Mimo że formalnie chodziło jeszcze o poprzednie stulecie, to właśnie od tego meczu zaczęło się wszystko co dobre dla naszej reprezentacyjnej piłki w XXI wieku. 2 września 2000 roku biało-czerwoni zainaugurowali eliminacje do MŚ 2002 wyjazdowym meczem z Ukrainą w Kijowie. Przez wielu byli skazywani na pożarcie, ale sprawili niespodziankę. Wygrali 3:1, a maszyna nabrała rozpędu, doprowadzając Polaków do upragnionego awansu, który oznaczał przełamanie szesnastoletniej niemocy związanej z największymi turniejami. Pokolenie urodzone w latach 80. i na początku lat 90. wreszcie mogło naocznie świętować jakiś sukces i nie żyć tylko opowieściami z czasów Kazimierza Górskiego czy Antoniego Piechniczka.

Snajper Olisadebe, genialna interwencja Kłosa. 20 lat temu podbiliśmy Kijów

Mecz ten miał wiele punktów zwrotnych w najnowszych dziejach polskiego futbolu. Było to pierwsze zwycięstwo Jerzego Engela jako selekcjonera i jednocześnie jego pierwsze spotkanie o punkty. Podobnie przestawiała się kwestia historii starć między Polakami a Ukraińcami. Mowa była o premierowym meczu o stawkę z naszymi wschodnimi sąsiadami. Wcześniej (1998 rok) doszło tylko do sparingu, w którym wygraliśmy 2:1 po golach Mirosława Trzeciaka i Sylwestra Czereszewskiego.

Na Ukrainie wszelkich sceptyków przekonał do siebie Emmanuel Olisadebe, który został pierwszym w stu procentach naturalizowanym kadrowiczem z orzełkiem na piersi i to jeszcze czarnoskórym. W towarzyskim debiucie z Rumunią od razu zapewnił remis, a w Kijowie pokazał pełnię możliwości strzelając dwa gole i wywalczając rzut karny, którego już przy stanie 3:1 nie wykorzystał Andrzej Juskowiak.

POLSKA WYGRA Z UKRAINĄ? KURS 2.40 W TOTALBET

No i wtedy kadrowicze przekonali się, że z Engelem, mającym na futbol spojrzenie znacznie bardziej analityczne niż Janusz Wójcik, można coś osiągnąć, że jego metody mają sens. A ta wiara mogła być już poważnie zachwiana, bo początki nowego selekcjonera były naprawdę trudne, podobnie zresztą jak okoliczności, w których przejmował reprezentację. Dopiero co zakończyły się nieudane dla nas kwalifikacje do Euro 2000, siódmy z rzędu wielki turniej przeszedł nam koło nosa. Do tego Engel niekoniecznie był faworytem na zwolniony stołek. Wielu za Wójcika wolałoby prowadzącego wówczas Legię Warszawa Franciszka Smudę (musiałby sam rozwiązać kontrakt) lub Henryka Kasperczaka, pojawiały się także zagraniczne kandydatury typu Sepp Piontek czy Anghel Iordanescu. Stanęło jednak na Engelu, który wespół z Dariuszem Wdowczykiem prowadził Polonię Warszawa (wiosną sięgnęła po mistrzostwo). Plotkowano zresztą, że sympatia prezesa PZPN, Michała Listkiewicza do „Czarnych Koszul” nie była tu zupełnie bez znaczenia. Tak czy siak, czas pokazał, że dobrze się stało.

Nim jednak zaczęło być dobrze, najpierw było źle. Kadra Engela rozpoczęła sprawdziany wyjątkowo szybko. Już pod koniec stycznia zagraliśmy na wyjeździe z Hiszpanią i to wcale nie w egzotycznym składzie. Dostaliśmy gładkie 0:3 – wynik otworzył Raul, potem dwa razy poprawił Ismael Urzaiz. U nas szansę debiutu otrzymali Marek Zając, Radosław Majdan, Paweł Kaczorowski, Krzysztof Bizacki i Arkadiusz Kaliszan, a mecze numer dwa rozgrywali Paweł Kryszałowicz, Michał Żewłakow i Jacek Krzynówek. Ten ostatni popełnił fatalny błąd w rozegraniu i podarował Hiszpanom pierwszą bramkę.

Engel nie zamierzał przeprowadzać personalnej rewolucji, ale jako że na to zgrupowanie nie mogło przyjechać wielu zawodników z lig zagranicznych, dał się wykazać kilku mniej znanym nazwiskom. Krzynówek, Żewłakow czy Kryszałowicz odegrali potem kluczową rolę w awansie. Miesiąc później zmierzyliśmy się na Saint Denis z Francją. W porównaniu do wcześniejszego zgrupowania, powołania otrzymało tylko sześciu zawodników, za co Engela trochę krytykowano. On jednak tłumaczył, że trzeba szukać rywalizacji, a teraz ma już do dyspozycji wszystkich „stranierich”. Z Francuzami mieliśmy zagrać „na tak”, nie ograniczając się tylko do przeszkadzania. I nawet chwilami to się udawało. „Trójkolorowi” długo nie mogli nic strzelić, my zaś kilka sytuacji mieliśmy. Dopiero w samej końcówce Zinedine Zidane na raty trafił do siatki z rzutu wolnego, świetnie dysponowany Jerzy Dudek tym razem nic nie mógł zrobić.

Te dwie porażki niejako były wkalkulowane, mierzyliśmy się przecież z potentatami, od których chcieliśmy się uczyć. Znacznie większy niepokój zasiały bezbramkowe remisy z Węgrami i Finlandią. Cztery mecze pod wodzą Engela i żadnej bramki. W czerwcu z Holandią wreszcie udało się coś strzelić za sprawą Pawła Kryszałowicza, ale znów przegraliśmy (1:3). Próbą generalną było sierpniowe starcie z Rumunią w Bukareszcie. Debiutujący Olisadebe uratował remis 1:1, większych powodów do optymizmu nadal jednak nie mieliśmy. Bilans sześciu sparingów to trzy remisy i trzy porażki, w golach 2:8.

POLACY WYGRAJĄ Z UKRAINĄ 2:0? KURS 9.40 W TOTALBET

Nic więc dziwnego, że większość kibiców nad Wisłą remis na kijowskim gigancie brałoby w ciemno. Nikt w Polsce nie oczekiwał cudów po tym meczu, mimo że uważano nasz terminarz za najkorzystniejszy w grupie. Ustalono go dopiero w lutym w Warszawie podczas konferencji, na którą zlecieli się przedstawiciele wszystkich zainteresowanych federacji. Norwegię reprezentował prezes tamtejszego związku Per Ravn Omdal, będący jednocześnie wiceprezydentem UEFA. Walijczyków wspierał m.in Mark Hughes, wówczas wciąż czynny zawodnik na boiskach Premier League. Futbolowa śmietanka. Nikogo nie zdziwiło, że nie udało się osiągnąć kompromisu w normalnych rozmowach odnośnie tego, kto, z kim, gdzie i kiedy się zmierzy. Doszło do losowania, w którym fortuna nam sprzyjała.

Pojawiały się głosy krytyki, po co ten cały cyrk, skoro losowanie od razu mogła przeprowadzić FIFA. – W tym przypadku FIFA wzięłaby pod uwagę swój ranking. I wtedy im wyższe miejsce, tym korzystniejsza byłaby dla tej ekipy litera alfabetu. Nie ukrywam, że niektórzy mogliby się czuć pokrzywdzeni. A tak wszyscy zainteresowani mieli równe szanse. Widziały to kamery telewizyjne i oni sami. W mojej ocenie wylosowaliśmy bardzo dobrze – tłumaczył Michał Listkiewicz na łamach tygodnika „Piłka Nożna”.

Po latach sam Jerzy Engel chyba nieco inaczej patrzył na to w kontekście scenariusza idealnego. – Pamiętam, jak wielkie kontrowersje wzbudziła dyskusja o kalendarzu. Każdy mocny zespół chciał zagrać u siebie. Nikt nie chciał się zgodzić na to, by zacząć eliminacje od spotkania na wyjeździe. Ostatecznie o wszystkim zadecydowało losowanie. Ukraińcy szaleli z radości, gdy okazało się, że zaczną od meczu z nami u siebie. Jak pokazało życie, po spotkaniu mogliśmy szaleć my… Założyliśmy, że w pierwszych trzech meczach zdobędziemy siedem punktów. Liczyliśmy na remis na Ukrainie i dwa zwycięstwa u siebie. Wyszło nieco inaczej, bo potem wygraliśmy z Białorusią i zremisowaliśmy z Walią. Ostatecznie osiągnęliśmy jednak ten cel – mówił trener w rozmowie ze sport.tvp.pl.

Bez względu na terminarz, rywale byli wyraźnymi faworytami. Wystarczy przypomnieć, że w ataku mieli zachwycających w Europie Andrija Szewczenkę i Serhija Rebrowa, a na trenerskiej ławce legendarnego Walerego Łobanowskiego. O jego statusie nasi mogli się zresztą przekonać. Marcin Żewłakow we wspominkowym materiale TVP Sport opowiadał, że jeden z kibiców został wyciągnięty przez ochronę i na miejscu spałowany tylko za to, że ośmielił się wykrzykiwać coś pod adresem Łobanowskiego. Postać pomnikowa już za życia.

Polacy zdawali sobie sprawę ze skali wyzwania, ale nie zamierzali walczyć co najwyżej o remis. – Przede wszystkim nie mogliśmy dać się zepchnąć do głębokiej defensywy. Rywale mieli Andrija Szewczenkę czy Serhija Rebrowa. Wiedzieliśmy, że nasi przeciwnicy świetnie się czują, gdy rywal oddaje im pole i daje swobodę. My nie mogliśmy tego zrobić, dlatego postąpiliśmy odważnie. Wystawiliśmy dwóch napastników, którymi byli Emmanuel Olisadebe i Andrzej Juskowiak. Do końca meczu trzymaliśmy się takiej taktyki. To dało efekt – opowiadał Engel w przytaczanym już wywiadzie dla TVP Sport.

Radosław Kałużny w autobiografii „Powrót taty” napisanej z Mateuszem Karoniem, wspominał, że trener naprawdę sprawiał wrażenie święcie przekonanego, że zwycięstwo jak najbardziej jest w zasięgu. „Poza pewnością siebie, która wynikała z dobrego przygotowania, było coś jeszcze. Ogromna motywacja. Selekcjoner umiał wmówić nam, że naprawdę jesteśmy lepsi od Ukraińców i możemy ich pokonać. Jechaliśmy tam z jasnym nastawieniem – ten mecz trzeba po prostu wygrać” – czytamy.

Kałużny parę razy podkreślał również to, co już zaznaczaliśmy – nowy selekcjoner miał zupełnie inny sposób pracy niż Janusz Wójcik.

„Engel dokładnie rozrysował nam na tablicy każdy schemat. Przygotowanie merytoryczne było na najwyższym, światowym poziomie. Edward Klejndinst robił dla nas znakomite rozpracowanie. Selekcjoner mógł w najdrobniejszych szczegółach wytłumaczyć mi, jak zdobyć gola. Powiedział, że ukraińscy stoperzy mają problemy z walką powietrzną, kiedy się wejdzie między nich. – Zupełnie tracą orientację. Wystarczy tylko wbiec – zachęcał. Posłuchałem selekcjonera”. (…) „Zazwyczaj na odprawach trenerzy krzyczeli do nas, że jesteśmy lepsi albo że musimy ich rozpieprzyć. A tu zupełnie inny poziom. Cisza, spokój. Pełne kompetencje. Engel po prostu wykładał każdemu jego zadania boiskowe i dzięki nowoczesnemu podejściu dawał swoim piłkarzom kompleksowy materiał dotyczący rywala. Merytorycznie zrobiliśmy ogromy krok naprzód. Znaliśmy wszystkie słabe i mocne strony przeciwników”.

Omawiany schemat zadziałał już w 2. minucie. Z lewej strony świetnie dośrodkował Marek Koźmiński, wbiegający Kałużny co prawda do piłki nie doszedł, ale skupił na sobie uwagę obrońców, a niepilnowany Olisadebe pewnie dostawił głowę. Wymarzony początek.

Entuzjazm szybko jednak opadł, bo Ukraińcy jeszcze przed upływem pierwszego kwadransa wyrównali. Andrij Szewczenko w polu karnym wypracował sobie pozycję do strzału i pięknie huknął od poprzeczki. Istniała uzasadniona obawa, że rywale nas docisną i będą kąsali dalej. To jednak my szybko zadaliśmy drugi cios. Wiaczesław Kiernozenko, zastępujący między słupkami Ołeksandra Szowkowskiego, był tego dnia mocno niepewny, co jeszcze potęgowały warunki atmosferyczne (obficie padający deszcz). Kiernozenko źle wyszedł do dośrodkowania, powstało zamieszanie, Tomasz Kłos w idealnej sytuacji strzelił w słupek. Akcja na szczęście trwała, agresywnym wślizgiem piłkę wywalczył Piotr Świerczewski, a Olisadebe spokojnie uderzył pod ręką bramkarza.

WYGRANA GOŚCI? WYCENIONA NA 3.00 W TOTALBET!

Od tego momentu gospodarze przycisnęli, stworzyli kilka dobrych sytuacji. My odpowiedzieliśmy jedną kontrą, po której prowadzenie mógł podwyższyć Olisadebe. W drugiej połowie doszło do parady obronnej Kłosa, którą do dziś ogląda się z rozdziawioną gębą. Tomasz Wałdoch chciał blokować piłkę, by zgarnął ją wychodzący Dudek, ale we wszystko wmieszał się Giennadij Zubow. Uprzedził Dudka i strzelał do pustej bramki… Pustej? No niezupełnie, bo Kłos niesamowitym wślizgiem w powietrzu rodem z filmów karate zdołał wybić piłkę z linii. To jedna z najbardziej spektakularnych interwencji tego typu, jaką kiedykolwiek widzieliśmy.

Ukraińcy jeszcze dobrze nie przetrawili tego cudu w polskie obronie i braku drugiego wyrównania, a już przegrywali 1:3. Kałużny ponownie wbiegł w pole karne przeciwnika, pewnie przyjął znakomite podanie od Koźmińskiego (jeden z najlepszych występów w biało-czerwonych barwach) i z zimną krwią wykorzystał sytuację sam na sam. „Tata” ze względów zdrowotnych u Engela zadebiutował dopiero z Rumunią, a mimo to eliminacje zaczął od początku i nie zawiódł. W następnym meczu sieknął przecież hat-tricka z Białorusią.

Na koniec mogliśmy dobić drużynę Łobanowskiego rzutem karnym wywalczonym przez Olisadebe. Normalnie wykonałby go Michał Żewłakow, ale wynik  był bezpieczny, a Juskowiak od dłuższego czasu nie mógł ruszyć licznika swoich reprezentacyjnych bramek. Stanął on na trzynastu, nic się nie zmieniało od dwóch lat. Żewłakow namówił więc „Jusko”, żeby to on wymierzył sprawiedliwość. Napastnik Wolfsburga niestety uderzył bardzo źle, sygnalizowanie i nawet słabo dysponowany Kiernozenko wyszedł z tego pojedynku zwycięsko.

 – Zamierzałem strzelić mocno, ale w ostatniej chwili zmieniłem zdanie. Bałem się, że mokra piłka poleci wysoko w górę i uderzyłem po ziemi, lekko – cytował go Sport.pl. A Juskowiak czternastego gola w reprezentacji nigdy się już nie doczekał.

To zdarzenie w żadnym stopniu nie zmąciło jednak radości zespołu z tego triumfu. Mozolne wykuwanie formy w sparingach, szlifowanie ustawienia z czwórką obrońców, walka ze strzelecką niemocą, coraz większa krytyka – wszystko było po coś. Drużyna Engela na terenie Ukraińców wykonała milowy krok ku przełamaniu klątwy Antoniego Piechniczka i rok później po pewnym 3:0 z Norwegią na Stadionie Śląskim świętowała wywalczenie przepustek na koreańsko-japoński mundial. Dla reprezentacji Leo Beenhakkera mitem założycielskim było 2:1 z Portugalią w Chorzowie. Dla kadry Adama Nawałki taką rolę odegrało historyczne zwycięstwo nad Niemcami na Stadionie Narodowym. W tym przypadku wszystko zaczęło się od Kijowa.

Na następne zwycięstwo nad Ukrainą Polska czekała aż do fazy grupowej Euro 2016. W międzyczasie w pięciu meczach wywalczyliśmy zaledwie dwa remisy. Obyśmy w środę nie zaczęli nowej passy tego typu.

Fot. Newspix

Weszło
07.08.2022

Lech zainfekowany nieskutecznością

Ten mecz miał naprawdę dobre tempo. Zwłaszcza druga połowa mogła podobać się fanom polskiej piłki. Działo się dużo, akcja za akcją, strzał za strzałem. To był naprawdę miły dla oka obrazek. Czy podział punktów w tym meczu jest wynikiem sprawiedliwym? Zdaje się, że tak. Choć trudno nie odnieść wrażenia, że to Zagłębie Lubin wyglądało dziś na boisku znacznie lepiej. Lech wciąż jest daleki od choćby przyzwoitej […]
07.08.2022
Piłka nożna
07.08.2022

Haaland wjeżdza z futryną do Premier League. Dublet z West Hamem

Przydarzył się mizerny debiut Haalandowi w Manchesterze City? Tak, ale to zadziałało na niego jak płachta na byka i w meczu z West Hamem w Premier League udowodnił swoją wartość, pakując dwie bramki. Fakt, jedna była z rzutu karnego, ale on sam ten stały fragment gry sobie wywalczył. Manchester City rozpoczyna drogę po obronę tytułu mistrza Anglii od zwycięstwa na wyjeździe z „Młotami”.  Przed pierwszym spotkaniem Manchesteru City w nowym sezonie Premier League […]
07.08.2022
Suche Info
07.08.2022

Pierwszy gol Roberta Lewandowskiego dla FC Barcelony! [WIDEO]

No wreszcie koniec odliczania! Robert Lewandowski zdobywa pierwszą bramkę w barwach Barcelony. Kapitan reprezentacji Polski pokonał golkipera Pumas w starciu o Puchar Gampera już w trzeciej minucie gry. Ale wjazd! Ivan San Antonio: Lewandowski ma dar od Boga. Barcelona wyga mistrzostwo [WYWIAD] Tak to wyglądało: GOAL! Lewandowski opens the scoring. Pedri with the assist 1-0.pic.twitter.com/7jou97cOzN — Barça Buzz (@Barca_Buzz) August 7, 2022 Asysta przy golu na 2:0 […]
07.08.2022
Suche Info
07.08.2022

Trener Lecha: „Rezultat jest OK, mogę być nim usatysfakcjonowany”

Lech Poznań zremisował dziś na wyjeździe z Zagłębiem Lubin 1:1 i po trzech ligowych kolejkach pozostaje w strefie spadkowej Ekstraklasy. Mimo to podczas pomeczowej konferencji prasowej trener „Kolejorza” zwracał uwagę na pozytywy w grze swojego zespołu. – To był mecz dwóch drużyn, które chciały dzisiaj wygrać – zwrócił uwagę John van den Brom, cytowany przez oficjalny portal aktualnych mistrzów Polski. – Oba zespoły walczyły na boisku […]
07.08.2022
Suche Info
07.08.2022

Camp Nou pożegnało Daniego Alvesa przed meczem Barcelona – UNAM Pumas [WIDEO]

Dani Alves został pożegnany przez Camp Nou przed meczem FC Barcelona – UNAM Pumas o Puchar Gampera. Brazylijski obrońca, który przeniósł się do klubu z Meksyku, przeżył kilka pięknych chwil przed rozpoczęciem spotkania. Kiedy spiker zaczął wyczytywać podziękowania dla Daniego Alvesa, trybuny zaczęły skandować jego nazwisko. Na telebimie wyświetlono film z najlepszymi momentami w karierze Brazylijczyka w barwach FC Barcelony. Sam zainteresowany udał się z kolei w tour […]
07.08.2022
Suche Info
07.08.2022

Gorące przywitanie Lewandowskiego przed meczem Barcelona – UNAM Pumas [WIDEO]

Już za kilka chwil Robert Lewandowski rozpocznie swój pierwszy mecz na Camp Nou. Przed spotkaniem FC Barcelony z UNAM Pumas odbyła się oficjalna prezentacja zespołu, podczas której Polak został niezwykle ciepło i głośno przywitany przez trybuny jednego z najsłynniejszych stadionów świata. Kibice Blaugrany pokazali swoje sympatie, wiwatując na cześć poszczególnych zawodników. Największą radość na trybunach wywołało wyczytanie nazwisk Xaviego Hernandeza, Gerarda Pique i właśnie Roberta Lewandowskiego. Tłum wiwatował […]
07.08.2022
Weszło
07.08.2022

Lech zainfekowany nieskutecznością

Ten mecz miał naprawdę dobre tempo. Zwłaszcza druga połowa mogła podobać się fanom polskiej piłki. Działo się dużo, akcja za akcją, strzał za strzałem. To był naprawdę miły dla oka obrazek. Czy podział punktów w tym meczu jest wynikiem sprawiedliwym? Zdaje się, że tak. Choć trudno nie odnieść wrażenia, że to Zagłębie Lubin wyglądało dziś na boisku znacznie lepiej. Lech wciąż jest daleki od choćby przyzwoitej […]
07.08.2022
Piłka nożna
07.08.2022

Haaland wjeżdza z futryną do Premier League. Dublet z West Hamem

Przydarzył się mizerny debiut Haalandowi w Manchesterze City? Tak, ale to zadziałało na niego jak płachta na byka i w meczu z West Hamem w Premier League udowodnił swoją wartość, pakując dwie bramki. Fakt, jedna była z rzutu karnego, ale on sam ten stały fragment gry sobie wywalczył. Manchester City rozpoczyna drogę po obronę tytułu mistrza Anglii od zwycięstwa na wyjeździe z „Młotami”.  Przed pierwszym spotkaniem Manchesteru City w nowym sezonie Premier League […]
07.08.2022
Weszło
07.08.2022

Ktoś podmienił Roberta Ivanova

Pogoń wygrywa, lecz po takich trudach, że Jens Gustafsson powinien osobiście podziękować kilku piłkarzom Warty Poznań. Gdyby nie ich szczodrość, „Portowcy” mogliby wyjeżdżać z Grodziska w zdecydowanie gorszych humorach. Może i dzisiaj przerwali serię pięciu spotkań w delegacji bez zwycięstwa, ale chyba tylko nadmiernych optymistów przekonaliby, że to wynik wielkiej i zasłużonej pracy. Gdyby Robert Ivanov do pary z Adrianem Lisem byli dziś w nieco lepszej formie, może Pogoń nie miałaby tak łatwo. Ani jeden, ani […]
07.08.2022
Weszło
07.08.2022

„Gradecki ma szansę, żeby być naprawdę wszechstronnym bramkarzem”

Na początku sezonu awaryjnie zastępował Krzysztofa Kamińskiego. Podstawowemu bramkarzowi Nafciarzy przyplątała się drobna infekcja. Do bramki wskoczył niespełna 23-letni Bartłomiej Gradecki, który przed tym sezonem miał zaledwie cztery rozegrane spotkania w Ekstraklasie. Efekt? Wychowanek Wisły w trzech pierwszych meczach z Lechią (3:0), Wartą (4:0) i Lechem (3:1) puścił zaledwie jednego gola. Po występie z mistrzami Polski wiele gazet i serwisów wybrało go do jedenastki kolejki. Z Kolejorzem bronił naprawdę […]
07.08.2022
Lekkoatletyka
07.08.2022

Wystartuję tu nawet bez nogi! – reportaż z Memoriału Kamili Skolimowskiej

Pierwszy w historii polskiej lekkiej atletyki mityng Diamentowej Ligi. Wyjątkowy moment dla wszystkich, którzy z tym sportem są związani. – Gdy tylko dowiedziałam się, że mogę wziąć udział w Memoriale, powiedziałam sobie, że choćbym była bez nogi, to muszę tu wystartować – mówiła Małgorzata Hołub-Kowalik. Jej zdanie podziela wielu innych polskich lekkoatletów. Jednak nawet ci z zagranicy mówią: Chorzów powinien mieć Diamentową Ligę. Na stałe.  Wbrew pogodzie Były obawy. Jeśli […]
07.08.2022
Live
07.08.2022

LIVE: Niedziela z Ekstraklasą. Trudna misja Lecha Poznań – musi wygrać mecz

Niedzielą z naszą kochaną ligą zapowiada się bardzo sympatycznie. Przede wszystkim grają pucharowicze, a zawsze fajnie to sprawdzić, czy potrafią grać co trzy dni (a w przypadku Lecha – czy w ogóle jeszcze potrafi grać). Do tego Pogoń, która po trzech oklepach na wyjeździe w tym sezonie (dwa razy puchary, raz liga), musi się w końcu otrząsnąć. Zajrzymy też oczywiście na zagraniczne stadiony. Jedziemy!   Fot. Newspix
07.08.2022
Liczba komentarzy: 10
Subscribe
Powiadom o
guest
10 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Sebastian
Sebastian
1 rok temu

Co ten Kaluzny zrobil ze soba i ze swoja karierą ze po jej zakonczeniu musial w DHL pracowac…taki dobry pilkarz… oczywiscie znam odpowiedz ale i tak mnie to zaskakuje.

Siwers
Siwers
1 rok temu
Reply to  Sebastian

Sebastian.
Coś kiedyś było pisane ze PZPN jakaś prace mu proponował.

Kibole to zakała narodu
Kibole to zakała narodu
1 rok temu
Reply to  Sebastian

i może być bardziej zadowolony z życia niż niektórzy, co im ciągle mało i robią sobie z gęby dupę dla paru groszy.

Trener Piechniczek
Trener Piechniczek
1 rok temu

Chuj – nie drużyna, co nie ma murzyna!!!

MiTrener Strejlau
MiTrener Strejlau
1 rok temu

Sentyment w tym momencie zostawiamy zdecydowanie w tylnej części naszego, powiedzmy sobie, aparatu, który decyduje, że będziemy z sentymentem czy bez sentymentu patrzyli na to spotkanie

Miltiadis
Miltiadis
1 rok temu

„I rok po pewnym 3:0 z Norwegią na Stadionie Narodowym świętowała wywalczenie przepustek na koreańsko-japoński mundial” – mowa o Stadionie Śląskim w Chorzowie

C18
C18
1 rok temu
Reply to  Miltiadis

Stadion Śląski był oficjalnie Stadionem Narodowym i z taką nazwą funkcjonował do momentu przejęcia tej nazwy przez stadion w Warszawie.

Sziler
Sziler
1 rok temu

Jaki mecz jest mitem założycielskim kadry Brzęczka?

Janek1988
Janek1988
1 rok temu

Olisadebe byl prze…jem. Mialem wtedy 12 lat ale do dzis z sentymentem wspominam Oliego. Zapisal sie w historii polskiej pilki,nie tylko ze wzgledu na pochodzenie. Nie,Oli dal taki impuls,ktory powtorzyl slowa Gierka-Polak potrafi!

Mattia
Mattia
1 rok temu

W tekście jest jeden poważny błąd. Engel nie zdobył mistrzostwa pół roku przed objęciem kadry, tylko opuścił Polonię po rundzie jesiennej, kiedy była druga za Ruchem, a wiosną zespół samodzielnie prowadził już Wdowczyk, który zdobył mistrzostwo.