Jeśli istnieje jakiś mecz z Polską, który Włosi wspominają i przeklinają do dziś, to możecie być pewni, że jest to spotkanie z Mistrzostw Świata w 1974 roku. W ostatnim spotkaniu fazy grupowej mundialu w RFN Polacy zadecydowali o tym, że “Squadra Azzurra” mogła pakować walizki i jechać do domu. Italia była wówczas wicemistrzem świata. Polska miała natomiast jedną z najlepszych ekip w historii. Henryk Kasperczak po latach wspominał w “Przeglądzie Sportowym”. – Wygraliśmy mecz z wicemistrzami świata, choć już wcześniej mieliśmy pewny awans. Ale nie kombinowaliśmy, tylko walczyliśmy o zwycięstwo. Wielcy nie kombinują.

Dolary Gadochy, „koguty” i niedowidzący obrońca. Jak ograliśmy Włochów w 1974 roku

A dlaczego wielcy mieliby kombinować? Bo tamto spotkanie owiane jest legendą nie tylko z powodu zwycięstwa 2:1 i wyrzucenia Włochów za burtę mundialu. Jako że – jak wspomniał Kasperczak – Polska miała już pewne wyjście z grupy, to dwaj pozostali zainteresowani, czyli Argentyna i Italia, próbowali ponoć robić podchody pod naszych piłkarzy. “La Gazzetta dello Sport” nieśmiało wspomina o tym, że w przerwie spotkania Włosi sondowali opcję przekupienia Polaków. Przegrywali już 0:2 i mieli chwytać się ostatniej deski ratunku. “Po latach pojawiły się plotki, które czyniły tę porażkę jeszcze bardziej bolesną. Polacy oskarżali Włochów o korupcję w trakcie przerwy. Kierownik włoskiej drużyny – według Władysława Żmudy – miał wejść do szatni z teczką pełną dolarów. Jedni tej wersji zaprzeczali, inni ją potwierdzali” – czytamy w najpopularniejszym włoskim dzienniku sportowym.

REMIS POLSKI Z WŁOCHAMI – KURS 3.70 W TOTOLOTKU!

Według “naszej” wersji historii taka wizyta faktycznie miała miejsce. Włosi mieli jednak usłyszeć od Deyny, że mają się wynosić, bo Polacy nie chcą o czymś takim słyszeć. Podobno w kuluarach miała miejsce przepychanka z udziałem działaczy, którym wizja zarobku o wiele bardziej się podobała.

Argentyńskie dolary Roberta Gadochy

Włosi wybielają się, że tak naprawdę, to Polacy już byli “sprzedani”. “Jednym z najbardziej wygadanych był Robert Gadocha, który – jak twierdzili jego znajomi – miał w kieszeni “złote jajko”, którym z nikim się nie podzielił. Wygląda na to, że Polacy już przed meczem z Włochami dogadali się z Argentyną, która w przypadku ich wygranej, awansowałaby z grupy” – dodaje “Gazzetta”.

Andrzej Szarmach tak opisywał to zdarzenie w swojej autobiografii:

“Gadocha to wielki indywidualista, na boisku i poza nim. Drużyna to było dla niego za dużo. Nam to się w głowach nie mieściło, a jednak się stało. Podejście było z dwóch stron. Gadocha przyznał się, że wziął pieniądze od Argentyńczyków za pokonanie Włochów. Podobno Włosi także robili podchody pod naszych działaczy. Zależało im, żebyśmy przegrali. Jestem pewien, że gdybyśmy dowiedzieli się o tym, co zrobił Gadocha, zawodnicy wyrzuciliby go z hukiem. Może lepiej, że wyszło to po latach. Atmosfera zostałaby zatruta, nikt nie myślałby o graniu”.

POLSKA WYGRA Z WŁOCHAMI – KURS 5.50 W SUPERBET!

Wersji tego, jak miało dojść do oszustwa, było kilka. Grzegorz Lato ujawnił całą sprawę, bo w jednym z klubów spotkał się z byłym reprezentantem Argentyny. Ten wyjawił mu, że każdy w kadrze Albicelestes dorzucił do puli 1000 dolarów. Premię przekazano przez żonę jednego z zawodników, która siedziała na trybunach. Szybko ustalono, że była tam jedynie żona Roberta Gadochy. “Super Express” kilka lat temu dotarł do rzekomego pośrednika w transakcji, Iggy’ego Boćwińskiego. – Argentyńczycy kazali mi przynieść pismo od Gadochy, że ten rzeczywiście zgadza się na układ. Robert zachował pieniądze dla siebie. Zaskoczył mnie zupełnie. Kiedy wręczałem mu torbę, zapytałem, jak zamierza podzielić kasę. Powiedział: nie mów nic chłopakom. Nasza strategia na mecz z Włochami i tak była taka, żeby wygrać.

Gadocha zaprzeczał wszystkiemu w rozmowie z “Polsatem Sport”, jednak mleko się rozlało. Z grupą, która sięgała po historyczny medal, nie utrzymuje już kontaktu.

Sędzia i obrońca niczego nie widzieli

Ale Włosi nie tylko w porozumieniu z Argentyną szukali usprawiedliwienia swojej porażki. Dla nich świat się zawalił – w 1966 roku odpadli po porażce z Koreą Północną, teraz wyrzucił ich przedstawiciel futbolu zza “żelaznej kurtyny”. A pakę mieli przecież niesamowitą. Co więc się stało, że kopciuszek z Polski pokazał im drzwi?

Wytrzymaliśmy 20 minut, grając z polotem, ulegając złudzeniu. Mieliśmy dobrą okazję po dośrodkowaniu Franco Causio. Wyskoczył do niego Pietro Anastasi, ale Antoni Szymanowski go przewrócił, skacząc na niego od tyłu. Sędzia natychmiast się odwrócił i kazał grać dalej. W innych przypadkach – jeśli dobrze pamiętacie – o wiele mniej wystarczało, żeby podyktować rzut karny” – pisał Giani Brera, legendarny włoski dziennikarz. Pojawia się także element zwykłego, ludzkiego pecha.

“Nasza obrona trzymała się nieźle, wytrzymaliśmy długo. Ale w 31. minucie meczu Andrzej Szarmach głupio zepchnął Tarcisio Burgnicha. 35-letni Burgnich spadając, skręcił lewe kolano, musiał zejść z boiska. Pech chciał, że w jego miejsce pojawił się Giuseppe Wilson. Wilson nie był złym obrońcą, ale miał jeden problem. Wadę wzroku. Był ślepy jak kura, dlatego piłkę po dośrodkowaniu widział dopiero w ostatnim momencie. Było więc zdecydowanie za późno, gdy zobaczył, jak Szarmach biegnie na zagraną z boku piłkę i pokonuje bezradnego Zoffa”.

Sam zainteresowany wspomina to tak: “Na mistrzostwach nie strzeliłem ładniejszego gola od tego, którego dostał ode mnie Dino Zoff. A nie było łatwo. Te włoskie zwierzaki atakowały mnie łokciami non stop. Mistrzowie faulu i brudnej gry. Ale udało mi się ich oszukać i frajda była ogromna. Widziałem, jak do środka zbiega Henio Kasperczak. W tym samym czasie Grzesiek Lato gwałtownie się zerwał i zaczął biec w kierunku prawego słupka Dino Zoffa. Zabrał przy okazji jednego z Włochów, a drugi, nie wiedząc co zrobić, stał jak słup soli. Zrobiła się luka. Czułem, że to w miejsce za chwilę Heniek wrzuci piłkę. Miał niesamowitą precyzję, wyczucie. I kiedy kopnął piłkę, ja byłem już w miejscu, w które miała spaść. Asekurujący mnie obrońca był całkowicie spóźniony. Zaskoczyłem najpierw jego, biorąc na plecy i wygrywając walkę o pozycję, a chwilę później samego Zoffa”.

Za dużo kogutów

Uczciwie jednak dodamy, że Włosi nie szukali winy wszędzie, tylko nie w sobie. Duże pretensje o mundialową klęskę południowcy mieli do trenera, Ferrucio Valcareggiego. Ciężko było wówczas o bardziej polaryzującą włoską piłkę postać. Z jednej strony zauważano, że szkoleniowiec doprowadził “Squadra Azzurra” do mistrzostwa Europy i finału mundialu, odbudowując kadrę po wspomnianej wpadce z Koreą. Z drugiej strony Włosi mieli do niego pretensję o staffettę, czyli taktykę, w ramach której dwaj pomocnicy – Sandro Mazzola i Gianni Rivera, mieli grać po 45 minut w każdym spotkaniu. Mazzola zaczynał, Rivera kończył, żeby obaj geniusze nie przeszkadzali sobie na boisku.

Z Valcareggim było trochę, jak teraz z Brzęczkiem. Wszyscy mówili, że to się nie uda, ale że wyniki były, to trener uparcie trwał przy swoim. Na mundialu w ‘74 roku jednak przegiął. W meczu o wszystko z Polakami nie tylko zostawił na ławce Riverę. Obok niego usiedli Luigi Riva oraz Roberto Boninsegna. Cała siła ofensywna Italii została w blokach.

REZERWOWY STRZELI GOLA – KURS 3.20 W TOTALBET!

“Ta ekipa na starcie była źle przygotowana. Rivera został posadzony na ławce, Riva zasiadł obok niego. Riva grał wtedy na 50 proc. możliwości, jednak nadal dawał w ataku więcej niż ktokolwiek inny. Bez niego – co kilkukrotnie zostało udowodnione – włoski zespół, prezentował się równie nędznie co w 1966 roku. Nic dziwnego, że Polacy nas przytłoczyli” – pisał Brera.

Decyzje Valcareggiego nie mogły się obronić. Uważano, że selekcjoner włoskiej kadry był zbyt łagodny, żeby pogodzić ze sobą mocne charaktery w tamtej grupie. Mazzola, Riva, Boninsegna, Chinaglia – “LGdS” nazwała ich kogutami w kurniku.

Trzymanie ich na dystans było zadaniem nie dla trenera, a dla psychologa, albo nawet psychiatry”.

Zresztą niech dowodem na to będzie scena z pierwszego meczu. Trener postanowił wówczas zmienić Chinaglię, który pokłócił się z nim i zwyzywał go w obecności drużyny. Mimo to grał do końca turnieju.

„Byliśmy światową potęgą”

Niesprawiedliwe byłoby jednak mówienie, że Polacy skorzystali z problemów Włochów. W końcu sami Włosi uważali, że byliśmy wówczas w kapitalnej formie. “Gazzeta” wyróżniała Kazimierza Deynę, Grzegorza Latę, czy Andrzeja Szarmacha, jako zawodników z kapitalnymi umiejętnościami, równie świetnymi pomysłami na to, co mogą zrobić z piłką i genialnym przygotowaniem fizycznym. Media nazywały Jerzego Gorgonia skałą, a Władysława Żmudę genialnym, młodym obrońcą. Włosi przypominają dziś, że po latach Brazylijczyk Santana powiedział, że gdyby każdy zespół miał takiego defensora jak Żmuda, wszyscy skupialiby się tylko na ofensywie, nie martwiąc się w ogóle o tyły.

Grałem w tym spotkaniu na jednego z najlepszych obrońców świata, którym niewątpliwie był Giacinto Facchetti. Znakomity defensor i człowiek wysokiej klasy. Było bardzo trudno. Ale mieliśmy taki skład, że jak nie ja, to Andrzej Szarmach i Kaziu Deyna mogli swobodnie umieścić piłkę w siatce – mówił z kolei Grzegorz Lato w rozmowie z “Onetem”. – To był mecz, który w zasadzie wstrząsnął wtedy futbolem. Przed mundialem dwa pierwsze miejsca w naszej grupie były zarezerwowane dla Argentyny i Włochów. Nagle się okazało, że Polacy mogą rozdawać karty w stawce – dodawał.

POLSKA WYŻEJ NIŻ WŁOCHY W LIDZE NARODÓW – KURS 2.65 W EWINNER!

Polacy grali tak, jak Włosi teraz: 4-3-3 z zabójczymi skrzydłami. Bohaterów tamtego spotkania było kilku. Jedni wymieniają na pierwszym miejscu Szarmacha. Inni Deynę. Nie sposób jednak pominąć Henryka Kasperczaka, który zaliczył asysty przy obydwu trafieniach. – Daleki jestem od tego, by uważać, że to dzięki mnie wygraliśmy. Mieliśmy wtedy wielką drużynę, powiedzmy to głośno: byliśmy światową potęgą. Zresztą to nie przypadek, że wygraliśmy wtedy z drużynami, które zagrały w wielkim finale poprzednich mistrzostw, czyli z Brazylią i Włochami właśnie. A wracając do mojego występu przeciwko Italii – może dlatego tak wyglądał, że moim bezpośrednim opiekunem był Sandro Mazzola. Gwiazdor Interu Mediolan w ataku był doprawdy znakomity, ale w obronie spisywał się trochę słabiej. I ja to wykorzystywałem. Uwalniałem się od niego i mogłem podawać do kolegów – mówił “PS” Kasperczak.

Włosi natomiast chwalili także Jana Tomaszewskiego. ”La Repubblica” po latach okrzyknęła go ojcem sukcesów Polski w tamtych latach.

Prawdziwy geniusz, dowodzący i największy szaleniec w tamtej ekipie to bez wątpienia Tomaszewski. Był przede wszystkim genialnym bramkarzem, a jak wiemy, ci są nieco inni niż pozostali piłkarze”.

Dziennik doceniał także kunszt Kazimierza Górskiego.

Wszyscy podziwiali Holendrów, przez co niewiele osób zwracało uwagę na Polaków prowadzonych przez charyzmatycznego trenera Górskiego. To był zespół pełen świetnych zawodników, którzy grali wspaniały futbol. Dwa lata wcześniej wygrali Igrzyska Olimpijskie, a w 1974 roku niespodziewanie awansowali na mundial”.

***

Awansowali to zresztą za mało powiedziane. Bo biało-czerwoni sięgnęli wtedy po srebro mistrzostw świata. Historię tego, co działo się po ograniu Włochów, doskonale już znamy. A co działo się z rozbitą przez nas kadrą? Mazzola podobno zalał się łzami. Brera relacjonował, że na piłkarzy przed stadionem czekali włoscy imigranci, którzy chcieli pięściami przetłumaczyć im swoją złość. On sam był załamany.

Nie mam nawet siły, żeby się oburzyć. Czuję się jak znudzony starzec. Kiedy idę wysłać relację z meczu do kraju, patrzę bezsilnie, jak kosy wydziobują robaki z kęp trawy wyrwanych podczas meczu. Tyle mi zostało. Przed stadionem są Włosi, którzy krzyczą o największej klęsce w historii.

Ferrucio Valcarregi stracił ostatnie argumenty na swoją obronę i zrezygnował. Niedługo potem nastał czas Enzo Bearzota, który doprowadził Włochów do czwartego miejsca na mundialu oraz mistrzostwa świata.

Włosi tak się zawzięli, żeby nie powtórzyć więcej kompromitacji z RFN, że przez osiem kolejnych mundiali zawsze wychodzili z grupy. Aż do 2010 roku udawało im się tę passę podtrzymać, nawet jeśli oznaczało to tylko odpadnięcie zaraz po wydostaniu się z pierwszej fazy turnieju.

Zadra za rok 1974 siedzi w nich do dziś. Choć mecze Ligi Narodów we Włoszech są ignorowane i zbywane przez media, to jednak “Gazzeta” na jedyną polsko-włoską historię godną przypomnienia, wybrała właśnie tę sprzed blisko 50 lat.

SZYMON JANCZYK

Fot. Newspix/Wikipedia

Suche Info
18.08.2022

Manchester United chce sprowadzić Yannicka Carrasco

Manchester United zalicza kiepskie wejście w sezon, dlatego klubowi z Old Trafford nie brakuje motywacji, by pozyskać nowych zawodników. Tym razem Czerwone Diabły wyraziły zainteresowanie Yannickiem Carrasco. Belg był ważnym piłkarzem Atletico w ostatnich dwóch sezonach. Najlepiej prezentował się na lewym wahadle. Przede wszystkim imponował grą do przodu, często czarował dryblingami, natomiast to nie powinno dziwić, ponieważ w przeszłości 29-latek występował na skrzydle. W poprzednim sezonie ligi […]
18.08.2022
Suche Info
18.08.2022

Papszun: Sędziowanie było dziś skandaliczne

Raków Częstochowa ograł dziś Slavię Praga 2:1, ale w spotkaniu nie zabrakło kontrowersji. Sędziowie w kilku przypadkach pomylili się na korzyść czeskiej drużyny. Marek Papszun odniósł się do kwestii sędziowania podczas konferencji pomeczowej: – Sędziowanie było skandaliczne. Trzeba być ślepym, żeby dostrzegać te „spalone” przy mijankach, wydumane faule, kiedy Ivi mógł wychodzić sam na sam. Brak VAR-u jest niepojęty. To absurd. Delegaci potrafią się przyczepić […]
18.08.2022
Suche Info
18.08.2022

Lech już prowadzi. Znów trafia Velde [WIDEO]

Lech Poznań właśnie rozgrywa mecz z F91 Dudelange i już prowadzi 1:0. W 6. minucie Kolejorz zdobył pierwszą bramkę w tym spotkaniu. Autorem gola był Kristoffer Velde, który w tegorocznych eliminacjach do europejskich pucharów zaliczył już trzecie trafienie. Wcześniej zdobywał po golu w meczach rewanżowych z Vikingurem i Karabachem Agdam. Tym razem bardzo przytomnie zachował się w polu karnym. Wykorzystał bierność rywali i zaskoczył bramkarza gości. Wcześniej zmarnował […]
18.08.2022
Weszło
18.08.2022

Oni centrostrzałem, Raków Lopezem i Tudorem

To nie był typowy dzień w pucharowej robocie. Raków tym razem stracił gola. Po raz pierwszy w tegorocznych eliminacjach. Po raz drugi – biorąc pod uwagę mecz, bo jednostkowo: czwarty – jego bramkarz musiał wyciągać piłkę z siatki. Mimo to ekipa Marka Papszuna ugrała dobry wynik ze Slavią Praga. 2:1. Ale czy na tyle dobry, by nie mieć obaw przed rewanżem? No cóż – niekoniecznie. Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że „Medaliki” powinny wyciągnąć z tego […]
18.08.2022
Suche Info
18.08.2022

Złodzieje zabrali zegarek Robertowi Lewandowskiemu, ale już został odzyskany

Skradziono zegarek Roberta Lewandowskiego, ale już został odzyskany. Przed dzisiejszym treningiem reprezentant Polski doświadczył przykrego zdarzenia. Pod ośrodkiem treningowym FC Barcelony dwójka złodziei zabrała Robertowi Lewandowskiemu zegarek, ale sprawców zamieszania udało się złapać i odzyskano wartościowy przedmiot. Podobno wartość tego zegarka wynosi około 70 tysięcy euro. „Sport” podał informacje, że Polak wyruszył za sprawcami samochodem i policja zapewniła piłkarzowi bezpieczeństwo. „Mundo Deportivo” dodaje, […]
18.08.2022
Suche Info
18.08.2022

Spektakularne trafienie Iviego Lopeza [WIDEO]

Raków Częstochowa rozgrywa właśnie mecz ze Slavią Praga w ramach 4. rundy el. do Ligi Konferencji UEFA. W 29. minucie Ivi Lopez zaprezentował po raz kolejny próbkę swoich umiejętności. Najpierw zdecydował się na drybling, a następnie uderzył w długi róg bramki strzeżonej przez Alesa Mandousa. Po chwili bramkarz czeskiej drużyny musiał wyciągać piłkę z siatki. W tym momencie Raków prowadzi u siebie 1:0. Ivi Lopez jest niesamowity #RCZSLP […]
18.08.2022
Weszło
18.08.2022

Oni centrostrzałem, Raków Lopezem i Tudorem

To nie był typowy dzień w pucharowej robocie. Raków tym razem stracił gola. Po raz pierwszy w tegorocznych eliminacjach. Po raz drugi – biorąc pod uwagę mecz, bo jednostkowo: czwarty – jego bramkarz musiał wyciągać piłkę z siatki. Mimo to ekipa Marka Papszuna ugrała dobry wynik ze Slavią Praga. 2:1. Ale czy na tyle dobry, by nie mieć obaw przed rewanżem? No cóż – niekoniecznie. Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że „Medaliki” powinny wyciągnąć z tego […]
18.08.2022
Piłka nożna
18.08.2022

Trzy w jednym. Sosnowiec za chwilę będzie miał kompleks sportowy z prawdziwego zdarzenia

Zagłębie Sosnowiec swoją postawą na boisku w ostatnich latach chluby miastu nie przynosi, a do tego dochodziły takie akcje, jak ta ze zdejmowaniem już w 1. minucie meczu specjalnie wystawionego młodzieżowca, żeby zapunktować w Pro Junior System. Inaczej rzecz ma się w kwestiach infrastrukturalnych. W tym względzie intensywnie nadrabiane są braki, które – nie ma co ukrywać – były bardzo duże. Jeszcze kilka miesięcy i oddany do użytku zostanie Zagłębiowski Park Sportowy, który rozwiąże wiele […]
18.08.2022
Weszło
18.08.2022

Tajemnica chińskiej inwestycji w Slavię Praga

Chińczycy nie trzymają się mocno. Liżą rany. Liczą pieniądze. Tłuką się na politycznych szczytach. Knują plany mocarstwowych podbojów. Wciąż roją o globalnym prymacie i podsycają propagandowy przekaz o własnej potędze, ale sparzyli się na czeskim porcie, więc pekińsko-szanghajskie pieniądze już nie uzdrawiają i nie wzbogacają Slavii Praga, stanowiąc zaledwie kilka procent w przychodach tego nobliwego klubu, który w ostatnich latach urósł na czołową piłkarską siłę wschodniej części Europy.  Slavia Praga […]
18.08.2022
Liga Konferencji
18.08.2022

„Slavia jest faworytem w dwumeczu z Rakowem. Triumf Legii to raczej wyjątek”

– Slavia ma dużo większe doświadczenie w europejskich pucharach niż Raków. Co prawda znam polski zespół stosunkowo dobrze, lecz nie jest on faworytem w tym meczu. Zeszłoroczny triumf Legii nad ekipą z Pragi był raczej tylko wyjątkiem, który teraz nie powinien się powtórzyć – mówi w rozmowie z nami Jiri Fejgl, dziennikarz czeskiego serwisu „iSport”. Jak duże zmiany zaszły w Slavii na przestrzeni ostatniego roku, a dokładniej od meczu z Legią Warszawa? Ogromne. Ondrej […]
18.08.2022
Brama dnia
18.08.2022

Ari kontra Sebastian Mila | BRAMA DNIA

Zapraszamy na kolejną odsłonę „Bramy dnia”! ARI VS LEGIA WARSZAWA (18.08.2011) Na pierwszy ogień – wcineczka Ariego nad Wojciechem Skabą. Trzeba mu oddać, fenomenalne uderzenie. SEBASTIAN MILA vs RAPID BUKARESZT (18.08.2011) A tutaj kolejny pucharowy popis, tym razem Sebastiana Mili w meczu z Rapidem Bukareszt. Wrocławianie ostatecznie przegrali 1:3, no ale były reprezentant Polski znakomicie przymierzył ze stojącej piłki.  Głosujcie! Loading… *** CYKL “BRAMA […]
18.08.2022
Liga Konferencji
18.08.2022

Pięć meczów, którymi Slavia Praga zaimponowała Europie

Slavia Praga w poprzednim sezonie dotarła do ćwierćfinału Ligi Konferencji Europy. Co jest oczywiście świetnym rezultatem, ale jak na standardy tego klubu – wcale nie ma się czym przesadnie ekscytować. Czerwono-biali w ostatnich latach odnieśli bowiem wiele imponujących zwycięstw w Lidze Europy, a nawet pokazali się z niezłej strony w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Przeżywali też wielkie chwile w latach 90., gdy zespół napędzany przez Karela Poborsky’ego i Vladimira Smicera zawędrował […]
18.08.2022
Liczba komentarzy: 12
Subscribe
Powiadom o
guest
12 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin(@fc-bazuka-bolencin)
1 rok temu

Ojciec mi kiedyś opowiadał że oprócz meczu eliminacji euro’76 Polska- Holandia 4-1 to ten mecz z Włochami w 74 był najlepszym meczem kadry jaki widział. Nie Wembley, nie 1-0 z Brazylią o 3 miejsce, nie Hattrick Bońka w Hiszpanii a właśnie te dwa spotkania.
Swoją drogą to dało się kiedyś nie „oszczędzać” się w 3 meczu pomimo pewnego awansu i utrzeć nosa takim Włochom pomimo że mogliśmy wystawić „2 garnitur”. Nie chcę wyjść na malkontenta ze stajni „kiedyś to byo”, ale jak to zestawić z 2018 i pornografią futbolu z 3 meczu Polska-Japonia?

panapaczulowewypociny
panapaczulowewypociny
1 rok temu

Ojciec mowil ci szczera prawde!!! Ogladalem i potwierdzam

panapaczulowewypociny
panapaczulowewypociny
1 rok temu

Zdjecia z tego meczu o ktorym piszecie to nie ma? Profesjonalizm psia mac.

Grzesiek
Grzesiek
1 rok temu

Nie da się tego zestawić. Jak powiedział Kasperczak wielcy nie kombinują. Nie boją się, że w razie porażki spadną na 2 miejsce, bo wiedzą, że są w stanie wygrać z każdym. Takie osoby osiągają sukces jak np. medal. A obecni reprezentanci stosowali niski pressing żeby utrzymać 1-0 i zająć trzecie miejsce w grupie na Mundialu. A co oznacza to 3 miejsce? Gówno. Tym bardziej dziwne, że piłkarze pokroju Lewego czy nawet Zielińskiego uważali inaczej.

janek kos
janek kos
1 rok temu
Reply to  Grzesiek

Na Mundialu Polska zajela czwarte, czyli ostatnie, miejsce w grupie,

FalszywyProfil
FalszywyProfil
1 rok temu

z tym Wembley to w ogóle przecież nie był dobry mecz tylko fuks (widziałem powtórkę w całości kiedyś). Polacy nie istnieli poza jedną akcją, obrona też była słaba, to Tomaszewski wszystko wyciągnął. Swoją drogą, to zastanawiające, bo przecież wcześniej wygrali u siebie z Anglią 2-0 po wyrownanym meczu, a i tak Anglicy i wszyscy uważali, że Polacy na Wembley nic nie będą znaczyć, w futbolu nic nie znaczą, i Polacy jakby się przystosowali defensywną taktyką. A potem jak był Mundial to zupełnie inna drużyna, przed nikim się nie broniła, ofensywna gra, zupełnie inny zespół. Dziwne są meandry futbolu, zwłaszcza tego archaicznego, sprzed wielu lat

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin(@fc-bazuka-bolencin)
1 rok temu
Reply to  FalszywyProfil

Ja w ogóle jestem w szoku że po tylu latach wszyscy pamiętają tylko te męczarnie na Wembley, zamiast tego meczu na Śląskim wygranego z Anglikami po dużo lepszej grze 2-0.

janek kos
janek kos
1 rok temu
Reply to  FalszywyProfil

Na Wembley byly dwie akcje polskiej druzyny : jedna, po ktorej padla bramka , i druga , gdy Anglik zatrzymal Late ,ciagnac go za koszulke, w sytuacji, gdy Lato szedl na sam na sam z z bramkarzem. Dzisiaj bylaby za to bezdyskusyjna czerwona kartka.

Old
Old
1 rok temu

W jakim języku Grzegorz Lato rozmawiał z byłym reprezentantem Argentyny ?

panapaczulowewypociny
panapaczulowewypociny
1 rok temu
Reply to  Old

Lato gral w Meksyku wiec moze…………?

MartaBizneswoman
MartaBizneswoman
1 rok temu

słodkie czekają 🙂
https://cutt.ly/seksspotkania

Warszawiak
Warszawiak
1 rok temu

Pamiętam mistrzostwa z 1974 świetnie, na transmisje jeździłem do wujka mającego kolorowego Rubina. Wygrana z Włochami to było niedowierzanie, bo Argentyna nie była w Polsce zbyt znana, a Haiti wiadomo coś jak dziś Gibraltar. Później wynik każdego kolejnego meczu był niedowierzaniem, najbardziej chyba z legendarną Brazylią. Ale mieliśmy też dużo szczęścia, każdy mecz to była przewaga tylko jednej bramki. Lato jest dla mnie królem (choć byłem kibicem Legii), Gerda Muellera nienawidzę do dziś jeszcze bardziej niż Linekera i Shearera ;-))