post leszek.milewski

Opublikowane 15.10.2020 13:52 przez

leszek.milewski

Piłka nożna jest dilerem emocji. Każdego dnia wystaje na rogu i ma gorący towar. Nie zawsze dobry. Bodajże Nick Hornby napisał, że futbol zawsze znajdzie nowy sposób, by cię, kibicu, wepchnąć na madejowe łoże. Czy dowolną inną zabawkę hiszpańskiej inkwizycji. Ale w perspektywie szerokiej jak Panorama Racławicka, i to jest dobre. I tym wygrywa. Przynajmniej porusza. Na tym też jedzie. No i potem, jak coś się uda – a wreszcie się musi udać, pewnie nawet GKS-owi Katowice – sukces smakuje bardziej słodko o każdą minioną torturę.

Ale emocje mają to do siebie, że zaciemniają obraz. Każdy mały Pawełek czy Brajanek jest przyszłym Paganinim wtedy, gdy jest naszym Pawełkiem czy Brajankiem. Zresztą, można to odwołać do każdej dziedziny życia. Odcedzenie emocji jest niezbędne, by osąd był celny. Bez tego łatwo popłynąć. Czasem również prosto na mieliznę. W piłce nożnej to o tyle trudne, że mówimy o wylęgarni emocji, fabryce, produkcji przemysłowej. Używając metafory: gdyby emocje były grzybami, piłka nożna byłaby lasami pod Opocznem.

Analitycy lubią tłumaczyć to, jak emocje wprowadzają w błąd, na przykładzie strzałów z dystansu z gry. Strzały z dystansu są nieefektywne. Bardzo mało kto ma taką powtarzalność i takie umiejętności, by uczynić z tego elementu cechę wiodącą. Bardzo rzadko pojawia się takie ustawienie pozycyjne, by strzał z dystansu był najlepszą decyzją. Nie idźmy ze skrajności w skrajność – tak, bywa, że należy walnąć, tak jak należy czasem walnąć z kajora. Ale nie tak często, jak dziś uderza wielu tych, o których mówi się, że potrafią uderzyć.

Uderzenie z dystansu częściej stanowi gloryfikowaną stratę. Jeden celny strzał na X meczów wciąż nie równoważy liczby zmarnowanych przez „lubiącego uderzyć” obiecujących ustawień pozycyjnych zespołu. Ale taki strzał, po widłach, z trzydziestu metrów – to piękno piłki. Zapada w pamięć. Chce się to oglądać.

Taka sytuacja z meczu z Włochami. Moder uderza z takiej pozycji.

Później tłumaczył, że chciał dogrywać do Lewego. Może chciał. Jak chciał, tym lepiej dla niego. Bo nawet jak jesteś Moderem, czyli piłkarzem, który faktycznie umie huknąć, który może z tego uderzenia uczynić broń, tak strzał z tej pozycji to mniej niż jedna setna procenta szans na powodzenie. Decyzja o strzale stąd się nie broni. Ale gdzieś tam kopnął, bramkarz odbił – Moder za to zebrał pochwały. Bo coś się zadziało. Jacek Laskowski miał okazję podnieść głos, a bramkarz miał okazję podnieść ręce. Na stop klatce widać natomiast, o ile lepszym pomysłem byłoby dogranie do zawodników przed polem karnym. A przecież takie podanie na trzy metry było dużo prostsze do wykonania.

Idźmy dalej. Jacek Góralski do niedawna był memem. Człowiekiem wślizgiem. Przecinakiem nad przecinaki. Oczywiście ta łatka nie wyrosła na pustyni, miała swoje ziarno prawdy. Jacek nawet wczoraj, w dobrym ofensywnie meczu, dokonał wślizgu głową. Problemem Góralskiego było to, że stał się po drodze symbolem archaicznego grania. Zapierdalania. Dawania z wątroby zamiast ogłady taktycznej, piłkarskiej.

Góral nie był w stanie z czymś takim rywalizować. Sam mam dosyć gadania o motywacji, jeżdżeniu na dupach – to jednak piłka nożna, decyduje gra w piłkę, a nie wątroba. Góralski jako symbol czegoś podobnego – nie miał szans się obronić. A to jednak skrajnie niesprawiedliwe, bo tak jednowymiarowy nie jest. Porzućmy symbol i mamy przydatnego zawodnika.

Ja wcale nie otwieram fanklubu Górala. Konkurencja w środku jest potężna, a on, choć bronił się w każdym z ostatnich meczów, w których dostał szansę, tak nie miał rywali z najwyższej półki. Liczę, że dostanie szansę z Włochami lub Holandią. To byłaby weryfikacja w kontekście Euro, gdzie uważam, że mamy jechać po to, by coś ugrać, a nie tylko wypaść jako tako, więc potrzeba tych, którzy pokażą się na tle Holandii i Włoch.

Ja jestem za tym, by postrzegać Góralskiego nie przez pryzmat łatek, stereotypów, ale to też wiąże się z tym, by teraz nie odlecieć. Przed chwilą Góralski był postrzegany jako ograniczenie, teraz może zajść wyolbrzymianie każdego jego zagrania ofensywnego. Klasyka piłki nożnej: ze skrajności w skrajność, a prawda po środku.

Albo teoria punktu startowego. Gdy patrzę na młodzieżowców w Ekstraklasie, mam wrażenie, że często jak wchodzą do ligi i nie odstają, to są chwaleni. Bo nowa twarz. Bo potencjał. Ale jak pokażą to samo za pół roku, po prostu nie odstając od ligowej szarzyzny, to jest dramat. Niby są ku temu rozsądne przesłanki: byli obietnicą rozwoju, a tego brak. Niemniej ta pompka po jednym, dwóch zagraniach, bywa szalona. Pamiętam jak Maciej Żurawski z Pogoni miał takie wejście, że nawet marnując trzy okazje bramkowe w jednym meczu bywał za to chwalony.

Bo dochodzi do okazji.

To jak chwalenie napastnika, że absorbuje obrońców.

A co ma robić?

Teoria punktu startowego ma też znaczenie w reprezentacji. Zieliński przyjeżdża z łatką gościa, który powinien ciągnąć wózek. Jeśli zrobi w meczu ze dwa, trzy znakomite zagrania, to jest to uważane jako coś, co powinno mieć miejsce. Jak dwa trzy znakomite zagrania zrobi w meczu ktoś inny, to jest kozakiem. Poprzeczka musi być wobec Zielińskiego zawieszona wobec niego wyżej niż wobec innych – zgadza się. Ale teraz skreślanie go, mówienie, że nie ma miejsca – dla mnie absurd. Tak jak na Góralskiego nie patrzmy przez pryzmat człowieka wślizga, tak na Zielińskiego spróbujmy spojrzeć zapominając, że jest piłkarzem Napoli, wokół którego chcą budować drugą linię. Może okaże się, że jednak nie jest ósmym do grania, najmniej dającym. Może on tak źle wygląda tylko w rywalizacji z własnym, przerośniętym cieniem, a nie rzeczywistością.

Nie sądzicie, że jakby Jóźwiak albo Szymański strzelili hat-tricka klasycznego z Finlandią, to byłby o to dziesięć razy większy dym? Jeden murowany pewniak na Euro już by się praktycznie wyklarował? Uważaj Hiszpanio, uważaj Szwecjo, te sprawy?

Zawsze przychylniejszym okiem patrzymy na nowych. Mają łatwiej. Ten sam mecz jakościowy nowego, a kogoś, kogo znamy od wielu lat, może być w pomeczowej narracji ze zdecydowaną przewagą pochwał na rzecz tego pierwszego. Też są ku temu rozsądne przesłanki: starych już znamy, nie da się łudzić, że wskoczą na jakąś niesamowitą windę. A nowi – kto wie jak się rozwiną. Niemniej finalnie w piłce zawsze mecze wygrywa się tu i teraz, tym co dajesz w konkretnym momencie. Dzisiejszy futbol jest całkowicie przećpany potencjałem.

Tak dochodzimy do reprezentacji Polski jako takiej. Marcelo Bielsa mówi, że ocenianie meczu przez pryzmat wyniku często doprowadza do przeinaczeń. Że owszem, nie ma nic ważniejszego niż wynik, on determinuje wszystko. Ale wynik może, po prostu, kłamać. Wszyscy wolelibyśmy „kłamliwe” zwycięstwo nad Hiszpanią, niż dobry mecz i porażkę, ale Bielsa moim zdaniem ma rację oceniając spotkanie choćby przez pryzmat liczby stworzonych okazji bramkowych. Długo myślałem o tym co sądzić o meczu z Włochami. I ostatecznie doszedłem do wniosku, że bliższa jest mi interpretacja wyrażona przez Pawła Paczula w tym felietonie.

Uważam, że nie stworzyliśmy w tym meczu nic, nawet pięćdziesięcioprocentowej sytuacji, a przecież graliśmy u siebie.

Uważam, że zabrakło centymetrów, odrobiny celności od tego, by Włosi wygrali 1:0.

Jak diametralnie inne byłyby wtedy nastroje? Widzicie to, wyobrażacie sobie? 0:1 u siebie z Italią, gdzie nie stworzyliśmy nic konkretnego w ofensywie?

Parę centymetrów determinuje cały nastrój wokół spotkania, całą jego interpretację. To na kilometr śmierdzi powierzchownością.

Uważam, że ten mecz w ofensywie był zły. Są jakieś pozytywy w defensywie, tak jak były z Holandią, bo nie dopuszczaliśmy do wielu szans i to dobrze. Ale jednak grając z Włochami u siebie chciałbym, żeby wyglądało to inaczej. Antoni Piechniczek w 1997, prowadząc o wiele mniej znaczącą w świecie piłki polską kadrę, a przeciw Włochom-wicemistrzom świata, miał korzystniejsze 0:0, bo chociaż ze znakomitą okazją Pawła Wojtali. Jak się później okazało, to 0:0 nieszczególnie można nazwać wiążącym.

Proszę, nie róbmy też z Holandii i Włochów zespołów, do których musimy podchodzić na kolanach. Przypomnę że jesteśmy jedyną w tej grupie drużyną, która była na ostatnim mundialu. Czas płynie w piłce szybko, wiem, że 2018 to odległa przeszłość, drużyny się zmieniają, Oranje i Italia są dziś naturalnie mocniejsze, znajdują częściej swój grunt niż go szukają. Ale nie róbmy z nich na ten moment pierwszoplanowych potęg światowego futbolu. Właśnie z takimi drużynami powinniśmy podejmować otwartą walkę.

Finlandia oraz Bośnia – oba te mecze można do pewnego stopnia zdyskredytować. Nie dyskredytowałbym samej Finlandii, bo jest najmocniejsza prawdopodobnie w swoich dziejach. Finalista Euro, który właśnie walczy tylko z Walią o awans do Ligi Narodów A. Tak na potwierdzenie, że nie dostali finałów Euro w czipsach. Z nami jednak zagrali składem eksperymentalnym, a jednak u nich eksperymentalny skład oznacza czerpanie dużo dalej od głównych traktów futbolu niż u nas.

Co do Bośniaków, to jak cieszę się z wygranej, utrzymania w Lidze Narodów A, tak wręcz żałuję, że tak szybko cieniem na meczu rzuciła się czerwona kartka. Później to spotkanie miało ustalony przebieg. Jak słuchałem dziś przez przypadek Jana Pietrzaka, dla którego wielki mecz Polaków z Bośnią był wydarzeniem dnia, przeklinałem los, że zesłał mi taki przypadek.

ALE po stronie pozytywów, wielokrotnie się w takich sytuacjach męczyliśmy. Eksperymentalna Finlandia – my w niecodziennym składzie i walka z samym sobą, męczarnie. Tak samo pamiętam mecze, kiedy taki układ spotkania jak z Bośnią wcale nie otwierał nam autostrady do trzech punktów. To bezapelacyjnie plus – potrafiliśmy wykorzystywać szanse zsyłane przez los. Punktowaliśmy słaniających się rywali bez kłopotów. To też sztuka i to duża.

Patrzę jednak choćby na konkurencję w środku pola. Pamiętam, jak musiał grać tutaj Dariusz Dudka, jak wystawialiśmy Matuszczyka, Łukasika. Nie w testach, na ważne mecze. To, co dzieje się tam teraz, jest niebywałym komfortem. Idą młodzi, są opcje różnorakie, nie tylko tutaj. Sam liczę, że niebawem sprawdzimy Puchacza na lewej obronie, nawet ta mityczna pozycja ma jakieś perspektywy. Pojawił się Walukiewicz. Na bramce jeden z najlepszych bramkarzy świata. O Lewym nie ma co mówić. Jestem głęboko przekonany, że musimy zerwać z minimalizmem, nie jechać na Euro po to, żeby wypaść jako tako, prześlizgnąć się o wyjściu z grupy – mamy potencjał pod to, by coś tam osiągnąć, a nie tylko cieszyć się, że jesteśmy w towarzystwie.

W tym kontekście nie jestem jednak w stanie wpaść w jakieś stany euforyczne. Na Euro raczej będziemy grać z rywalami o przynajmniej takim potencjale jak Włochy i Holandia, a nie potencjale dziesięciu Bośniaków czy drugiego garnituru Finlandii.

Mam wrażenie, że rolę w tak pozytywnym postrzeganiu tego zgrupowania miała nawet nagonka po zeszłym, a także atmosfera po premierze „W grze”. Było tak źle, tak gęsto, że aż za niestosowność, by nie powiedzieć przypierdalanie się, uchodzi szukanie teraz dziury w całym. Co nie zmienia faktu, że te dziury mogą istnieć.

Jerzy Brzęczek niech dalej dokręca śrubki, tak. Niech pracuje. Ale ręce trzymam na kołdrze.

Leszek Milewski

Opublikowane 15.10.2020 13:52 przez

leszek.milewski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 22
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe

Już to wszystko powiedziałem. Zresztą nie tylko ja, żeby nie było, że robię z siebie kogoś kim nie jestem. Co bardziej rozsądni ludzie wyciągnęli w zasadzie identyczne wnioski po październikowym reprezentacyjnym trójpaku.
Fajnie, że się zgadzamy, ale liczyłem Leszku, że napiszesz coś bardziej oryginalnego, świeższego, prezentującego coś na co powszechnie nie zwrócono uwagi.

H.Ch.Andersen
H.Ch.Andersen

Jak dla mnie najlepsze wstawki z felietonu:
– odnośnie strzałów z dystansu (screen z Moderem dobry; niby nie bał się uderzyć, ale koniec końców było to najgorsze rozwiązanie akcji z możliwych)
– szpila w zwyczajowych obrońców nieskuteczności Lewego („nie strzela, ale absorbuje”)
– ulgowego traktowania świeżaków, gdzie między słowami odniósł się do swoich krytyków i Twojego ostatniego zdania. Poniżej rozwinięcie myśli.

Leszek tak nas przyzwyczaił do wysokiego poziomu swojej twórczości m.in. niebanalnymi wywiadami czy rewelacyjnie opisanymi historiami klubów / zawodników / meczów / turniejów, że wobec niego zawsze z automatu mamy wyższe wymagania. Klikasz na Leszka, oczekujesz super spędzonego kwadransa. A tu nic z tego, poziom dobry, nawet bardzo dobry. Ale nie rewelacyjny, więc jest rozczarowanie.

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe

To prawda.

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe

3298909.jpg
Chata Kumba
Chata Kumba

Gino zuważyłem, że urzekły Cię bardzo słabe i suche memy.

H.Ch.Andersen
H.Ch.Andersen

Ciekawy felieton, dzięki Leszku! Przyda się kubeł zimnej wody na rozgrzane głowy.

Co do końcowych wniosków – dla naszego obecnego selekcjonera, za czasów jego zawodniczej kariery, sam awans do turnieju mistrzowskiego był niespełnionym marzeniem. No i rezonuje to teraz w trenerce. Szczególnie widać to po wypowiedziach, że Holandia mega mocna, że Włochy jedne z najlepszych w Europie (chociaż w eliminacjach do Euro miały grupę śmiechu). Trudno, żeby takie podejście „szefa” nie udzielało się drużynie.

Nie bądźmy naiwni. Na Euro będą pełne gacie i autobus, przerabialiśmy to w XXI w. wielokrotnie.

Daimos
Daimos

Nie rozumiem tego argumentu o czerwonej kartce, że niby co, dostaliśmy ją za darmo w prezencie od sędziego? Dlaczego tak łatwo przychodzi wszystkim dezawuować grę i wynik reprezentacji, tylko dlatego, że graliśmy w przewadze przez ponad 70 minut? Przecież sędzia pokazał czerwoną kartkę ponieważ Polacy doprowadzili do takiej sytuacji, że po odbiorze wyprowadzono Lewandowskiego na pozycję strzelecką, a jednocześnie doprowadzono do takiej sytuacji boiskowej, że faul na napastniku był zagrożony wykluczeniem z gry. Sędzia miał prawo pokazać czerwoną kartkę i to uczynił, a nasi zawodnicy na to zapracowali. Odbijając piłeczkę, kto zabronił Bośniakom doprowadzić do sytuacji, w której nasza obrona popełniłaby błąd kosztujący czerwony kartonik?

Piotr
Piotr

Wuja brawo za te zgrupowanie, bo personalia miały sens i nasza gra była niezła.
Lecz mam nieodparte wrażenie, że gramy cały czas to samo – prezentujemy solidny średni poziom ale nie rozwijamy się… Tak było za Nawałki – nie można było przeskoczyć pewnego pułapu, teraz jest to samo za Wuja, dlatego przydał by sie nam trener z prawdziwego zdarzenia.

Niewytrzeźwiejędziś
Niewytrzeźwiejędziś

On to na picu jedzie

Mocarny Mirmil
Mocarny Mirmil

Potencjał mamy. Pamiętam dymy w mediach, jak Leo powoływał do kadry Zahorskiego zamiast Jarki, bo przecież strzelał wincyj, nawet 4 bramki w jednym meczu walnął. Na skrzydle szalał zawsze groźny Łobodziński, to były czasy 😀
Teraz mamy Lewych, Piątków, Milików, Zielińskich – od tego dobrobytu to się może w głowie poprzewracać 😛

floro flores
floro flores

to właśnie Jarka strzelił 4 gole w jednym meczu

Mocarny Mirmil
Mocarny Mirmil

Chujowo zdanie złożyłem, wiem. Chodziło mi o to, że media się pultały, że czemu Zahorski dostaje powołanie zamiast Jarki, skoro to Jarka strzelił 4 bramki.

Fjardabyggd
Fjardabyggd

Zagalopowałeś się z tymi strzałami. Lech Poznań zdobył w ten sposób 2 gole z Charleroi, a najlepsze, że oba po wycofaniu akcji ze skrzydła. Jeżeli strzały są nieefektywne, to co powiedzieć o dośrodkowaniach? To jest dopiero padaczka. Wolałbym, byś użył właśnie tego porównania – byłoby bardziej zasadne.

Jakby porównać skuteczność strzałów zza 16, do skuteczności dośrodkowań – to myślę, że jednak zdecydowanie wygrywają te pierwsze.

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin

Szkoda, że coraz więcej trenerów nowoczesnego futbolu uznaje strzały z dystansu i ich trenowanie za przeżytek i rezygnuje z tego na rzecz bezsensownych klepanek na 20-30 metrze.

waldemar
waldemar

Idąc drogą rozumowania autora to Lewandowski nie spieprzyłby 60% okazji w meczu z Bośnią bo mógł zagrać inaczej. To samo dotyczy również innych zawodników np. Góralczyka. Zawsze istnieje inny sposób rozegrania, a czy jest lepszy, okazuje się po fakcie.

dashdashjdf
dashdashjdf

https://bukmacherskicovid.blogspot.com/ – Kupon kurs 300 na jutro na blogu. Jeszcze sie nie pomylili. Ostatnio dali mi zarobic 10 tys.

Ekstraklasa na golasa
Ekstraklasa na golasa

Wow, ktoś trzeźwo na to patrzy !
Skrytykowałeś Modera, Poznań nie zapomni 😉
Zgadzam się z wszystkimi argumentami w 100%

KanielOutis
KanielOutis

Gdzie tu widzisz krytykę? Leszek sugeruje, że Moder mógł tą akcję rozwiązać inaczej/lepiej. Poza tym, to grała Polska, a nie Lech.

Aleksandar Wymowkovic - genialny strateg
Aleksandar Wymowkovic - genialny strateg

„Konkurencja w środku jest potężna” – no nie wiem, w meczach z powaznymi rywalami cala pomoc sie skompromitowala. Totalnie Holendrzy i Wlosi im wybili gre z glowy. Pozostala tylko „walka”… z wlasnymi slabosciami oczywiscie.

Ekstraklasa na golasa
Ekstraklasa na golasa

Polacy…
Jesteśmy zbyt mocni dla słabych i zbyt słabi dla mocnych.
Zmocnymi zespołami grającymi w pełnym składzie, taki Linetty byłby zmieniony po przerwie, od mocnych zespołów odbije się jak od ściany i jemu podobni.

Dzoszua
Dzoszua

Akurat Zieliński przeciwko Holandii pikazał jakość. Co dobre to on zaczynał. Brał piłkę od obrońców odwracał się i gra na skrzydła. I tak powinien moim zdaniem grać stale w reprezentacji. Za Klichem w parze z Linettym, Moderem ewentualnie Jacą.

Keig
Keig

Weszło zrobiło najlepsza możliwa rzecz, przez książkę Domagalik wuja był i jest wykpiwany w całej Polsce, dlatego los zrobi figla i na Euro wychodzimy z grupy z pierwszego miejsca

Weszło
28.10.2020

Hit bez Ronaldo, ale ze Szczęsnym, czyli Juve – Barca

Miał być hit, miało być prawdziwe El Clasico z ostatnich lat, czyli pojedynek Cristiano Ronaldo z Leo Messim. I co? I nie będzie, bo CR7 nie zmierzy się z największym rywalem z powodu koronawirusa. To oczywiście spore osłabienie „Starej Damy”, która w meczu z Barceloną może mieć kłopoty. Po ostatnich wynikach Juve w lidze kusi, […]
28.10.2020
Weszło
27.10.2020

Borussia M’gladbach i przeklęty doliczony czas, Real cudem się uratował

Gdyby nie było doliczonych czasów gry, Borussia M’gladbach po dwóch meczach z Interem i Realem Madryt miałaby sześć punktów. Wymarzona pozycja wyjściowa. Real miałby punktów zero i mocno paliłoby mu się w dupkach, zwłaszcza że przed nim teraz dwa boje z mediolańczykami. Ale to scenariusz alternatywny, bo podopieczni Marco Rose w obu przypadkach na ostatniej […]
27.10.2020
Weszło
27.10.2020

Wszystkie twarze bezwzględności według Manchesteru City

Ekipa Pepa Guardioli przypominała stereotypowego angielskiego dżentelmena. Nieco flegmatycznego, trochę nobliwego, nieprzesadnie eksplozywnego, ale zawsze wiedzącego, jak skutecznie ukłuć. Takiego, co choć nie chce ubrudzić się jesiennym błotem, to wcale nie będzie szukał drogi na skróty, tylko z klasą przymierzy najbardziej zabłocony teren w mieście. Marsylia nie miała absolutnie nic do powiedzenia i chyba oczywiste […]
27.10.2020
Weszło
27.10.2020

Ciężko się to oglądało. Liverpool wymęczył trzy punkty z Midtjylland

„Heavy metal football”? Nie dziś. Liverpool pokonał wprawdzie Midtjylland w drugiej kolejce fazy grupowej Ligi Mistrzów, ale spotkanie było tak ekscytujące, że już jutro nie będziemy pamiętać jego przebiegu. Nie chcemy się przesadnie The Reds czepiać. Sparingowa atmosfera, rywal z niższej półki, napięty terminarz, kilka kontuzji. Podopieczni Juergena Kloppa mieli powody, by dzisiaj nie szarżować. […]
27.10.2020
Weszło FM
27.10.2020

Środa z Ligą Mistrzów i odejściem Bartomeu na Weszło FM!

Jeszcze dobrze nie opadł kurz po wtorkowej rywalizacji w Lidze Mistrzów, a już nadchodzi kolejny dzień pełen emocji! Na Weszło FM jak zawsze rozpoczniemy go „Dwójką bez sternika” czyli naszym porankiem, w którym tym razem przywitają Was Monika Wądołowska i Jakub Białek. Nie zabraknie rozmów o meczach wczorajszych, ale także tych dzisiejszych ze starciem Juventus […]
27.10.2020
Uncategorized
27.10.2020

Słaby Lewy, ale Bayern wygrywa w „polskim” meczu Ligi Mistrzów

Nie wiemy, czy w Polsce jest legalne powiedzieć, że Lewandowski zagrał kiepski mecz, ale Lewandowski zagrał kiepski mecz. Jak ktoś chce koniecznie Lewego pochwalić, polecamy  mówić „ABSORBOWAŁ UWAGĘ OBROŃCÓW”, bo jak wyliczyło WeszłoStats, Lewy zaabsorbował dzisiaj obrońców Lokomotiwu dokładnie bardzo wiele razy. Nie czepiamy się: oczywiście maszyna, która strzela w Bundeslidze gola co 37 minut, […]
27.10.2020
Weszło
27.10.2020

Kibice Barcy otwierają szampany – Bartomeu odchodzi z klubu!

Josep Maria Bartomeu. Człowiek, który zaszedł za skórę chyba każdemu kibicowi Barcelony na świecie. Gość, który zdaniem wielu jest ojcem klęsk i porażek, które sprawiły, że z roli światowego potentata „Blaugrana” spadła do roli piniaty do bicia przez Bayern czy Romę. Czarny charakter? Raczej czarna owca. Czy przypominamy o tym dlatego, że chcemy poznęcać się […]
27.10.2020
Kanał Sportowy
27.10.2020

„Jesteśmy w takiej formie, że bez problemu puknęlibyśmy reprezentację San Marino!”

– Najlepszy piłkarz w Ekstraklasie? Kuba Błaszczykowski. A spoza Wisły największe wrażenie robi na mnie Pedro Tiba – mówi Dawid Szot z Wisły Kraków, bohater ostatniej ankiety „Weszło z butami”. Spisaliśmy dla tych, którzy wolą czytać niż słuchać, zapraszamy! Szoty czy drinki? Domyślałem się, że może się pojawić to pytanie. Ja alkoholu nie pijam. Trzeba […]
27.10.2020
Weszło
27.10.2020

Siedem lat poza rajem. Jak zmieniała się Marsylia i dlaczego jest tu, gdzie jest?

Olympique Marsylia A.D. 2013 był jak Polska w trakcie przygotowań do mistrzostw Europy w 2012 roku. Drużyna tak jak i kraj – w budowie. A dodajmy jeszcze do tego Stade Velodrome, które również przechodziło przeobrażenie. Dziś OM ma znów drużynę na miarę Ligi Mistrzów, a stadion w swoim obecnym kształcie mógłby ugościć nawet finał. Porównując […]
27.10.2020
Weszło
27.10.2020

50 PLN zakładu bez ryzyka i „Wielki Kurs” na Ligę Mistrzów eWinner!

Myślicie, że jesteście gotowi na Ligę Mistrzów? Jeśli nie słyszeliście jeszcze o promocjach eWinner na te rozgrywki, to zaufajcie nam – nie jesteście! Ten legalny polski bukmacher przygotował dla graczy świetną ofertę na drugą kolejkę najlepszych rozgrywek na kontynencie. Na graczy eWinner czeka zakład bez ryzyka do 50 PLN oraz podwyższenie kursu do poziomu 10.00! […]
27.10.2020
Weszło
27.10.2020

Pójść za ciosem po El Clasico. Real pozbiera się po Szachtarze?

Nastroje kibiców Realu Madryt muszą przypominać sinusoidę. Porażka z Cadiz, przegrana z Szachtarem, zwycięskie El Clasico – na nudę narzekać nie można. Ale zamiast nudy lepiej byłoby unikać wpadek, bo w grupie Ligi Mistrzów „Królewscy” są na dziś ostatni. Zmienić to może spotkanie z Borussią Moenchengladbach, które obstawiamy w TOTALbet! Borussia Moenchengladbach – Real Madryt […]
27.10.2020
Weszło
27.10.2020

Kozacy i badziewiacy. Frydrych wszedł do ligi jak do siebie

Mają ostatnio szczęście kluby Ekstraklasy do czeskich stoperów. Tomas Petrasek przebył długą drogę wraz z Rakowem Częstochowa od drugiej ligi do liderowania w najwyższej klasie rozgrywkowej, stając się po drodze jej gwiazdą i reprezentantem swojego kraju. Davida Jablonsky’ego trudno było nie zmieścić w czołówce najlepszych środkowych obrońców poprzedniego sezonu – zanim dopadły go dawne grzechy, […]
27.10.2020
Weszło Extra
27.10.2020

Gigant w klubie, przeciętniak w kadrze. Historia Dmitrija Łoskowa

W lidze rosyjskiej był prawdziwym gigantem. Postacią numer jeden. Ubóstwiali go kibice Lokomotiwu Moskwa, w którym spędził lwią część swojej długiej kariery, ale doceniali go również obiektywni eksperci. Wielokrotnie wybierano go najlepszym piłkarzem Priemjer-Ligi. Co zresztą nie może dziwić, ponieważ grał niezwykle efektownie, jak rasowy playmaker, a przy tym był niesamowicie skuteczny. Regularnie zdobywał przeszło […]
27.10.2020
Weszło
27.10.2020

Ofensywa przede wszystkim, czyli Atalanta – Ajax w Lidze Mistrzów

Czy wtorek w Lidze Mistrzów będzie emocjonujący? Patrzymy na zestaw par, w którym Liverpool, City, Real czy Bayern są zdecydowanymi faworytami i mamy co do tego wątpliwości. Ale wtedy pojawia się ona. „La Dea”, piękna Atalanta, która tak czaruje nas swoją ofensywą. W dodatku w parze z nią idzie rewelacja sprzed dwóch lat, czyli Ajax, […]
27.10.2020
Weszło
27.10.2020

Klub z komputera kontra futbolowi giganci. Midtjylland czeka na Liverpool

Jest deszczowy wieczór w Londynie. Rasmus Ankersen przybył właśnie na spotkanie z Matthew Benhamem, świeżo upieczonym właścicielem Brentford, aby porozmawiać w sprawie objęcia urzędu wicedyrektora. Duńczyk miała jednak pewne obawy – zastanawia się, na co stać The Bees, które w trzeciej lidze zajmują trzynaste miejsce. W odpowiedzi usłyszał: mamy dokładnie 42.3% szans, aby awansować. Okazało […]
27.10.2020
Weszło
27.10.2020

Po co mi cztery samochody zamiast dwóch? Marzę, by Pogoń coś wygrała

Wokół Jarosława Mroczka pojawiło się w ostatnich miesiącach dużo emocji. Dla części kibiców stał się powodem, dla którego Pogoń zmarnowała w zeszłym sezonie szansę walki o puchary. Prezes i współwłaściciel szczecińskiego klubu odnosi się w szerokim wywiadzie do wielu palących kwestii. Dlaczego brak cierpliwości kibiców to najtrudniejszy element bycia prezesem Pogoni? Które oskarżenia uważa za […]
27.10.2020
Weszło
27.10.2020

Cezary Kucharski zatrzymany, czyli kolejna odsłona wojny z Robertem Lewandowskim

Polskie media obiegły dziś zdjęcia Cezarego Kucharskiego z charakterystycznym czarnym paskiem na oczach. To kolejny efekt trwającej od dłuższego czasu przepychanki pomiędzy Kucharskim i Robertem Lewandowskim, jego byłym agentem. Albo raczej: wojny, bo etap przepychanek obaj panowie dawno już zakończyli. O co chodzi w całej tej sprawie? Odpowiedź na to pytanie moglibyśmy w zasadzie streścić […]
27.10.2020
Weszło
27.10.2020

Na ile Lewandowski pozwoli swoim kolegom?

Ile goli swoim kolegom pozwoli strzelić Robert Lewandowski, który jest głodny bramek w Lidze Mistrzów, po tym, jak zaliczył pusty przelot z Atletico Madryt? Czy znowu błyśnie Leroy Sane? Jak Manchester City radzić sobie będzie bez Kuna Augero? Czy ultra-ofensywne Ajax i Atalanta zrobią show i czy Real Madryt pójdzie za ciosem po zwycięstwie w […]
27.10.2020