post Avatar

Opublikowane 28.10.2020 17:42 przez

redakcja

Nie znoście cierpienia w ciszy, porozmawiajcie z ludźmi, kiedy czujecie się ze sobą źle”. Te słowa idealnie oddają nastrój, jaki towarzyszy po śmierci 17-letniego Jeremy’ego Wistena, byłego piłkarza akademii Manchesteru City. Nastolatek odbiera sobie życie. Dlaczego? Nie radzi sobie z marzeniami, które legły w gruzach. Gonił za marzeniem, napotkał problemy, miał przecież wsparcie rodziny. Dlaczego sobie nie poradził?

Czytając informację o śmierci Wistena, nasunęła mi się znów artystyczna pozycja. Upiornie musi brzmieć dziś największy hit Pearl Jam, czyli właśnie „Jeremy”. Właściwie sytuacja wygląda tak, jakby przez chwilę zmienił się w nim podmiot liryczny – właśnie na Wistena. Choć utwór opowiada nieco inną historię, to i tak finał był tak samo smutny. Jedną z historii, która była inspiracją dla Eddiego Veddera jest dramat Jeremy’ego Wade Delle’a, 15-latka z Richardson w Teksasie. Pewnego dnia chłopak wyszedł na forum klasy, po czym strzelił sobie w głowę na oczach kolegów i koleżanek. Jedna z wersji teledysku zawierała coś w rodzaju odwzorowania zdarzeń i trudno się dziwić, dlaczego jest „wersją ocenzurowaną”. O nim też mówiono, że był „cichy”, „smutny”, „wycofany”.

W pogoni za marzeniem

Część z nas wychowała się na filmie „Goal! Living the Dream”. Chyba najlepiej będzie powiedzieć, że urodzony w Malawi Jeremy właśnie za tym chciał podążyć. Nie musimy przesadnie sugerować, że gospodarka ojczyzny rodziny Wistenów należy do jednych z najsłabiej rozwiniętych na świecie. Z Afryki Wschodniej rodzina w 2003 roku przeprowadziła się na Wyspy Brytyjskie, kiedy Jeremy był mały. „Nie mogliśmy prosić o lepszego syna” – mówiła na łamach Manchester Evening News matka chłopaka, Grace Wisten. Ojciec, Manila Wisten dodaje: „Kochał piłkę, jego znajomi zarówno tutaj w Manchestrze oraz w Malawi podziwiali go”.

Nie możemy się pewnie dziwić, dlaczego do tej pory było o nim dosłownie cicho. Cisza przyciąga tego typu smutne historie. Wycofany i grzecznie usposobiony Jeremy rozpoczynał przygodę z piłką w 2016 roku. Był częścią akademii City przez 3 lata. Trenował jako środkowy obrońca z drużyną do lat 13. Marzył o tym, by zostać gwiazdą – w głowie miał zaprogramowany wizerunek Vincenta Kompany’ego. Dla nowego pokolenia Belg stał się gwiazdą Premier League i ikoną Manchesteru City post-2008, czyli nowej, chwalebnej ery klubu. „Captain Fantastic” opuścił Etihad Stadium ledwie rok temu, ale i tak pozostał w pamięci wielu. Wielu też chciało podążyć w jego ślady. Tak jak Jeremy. O nim także napisał jego idol. Ale nie z gratulacjami, tylko z kondolencjami.

Dołączyli się też do niego Aymeric Laporte i Raheem Sterling.

Czy jednak o to w ostateczności chodziło? Świat nie zobaczy jego dramatu, zobaczy tylko informację o jego śmierci. A problemy zaczęły się, kiedy klub mu podziękował za współpracę. Miał już na koncie trzy tytuły mistrzowskie zdobywane z drużynami młodzieżowymi „The Citizens”. W procesie rozwoju okazało się, że ma problemy z więzadłami krzyżowymi. O skreśleniu go z listy zdecydował ostatni rok – ten, w którym przez kontuzję kolana stracił najwięcej. „Nie grał, nie zdołał się wykurować na tyle, by szybciej wrócić do gry” – wspomina ojciec piłkarza. Słowo „released” zwykle oznacza w innym kontekście premierę, nadejście czegoś nowego. Tutaj, w akademiach piłkarskich, znaczyło pokazanie drzwi, zakończenie etapu, a także początek koszmaru. Dziś płacze nie tylko jego ojciec i matka, ale także jego starsze siostry. Czy umiemy sobie wyobrazić, co czują? Pochowają brata oraz syna.

A wszystko przez to, w jaki ślepy zaułek zabrnęła jego psychika. To wszystko dzieje ledwie miesiąc po tym, jak jego rówieśnik Liam Delap, kolega Wistena z drużyny w akademii, zadebiutował w pierwszym zespole „The Citizens”. Dla odrzuconego przez klub oglądanie w telewizji sukcesu kolegi nie jest wcale powodem do zadowolenia. Odczuwa on coraz większy niepokój, ma poczucie utraconej szansy, uważa, że zawalił. „Ważne jest, aby pozwolić pewnym rzeczom odejść”. On tego nie potrafił zrobić.

Trybik, który wypadł z wielkiej machiny

Wszystko rozpoczyna się od samej góry i narzuconego tempa rozwoju całej dyscypliny sportu. Nie dalej niż w niedzielę redaktor Andrzej Janisz wprost mówi w programie „Wysoki Pressing” w Canal+ o tym, jak światowe organizacje sportowe pędzą do przodu za niczym innym, tylko za pieniądzem. Kluby nie są wyjątkami, szczególnie te największe. Wymagają coraz większych umiejętności, chcą oglądać najlepszych, najbardziej wyszkolonych, utalentowanych, a ci, którzy są słabi – odpadają. Jeremy Witsen nie poradził sobie w tych realiach – być może dlatego w Internecie przeczytacie o nim dopiero teraz, kiedy nie ma go wśród nas. Zatracił się w świecie, w którym najważniejsza jest tylko rubryka na Transfermarkcie, a miarą wielkości jest to, co tam do niej dorzucisz. Nastolatek ma inny stopień wrażliwości i bez odpowiedniego wsparcia po prostu nie da rady, jeśli powinie mu się noga, a nikt nie udzieli mu pomocy. Pułapka braku alternatywy, klapki na oczach, świat, który się wali – świat kazał temu chłopakowi zrezygnować z marzeń. Po raz kolejny ktoś nie zobaczył, że ma problem. Poważny. Jakby chciał powiedzieć: „To jest, stary, wszystko, co ja mam na świecie”.

Wythenshawe, czyli dzielnica, w której mieszkają Wistenowie ma już dwóch znanych mieszkańców – jednym jest Tyson Fury, a drugim – Marcus Rashford. Ten pierwszy przyznał się wręcz do maniakalnych stanów depresyjnych, w jakie wpędził się w trakcie swojej kariery bokserskiej. Drugiemu życie uratowała piłka i teraz sam chce spłacić dług wdzięczności względem życia. Melanie Rashford to przecież samotna matka, Marcus jest jednym z pięciorga dzieci – a kiedy mu się już udaje osiągnąć sukces, odzywa się w nim cała wrażliwość. Dziś obaj przeszli przez piekło na odrębnych etapach życia – Fury został ikoną boksu zawodowego, a Rashford zaangażował się poza boiskiem w walkę z niedożywieniem i przyspieszył wdrożenie publicznego programu ds. darmowych posiłków dla dzieci w angielskich szkołach. Im się udało wygrać z przeciwności losu, jeden nawet swój dług spłacił.

Wisten nie miał nawet kiedy tego zrobić.

Od czasu, kiedy do chorowania na depresję przyznał się także Anthony Knockaert grający dziś w Nottingham Forest, problem przynajmniej znów zagościł na angielski tapet. A przecież to nie jest tylko problem tamtejszych piłkarzy. Rzecz nie dla wszystkich oczywistą, ale jednak potrzebną wygłosiła zresztą w reportażu Jakuba Białka Teresa Enke, żona Roberta Enke, zmarłego w wyniku samobójstwa w 2009 roku.

Temat depresji musi być obecny w opinii publicznej. Ludzie muszą wiedzieć, czym jest ta choroba. (…) Poszliśmy z tym problemem do ludzi: na wykładach, w wywiadach w prasie, goszcząc regularnie na stadionach. Trzeba otworzyć głowy i uświadomić sobie coś raz na zawsze – DEPRESJA TO CHOROBA. To nie jest żadna słabość, a coś, co może spotkać każdego z nas, czasami nawet bez żadnego konkretnego powodu. Mówi się, że w Niemczech z powodu depresji cierpiało raz w życiu około 20% społeczeństwa, a dziesięć tysięcy chorych rocznie popełnia samobójstwo. To o wiele większa liczba niż śmierć po wypadkach drogowych.

W samej Polsce mężczyźni popełniają samobójstwa 6 razy częściej niż kobiety.

Młodzi mężczyźni. Depresja jest u nich trudno dostrzegalna – wynika z braku rozmowy, ukrywania jej, wstydu, strachu przed napiętnowaniem, strachu przed wyśmianiem. Przecież dzisiaj jedynym kanonem siły są właśnie gwiazdy, które zgodnie z tym, co trafia do medialnego obiegu ze wszystkim sobie w życiu poradziły i to ich podziwia cały świat. Bohater z plakatu staje się twoim jedynym punktem odniesienia – masz klapki na oczach i widzisz tylko jego, drogą bohatera chcesz iść. A tym gorzej jest, kiedy trafiasz do miejsca, gdzie rywalizujesz o swoją karierę. Od jednego trenerów akademii – nazwisko pozostawię dla siebie – usłyszałem kiedyś, że ma przynajmniej nadzieję, że ich wychowankowie, którzy będą za słabi, by grać przynajmniej wyrosną na porządnych ludzi. „Ci, którzy sobie nie poradzą w akademii przynajmniej nabędą dyscypliny. Nabędą cech, które ukształtują ich postawy życiowe – nauczą się”. Problem zaczyna się wtedy, gdy dochodzi do tego samotność i z problemem nikt nie umie sobie poradzić. Bo czuje, że jest pozostawiony z tym zupełnie, straszliwie sam. A rodzina, która nie zna specyfiki środowiska piłkarskiego oraz jego realiów, a widzi jedynie te śladowe momenty radości i małe kroki w postaci pucharów, nie zauważy, że tobie chodzi o coś więcej. – To kluby muszą wziąć na siebie odpowiedzialność i troszczyć się nie tylko o zawodników, którzy zasłużą na kontrakt, ale także o tych, którzy nie zdołają go sobie wywalczyć – mówi dziś David Cotterill z DC Foundation, brytyjski konsultant ds. zdrowia mentalnego.

-Zdarzają się w naszej praktyce przypadki, że mamy do czynienia ze sportowcami, którzy przechodzą problemy adaptacyjne. Często właśnie kontuzje utrudniające rozwój sportowca powodują pojawienie się bardzo dużych emocji i napięcia. Dochodzi do rozchwiania nastrojów. Potwierdzają to nawet badania naukowe: właśnie urazy i kontuzje u sportowców są czynnikami, które mocno zwiększają ryzyko wystąpienia stanów depresyjnych – mówi nam Daria Abramowicz, psycholog sportu, członkini sztabu szkoleniowego Igi Świątek. – Idąc dalej – potwierdzam, zdarzają się też przypadki kliniczne, gdzie także pojawiają się nawet zamiary odebrania sobie życia. Sportowiec to jest człowiek. Dla niego sport jest osią, rdzeniem życia. Odrzucenie przez grupę, klub lub akademię jest istotnie jednym z najcięższych przeżyć dla sportowca.

-Sprawami, o której mowa, najczęściej zajmują się już specjaliści-terapeuci. Presja nakładana na zawodników jest dzisiaj duża – zarówno ze strony rodziców, jak i klubów, a nakładają ją też na siebie sami zawodnicy – tłumaczy z kolei Paweł Habrat, psycholog sportu współpracujący z Lechią Gdańsk, gdzie do swojego sztabu włączył go Piotr Stokowiec. – To są małe sygnały, nieraz bagatelizowane przez otoczenie. Często te małe sygnały przeradzają się w wielkie traumy. Zawodnicy, szczególnie młodzi, miewają chwiejne nastroje i stany emocjonalne. W przypadkach, kiedy już jednak wiemy, że może to być nawet stan depresyjny, kierujemy takie osoby do terapeutów. Przypadków wszelakich problemów jest dużo. A przyczyn jest wiele – zły wynik, oddzielenie od rodziny, nieumiejętność radzenia sobie z oczekiwaniami.

Jak sami widzicie, o temacie trzeba mówić głośno. Jeremy’emu zabrakło być może odpowiedniego podejścia do sprawy, być może nawet terapii. Mógł zacząć od rozmowy o problemie. Dziś z kłopotem zostali pozostawieni rodzice, którzy sami mówią, że nawet im potrzebna jest obecnie pomoc psychologa. „Kluby powinny także zaopiekować się rodzicom, którzy mierzą się z tym się zmierzyć” – mówi Manila Wisten.

Dziś zostały tylko tweety z wyrazami wsparcia, kiedy jest już za późno.

Zresztą spójrzmy na tę sprawę w szerszym aspekcie. Trwa pandemia koronawirusa, ludzie tracą i będą tracić pracę, więc kiedy ktoś ląduje w takiej sytuacji i nie może znaleźć dla siebie niczego innego, choć bardzo chce, to gospodarka mówi „nie”. Osoby, które goniły za marzeniami, ale jeszcze go nie dosięgły wylądują w miejscu, w którym być nie chcą. „Sprzedawcy marzeń” zawiedli – i nie chodzi tutaj o konkretny przykład City, bo jeśli uważacie, że wasze ukochane kluby nie są korporacjami, które interesuje tylko wynik, to przestańcie się okłamywać.

A poza tym nie chodzi tylko nawet o same kluby – chodzi po prostu o coś więcej. O zmasakrowane marzenia, które mogą się zawalić także w innych aspektach życia niż tylko sama piłka. „Leć wysoko, mój bracie, odpoczywaj w raju” – napisał Cole Palmer, były kolega Wistena z akademii City.

Tylko czy droga do raju naprawdę musi być obrana już w wieku siedemnastu lat?

Opublikowane 28.10.2020 17:42 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 6
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ricardo SP
Ricardo SP

Czytajac o depresji czesto mam wrazenie, ze niejako myli sie skutek z przyczyna. To nie jest tak, ze jakies traumatyczne przezycie wpedza cie w dol, z ktorego nie umiesz sie wygrzebac. To juz w tobie jest, od zawsze, i tylko czeka az ci sie noga powinie, by o sobie przypomniec. Depresja to nie do konca choroba, to wrecz w pewnym sensie swiatopoglad. Po prostu w pewnym momencie uswiadamiasz sobie, jak bezsensowna jest egzystencja – rodzisz sie z nicosci, zyjesz(przezywasz to czy owo) i odchodzisz w nicosc i nic co przezyles nie ma zadnego znaczenia. Oczywiscie nasz mozg jest tak skonstruowany, ze potrafi nas oszukac, potrafi nam wyznaczac jakies cele(z perspektywy wszechswiata nieistotne), pozwala nam przezywac te droge, cieszyc sie nia, smucic itd(dopamina, serotonina i inne), ale koniec koncow to jest po prostu bez sensu. Czasami ta swiadomosc uderza zbyt mocno i takie sa tego skutki, niestety.

Luas
Luas

Nie spodziewałem się takiego komentarza tutaj.

Depresja może być czymś pozytywnym, stanem, gdy przeglądamy na oczy pewne prawdy i możemy odrzucić pewne iluzje rzeczywistości.

AlexHarnold
AlexHarnold

Często jest tak że trauma cię wpędza w dół, tym bardziej jeśli następuje bardzo wcześnie w twoim życiu. Wtedy depresja może „siedzieć w tobie” od dawna. A ralistyczne i racjonalne podejście do życia nie ma za wiele wspólnego z ciężka depresja, stanem gdzie ciężko się z łóżka ruszyć chociażby do łazienki

Marek
Marek

Szkoda dzieciaka ,sorry ale nie dociera do mnie pierdolenie – nie wytrzymał presji ?! Bo rodziny nie był w stanie utrzymać?! Bo kredyty go udusiły?! Jaką presję może mieć 17latek w dzisiejszych czasach ,poza oczywistą ,narzucaną przez rodziców.Być może rodzinie z mieszkania spółdzielczego zamarzyło się ,rushfordowanie ich syna i synalek za 4 lata przeprowadzi ich do willi z basenem,a tu kurwa klops.Typowe zmarnowane młode życie ” płatka śniegu ” w UK . Naprawdę cieszę się ,że nie przyszło mi być nastolatkiem w 2020

Bartek
Bartek

Presja nie musi pochodzić tylko z zewnątrz.
Może chłopak sam nie mógł sprostać temu, co sobie planował, do czego dążył? To również presja, którą wywierasz sam na sobie. A argumenty typu utrzymanie rodziny czy kredyt to typowe spojrzenie, jak mniemam, osoby dorosłej, dla której to jest „presją”, a dla tego młodego chłopaka mogły to być zupełnie inne rzeczy o których nie rozmawiał i dusił je w sobie co doprowadziło do tragedii.

Jacyna
Jacyna

niemądry szczeniak. nikt mu nie powiedział, że z takimi papierami by mógł być królem naszej radosnej ligi ? bo pewnie mógłby.

Live
05.12.2020

LIVE: Warta przetrwała sztorm, co pokaże na spokojnym morzu?

Warta Poznań przez koronawirusowe zawirowania miała w pewnym momencie naprawdę wąziutką kadrę. Dziś powoli wraca do równowagi, ale czy na spokojniejszym morzu ta łajba będzie nadal tak dzielnie płynąć? To jedno z wielu pytań przed sobotą z Ekstraklasą – wszak mamy jeszcze po meczu Jagi z Wartą spotkania Śląska z Rakowem Częstochowa oraz Legii Warszawa […]
05.12.2020
Bukmacherka
05.12.2020

Hit pod dyktando Lewego? Superbet rozdaje bonusy za gole i asysty Polaka

20 złotych za każdego gola i 10 złotych za każdą asystę Roberta Lewandowskiego – taką ofertę przygotował Superbet z okazji hitowego starcia Bayernu Monachium z RB Lipsk w 1. Bundeslidze. Dla nowych graczy przewidziany jest również bonus powitalny w wysokości 50 złotych, a na dokładkę do tych wszystkich atrakcji – CASHBACK do 500 złotych. „Lewy” […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Niespodziewane wzmocnienie Legii poza okienkiem – Andre Martins

Cierpliwość jest najbardziej pożądaną cnotą u piłkarzy. Nierzadko zdarza się, że na efekty lub szansę zmuszeni są pokornie czekać przez dłuższy czas. W przypadku Andre Martinsa musiał nastąpić niespodziewany splot okoliczności, by jego nieciekawa sytuacja w klubie uległa zmianie. Przyjście nowego szkoleniowca, problemy zdrowotne kolegów, a także poprawa dyspozycji całego zespołu sprawiły, że Portugalczyk ponownie […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Parzyszek: Chodziło o pokazanie różnic w treningu, a nie obrażanie trenera Fornalika

Piotr Parzyszek tydzień temu doczekał się swojego pierwszego gola dla Frosinone. Dał on ważne zwycięstwo nad Brescią, więc radość tym większa. W dłuższej rozmowie 27-letni napastnik opowiada nam o specyfice Serie B, zupełnie innym życiu, współpracy z Alessandro Nestą i planach klubu. Wracamy także do głośnego wywiadu sprzed paru tygodni, w którym Parzyszek kilkoma wypowiedziami […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Słoma może wystawać nawet z najdroższych butów

Kiedyś w programie Liga+ Extra profesor Janusz Filipiak, właściciel Cracovii, przechwalał się, że ma na sobie „tanie” buty. – Kosztowały tylko 1500 euro – zażartował w typowym dla siebie stylu. Czyli – pozując na wielkiego magnata. Ostatnio zresztą również dowalił do pieca, gdy w wywiadzie z Onetem oznajmił niefrasobliwie, że kupił sobie… samolot, żeby ograniczyć […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Pierwszoligowe transfery Śląska tym razem na minus? Niekoniecznie

Śląsk Wrocław w ostatnich latach dał się poznać jako klub, który bardzo dogłębnie przeszukuje rynek 1. ligi. To na Dolny Śląsk trafiała największa liczba piłkarzy, którzy wyróżniali się na zapleczu Ekstraklasy. Przed startem obecnych rozgrywek „Wojskowi” sięgnęli po czterech takich zawodników – to największy zaciąg od czasu okienka w 2018 roku, gdy do zespołu trafili […]
05.12.2020
WeszłoTV
05.12.2020

STAN FUTBOLU – LIVE OD 10:30


05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Najmniej radosna robota w Ekstraklasie – bycie napastnikiem Warty Poznań

Bycie napastnikiem Warty Poznań to trudna robota. Przez półtorej godziny kręcisz kilometry, jesteś pierwszym obrońcą, jako pierwszy ruszasz do pressingu, musisz natłuc się z obrońcami przy walce o górne piłki. A robisz to wszystko, bo – tak przynajmniej zakładasz – prędzej czy później z tej ciężkiej roboty urodzą się sytuację strzeleckie. Problem w tym, że […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

PRASA. Michniewicz: Mamy kłopot w ataku, a nie w obronie

W sobotniej prasie Czesław Michniewicz analizuje problemy Legii, są newsy o zainteresowaniu wielu klubów Kamilem Piątkowskim i chęci wykupienia Sebastiana Musiolika przez Pordenone, rozmowy z Janem Grzesikiem i trenerem Spartaka Moskwa oraz kilka tekstów z lig zagranicznych.  PRZEGLĄD SPORTOWY Czesław Michniewicz uważa, że problemy Legii Warszawa niekoniecznie leżą tam, gdzie sądzą eksperci. – Od początku […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

I liga dwóch prędkości. Bruk-Bet i ŁKS nie mają konkurencji

Przed startem rozgrywek 1. ligi wydawało nam się, że czeka nas sezon, jakiego dawno nie było. Arka, Bruk-Bet, ŁKS, Miedź, Widzew – grono klubów, które miały chrapkę na awans było spore, nawet bez doliczania do niego czarnych koni pokroju GKS-u Tychy. Tymczasem boisko te oczekiwania zweryfikowało. I to całkiem brutalnie, bo na zapleczu Ekstraklasy oglądamy […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Bezbarwny hit w Niemczech? Bayern i Lipsk nie postrzelają

Bayern kontra Lipsk, wielki hit niemieckiej Bundesligi. Naprzeciw siebie staną dwie najlepsze drużyny za naszą zachodnią granicą. Murowani kandydaci do mistrzostwa kraju. Nie możemy więc przepuścić takiej okazji i nie sprawdzić typów na to spotkanie. Tak się składa, że nasi koledzy od bukmacherki przygotowali kilka ciekawych zdarzeń, na których możemy porządnie zarobić. Bayern Monachium – […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Legia faworytem u siebie, czy Lechia może coś ugrać?

Dwa mecze bez strzelonej bramki, dwa mecze bez wygranej. Nigdy nie jest dobrze przyjeżdżać na mecz z taką passą. Jednak najgorzej, kiedy ta passa trafia się przed spotkaniem z mistrzem Polski. Lechia Gdańsk nie będzie faworytem starcia z Legią – to wiadome. Pytanie, czy cokolwiek w stolicy ugrają? Próbujemy na to odpowiedzieć, sprawdzając ofertę naszych […]
05.12.2020
Weszło
04.12.2020

Boże, jaki ten mecz był obrzydliwy

Dziesięć żółtych kartek. Czterdzieści dwa faule. Czerwona kartka. Kartki dla sztabów obu drużyn. Kontrowersje przy bramkach i rzutach karnych. Wszystko było w tym meczu – poza grą w piłkę nożną. W obozach Cracovii i Wisły ktoś za mocno wziął sobie to serca tę gadkę, że w derbach trzeba jeździć na dupach i zapieprzać. Obejrzeliśmy jakiś […]
04.12.2020
Niemcy
04.12.2020

No i to jest SuperPiątek!

Gdy spojrzeliśmy na skład Herthy Berlin na dzisiejsze derby z Unionem – załamaliśmy się. Mimo kontuzji głównego konkurenta do gry, mimo ciężaru oczekiwań, z jakimi wiązał się jego transfer – Krzysztof Piątek zaczął mecz na ławce. Trener Bruno Labaddia wolał rozpocząć derbowy bój bez klasycznej dziewiątki, niż postawić na Polaka. Dopiero w przerwie, przy wyniku […]
04.12.2020
Weszło FM
04.12.2020

Co czeka nas w sobotę na Weszło FM? Zerknijcie w ramówkę!

W weekend Weszło FM nie zwalnia tempa. Wręcz przeciwnie – przyspiesza, bo czeka nas kilka naprawdę ciekawych meczów. Ramówka na sobotę: 8.30 – 10.25 „Dwójka bez sternika” z duetem P&P, czyli Paczul i Piela. W programie m.in. rozmowa z Tomaszem Frankowskim do krakowskich derbach 10.25 – 12.00 „Stan Futbolu”. Krzysiek Stanowski i jego goście to […]
04.12.2020
Weszło
04.12.2020

Miedź sto mil od regularności

Jeśli ktoś zadałby nam karkołomne zadanie określenia poczynań Miedzi Legnica w tym sezonie I ligi za pomocą jednego słowa, mielibyśmy ułatwione zadanie, bo przynajmniej wiedzielibyśmy, że jedno wyrażenie odpadłoby na samym starcie tych językowych rozważań. Jakie? Ano mianowicie „regularność”. Podopieczni Jarosława Skrobacza są tak nieprzewidywalni i tak nierówni, że robi się to po prostu zabawne.  […]
04.12.2020
Weszło
04.12.2020

Gorsi od Azerów, Bułgarów i Cypryjczyków. Ile polskie kluby osiągnęły w Lidze Europy?

Wielkimi krokami zbliża się rewolucja w europejskich pucharach. Inauguracja UEFA Conference League w sezonie 2021/22 spowoduje, że dla polskich klubów nie tylko droga do Ligi Mistrzów, ale i do Ligi Europy stanie się wyjątkowo kręta, ciasna i wyboista. Tylko mistrz Polski będzie miał szansę, by wystąpić w tych rozgrywkach. Pozostałym ekipom pozostania walka o awans […]
04.12.2020
Weszło
04.12.2020

Zrezygnowali z Benfiki, bo mają zaraz Podbeskidzie. Hahaha!

Chcieli do Europy. Tak o nią walczyli, tak ją wspominali, ach, cóż to były za czasy, gdy ogrywało się Juventus, Manchester City albo Fiorentinę. W końcu, po latach, dostali się do fazy grupowej. I co? Wystawili rezerwy. Polska piłka w jednym obrazku. Debilizm pogania idiotyzm. Odpuścić mecz z Benfiką, żeby skupić się na starciu z […]
04.12.2020