniewicza, trafiłem do jego zespołu fartem. Nie miałem wtedy klubu, bo przedwcześnie zerwałem kontrakt z Górnikiem Łęczna. Miałem gorącą głowę! Przychodziłem za kadencji trenera Dariusza Kubickiego, ale w sierpniu pojawił się trener Krzysztof Chrobak, który w Amice zawsze ściągał mnie około 60-70. minuty. W Łęcznej to się oczywiście powtarzało, trener miał swoją filozofię, a ja swoją, dlatego zrezygnowałem z dalszego grania. Trener Michniewicz akurat nie miał lewego obrońcy i postanowił mnie przygarnąć, za co jestem mu ogromnie wdzięczny do dzisiaj. Co jak co, ale dał mi możliwość zdobycia mistrzostwa Polski z Zagłębiem. Ciekawa postać, potrafił dotrzeć do wszystkich od młodszych po starszych. Miał wrodzoną charyzmę, którą posiada niewielu.

A Ireneusz Mamrot?

Miał świetne odprawy, wzbudzał posłuch, zarażał pasją. Buńczuczna postać, ale doskonale wiedząca, co chce osiągnąć. Śmiało mogę powiedzieć, że duża przyszłość przed nim, choć poziom trenera Nawałki czy Michniewicza jest raczej nieosiągalny. Nie te wartości wolicjonalne, to trzeba mieć od urodzenia.

Poznał pan trochę ciekawych osobistości i przeżył wiele lat na polskich boiskach. Nie jest pan postacią anonimową, a takie potrafią zwrócić uwagę telewizji czy programów eksperckich. Nie było takiej myśli, że czas po karierze można by wykorzystać lepiej właśnie pod tym kątem?

Nigdy o czymś takim nie myślałem. Ba, nigdy nie lubiłem wywiadów, bo później zastanawiałem się, jakie będą ich następstwa, co powie szatnia i tak dalej. Stwierdziłem u schyłku kariery, że zrobię papiery trenerskie, wezmę jakąś drużynę w B-klasie i zobaczę, jak będzie mi szło. Chciałem się sprawdzić. Okazało się, że nieźle sobie radzę, zrobiłem kilka awansów, dlatego poszedłem za ciosem i zaliczałem kolejne kursy. Co ważne, nie robiłem i nie robię niczego za wszelką cenę. Mam czas, szukam rozwoju i cieszę się chwilą obecną. Wiem, że przy piłce będę zawsze. Teraz w Chojnowie się trochę zaszyłem, ale tylko dlatego, że nie lubię rozgłosu. Mam nadzieję, że z biegiem czasu to wyniki będą mówić same za siebie.

Jak chciał pan zostać zapamiętany po karierze?

Jako zawodnik, który zawsze grał do końca i niezależnie od okoliczności dawał z siebie 100%. Jako prawdziwy walczak.

ROZMAWIAŁ KAMIL WARZOCHA

fot. Newspix

Kamil Warzocha

Nołnejm z Chojnowa wynaleziony przez trenera Rokuszewskiego. Trzeci najmłodszy w zespole Weszło, filolog i (jeszcze) student dziennikarstwa. Chciał być piłkarzem, może kiedyś zostanie dziennikarzem. Na boisku czerpie z Zielińskiego, w życiu od Lewandowskiego. Najbardziej lubi robić wywiady.

Opublikowane 11.12.2020 13:55 przez

Kamil Warzocha

#WeszłoFuksem
16.06.2021

Finlandia za dziewięć tysięcy, efektowna tasiemka i sukcesy na Euro

Weszło Fuksem, czyli najlepsze kupony poprzedniego tygodnia. No nie będziemy ukrywać – lubimy robić te zestawienia, bo po każdym z tych kuponów robimy coś w stylu “o kurde, serio mu to weszło?”. Co mamy dla was tym razem? Mamy singla trafionego za tysiaka. Efektowną tasiemkę puszczoną z samego rana. No i graczy obłowionych na Euro […]
16.06.2021
#WeszłoFuksem
02.06.2021

Spec od tenisa, mocny gracz siatkówki i top kupony na Polskę

Imponująca tasiemka, solo grane za sporą stawkę czy wróżenie z fusów, ekhm, to znaczy meczów towarzyskich. W ostatnim tygodniu działo się wiele nie tylko w piłce nożnej, dlatego wśród dzisiejszych przykładów szczęśliwych kuponów w Fuksiarzu znajdzie się nie tylko nasz ulubiony sport. Jak co tydzień prezentujemy wam w naszym cyklu #WeszłoFuksem najciekawsze kupony graczy Fuksiarza. […]
02.06.2021
Fuksiarz.pl - Zakłady bukmacherskie
28.05.2021

Manchester City vs Chelsea – kursy na finał Ligi Mistrzów

W przeciągu dwóch dekad po raz trzeci w finale Ligi Mistrzów zobaczymy dwa angielskie zespoły. Kursy bukmacherskie na mecz Manchester City vs Chelsea uderzająco przypominają te sprzed dwóch lat, kiedy to o puchar Ligi Mistrzów walczył Tottenham z Liverpoolem. Kibice na pewno życzą sobie, by scenariusz zbliżającego się spotkania był na wskroś inny i bardziej […]
28.05.2021
#WeszłoFuksem
27.05.2021

Napoli, Napoli, kupon ci spartoli

Tasiemki z pewniakami, triple grane na sporą stawkę czy idealny przykład na early payout – to dzisiejsze przykłady szczęśliwych kuponów w Fuksiarzu. Jak co tydzień prezentujemy wam w naszym cyklu #WeszłoFuksem najciekawsze kupony graczy Fuksiarza. Komu poszczęściło się tym razem? A kto miał potężnego pecha? Kto z was nie lubi pewniaczków? Pan lubi, pani lubi, […]
27.05.2021
Fuksiarz.pl - Zakłady bukmacherskie
18.05.2021

2 tysiaki, kupon solo, Wisła Kraków poza kontrolą!

Ileż to razy puszczaliście efektowną taśmę, by na koniec weekendu wykrzyczeć “matko z córką, jeden nie wszedł!”. Przypuszczamy, że niejednokrotnie. I szczerze wam współczujemy, też byliśmy często po tej stronie kuponu. Natomiast jak co tydzień w naszym #WeszłoFuksem przyglądamy się efektownym kuponom, które weszły. Komu poszczęściło się w Fuksiarzu tym razem? Stary, dobry system “graj […]
18.05.2021
Weszło
16.05.2021

Wielki finał Pucharu Fuksiarza! Glazurek czy Smyk, Smyk czy Glazurek?

Wszystko co dobre – szybko się kończy. Niestety, dzisiaj dobiega końca sezon w najlepszej lidze świata – czyli w Ekstraklasie, ale i dzisiaj poznamy ostateczne rozstrzygnięcia w najbardziej prestiżowym konkursie typerskim na wschód od Chociebuża. Puchar Fuksiarza, Fuks-Cup, Copa de Fuksiarzores – wieczorem dowiemy się, kto podniesie go do góry, przejeżdżając odkrytym autokarem po Warszawie.  […]
16.05.2021
Weszło
18.06.2021

Sobota z Weszło FM: 10 godzin z Euro, mecz z Hiszpanią z Kowalem i Kanią

Kończymy drugą kolejkę zmagań na mistrzostwach Europy, a to oznacza aż 10 godzin z turniejem na naszej antenie. Od 14:00 Mistrzowskie studio do wszystkich trzech meczów, a wieczorem także Hejt Parki prosto z Kanału Sportowego. Przy okazji meczu Polska – Hiszpania towarzyszyć wam będą Kamil Kania i Wojciech Kowalczyk. Szczegóły znajdziecie poniżej: 09:00 – 11:00 […]
18.06.2021
Weszło
18.06.2021

Nikt nie będzie tęsknił, panie Boniek

Zbigniew Boniek kończy swoją pracę w PZPN-ie. I bardzo dobrze. Jego druga kadencja to nieporozumienie. Masa głupot, błędów i straconych szans. Doszliśmy do momentu, w którym lepiej dla polskiej piłki będzie, szczególnie tej reprezentacyjnej, gdy Bońka w niej zabraknie. Ja nie zatęsknię. Wam też nie radzę, ale jeśli tak wsłuchać się w nastroje, to mało […]
18.06.2021
Weszło
18.06.2021

Już jest mi żal tej Holandii (8)

Wdzięczna Lubelszczyzna, konkretnie stadion w Łęcznej. Luty 2016. Godzina 15.30. Na boisko Górnika wybiegli lokalni piłkarze oraz ich goście z Korony Kielce. To nie jest miejsce na robienie wielkich rzeczy, to nie jest ani termin, ani okazja, by spodziewać się fajerwerków. A jednak, to jest mecz, który pamiętam do dzisiaj, choć odbył się już ponad […]
18.06.2021
Weszło
18.06.2021

Człowiek w ogniu. Dumfries podbija Euro

Salka konferencyjna amatorskiego holenderskiego klubu VV Smitshoek. Trwa spotkanie zawodników z trenerami. Ni to odprawa, ni to pogadanka, ni to zgromadzenie. Ktoś się śmieje, ktoś opowiada kawał, komuś w plecaku brzęczy piwko. To nie wielki świat futbolu. Młodsi mają szkołę, starsi mają pracę, piłka nożna to dla nich hobby. Ale to jedna z tych rozmów […]
18.06.2021
Weszło
18.06.2021

Tydzień turnieju, a my już w domu. Prawie jak kadra! Tetrycy od 12

W euroodcinku “Dwóch zgryźliwych tetryków” Jakub Olkiewicz i Leszek Milewski rozmawiają o tym, że Lukaku wszystko potrafi zrobić lepiej, że Dania mogłaby się nauczyć strzelać, a Holandia jest całkiem spoko. Nie braknie też polskich wątków, w tym drobiazgowej analizy, z której wynika, że mamy małe szanse na mistrzostwo Europy. Spis treści: 0:00 DZIEŃ DOBRY ANEGDOTO […]
18.06.2021
Weszło
18.06.2021

O Lukaku, okazjach Danii i Lidze Narodów D (8)

Proszę państwa, wysoki sądzie, to jest najlepszy piłkarz turnieju, Romelu Lukaku. Ja zdaję sobie sprawę, że niektórych widzieliśmy tylko w jednym meczu, a Lukaku już w dwóch. Może za chwilę bębenek podbije Pogba, Mbappe, może Ronaldo, może jeszcze ktoś zrobi coś niebywałego, co przyćmi Lukaku. Ale turniej jest szybki. Nie masz czasu czekać. I na […]
18.06.2021
Weszło Extra
15.06.2021

Miły, milutki. Bajka o N’Golo Kante

N’Golo Kante pokazuje wszystkie zęby. To jego charakterystyczny urzekający uśmiech. Kupuje nim wszystkich. Wtedy jeszcze tylko w nadsekwańskim Suresnes, ale minie kilka lat i w jego bezpretensjonalności zakocha się cały piłkarski świat. Ubrany jest w niebieski t-shirt z nadrukiem. Stoi w drugim rzędzie. Z przodu, przed nim, sytuuje się dwóch chłopców. Ksywki – Gerrard i […]
15.06.2021
Weszło Extra
14.06.2021

Podejście zmienił o 180 stopni, charakter nie. Historia Jakuba Świerczoka

Jakub Świerczok jest dziś naszą główną nadzieją na wsparcie Roberta Lewandowskiego w ataku. W reprezentacji Polski to nadal totalny żółtodziób, choć w przyszłym roku dobije do trzydziestki, a już dziewięć lat temu grał na poziomie Bundesligi. Nim jednak znalazł się w tym miejscu, w którym jest obecnie, musiał przejść długą, pełną wybojów drogę. Z pewnością […]
14.06.2021
Weszło Extra
13.06.2021

Pracowity leniuch. Tajniki sukcesu Kamila Piątkowskiego

Autokar Rakowa Częstochowa wyrusza z hotelowego parkingu w stronę boiska treningowego. Droga potrwa dziesięć minut, atmosfera luźna, drużyna w rozbawieniu. Jarosław Jach zwołuje grupę pokerową i zarządza grę w karty. Kilku chłopaków siada tyłem do kierunku jazdy, Kamil Piątkowski jako jedyny przodem. Padnie ofiarą misternie przygotowanego żartu. Rozdanie. Piona patrzy, patrzy, a karty układają się […]
13.06.2021
Weszło Extra
11.06.2021

Białek z Rosji: To Euro, a nie podróż służbowa!

Trzy lata temu zacząłem z grubej rury. Nie wpuszczono mnie na pokład samolotu do Moskwy, moja wiza miała zacząć obowiązywać 50 minut po przylocie. Musiałem w kilka godzin ogarnąć alternatywny transport do Rosji i znaleźć sposób na przejazd przez Białoruś, do czego normalnie potrzebna jest wiza, na którą czeka się dwa tygodnie. I choć z […]
11.06.2021
Weszło Extra
10.05.2021

Adam Topolski: Dla atmosfery można było wyolbrzymiać opowieści

Adam Topolski to jedna z najbarwniejszych postaci polskiego futbolu na samym początku XXI wieku. Jego opowieści i anegdotki są wręcz legendarne. Piłkarze mówią o nim: potrafiłby sprzedać piasek na pustyni. Podkreślają to, że potrafi zbudować atmosferę w szatni, jadąc na picu. Niespełna 70-letni szkoleniowiec niedawno podjął się ostatniego wyzwania w swojej długiej przygodzie z ławką […]
10.05.2021
Weszło
08.05.2021

“Nie znam zapachu skarpet w szatni, ale nie czuję się przez to mniej kompetentny”

Jest skautem Arsenalu. Pracował w West Bromwich czy Azjatyckiej Konfederacji Piłkarskiej. Jako jeden z nielicznych Polaków ukończył studia FIFA Master. Tomasz Pasieczny opowiada o tym, dlaczego Arsenal go nie zwolnił przy masowych cięciach. Ale głównie rozmawiamy o tym, jak wyglądałby pion sportowy zarządzany przez niego. Bo Pasieczny nie ukrywa, że chciałby zostać dyrektorem sportowym w […]
08.05.2021
Weszło Extra
23.01.2021

“Ostrzegają mnie, że zostanę kaleką. Chcę jednak wrócić do poważnego grania”

Kiedy Michał Bartkowiak miał 9 lat, strzelał bramki Barcelonie. Swego czasu był uznawany za największy talent na Dolnym Śląsku, a w kadrach młodzieżowych robił świetną robotę u boku Dawida Kownackiego czy Bartłomieja Drągowskiego. Jako 16-latek grał już na poziomie centralnym, liznął Ekstraklasy we Wrocławiu, poznał realia 1. ligi w Legnicy. Niestety jego rozwój zaczęły zaburzać […]
23.01.2021
Weszło
11.12.2020

Grzybowski: Mogłem zostać żołnierzem za większe pieniądze, wybrałem piłkę. Nie żałuję

Dorastał w latach 80., kiedy liczyły się tylko piłka, koledzy i boisko. Chciał go Bobo Kaczmarek, ale na drodze stanęła służba wojskowa. Mógł grać w Auxerre prowadzonym przez legendarnego Guya Rouxa, ale miał za gorącą głowę. Pod wodzą Czesława Michniewicza zdobywał mistrzostwo Polski z Zagłębiem Lubin, za kadencji Adama Nawałki nosił opaskę kapitańską. Trafił do […]
11.12.2020
Liczba komentarzy: 8
Subscribe
Powiadom o
guest
8 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Gracz
Gracz
6 miesięcy temu

Pamiętam 4-6 lat temu jak grałem z Panem Grzybowskim. 1 mecz. Powiedział do mnie: “biegnij przed siebie i dostaniesz piłke. I dał taką sznyte z 50-60 metrów. idealnie na noge. Wspaniały zawodnik

napadzior
napadzior
6 miesięcy temu

długo jeszcze będziecie żyć przeszłością i grajkami z kozich wólek?

Jakub
Jakub
6 miesięcy temu
Reply to  napadzior

Starsi czytelnicy lubią powspominać lata 90 i pilkarzy z charakterem a nie dzisiejsze pizdy w sluchawkach i z torebeczką pedałówką luis witą

Marian
Marian
6 miesięcy temu
Reply to  Jakub

Dobrze gada, polać dla niego

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin (@fc-bazuka-bolencin)
6 miesięcy temu

Czesiek, jaki szczupły 🙂

Zivrah
Zivrah
6 miesięcy temu

238 spotkań w lidze w tamtych czasach i zawsze trzymał sie z dala od korupcji. Santo Subito!
No chyba,że jak to mówi mój przyjaciel : pierdol,pierdol a ja posłucham …

Czesław
Czesław
6 miesięcy temu

Znam tego pana od kilku dobrych lat i jedno przyznam piłka dla niego jest prawie wszystkim.
To gość który urodził się po to by grać w piłkę.
Jestem pewien że gdybym go obudził w środku nocy i zapytał zagrasz? To usłyszał bym NO PEWNIE!!!
Życzę Zbyszkowi takich samych sukcesów w roli trenera jakie osiągnął na boisku strzelając gole w swojej karierze piłkarza.

Pozdrawiam
Czesław

Damian
Damian
6 miesięcy temu

Grałem kiedyś przeciwko temu Panu jak ktoś zadecydował z Chrobrego Głogów że Pan Zbyszek zejdzie do II drużyny Chrobrego. Było miło popatrzeć jak się ustawia napastnik wzgłędem obrońcy. Nikt nie mógł go złapać na spalonym. Przebiegał przed twarzą obrońcy. Pewnie pan zbyszek wie o czym mówie w szerz boiska a dopiero po chwili urwanie się obrońcy. Szkoda że Akademia Zagłębia za wszelką cenę nie wykorzystuje swoich byłych idoli. A te dzieciaki które tylko umieją strzelać palcami w klawiaturę i pisać głupotki zapraszam na boiska sprawdźcie swoje umiejętności właśnie w takich klasach B,A okręgówkach – I oby wystarczyło wam zaparcia i ambicji tyle co miał jako piłkarz Pan Zbyszek. DZIĘKUJEMY. DZIĘKUJEMY dziękujemy.

Suche Info
18.06.2021

Spezia chętna na Linettego

Karol Linetty w nowym sezonie najpewniej nadal będzie występował w Serie A, ale niekoniecznie w Torino. Kilka tygodni temu łączono go z Cagliari, a teraz chętna na jego zatrudnienie jest Spezia. Polaka chciałby sprowadzić Riccardo Pecini, który zaczyna pracę jako dyrektor sportowy Spezii, a dotychczas był szefem skautów w Sampdorii, w której Linetty z powodzeniem […]
18.06.2021
Weszło
18.06.2021

Sobota z Weszło FM: 10 godzin z Euro, mecz z Hiszpanią z Kowalem i Kanią

Kończymy drugą kolejkę zmagań na mistrzostwach Europy, a to oznacza aż 10 godzin z turniejem na naszej antenie. Od 14:00 Mistrzowskie studio do wszystkich trzech meczów, a wieczorem także Hejt Parki prosto z Kanału Sportowego. Przy okazji meczu Polska – Hiszpania towarzyszyć wam będą Kamil Kania i Wojciech Kowalczyk. Szczegóły znajdziecie poniżej: 09:00 – 11:00 […]
18.06.2021
Suche Info
18.06.2021

Janusz Niedźwiedź trenerem Widzewa Łódź

Janusz Niedźwiedź został nowym trenerem Widzewa Łódź. Podpisał dwuletni kontrakt z opcją przedłużenia o rok. 39-letni szkoleniowiec ostatnio prowadził Górnika Polkowice, z którym wywalczył awans do I ligi. Niedźwiedź zastąpił na stanowisku Marcina Broniszewskiego, któremu dziś podziękowano za współpracę. Fot. Newspix
18.06.2021
Suche Info
18.06.2021

Dariusz Marzec zostaje w Arce Gdynia

Mimo przegranego barażu z ŁKS-em przed własną publicznością, Dariusz Marzec nadal będzie trenerem Arki Gdynia. On i jego asystent Janusz Świerad podpisali kontrakty na nowy sezon z opcją przedłużenia o kolejny rok.  Marzec prowadzi Arkę od grudnia. Dotarł z tym zespołem do finału Pucharu Polski, w którym jednak lepszy okazał się Raków. Ogółem gdynianie w […]
18.06.2021
Suche Info
18.06.2021

Bośniacki bramkarz w Rakowie Częstochowa

Raków Częstochowa pożegnał latem i Dominika Holca, i Branislava Pindrocha, więc sprowadzenie nowego bramkarza było koniecznością. Został nim Vladan Kovacević z FK Sarajewo. 23-letni Bośniak podpisał kontrakt do 2024 roku z opcją przedłużenia o kolejne dwa lata. – Obserwowaliśmy Vladana od dłuższego czasu i bardzo cieszymy się, że udało się go pozyskać. To bramkarz wpisujący […]
18.06.2021
Suche Info
18.06.2021

Marcin Broniszewski nie jest już trenerem Widzewa

Marcin Broniszewski przestał być trenerem Widzewa Łódź i odchodzi z klubu.  Broniszewski pracował w Widzewie od sierpnia ubiegłego roku – najpierw jako asystent Enkeleida Dobiego, a po jego zwolnieniu w kwietniu przejął stery w pierwszej drużynie. W dziesięciu meczach wywalczył 11 punktów (2 zwycięstwa, 5 remisów, 3 porażki). Przypomnijmy, że od kilku dni nowym właścicielem […]
18.06.2021
Suche Info
18.06.2021

Victor Garcia Marin wzmacnia Śląsk Wrocław

Potwierdziły się nasze wczorajsze informacje: szeregi Śląska Wrocław zasilił Hiszpan Victor Garcia Marin. 27-letni lewy obrońca podpisał kontrakt do 2024 roku.  – Jesteśmy zadowoleni, że trafia do nas zawodnik, który grał regularnie na zapleczu jednej z najlepszych lig świata. Victor to piłkarz dysponujący bardzo dobrym dośrodkowaniem, ma świetnie ułożoną lewą nogę. Jest szybki i potrafi […]
18.06.2021
Suche Info
18.06.2021

Chudy i Masouras odchodzą z Górnika Zabrze

Martin Chudy po wygaśnięciu kontraktu odejdzie z Górnika Zabrze. Zanosiło się na to od dłuższego czasu, a w piątek zostało oficjalnie potwierdzone. Słowacki bramkarz przyszedł do Górnika zimą 2019 roku, od razu wskoczył do składu i od tej pory nie opuścił ani minuty w Ekstraklasie! Łącznie w barwach zabrzan rozegrał 87 meczów. 26 razy zachował […]
18.06.2021
Suche Info
18.06.2021

Drągowski na celowniku Interu

Bartłomiej Drągowski w ostatnich tygodniach był już łączony m.in. z Atalantą czy Borussią Dortmund, a teraz “Tuttosport” donosi, że poważnie zainteresowany bramkarzem Fiorentiny jest Inter.  Polak docelowo miałby zostać następcą Samira Handanovicia, który ma już 36 lat i ostatnio miewał wahania formy. Dyrektor sportowy mediolańczyków Giuseppe Marotta podczas pracy w Juventusie na podobnej zasadzie szykował […]
18.06.2021
Weszło
18.06.2021

Nikt nie będzie tęsknił, panie Boniek

Zbigniew Boniek kończy swoją pracę w PZPN-ie. I bardzo dobrze. Jego druga kadencja to nieporozumienie. Masa głupot, błędów i straconych szans. Doszliśmy do momentu, w którym lepiej dla polskiej piłki będzie, szczególnie tej reprezentacyjnej, gdy Bońka w niej zabraknie. Ja nie zatęsknię. Wam też nie radzę, ale jeśli tak wsłuchać się w nastroje, to mało […]
18.06.2021
Suche Info
18.06.2021

Artur Derbin pozostanie trenerem GKS-u Tychy

Artur Derbin nadal będzie trenerem GKS-u Tychy. W związku ze spełnieniem odpowiednich zapisów, jego umowa została automatycznie przedłużona do czerwca 2022 roku.  Derbin szkoleniowcem tyszan został przed startem ubiegłego sezonu. Zajął z GKS-em trzecie miejsce w I lidze, do ostatniej kolejki mając szanse na bezpośredni awans. GKS zawiódł później w barażach, odpadając u siebie z […]
18.06.2021
Suche Info
18.06.2021

Sześciu zawodników odeszło z Podbeskidzia

Podbeskidzie Bielsko-Biała kontynuuje kadrowe przemeblowania po spadku do I ligi. Dziś poinformowano, że szeregi “Górali” opuszcza sześciu zawodników.  Są to Dmytro Baszłaj, Karol Danielak, Gergo Kocsis, Petar Mamić, Sierhij Miakuszko i Michał Rzuchowski. Najbardziej zawiedli Baszłaj i Kocsis. Najlepiej z tego grona prezentował się Rzuchowski, choć w tym przypadku “najlepiej” nie znaczy “dobrze”. Przypomnijmy, że […]
18.06.2021
Suche Info
18.06.2021

Mateusz Bodzioch na stałe w Radomiaku

Mateusz Bodzioch zostaje w Radomiaku Radom. 31-letni obrońca podpisał z beniaminkiem Ekstraklasy kontrakt do 2023 roku z opcją przedłużenia.  Bodzioch w październiku został wypożyczony ze Stali Mielec, w barwach której nie zdołał zadebiutować na najwyższym szczeblu. W Radomiaku od razu wskoczył do składu i nie oddał miejsca do końca rundy jesiennej. Wiosną jego akcje spadły, […]
18.06.2021
Suche Info
18.06.2021

Cholewiak piłkarzem Górnika Zabrze

Mateusz Cholewiak został nowym piłkarzem Górnika Zabrze. Podpisał dwuletni kontrakt z opcją przedłużenia o rok.  – Cieszymy się, że trafia do nas piłkarz z bardzo dużym doświadczeniem i obyciem. Górnik potrzebuje piłkarzy, którzy odnosili sukcesy, a tak przecież jest w przypadku Mateusza, który grał w meczach o dużą stawkę. Cholewiaka cechują nie tylko duże umiejętności piłkarskie, […]
18.06.2021
Suche Info
18.06.2021

Ultrasi Parmy do Buffona: Jesteś najemnikiem, nie bohaterem

Dopiero co Parma ogłosiła, że Gianluigi Buffon wrócił do Parmy, z której wyszedł na wielki piłkarski świat. To wiązało się z wieloma pozytywnymi głosami, to był moment ikoniczny. Ale, jak się okazuje, nie wszyscy są z powrotu włoskiego bramkarza zadowoleni. Ultrasi klubu dali znać, że “Gigi” nie jest mile widziany. Continued.. ”20 years ago you […]
18.06.2021
Suche Info
18.06.2021

Lewandowski: – Brakuje nam iskry, żeby przełożyć naszą jakość na mecze

Robert Lewandowski wypowiedział się na temat meczu ze Słowacją. Nie ukrywamy, że czekaliśmy na głos naszego kapitana. Nic specjalnie odkrywczego nie powiedział, choć zastanawia stwierdzenie, że reprezentacji brakuje pewnego rodzaju iskry. Detalu, dzięki któremu jakość z treningu uda się przełożyć na mecze. Robert twierdzi, że to w końcu się zmieni. – Mieliśmy kontrolę nad meczem, […]
18.06.2021
Suche Info
18.06.2021

Peszko: – Powiedziałem “Lewemu”, że zagrał słabo. Był rozczarowany

Jak wiadomo, Sławomir Peszko zna się z Robertem Lewandowskim całkiem dobrze. Piłkarz Wieczystej to wykorzystał, mówiąc “Lewemu”, że zagrał słabo w meczu ze Słowacją. Były reprezentant Polski zdradził też, że po rozmowie z naszym kapitanem ma nadzieje przed jutrem. – Nie wiem, czy ktoś ma odwagę zwrócić uwagę Lewandowskiemu. Ja z nim rozmawiałem i powiedziałem […]
18.06.2021
Weszło
18.06.2021

Już jest mi żal tej Holandii (8)

Wdzięczna Lubelszczyzna, konkretnie stadion w Łęcznej. Luty 2016. Godzina 15.30. Na boisko Górnika wybiegli lokalni piłkarze oraz ich goście z Korony Kielce. To nie jest miejsce na robienie wielkich rzeczy, to nie jest ani termin, ani okazja, by spodziewać się fajerwerków. A jednak, to jest mecz, który pamiętam do dzisiaj, choć odbył się już ponad […]
18.06.2021