Tomasz Arceusz wyjechał do Finlandii w 1989 roku i żyje w niej do tej pory. Grał przez siedem lat w Vaasan Palloseura, a później zajął się trenerką, dochodząc do najwyższej klasy rozgrywkowej. Jak sauna integruje drużynę? Dlaczego trzydzieści lat temu transfer z Legii do trzeciej ligi fińskiej był atrakcyjny? Jak rozwinęła się przez lata fińska infrastruktura? Co jest największym problemem w szkoleniu? Dlaczego Petteri Forsell był krnąbrny? Czym różni się temperament Finów i Polaków? Zapraszamy.

Po awansie sauna trwała dwa dni. Tomasz Arceusz o Finlandii
Dlaczego wyjechał pan z Legii do Vaasan Palloseura?

Trzydzieści lat temu były zupełnie inne czasy. Trzeba było spełnić pewne wymogi, żeby móc wyjechać do zagranicznego klubu. Określona liczba meczów w reprezentacji i skończone 30 lat. Zupełnie inaczej niż teraz. Z Legią graliśmy nawet nieźle w pucharach, proponowano nam już wtedy różne kontrakty, ale wyjechać się nie dało. My, piłkarze, nie będziemy wspominać tamtych czasów zbyt przyjemnie. Uniemożliwiano nam wyjazd, po prostu.

Po 1989 roku nadarzyła się okazja wyjazdu do Finlandii. Miałem 30 lat, przyjechałem spróbować, zobaczyć, jak będzie. I wie pan, można powiedzieć, że się spodobało. Nie było tak źle, jak niektórzy mówili.

A co mówili?

Że Finlandia to zima, koło podbiegunowe. Rzeczywistość jest trochę inna.

Wyjechał pan już w momencie, gdy granice zostały otwarte.

Tak. To były początki, zmienił się cały system.

Jak wtedy wyglądał pana klub? Dało się go porównać jakoś do Legii?

W tamtych czasach nie było żadnego porównania. W Legii mieliśmy stworzone zawodowe warunki, a w Finlandii było czyste amatorstwo. Ja miałem zawodowy kontrakt, ale oprócz mnie wszyscy byli amatorami. Po roku przyjechał Kaziu Buda, a później Bogusław Hajdas, były selekcjoner reprezentacji. No i tak rok po roku awansowaliśmy do najwyższej ligi. Już przed ekstraklasą, warunki zmieniły się na półzawodostwo, a już po awansie do najwyższej ligi, wiadomo, budżet musiał być wyższy i wszystko szło w kierunku czystego zawodowstwa.

POLSKA – FINLANDIA NA REMIS? KURS 3.60 W TOTOLOTKU!

W której lidze pan zaczynał w Finlandii?

W drugiej.

Czyli na trzecim poziomie rozgrywkowym.

Tak.

Sportowo średnio miało to ręce i nogi, co więc przyciągnęło pana do fińskiej piłki?

No tak… Wie pan, zupełnie inne czasy niż teraz. W Polsce było ciężko, nawet mimo zmiany systemu. W Finlandii panował spokój, wszystko było zapewnione. Z perspektywy czasu na pewno nie żałujemy, absolutnie, wprost przeciwnie. Spokojnie, zdrowe powietrze, dzieci, z których jesteśmy dumni, wnuki, niedługo na dniach będzie trzeci wnuk. Ale wiadomo, że gdybyśmy mieli możliwość wyjechania w wieku 24 czy 25 lat, najprawdopodobniej nie trafiłbym do Finlandii. Ale takie jest życie, nic nie możemy poradzić. Najgorsze było wtedy to, że ktoś decydował za nas.

To była z pana strony taka trochę ucieczka przed systemem?

Można to tak ująć. Taka trochę konieczność. Mieszkamy w Finlandii już chyba 30 lat, ale często bywamy w Polsce, na wszystkie święta Bożego Narodzenia i lato. Wyjechaliśmy w 1989 roku z całą rodziną i dziećmi. Radek miał wtedy 1,5 roku, Sylwia trzy lata. Czują się pół na pół. Dzieci dochodziły do wieku szkolnego, więc zdecydowaliśmy się zostać na stałe. Chodzili do fińskiej szkoły, ale uczyliśmy ich polskiego.

Po pana przyjeździe stworzyła się w Finlandii mała polska kolonia.

Gdy dostaliśmy zawodowe kontrakty, zarobki były większe niż u nas w Polsce. To też miało swój wpływ. Przyjechali jeszcze Krzysiek Gawara, Janek Karaś. Teraz ruch jest w zupełnie odwrotnym kierunku, tak się czasy zmieniają.

Z jakich powodów można się zakochać w Finlandii?

Czy zakochać? To chyba za duże słowo. Może polubić. Przede wszystkim za spokój. My, Polacy, mamy trochę inny temperament. Mimo tego, że mieszkamy tu już tyle lat, czasami nas to… Może nie denerwuje, tyle lat to już kwestia przyzwyczajenia. Ale jest inaczej. Powtarzam zawsze znajomym czy rodzinie, że my, Polacy, zastanowimy się nad jakąś sprawą pięć minut i to zaraz zrobimy. Fin będzie musiał się nad tą samą sprawą zastawiać dwa, trzy dni. Przed podjęciem decyzji są dyskusje.

Różnimy się przede wszystkim temperamentem. Tu jest totalny spokój. To ma swoje bardzo dobre strony, tak samo jak i nasz temperament. Z biegiem lat my wypośrodkowaliśmy te dwa sposoby myślenia i jest nam z tym dobrze. Gdy przyjedziemy do Polski na miesiąc, nadrobimy ten pośpiech, gonitwę za wszystkim, naładujemy się.

A propos fińskiego spokoju, panuje opina, że Finowie są bardzo wycofani, introwertyczni…

Chłodni. Strasznie chłodni są.

Jakie są wrażenia Polaka, gdy styka się z tą kulturą?

Dziwiliśmy się, ale człowiek się przyzwyczaja do wszystkiego. Ileś człowiek lat pograł, trochę stresu było, takie wyciszenie się miało bardzo dobre strony.

POLSKA WYGRA 1. POŁOWĘ I CAŁY MECZ – KURS 2.50 W TOTALBET!

Jak często miał pan sytuacje, gdy tak po ludzku nie rozumiał pan Finów?

Do dziś mam takie przypadki. Ale jakoś sobie dajemy radę. Na początku wiadomo, że to inna kultura. Może nie był to szok, ale na pewno było inaczej. To bardziej odczuwalne jest w życiu prywatnym, w życiu sportowca na pewno w mniejszym stopniu.

Ten chłód przenosił się na szatnię? Czym się różniła szatnia fińska i polska? Były w fińskiej szatni krzyki, męskie rozmowy?

Jest tak samo. Są może małe różnice, ale naprawdę bardzo małe. Później dołączyli do nas Polacy i Finowie brali z nas przykład, byliśmy dla nich jakimś tam wzorem. Ale często my też braliśmy ich zachowania pod uwagę. Musieliśmy, wiadomo z jakich względów. Ale żeby były drastyczne różnice, to absolutnie nie.

Ważnym elementem fińskiej kultury jest tradycja sauny. Da się nawet przeczytać, że w Finlandii jest więcej saun niż samochodów. Jak ta tradycja wygląda?

Znam Finów, którzy są w saunie codziennie. My staramy się z żoną być co najmniej dwa razy w tygodniu. Gdy w zakładach pracy są jakieś uroczystości, zazwyczaj są związane z sauną. Finowie idą najpierw do sauny, potem jedzą kolację, bawią się. Większość ma ją w domu, my też. Jest dużo domków letniskowych nad morzem, w każdym też jest sauna. Wychodzi się z niej prosto do morza. Ma dużo zdrowotnych właściwości, oczywiście dla tych, którzy mogą.

W szatni piłkarskiej to też był element, który jednoczył, integrował?

Tak. Bardzo często jak nie szło, przegraliśmy czy zremisowaliśmy, spotykaliśmy się z drużyną w saunie. Było przy tym zawsze jakieś piwko. Trenerzy byli z nami, to tradycja. Przed rozgrywkami często też stosuje się takie rozwiązania.

Najbardziej pamiętna impreza drużynowa w saunie?

Gdy awansowaliśmy do najwyższej ligi, sauna trwała dwa dni. Wymyślali różne zabawy, obcinanie włosów, golenie. Później jak byłem trenerem, starałem się być tylko na początku parę minut, porozmawiać i później chłopcy sami dawali sobie radę.

Jak wygląda infrastruktura w Finlandii? Klimat jest trochę chłodniejszy, ciężej o granie jesienią czy zimą. Na Islandii poradzono sobie budując hale pełnowymiarowe.

U Finów wygląda to bardzo podobnie, zwłaszcza w ostatnich latach. Powstało strasznie dużo zadaszonych boisk. W każdym większym mieście są 2-3 hale z pełnowymiarowymi boiskami ze sztuczną trawą. Zaraz przy halach powstają boiska ze sztuczną nawierzchnią. Co mnie dziwi, za dużo ich stoi pustych.

Podobny problem jak w Polsce.

Nieraz zastanawiam się, czy jest sens budować kolejne boiska, skoro te, co są, stoją puste. W Hiszpanii czy Włoszech boiska są zawsze zajęte, młodzież kopie. Tutaj żyjemy w dobie internetu, elektroniki, młodzież kosztem sportu zajmuje się czymś innym. Ale infrastruktura jest na najwyższym poziomie. Nawet u nas w Vaasa – jak na warunki fińskie sporym miasteczku, mamy 70 tysięcy mieszkańców – mamy trzy hale. Jedna jest bardzo duża, są na niej rozgrywane też zawody lekkoatletyczne, wejdzie tam około pięciu tysięcy widzów. Boisk jest, żebym nie skłamał, około piętnastu, jak nie więcej.

W Finlandii gra się głównie na sztucznej nawierzchni?

Tak. Chociaż warunki przez ostatnie lata się zmieniają, dlatego dziwię się, że najwyższa liga wciąż gra na sztucznej trawie. Nawet mimo faktu, że ich jakość jest coraz lepsza. Ja uważam, że najwyższa liga powinna grać na naturalnej nawierzchni. Mecze międzypaństwowe nieraz też się rozgrywają na sztucznej trawie. Zima trwa tu troszeczkę dłużej. Zanim na wiosnę doszła trawa, nieraz grało się na kartoflisku. Późną jesienią tak samo – jednak łatwiej jest grać w hali niż wychodzić na nieprzygotowane boiska. Nawet szkolenie młodzieży na sztucznej nawierzchni jest łatwiejsze, piłka nie skacze. Zaczyna to przynosić pomalutku efekty.

Awans Finlandii na Euro to efekt tego, że dzieje się coś dobrego czy raczej przypadek? Petteri Forsell opowiadał, że problemem w Finlandii jest brak trenerów – często roczniki juniorskie prowadzą ojcowie młodych chłopaków.

Może nie aż tak drastycznie, ale absolutnie się zgadzam. Były takie praktyki, zwłaszcza w tych najmłodszych grupach, gdy ojciec któregoś z chłopców prowadził zajęcia. Teraz to się wszystko zmienia. W klubach jest coraz więcej trenerów na etacie. Pomalutku przynosi to efekty. Coraz więcej młodych chłopaków wyjeżdża do Europy, czasem do Polski, a przede wszystkim do Szwecji czy Danii. Ale hokej to hokej. Sport narodowy, jest zdecydowanie na pierwszym miejscu. Nie chcę powiedzieć, że zabiera piłce najzdolniejszych chłopców, ale czasem tak jest. Młodzi chłopcy w lecie grają w piłkę, a na jesieni przechodzą do hokeja. Wielu z nich traktuje piłkę jako sport uzupełniający. Bardzo dużo Finów wyjeżdża do NHL i KHL, to się wiąże wiadomo, ze znacznie większymi zarobkami.

Skoro hokej to sport narodowy, na którym miejscu jest piłka nożna?

Kiedyś na drugim miejscu były jeszcze sporty narciarskie, ale teraz przeżywają duży kryzys. Piłka jest dziś zdecydowanie na drugim miejscu. Mam taką nadzieję, jak większość środowiska piłkarskiego, że w pewnym momencie dogoni hokej. Ale zdaję sobie sprawę, że będzie o to ciężko.

Jak odebrano w Finlandii awans na mistrzostwa Europy? Czuć ogólnonarodowe podniecenie?

Oczywiście, że tak. Wielkie wydarzenie. Hokej jest na pierwszym miejscu, ale już w środku wiosny, gdy kończy się liga hokejowa, piłka przechodzi na pierwszy plan. Awans to niepodważalny sukces dla tak małego kraju jak Finlandia. Żyje tu trochę ponad pięć milionów osób, choć terytorium jest minimalnie większe od Polski. Grupa jest, moim zdaniem, bardzo mocna. Belgia, Rosja i Dania.

Będzie ciężko, ale z każdym byłoby ciężko.

Poziom się wyrównuje, dziś nie jest łatwo z nikim.

Czego brakuje Finlandii, by wejść na poziom Norwegii czy Szwecji, którzy produkują znacznie więcej topowych piłkarzy?

Wydaje mi się, że tego, o czym powiedział Petteri. Wciąż szkolenia i trenerów. Jeszcze trochę to potrwa, zanim Finowie dojdą do poziomu Szwecji. Finlandia bierze z nich przykład, ale oni zaczynają uciekać, chociaż – jak to w sporcie – są lata tłuste i chude. Norwegowie mają teraz trochę słabszy okres. Islandczycy z kolei po tych sukcesach teraz też wyhamowali. Tylko Szwedzi trzymają się stale na tym samym poziomie. Finlandia robi postęp, ale będzie ciężko dogonić Szwedów czy Duńczyków. Choć, uważam, wejście na poziom Norwegii jest możliwe, zbliżamy się.

POLSKA WYGRA, BTTS NIE – KURS 2.56 W EWINNER!

Czym się różni podejście trenera do polskiego i fińskiego zawodnika?

Niczym. Może tylko odbierali trochę inaczej nasz temperament niż Polacy, może być tak, że to co byśmy chcieli przekazać naszemu piłkarzowi, fiński odbierze zupełnie inaczej. Ale generalnie nie było żadnych problemów. Finowie są bardzo zdyscyplinowani i szybko potrafią się do wszystkiego przystosować.

Sprawdziłby się w fińskiej szatni typowy trener motywator, u którego jest dużo krzyku i pompki, ktoś w stylu Janusza Wójcika?

Na pewno byliby na początku trochę zaskoczeni, ale poradziliby sobie z tym, nie byłoby problemu.

Pan po karierze piłkarskiej pracował jako trener, nadal jest pan w zawodzie?

Póki co od dwóch lat nie. Propozycje były, ale zdecydowaliśmy na razie, że odpocznę. Pracowałem jako trener jeszcze zanim skończyłem grać w piłkę. Czasami miałem pod sobą trzy drużyny. Było za mało czasu dla rodziny. Ale podejrzewam, że ktoś mnie jeszcze skusi. Trenowałem najwyższą ligę, pierwszą, drugą, ostatnio razem z synem trenowaliśmy juniorów. Zawsze będzie ciągnęło do piłki, ale wnuki też zajmują trochę czasu.

Jak kibice podchodzą do Petteriego Forsella? W Polsce dał się poznać jako piłkarz, któremu bardzo zależy na wyjeździe na Euro, znamy jego strzały, z drugiej strony połowa dyskusji o Forsellu to rozmowa o wadze.

Pamiętam go z Vaasy, ale nie miałem przyjemności z nim trenować. Był troszeczkę krnąbrny jako młody chłopak, ale jeśli ktoś chce coś osiągnąć w piłce, musi trochę taki być.

Jak się to objawiało?

Nie wiem, czy to były jakieś plotki, ale zawsze miał swoje spojrzenie na to, co chciał robić na boisku. Niektórym to się nie podobało. W polskiej lidze, która jest znacznie mocniejsza, udowodnił, że miał rację, że ci, którzy mieli o nim złe zdanie, jednak się mylili. I to bardzo ważne dla sportowca.

Dyskutuje się w Finlandii też o jego wadze?

Nie, nie. Z tego, co wiem, przyszedł taki czas, że sam zrozumiał, jak bardzo ważne jest przygotowanie fizyczne. Zwłaszcza, jeśli chce się grać na takim poziomie jak Euro. Zdał sobie sprawę, że samym uderzeniem i techniką nie da sobie rady. Wszyscy wiedzą, że jest takiej postury i tyle. Jest straszna rywalizacja. Mam nadzieję, że pojedzie na mistrzostwa. W takiej drużynie jak Finlandia być może nacisk powinien być położony na stałe fragmenty, a tu – wiadomo – Petteri jest specjalistą. W niektórych fragmentach meczu może przynieść oczekiwane efekty.

Jest się kogo obawiać w fińskiej reprezentacji?

Finowie podejdą do tego meczu chyba tak jak Polacy – będzie to sprawdzian dla nowych, młodych zawodników. Nie możemy się bać absolutnie nikogo. Polska piłka jest na innym poziomie. Możemy się obawiać tylko tego, że są bardzo dobrze zorganizowani jako drużyna. Przed Markku Kanervą było sporo trenerów z zagranicy, którzy niby to poskładali, ale zawsze czegoś brakowało. Dziesięciu, piętnastu minut w meczu. Markku się udało. Razem z całą grupą złapał wspólną myśl. Finowie zdają sobie doskonale sprawę z tego, na co ich stać. Wiedzą, że na razie nie będą prowadzić gry. Prawdopodobnie będą stawiać na defensywę i szybkie ataki. Jedną z większych gwiazd jest dla mnie Glen Kamara z Glasgow Rangers, coraz śmielej zaczyna grać też Fredrik Jensen, który jest w Augsburgu. Ale szansę dostaną raczej zmiennicy.

Finowie mają z Polską chyba dobre wspomnienia – aż do minionych kwalifikacji, najbliżej załapania się byli na Euro 2008, gdy pokonali nas w eliminacjach.

Tak, w Bydgoszczy było 3:1 dla Finlandii. Ale ostatnio we Wrocławiu się skończyło nieprzyjemnie (śmiech). Lubią generalnie Polaków, z różnych względów nasze losy są podobne. A czy polubią bardziej, zależy od tego, jaki będzie wynik.

Oby nie polubili!

Ale stawiam na Polskę. Mimo że żyjemy tu tak długo, zawsze będziemy za Polską.

Na koniec – nuci pan sobie jeszcze czasem pieśń „Tomasz Arceusz to Legii Prometeusz”?

Czasami syn w internecie zobaczy jakiś mecz z naszych dawnych czasów, zerkniemy sobie. Może wnuczkom kiedyś pokażę tę przyśpiewkę? Ale dopiero jak będą starsi. Takich rzeczy się nie zapomina do końca życia.

Rozmawiał JAKUB BIAŁEK

Fot. FotoPyK

Liga Mistrzów
05.10.2022

Real zdominował Szachtar, ale i tak najadł się strachu

W środowy wieczór zobaczyliśmy prawdopodobnie najlepszy Real Madryt w tym sezonie, ale bez zgrzytu i tak się nie obyło. Królewscy całkowicie zdominowali Szachtar Donieck, ale ten i tak potrafił pokonać Andrija Łunina. Cel podstawowy został jednak osiągnięty. 2:1, trzy punkty zostają na Bernabeu, więc sytuacja w Lidze Mistrzów stała się bardzo komfortowa.  Na pierwszy rzut oka można by było stwierdzić, że w środowym spotkaniu Ligi Mistrzów na Santiago Bernabeu był tylko jeden faworyt i był nim […]
05.10.2022
Piłka nożna
05.10.2022

Potter rzucił zaklęcie Cruciatusa na Milan. Chelsea się bawiła, a rywal cierpiał

W serii o Harrym Potterze zaklęcie Cruciatus było używane przez bohaterów tego świata do torturowania swojego przeciwnika. Chelsea pod wodzą Pottera, ale Grahama, przejechała się po Milanie w środowy wieczór Ligi Mistrzów. Rossoneri cierpieli. Byli bezradni, a The Blues w końcu zagrali dobry, widowiskowy mecz.  Chelsea musiała wygrać z Milanem, a najlepiej w dobrym stylu, żeby pokazać swoim kibicom, że dalej jest świetnym zespołem, który może wygrywać z kozakami i prezentować styl, który cieszy […]
05.10.2022
Suche Info
05.10.2022

Komplet wyników w środowych meczach Ligi Mistrzów

Czas na krótkie podsumowanie środowych meczów Ligi Mistrzów. Było kilka pogromów, było kilka niespodzianek. Jak na realia fazy grupowej Champions League – wydarzyło się naprawdę sporo. Zacząć wypada od kolejnego popisu strzeleckiego Manchesteru City. Ekipa Pepa Guardioli złapała naprawdę niesamowity gaz w ofensywie, w dużej mierze za sprawą niemożliwego do wyhamowania Erlinga Haalanda, który zdobył dzisiaj dwa gole w starciu z Kopenhagą. A spędził na boisku tylko 45 […]
05.10.2022
Suche Info
05.10.2022

Wojciech Szczęsny zawalił gola w Lidze Mistrzów [WIDEO]

Niestety, ale Wojciech Szczęsny nie popisał się w starciu Juventusu z Maccabi Hajfa. Polski golkiper ewidentnie pokpił sprawę, otwierając gościom drogę do zdobycia kontaktowego gola w Turynie. Sami zobaczcie: PARTNEREM PUBLIKACJI O LIDZE MISTRZÓW JEST KFC. SPRAWDŹ OFERTĘ TUTAJ ! 2-1 () pic.twitter.com/iFuyZtlvbL — EuroFoot (@eurofootcom) October 5, 2022 Ewidentnie źle zachował się Polak. Na jego szczęście, już po paru chwilach „Stara Dama” opanowała sytuację i podwyższyła […]
05.10.2022
Siatkówka
05.10.2022

Siatkarski cud w Łodzi! Polki pokonały USA 3:0!

Napisalibyśmy, że w podobny scenariusz wierzyli tylko niepoprawni optymiści, ale nawet to stwierdzenie mijałoby się z prawdą. Jeżeli już znalazłoby się te parę osób, które zakładało że dziś reprezentacja polskich siatkarek pokona mistrzynie olimpijskie z USA, te osoby zapewne powiedziałyby, że będzie to wygrana po pięciosetowym meczu na styku. Ale dziś kibice zgromadzeni w łódzkiej Atlas Arenie i przed telewizorami, na własne oczy zobaczyli prawdziwy cud. Polska rozgromiła Stany Zjednoczone 3:0, dzięki czemu znacznie […]
05.10.2022
Suche Info
05.10.2022

Erling Haaland lepszy od legendarnych napastników

Erling Haaland ma zaledwie 22 lata na karku, ale już zdążył się przebić do szerokiej czołówki najlepszych strzelców w historii Ligi Mistrzów. Norweski napastnik zapisał dziś na swoim koncie gola numer 27 i 28 w Champions League. Kamil Grabara dwukrotnie skapitulował po uderzeniach Norwega. Na szczęście Pep Guardiola zlitował się nad golkiperem Kopenhagi i nie wypuścił Haalanda na drugą połowę. Co nie może dziwić, skoro Manchester City tak naprawdę zaklepał sobie trzy […]
05.10.2022
Liga Mistrzów
05.10.2022

Real zdominował Szachtar, ale i tak najadł się strachu

W środowy wieczór zobaczyliśmy prawdopodobnie najlepszy Real Madryt w tym sezonie, ale bez zgrzytu i tak się nie obyło. Królewscy całkowicie zdominowali Szachtar Donieck, ale ten i tak potrafił pokonać Andrija Łunina. Cel podstawowy został jednak osiągnięty. 2:1, trzy punkty zostają na Bernabeu, więc sytuacja w Lidze Mistrzów stała się bardzo komfortowa.  Na pierwszy rzut oka można by było stwierdzić, że w środowym spotkaniu Ligi Mistrzów na Santiago Bernabeu był tylko jeden faworyt i był nim […]
05.10.2022
Piłka nożna
05.10.2022

Potter rzucił zaklęcie Cruciatusa na Milan. Chelsea się bawiła, a rywal cierpiał

W serii o Harrym Potterze zaklęcie Cruciatus było używane przez bohaterów tego świata do torturowania swojego przeciwnika. Chelsea pod wodzą Pottera, ale Grahama, przejechała się po Milanie w środowy wieczór Ligi Mistrzów. Rossoneri cierpieli. Byli bezradni, a The Blues w końcu zagrali dobry, widowiskowy mecz.  Chelsea musiała wygrać z Milanem, a najlepiej w dobrym stylu, żeby pokazać swoim kibicom, że dalej jest świetnym zespołem, który może wygrywać z kozakami i prezentować styl, który cieszy […]
05.10.2022
Siatkówka
05.10.2022

Siatkarski cud w Łodzi! Polki pokonały USA 3:0!

Napisalibyśmy, że w podobny scenariusz wierzyli tylko niepoprawni optymiści, ale nawet to stwierdzenie mijałoby się z prawdą. Jeżeli już znalazłoby się te parę osób, które zakładało że dziś reprezentacja polskich siatkarek pokona mistrzynie olimpijskie z USA, te osoby zapewne powiedziałyby, że będzie to wygrana po pięciosetowym meczu na styku. Ale dziś kibice zgromadzeni w łódzkiej Atlas Arenie i przed telewizorami, na własne oczy zobaczyli prawdziwy cud. Polska rozgromiła Stany Zjednoczone 3:0, dzięki czemu znacznie […]
05.10.2022
Tenis
05.10.2022

Trudny ale zwycięski mecz Igi Świątek w Ostrawie

To miał być spacerek Igi Świątek – w końcu w dwóch poprzednich spotkaniach Ajla Tomljanović ugrała z Polką zaledwie cztery gemy. I na początku tak było, a gdy Świątek wygrywała pierwszego seta 4:1 w gemach, zapowiadało się na to, że ich kolejne starcie zakończy się po jednostronnym meczu. Jednak ostatecznie Australijka postawiła tenisistce z Raszyna bardzo trudne warunki. I aż szkoda dla widowiska, że kiedy spotkanie zrobiło się naprawdę interesujące, a wyniki kolejnych […]
05.10.2022
Weszło
05.10.2022

QUIZ O 19:45: GRZEGORZ SZAMOTULSKI – OSĄD BOHATERA

Czy Grzegorz Szamotulski da sobie radę z żółwiem Franklinem? Sami zobaczcie! Dzisiaj grają: Grzegorz Szamotulski, Mateusz Rokuszewski, Mateusz Janiak, Jan Mazurek. Prowadzi: Paweł Paczul. Zapraszamy.
05.10.2022
Weszło
05.10.2022

Młodsi, tańsi i… lepsi. Rewelacyjny start sezonu Napoli

Od czasów rewolucji francuskiej powtarza się, że rewolucja pożera własne dzieci, ale ta neapolitańska przynajmniej na razie zjada cudze. Zresztą matki i ojców także. Wydawało się, że latem Napoli się sypie, traci dotychczasowych liderów i włącza tryb oszczędnościowy. Tymczasem po dwóch miesiącach sezonu Partenopei prowadzą w Serie A i grupie Ligi Mistrzów. Zasłużenie. W lidze włoskiej 20 punktów w ośmiu kolejkach, średnia 2,5 na spotkanie, po drodze zwycięstwa z Lazio oraz Milanem i pierwsze […]
05.10.2022
Liczba komentarzy: 8
Subscribe
Powiadom o
guest
8 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
pamiętliwy
pamiętliwy
1 rok temu

Mimo że nie kibicuję Legii, pamiętam okrzyk z Legijnych trybun: Tomasz Arceusz to Legii jest Prometeusz 😀

Lech
Lech
1 rok temu
Reply to  pamiętliwy

Nowak Tadeusz to Legii jest Prometeusz

Jan Marian Garcia Kowalski
Jan Marian Garcia Kowalski
1 rok temu
Reply to  Lech

Norek Tadeusz*

Kusy
Kusy
1 rok temu

Szacun za ten wywiad, raz ze ciekawy, dwa ze odkopaliscie pilkarza z mojego dziecinstwa, trzy trzeba przyznac niezle macie kontakty 😉

Lech
Lech
1 rok temu
Reply to  Kusy

Nowak Tadeusz to Legii jest Prometeusz tak było wcześniej a Arceusz w pierwszym składzie żadko grywał a już całe mecze to nie pamiętam

Kniaź Dzierżymorda
Kniaź Dzierżymorda
1 rok temu
Reply to  Lech

Ostatni sezon 88/89 to już raczej ławka, ale przez trzy poprzednie to był piłkarz pierwszej XI. Raz nawet najlepszy strzelec. Na wiosnę 90 wrócił na chwilę (2 mecze) i tyle było Pana Tomasza w Legii.

Jakub
Jakub
1 rok temu

kazdy kto mowi „moje dzieci czuja sie pol na pol” -nie chce sie przyznac ze takowe dzieci sa juz mentalnie w 100% „krajanami”…..

Tomek
Tomek
1 rok temu

A ja pamiętam : CeWuKaeS, do boju Legia Warszawa. Dwie bramki Arceusz i dwie Dziekanowski i Legia ma mistrza Polski