post leszek.milewski

Opublikowane 17.08.2020 16:24 przez

leszek.milewski

Największą sensacją pierwszej rundy Pucharu Polski było zwycięstwo trzecioligowego KSZO Ostrowiec Świętokrzyski nad Wisłą Kraków. O tym meczu porozmawialiśmy z trenerem KSZO, Marcinem Sasalem, niegdyś szkoleniowcem między innymi ekstraklasowej Korony Kielce.

Dlaczego w szatni KSZO przy remisie panowała złość? Jakie są jego zdaniem słabe punkty Białej Gwiazdy? Za co obejrzał w tym meczu czerwoną kartkę? Co to zwycięstwo znaczy dla KSZO i jego piłkarzy?

***

Czego pan się spodziewał przed meczem z Wisłą Kraków?

Znając charakter swoich zawodników – nie było strachu. Nikt w KSZO się meczu z Wisłą nie przestraszył. Mieliśmy swoją taktykę i swoje atuty. Zauważył je nawet trener Skowronek, mówiąc, że stałe fragmenty gry są naszą mocną bronią. Jeśli chodzi o organizację gry, Wisła lepiej operowała piłką. Mają zawodników z wyższej półki. Natomiast my nie jesteśmy zbiorem przypadkowych ludzi. Mamy zawodników z przeszłością w Ekstraklasie, pierwszej lidze. Mamy zawodników, którzy być może trafią tam w przyszłości – na pewno mają na to szanse.

Trzy tygodnie temu – można to sprawdzić – mówiłem, że możemy w Pucharze Polski sprawić niespodziankę. Nie chciałem trafić w losowaniu tylko na Piasta i Legię, bo to są drużyny świetnie zorganizowane. Nie chcieliśmy też trafić na pierwszoligowca, który miałby mniej medialną nazwę. Najbardziej nas urządzało albo trafienie kogoś z naszego poziomu, a więc zdobywcę regionalnego pucharu, albo kogoś, kto swoją medialnością zwróci uwagę, ale nie będzie całkiem poza naszym zasięgiem.

Jak drobiazgowo przyglądał się pan Wiśle Kraków po losowaniu?

Generalnie, co normalne, oglądam dużo meczów – czy ligi zachodnie, Ekstraklasę i pierwszą ligę – więc nie jest tak, że Wisły nie znałem. Trochę powtórzyłem sobie skrótami w internecie. Starałem się też od Podbeskidzia dostać ich mecz z Wisłą sprzed tygodnia, ale trener nie wyraził zgody na przekazanie materiału. OK, obeszliśmy się bez tego.

Wiedzieliśmy jak Wisła gra. Że buduje akcje bokami, a ósemka i dziesiątka schodzą do skrzydła. 4-4-2, dwóch dość mobilnych napastników, którzy starali się wyciągać obrońców. Uczulałem, żeby maksymalnie jeden wychodził. To samo na bokach, Wisła stara się wyciągać bocznych obrońców skrzydłowymi, a potem w puste przestrzenie wbiega ósemka lub dziesiątka. Jest to ciekawe rozwiązanie, natomiast pewnie z rywalami ekstraklasowymi będzie grała inaczej. Zwracałem też uwagę na Żukowa. Organizuje grę, dużo otwiera przestrzeni. Mieliśmy problem, by go zneutralizować, to dobry zawodnik, dużo widzi.

Mieli bardzo fajne otwarcia, ale byliśmy przygotowani, w treningu taktycznym pracowaliśmy nad bronieniem takich sposobów ataku. Oczywiście Wisła i tak miała swoje okazje, bo to dobry zespół, bramkę też strzeliła po ładnym rozegraniu. Ale dla mnie najistotniejsze, że gdy ten gol padł, nie stanęliśmy. Był taki kwadrans w środkowej części meczu, kiedy Wisła ani razu nam nie zagroziła. To był kluczowy moment, takie przełamanie. Staraliśmy się grać swoje, atakować. Nawet ten stały fragment gry i wyrównanie. Majewski trafił, ma duży zasięg głową, tak trenujemy. Ale też sam fakt, że był korner, to zasługa zdobywania przestrzeni. Na pewno to nie był mecz, jaki kiedyś miałem w Dolcanie: przyjechał Widzew, oddał dziewiętnaście strzałów, my jeden i wygraliśmy 1:0. Wisła nas nie zdominowała.

Przy drugiej bramce wykorzystaliśmy kontratak, gdzie zawsze wpajam, by w takiej sytuacji od razu szukać skrzydłowego lub napastnika. Stanisławski w tej akcji pokazał odważne decyzje. Przyjęcie, oddanie strzału słabszą nogą… wielu by się na to nie zdecydowało. Gol w idealnym momencie, Wisła już nie miała czasu odpowiedzieć. Ja przyznam, już się szykowałem do dogrywki, zastanawiałem się czy jeszcze jedną zmianę zostawić.

Stało się, dla nas to fajna promocja. KSZO od wielu lat próbuje odbudować swoją markę, ma tradycje, wielu pamięta sezony w Ekstraklasie i pierwszej lidze – działacze i kibice robią wszystko, by to wróciło. Szkoda, że tego meczu nikt nie transmitował. Raz, że to było ciekawie spotkanie, a dwa, że atmosfera była znakomita. Prawie cztery tysiące ludzi na stadionie, doskonała oprawa. To też pokazało, że jest zapotrzebowanie w Ostrowcu na dużą piłkę.

Pan zobaczył w tym meczu czerwoną kartkę za dyskusję z arbitrami.

Ja lubię podyskutować. Nie robiłem tego w sposób arogancki, ubliżający. Sędzia wpisał w protokół, że to czerwona kartka za dyskusję. Takie są procedury, ma obowiązek ją pokazać, gdy jest dyskusja na płycie boiska. Wyjaśnialiśmy po meczu kwadrans w pokoju sędziowskim konkretne sytuacje. Jak ktoś zobaczy spalonego po wybiciu z piątki, to chyba jest elementarne zdarzenie i może być irytujące. O tej sytuacji chciałem porozmawiać. Rozstaliśmy się w zgodzie. Nie ma żadnego znaczenia, czy Sasal dostał czerwoną kartkę czy nie. Może powinienem być spokojniejszy, porozmawiać po meczu, w budynku. Ale emocje robią swoje. Czytałem książkę o Łobanowskim – nie potrafiłbym siedzieć spokojnie na ławce cały mecz jak on. Czasu nie cofnę, konsekwencję poniosę.

Czasem zdarzało mi się nie zapanować nad emocjami, ale też pamiętam jedną sytuację, gdy taka presja nie zaszkodziła. W pierwszej lidze po meczu z Miedzą powiedziałem może słowo za dużo. Ale na następny mecz przyjechał sędzia zawodowy z Ekstraklasy, pan Złotek, wygraliśmy 1:0 po bardzo dobrze przesędziowanym meczu i utrzymaliśmy się w lidze.

Co pan mówił swoim piłkarzom po tej wygranej?

Pierwsza sprawa, należałoby wrócić do przerwy. Bo chłopaki reagowali emocjonalnie, mieli pretensje do siebie. Musiałem ich uspokoić: panowie, jest 0:0, a my kłócimy się o niuanse, że ktoś czegoś nie zrobił…

Przy 0:0, i tak świetnym wyniku, w szatni była kłótnia?

Tak, bo chcieliśmy wygrać ten mecz. Fakt, że to dobrze pokazuje mental tej szatni. Nie było podejścia: OK, 0:0 to dobry wynik. Były pretensje o niewykorzystane sytuacje i to, że pewne rzeczy można było zrobić lepiej. Sportowa złość, zespół żył. W tym momencie musiałem aż trochę uspokoić zespół.

Po meczu nic nie trzeba było mówić. Piłkarze, jak zwykle, puścili „Mój jest ten kawałek podłogi” i wszyscy się cieszyli, śpiewali. Przybyliśmy sobie piątki, a nawet troszeczkę więcej, bo faktycznie euforia, wszyscy w świetnych humorach. A że to dobra szatnia, najlepiej pokazuje, że ja, wychodząc 1,5 godziny po meczu, nie wychodziłem ostatni. Integrują się ze sobą, jesteśmy kolektywem.

Nie mieliśmy komfortu przed tym meczem. Źle zaczęliśmy III ligę. Pojechaliśmy do Sieniawy, czyli wioski, i biliśmy głową w mur. Przegraliśmy. Wszyscy się na nas po tym meczu poobrażali. Odcięliśmy się od tego, wyrzuciliśmy to z głów, wygraliśmy kolejne mecze z Orlętami, a także z rezerwami Cracovii po długiej podróży i w trzydziestostopniowym upale. Nie kombinowaliśmy z przekładaniem meczów ligowych, jak choćby Orlęta Radzyń. Graliśmy środa-sobota, w większości tym samym składem.

W waszym składzie zagrał choćby 41-letni Marcin Kaczmarek, a jak widać nie dał się dużo młodszym ekstraklasowym piłkarzom.

Marcin jest w radzie drużyny razem z Pawłem Kaczmarkiem i Wojciechem Trochimem. Ja sam ich wyznaczyłem, mają trzymać tę szatnię i tak też się dzieje. Badamy organizmy, czy chodzi o wydolność, czy tkankę tłuszczową, ilość wody. Starsi piłkarze wciąż wyglądają dobrze w tych aspektach, a dla młodych to świetna lekcja. Widzą, że można w wieku 40 lat grać na dobrym poziomie, natomiast przypadku w tym nie ma. Trzeba coś z siebie dać. W określony sposób się prowadzić. W okresie pandemicznym obliczyliśmy, że każdy przebiegł około 160 kilometrów. Ja też w tym okresie zaangażowałem się w te treningi, sam siebie testowałem i mniej więcej tyle samo przebiegłem, na sobie widząc jak organizm reaguje.

Mieliśmy z Marcinem taki moment na początku czerwca, kiedy klub się zastanawiał: przedłużyć kontrakt? Pomoże jeszcze, nie pomoże? Byłem za tym, żeby przedłużył, Marcin przynajmniej sezon na pewno sobie poradzi.

Jakie są cele dla KSZO? Po takiej wygranej pewnie oczekuje się po was, że powalczycie o awans z III ligi, natomiast to są trudne rozgrywki, 21 drużyn, doszła Stalowa Wola…

Nie wywiesiliśmy sztandaru: awans za wszelką cenę. Chcemy jesienią jak najlepiej punktować, a wiosną zależnie jaka będzie sytuacja w tabeli – zobaczymy. Nie mamy bardzo szerokiej kadry, mogą przeszkodzić kartki, kontuzje – na razie tego unikamy, tylko Kuba Chrzanowski miał pęknięty obojczyk, ale leczenie jest na etapie końcowym. Na 24 osoby w szatni dziesięciu to młodzieżowcy, a jeszcze trzech zawodników dopiero co zeszło ze statusu młodzieżowca. Średnia wieku, przy czterdziestoletnim Marcinie, to 23 lata. Te proporcje doświadczenia do młodzieńczej fantazji są zachwiane, by deklarować się co do awansu. Wolę więc chłodzić nastroje.

Ale zarazem… informować zarząd, że jeśli chcemy awansować, musimy mieć budżet na jeszcze dwóch doświadczonych zawodników. Czynnik ekonomiczny jest kluczowy, to jasne. Ale może już ten mecz z Wisłą coś w tym temacie zmieni, bo prowadzone są rozmowy ze sponsorami, a prezes ma teraz w tych rozmowach dodatkowy atut. Na pewno KSZO ma potencjał, by grać wyżej, to widać choćby po zainteresowaniu kibiców.

A jakim to zwycięstwo było wydarzeniem dla pana osobiście? Trochę daleko panu od trenerskiej karuzeli, na której niegdyś się znajdował.

Nigdy nie dzwoniłem po klubach, żeby się reklamować. Robiłem w życiu różne rzeczy i żadnej pracy się ani nie boję, ani nie wstydzę. Jak ktoś spojrzy w moje CV, to nie pracowałem tylko w B-klasie. Poza tym na wszystkich poziomach od A-klasy do Ekstraklasy. Prowadziłem młodzieżową reprezentację Polski, pracowałem z młodzieżą wszystkich kategorii, nawet z przedszkolakami, gdy w Lublinie z prezesem Bartnickim uruchamialiśmy taki projekt.

Czy tęskni się za pracą wyżej? Mam na to inne spojrzenie. Poprowadziłem tu około pięćdziesięciu meczów, znacznie więcej w pierwszej lidze. Niektórzy trenerzy z najwyższych lig mówią: nie pójdę do niższych lig, bo już nie wrócę. A tu tak samo jest presja, kibice tacy sami i ludzie, którzy chcą pracować. Odebrałem mnóstwo SMS-ów po meczu z Wisłą, również od osób, z którymi dawno nie miałem kontaktu, ale realnie chodzę po ziemi. Żyję najbliższym meczem, ja niczego w życiu za wszelką cenę robić nie muszę.

Fot. FotoPyK

***

Tam, skąd pochodzę, nie istniała grawitacja. Pięć złotych nie spadało na ziemię – przeczytaj duży, przekrojowy wywiad z trenerem Sasalem

 

Opublikowane 17.08.2020 16:24 przez

leszek.milewski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 6
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
floro flores
floro flores

co mu sie stało że taki mizerny?

Sasal nie pierdol
Sasal nie pierdol

Pretensje o niewykorzystane sytuacje przy 0:0? O czym on pierdoli? W całym spotkaniu KSZO miało 3, z czego wykorzystało 2, więc o jakich niewykorzystanych sytuacjach on bredzi?

WhiteStarPower
WhiteStarPower

Pierwszy gol dla KSZO ciezko nazwac sytuacja. Po prostu Buchalik dostal udaru i wyszedł do dośrodkowania daleko i sie minął z piłka. Tam xG pewnie byl 0. Nie zmienia to dalej faktu źe Wisła sie znowu kurwa skompromitowała

Madry czlowiek
Madry czlowiek

„Badamy organizmy, czy chodzi o wydolność, czy tkankę tłuszczową, ilość wody.”

szkoda ze nie badaja alkomatem. Przeciez tam Pan Wojciech T. zaczyna dzien od piwa w osiedlowej zabce a pozniej wszczyna awantury starajac sie podlizac osiedlowym wataszka

nvcncvn
nvcncvn

https://najwiekszekursykuponow.blogspot.com/ – 405 kurs kuponu trafiony i skan jego juz na blogu! na dzis maja kupon kolejny z wielkim kursem dostepny!
polecam bo zarobilem z nimi juz 15 tys!

klousek
klousek

Klasyka gatunku u Sasala. Niezły trener, ale emocji to on zbytnio nie kontroluje. Nie pierwszy i nie ostatni mecz z czerwem.

Weszło
25.11.2020

Jaki dzień, taki mecz

25 listopada 2020 na zawsze zostanie zapamiętany jako bardzo smutny dla wszystkich fanów futbolu na całym świecie. Jeśli ktoś zdecydował się obejrzeć rywalizację Atletico Madryt z Lokomotiv Moskwa, mógł wpaść w jeszcze bardziej melancholijny nastrój. Puste krzesełka na Wanda Metropolitano, ogromna ulewa i przejmująca minuta ciszy ku czci zmarłego Diego Armando Maradony. W tym momencie […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Albo jesteś Lewandowski, albo jesteś Szoboszlai

To nie był prosty mecz dla Bayernu. RB Salzburg notorycznie atakował bramkę Bawarczyków, zagrażając gospodarzom nawet wtedy, gdy ci prowadzili już 3:0. Być może nawet by zdołali uszczknąć z tego spotkania jeden punkt, no ale ekipa z Monachium miała Lewandowskiego, a Austriacy Szoboszlaia. Widzicie różnicę? Pewnie tak.  Nic lepiej nie zobrazuje tego meczu niż dwie […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Atalanta odżyła i zdobyła Anfield. W grupie D jeszcze będzie ciekawie

– Czy nadal jesteście liderami? – pytały dziś włoskie media, a to pytanie adresowane było do magików z Bergamo. Papu Gomeza, Josipa Ilicicia czy Duvana Zapaty. Podstawy ku temu zdecydowanie były, bo w listopadzie La Dea nie wygrała żadnego meczu, remisując z beniaminkiem ze Spezii, czy przyjmując piątkę od Liverpoolu. Jak odpowiedzieli na to liderzy? Najlepiej, jak potrafili. Papu […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Liga Mistrzów głupoty

Bolesne, trzybramkowe oklepy od CSKA Moskwa, Ajaksu Amsterdam i PSG. Trochę mniej dotkliwe, ale jednak porażki z Juventusem, ponownie CSKA, Manchesterem City i Szachtarem Donieck. Do tego remis 3-3 z Legią Warszawa i trzy wygrane (z Legią, APOEL-em Nikozja i FC Brugge), ale tylko jedna, z Belgami, w ostatnim czasie. Ta wyliczanka to wyniki Realu […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

„Dziękuję. Za wszystko. Na zawsze”. Świat żegna Maradonę

Niestety. Rok 2020 nie zna granic, jest chory i tyle dobrego, że za miesiąc z okładem będzie już tylko przeszłością. Natomiast dzisiaj jeszcze trwa i zadał kolejny cios. Zabrał nam Diego Maradonę. Żegna go cały piłkarski świat. Neapol, w którym powiedzieć, że jest „uwielbiany”, to jak nie zabrać głosu. Jest tam bogiem. Nápoli. pic.twitter.com/V5MebJAJP1 — […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Legia w trybie ekonomicznym i kolejnej rundzie

Nieco podgrzewaliśmy dzisiaj atmosferę przed spotkaniem Widzewa z Legią w Pucharze Polski. Trochę sztucznie, wiadomo, mowa jednak o starciu dwóch ważnych w naszych realiach firm. No ale historia, nawet najpiękniejsza, na boisko nie wyjdzie, kilku podań nie wymieni, bramki również nie zdobędzie. To było bardzo typowe starcie lidera Ekstraklasy z pierwszoligowym średniakiem. Tak bardzo, że […]
25.11.2020
Blogi i felietony
25.11.2020

Diego Maradona – symbol futbolu, którego już nie ma

Odszedł Diego Armando Maradona. Symbol piłki, której już nie ma. Argentyńczyk jest prawdopodobnie najwybitniejszym przedstawicielem futbolu, który można nazwać romantycznym. Ale można i powiedzieć, że jest to futbol ze wszech miar słusznie miniony. *** Czas świetności Maradony naznaczony był absurdalnymi sędziowskimi pomyłkami. Dzisiaj spieramy się o to, czy arbitrzy odpowiedzialni za weryfikację wideo mają sygnalizować […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Kozacy i badziewiacy. Puchaczów dwóch. Ligowiec cieniem pucharowicza

Nadrabiamy zaległości. Wczoraj przedstawiliśmy wam jedenastki kozaków i badziewiaków dziesiątej kolejki Ekstraklasy, teraz pora cofnąć się o jedną serię gier – zanim wszystko, co się w niej wydarzyło, wypadnie nam z głowy. Selekcja co prawda jeszcze zamknięta nie jest, bo w grudniu spotkają się ze sobą Wisła Płock i Pogoń Szczecin, ale spokojnie – jeśli […]
25.11.2020
Inne sporty
25.11.2020

Zenon Plech nie żyje. Odeszła legenda polskiego żużla

Był jednym z najlepszych żużlowców swoich czasów. W Anglii – gdzie też startował – nadano mu przydomek „Super Zenon”. Dwukrotnie stawał na podium indywidualnych mistrzostw świata. W Polsce popularnością mogli się z nim równać jedynie najwięksi żużlowcy, do których sam przecież należał. Dziś, w wieku 67 lat, zmarł Zenon Plech. Żużlowiec z przypadku Niedaleko liceum, […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Życie Maradony było jazdą 240 km/h, gdy nie zna się drogi

Argentyńskie media podały, że 25 listopada 2020 roku zmarł Diego Maradona. Bóg futbolu. Geniusz. Z tej okazji przypominamy materiał, który zrobiliśmy o nim rok temu. Krzyszof Rot porozmawiał z Fernando Signorinim, który jako trener od przygotowania fizycznego pracował i mógł obserwować jak rośnie Diego Maradona, jakie problemy napotkał w szczytowym momencie swojej kariery i dlaczego […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Diego Armando Maradona nie żyje

Argentyńskie media poinformowały dziś, że „Boski Diego” zmarł nad ranem lokalnego czasu z powodu ataku serca. Dopiero co idol Neapolu wyszedł ze szpitala po udanej operacji usunięcia krwiaka z mózgu. Jego stan zdrowia nie był wybitny – zresztą, kiedy po zakończeniu kariery był – ale wydawało się, że najgorsze za nami. Niestety, jak się okazuje, […]
25.11.2020
Weszło Extra
25.11.2020

Brawa od Realu i wielka bójka, czyli Maradona w Barcelonie

Argentyński bóg futbolu w Barcelonie? Brzmi znajomo, zwłaszcza, kiedy wspomnimy o noszeniu dychy na plecach. Jeśli jednak pomyśleliście, że chodzi nam o Leo Messiego, to musimy was rozczarować. Sześciokrotny zdobywca Złotej Piłki miał swojego wielkiego prekursora w osobie Diego Maradony. Obydwu panów porównuje się ze sobą zdecydowanie zbyt często, przy czym równie często zapomina się, że […]
25.11.2020
Uncategorized
25.11.2020

Nowy Football Manager – xG, wzrost roli dyrektora sportowego i wpływ koronawirusa

Są tacy, którzy Football Managera ledwo liznęli. Włączyli, zagrali sezon ulubionym klubem, popatrzyli jak kuleczki ruszają się po zielonym boisku, ale jakoś nie wsiąknęli. Ale i są tacy, którzy przez FM-a zawalili studia, obudzeni o trzeciej w nocy są w stanie wyrecytować ich skład Botewu Płodiw z sezonu 2023/24 i pałają niewytłumaczalną sympatią do pewnego […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Mecz o rachunek. MKS Arłamów Ustrzyki Dolne kontra KTS Weszło

To nie będzie zwykły mecz, jak mawiał klasyk. To będzie meczycho. MKS Arłamów Ustrzyki Dolne kontra KTS Weszło. Stadion w Arłamowie, nowoczesna murawa, piękny kompleks, pierwsza klasa. Transmisja w WeszłoTV. Zaczynamy o 17.40 przedmeczowym studio pełnym analiz i genialnych wymian zdań. Potem już tylko mecz. Komentują, od 18:00, elitarni komentatorzy: Kamil Gapiński i Wojciech Kowalczyk. […]
25.11.2020
Blogi i felietony
25.11.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

W rankingach zaufania społecznego nikt nie zanotował takich spadków, atakowani są już właściwie ze wszystkich stron, tydzień po tygodniu identyczne zarzuty wobec nich formułowali przedstawiciele skrajnej prawicy i lewicy. Policjanci mają za sobą fantastyczny miesiąc, podczas którego przekonali się na własnej skórze, jakim tragicznym zaniechaniem było zrzucanie z automatu wszystkich skarg dotyczących ich działalności.  Nie […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Paździerz w I lidze. Pędziły “Słonie” po betonie, ale na Puszczy ich koniec

Istnieje spore prawdopodobieństwo, że ktoś wyrwał dzisiaj piłkarzy obu ekip sprzed telewizorów lub z ferii zimowych na stoku górskim. Byli ospali, bez polotu, może po porannym kacu. Biegać jakoś wybitnie się nie chciało, składnych akcji tyle, co kot napłakał, niedokładności cała masa. Ot, pierwszoligowy dżemik w środku tygodnia, istny antyfutbol. Drodzy państwo, tu nawet sędzia […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Piłkarze mówią: „piłka wymaga poświęceń”. Ale żaden by się nie zamienił

– Jak słucham piłkarzy mówiących, że piłka wymaga wiele poświęceń… gadanie takie. Wszyscy tak mówią. A żaden piłkarz by się nie zamienił na inne życie. Co poświęcasz? Wstajesz rano, idziesz na trzy godziny robić to, co kochasz? Wchodzisz do szatni, tam weseli ludzie, do tego dostajesz co miesiąc ładną sumkę? Zdecydowanie fajne życie. Na co […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Zarząd – trener 2:1. Szymon Grabowski zwolniony z Resovii

Niewiele rzeczy jest nas w stanie zaskoczyć w polskiej piłce, serio. Ale trener, który w ciągu dwóch miesięcy zdołał zostać zwolniony dwa razy z jednego klubu? No, to pewien ewenement. Przywykliśmy do tego, że we Włoszech szefowie klubów potrafią w szalony sposób zwalniać i przywracać szkoleniowca do pracy nawet kilka razy w sezonie. Tyle że […]
25.11.2020