2014 rok. Karabach Agdam po raz pierwszy dostaje się do fazy grupowej europejskich pucharów. Do tego momentu Azerbejdżan nie tylko nigdy nie uczestniczył w mistrzostwach świata. Ten kraj przez blisko 20 lat rywalizacji na światowej arenie, wygrał zaledwie trzy spotkania w ramach eliminacji do mundialu. Futbolowy Trzeci Świat? Bez dwóch zdań. A jednak to, co wydarzyło się sześć lat temu, nie było jedynie wybrykiem natury. Od tamtej pory Karabach zawsze docierał do grupy Ligi Europy, zaliczając nawet epizod w Lidze Mistrzów. Jakim cudem naród, którego największym sukcesem jest 73. miejsce w rankingu FIFA, doczekał się tak świetnej, eksportowej drużyny? Odpowiedź jest prosta. Polityka.

Karabach Agdam, czyli azerski młot na Ormian. Jak futbol stał się częścią wojny

Nie oszukujmy się. Być może dziś, gdy w Górskim Karabachu znów słychać strzały i wybuchy, kojarzymy, że Karabach to miejsce na ziemi. Przez lata jednak robiono sporo, żeby pierwszą myślą związaną z tym słowem, która wpada nam do głowy, był klub piłkarski. I to nie byle jaki klub – mistrz Azerbejdżanu, eksportowa marka, stawiała czoła największym klubom na Starym Kontynencie. Każdy miał wiedzieć, że jego drużyna jedzie na mecz z Karabachem do Azerbejdżanu. Nieważne już, że w samym Górskim Karabachu mistrz kraju nie gra – bo w sumie ciężko grać w nieistniejącym już mieście – liczy się mozolnie budowany mit. Że Karabach to Azerbejdżan, a Azerbejdżan to Karabach. Zapytacie: dlaczego dla Azerów jest to tak ważne, że postanowili stworzyć klub-giganta, który rozniesie ten mit po świecie?

Gdybyście od ponad trzydziestu lat walczyli o Górski Karabach, też byście chcieli, żeby w każdym zakątku globu kojarzył się on z Azerbejdżanem, a nie Armenią.

Karabach Agdam – historia klubu

Jak Józef Stalin podzielił Karabach

Wojna o Górski Karabach, teren leżący między Armenią i Azerbejdżanem, wróciła w ostatnich dniach na nagłówki gazet. Jedni twierdzą, że rozpoczęła się ponownie, ale ona tak naprawdę nigdy nie ustała. Choć od najbardziej krwawych momentów tego konfliktu minęło już wiele lat, na tym kawałku ziemi nie znają słowa pokój. Teoretycznie jest on wolną republiką. Tylko w teorii, bo nie uznaje go żaden kraj świata, nawet Armenia. Teoretycznie należy do Azerbejdżanu. Tylko w teorii, bo – zabrzmi to brutalnie, ale prawdziwie – najwięcej Azerów w Górskim Karabachu znajdziemy kilka metrów pod ziemią. Nie ma w tym przypadku. Kto mieczem wojuje, od miecza ginie. To Azerbejdżan jako pierwszy podniósł rękę na pragnących niepodległości Ormian. W końcówce lat 80. XX wieku Azerowie rozpoczęli pogromy ormiańskiej społeczności, a później regularną wojnę, którą koniec końców przegrali. Jednak musiał istnieć jakiś powód, dla którego o tę ziemię trzeba było w ogóle walczyć. Istniał. Nazywał się Józef Stalin.

 Gdy wykluwa się Związek Radziecki, on odpowiada za politykę narodowościową. Tak wichrzy i tak rozrysowuje granice między radzieckimi gminami, powiatami i województwami, że te często nie pokrywają się z granicami terenów, na których zamieszkują dane narody. W efekcie narody te są dzielone, niektóre muszą mieszkać razem z odwiecznym wrogiem, inne są przez wroga rządzone, inne wrogiem rządzą. Powstają spory, które sądzić może tylko imperialne centrum – i sądzi, ale tak, aby nigdy nie rozsądzić do końca. Górski Karabach, w którym Ormianie byli od wieków w przewadze, Józef Wissarionowicz przyłącza do Azerbejdżanu. W ten sposób wiele tysięcy Ormian trafia pod kontrolę Baku. A Ormianie Azerów nie znoszą. Ba – boją się ich, utożsamiają często z Turkami, których Azerowie są bliskimi krewnymi. Dla Ormianina Turek to najgorsze zło, a Karabach trafia pod azerskie skrzydła raptem po tureckim ludobójstwie Ormian – pisze o tej sprawie Zbigniew Rokita w książce „Królowie Strzelców”.

Gdy Azerowie zaczęli podpalać, ćwiartować żywcem i wieszać swoich sąsiadów w Sumgaicie, wiadomo było, że żadne pokojowe rozwiązanie nie wchodzi w grę. Ormianie dostali ostateczny dowód na to, że Azer = Turek. Co ciekawe, futbol od samego początku jest nie w tle tej wojny, a na pierwszej linii frontu.

Armenia – Azerbejdżan, czyli mecz zakazany

To piłka nożna jest punktem wyjściowym historii opowiadanej przez Rokitę. W „Królach Strzelców” czytamy o tym, jak w końcówce lat 80. azerska „spółdzielnia” próbowała za wszelką cenę spuścić z ligi jedyny ormiański klub w regionie. Gdy konflikt rozhulał się na dobre, sam Michaił Gorbaczow wymieszał regionalne ligi tak, żeby tylko Azerowie i Ormianie nie mieli sposobności, żeby sprawdzać, ile znaczeń ma słowo „spalony”. A co zrobić z ligą centralną? – Azerbejdżańscy i armeńscy zawodnicy byli zmuszeni grać ze sobą na neutralnych boiskach, a z góry przyszło rozporządzenie, że wszystkie ich spotkania mają kończyć się remisem – dowiadujemy się z „Królów Strzelców”. Sytuacja była kuriozalna, bo zabroniono nawet strzelania bramek. Ot tak, żeby nie wzbudzać zbyt wielkich emocji. Dlatego azersko-ormiańskie konfrontacje to w dużej mierze „0:0 po bezbarwnym” lub – maksymalnie, żeby nie wzbudzać podejrzeń – 1:1.

Mecz Armenia – Polska z 2007 roku. Ormianie ograli Polaków, dlatego Azerowie bali się, że upokorzą ich w bezpośrednim starciu. Fot. Newspix

Mijały lata, a konflikt o Górski Karabach nadal był obecny w piłkarskim świecie. Sprawne oko zauważy pewną niespodziankę w tabeli eliminacji do Euro 2008, w polskiej grupie. I wcale nie jest nią fakt, że biało-czerwoni po raz pierwszy w historii awansowali do turnieju. Ich grupowi rywale: Armenia i Azerbejdżan, rozegrali o dwa mecze mniej niż reszta. To efekt panicznego strachu azerskiej federacji przed porażką. Tak jak wspomnieliśmy na wstępie – Azerzy i futbol to dwie rzeczy, które nie idą ze sobą w parze. A Ormianie byli wówczas na fali. Jeśli doszłoby do meczu, istniało prawdopodobieństwo, że Azerbejdżan zbierze manto, o którym sąsiedzi będą mówić latami. Być może nawet zbierze je w Baku, więc na wszelki wypadek azerska federacja blokuje wszelkie propozycje rozegrania spotkania. Zarówno u siebie, jak i na neutralnym terenie. UEFA zarządza obustronny walkower, Armenia traci punkty w grupie.

Pewnie mało kto o tym wie, ale to właśnie to zdarzenie spowodowało, że UEFA zaczęła baczniej przyglądać się sytuacji politycznej na świecie i blokować możliwości gier pomiędzy skonfliktowanymi narodami. Najnowsza historia? Wszyscy pamiętamy, jak Henrikh Mchitarjan opuścił finał Ligi Europy tylko dlatego, żeby Ormianin nie pojawił się w Baku.

Futbol i petrodolary – jak odzyskać Karabach

Być może Azerbejdżan bał się wówczas porażki, bo przecież i wojnę o Górski Karabach przegrał. Jeśli więc Ormianie znaleźliby kolejne pole, na którym mogą dokopać sąsiadom, byłoby niedobrze. Ciężko uprawiać propagandę, gdy na wszelkich polach się przegrywa. Ale dla Armenii zwycięstwo było tylko pozorem. Owszem, zrealizowali swój cel – niemal wszyscy Azerowie opuścili Karabach, proporcje ludności, które po upadku ZSRR zwiastowały niebezpieczną możliwość odwrócenia się sił na tym terenie, zostały zatrzymane. Gdy azerska mniejszość rosła w siłę, stanowiła 1/4 populacji tego terytorium. Dziś stanowi zaledwie pięć procent. Nic więc dziwnego, że skoro Azerbejdżan nie potrafił zająć terenu siłą, postawił na podstęp.

Karabach Agdam. Klub, który z Agdamem i samym Karabachem ma tyle wspólnego, co Legia Warszawa ze Śląskiem. Owszem, przed laty faktycznie funkcjonował taki klub. Ba, zdobył nawet mistrzowski tytuł i to na krótko przed tym, jak Agdam został zrównany z ziemią. Ale od lat jego domem jest Baku, a sukces miał jak w banku. Dlaczego? Przyczyny tego sukcesu wyjaśnialiśmy już kilka lat temu. – Niezwykłe, że klub z nieistniejącego miasta właśnie coraz śmielej rozpycha się po europejskich salonach. Od 2008 i zatrudnienia w klubie Gurbana Gurbanowa, Karabach w regionie zaczęto nazywać „Barceloną Kaukazu”. Sponsorowani przez firmę Azersun, jednego z lokalnych potentatów spożywczych, odważniej postawili na zagranicznych piłkarzy, szczególnie Brazylijczyków. Gurbanow chce grać ofensywnie, nie muruje nawet mierząc się z silnym rywalem, stawiając na efektowność, nawet kosztem efektywności.

Miliony pompowane w futbolową wizytówkę Azerbejdżanu się opłaciły. Karabach zaczął od ogrywania Wisły Kraków czy Piasta Gliwice, skończył na regularnej grze w Europie. Azerski potentat być może nie wydawał na transfery grubych milionów, jednak sprowadzał zawodników jakościowych, którym bardzo dobrze płacił. – Wiadomo, były fajne premie za wygrany mecz, czasami trener na przykład motywował nas tak, że kto wygra gierkę na treningu, ten dostanie po sto manatów na głowę. Ciekawe jest to, że dodatki za wygrany mecz dostawaliśmy nie po spotkaniu, a… dzień przed następnym meczem. Właściciel uważał, że dzięki temu będziemy szczęśliwi w dniu starcia i pójdzie nam lepiej – mówił nam Jakub Rzeźniczak.

Wszystko, byle tylko regularnie grać w Europie.

Wojna pozorów

Oczywiście za sukcesami na międzynarodowej arenie, zupełnie nie szły sukcesy całej azerskiej ligi. Karabach ją dominował, jednak tamtejszy futbol jak był Trzecim Światem, tak nadal nim jest. W naszym reportażu z Baku opisywaliśmy, jak bardzo azerskim władzom zależy na pozorach.

 Na punkcie tego, co o Baku myślą przyjezdni, najważniejsi ludzie w kraju mają po prostu świra. Przykład? Podczas wyścigów Formuły 1 mniej efektowne budynki były zakrywane wielkimi płachtami ze zdjęciem tejże budowli, z tym że bez jej dzisiejszych wad. Niesamowicie dba się tutaj również o to, by chodniki czy elewacje budynków wyglądały na czyste. W mieście nazywanym często miastem wiatru zdecydowanie nie jest o to łatwo.

I wygląda na to, że z futbolem jest tak samo. W tym roku Legia może te pozory przełamać i wcale nie będzie to trudne. Powód jest prosty – kryzys. Karabach ma najsłabszą drużynę od lat, co jest dowodem na kruchość państwa opartego na ropie naftowej. „Bussiness Insider” w tekście poświęconym rozgrzebanej na nowo wojnie pisze, że różnice między Armenią a Azerbejdżanem zaczynają się zacierać. Wolnorynkowa Armenia zdystansowała pod względem rozwoju socjalistyczny Azerbejdżan, gdzie demokracja jest równie pozorna, jak sukcesy mistrza kraju w europejskiej piłce. Z zewnątrz – fajne. Od środka – niewiele warte. Tyle że – z drugiej strony – w obliczu konfliktu azerska strona musi zadbać o to, żeby Karabach nadal był z nią utożsamiany. Zarówno Ormianie, jak i Azerowie, stali się zakładnikami swojej polityki historycznej.

 Dla Armenii Karabach stał się przekleństwem. Region o powierzchni kilku Warszaw jest dla Ormian ważny jako symbol, ale to zupełne pustkowie. Zwycięstwo w wojnie karabaskiej skazało Erywań na izolację ze strony dwóch strategicznych sąsiadów: Azerbejdżanu i jego sojuszniczki, Turcji; skazało też na osuwanie się w objęcia Rosji. Armeńskie władze najchętniej machnęłyby na Karabach ręką, ale są zakładnikami ormiańskiego społeczeństwa, które wówczas machnęłoby ręką na swoje władze – a może nawet tę rękę by na nie podniosło – pisał o tym Zbigniew Rokita.

Tak wygląda Górski Karabach – gołym okiem widać, że wiele tu nie ma. Fot. Wikipedia Commons

I tak się właśnie ta wojna toczy. Jedni, mając pod nosem rodziny mieszkające w kontenerach, pomponują miliony w pensje zagranicznych piłkarzy klasy średniej. Drudzy, mając w pozornym władaniu kawałek pustyni, zostali zmuszeni, żeby po raz kolejny zań umierać i bronić bezużytecznego skrawka ziemi przed azerskim najeźdzcą.

Pytanie: czy komukolwiek, kiedykolwiek, ta sztucznie pompowana wojna się znudzi? A może w obliczu wzrostu gospodarczego w Armenii, ta postanowi odpowiedzieć na futbolową propagandę drugiej strony i doczekamy się powstania „Arcachu” (ormiańska nazwa Górskiego Karabachu), który będzie miał zadanie głosić na europejskiej arenie prawdę objawioną: że Górski Karabach to część Armenii? W historii takie przypadki już mieliśmy, gdy Włochy i Jugosławia walczyły na boisku o Triest.

Nam zostaje mieć nadzieję, że na Kaukazie, tak jak na południu Europy, szybko pójdą po rozum do głowy i wyłączą futbol z tej niekończącej się wojny.

SZYMON JANCZYK

Fot. FotoPyK

Siatkówka
05.07.2022

Druga porażka Grbicia. Polacy przegrali z Iranem

Na ostatni turniej Ligi Narodów Polacy przyjechali do Gdańska. Wcześniej w Ottawie zanotowali trzy zwycięstwa, ulegając tylko Włochom, a w Sofii nie dali szans między innymi Brazylii czy USA. W ojczyźnie mieli walczyć o wygranie fazy zasadniczej, ale zaczęli… od falstartu. Dziś w ERGO Arenie ulegli Iranowi po pięciu emocjonujących setach (25:21, 23:25, 22:25, 27:25, 7:15).  Mecze z historią Wiadomo, że gdy spotykają się Polska z Iranem, na parkiecie często dzieją się ciekawe rzeczy. […]
05.07.2022
Suche Info
05.07.2022

Trener Karabachu: „Zagraliśmy dobrze, a w rewanżu zagramy jeszcze lepiej”

Lech Poznań wygrał 1:0 z Karabachem Agdam w pierwszym meczu 1. rundy eliminacji do Ligi Mistrzów. Mimo niekorzystnego wyniku, szkoleniowiec przyjezdnych, Gurban Gurbanow, pozytywnie ocenił postawę swojego zespołu. – Przegraliśmy ten mecz, ale uważam, że zagraliśmy dobrze. Jestem przekonany, że za tydzień w rewanżu zagramy jeszcze lepiej. Przed przerwą, kiedy straciliśmy jedynego gola, na pewno nie byliśmy zespołem gorszym od Lecha. Powiedziałbym nawet, że zagraliśmy lepiej od gospodarzy – […]
05.07.2022
Weszło
05.07.2022

Van den Brom: Nie mówcie, że Ekstraklasa jest słaba

– Musieliśmy być dzisiaj odpowiedzialni w tyłach. Dlatego zagraliśmy nieco inaczej. To nie jest „mój” sposób gry w piłkę, to nie DNA klubu. Ale sytuacja była inna. Liga Mistrzów, pierwszy mecz sezonu, bardzo wymagający rywal. To wszystko razem wzięte sprawiło, że podjęliśmy decyzję o takiej grze – powiedział John van den Brom po zwycięstwie Lecha Poznań nad Karabachem (1:0). Spisaliśmy najważniejsze wątki z pomeczowej konferencji trenera Kolejorza. O samym […]
05.07.2022
Weszło
05.07.2022

Velde znów nie wykorzystał szansy

Zwykło mówić się, że zwycięzców się nie sądzi. Musimy dziś jednak znów pochylić się nad Kristofferem Velde, który ma za sobą kolejny bezbarwny mecz naznaczony błędami. Dostał kolejną szanse w Lechu, tym razem mając czystą kartę u nowego szkoleniowca. I szansę tę zmarnował. Nie tego spodziewano się po transferze Norwega. Sama obecność Kristoffera Velde w pierwszej jedenastce zelektryzowała kibiców Lecha Poznań. Dlaczego John van den Brom od razu chce […]
05.07.2022
Suche Info
05.07.2022

Inaki Williams będzie reprezentował Ghanę

Inaki Williams stracił nadzieję na występy w reprezentacji Hiszpanii. 27-letni napastnik Athleticu Bilbao podjął zatem decyzję, że zaakceptuje zaproszenie na zgrupowanie kadry Ghany. Williams w hiszpańskiej drużynie narodowej już wprawdzie zadebiutował, lecz tylko w spotkaniu towarzyskim. Z tego względu wciąż może sobie pozwolić na zmianę barw. Rodzice napastnika pochodzą z Ghany, a tamtejsza federacja mocno zabiegała o pozyskania gracza Athleticu. No i w końcu się udało. – Dzisiaj zaczyna się nowe […]
05.07.2022
Suche Info
05.07.2022

Andrzej Strejlau pożegnał Janusza Kupcewicza. „Na zawsze zostaniesz w sercach”

Na swoim koncie twitterowym Andrzej Strejlau pożegnał Janusza Kupcewicza. 20-krotny reprezentant Polski wczoraj nieoczekiwanie  zmarł. – Niespodziewanie odszedł do boskiej drużyny medalista mistrzostw świata, Janusz Kupcewicz. Znakomity technik i taktyk, imponował kreowaniem gry w klubach i reprezentacji oraz kolejnym pokoleniom młodzieży. Na zawsze zostaniesz, Janusz, w sercach nie tylko sportowej społeczności – napisał Strejlau. Żal po stracie przyjaciela wyraził też w rozmowie z „Faktem” Grzegorz Lato. – Cały […]
05.07.2022
Siatkówka
05.07.2022

Druga porażka Grbicia. Polacy przegrali z Iranem

Na ostatni turniej Ligi Narodów Polacy przyjechali do Gdańska. Wcześniej w Ottawie zanotowali trzy zwycięstwa, ulegając tylko Włochom, a w Sofii nie dali szans między innymi Brazylii czy USA. W ojczyźnie mieli walczyć o wygranie fazy zasadniczej, ale zaczęli… od falstartu. Dziś w ERGO Arenie ulegli Iranowi po pięciu emocjonujących setach (25:21, 23:25, 22:25, 27:25, 7:15).  Mecze z historią Wiadomo, że gdy spotykają się Polska z Iranem, na parkiecie często dzieją się ciekawe rzeczy. […]
05.07.2022
Weszło
05.07.2022

Van den Brom: Nie mówcie, że Ekstraklasa jest słaba

– Musieliśmy być dzisiaj odpowiedzialni w tyłach. Dlatego zagraliśmy nieco inaczej. To nie jest „mój” sposób gry w piłkę, to nie DNA klubu. Ale sytuacja była inna. Liga Mistrzów, pierwszy mecz sezonu, bardzo wymagający rywal. To wszystko razem wzięte sprawiło, że podjęliśmy decyzję o takiej grze – powiedział John van den Brom po zwycięstwie Lecha Poznań nad Karabachem (1:0). Spisaliśmy najważniejsze wątki z pomeczowej konferencji trenera Kolejorza. O samym […]
05.07.2022
Weszło
05.07.2022

Velde znów nie wykorzystał szansy

Zwykło mówić się, że zwycięzców się nie sądzi. Musimy dziś jednak znów pochylić się nad Kristofferem Velde, który ma za sobą kolejny bezbarwny mecz naznaczony błędami. Dostał kolejną szanse w Lechu, tym razem mając czystą kartę u nowego szkoleniowca. I szansę tę zmarnował. Nie tego spodziewano się po transferze Norwega. Sama obecność Kristoffera Velde w pierwszej jedenastce zelektryzowała kibiców Lecha Poznań. Dlaczego John van den Brom od razu chce […]
05.07.2022
Weszło
05.07.2022

Trzymajmy się tego, że liczy się wynik, a Lech go ma

Najgorszy możliwy rywal do wylosowania. Przewaga w jakości i doświadczeniu międzynarodowym. Faworyt dwumeczu. Prawie każdy zgadzał się z tymi komentarzami przed starciem Lecha Poznań z Karabachem Agdam. Dawno minęły czasy, w których na przeciwnika z Azerbejdżanu mogliśmy patrzeć lekceważąco i z poczuciem wyższości. To już nie wróci. Boisko potwierdziło, że Karabach jest naprawdę dobrą drużyną, którą trudno będzie wyeliminować. Jest to jednak do zrobienia. Lech Poznań – Karabach 1:0. Jakość piłkarska po stronie […]
05.07.2022
Ekstraklasa
05.07.2022

Radomiak otrzymał ofertę za Karola Angielskiego. Sprzedaż coraz bliżej

Karol Angielski w przyszłym sezonie nie zagra w Ekstraklasie. Radomiak Radom otrzymał właśnie konkretną ofertę transferową za swojego napastnika, który wkrótce przeniesie się do ligi tureckiej. Polski klub pobije dzięki temu rekord, jeśli chodzi o kwotę ze sprzedaży zawodnika. Zgodnie z tym, o czym informowaliśmy kilka dni temu, Karol Angielski jest coraz bliższy odejścia z Radomiaka Radom. Tureckie media przekazały, że zawodnik jest już dogadany z tamtejszym Sivassporem. […]
05.07.2022
Tenis
05.07.2022

Navratilova, Graf i Świątek. O wielkich tenisowych seriach zwycięstw

Iga Świątek w sobotę przegrała z Alize Cornet w III rundzie Wimbledonu i zakończyła swoją serię wygranych meczów z rzędu na 37. To wielkie osiągnięcie, najlepsze w XXI wieku. Nie łapie się jednak nawet do… dziesięciu najlepszych serii w historii ery open (od 1968 roku). W dodatku Martina Navratilova, przewodząca tej klasyfikacji, zaliczyła kiedyś 74 wygrane spotkania z rzędu. Dwa razy więcej od Igi. Druga Steffi Graf – chronologicznie „najnowsza” […]
05.07.2022
Liczba komentarzy: 54
Subscribe
Powiadom o
guest
54 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Dzeroj
Dzeroj
1 rok temu

Legia ich rozpyka na boisku 3-0 albo 4-0
Pekhart dwie bramki z główki i Luquinhas.
A potem grupa ligi Europy jest nasza i zaczynamy marsz po swoje. Chcemy puchar bo legia zawsze gra nie o wyjście z grupy ale o Puchar. L Legia!!!!!

kostucha
kostucha
1 rok temu
Reply to  Dzeroj

Chłopie odstaw dopalacze.O co poległa gra?Puchar powiadasz,to kiedy ostatni raz mieliście PP albo SPP?Jesteście posmiewiskiem Europy,niszczą was takie potęgi jak Astana,Sheriff,Sparta,Dundelange,Omonia,Europa…przynosicie tylko wstyd,puchar to Ty możesz podnieść z harnasiem co najwyżej.W czw.bedzie lincz i zrobię lanie jak zawsze….

Dzeroj
Dzeroj
1 rok temu
Reply to  kostucha

Nie oszukuj się. Wiesz kto będzie Mistrzem Polski? Wiesz kto awansuje do fazy grupowej LE? No to po co złośliwości..
W czwartek mi odpisz jak już Legia pokona wysoko Karabach! A Lech niesyty odpadnie bo Belgowie będą za mocni a Appolon to była tylko czwarta drużyna ligi Cypru…
LEGIA będzie grała z Milanem w fazie grupowej Ligi Europy.!! (L) (L) (L)

przecwelona łazienkowska
przecwelona łazienkowska
1 rok temu
Reply to  Dzeroj

Widzę warszawskie burki i napinacze wyszli z nory.Gdzie byliście,gdy Lech ratował honor polskiej piłki,bo wy zostaliście zgwalceni przez Omonie?Lech na luzie rozjezdza kolejnych,daje dume i satysfakcje,gra młodzież,a u was pinokio vuko stawia na starcow i zagraniczny złom…Gdzie na salony prowincjo pilkarska?W lidze Jaga i Górnik też was do pionu sprowadzili,ale bajkopisarze spod znaku cwelki swoje hahaha.Wygrajcie wysoko tak jak z Kosowem,ale nie czekaj to znow Poznań zgniotl rywala…

Dzeroj
Dzeroj
1 rok temu

Taa w jednym sezonie się udało i już euforia napinaczy a gdzie byliście sezon dwa czy trzy temu? Legia grała z Rangers a wy gdzie?
Ostanie poważne wyniki w Europie to 10 lat temu kiedy grał Rudnevs u was. Legia w tym czasie grała w grupach LE i Ligi Mistrzów
Odpadając z Ajaxem. Remisując z Realem i Sportingem.Raz nie udało się awansować do Ligi mistrzów przez błąd z Celticem. Legia sama robiła jakieś punkty do rankingu dla Polski. Teraz macie tylko jeden argument że Legia odpadła z Dudenlage tak odpadła ale żeby z nimi grać to trzeba awansować. A Lech nawet nie miał okazji. Nagle udały się dwa mecze ze średniakami i ważniacy.
Legie trzeba szanować.!!

Wielki Lech
Wielki Lech
1 rok temu
Reply to  Dzeroj

Legia to stara k…oto mój szacunek podwarszawski lamusie…

Hehe
Hehe
21 dni temu
Reply to  Wielki Lech

Wypierdakaj kompleksiarzu.

Hmm
Hmm
21 dni temu

Co to jest lech? Tylko piwo kojarzę.

trylezsis
trylezsis
1 rok temu
Reply to  kostucha

Poległa to twoja pamięć co najwyżej

PP Legia zdobyła po raz ostatni w 2018, więc już nie aż tak dawno temu w gwoli scisłości. Dawno to za to Lech je zdobył, bo jeszcze w latach 2000.

SPP jest delikatnie mowiąc mało znaczącym pucharem, więc co to niby ma do rzeczy xD

Tak te potęgi które wymieniłeś zniszczyły Legię, aż zwykle jedną bramką różnicy w dwumeczu albo wgl samymi remisami (z Sheriffem tak było), więc jak już musisz zarzucać kompromitacje Legii, to chociaż nie chrzań że zniszczyły jakby co najmniej 3-0 było w dwumeczu, przy czym chyba to nie były jedyne mecze w europejskich pucharach w Legii, ale co ja tam wiem, może dla ciebie w pucharach grają raptem od 3 lat xD

Tanie Piwka
Tanie Piwka
1 rok temu
Reply to  trylezsis

Zniszczyli was kelnerzy z Luksemburga nawet slaba Omonia Rangersi Sheriff Astana nie istniejecie w Europie i takie są fakty. Nastepny bedzie Karabach

trylezsis
trylezsis
1 rok temu
Reply to  Tanie Piwka

ktoś tu chyba zapomniał się przelogować, bo piszesz dokładnie jak ten typ, do którego pisałem xD
Jak zwykle wypowiadają się kibice klubu który tak bardzo istnieje w Europie że aż 2 razy zagrał w fazie grupowej w przeciągu ostatnich 10 lat. I tak jakby nigdy w całej ponad 100-letniej historii polskiej piłki nie trzeba było się za nich wstydzić (wcale ich nie zniszczył jak to mówicie Żalgiris, Stjarnan, Nomme Kalju) XD

Dzeroj
Dzeroj
1 rok temu
Reply to  Tanie Piwka

A Lech istniał?? Ha ha. Lech nawet nie miał okazji grać z Dudenlage czy Sheriffem.

Baku
Baku
1 rok temu
Reply to  trylezsis

No to masz chłopcze 0:3 od Azerów, bach, bach, bach Karrrrabach. Czy to już wystarczające baty? Następnym razem może dostaniecie 0:5. W eurowpierdolach robicie stały progres. To Wam trzeba oddać. Niedługo mapa Waszych eurowpierdoli zostanie wypełniona nie tylko na całą Europę ale i Azję. Co wtedy? Poprosicie federację Afryki lub Oceanii o przyłączenie do ich strefy żeby kontynuować Wasze dzieło totalnej kompromitacji polskiej piłki? Tak jestem kibicem Lecha.

Minow
Minow
1 rok temu
Reply to  Dzeroj

Dzeroj i jak tam wyszło rozpykanie ? 😀 hahaha

Poznańskie słowiki
Poznańskie słowiki
1 rok temu

Tak się bawią kibice Lecha

FC2F73A6-FEEE-4B47-A3DF-7C6E6C9472B3.jpeg
Jarek Mergner
Jarek Mergner
1 rok temu

Haha

Er.
Er.
1 rok temu

Nazwa Young Freaks zobowiązuje 🙂

Olo
Olo
1 rok temu

Tym przecwelonym mężczyzną był legionista Staruch

piwosz
piwosz
1 rok temu

Dopadli jakiego teczowego chłopca albo ich maskotkę Margot.Brawo Lech!

Mecenas_Misiura
Mecenas_Misiura
1 rok temu
Reply to  piwosz

Cóż, chyba ktoś zapomniał, że cały Poznań chórem.

Ben
Ben
1 rok temu

Tak się bawią w Poznaniu . Ale tradycja pozańskich Słowikówbędzie w tym mieście wiecznie żywa.

Aaa
Aaa
1 rok temu
Reply to  piwosz

Podobno w Gliwicach jakiegoś lamusa pod solarium też złapali.

Timon
Timon
1 rok temu

Ten przecwelony to Szeliga

asd
asd
1 rok temu

Kibic, a nie kibice.

Robert1980
Robert1980
1 rok temu

Ciekawy artykuł. Przybliżył trochę historię tego konfliktu. Ileż to jeszcze niepotrzebnych wojen będzie na tym świecie?

Gadzio
Gadzio
1 rok temu

świetny tekst! Brawo Szymon!

Ekstraklasa na golasa
Ekstraklasa na golasa
1 rok temu

„Przed chwilą dotarła do nas zupełnie niespodziewana wiadomość. Jak usłyszeliśmy, wszystko wskazuje na to, że do Warszawy nie przyleci Donald Guerrier, jeden z najlepszych piłkarzy Qarabagu. Powód? Zupełnie niecodzienny. Jak się okazuje, Guerrier ma kłopoty z… paszportem. Nie wdając się w szczegóły, stary „jest nie do użycia”, a nowy nie dotarł jeszcze z Haiti.”- Piotr Koźmiński.

Dzoszua
Dzoszua(@dzoszua)
1 rok temu

Gość się niz zmienia, nie dojrzewa, nie mądrzeje.

abc8
abc8
1 rok temu
Reply to  Dzoszua

To się zgadza, a najśmieszniejsze jest w tym, że jego żona jest Polką 😀

przecwelona elka
przecwelona elka
1 rok temu

W sob cały kraj antyległa warszafka!!!

(L)egnica
(L)egnica
21 dni temu

Po co tak ujadać na większego od siebie.

Gorzałka zawsze dobra jest
Gorzałka zawsze dobra jest
1 rok temu

i tak legia przegra, to poco ten artykuł.

Dzeroj
Dzeroj
1 rok temu

Legia przegra?? Ha ha odstaw już te kretki i cyrkiel do piurnika i obserwuj kapitalną i pewną swego Legie pod wodzą Michniewicza. Legia przestała trącić bramki! I już począwszy od meczu z Dritą 2-0 bramki nie straci.
Guess who’s back??? Wielka Legia
Liga europy jak po swoje.

miodek
miodek
1 rok temu
Reply to  Dzeroj

Kup słownik podwarszawski analfabeto…Kretki,piurnik,wtrącić czy tracić pastuchu i tak dalej…prownicja tęczowa przecież przechodzi sama siebie

trylezsis
trylezsis
1 rok temu
Reply to  miodek

cóż za paradoks… nazywać Warszawę tęczową prowincją tymczasem wyżej wisi artykuł, w którym piszą że członek bojówki lecha brał udział w zgwałceniu mężczyzny

Miliony
Miliony
1 rok temu
Reply to  trylezsis

Twojego starego wydymal,a stara daje pod tęczą żebyś miał co jesc zlamasie

DMK
DMK
1 rok temu

„Gurbanow chce grać ofensywnie, nie muruje nawet mierząc się z silnym rywalem, stawiając na efektywność, nawet kosztem efektowności.” – coś tu chyba nie pyklo.Poza tym ciekawie;)

Dima
Dima
1 rok temu
Reply to  DMK

Bedzie jak zwykle laga i meczenie buly przez pseudogwiazdeczki z sregii,a skonczy sie bach-bachem Karabachem!!

Pedro
Pedro(@pedro)
1 rok temu

Z naszej perspektywy – Karabach-Agdam Baku jest klubem Azerskim, a Arcach Erywań będzie klubem Ormiańskim. I tyle. Skończy się jak ze zmiana nazwy Macedonii na Macedonię Północną. Z naszej perspektywy – szum o nic.

Yak
Yak
1 rok temu

Nie znasz historii Azerbejdżanu i pisałeś głupie artykuły

Gaderypolukis
Gaderypolukis
1 rok temu

Janczyk is the new Milewski?

Marcin
Marcin
1 rok temu

Dobry artykuł. Nie chcę mówić że na miarę „Wojny futbolowej” Pana Ryszarda, ale niech mi nikt nie mówi, że weszło.com to goście spod Żabki. 😉

Ila
Ila
1 rok temu

Wypowiadasz się o krajach i konflikcie, o których guzik wiesz… pomijając temat piłki, dDla zainteresowanych problemem Karabachu i dla osób, które nie patrzą na konflikty świata tylko przez pryzmat religii (bo Ormianie są chrześcijanami) poniżej podaję istotne punkty:
Po pierwsze, Karabach nie jest obszarem spornym. Jest historyczną ziemią Azerbejdżanu, do której Ormianie zostali przesiedleni z Iranu i Turcji. Po rozpadzie związku radzieckiego, kiedy na całym regionie panował chaos, Rosja nakręciła miejscowych Ormian do przyłączenia się z Armenią. Po okupacji Karabachu przez Ormian (przy wsparciu Rosji) utworzono tam samozwańczą Republikę Arcach (Rępublikę Karabachu), która zarówno historycznie, jak i oficjalnie nie jest uznawana przez żaden kraj świata, w tym Armenię.
Po drugie, Armenia zajęła nie tylko Górski Karabach, ale także 7 otaczających go regionów Azerbejdżanu, z których Armenia nie zamierzała rezygnować pokojowo przez te wszystkie lata.
Po trzecie, wojna nie toczy się na terytorium Armenii. Armia azerbejdżańska nie próbuje zająć terytorium Armenii ani żadnej jego części. Wojna, która rozpoczęła się okupacją ziem Azerbejdżanu ponad 30 lat temu (1987-93), w wyniku której zajęto nawet 20% terytorium Azerbejdżanu, jest wojną wyzwoleńczą o powrót ziem do Azerbejdżanu.
Azerbejdżan mógł wyzwolić swoje ziemie przez te 30 lat. Ma przewagę liczebną armii, przewagę liczebną i jakościową sprzętu wojskowego i uzbrojenia. A jeśli ktoś z Was zapyta, dlaczego wcześniej tego nie zrobiono, to odpowiedź jest taka, że ​​w wyniku zawieszenia broni w maju 1994 r. strony zobowiązały się do pokojowego rozwiązania konfliktu i uczynienia tego z pomocą mediatorów – tj. Grupa Mińska OBWE. Niestety przez te wszystkie lata oficjalny Erewan nie wykazał woli politycznej do pokojowego wyzwolenia co najmniej 1 cm okupowanej ziemi.
Na koniec dodam, że Azerbejdżan wielokrotnie powtarzał, że jest zwolennikiem pokojowego rozwiązania konfliktu. Jednak w przypadku Nikola Paszyniana proces negocjacji został całkowicie zamrożony. Jego ostatnie oświadczenia zaprzeczały pokojowemu rozwiązaniu konfliktu, a nasilające się ostrzeliwanie cywilów mieszkających na linii frontu jedynie przeniosło konflikt z częściowo zamrożonego do odmrożonego. Ostatnim momentem cierpliwości oficjalnego Baku był ostrzał ludności cywilnej w Azerbejdżanie w strefie frontu 27 września 2020 r, kiedy zginęła cała rodzina.
Armenia nie przestrzega rezolucji UE nr 822, 853, 874, 884.

Robert1980
Robert1980
1 rok temu
Reply to  Ila

Dzięki za obszerne wyjaśnienia. Jednak tak myślę że większości Polaków ten temat jednak mało interesuje. Lub jak moim przypadku zainteresuje chwilowo a potem o nim zapewne zapomnimy. Te tereny są nam obce, historia Polski z tego co kojarzę raczej nie wtapia się w te rejony (aczkolwiek mogę się mylić i jak ktoś wie to niech mnie poprawi).

Ila
Ila
1 rok temu
Reply to  Robert1980

Ma Pan rację. Ogólnie rzecz biorąc, Polaków ten temat i podobne konflikty różnych krajów mało interesuje. A szkoda, bo to Kaukaz, 2-3 kraje dalej od Polski na Wschód. Poza tym różne państwa przedstawiają swoje oticjalne stanowiska w sprawie konfliktu. Dlatego dobrze by było, gdyby społeczeństwo miało jakąkolwiek wiedzę na takie tematy. Niestety mało kto zdaje sobie sprawę z tego jakie skutki dla regionu i dla Europy może mieć wynik tej wojny. Uniezależnienie m.in Polski od ropy i gazu Rosji, rozszerzenie współpracy naukowej, handlowej itp. Ps. A chciałam o tym napisać żeby przede wszystkim chociażby trochę wyedukować autora artykułu.

Ila
Ila
1 rok temu
Reply to  Robert1980

Polska z Azerbejdżanem mają dużo wspólnego jak sięgnemy w historię obu państw. Poza tym dużo Azerów walczyło z Polakami i odwrotnie. Polscy architekci we współpracy z azerakimi baronami naftowymi budowali w Baku piękne budynko. Szkoda że dzisiejsze polskie społeczeństwo jest zainteresowane tolko sobą.

tweety
tweety
21 dni temu
Reply to  Ila

najbardziej triggeruje ta opowieść, że to Azerowie rozpoczęli wojne i masakry Ormian. Oczywiście dwie strony się zabijały i pewnie trudno powiedzieć, kto w Karabachu pierwszy podniósł rękę na sąsiada z wioski, ale chyba najbardziej osławiona masakra w Sumgaicie dokonana przez Azerów to był efekt tego, że w tamte tereny przesiedlono Azerów uciekających przed Ormianami z Karabachu. Ormianami, którzy dlatego. chcieli włączenia Karabachu do Armenii, by zapobiec temu, że w Karabachu się rodziło więcej Azerów niż Ormian. Stąd też ormiańska ofensywa po upadku ZSRR. Stąd też o wiele więcej Azerów opuściło Karabach niż Ormian.

Co do historycznych praw się nie wypowiadam, bo to w tamtych rejonach raczej trudno mówić o „historycznych prawach”. Dość powiedzieć, że gdyby chcieć rekonstruować historyczną Armenię to moglibyśmy wytyczyć państwo oparte o Morze Czarne, Śródziemne i Kaspijskie. Zresztą w sumie Ormianie zagrali raz o „Wielką Armenię” i jej obecna niewesoła sytuacja geopolityczna, to trochę tego pochodna…

Anyway, dla zainteresowanych polecam T. De Waal: „Black Garden”

Kamran
Kamran
1 rok temu

Oszukanie osoby jest znacznie łatwiejsze niż powiedzenie mu, że został oszukany. Wy nie znaczy ormian, zapytajcie u ich sąsiadów!

Lecę na piwo
Lecę na piwo
21 dni temu

a w Polsce trwa najdluższa wojna w dziejach – wojna polsko-polska. Zamiast wspierać i trzymać kciuki za Lecha Poznań, mistrza Polski to się debile wyzywają i obrażają w komentarzahc.

Obiektywnie
Obiektywnie
21 dni temu
Reply to  Lecę na piwo

Tylko to samo kibice Lecha sprawili tą manią wielkości mimo jej braku ze nikt was nie lubi, Legii to nikt nie lubi ale to marka sama w sobie a lech? Ani to marka ani nikt go nie lubi.

Kaszub
Kaszub
21 dni temu
Reply to  Obiektywnie

Prawda, za to trzymam kciuki za inne polskie kluby w europejskich pucharach

Imgaza
Imgaza
21 dni temu
Reply to  Lecę na piwo

No bo jak Legia rok temu się kwalifikowała do LE to cały kraj jej kibicował z Poznaniem na czele

generał Pinochet
generał Pinochet
21 dni temu

Ale motłoch w komentarzach. Zero merytoryki, zero szacunku, zero człowieczeństwa – nie musimy ruskich się obawiać – wystarczy poczytać te komentarze – tu pełno orków.

Cwel
Cwel
21 dni temu

Widzę że stażyści zakolaka w formie, nie chciało im się napisać o Karabachu to odgrzali artykuł z przed roku i biegną do pulchnego zakolaka po premię. Niestety premia jest tylko za lizanie telefoniarzowi anusa więc nie tym razem 😀