post Jan Mazurek

Opublikowane 12.09.2020 10:12 przez

Jan Mazurek

Czy piłkarzom Cracovii grozi syndrom Garetha Bale’a i porzucenie piłki na rzecz golfa? Za co obrazić na niego mogą się zawodnicy hokejowej sekcji „Pasów”? Dlaczego Słowacy narzekają, a Włosi mają luz? Jakie wrażenie zrobił na nim Daniele de Rossi, który wprowadzał go do pierwszej drużyny Romy? Co najbardziej imponowało mu we Francesco Tottim? Dlaczego Hernan Crespo nie gadał z nim zbyt często w Modenie? Czy liga polska jest lepsza od słowackiej i dlaczego do tej pory jeszcze nie odpalił? Na te i na inne pytania w dłuższej rozmowie z nami odpowiada piłkarz Cracovii, Tomas Vestenicky. Zapraszamy. 

***

Trochę jestem spóźniony, ale mam usprawiedliwienie – zrobili nam niespodziankę i zabrali nas na golfa!

Michał Probierz chyba porządnie wkręcił się w ten sport. 

Nawet nie wiedziałem. Ja grałem pierwszy raz.

Czyli jest zagrożenie, że kogoś w Cracovii dopadnie syndrom Garetha Bale’a, który woli grać w golfa niż w piłkę w Realu.

Nawet nie mów. Spokojnie, myślę, że to nam nie grozi. Przynajmniej mi aż tak się ta zabawa nie podobała. Może któremuś z chłopaków bardziej.

Posmakowałeś trochę świata większej piłki w Romie, więc spytam: duże nazwiska, które tam spotkałeś, kojarzysz właśnie z rekreacyjnym golfem w wolnym czasie?

Tam tego nie było. Nigdy nie słyszałem, żeby gadali o grze w golfa. Tam hitem był padel. I wtedy, kiedy zaczynałem grać w Romie, właśnie on zaczynał robić furorę. Dosłownie wszyscy grali w padla.

Słyszałem, że ty wolisz hokeja. 

Grywałem w hokeja za dzieciaka. Dziesięć, może piętnaście lat temu, na Słowacji, to był zdecydowanie popularniejszy sport niż piłka nożna, bo zdobyliśmy Mistrzostwo Świata i był wielki boom, dużo osób się w to wkręciło. Wielu chłopaków wtedy grało, nie byłem gorszy, ale z czasem wkręciłem się w futbol i mi zostało. Zresztą, koniunktura też z czasem się zmieniła i piłka zrównała się z hokejem.

Cracovia ma swoją sekcję hokejową, ale w Polsce ten sport zajmuje garstkę ludzi. 

Byłem parę razy na hokejowej sekcji Cracovii i widziałem, że w Polsce nie ma tak dobrego hokeja, jak na Słowacji.

Teraz się klubowi hokeiści obrażą.

Oj, to źle zrozumiałeś, bo chodziło o to, że poziom nie jest najgorszy, tylko po prostu niższy niż na Słowacji. Nie ma w tym nic kontrowersyjnego.

Czym różniła się mentalność włoska od mentalności słowackiej?

Nasze kraje są takie, że każdy na coś narzeka. Na Słowacji ludzie lubią sobie pogadać, popsioczyć, pomartwić się na zapas. A we Włoszech zupełnie tak nie ma. Ludzie cieszą się życiem. Na każdym kroku spotyka się ludzi radosnych, uśmiechniętych, zadowolonych. Jest uśmiech, nie ma grymasu. Panuje większy luz.

Jesteś otwarty na ludzie w stylu włoskim czy masz w sobie słowacki pierwiastek wycofania?

Nie jestem typowym Słowakiem! Nie narzekam, jestem otwarty. Chłopaki potwierdzą. Pośmieję się, pożartuję, jestem zadowolony ze wszystkiego. Życie ma się tylko jedno. Robię, co lubię robić, jestem szczęśliwy.

Czyli nie było ci się trudno zaaklimatyzować we Włoszech. 

Odpowiadał mi tamtejszy klimat. Filip Piszczek też mówi, że podoba mu się włoski luz. Włoska natura jest specyficzna. Nie każdemu to odpowiada, ale mi tak, nie miałem problemu, żeby tam się wpasować.

Wcale nie musiałeś wylądować w Romie. Po Mistrzostwach Świata U-17, w których strzeliłeś pięć goli w czterech meczach, sporo klubów z całej Europy o ciebie pytało. 

Propozycji nie brakowało już wcześniej. Pojechałem na Mistrzostwa Świata. Strzeliłem dwa gola z Hondurasem, dwa gole z Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi i gola z Urugwajem. Pokazałem się z dobrej strony. Odpadliśmy w 1/8. Paru fajnych zawodników tam się wybiło. Taki Kelechi Iheanacho gra teraz w Leicester. Mnie też wtedy rozchwytywano. Po turnieju ofert jeszcze doszło – byłem na testach w Szkocji, we Francji, w Sampdorii. Nie brakowało zainteresowania, ale jak odezwała się Roma, to już nie mogłem się oprzeć. Spodobała mi się perspektywa gry w stolicy.

Nazwa zrobiła swoje. Co innego pójść do Romy, a co innego do Sampdorii. 

Oczywiście, oczywiście, większy klub, z dłuższą historią, z większymi legendami. Byłem młody, chciałem tam iść, chciałem się uczyć i na pewno tego nie żałuję. Miałem osiemnaście lat. Strzelałem gole w drugiej drużynie Romy. Trenowałem z pierwszym zespołem, jeździłem z nim na mecze, a to jest doświadczenie, obok którego nie da się przejść obojętnie.

Francesco Totti, Daniele De Rossi. Z którym masz lepsze wspomnienia?

Najlepsze definitywnie z Daniele de Rossim. Mieliśmy kumpelskie relacje. Jego ojciec, Alberto De Rossi, prowadził mnie w Primaverze, więc siłą rzeczy jako syn czuł się odpowiedzialny, żeby pomóc mi wprowadzić się do pierwszego zespołu. Pełnił rolę pomostu. Pokazał parę rzeczy, wdrożył mnie w klimat szatni. A w kwestii boiskowej, to najczęściej podpatrywałem oczywiście Tottiego.

De Rossi nie nosił wysoko głowy? Łatwo przychodziło mu trzymanie się z młodymi?

Absolutnie nie miał z tym żadnego problemu. Bardzo dobry człowiek. Ciepły, życzliwy, przyjazny. Otwarty na ludzi. W Romie zaskoczyło mnie właśnie to, że nikt nie był zdystansowany, nikt się nie wywyższał, nikt nie gadał nic złego w stronę młodych, bo mają krótszy staż w zespole i teoretycznie mogliby dać sobie wejść na głowę. Fajnie się tam czułem.

Totti też?

Totti też pomagał, lubił sobie pożartować, ale to De Rossi był liderem szatni. Generalnie, czegokolwiek by nie mówić, to dwie duże legendy.

Co najbardziej imponowało ci w Tottim?

Wszystko. Kiedy przychodziłem na treningi z pierwszą drużyną Romy, byłem jeszcze nastolatkiem, więc sama możliwość treningów z nim robiła na mnie wrażenie. To, jak się poruszał po boisku, jak czuł piłkę, jak umiał się ustawić, jak strzelał, jak podawał, nawet jak wyglądał – poezja.

Młody chłopak ze Słowacji przeżył szok, kiedy zetknął się z nastawionym na taktykę światem włoskiej piłki?

Pierwszy miesiąc był ciężki, bo nie znałem jeszcze dobrze języka, choć zacząłem uczyć się wcześniej, bo długo planowałem wyjazd do Włoch. Trochę umiałem, coś tam rozumiałem, ale potrzebowałem jeszcze obcowania z żywą materią. Szybko poszło. W szatni podłapałem dużo zwrotów, uważnie słuchałem i po dwóch-trzech miesiącach rozmawiałem już normalnie. Nie miałem z niczym problemów. Poznałem się z chłopakami. Na bosku też wszystko szło dobrze, bo na Słowacji więcej trenowało się fizycznie niż we Włoszech, więc nie odstawałem.

I oczywiście, Włochy to kraj wielkiej taktycznej manii. Więcej jej się tam doświadcza, ale też nie powiedziałbym, że przeżyłem jakiś specjalny szok. Spodziewałem się większej dezorientacji.

W którym momencie zacząłeś czuć, że w Romie nie przebijesz się do pierwszego składu i potrzebujesz zmiany?

Przeszedłem z drugiej drużyny do pierwszej, gdzie trenowałem z nimi codziennie przez pół roku, czasami jeżdżąc też na mecze Serie A, ale z czasem to przestało mi wystarczać i umówiłem się na rozmowę z trenerem i z dyrektorem sportowym. Powiedziałem, że chcę grać, a jako że za bardzo nie mam szans, bo w drużynie aż roi się od gwiazd dużej klasy, to chciałbym pójść na wypożyczenie. To tam normalne, że młodzi piłkarze ogrywają się w niższych ligach – często nawet w trzeciej albo w czwartej lidze. Ja trafiłem do Serie B. Do Modeny. Inna sprawa, że pół roku nie chciałem już tam być, bo nie był to tak poukładany klub, jak myślałem, że będzie. Modena spadła, mając duże problemy organizacje i właścicielskie. Wróciłem do Romy i trafiłem na wypożyczenie do Cracovii.

Jakie wrażenie zrobił na tobie Hernan Crespo, który był wtedy twoim trenerem w Modenie?

Crespo był jednym z głównych czynników, które zdecydowały, że wybrałem Modenę, choć miałem więcej ofert wypożyczenia z Serie B. Wielkie nazwisko. Dla mnie, dla napastnika, nie może być nic lepszego niż współpraca z tak wybitnym snajperem, jakim on był, i to niewiele wcześniej. Chciałem u niego trenować, chciałem, żeby pomógł mi się rozwinąć. Trenerem był niedoświadczony, ale to dobry człowiek. Starał mi się pomóc na treningach. Dobry nauczyciel, parę rzeczy mi pokazał, nie żałuję tego krótkiego okresu wspólnej pracy, ale nasze drogi się rozeszły.

Crespo często zwracał się do młodych zawodników czy wykorzystywał swoją legendę, żeby trochę dystansować się od sporo młodszych od siebie podopiecznych?

Miał swoich faworytów. Kumplował się z kapitanem zespołu. Z nim gadał najczęściej, do młodszych raczej nie podchodził zbyt często. Bywało, że na treningu jeszcze czasami pograł, jeszcze czasami pokopał, ale, no, miałem 18 lat…

Więc z tobą akurat nie gadał.

Nie za bardzo byłem dla niego partnerem do rozmowy, ale absolutnie nigdy nie odnosiłem wrażenia, żeby się ode mnie odcinał – nie, nie, nie. Po prostu miał pewien dystans.

Czyli z trójki De Rossi, Totti, Crespo, ten ostatni jest na trzecim miejscu w kategorii fajnych gości poznanych we Włoszech. 

 Tak, tak, tak.

Dlaczego więc Cracovia?

Pojechałem na wypożyczenie z opcją wykupu. Spędziłem w Krakowie cztery miesiące. Kilkanaście meczów do końca ligi, po których miałem wrócić do Romy. I taki był plan. Myślałem, że wrócę do Rzymu i wtedy będę myślał, a tutaj spotkała mnie niespodzianka, bo Cracovia mnie wykupiła. Szczerze powiedziawszy, to kompletnie się tego nie spodziewałem, choć byłem zadowolony, bo podobało mi się w Ekstraklasie.

Dlaczego się nie spodziewałeś? Po wiośnie zostawiłeś mieszane uczucia. Bez dramatu i bez szału. Potem było gorzej. 

Nie było najgorzej, ale nikt w Krakowie nie powiedział mi, że chcą mnie zostawić. Transfer z zaskoczenia. Nie było tak, że nie chciałem wrócić do Polski, tylko z nikim po prostu o tym nie gadałem. Zostałem. Jestem tu kilka lat. Nie żałuję.

Powiedz, co nie grało przez pierwsze dwa lata w Cracovii? Zawodziłeś. 

Nie były to dobre sezony w moim wykonaniu. Na pewno nie grałem tyle minut, ile chciałbym grać, bo każdy młody zawodnik potrzebuje przede wszystkim czasu na boisku, a tego nie dostawałem. Brakowało mi rytmu. Grywałem epizody, wchodziłem z ławki, brakowało w tym trochę stabilności, stąd też decyzja o wypożyczeniu na Słowację, do FC Nitra, w której grałem od małego chłopaka. Pomogło mi to się to rozwinąć. Potrzebowałem wrócić do ojczyzny, ustabilizować pozycję, dostać zaufanie. Trudno rozwijać się, kiedy gra się dziesięć minut. To był normalny i przemyślany ruch.

Wypożyczenie bardzo udane. Pierwsza runda – 8 meczów, 6 goli. Pełen sezon – 30 meczów, 10 goli. Można odnieść wrażenie, że liga słowacka jest po prostu gorsza od polskiej.

Możesz sobie porównać te ligi, jak polskie drużyny grają ze słowackimi w europejskich pucharach.

To byłoby bolesne porównanie, bo polskie drużyny generalnie dostają od wszystkich w czapkę. 

Nie mam wrażenia, że liga słowacka jest gorsza od ligi polskiej. Na pewno problemem Słowacji jest to, że ludzie nie chodzą na mecze, że nie wszystkie mecze są w telewizji, że ten produkt jest dużo gorzej opakowany. A w Polsce? Spore zaplecze kibicowskie, mnóstwo fanów na wielu stadionach, transmisje ze wszystkich spotkań, produkt sprzedawany jest świetny. W wielu kwestiach Ekstraklasa jest lepsza od ligi słowackiej i na pewno w Polsce jest też większa liczba zawodników wysokiej klasy niż w Słowacji. Ale jak sobie zobaczysz mecze w europejskich pucharach, to już to zdanie można zmienić. Myślę, że nie ma po prostu wielkiej różnicy między tymi dwoma rozgrywkami.

Najtrudniejszy obrońca, przeciw któremu grałeś w Polsce? Ktoś taki, kto zalazł ci za skórę?

Wiesz co, nie mam z nikim problemów. Staram się być normalny do każdego. Jeśli ktoś jest w porządku przeciw mnie, to ja jestem w porządku przeciw niemu. Na Słowacji miałem problem z jednym stoperem, ale tutaj w Polsce z nikim do tej pory nie miałem kłopotów.

Źle zrozumiałeś pytanie! Chodziło mi o największego kozaka w obronie.

A, to zmienia postać rzeczy! Artur Jędrzejczyk. Trudno gra się przeciw niemu. Ostro gra. I skutecznie.

Szatnia Cracovii – za dużo jest w niej obcokrajowców? Brakuje w niej zawodników, którzy znają język polski?

Nie wiem, dla mnie nie jest to problem. Nie zauważyłem, żeby ktoś miał problem z rozmową. Umiem angielski, włoski, polski, słowacki – umiem się dogadać z każdym. W szatni Cracovii gada się po angielsku i po polsku – nie jest to żadna nowość, żadna sensacja. W wielu klubach jest tak, że wcale językiem dominującym nie jest język ojczysty, tylko ten, którym wszyscy potrafią się komunikować, czyli zazwyczaj angielski. U nas wielu chłopaków mówi w tym języku, dla mnie spoko, żaden problem. Mamy fajną atmosferę. Solidny kolektyw.

Treningi Michała Probierza nie odstają od standardów, które zobaczyłeś we Włoszech?

Nie odstają, na pewno nie.

Jaki jest twój idealny cel na ten sezon?

Grać jak najwięcej, jak najczęściej i jak najlepiej. Jestem w takim wieku, że potrzebuję regularnej gry, nie jestem już młody. Mam jeszcze osiem-dziewięć miesięcy kontraktu. Zobaczymy, jak będzie, jak rozwinie się moja kariera. Jeśli będę grał, to myślę, że też trochę postrzelam i stworzą mi się ciekawe perspektywy na przyszłość.

Gdybyś wchodząc do pierwszego zespołu Romy w wieku 18 lat miał założyć, gdzie będziesz w wieku dwudziestu czterech lat, to pewnie byłbyś rozczarowany perspektywą, że trafisz do Cracovii?

W Romie byłem bardzo młody i kompletnie nie myślałem o przyszłości. Chciałem korzystać z tego, gdzie byłem, i z czym miałem okazję obcować. Nie wiem, co stałoby się, gdybym wybrał inną ligą niż włoską, jak potoczyłby się mój los, ale na pewno nie powiem, że żałuję trafienia do Cracovii. Solidny klub, z którego da się dostać do lepszej ligi – sporo chłopaków to udowodniło. W Ekstraklasie da się sporo udowodnić.

Uważasz, że na ten moment wykorzystujesz swój talent?

Staram się. Pracuję ciężko. Zobaczymy, czy uda mi się zrobić w piłce coś więcej czy nie. Wszystko w moich rękach.

ROZMAWIAŁ JAN MAZUREK

Fot. Newspix

Opublikowane 12.09.2020 10:12 przez

Jan Mazurek

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 2
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
daashgdasgdas
daashgdasgdas

https://najwiekszekursykuponow.blogspot.com/ – Trafili 400 kurs i skan tego kuponu maja na blogu. Zarobilem z nimi juz 20 tys. Polecam bo kupon na dzis juz tez dostepny

Lelumpolelum
Lelumpolelum

Wy w Warszawie nie macie zawodowej drużyny hokeja, to wam się wydaje, że się tym sportem w Polsce interesuje garstka ludzi, ale są takie ośrodki gdzie na play-off hale wypełniają się do ostatniego miejsca i gdzie ludzie hokejem żywo się interesują. Można czasem wyściubić nos poza stolicę i coś o hokeju napisać również na Weszło.

Weszło
26.09.2020

Inter chyba sam nie wierzy w to, co dzisiaj zrobił

Końcowe minuty meczu Interu z Fiorentiną wyglądały jak runda „Trach, trach, trach” w „Awanturze o starych Słowaków”. 120 sekund i na chwilę przed końcowym gwizdkiem z 2:3 zrobiło się 4:3. Powiedzieć, że Nerazzurri wrócili z dalekiej podróży, to nie powiedzieć nic. Po prostu zobaczyliśmy dziś wesoły, otwarty futbol w wykonaniu obydwu drużyn. Albo inaczej: obejrzeliśmy typowy mecz […]
26.09.2020
Hiszpania
26.09.2020

Tak powinien wyglądać futbol, tak nie powinno wyglądać VAR-owanie

Za nami pewnie jeden z najlepszych meczów tych pierwszych tygodni sezonu 2020/21. Betis z Realem Madryt stworzyli dzisiaj prawdziwy futbolowy spektakl, który najchętniej przedłużylibyśmy jeszcze o drugie 90 minut. Z drugiej strony na scenie towarzyszyły im też czarne charaktery w postaci ekipy sędziowskiej, mylącej się we wszystkie strony i nieznośnie szarpiącej całą grę. Choć jednocześnie […]
26.09.2020
Weszło
26.09.2020

Zagłębie założyło Jagiellonii kaganiec. Miedziowi na podium

Jagiellonia, gdyby dziś wygrała u siebie z Zagłębiem, wskoczyłaby na fotel wicelidera tabeli. Brzmi to poważnie. Prawie jak sensowna drużyna. No więc Jaga zadała kłam tym pogłoskom, pierwszy celny strzał z Miedziowymi oddając w dziewięćdziesiątej minucie, a przez cały mecz stwarzając ćwierć groźnej sytuacji. Walenie głową w mur poziom ekspercki, przy tym lekcja gry obronnej […]
26.09.2020
Weszło
26.09.2020

PILNE: Jerzy Brzęczek zakażony koronawirusem

Nie są to najlepsze dni dla Jerzego Brzęczka. O tym, jakie reakcje wywołała jego biografia, wszyscy już chyba wiedzą. Natomiast o ile z książki można się pośmiać, tak z najnowszych kłopotów żartować nie zamierzamy. PZPN poinformował, że selekcjoner reprezentacji Polski jest zakażony koronawirusem. Zdążyliśmy już trochę zapomnieć o COVID-19 w świecie polskiego sportu, bo zakażonych […]
26.09.2020
Weszło
26.09.2020

Walukiewicz utrzymał miejsce w składzie i tyle z dobrych wiadomości

Sebastian Walukiewicz po raz kolejny wyszedł w pierwszym składzie Cagliari i zagrał pełne 90 minut, nie będąc nawet bezpośrednio zamieszanym w bramki stracone przez ten klub. Właściwie na tym moglibyśmy zakończyć tekst. Zawiera wszystkie dobre informacje: bo Walukiewicz utrzymał miejsce w składzie i nie odwalił żadnego babola. Zawiera jednak również informacje złe: bo całe Cagliari […]
26.09.2020
Weszło
26.09.2020

Podbeskidzie przyjęłoby kilka bramek nawet od wioski Muminków

Staraliśmy się przed dzisiejszym meczem Podbeskidzia wlać nieco optymizmu w serca kibiców tej drużyny, szukając usprawiedliwień dla marniutkiej obrony. Myśleliśmy: może terminarz był trudny, skoro bielszczanie grali z całą czołówką? Może potrzebują chwili, by okrzepnąć na poziomie Ekstraklasy? Wierzyliśmy bowiem, że nie mogą być aż tak słabi i podawać podobną padlinę co tydzień. Ale być […]
26.09.2020
Niemcy
26.09.2020

Gikiewicz znowu zwycięski, czyli Augsburg pokonuje BVB

Na papierze sensacja. Ale tylko na papierze. To absolutnie nie był fatalny występ w wykonaniu Borussii Dortmund, ale Augsburg też wcale nie miał farta, że pyknął faworyzowanego rywala. Ekipa Rafała Gikiewicza zagrała po prostu naprawdę dobre spotkanie, które zasłużenie wygrała.  Ostatni pojedynek pomiędzy tymi zespołami miał scenariusz lepszy niż filmy Quentina Tarantino. Augsburg prowadził do […]
26.09.2020
Weszło
26.09.2020

Raków traci wynik w ostatniej chwili? Nowe, nie znaliśmy. Ale Pasy zasłużyły na remis

Może przy Kałuży nie do końca udało się odtworzyć receptę na sukces według Hitchcocka, ale trzęsienie ziemi na początek i zabójcza ostatnia scena? To dostatecznie dużo, by i sam mistrz scenariusza wybaczył przestoje w środkowej części meczu. Po Górniku także druga rewelacja otwarcia sezonu straciła punkty z krakowskim zespołem – Raków przy Kałuży zremisował po […]
26.09.2020
Uncategorized
26.09.2020

26 września – spóźniony Dzień Dziecka dla fanów boksu i MMA!

Na taki moment fani sportów walki czekali od wielu miesięcy. W sobotę 26 września zanosi się na maraton – oglądanie można zacząć o 17 i skończyć bladym świtem. Nagroda dla najbardziej wytrwałych będzie godna – wreszcie dojdzie do długo oczekiwanego pojedynku Jana Błachowicza (26-8) o tytuł mistrza organizacji UFC w kategorii półciężkiej. Pandemiczna przerwa mocno […]
26.09.2020
Weszło
26.09.2020

Kamil Grosicki i Premier League. To nie miało prawa wypalić

Dwanaście lat temu Jimson wydał klasyk polskiego rapu – „Gorączkę w parku igieł”, nawiązującą do słynnego filmu z Alem Pacino. Na okładce tej płyty przeczytamy: gdy narkotyk staje się obsesją, jest miłość w parku igieł. Ten cytat możemy przy pomocny drobnej parafrazy przenieść na sytuację Kamila Grosickiego. Dla reprezentanta Polski obsesją stała się Premier League. Tyle […]
26.09.2020
Weszło
26.09.2020

Sroga kara za nonszalancję. Korona remisuje z Miedzią

ŁKS Łódź? Komplet zwycięstw. Arka Gdynia? Również. Korona Kielce? No cóż – kibicom kieleckiej drużyny pozostaje z zazdrością zerkać w kierunku pozostałych spadkowiczów. Dzisiaj podopieczni Macieja Bartoszka byli naprawdę blisko wywiezienia trzech punktów z Legnicy, ale znów muszą się zadowolić remisem. Trochę na własne życzenie, bo mieli naprawdę wystarczająco wiele okazji, by odebrać piłkarzom Miedzi […]
26.09.2020
Live
26.09.2020

LIVE: Zagłębie wygrywa w Białymstoku i ląduje na podium

Mamy poczucie, że warto zasiąść dziś przed telewizorem. Po pierwsze dlatego, że czekają nas obiecujące mecze. Po drugie – jutro nie obejrzymy zmagań ekstraklasowiczów ze względu na przełożone mecze przez puchary. Wychodzimy więc z założenia, że warto nasycić się dziś polską piłką kopaną. Co nas czeka? Na start mecz Cracovii z Rakowem, w którym faworytem […]
26.09.2020
Weszło
26.09.2020

Lucky Loser na Serie A w Totolotku! Zakład bez ryzyka 25 PLN

Mamy już za sobą inaugurację sezonu ligi włoskiej, jednak Serie A na dobre rozkręci się dopiero w ten weekend. Do gry wchodzą już wszystkie kluby, więc z tej okazji Totolotek przygotował dla nas kilka atrakcji. Jakich? Oprócz atrakcyjnych kursów, promocję „Lucky Loser”, dzięki której w przypadku przegranego typu zgarniemy bonus 25 PLN! Kamil Glik kontra […]
26.09.2020
Weszło
26.09.2020

Kieliba: „Wyszła nam ta kołyska dla trenera Tworka, prawda?”

– Cały czas wypominano nam, że nie mamy jeszcze strzelonej bramki, ale mam wrażenie, że zespół nie był jeszcze pod dużą presją, żeby za wszelką cenę trafić do tej bramki. Nie było obsesji. Powiedzieliśmy sobie przed meczem, że na pewno to zrobimy mając wewnętrzny spokój i duży luz. Żadnego napinania. Pierwsze minuty pokazały, że jesteśmy […]
26.09.2020
Bukmacherka
26.09.2020

Freebet 25 PLN na topowe ligi w TOTALbet!

W końcu, chciałoby się powiedzieć. W końcu w jeden weekend na boiskach zobaczymy zarówno piłkarzy Ekstraklasy, jak i lig z topowej piątki w Europie. Nie tylko my świętujemy to wydarzenie, bo TOTALbet przygotował na tę okazję specjalną ofertę. Mianowicie: freebet 25 PLN na zakłady LIVE za obstawianie najciekawszych rozgrywek na Starym Kontynencie. Nie ma jak […]
26.09.2020
Weszło
26.09.2020

Futbol Totalny w eWinner – 60 PLN bonusu za obstawianie Ekstraklasy!

Trwają urodziny eWinner, który nie przestaje nas zaskakiwać! Ten legalny bukmacher przygotował dla klientów specjalną ofertę – powrót „Futbolu Totalnego”. Promocja, dzięki której możemy zgarnąć atrakcyjne bonus za obstawianie meczów, tym razem ukierunkowana jest na naszą ulubioną Ekstraklasę. W weekend czeka więc na nas 60 PLN bonusu za typowanie najlepszej ligi świata! Gracze bukmachera eWinner […]
26.09.2020
Weszło
26.09.2020

Osimhen, Hakimi, Pedro i spółka. Co nowe twarze wniosą do Serie A?

Serie A była jedną z najbardziej aktywnych lig na rynku transferowym. Włosi wydali na wzmocnienia ponad 600 milionów euro, ustępując miejsca jedynie Premier League. Dzięki temu na południe Europy trafiło wielu ciekawych zawodników, więc postanowiliśmy im się przyjrzeć i sporządzić krótką ściągawkę. Na kim warto zawiesić oko w nadchodzącym sezonie? Wybraliśmy dla was pięciu kozaków, […]
26.09.2020
Weszło
26.09.2020

Lej po bombie w defensywie Cracovii. Czy Raków zdoła to wykorzystać?

Michał Probierz dwa dni temu obchodził czterdzieste ósme urodziny. Wyobrażamy sobie, że od profesora Janusza Filipiaka mógł dostać z tej okazji w podarku butelkę swojej ulubionej whisky, ewentualnie pudełko doskonałych, kubańskich cygar. Na pewno ucieszył się i grzecznie podziękował. W głębi duszy pomyślał jednak: „w tej chwil bardziej by mi się przydał solidny środkowy obrońca”. […]
26.09.2020