post leszek.milewski

Opublikowane 01.10.2020 10:07 przez

leszek.milewski

– Jakbym pojechał do Azerbejdżanu, a na granicy zobaczyliby u mnie ormiańską pieczątkę, na pewno spytaliby, czy byłem w Górskim Karabachu. Jeśli przyznałbym się lub by mi to udowodnili – a udałoby im się, choćby poprzez zdjęcia na moim blogu – to trafiłbym do więzienia w Azerbejdżanie. Areszt na początku, to pewne, stamtąd wyciągnąć mnie mogłyby dopiero polskie służby. Dla Azerbejdżanu pobyt w Karabachu jest nielegalnym przekroczeniem ich granicy – opowiada Dawid Płaczkiewicz, autor bloga podróżniczego Life Goal Adventure, były dziennikarz Polskiego Radia, dziś dyrektor Champions Football Agency, która pomagała sprowadzić do Polski między innymi Roberta Picha czy Ryotę Moriokę, a w tym okienku Roberta Ivanova. Prywatnie bardzo interesuje się konfliktem na linii Armenia-Azerbejdżan, odwiedził też Karabach, a nawet zakazany Agdam. Zapraszamy.

***

Dlaczego zainteresował cię Górski Karabach?

Fascynujący jest kontekst polityczno-historyczny. Na granicy Europy i Azji mamy miejsce, gdzie kraje są w zasadzie cały czas w stanie wojny. Mają tylko zwarty rozejm, w praktyce status quo trwa od wielu lat. Zainteresowałem się tym tematem, przeczytałem książkę, która nakreśliła relacje między oboma krajami, w końcu uznałem, że trzeba odwiedzić to miejsce. Okazja trafiła się, gdy jechałem relacjonować dla Polskiego Radia mecz kadry Nawałki w Armenii.

Przypomnijmy więc najpierw tło konfliktu.

Konflikt ormiańsko-azerski to chyba najpoważniejsze zarzewie ognia związanego z upadkiem ZSRR i narodzeniem się wolnych krajów postsowieckich. Przez wieki ziemie karabachskie były zamieszkane przez chrześcijańskich Ormian. Z czasem zostały poddane arabskim i perskim władcom. Napływowa ludność muzułmańska naturalnie wymieszała się z ormiańską. Długo wszyscy żyli w zgodzie, pracowali razem. Pierwsze starcia zwaśnionych narodów miały miejsce w 1905 roku w czasie rewolucji. Ma to też związek z ludobójstwem z tamtego roku 1915 – Turcy wymordowali wtedy dwa miliony Ormian. Chcieli zgładzić cały naród. Na nich wzorował się Hitler. Mówił nawet żołnierzom w odezwie przed ich wkroczeniem do Polski:

Bądźcie bezlitośni. Kto dziś pamięta o ludobójstwie Ormian?

Azerowie żyli dobrze z Turkami, a ci zaczęli wtedy podpuszczać azerską mniejszość na Ormian. Azerowie wyczuli, że sąsiedzi słabną.

Spór przybrał na sile po upadku caratu. Górski Karabach, głównie ze względu na pomoc brytyjską, znalazł się w granicach Azerbejdżanu. Bolszewicka Rosja, po ponownym przyłączeniu państw Kaukazu, utrzymała niesprawiedliwy ze względów etnicznych podział tych terenów, włączając w 1923 roku region do republiki Azerbejdżanu pomimo faktu, że obszar zamieszkiwany był w 75% przez Ormian. Nie było to przypadkiem, a działaniami taktycznymi władz w Moskwie. Podsycanie konfliktów lokalnych było i jest elementem polityki Kremla, mającej na celu utrzymywanie cały czas roli sprawiedliwego sędziego i gwaranta pokoju.

ZAKŁAD SPECJALNY W TOTALBET: I LECH, I LEGIA W FAZIE GRUPOWEJ LE. KURS 3,75

Armenia nie zapomniała o swoim terytorium i wraz z chwianiem się w posadach ZSRR rozpoczęła ostrzejsze działania zmierzające do odzyskania Górskiego Karabachu. W latach 1987-88 zaczęło dochodzić do coraz poważniejszych incydentów. Szybko przybywało ofiar po obu stronach barykady. W odpowiedzi na nacjonalistyczne działania Ormian doszło do pogromu mniejszości ormiańskiej w miejscowości Sumgit, na terenie Azerbejdżanu.

Pomnik na granicy Armenii i Górskiego Karabachu

Kryzys nasilił się w 1992 roku. Azerowie odebrali Górskiemu Karabachowi status strefy autonomicznej. Ormianie w odpowiedzi ogłosili niepodległość prowincji. Obie strony korzystały z radzieckiej broni. Często po obu stronach walczyli też rosyjscy najemnicy… Regionalny konflikt szybko przerodził się w oficjalną wojnę pomiędzy niepodległą Armenią i niepodległym Azerbejdżanem. Do końca 1993 roku inicjatywa przechodziła z rąk do rąk, o większych sukcesach Ormian przesądzało doświadczenie wojskowych wyniesione z frontów ZSRR. Ostatecznie w 1994 roku zawarto rozejm po negocjacjach pokojowych pod patronatem mińskiej grupy OBWE. Nigdy nie podpisano traktatu pokojowego. Oficjalnie do dziś kraje te są w stanie wojny, a kruchy spokój w tym rejonie świata oparty jest o łamany regularnie rozejm. Przez te wszystkie lata, aż do dzisiaj, na linii frontowej w ostrzałach ginęli i giną żołnierze. W wyniku walk wojennych zginęło ponad 20 tysięcy ludzi. Kilka kolejnych tysięcy straciło życie już w czasach rozejmu.

Konflikt jest w dużej mierze uzależniony od wpływów Rosji i Turcji. Nieprzypadkowo zaognił się ostatnio w 2017 roku, kiedy nad Turcją zestrzelono rosyjski samolot. Każde napięcia Turcja-Rosja wzmagają napięcia na linii Armenia-Azerbejdżan. Gdyby nie decyzje polityczne XX wieku, Azerowie nigdy by nie myśleli, że to ich tereny. Ale w świetle międzynarodowych praw, to teren Azerów. Także są tu dwa spojrzenia.

A sam Agdam, jaką ma historię?

Agdam był największym miastem Karabachu z tych, w których większość mieszkańców stanowili Azerzy. Ormiańska stolica Karabachu, Stepanakert, była bombardowana przez Azerów. Spodziewano się odwetu, więc gdy Azerowie wycofywali się z Karabachu, niemal w całości opuścili Agdam. Mieszkańcy uciekli. Nie było wielu ofiar, ale zburzono miasto. Zostawiono z premedytacją tylko meczet. Ormianie, chrześcijanie, żeby upokorzyć muzułmańskich Azerów, zrobili sobie w środku stajnię. Nie ma dla muzułmanina większego upokorzenia, niż gdy w tej świątyni, delikatnie mówiąc, srają konie.

W miejscowości Vank Ormianie zrobili mur na długość kilkuset metrów, na którym zawiesili tablice rejestracyjne pojazdów porzuconych w Agdamie i okolicach. Ludzie uciekali górskimi terenami, daleko od szlaków. Więc zgromadzono te rejestracje i powieszono – trochę na zasadzie takiej, na jakiej kibice zabierają flagi. Ten konflikt nie jest jednostronny. Każdy ma tu swoje interesy, każdy będzie bronił tej ziemi do końca. Nie widać tam rozwiązania.

Miałem nawet jako agent sytuację, która dużo obrazuje. Mieliśmy piłkarza, reprezentanta Kosowa, chcieliśmy zaproponować go do Azerbejdżanu. Odpowiedni typ napastnika, wiek – wszystko się zgadza. Agent azerski też mówi, że to bardzo fajna propozycja, ale niemożliwa ze względów politycznych. Azerbejdżan nie uznaje Kosowa, tym samym on nie może tu przyjechać grać – jako reprezentant Kosowa nie dostanie zezwolenia na pracę. Jest to związane z tym, że Serbia zagroziła Azerbejdżanowi, że jeśli Azerowie uznają Kosowo, Serbia jako pierwsza uzna Górski Karabach jako wolne państwo.

DANI RAMIREZ ZALICZY DZIŚ ASYSTĘ? KURS 9,00 W TOTALBET!

Jak dostać się do Karabachu?

Mimo że Armenia nie uznaje Karabachu na arenie międzynarodowej, jest tam coś na kształt ambasady. Wiza jest dziś darmowa, bez problemu można wjechać zresztą także bez wizy – oczywiście od strony Armenii. De facto nie ma żadnej granicy, jest jakiś patrol karabachski, ale oni traktują ten teren jak swój, ormiański, nie ma więc większego podziału.

Od strony Azerbejdżanu jest rzecz jasna front i okopy jak z I wojny światowej. Gdy front był blisko Agdamu, jeśli ktoś z Ormian pojawił się w okolicy, snajperzy Azerscy strzelali do tych ludzi. Wielu zginęło choćby wchodząc na minaret wspomnianego meczetu. Sam w sobie, Karabach jest pięknym, górzystym krajem. Widoki rewelacyjne, do tego poukrywane stare monastyry – klimatycznie bardzo. Natomiast rzecz jasna turystów praktycznie się nie spotyka. Życie mieszkańców toczy się tu jednak dość normalnie, ludzie pracują, studiują, chodzą do pubów.

Poznaliśmy przypadkiem w Erywaniu pewną znaną ormiańską piosenkarkę – Marinę „Marbey” Hakobyan. Zagadnęła nas, czy przyjechaliśmy na mecz i tak dalej. Okazało się, że pochodzi ze Stepanakertu, stolicy Karabachu, liczącej sobie około 60 tysięcy mieszkańców. Tam wciąż mieszkają jej rodzice. Przyznała, że czasem się o nich boi będąc w Erywaniu. Ale oni stamtąd nigdy nie wyjadą. Prędzej każdy z nich zginie niż opuści Karabach. Dla nich nie byłoby życia gdzie indziej, za bardzo są zwiani z tą ziemią. W całym Karabachu mieszka około 150 tysięcy ludzi, w większości rozsianych po małych wioskach.

Ciekawi mnie na czym opiera się miejscowa ekonomia.

Nie ma naturalnych korzyści, które można by z ziemi wyciągać. Na pewno uprawiają morwę, z której robią ukochaną „tutovkę”, taką ich rakiję, bardzo mocny alkohol. Mocno obecny jest tutaj też handel wymienny. Idziesz na targowisko w Stepanakercie – ty dasz komuś koguta, on ci produkty rolne. Rozwija się produkcja i handel winami, eksport owoców. Warto też podkreślić, że tak jak Polacy są rozsiani po całym świecie, tak samo Ormianie. Wiele osób mieszkających w Karabachu jest utrzymywanych przez rodzinę mieszkającą za granicą.

Pozostali tam jacykolwiek Azerowie?

Nie ma, ani jednego. Nie mieliby życia. To są tak jaskrawe podziały… Czytałem u was, że jeden z piłkarzy Karabachu marzył o tym, aby pojechać kiedyś do Agdamu na grób brata. Powiem więcej: jakbym pojechał do Azerbejdżanu, a na granicy zobaczyliby u mnie ormiańską pieczątkę, na pewno spytaliby czy byłem w Górskim Karabachu. Jeśli przyznałbym się lub by mi to udowodnili – a udałoby im się, choćby poprzez zdjęcia na moim blogu – to trafiłbym do więzienia w Azerbejdżanie. Areszt na początku, to pewne, stamtąd wyciągnąć mnie mogłyby dopiero polskie służby. Dla Azerbejdżanu pobyt w Karabachu jest nielegalnym przekroczeniem ich granicy. Tak to jest traktowane. Nastrój wokół tego miejsca jest cały czas taki sam, widzieliśmy choćby jak Mchitaryan nie pojechał do Baku na mecz, żeby nie zaogniać tych nastrojów. Notabene Mchitaryan też pochodzi ze Stepanakertu.

Co cię zaskoczyło jak sam odwiedziłeś Karabach?

Mam jedno wspomnienie, które teraz pcha mi się do oczu. Byliśmy w Karabachu w czasie czegoś w rodzaju dni miasta w Stepanakercie. Z tej okazji odbywała się też wtedy parada wojskowa. W wielkiej restauracji widzieliśmy ponad stu młodych chłopaków, rekrutów w mundurach karabachskich. Niektórzy mieli nie więcej niż 14-16 lat. Wczoraj czytałem, że zginęło 59 walczących z Azerbejdżanem Ormian. Jak pisano ich daty urodzenia, to większość miała mniej niż dwadzieścia lat. Pomyślałem sobie, że wśród poległych musieli być również niektórzy z tych, których wtedy widzieliśmy. A to były dzieci.

Byłeś też w Agdamie. Jakie robi wrażenie?

Niesamowite, zapada w pamięć na zawsze. Jak dostajesz wizę karabachską, otrzymujesz informację, że region Agdamu jest niedostępny. To strefa wojskowa, turyści nie mogą tam jeździć. Do Agdamu nie ma wstępu. Ormianie starają się ograniczyć dostęp tam, bo to mimo wszystkich ich wyrzut sumienia. Uważają się za ofiary konfliktu, które tracą ziemie należące do nich od zawsze, ale świat patrzy, a oni zniszczyli całe miasto, wszystko w gruzach. Bronią więc dostępu, chcieliby, aby świat o tym mieście zapomniał. Oczywiście też na kontrze do azerski klub piłkarski Karabach przypomina właśnie o Agdamie.

Koło meczetu w Agdamie jest duża baza wojskowa. Jeśli tylko kręcisz się po okolicy, zapraszają cię na przesłuchanie, które trwa wiele godzin. Nie ma ono raczej poważniejszych konsekwencji, ale kasują ci zdjęcia i tak dalej. Z tej perspektywy mieliśmy dużo szczęścia. Jadąc do Agdamu zatrzymał się koło nas wóz wojskowy. Udaliśmy, że jedziemy do Tigranakertu, ale pomyliliśmy drogę. Tamci wytłumaczyli nam kierunek, chwile poczekali, ale w końcu machnęli ręką i odjechali. Myślę, że wpływ na takie ich zachowanie miała tamta parada wojskowa – gdyby dowództwo było na miejscu, nie poszłoby tak łatwo. Dowodem tego fakt, że w mieście, gdy wchodziliśmy na minarety, żołnierze przyszli do nas, ale kompletnie nam odpuścili.

LECH LUB LEGIA AWANSUJĄ PO RZUTACH KARNYCH. TOTALBET PŁACI PO KURSIE 6,00

Ciekawe, że w Agdamie mieszka dziś kilkudziesięciu cywili. Co tu kryć, to wyrzutki społeczne, uciekające przed prawem albo Bóg wie przed czym. W ruinach widać, że ktoś blachą uwił sobie prowizoryczny dom. Znaleźliśmy też gospodarstwo, które miało ze dwie świnie i jedno stare auto. Niegdyś w Agdamie mieszkało natomiast około sto pięćdziesiąt tysięcy ludzi.

Jak daleko jest front od Agdamu?

Około 50-60 kilometrów, przynajmniej tak było wtedy. Ogólnie jest to jeden z trzech najbardziej zmilitaryzowanych regionów świata – obok Kaszmiru i Korei.

No właśnie. Co dzieje się w tym momencie?

Przede wszystkim wsparcie Turcji jest tutaj kluczowe. Natomiast warto podkreślić, że Azerowie od wielu lat za grube pieniądze kupują broń od Rosji. Z jednej strony Rosjanie mają bazy w Armenii, a jednocześnie handlują z Azerami. Tak naprawdę gdyby nie Rosjanie, Azerowie dawno by załatwili tę sprawę: w 2014 wydali więcej na zbrojenia niż wynosiły wydatki budżetowe Armenii. Ormianie nawet za bardzo nie walczą na tym polu, bo wiedzą, że takiego arsenału nie mają. Jedyna ich przewaga to pozycje, wzgórza, które umożliwiają większą kontrolę terenu. Ale w tym momencie Turcja bardzo mocno wsparła Azerów. Przysłali samoloty z najemnikami, którzy wcześniej walczyli w Syrii. Według wielu relacji to również tureckie samoloty były wykorzystywane do ataków. Może Armenia z samym Azerbejdżanem dzięki swoim pozycjom mogłaby się długo bronić, natomiast przy wsparciu tureckim… to niemożliwe.

Najdziwniejsze, że milczy Rosja, z którą Armenię łączy sojusz. W Armenii natomiast pokutowało przekonanie, że od lat są przez Rosjan dojeni. Wszystkie biznesy, wszystkie najważniejszy branże, zostały przejęte przez Rosjan za cenę pokoju, gwarancji tego, że Azerowie nic nie zrobią. W Armenii pesymiści mówili, że jak Rosja wypompuje z Armenii wszystko, co jest do wypompowania, to sprzeda Armenię Azerbejdżanowi. Tym bardziej milczenie Rosji jest zastanawiające – gdyby tylko tupnęli nogą, konflikt byłby momentalnie zakończony.

Czytałem, że choćby w Stepanakercie tej nocy słychać było wybuchy, a w użycie poszły drony kamikaze. Atakuje lotnictwo, piechota, ale też nowoczesne technologie – Armenia jest zostawiona sama sobie. Zaczynają się tam zastanawiać: czy to będzie tylko kwestia Karabachu, czy też i całej Armenii. Turcja, o wiele potężniejsza, jest tu największym wrogiem przez ludobójstwo z początku zeszłego wieku. Święta dla Ormian góra Ararat, widoczna z kraju, jest zupełnie niedostępna, bo leży na terenie Turków. Żaden Ormianin nie ma wstępu do Turcji, te granice są zamknięte, a stosunki między krajami są zamrożone. Armenia jest tam wciśnięta między śmiertelnych wrogów, może liczyć tylko na Rosję, dla której nie jest partnerem, a kimś w rodzaju wasala.

Co Ormianie myślą o klubie Karabach Agdam, który ma promować skojarzenie tego miasta i całego regionu z Azerbejdżanem?

Ormianie mówią, że nie ma takiego miasta, więc jak może istnieć taki klub. Nawet zmienili nazwę Agdamu na Akna, tak to funkcjonuje w dokumentach karabachskich. Dla nich Agdam nie istnieje.

Natomiast działania Azerbejdżanu są, istotnie, czytelne. Różnymi sposobami próbuje jawić się opinii międzynarodowej jako bogaty, nowoczesny kraj. Baku faktycznie wygląda bardzo nowocześnie, jest tygrysem tej części Europy. W Armenii takich miast nie ma. Erywań jest na zupełnie innym poziomie. Chcą przez sport, choćby luksusową F1 czy porywającą tłumy piłkę, przesłać sygnał: to my jesteśmy cywilizowanym krajem. Gramy z wami w Lidze Mistrzów, jesteśmy jednym z was. Bardzo mocno dbają o to, jak są postrzegani.

Azerowie wiedząc przy tym jaką siłą militarną dysponują czują się trochę jak najgroźniejszy pies trzymany w klatce. Każdy Azer powie ci to samo: Armenia okupuje nasze tereny od 30 lat. Prędzej czy później je odzyskamy.

Leszek Milewski

Fot. Dawid Płaczkiewicz

Karabach Agdam, czyli azerski młot na Ormian. Jak futbol stał się częścią wojny

Opublikowane 01.10.2020 10:07 przez

leszek.milewski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 18
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Joseph Oshadogan
Joseph Oshadogan

Brawo panie Leszku, powrót do formy, bo to kolejny bardzo dobry tekst w ostatnim czasie. Świetny wywiad, świetnie wygadany rozmówca, z bagażem podróżniczych doświadczeń na Kaukazie.
Autor wydaje się zbytnio proarmeński, ale chyba trudno w Polsce znaleźć kogoś zainteresowanego tematem, który pałałby większą sympatią do Azerbejdżanu niż Armenii. I nie jest to, myślę, przypadek.

FalszywyProfil
FalszywyProfil

no, właśnie nie jest świetny, porcja banałów plus poważne błędy

Dawid Płaczkiewicz
Dawid Płaczkiewicz

Dziękuję. Starałem się być obiektywny. Ormianie mogą się obrazić za Agdam 🙂

Hetka
Hetka

„Pierwsze starcia zwaśnionych narodów miały miejsce w 1905 roku w czasie rewolucji. Ma to też związek z ludobójstwem z tamtego roku 1905 – Turcy wymordowali wtedy dwa miliony Ormian. ” Przecież to są jakieś wierutne bzdury. Szybkie zweryfikowanie w wikipedii pokazało, że pierwsze masakry pojawiły się już 10 lat wcześniej – w ostatniej dekadzie XX wieku, natomiast główne ludobójstwo miało miejsce w czasie I wojny światowej, w roku 1915!

Hetka
Hetka

„Konflikt jest w dużej mierze uzależniony od wpływów Rosji i Turcji. Nieprzypadkowo zaognił się ostatnio w 2017 roku, kiedy nad Turcją zestrzelono rosyjski samolot. Każde napięcia Turcja-Rosja wzmagają napięcia na linii Armenia-Azerbejdżan.” Kolejna pomylona data – samolot zestrzelono pod koniec 2015 roku, konflikt wzmógł się w roku 2016. Ostatnie zdanie również wydaje się kłamstwem. Cytując ekspertów z Ośrodka Studiów Wschodnich: „Wytworem rosyjskiej, przede wszystkim jednak ormiańskiej propagandy, wydają się natomiast pojawiające się w mediach informacje o podżeganiu do konfliktu przez Turcję. „

FalszywyProfil
FalszywyProfil

Co za kompromitacja. Ekspert od Kaukazu, który twierdzi, że ludobójstwo Ormian miało miejsce w 1905 roku.
W Polsce jest wielu prawdziwych ekspertów od Kaukazu, naprawdę, a musieliście wziąć jakiegoś naturszczyka, który był na wycieczce, coś przeczytał w internecie i mu się pomieszało

Dawid Płaczkiewicz
Dawid Płaczkiewicz

Dzień dobry. Nie nazywam się ekspertem od Kaukazu. Raczej osobą zainteresowaną tematem, która lubi podróżować w ten rejon świata. Oczywiście ludobójstwo miało miejsce w latach 1915-17 i rok 1905 w artykule był, już poprawioną, literówką. Pozdrawiam.

Blink
Blink

Kolego, przede wszystkim to sie uspokój i zwracaj sie z szacunkiem
Węszysz kompromitacje w literówkach, porownujesz do naturszczyków. Masz sie na wszechwiedzącego?
Tekst dobrze przybliża nature konfliktu i aktualna sytuacje a Ty sie czepiasz drobnych różnic w datach o ktorych jutro pewnie wiekszosc zapomni

Hetka
Hetka

„Gdyby nie decyzje polityczne XX wieku, Azerowie nigdy by nie myśleli, że to ich tereny. Ale w świetle międzynarodowych praw, to teren Azerów.” Nie ma to jak zamknąć 30-letni konflikt w 2 zdaniach, które są szalonym uproszczeniem rzeczywistości. To naprawdę nie jest aż tak proste. Teren Republiki Górskiego Karabachu (teraz de facto pod kontrolą Armenii), składa się z dwóch obszarów – dawnego Górsko-Karabaskiego Obwodu Autonomicznego (GKOA) – z większością ormiańską (już przed 1989 rokiem) oraz terenami znajdującymi się pomiędzy tym obwodem, a terenem Armenii – i tam mamy już do czynienia z przewagą ludności Azerbejdżańskiej. Dalej, Azerbejdżanie rzeczywiście powołują sie na zasadę nienaruszalności granic, natomiast Ormianie odnoszą się do zasady samostanowienia narodów (w 1991 roku odbyło się referendum (zbojkotowane przez Azerbejdżan), w którym zdecydowana większość osób była za przyłączeniem do Armenii; Azerbejdżan uważa referendum za nielegalne).

A, i zwracam honor co do pierwszego komentarza – źle zrozumiałem autora, który jako „pierwsze starcia zwaśnionych narodów” miał na myśli chyba Azerbejdżan i Ormian – pierwsze starcia między nimi rzeczywiście miały miejsce w roku 1905. Cała reszta jest jednak moim zdaniem bardzo dużym spłyceniem trudnego konfliktu.

Hetka
Hetka

zamiast „mamy do czynienia” powinienem napisać „mieliśmy” – po rozpoczęciu konfliktu emigrowało stamtąd kilkaset tysiecy Azerbejdżan, których od 30 lat tam już nie ma.

Dawid Płaczkiewicz
Dawid Płaczkiewicz

Dzień dobry. Oczywiście masz pełną rację. Temat zdecydowanie jest szerszy, a to, co zostało dopisane przez Ciebie jest bardzo ważne. Michał Potocki bardzo dobrze opowiada też o tym problemie i z pewnością to jest specjalista. Warto posłuchać.

Polecam też książki: „Armenia. Karawany śmierci” oraz „Księga szeptów”.
Ja o sobie w ten sposób nie myślę jako o specjaliście. Jeśli jednak kogoś ten artykuł zachęci do zgłębienia tematu, to warto było by powstał. Dziękuję za zaangażowanie i podjęcie dyskusji.

Popieram przygłupów
Popieram przygłupów

Azerowie, azerski, Ormianie, ormiański. Ludzie, ogarnięcie te 4 wyrazy. Azerbejdżański k… mać.

Kastor
Kastor

Ludzie to mają najebane w głowach. Tracą życie przez jakiś kawałek ziemi. Szkoda czasu, bo życie mamy jedno i krótkie.

Jakub
Jakub

Osobiście znam Ormian. To nie jest kawałek ziemi, to walka o przetrwanie. Oni są w sytuacji Izraela, osaczeni przez śmiertelnych wrogów, którzy by ich najchętniej wszystkich wymordowali. W tekście widzę jedna błędna tezę – nie skazywałbym Ormian na przegrana. Jakosciowo kadra wojskowa Azerow jest na poziomie podobnym do innych krajów islamskich. To że Ormianie jeszcze oficjalnie nie przejęli Karabachu, Azerowie zawdzięczają tylko Turcji.

gkhhhfdshfdshfdhfddgagsgdhfdshsahhdf
gkhhhfdshfdshfdhfddgagsgdhfdshsahhdf

https://obszernebety.blogspot.com/ – Trafili kurs 21 000 i zdjęcie tego kuponu mają na blogu! już mają kolejny kupon dostepny! wszystko trafiają!

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin

Niby dziś dopiero pierwszy, ale artykuł października na portalu już chyba znamy.
Wielkie brawa!

Artsakhman
Artsakhman

Liczne błędy merytoryczne i językowe. tekst do pamiętnika, nie do publikacji.

Artsakhman
Artsakhman

Takie czasy, że ludzie, którzy nie byli lub byli raz kilka dni są ekspertami w temacie. A liczne błędy językowe, to masakra….

Weszło
21.10.2020

Hansi Flick znów odpalił bawarski walec. Atletico bez szans z Bayernem

To, że Atletico specjalizuje się w zakładaniu rywalom kagańca, wie nawet wuja, który na Wigilii mówi, że Nawałka jak był taki był, ale wyniki miał. W tym sezonie Rojiblancos też stracili tylko jedną bramkę. Ale przyjeżdżają na Bayern i wyglądają jak chłopaki z 3A, którym 7B łaskawie pozwoliła ze sobą zagrać, bo młodsi przynieśli piłkę.  […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Mecz, który zdarzył się półtora roku za późno

To nie nie jest stetryczałe, zdziadziałe, zgorzkniałe gadanie, że kiedyś to były czasy, a teraz to nie ma czasów. No ale weźmy to na zdrowy rozum. Ten mecz powinien zdarzyć się półtora roku wcześniej. Mieliśmy sezon 2018/19. Ekscytujący, pełen młodocianej fantazji Ajax, jeszcze z De Jongiem, De Ligtem, Zieychem, van de Beekiem, pokonywał kolejne przeszkody […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Czwartek w Weszło.FM!

W czwartek o poranku w „Dwójce bez sternika” przywitają Was Wojciech Piela i Dariusz Urbanowicz. Głównym tematem audycji będzie oczywiście Liga Mistrzów i Liga Europy, a gościem będzie Adam Drygalski, który opowie o poznańskich skarbach miasta. Ponadto usłyszycie rozmowy z Żelisławem Żyżyńskim i Maciejem Szmigielskim. O 10 w audycji „Kierunek Tokio” wywiad ze świeżo upieczonym […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Dzieciarnia z Szachtara już ma miejsce w historii

Jeśli coś z epoki koronawirusowej ma piłce pozostać poza bliznami i wciąż otwartymi ranami, to właśnie wspomnienia z takich spotkań. W „normalnych” okolicznościach Szachtar nigdy by sobie na to nie pozwolił, nigdy nie wyszedłby na terenach Realu Madryt rezerwowym składem, nigdy nie dałby szansy od razu siedmiu młodocianym zawodnikom. Dziś zrobił to z konieczności, w […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Śląsku, jak nie chce ci się grać na wyjazdach, to powiedz

Znacie takich ludzi, którzy generalnie są spoko, można się z nimi spotkać, pogadać, ale zawsze nalegają, żeby spotkać się u nich w domu? A jak już mają gdzieś wyjść, ruszyć dupę, to niby się zgadzają, a tak naprawdę są naburmuszeni cały wieczór jakby robili wielką łaskę? Otóż tak jest ze Śląskiem Wrocław. Śląsku, jak ci […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie: gdzie jest dobra forma Arki?

Arkadiusz Kasperkiewicz ma sporo miejsca w środku pola, może zagrać w lewo, w prawo, do tyłu, do przodu, no pełen zestaw, jeśli jesteś poważnym piłkarzem. Kasperkiewicz podaje w aut. Ale nawet nie będziemy go specjalnie cisnąć, bo ta sytuacja jest bardzo przydatna. Pokazuje bowiem, w jakiej dyspozycji była w Arka w tym meczu i w […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

„Jeśli Benfica zagra najsilniejszym składem, to strzeli trzy-cztery gole i wróci do siebie”

– Na miejscu Lecha szukałbym swoich szans przy stałych fragmentach gry. Portugalczycy mają problem z bronieniem się przy rzutach rożnych. W poprzednim sezonie stracili tak bodajże dwanaście bramek. Często słabsze zespoły w lidze nastawiały się właśnie na stałe fragmenty gry i zdarzało się, że Benfica gubiła tak punkty. Były nawet pomysły, by zespół bronił się […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Permanentna rewolucja trwa, a wyników brak. Fatalny początek Zagłębia Sosnowiec

Słowo „stabilizacja” przestało mieć jakikolwiek związek z Zagłębiem Sosnowiec, kiedy klub próbując ratować Ekstraklasę w sezonie 2018/2019, postanowił przejść przez zimowe okienko transferowe w awanturniczy sposób. Zaczęła się wtedy przy Ludowej permanentna rewolucja, której nie powstydziłby się Lew Trocki. Efekty: mizerne. I cóż, Zagłębie również źle weszło w ten sezon. ZNÓW REWOLUCJA Postanowiono na niesprawdzany […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Udany wtorek w bukmacherce – 75% trafionych typów!

Są takie dni, że wszyscy mówią mi, że jestem gościem – rapował kiedyś Eis i my chętnie „Najlepsze dni” sobie dziś odpalimy, bo mamy się czym chwalić. Nasze wtorkowe typy na Ligę Mistrzów co prawda nie sprawiły, że pakujemy manatki na Wyspy Zielonego Przylądka, ale agroturystyka na Mazurach też brzmi nieźle. Mówiąc krótko: 6/8 trafionych […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

MELODROMA: Niebezpieczne związki Jorge Mendesa (część II)

W poniedziałek opublikowaliśmy pierwszą część opowieści, w której główną rolę odgrywa Jorge Mendes, menedżer Cristiano Ronaldo i agent, który trzęsie piłkarskim światem. Pora na jej drugą część, więc jeśli przegapiliście poprzedni odcinek, nadrabiajcie zaległości, a jeśli czekacie na kontynuację, to zapraszamy. Naprawdę warto.  *** Gestao de Carreiras de Profissionais Desportivos, S.A. czyli Gestifute narodziło się […]
21.10.2020
Francja
21.10.2020

Wojna o pieniądze z praw telewizyjnych we Francji. Szykuje się kryzys w Ligue 1?

Trwa naprawdę potężna awantura na szczytach francuskiego futbolu. Chińsko-hiszpańska platforma Mediapro, która wykupiła prawa do transmitowania większości meczów Ligue 1, wstrzymała zapłatę i postawiła kluby pod ścianą, żądając renegocjowania umowy. Na razie liga ratuje się kredytami, lecz długo w taki sposób nie pociągnie, bo i tak ledwie przetrwała przedwczesne zakończenie sezonu 2019/20. Jednak końca sporu […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Trzy osoby, od których może zależeć jesień Legii Warszawa

Czy ta jesień jest jeszcze do uratowania w wykonaniu Legii Warszawa? I tak, i nie. Pewnych rzeczy już naprawić się nie da, zostały utracone bezpowrotnie. To pieniądze z fazy grupowej europejskich pucharów. To jakaś część kwoty za Michała Karbownika, bo nie ma wątpliwości, że można było targować się ostrzej ze świadomością nadchodzących meczów na międzynarodowej […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Kto wskrzesi w sobie większy entuzjazm, czyli Liga Mistrzów dla głodnych sukcesu

Liga Mistrzów to nienażarta bestia. Grzeje zawsze. Niezależnie od okoliczności i codzienności.  Jeszcze w sierpniu kończyła się poprzednia edycja, wczoraj zaczęła się nowa, a teraz już rusza galopem na dobre. I dalej jara tak samo, bo to futbol na elitarnym poziomie, w którym ciągle coś się dzieje. Możemy tylko stawiać pytania: czy Real stać na […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Antonio Conte i Liga Mistrzów – czas na kolejne podejście

Plotki głoszą, że przed pierwszym meczem Ligi Mistrzów Antonio Conte przez tydzień pił tylko melisę. Wiadomo, że włoski trener ma ogromny problem z tymi rozgrywkami, a ich start będzie dla niego wymagający. Pierwszym rywalem „Nerazzurrich” będzie bowiem Borussia Moenchengladbach. Biorąc pod uwagę, że w grupie B grają także Real oraz Szachtar, każda wpadka może być […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Ajax skorzysta na problemach Liverpoolu?

Ajax Amsterdam kontra Liverpool. Mecz, który po samym przeczytaniu nazw drużyn robi wrażenie. Dziś jednak nie musi to być starcie gigantów. „The Reds” bez Virgila van Dijka, Ajax natomiast nie jest już tak mocny, jak wtedy, gdy dotarł do półfinału Ligi Mistrzów. Mimo wszystko jednak spojrzymy na to spotkanie przychylnym okiem i obstawimy go w […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

„Człowieku, teraz się z koła środkowego nie wychodzi”. Paweł Kryszałowicz wrócił na boisko

Byli piłkarze kopiący amatorsko w niższych ligach nie są niczym zaskakującym, zdarza się to przecież i reprezentantom Polski. Powrotu na boisko 33-krotnego reprezentanta Polski Pawła Kryszałowicza spodziewać się było jednak trudniej. Były napastnik Amiki Wronki ma 46 lat, w piłkę skończył grać przed dekadą, a niedawno zmagał się przecież z ciężką chorobą. Ale wrócił na […]
21.10.2020
Blogi i felietony
21.10.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Nie chcę zapeszać, ale wszystko wskazuje na to, że właśnie dołączyłem do grona ozdrowieńców. Jutro kończy się moja kwarantanna związana z koronawirusem, po kaszlu, gorączce, utracie smaku i węchu, pozytywnym teście i znowu kaszlu nie ma już właściwie śladu. Jednocześnie kończy się kwarantanna mojej żony i obu synów, którzy również przeszli przez zakażenie – między […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Raków uzgodnił z piłkarzami premie za mistrzostwo Polski

– Kilka dni temu rozmawialiśmy z prezesem Rakowa Wojciechem Cyganem i zapytaliśmy go, czy w regulaminie premii zawodników i trenerów jego klubu jest bonus za zdobycie mistrzostwa Polski. Okazuje się, że taki zapis istnieje.– Mamy coś takiego, ale uspokoję wszystkich – my nie zwariowaliśmy, po prostu przed każdym sezonem określamy regulamin premii tak, żeby być […]
21.10.2020