post Paweł Paczul

Opublikowane 11.09.2020 11:22 przez

Paweł Paczul

Jeśli ostatnio przejrzeć różne internetowe dyskusje, można zauważyć, że często wraca temat Leo Beenhakkera jako tego, który miałby być najlepszym selekcjonerem reprezentacji Polski w XXI wieku. Można odnieść wrażenie: z Holendrem i takim składem jak teraz, bylibyśmy mistrzami Europy. Dobra, w sumie ta złośliwość jest niepotrzebna, bo wyżej podpisany też długo cenił pracę Beenhakkera, natomiast wypada się zastanowić – czy przesadzamy z tą tęsknotą za szkoleniowcem jego pokroju, czy jest ona zupełnie uzasadniona.

LEO, CZYLI AUTORYTET

Beenhakker – choć przed przyjściem do Polski pracował w Trynidadzie i Tobago – nigdy nie trzymał głowy nisko. Wiedział, co osiągnął w futbolu, jakie kluby prowadził i też wiedział, gdzie trafił. Wówczas do kraju zacofanego i piłkarsko, i infrastrukturalnie, bo przecież nikt nie budował w 2006 roku stadionów na Euro, skoro turniej mieliśmy dostać rok później. Dzisiaj z futbolem wciąż jesteśmy do tyłu, natomiast otoczkę mamy już lepszą i być może to zluzowałoby ton holenderskiego mędrca. Wtedy było jednak widać, że Leo chce nas futbolu uczyć i co więcej, jego wizja była naprawdę ciekawa.

Już przed debiutem w meczu towarzyskim z Danią mówił: – Będą grać w stylu odpowiadającym ich umiejętnościom, bo zawsze dostosowuję taktykę do możliwości piłkarzy. Jedno jest pewne – lubię grać po to, żeby wygrywać. Zasadnicze pytanie w futbolu brzmi: kto gra przeciwko komu? Co zrobimy w meczu z Danią – zaczekamy, jak zagrają rywale, i zareagujemy albo sprawimy, by to Duńczycy musieli zareagować? Chcę, by moje drużyny wybierały tę drugą opcję. Polska też. Tylko nie oczekujcie cudów od razu, bo mam zaledwie dwa dni, żeby poznać się z piłkarzami, i dwa treningi, żeby wyjaśnić im, o co mi chodzi. (…) Najlepszą defensywą jest posiadanie piłki. Problemy z obroną zaczynają się, kiedy odda się piłkę na własnej połowie.

Z pewnością chciał wiele rzeczy zmienić. Widział, jak graliśmy na mundialu – archaicznie.

Nie mieliśmy kompletnie pomysłu na atak (Ekwador), nie mieliśmy pomysłu na obronę (gol stracony po rzucie z autu, drugi do pustej bramki), jeśli z Niemcami graliśmy długo na zero z tyłu, to tylko ze względu na parady Artura Boruca. Jan de Zeeuw mówił: – Wasza drużyna nie miała wiary w sukces. Piłkarze nie byli pewni siebie. A Beenhakker to jest facet, który z trupa potrafi zrobić optymistę. Kiedy jeszcze prowadził Trynidad i Tobago mówił mi, że Polska to kraj ogromnych możliwości, że to jest dopiero drzemiący tygrys.

O tym, że jesteśmy drzemiącym tygrysem, chciał nas zresztą w wielu przypadkach przekonywać, mówiąc, jak wielkie mamy możliwości. Cholera tak naprawdę wie, czy miał rację, czy nie, natomiast pamiętajcie – wówczas nie było piłkarza pokroju Roberta Lewandowskiego czy Kuby Błaszczykowskiego, którzy mogliby budować pewność polskich zawodników. Dla nich kariera a’la Robert to był absurd, rzecz absolutnie nieosiągalna.

Beenhakker mówiąc to i tamto, czy to na kadrze, czy w wywiadach, zdawał się pracować cały czas nad tym osławionym mentalem.

Ktoś w ogóle pamięta Kamila Witkowskiego? Gość chwilę pokopał w Cracovii, miał jeden lepszy sezon, kiedy strzelił sześć bramek, ale potem zaginął. W Polsce kończył grać w Lubliniance Lublin, potem wyjechał do USA. Tymczasem Beenhakker mówił: – To niewiarygodne, jak w Polsce szybko pojawiają się talenty piłkarskie. Rok temu w meczu Cracovii widziałem Kamila Witkowskiego. Pytam siedzącego obok mnie Dariusza Dziekanowskiego: – Kto to jest? Przecież ten człowiek ma wszystko, co potrzebne, by zostać wielkim piłkarzem! Potem Witkowski zniknął ze składu, a ja szukałem przyczyn. Mówili mi o jakimś zamieszaniu w klubie, o kontuzji. Tydzień temu, kiedy byłem w Holandii, dzwoni do mnie Dziekanowski i pyta, czy wiem, kto strzelił trzy gole w ligowym meczu Cracovii. Bez zastanowienia odpowiedziałem, że Witkowski. Ten zawodnik ma coś w sobie, wiedziałem to od początku. Oczywiście nie wiem jeszcze, czy jego umiejętności wystarczą na reprezentację.

Czy chciał się wszystkim przypodobać? Też. Czy piłkarze wierzyli w jego słowa? Również. Naprawdę nie potrafimy sobie wyobrazić innego scenariusza niż ten, w którym właśnie przez napompowanie do granic możliwości Grzegorz Bronowicki rozgrywa taki, a nie inny mecz przeciwko Portugalii. No nie był to wielki piłkarz, po tamtym występie zagrał jeszcze kilka meczów i zniknął. Leo na przestrzeni eliminacji wyciągnął z niego wszystko, co najlepsze. A czy nie tego oczekujemy choćby od Brzęczka, który pracuje na nieporównywalnie lepszym materiale?

Dokładnie tego. Natomiast po pierwsze – Brzęczek nie ma naturalnego autorytetu, którym mógłby piłkarzy ciągnąć za sobą. Piłkarzem był solidnym, ale na Lewandowskim i spółce nie zrobi wrażenia praca w Wiśle Płock. Po drugie – z Brzęczka żaden mówca. Tu, gdzie Leo mówił płomiennie o Witkowskim, tam Brzęczek opowiada, że Zielińskiemu musi się coś przestawić w głowie.

LEO, CZYLI POMYSŁ

Za tym, co budował słowami Beenhakker, szedł jego z pewnością niebanalny warsztat trenerski. Mecz z Portugalią należy już do kanonu reprezentacyjnych gier z wielu powodów. Po pierwsze oczywiście chodzi o wynik, który w tamtym czasie był niewyobrażalny, ale po drugie: o styl, w jakim go osiągnęliśmy. Konstruowaliśmy momentami śliczne akcje i gdyby nie trochę pecha, moglibyśmy strzelić przeciwnikowi i cztery bramki, ale Żurawski trafił w słupek, a Rasiak zgłupiał, kiedy trzeba było podać na pustaka. To zupełnie inny mecz niż zwycięski z Niemcami 2:0, kiedy po prostu strzeliliśmy wszystko to, co mieliśmy.

Natomiast to nie jest tak, że wzięliśmy piłkę dla siebie, a Portugalczycy biegali za nią, jak głupi! Statystyka posiadania piłki jest prosta – 63% do 37% dla rywali. Natomiast gdy futbolówkę już mieliśmy, wiedzieliśmy co z nią zrobić. Oddaliśmy sześć celnych strzałów, Portugalczycy ledwie dwa. Działo się to, czego chciał Leo na samym początku – nie traciliśmy piłek na własnej połowie. Ryzykowaliśmy, gdy trzeba było i to ryzyko się opłacało.

Z pewnością była to drużyna poukładana, zgrana w defensywie, mocna w środku z Sobolewskim i Lewandowskim, dojrzała.

Natomiast pomysły Beenhakera też potrafiły zawodzić. Świetnym przykładem jest oczywiście Euro 2008, kiedy Leo wciąż chciał, by jego zespół rozdawał karty, ale przecież nie miał ku temu żadnych predyspozycji. Skończyło się to dla nas tragicznie, Niemcy dwukrotnie w pierwszej połowie mogli strzelać na pustaka (i raz strzelili), Austriacy trzykrotnie wychodzili sam na sam. Mieli takie sytuacje, bo byliśmy bardzo źle ustawieni w tyłach, przede wszystkim za wysoko. Zobaczcie tylko to kuriozalne ustawienie przy równie wolnych stoperach:

Natomiast lepszy czy gorszy, Beenhakker wciąż jakiś pomysł prezentował. Czy Brzęczek go ma? Jeśli tak, to bardzo skrupulatnie go ukrywa.

LEO, CZYLI POTENCJAŁ I WYNIKI

Naczelny argument zwolenników Holendra. Beenhakker miał może i najgorszą polską kadrę w XXI wieku, pozbawioną gwiazd i – wydawałoby się – argumentów, by coś znaczyć w Europie. Zobaczmy – według klubów – jaką jedenastkę wystawił na pierwszy mecz Euro Holender.

Celtic – Anderlecht, Olympiakos, Austria, Steaua – Wisła Kraków, Wisła Kraków, Szachtar, Wolfsburg – Larisa, Racing Santander

Najpoważniej brzmi chyba Wolfsburg, ale przecież ma się to nijak do teraźniejszości, kiedy mamy Bayern, Juventus czy Napoli. Co więcej, mało osób chyba zdaje sobie sprawę, jak dużą metamorfozę przeszła to drużyna od spotkania z Portugalią i że nie była to zmiana na lepsze. Z tamtej gry zostali tylko: Golański (ale przeniósł się z prawej na lewą obronę i zawalił na Euro bramkę), Bąk, Lewandowski, Smolarek i Krzynówek. Nie było przede wszystkim Sobolewskiego, który skończył reprezentacyjną karierę, zdrowego Żurawskiego, skoro zszedł w przerwie i już nie wrócił na turniej, a także Błaszczykowskiego. Kuba wyleciał z Euro z kontuzją, a przecież pamiętamy, jaki dym potrafił robić w trakcie eliminacji.

Jeśli chodzi o same wyniki, to za Beenhakkera od meczu z Portugalią do pierwszego meczu Euro były one znośne. Ledwie trzy porażki, ale jeśli chodzi o wygrane z poważniejszymi przeciwnikami, to trzeba zaliczyć tylko Belgów (choć dużo, dużo słabszych niż teraz) i Czechów w meczu towarzyskim.

Nie ograliśmy ani Serbów, ani Finów, ani po raz kolejny Duńczyków, Amerykanie poskakali nam po głowie.

Jeśli uznajemy kolejny remis z Portugalią za duży sukces to okej, koniec końców to wszystko zebrane do kupy dało nam awans, natomiast od Euro dla Beenhakkera zaczyna się katastrofa. W 11 meczach o punkty Leo wygrał tylko trzy razy – dwa razy z San Marino i z Czechami. Toteż 11 oczek w 11 meczach to jawna kompromitacja. I nie mamy prawa w tym wypadku mówić o potencjale, Irlandia Północna powinna zostać przynajmniej raz ograna, Słowenia zresztą też.

W sumie mówimy więc o trenerze, który punktował na poziomie 1,68 oczka na mecz. Brzęczek ma 1,72 i choć mierzył się już pięć razy z rywalami na poziomie tamtej Portugalii i Niemiec, to ta różnica powinna być większa ze względu na jakość obu reprezentacji.

BEENHAKKER, CZYLI LOS

Potraktujcie ten akapit luźniej, bo suma szczęścia w futbolu niby zawsze równa się zero, ale fart lub jego brak w kadrze Beenhakkera odgrywał dużą rolę. I warto o tym pamiętać zarówno wtedy, gdy wychwalamy pod niebiosa eliminacje do Euro 2008, i wtedy, gdy gnoimy za kompromitację w kampanii mundialowej.

No to tak. Eliminacje do Euro:

  • Remis 2:2 z Portugalią dała nam kooperacja Jacka Krzynówka, Ricardo (właściwie jego pleców) i słupka. Ten strzał w momencie oddawania go był skazany na porażkę, trzeba było w rozumieniu logiki podawać do środka, absolutny fart, że wpadło.
  • Czy wygralibyśmy z Kazachstanem w Warszawie, gdyby nie awaria świateł? Do momentu, gdy nie zapadła ciemność, absolutnie nam nie szło, mieliśmy problem, by stworzyć jakąkolwiek sensowną akcję. Poszło dopiero wówczas, gdy drużyna dostała kilkanaście minut ekstra, żeby się w sobie zebrać i jechać z tym koksem.
  • Co otworzyło wynik z Belgami w meczu o bilety na Euro? Idiotyczne podanie Vertonghena, które przeciął Smolarek. Do tamtej pory ten mecz się nam wcale nie układał, ba, ratować musiał Boruc, kiedy też Vertonghen uderzał z rzutu wolnego niemal w samo okno.

Jak to wpadło przy tylu zawodnikach na linii strzału?

 

Mówimy o kluczowych punktach decydujących o awansie.

Jeśli przegrywaliśmy z Finlandią, to byliśmy dużo gorsi. Dwa remisy z Serbią – zasłużone. Porażka z Armenią też, nie mieliśmy argumentów. No naprawdę Leo miał chwile, kiedy fortuna w tamtych chwilach mu sprzyjała.

Natomiast przy okazji kolejnych eliminacji zostało mu to zabrane. Wygrywamy z Czechami 2:1, potem wyjazd na Słowację, prowadzimy tam 1:0 i co się dzieje? Boruc w kuriozalnych okolicznościach wypuszcza piłkę z rąk, kilkadziesiąt sekund później jest już 2:1, a jeszcze Lewandowski (już Robert) nie trafia dobrej okazji. Mecz później Boruc nie trafia w piłkę z Irlandią Północną. Tak, graliśmy słabo czy przeciętnie, ale były to momenty, w który Beenhakker mógł niewiele zrobić. Tak samo jak trudno było mu wpłynąć na Krzynówka, żeby walnął z 40. metrów albo zgasić światła.

Ironia futbolu. A Brzęczek ma szczęście czy pecha? Powiemy tak – ma niezwykłą umiejętność przegrywania meczów nisko, gdy wszystko wskazuje na jakieś 0:4. Z Włochami powinniśmy tyle dostać, a było ledwie 0:1. Podobnie w pierwszym meczu z Portugalią, kiedy stanęło na 3:2. Fortuna mu na razie sprzyja, choć jako się rzekło – to akapit raczej ciekawostkowy.

BEENHAKKER, CZYLI ZAANGAŻOWANIE

Często przy kandydaturze zagranicznego szkoleniowca podważany jest argument, że nie bedzie on znał polskich piłkarzy, języka polskiego i w ogóle to mu się nie będzie chciało. Są to z jednej strony śmieczne kocopoły, bo mówimy o profesjonalizmie, a tam nie ma: chce się, nie chce się, to nie jasełka, natomiast jakkolwiek spojrzeć… Beenhakker w tym kontekście nas nieco rozczarował, prawda?

Po pierwsze najpierw mówił o wielkim polskim potencjale, by na końcu pójść na skróty i  brać Rogera do składu.

Po drugie jego żywa chęć do pomagania Feyenerdoowi. W pewnym momencie został przecież „konsultantem technicznym”, a i poprowadził Feyenoord w dwóch meczach. Czy mógł robić wówczas coś innego, na przykład obserwować naszych zagranicznych piłkarzy? Owszem, ale uparł się, że ma wystarczająco dużo czasu. Cóż, dziwne, że zbiegło się to wszystko z gorszymi wynikami reprezentacji…

Lato jak zwykle nie reagował: – Nie zabronię mu oczywiście robić w wolnym czasie tego, co chce. Nie zabronię mu spotkać się na kawie z ludźmi z Rotterdamu. Przecież trener ma tam dom, rodzinę, regularnie tam bywa. Tak jak ja bywam w Mielcu, bo Stal to mój klub.

Środowisko grzmiało.

Boniek: – Beenhakker to sympatyczny facet, ale powiedzmy sobie wprost: czasem zachowuje się jak mały Pinokio. Kłamie, kręci, próbuje się wyprzeć pracy dla ukochanego Feyenoordu. Tylko po co?

Łazarek: – Dla mnie jest to igła w serce, że tak postępuje trener, który prowadzi polską drużynę narodową.

A Leo się śmiał, gdy komentował doniesienia o rzekomym braku zgody na pracę w Feyenoordzie: – To bardzo dziwne, bo ja mam inne informacje.

Czy każdy trener zza granicy będzie równie butny? Nie. Czy powinniśmy wyciągnąć z tej lekcji wnioski? Tak.

*

Z jednej strony nie ma co przesadzać: Beenhakker to nie był magik, parę rzeczy przyszło mu dość szczęśliwie, swoje jednak zawalił. Z drugiej pewnie już zawsze będziemy ciekawi, co z taką grupą ludzi jak obecnie, zrobiłby Beenhakker albo trener jego pokroju – czyli doświadczony, z niemałym autorytetem, prowadzący wcześniej duże kluby. I to jest chyba najgorsze.

Że pewnie nigdy się tego nie dowiemy.

PAWEŁ PACZUL

Fot. Newspix

Opublikowane 11.09.2020 11:22 przez

Paweł Paczul

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 22
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Karol
Karol

Niepotrzebny Benhaker, wystarczy Michniewicza zamienić z Brzęczkiem i ciekawe co by sie działo.

Jacek Cieloch
Jacek Cieloch

strzyzenie frajerow i reklamy telefonow. jeb pzpn

nieobiektywny
nieobiektywny

Najprawdopodobniej nic dużo bardziej pozytywnego. Młodzieżówka nie ma zbyt bardziej spektakularnych osiągnięć od dorosłej reprezentacji. A u nas zawsze przejście z młodzieżowego grania do dorosłych szło jak po grudzie. I tyczy się to zarówno zawodników jak i trenerów.

Wojciech
Wojciech

Ja tam najbardziej tęsknie za artykułami na temat obecnej sytuacji w PZPN

Falibor
Falibor

Głównie uderzała jego mentalność. Holandia odpowiedzialność za swoje działania oraz wiarę we własne siły. Tymczasem w PL ciągła walka z zaborcami lub komunistami (do dziś) wykreowała kombinatorstwo :/ i słynny „u nas się nie opłaca” = WIDOCZNE np. w braku akademii (Lech, Zagłębie, Goczałkowice i ostatnio Legia) czy np. kombinowanie z licencjami klubu i trenerskimi (do dzisiaj firmuje to PZPN) :/ Podobną metamorfozę można zaobserwować u Lewandowskiego (wielokrotnie wspominał o barierach mentalnych) od czasu wyjazdu z PL.
Awans wywalczył na Euro, potem już niestety nie było tak kolorowo. No i rozstanie – z obu stron -fatalne.
Gdyby po Euro zrezygnował oceniałbym go na plus. (Wątpliwe żeby WTEDY awans wywalczył trener z Polski…..)
Cieniem kładą się kolejne eliminacje do mundialu.

fachowiec
fachowiec

Beenhakker to ten spec, który prowadząc reprezentację Holandii, raz nie umiał awansować na mundial mając w grupie Austrię, Węgry i Cypr, a drugi raz nie umiał wygrać z nią meczu na mundialu. Ale Polskę na pewno doprowadziłby do mistrzostwa świata.

NiueXYZ
NiueXYZ

Warto postawić na człowieka pokroju Henryka Kasperczaka. 3 miejsce na Mistrzostwach Świata, Srebro Igrzysk, Mistrz Polski jako piłkarz i trener, trener wielu reprezentacji i klubów, także zagranicznych. Z Wisłą Kraków toczył boje, które pamiętają wszyscy, wygrane z Parmą, Schalke. Jego jedynym niespełnionym marzeniem jest poprowadzenie reprezentacji, jest już w takim wieku, że to być może jego ostatnia okazja…

Jak tu pięknie
Jak tu pięknie

Dawaj od razu Piechniczka, ten ma dopiero sukcesy. I tylko o 4 lata starszy od Kasperczaka, da radę.

Robert
Robert

Michniewicz od 3 lat robi kapitalną robotę przede wszystkim jako trener jest wartością dodaną dla swojej drużyny

Poker
Poker

Prawda jest taka ze polski trener jest na przegranej pozycji, tylko trener obcokrajowiec z zachodniej europy bo nasi kopacze maja kompleksy i nie szanuja polskich trenerów a juz trener zagraniczny co po mówi po angielsku wzbudza szacun.
Oczywiscie i zagraniczny trener im sie znudzi wiec co 2-3 lata wymana trenera.

Poker
Poker

Brzęczek glupkowato sie usmiecha i ma zeby jak królik

Dejnonych
Dejnonych

Wydaje mi się, że to nie za Leo tęsknimy, bo chłop miał swoje za uszami, ale za filozofią jaką reprezentował. To przecież nie był trener wybitny, wielki i spełniony, niczym Lippi czy inny Heynckes. W skali europejskiej był co najwyżej średniakiem. Ale miał Leo pomysł i pokonał wiele barier, z którymi obecnie się ponownie zmagamy. I za tym tęsknimy.

Leo nigdy by nie powiedział, że dysponuje tylko graczami z Championship. On by raczej powiedział: Patrzcie Polacy, macie dwóch fenomenalnych pomocników z zaplecza Premiership, jednej z najlepszych lig świata! Leo prędzej by porzucił ten swój Rotterdam, niżby kazał lagować na Lewego, albo zakazywać Bereszyńskiemu przekraczania linii środkowej. Zbudowałby pomoc na Zielińskim i Linettym, dał im do wspomagania Kryche i grałby 4-3-3 z Grosikiem, Lewym i Milikiem, tak jak Holandia. I wtedy byłoby na co popatrzyć.

A czy zrobiłby wynik? Nie wiadomo, miał Leo swoje ograniczenia, miał swoje wady. Jednak niewykluczone, że inny, jemu podobny, osiągnąłby coś wielkiego. Niestety z Brzęczkiem za sterami nie osiągniemy nic, ponad lagowanie na Lewego i bramki z rożnych. A frustracja powoli zeżre ostatnie ciepłe myśli względem kadry.

tolep
tolep

Zastanawia mnie, czy jednak droga Niemiec nie jest najl;epsza. Zmieniają trenera średnio co dekadę czy coś w tym rodzaju. Gdy już widać, że jego robota się kończy, to przez długi czas zastanawiają sie nad następcą i podejrzewam że mają go dobe przemyslanego, ustalonego i przygotowanego. Dzieki temu prawdziwe fakapy praktycznie się im nie zdarzają.

Porucznik Qabura
Porucznik Qabura

Przecież Löwa to już dawno nie powinno być na stanowisku.
Jemu zbyt często w decydującym momencie załącza się Gianfranco Obsranco i wymyśla wówczas kwadratowe jaja.

gościu
gościu

No przyznam, że po odejściu Nawałki było parę nazwisk absurdalnych (Sarri?), ale też parę naprawdę ciekawych i wręcz skrojonych pod tą reprezentację, np. Sinisa Mihajlović i szkoda, że na niego Boniek się nie zdecydował. Patrząc z dzisiejszej perspektywy, najbardziej realny byłby chyba Michniewicz i mógłby być drugim Nawałką, a to już nie najgorzej. Brzęczek od początku był dziwnym wyborem, nie mam jakichś pretensji do naszych mediów że nie grzmiały od początku – chyba wszyscy mieli wrażenie, że skoro dostał szansę, to Boniek ma dobre powody. Okazało się że nie bardzo.

Karol
Karol

Z Michniewiczem poznaliby co to pomysł na gre.Dla mnie jest jednym z lepszych trenerów ale z poza układu.

Jak tu pięknie
Jak tu pięknie

Czesiek, przestań się promować multikontami. Wszyscy wiedzą że ten pomysł na grę to „stawiamy autobus i dawaj na kontrę”. Czyli w sam raz tak samo jak pomysł wujka. Jak wyjdzie to jest fajnie (3:20 w strzałach, wynik 1:0), jak nie to remisujemy z Wyspami Owczymi. Nie, dzięki.

17wojownik.
17wojownik.

panie Paczul, bardzo prawilne sa te teksty, bardzo szanuje. szpileczki wbite, ale merytoryka jest na poziomie, tak trzymac!! dzieki za ten tekst, to tez moje odczucia. jestem team #BrzeczekOut

Poznaniak
Poznaniak

Polska natura jest francowata Polak nie lubi jak ktos jest lepszy od niego Polak jest pyszalkiem zarozumialcem i wie wszystko najlepiej Leo to trener z najwyzszej polki i trudno zestawiac z Brzeczkiem ktory jest anty anty i jeszcze raz anty Serdeczny kumpel Boniek zalatwil mu niezle platna jak na polskie warunki place i Jurek bierze kase za nic marnujac potencjal kadry Z drugiej strony jest ktos taki jak Czeslaw Michniewicz jak na polskie warunki trener pelna geba no ale coz Boniek i jego beton wiedza co jest najlepsze dla polskiego futbolu

Karol
Karol

Oczywiście że Michniewicz z takimi piłkarzami by wymiatał ale nie ma kumpla w Pzpn.Ludzie hejtują a żadnego pomysłu nie mają.

Bob
Bob

Leo był trenerem przeciętnym już po po drugiej stronie kariery choć z doświadczeniem i autorytetem. Ale inna sprawa w Polsce nie ma jednego słownie 1 dobrego trenera więc nad czym się zastanawiać.

blazej przybylowicz
blazej przybylowicz

nie rozumiem.
mój wpis został skasowany, choć by merytoryczny i niewulgarny.

Weszło
26.09.2020

Inter chyba sam nie wierzy w to, co dzisiaj zrobił

Końcowe minuty meczu Interu z Fiorentiną wyglądały jak runda „Trach, trach, trach” w „Awanturze o starych Słowaków”. 120 sekund i na chwilę przed końcowym gwizdkiem z 2:3 zrobiło się 4:3. Powiedzieć, że Nerazzurri wrócili z dalekiej podróży, to nie powiedzieć nic. Po prostu zobaczyliśmy dziś wesoły, otwarty futbol w wykonaniu obydwu drużyn. Albo inaczej: obejrzeliśmy typowy mecz […]
26.09.2020
Hiszpania
26.09.2020

Tak powinien wyglądać futbol, tak nie powinno wyglądać VAR-owanie

Za nami pewnie jeden z najlepszych meczów tych pierwszych tygodni sezonu 2020/21. Betis z Realem Madryt stworzyli dzisiaj prawdziwy futbolowy spektakl, który najchętniej przedłużylibyśmy jeszcze o drugie 90 minut. Z drugiej strony na scenie towarzyszyły im też czarne charaktery w postaci ekipy sędziowskiej, mylącej się we wszystkie strony i nieznośnie szarpiącej całą grę. Choć jednocześnie […]
26.09.2020
Weszło
26.09.2020

Zagłębie założyło Jagiellonii kaganiec. Miedziowi na podium

Jagiellonia, gdyby dziś wygrała u siebie z Zagłębiem, wskoczyłaby na fotel wicelidera tabeli. Brzmi to poważnie. Prawie jak sensowna drużyna. No więc Jaga zadała kłam tym pogłoskom, pierwszy celny strzał z Miedziowymi oddając w dziewięćdziesiątej minucie, a przez cały mecz stwarzając ćwierć groźnej sytuacji. Walenie głową w mur poziom ekspercki, przy tym lekcja gry obronnej […]
26.09.2020
Weszło
26.09.2020

PILNE: Jerzy Brzęczek zakażony koronawirusem

Nie są to najlepsze dni dla Jerzego Brzęczka. O tym, jakie reakcje wywołała jego biografia, wszyscy już chyba wiedzą. Natomiast o ile z książki można się pośmiać, tak z najnowszych kłopotów żartować nie zamierzamy. PZPN poinformował, że selekcjoner reprezentacji Polski jest zakażony koronawirusem. Zdążyliśmy już trochę zapomnieć o COVID-19 w świecie polskiego sportu, bo zakażonych […]
26.09.2020
Weszło
26.09.2020

Walukiewicz utrzymał miejsce w składzie i tyle z dobrych wiadomości

Sebastian Walukiewicz po raz kolejny wyszedł w pierwszym składzie Cagliari i zagrał pełne 90 minut, nie będąc nawet bezpośrednio zamieszanym w bramki stracone przez ten klub. Właściwie na tym moglibyśmy zakończyć tekst. Zawiera wszystkie dobre informacje: bo Walukiewicz utrzymał miejsce w składzie i nie odwalił żadnego babola. Zawiera jednak również informacje złe: bo całe Cagliari […]
26.09.2020
Weszło
26.09.2020

Podbeskidzie przyjęłoby kilka bramek nawet od wioski Muminków

Staraliśmy się przed dzisiejszym meczem Podbeskidzia wlać nieco optymizmu w serca kibiców tej drużyny, szukając usprawiedliwień dla marniutkiej obrony. Myśleliśmy: może terminarz był trudny, skoro bielszczanie grali z całą czołówką? Może potrzebują chwili, by okrzepnąć na poziomie Ekstraklasy? Wierzyliśmy bowiem, że nie mogą być aż tak słabi i podawać podobną padlinę co tydzień. Ale być […]
26.09.2020
Niemcy
26.09.2020

Gikiewicz znowu zwycięski, czyli Augsburg pokonuje BVB

Na papierze sensacja. Ale tylko na papierze. To absolutnie nie był fatalny występ w wykonaniu Borussii Dortmund, ale Augsburg też wcale nie miał farta, że pyknął faworyzowanego rywala. Ekipa Rafała Gikiewicza zagrała po prostu naprawdę dobre spotkanie, które zasłużenie wygrała.  Ostatni pojedynek pomiędzy tymi zespołami miał scenariusz lepszy niż filmy Quentina Tarantino. Augsburg prowadził do […]
26.09.2020
Weszło
26.09.2020

Raków traci wynik w ostatniej chwili? Nowe, nie znaliśmy. Ale Pasy zasłużyły na remis

Może przy Kałuży nie do końca udało się odtworzyć receptę na sukces według Hitchcocka, ale trzęsienie ziemi na początek i zabójcza ostatnia scena? To dostatecznie dużo, by i sam mistrz scenariusza wybaczył przestoje w środkowej części meczu. Po Górniku także druga rewelacja otwarcia sezonu straciła punkty z krakowskim zespołem – Raków przy Kałuży zremisował po […]
26.09.2020
Uncategorized
26.09.2020

26 września – spóźniony Dzień Dziecka dla fanów boksu i MMA!

Na taki moment fani sportów walki czekali od wielu miesięcy. W sobotę 26 września zanosi się na maraton – oglądanie można zacząć o 17 i skończyć bladym świtem. Nagroda dla najbardziej wytrwałych będzie godna – wreszcie dojdzie do długo oczekiwanego pojedynku Jana Błachowicza (26-8) o tytuł mistrza organizacji UFC w kategorii półciężkiej. Pandemiczna przerwa mocno […]
26.09.2020
Weszło
26.09.2020

Kamil Grosicki i Premier League. To nie miało prawa wypalić

Dwanaście lat temu Jimson wydał klasyk polskiego rapu – „Gorączkę w parku igieł”, nawiązującą do słynnego filmu z Alem Pacino. Na okładce tej płyty przeczytamy: gdy narkotyk staje się obsesją, jest miłość w parku igieł. Ten cytat możemy przy pomocny drobnej parafrazy przenieść na sytuację Kamila Grosickiego. Dla reprezentanta Polski obsesją stała się Premier League. Tyle […]
26.09.2020
Weszło
26.09.2020

Sroga kara za nonszalancję. Korona remisuje z Miedzią

ŁKS Łódź? Komplet zwycięstw. Arka Gdynia? Również. Korona Kielce? No cóż – kibicom kieleckiej drużyny pozostaje z zazdrością zerkać w kierunku pozostałych spadkowiczów. Dzisiaj podopieczni Macieja Bartoszka byli naprawdę blisko wywiezienia trzech punktów z Legnicy, ale znów muszą się zadowolić remisem. Trochę na własne życzenie, bo mieli naprawdę wystarczająco wiele okazji, by odebrać piłkarzom Miedzi […]
26.09.2020
Live
26.09.2020

LIVE: Zagłębie wygrywa w Białymstoku i ląduje na podium

Mamy poczucie, że warto zasiąść dziś przed telewizorem. Po pierwsze dlatego, że czekają nas obiecujące mecze. Po drugie – jutro nie obejrzymy zmagań ekstraklasowiczów ze względu na przełożone mecze przez puchary. Wychodzimy więc z założenia, że warto nasycić się dziś polską piłką kopaną. Co nas czeka? Na start mecz Cracovii z Rakowem, w którym faworytem […]
26.09.2020
Weszło
26.09.2020

Lucky Loser na Serie A w Totolotku! Zakład bez ryzyka 25 PLN

Mamy już za sobą inaugurację sezonu ligi włoskiej, jednak Serie A na dobre rozkręci się dopiero w ten weekend. Do gry wchodzą już wszystkie kluby, więc z tej okazji Totolotek przygotował dla nas kilka atrakcji. Jakich? Oprócz atrakcyjnych kursów, promocję „Lucky Loser”, dzięki której w przypadku przegranego typu zgarniemy bonus 25 PLN! Kamil Glik kontra […]
26.09.2020
Weszło
26.09.2020

Kieliba: „Wyszła nam ta kołyska dla trenera Tworka, prawda?”

– Cały czas wypominano nam, że nie mamy jeszcze strzelonej bramki, ale mam wrażenie, że zespół nie był jeszcze pod dużą presją, żeby za wszelką cenę trafić do tej bramki. Nie było obsesji. Powiedzieliśmy sobie przed meczem, że na pewno to zrobimy mając wewnętrzny spokój i duży luz. Żadnego napinania. Pierwsze minuty pokazały, że jesteśmy […]
26.09.2020
Bukmacherka
26.09.2020

Freebet 25 PLN na topowe ligi w TOTALbet!

W końcu, chciałoby się powiedzieć. W końcu w jeden weekend na boiskach zobaczymy zarówno piłkarzy Ekstraklasy, jak i lig z topowej piątki w Europie. Nie tylko my świętujemy to wydarzenie, bo TOTALbet przygotował na tę okazję specjalną ofertę. Mianowicie: freebet 25 PLN na zakłady LIVE za obstawianie najciekawszych rozgrywek na Starym Kontynencie. Nie ma jak […]
26.09.2020
Weszło
26.09.2020

Futbol Totalny w eWinner – 60 PLN bonusu za obstawianie Ekstraklasy!

Trwają urodziny eWinner, który nie przestaje nas zaskakiwać! Ten legalny bukmacher przygotował dla klientów specjalną ofertę – powrót „Futbolu Totalnego”. Promocja, dzięki której możemy zgarnąć atrakcyjne bonus za obstawianie meczów, tym razem ukierunkowana jest na naszą ulubioną Ekstraklasę. W weekend czeka więc na nas 60 PLN bonusu za typowanie najlepszej ligi świata! Gracze bukmachera eWinner […]
26.09.2020
Weszło
26.09.2020

Osimhen, Hakimi, Pedro i spółka. Co nowe twarze wniosą do Serie A?

Serie A była jedną z najbardziej aktywnych lig na rynku transferowym. Włosi wydali na wzmocnienia ponad 600 milionów euro, ustępując miejsca jedynie Premier League. Dzięki temu na południe Europy trafiło wielu ciekawych zawodników, więc postanowiliśmy im się przyjrzeć i sporządzić krótką ściągawkę. Na kim warto zawiesić oko w nadchodzącym sezonie? Wybraliśmy dla was pięciu kozaków, […]
26.09.2020
Weszło
26.09.2020

Lej po bombie w defensywie Cracovii. Czy Raków zdoła to wykorzystać?

Michał Probierz dwa dni temu obchodził czterdzieste ósme urodziny. Wyobrażamy sobie, że od profesora Janusza Filipiaka mógł dostać z tej okazji w podarku butelkę swojej ulubionej whisky, ewentualnie pudełko doskonałych, kubańskich cygar. Na pewno ucieszył się i grzecznie podziękował. W głębi duszy pomyślał jednak: „w tej chwil bardziej by mi się przydał solidny środkowy obrońca”. […]
26.09.2020