post Przemysław Michalak

Opublikowane 20.11.2020 11:06 przez

Przemysław Michalak

Ireneusz Mamrot w środę cieszył się z wygranej Arki Gdynia z Zagłębiem Sosnowiec, lecz i tak wieczorem przeczytał, że w jego miejsce może zostać zatrudniony Mariusz Rumak. Na dziś temat jest nieaktualny, jednak jakieś ziarno niepewności mogło zostać zasiane. Z trenerem gdynian rozmawiamy o tych spekulacjach, ale również o powodach zadyszki z ostatnich tygodni, pretensjach do drużyny po meczu w Olsztynie, potrzebie odcinania się od bodźców zewnętrznych i wyolbrzymionym statusie Arki w kontekście całej I ligi, co być może spotęgowało nerwowy odbiór kilku spotkań z rzędu bez zwycięstwa. Zapraszamy. 

Zaskoczył pana tekst w „Przeglądzie Sportowym” o możliwym zatrudnieniu przez Arkę Mariusza Rumaka czy niekoniecznie, bo wiedział pan, jaka jest sytuacja?

Nie bardzo rozumiem, „jaka jest sytuacja”, bo ustalenia przed sezonem były jasne: mamy w zasadzie całkowicie nowy zespół. Nie powstał on w taki sposób, jak u ekip, które dziś w tabeli są przed nami. One budowały w znacznie dłuższym okresie. My w ciągu kilku tygodni zmieniliśmy większość składu – piętnastu zawodników przyszło, dziewiętnastu odeszło. Po drodze muszą wystąpić różne trudności, każdy przeciwnik stawia inne wymagania. Ten proces ciągle trwa. Mieliśmy gorszy czas, ale na dziś uważam, że fundamenty drużyny już położyliśmy. Potrzebuje ona jeszcze 2-3 konkretnych wzmocnień, aby lepiej funkcjonować. Zimą zmian kadrowych będzie znacznie mniej.

A że odbiór pewnych spraw jest taki a nie inny? Nie mam na to wpływu. Wiadomo, z czym wiąże się praca trenera, jestem na to wszystko uodporniony. Oczywiście nie są to rzeczy przyjemne, bo piłkarze też te teksty czytają.

Czyli nie miał pan poczucia, że z Zagłębiem Sosnowiec gra o posadę?

Nie miałem, ale wiedziałem, że w razie remisu lub porażki przy obecnej sytuacji w tabeli – zwłaszcza w meczu u siebie – na pewno sobie nie pomogę. Wypadlibyśmy poza pierwszą szóstkę, a wszyscy w klubie chcemy w niej być i próbować zmniejszać dystans do zespołów będących na szczycie. Nie jest nam łatwo, ostatnio sporo zawodników było kontuzjowanych i to również nie pomagało.

Wspominał pan, że czytanie o kandydatach przymierzanych na pana miejsce to nic przyjemnego. Pamiętam, jak Dominik Nowak mówił nam, że gdy łączono pana z Miedzią Legnica, zadzwonił pan do niego, żeby go uspokoić.

Jestem trenerem, który przykłada dużą wagę do etyki. Wielu trenerów nie szanuje siebie nawzajem. Nie miałem wtedy żadnej propozycji z Miedzi, chodziło wyłącznie o spekulacje medialne, więc zadzwoniłem do Dominika, żeby go zapewnić, że nie ma żadnego tematu. Chciałem, by mógł spokojnie kontynuować pracę. Wiem, jak się żyje w wirze spekulacji. Przez ostatnio rok w Jagiellonii średnio chyba co dwa tygodnie kogoś do niej przymierzano. Było tego mnóstwo. Nawet jeśli człowiek ma mocną psychikę i sobie z tym radzi, to takie rzeczy mają wpływ na szatnię.

Rozumiem, że Mariusz Rumak nie odezwał się ze sprostowaniem?

Nie musi, to nie jest obowiązek. Z Dominikiem Nowakiem dobrze się znamy, więc zadzwoniłem, ale nie widzę nic złego w tym, że Mariusz Rumak nie zadzwonił [w czwartek Rumak skomentował na sport.tvp.pl, że „w ogóle nie było takiego tematu”, PM].

Potężne zmiany kadrowe i nasilające się kontuzje – to podstawowe powody obniżki formy po świetnym początku sezonu?

Jest jeszcze trzeci powód. Spora część nowych zawodników w poprzednich klubach nie grała regularnie, a letni okres przygotowawczy w praktyce ograniczył się do dwóch tygodni. Kilku chłopaków przyszło z III ligi, w której sezonu nie kończono, inni byli po kontuzjach. Mimo że moim zdaniem i tak dobrze prezentujemy się pod względem fizycznym, to możemy tu jeszcze wiele poprawić. Wtedy i nasza gra będzie wyglądała lepiej. Akurat w I lidze przerwa zimowa jest dłuższa. Można podczas niej sporo zyskać i na to liczę.

W pana wypowiedziach podczas kilku ostatnich konferencji prasowych powtarzał się jeden wątek: uwagi do piłkarzy, że za dużo kombinują na szesnastym metrze, zamiast decydować się na strzały.

To prawda. Każdy z naszych środkowych pomocników dysponuje naprawdę dobrym uderzeniem. Julek Letniowski kilka razy z niego skorzystał, ale pozostali mogliby częściej. Nie mówię o próbowaniu pod publiczkę, żeby przypodobać się kibicom czy dziennikarzom. Wiele zespołów jednak gra przeciwko nam z bardzo nisko ustawioną defensywą i groźnym strzałem z okolic 16-18 metra można dużo zmienić. Nieraz mieliśmy dobrą pozycję do takiej próby, a chcieliśmy dograć komuś stuprocentową sytuację. I takie gole czy akcje nam się zdarzały, ale jest o nie coraz trudniej, bo widzę, jak inni się na nas nastawiają. Większość rywali gra bardzo defensywnie. Może 3-4 zespoły w całej lidze myślą o sobie, reszta głównie analizuje przeciwnika. Łatwiej zrobić trening taktyczny pod niego, licząc na szybkie ataki po kontrach, zamiast prowadzić atak pozycyjny. To kolejny aspekt wymagający czasu. Tutaj również mamy rezerwy i nie chodzi tylko o same strzały. Ciągle nad tymi elementami pracujemy.

Zasadniczo na konferencjach wypowiadał się pan dość stonowanie, ale był jeden wyjątek. Po remisie w Olsztynie stracił pan cierpliwość.

Uważam, że wszelkie nieporozumienia załatwia się w szatni, natomiast po tamtym meczu byłem bardzo zdenerwowany. Nie powiedziałem nie wiadomo czego, nie krytykowałem personalnie, ale nie mogłem przejść do porządku dziennego nad tym remisem. Prowadziliśmy 1:0, jeszcze przed przerwą zaczęliśmy grać w przewadze, mieliśmy świetną sytuację na podwyższenie wyniku. Zabrakło nam determinacji, żeby strzelić drugiego gola i „zniechęcić” rywala do dalszej walki. A tak gospodarze wykazywali mnóstwo determinacji i wyrównali po stałym fragmencie. Do tego momentu nie było jeszcze z nami tak źle, za to po utracie bramki z nas zeszło powietrze, w przeciwieństwie do Stomilu. Punkty tracone w ten sposób, kiedy wszystko układało się pod nas, dużo potem kosztują. Nigdy nie mam pretensji, gdy zawodnik gra najlepiej jak umie i coś mu nie wychodzi. W Olsztynie jednak brakowało nam pewnych cech, które pomogłyby wygrać i przede wszystkim z tego byłem niezadowolony.

Mecz ze Stomilem po raz pierwszy wprowadził do Arki większą nerwowość? Porażkę z GKS-em Tychy można było uznać za typową wpadkę, a remisy w Opolu i u siebie z ŁKS-em trudno uznać za złe wyniki.

Można tak powiedzieć. Z Tychami nie zagraliśmy dobrze, choć i tak lepiej niż ze Stomilem. Uważam z kolei, że przeciwko ŁKS-owi zaliczyliśmy najlepszy występ w tej rundzie. Odbiór przez media był inny, ale kibice po meczu byli bardzo zadowoleni z samej gry. Z Odrą mierzyliśmy się wtedy, gdy jeszcze imponowała formą i prawie nie traciła goli, więc remis to też nie jest kiepski rezultat. Zgadzam się co do Stomilu. Przekonaliśmy się, jak ważna jest sfera mentalna. To już było czwarte kolejne spotkanie bez zwycięstwa i pewność siebie zaczęła nam uciekać. Na początku sezonu potrafiliśmy wygrywać mecze w dziesiątkę, nie było widać osłabienia. Musimy tę pewność, którą w największym stopniu zachwiał właśnie remis w Olsztynie, odbudować.

No a ostatnio wszystko panu popsuł GKS Bełchatów. Wyeliminowaliście Koronę Kielce z Pucharu Polski, rozbiliście Sandecję w lidze i gdyby nie to domowe 1:2, mielibyście teraz serię zwycięstw, a pan zapewne dużo więcej spokoju.

Z Bełchatowem nie byliśmy słabszym zespołem, ale liczą się gole. Korona i Sandecja postawiły z nami na bardzo otwarty futbol, a GKS przyjechał nastawiony mocno defensywnie. Dużo trudniej nam się grało, choć i tak uważam, że to przede wszystkim my wypadliśmy słabiej tamtego dnia. Za wolno graliśmy, co przełożyło się na małą liczbę sytuacji. Wcześniej potrafiliśmy zdobywać dużo bramek po ataku pozycyjnym, ale wtedy szybko wymienialiśmy podania i zdobywaliśmy przestrzenie. Jeśli tego nie ma, rywalowi łatwo się bronić. Szkoda tej porażki, bo mogliśmy złapać serię zwycięstw, a tak musimy ją budować od nowa.

Może zespół po świetnym starcie poczuł się zbyt pewnie? Zewsząd zbierał pochwały, po wygranej z Termaliką w 5. kolejce jeden z felietonistów „Sportu” gratulował wam już awansu do Ekstraklasy…

Myślę, że zostaliśmy bardzo nieobiektywnie ocenieni na plus. Jeszcze przed sezonem zrobiono z nas faworyta do awansu. Nigdy tak o sobie nie mówiliśmy, za wiele się zmieniło w krótkim czasie. Wiemy, jakim składem dysponowała Termalica, która już trzeci sezon dobija się do Ekstraklasy. Pamiętamy, ilu lat na powrót do elity potrzebowało Podbeskidzie, jak długo walczyła o nią Miedź Legnica i tak dalej. I liga jest bardzo specyficzna, a my przy rewolucji kadrowej na pewno potrzebujemy więcej czasu. Zwycięstwa w pierwszych kolejkach nie zamydliły nam oczu. Podczas analiz widzieliśmy, że nawet w wysoko wygranych meczach nie stwarzaliśmy nie wiadomo ile sytuacji. Byliśmy po prostu bardzo skuteczni. To w piłce podstawa, ale w samej grze nie robiliśmy aż takiej różnicy, jak mogłyby sugerować wyniki. Na początku rywale grali z nami trochę inaczej. Dziś, bez względu na to, kto jest gospodarzem, przeważnie nastawiają się na defensywę.

Ale chcąc nie chcąc kilkoma efektownymi występami stworzyliście narrację, że ŁKS i Arka będą pewnym krokiem zmierzać ku Ekstraklasie, a reszta powalczy o miejsca 3-6. I pewnie dlatego późniejsza zadyszka spotkała się z tak nerwowym odbiorem, mimo że więcej przegrywaliście niż remisowaliście.

Często powtarzam, że drużyna od wielu zewnętrznych sygnałów musi się odcinać, nawet w dobrym czasie. To powinno być dla piłkarzy bardzo istotne, trzeba o tym pamiętać. Dziś sytuacja wygląda tak, że ŁKS i Termalica odskoczyły reszcie, ale każdy zespół ma słabsze okresy, ta dwójka moim zdaniem też ich nie uniknie. Kwestia tego, jak długo one trwają i jak się z nich wychodzi. Musimy regularnie punktować i na tym się do końca rundy skupiamy, chcemy jak najwięcej wycisnąć.

W którymś meczu zauważył pan u zawodników, że presja daje o sobie znać?

Wcześniej nie. Dopiero w środę z Zagłębiem Sosnowiec widać było pewną nerwowość w ich poczynaniach. Rozmawiałem o tym z drużyną, nawet jeszcze dziś rano podczas odprawy [rozmawialiśmy w czwartek, PM] i zaznaczałem, że musi się odcinać od zewnętrznych bodźców, które przeszkadzają w skupianiu się na graniu.

Podsumowując: plotki plotkami, pan jest przyzwyczajony i robi swoje.

Taki zawód sobie wybrałem. Wiadomo, że trener zawsze musi liczyć się z każdym scenariuszem. Tak jak mówiłem, ustalenia były takie, że zespół jest budowany w dłuższej perspektywie, ale zdaję sobie sprawę, że po drodze jest życie, które pisze różne scenariusze. Czasami wyniki sprawiają, że cierpliwości zaczyna brakować. W czwartek jednak rozmawiałem z prezesem, który zapewnił, że w ogóle nie było tematu zmiany trenera i tego się trzymam.

Nie chcę się czepiać słówek, ale znów pan powiedział, że „ustalenia były”, a nie są. Może tu coś się zmieniło?

Nie, nie, nic się nie zmieniło. Ale tak jak mówiłem, życie trenerskie każe spodziewać się wszystkiego, co nie znaczy, że tu i teraz coś się dzieje. Żaden trener panu nie powie, że ma pewność, iż za dwa miesiące będzie prowadził dany zespół, nawet jeśli aktualnie prowadzi w tabeli. Później może nadejść gorszy okres i szybko się zapomina o dobrych meczach, patrząc na stan obecny.

Pół żartem, pół serio – o posadę powinien się pan zacząć obawiać dopiero po wydaniu przez klub oficjalnego komunikatu ze wsparciem. Praktyka pokazuje, że bardzo często po czymś takim szkoleniowiec za tydzień lub dwa traci robotę.

Dlatego czasami lepiej nic nie mówić i nie deklarować, tylko po prostu pracować.

rozmawiał PRZEMYSŁAW MICHALAK

Fot. FotoPyK/Newspix

Opublikowane 20.11.2020 11:06 przez

Przemysław Michalak

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 2
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Jurgen Guardiola
Jurgen Guardiola

Ja jakimś wielkim fanem Mamrota nie jestem, ale zamieniać go na Rumaka? No kapitalny pomysł na awans do Ekstraklasy.

shemekh
shemekh

No w Jagiellonii Mamrot robił robotę. Po jego odejściu dość dobrze widać jak to wychodzi innym trenerom. Petew to się nadawał do tarcia chrzanu, a Zając też jakoś szczególnie tej drużyny nie poukładał – zobaczymy jak długo wytrwa. Moim zdaniem Mamrot to spokojnie trener na Ekstraklasę.

Blogi i felietony
25.11.2020

Diego Maradona – symbol futbolu, którego już nie ma

Odszedł Diego Armando Maradona. Symbol piłki, której już nie ma. Argentyńczyk jest prawdopodobnie najwybitniejszym przedstawicielem futbolu, który można nazwać romantycznym. Ale można i powiedzieć, że jest to futbol ze wszech miar słusznie miniony. *** Czas świetności Maradony naznaczony był absurdalnymi sędziowskimi pomyłkami. Dzisiaj spieramy się o to, czy arbitrzy odpowiedzialni za weryfikację wideo mają sygnalizować […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Kozacy i badziewiacy. Puchaczów dwóch. Ligowiec cieniem pucharowicza

Nadrabiamy zaległości. Wczoraj przedstawiliśmy wam jedenastki kozaków i badziewiaków dziesiątej kolejki Ekstraklasy, teraz pora cofnąć się o jedną serię gier – zanim wszystko, co się w niej wydarzyło, wypadnie nam z głowy. Selekcja co prawda jeszcze zamknięta nie jest, bo w grudniu spotkają się ze sobą Wisła Płock i Pogoń Szczecin, ale spokojnie – jeśli […]
25.11.2020
Inne sporty
25.11.2020

Zenon Plech nie żyje. Odeszła legenda polskiego żużla

Był jednym z najlepszych żużlowców swoich czasów. W Anglii – gdzie też startował – nadano mu przydomek „Super Zenon”. Dwukrotnie stawał na podium indywidualnych mistrzostw świata. W Polsce popularnością mogli się z nim równać jedynie najwięksi żużlowcy, do których sam przecież należał. Dziś, w wieku 67 lat, zmarł Zenon Plech. Żużlowiec z przypadku Niedaleko liceum, […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Życie Maradony było jazdą 240 km/h, gdy nie zna się drogi

Argentyńskie media podały, że 25 listopada 2020 roku zmarł Diego Maradona. Bóg futbolu. Geniusz. Z tej okazji przypominamy materiał, który zrobiliśmy o nim rok temu. Krzyszof Rot porozmawiał z Fernando Signorinim, który jako trener od przygotowania fizycznego pracował i mógł obserwować jak rośnie Diego Maradona, jakie problemy napotkał w szczytowym momencie swojej kariery i dlaczego […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Diego Armando Maradona nie żyje

Argentyńskie media poinformowały dziś, że „Boski Diego” zmarł nad ranem lokalnego czasu z powodu ataku serca. Dopiero co idol Neapolu wyszedł ze szpitala po udanej operacji usunięcia krwiaka z mózgu. Jego stan zdrowia nie był wybitny – zresztą, kiedy po zakończeniu kariery był – ale wydawało się, że najgorsze za nami. Niestety, jak się okazuje, […]
25.11.2020
Weszło Extra
25.11.2020

Brawa od Realu i wielka bójka, czyli Maradona w Barcelonie

Argentyński bóg futbolu w Barcelonie? Brzmi znajomo, zwłaszcza, kiedy wspomnimy o noszeniu dychy na plecach. Jeśli jednak pomyśleliście, że chodzi nam o Leo Messiego, to musimy was rozczarować. Sześciokrotny zdobywca Złotej Piłki miał swojego wielkiego prekursora w osobie Diego Maradony. Obydwu panów porównuje się ze sobą zdecydowanie zbyt często, przy czym równie często zapomina się, że […]
25.11.2020
Uncategorized
25.11.2020

Nowy Football Manager – xG, wzrost roli dyrektora sportowego i wpływ koronawirusa

Są tacy, którzy Football Managera ledwo liznęli. Włączyli, zagrali sezon ulubionym klubem, popatrzyli jak kuleczki ruszają się po zielonym boisku, ale jakoś nie wsiąknęli. Ale i są tacy, którzy przez FM-a zawalili studia, obudzeni o trzeciej w nocy są w stanie wyrecytować ich skład Botewu Płodiw z sezonu 2023/24 i pałają niewytłumaczalną sympatią do pewnego […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Mecz o rachunek. MKS Arłamów Ustrzyki Dolne kontra KTS Weszło

To nie będzie zwykły mecz, jak mawiał klasyk. To będzie meczycho. MKS Arłamów Ustrzyki Dolne kontra KTS Weszło. Stadion w Arłamowie, nowoczesna murawa, piękny kompleks, pierwsza klasa. Transmisja w WeszłoTV. Zaczynamy o 17.40 przedmeczowym studio pełnym analiz i genialnych wymian zdań. Potem już tylko mecz. Komentują, od 18:00, elitarni komentatorzy: Kamil Gapiński i Wojciech Kowalczyk. […]
25.11.2020
Blogi i felietony
25.11.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

W rankingach zaufania społecznego nikt nie zanotował takich spadków, atakowani są już właściwie ze wszystkich stron, tydzień po tygodniu identyczne zarzuty wobec nich formułowali przedstawiciele skrajnej prawicy i lewicy. Policjanci mają za sobą fantastyczny miesiąc, podczas którego przekonali się na własnej skórze, jakim tragicznym zaniechaniem było zrzucanie z automatu wszystkich skarg dotyczących ich działalności.  Nie […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Paździerz w I lidze. Pędziły “Słonie” po betonie, ale na Puszczy ich koniec

Istnieje spore prawdopodobieństwo, że ktoś wyrwał dzisiaj piłkarzy obu ekip sprzed telewizorów lub z ferii zimowych na stoku górskim. Byli ospali, bez polotu, może po porannym kacu. Biegać jakoś wybitnie się nie chciało, składnych akcji tyle, co kot napłakał, niedokładności cała masa. Ot, pierwszoligowy dżemik w środku tygodnia, istny antyfutbol. Drodzy państwo, tu nawet sędzia […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Piłkarze mówią: „piłka wymaga poświęceń”. Ale żaden by się nie zamienił

– Jak słucham piłkarzy mówiących, że piłka wymaga wiele poświęceń… gadanie takie. Wszyscy tak mówią. A żaden piłkarz by się nie zamienił na inne życie. Co poświęcasz? Wstajesz rano, idziesz na trzy godziny robić to, co kochasz? Wchodzisz do szatni, tam weseli ludzie, do tego dostajesz co miesiąc ładną sumkę? Zdecydowanie fajne życie. Na co […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Zarząd – trener 2:1. Szymon Grabowski zwolniony z Resovii

Niewiele rzeczy jest nas w stanie zaskoczyć w polskiej piłce, serio. Ale trener, który w ciągu dwóch miesięcy zdołał zostać zwolniony dwa razy z jednego klubu? No, to pewien ewenement. Przywykliśmy do tego, że we Włoszech szefowie klubów potrafią w szalony sposób zwalniać i przywracać szkoleniowca do pracy nawet kilka razy w sezonie. Tyle że […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Nie muszę tolerować wszystkiego, co się mówi na mój temat

– Nie traktuje się nas, trenerów, poważnie. I może niektórzy nie uwierzą, ale my, trenerzy, też jesteśmy ludźmi. Mamy swoje emocje. Do mnie, i każdego z moich kolegów, każdy anonim w sieci może strzelić. Ja nie muszę tolerować wszystkiego, co się mówi na mój temat. Nie będę milczał, jak ktoś mi coś wmawia. Proszę sobie […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Adam Buksa znowu strzela, New England bliżej medalu MLS

Wstajesz rano i widzisz Polaka w półfinale jednej z konferencji MLS – całkiem przyjemne uczucie. Choć akurat w tym sezonie mieliśmy pewność, że przynajmniej jednego z naszych zawodników na tym etapie sezonu zobaczymy. W ćwierćfinale konferencji naprzeciw siebie stanęli bowiem Kacper Przybyłko i Adam Buksa. Rezultat tego pojedynku? Jednogłośnie, choć niespodziewane zwycięstwo Buksy, który przyłożył […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Piekło i raj. Od 2:3 przy Łazienkowskiej po gol Artura Boruca

Być może w tych okolicznościach ten mecz przejdzie trochę bokiem. W końcu to rywalizacja średniaka I ligi z mistrzem Polski i faworytem do obrony tytułu. To, co czyniło mecze Widzewa Łódź z Legią Warszawa czymś absolutnie wyjątkowym, dziś niestety nie może mieć miejsca – kibice ani z Łodzi, ani z Warszawy nie mogą obejrzeć spotkania […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Lukaku na ratunek Conte? Real może narobić Interowi kłopotów

Inter Mediolan i Real Madryt mogą się przerzucać oskarżeniami o to, która z drużyn jest w większym kryzysie. Inter teoretycznie wygrał ostatni mecz ligowy, jednak nawet Romelu Lukaku zauważył, że coś jest nie tak. Real natomiast najpierw został sprany przez Valencię, a potem stracił punkty z Villarrealem. W Lidze Mistrzów obydwa zespoły nieoczekiwanie zajmują miejsca […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Alarm dla Lewandowskiego – rywale w walce o króla strzelców mu uciekają

Dublet Erlinga Haalanda. Dwa gole Ciro Immobile. Kolejne trafienia Alvaro Moraty i Marcusa Rashforda. Najlepsi strzelcy obecnej edycji Ligi Mistrzów wpisali się wczoraj na listę strzelców i znów odjechali stawce. Co to oznacza dla Roberta Lewandowskiego? Nic dobrego, bo Polak zaliczył ewidentny falstart w tych rozgrywkach, więc obrona tytułu króla strzelców łatwa nie będzie. Nawet […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Faza grupowa Ligi Mistrzów formalnością dla potęg? Niby tak, ale nie do końca

W fazie grupowej Ligi Mistrzów zbyt wielu niespodzianek na ogół nie ma. W ogóle trzeba przyznać, że niekiedy po prostu trochę wieje nudą od tej części rozgrywek, sytuacja nabiera rumieńców dopiero wiosną. Zdarzało się już jednak, że naprawdę konkretne ekipy żegnały się z Champions League jeszcze przed startem fazy pucharowej. Warto przypomnieć okoliczności kilku tego […]
25.11.2020