post
Jan Mazurek

Opublikowane 04.03.2020 11:29 przez

Jan Mazurek

Jak wydostać się z miasta, gdzie jest największe bezrobocie w Polsce i jak to możliwe, że nie istniała tam grawitacja? Dlaczego pamięta się tylko surowych nauczycieli i dlaczego on pamięta swoją nauczycielkę od matematyki? Za co w domu mógł dostać wieszakiem? Czym szczycił się Aleksandar Vuković, jaki sport walki trenował Nikola Mijailović i jaka w ogóle była ta szatnia Korony? W jakich okolicznościach Franciszek Smuda powiedział mu, że Artur Jędrzejczyk nałykał się gipsu? W jakich sytuacjach prosił prezesów od odstrzelenie całych grup zawodników? Czy faktycznie miał problem z alkoholem? Jak zmieniło się jego życie przez lata?

Na te i na wiele innych pytań w bardzo długiej i szczerej rozmowie odpowiada Marcin Sasal. Zapraszamy. 

***

Jestem trochę zaskoczony.

Czemu?

Bo są ważniejsi i ciekawsi ludzie ode mnie.

Skromność?

Realność. Nie wiem, kogo będzie interesowało, co mam do powiedzenia.

Pan chyba nigdy nie lubił mediów. 

Był taki okres, kiedy lepiej było nie publikować tego, co działo się wokół mnie. Miałem problemy rodzinne. To już jest za mną, ale uprzedzenie zostało z przyzwyczajenia. Swoje medialnie się udzieliłem. Coś zamknąłem, coś zostawiłem za sobą i sam widzę, że moje ostatnie miejsca pracy, a pracowałem w klubach trzecioligowych, nie należały do takich, w których można grzać się w świetle reflektorów. Z czasem zacząłem bardziej zajmować się szkoleniem trenerów. Przekazywaniem wiedzy. Moi koledzy podkreślają, że część prowadzących zajęcia to czyści teoretycy, a ja jestem jednym z niewielu, który na co dzień jest też czynnym trenerem. Zresztą moja praktyka jest też głęboko zakorzeniona, bo w Lublinie z prezesem Bartnickim zakładaliśmy przedszkole Motoru, więc mam również doświadczenie w pracy z dzieciakami, choć na dłuższą metę nie widzę się w tej roli. Brakowało mi cierpliwości, choć pracuję nad tym mocno i wydaje mi się, że znacznie się w tej materii poprawiłem.

Pracowałem na prawie wszystkich poziomach rozgrywkowych w Polsce. Właściwie na wszystkich, oprócz B-klasy, wszystkich, łącznie z reprezentacją Polski juniorów. Nie bałem się pracy ani w A-klasie, ani w okręgówce, wszędzie można się czegoś nauczyć. To chyba nazywa się pasja.

Był chyba taki okres w pana przygodzie trenerskiej, że nie nadawał się pan do pracy z młodzieżą. Brakowało panu cierpliwości, łagodności, tam jest często chaos, nie można krzyczeć na te dzieci, wyżywić się na nich, a pan miał zawsze tendencje do impulsywności.

Nawet to pytanie odpowiada niezdrowemu klimatowi, który się swojego czasu wokół mnie wytworzył. Sami pisaliście, że jak to Sasal może być trenerem młodzieżowej reprezentacji Polski, kiedy nie ma żadnego doświadczenia z młodzieżą. Trochę mnie to zabolało.

Proszę wytłumaczyć.

Chodziło wam o to, żeby mnie zdyskredytować.

Nie bądźmy śmieszni. Nie pasował pan charakterologicznie po prostu na tamtym etapie kariery do pracy z młodzieżową reprezentacją Polski.

Nie zgadzam się, zostałem potraktowany niesprawiedliwie. Miałem doświadczenie w pracy z młodzieżą – sześć lata pracy w Drukarzu, a to sześć lat pracy w klubie stricte młodzieżowym, a także praca w UKS Rembertów, czyli w klubie z dzielnicy Warszawy, który ze mną za sterami doszedł do półfinału mistrzostw Polski. Odpadliśmy z Amiką Wronki. Jak obliczyłem, z tamtego składu, sześciu chłopców zagrało na szczeblu centralnym. Wojtek Trochim, Kamil Majkowski, Andrzej Witan – zagrali w Ekstraklasie, Maciek Świdzikowski w I lidze, Maciek Buszko i Mikołaj Tokaj w II lidze. Myślę, że jest to coś wielkiego dla malutkiego klubu, który dziś przeżywa kryzys. Prowadziłem też reprezentację Mazowsza, bo dwa razy wygraliśmy Turniej Michałowicza i Turniej Deyny. Dwa razy z rzędu, a nie zdarza się to często. Takie sukcesy można zmierzyć.

Poza tym byłem koordynatorem OSSM-u, który zakładałem w Piasecznie, ten projekt istniał 15 lat, przez wiele lat organizowałem tam pracę, a wybił się stamtąd chociażby Mateusz Możdżeń, z którym miałem zajęcia, czy Rafał Leszczyński, z którym pracowałem całe pięć lat. Później z małego klubiku, bo grał w Raszynie, wziąłem go do pierwszoligowego Dolcanu Ząbki. Nie wiem, co z tą młodzieżą jest nie tak, skoro wielu zawodników u mnie debiutowało w bardzo młodym wieku. Weźmy takiego Mateusza Lewandowskiego – debiutował u mnie w seniorach. Tak samo Kuba Bąk, Ernest Dzięcioł debiutujący jako 17-latek w I lidze i wielu innych. Łukasza Zwolińskiego wyciągnąłem z juniorów i prezes Smolny pytał się mnie cały czas:

Co ty w nim widzisz? Przecież masz lepszych.

Ale coś w nim widziałem. Pierwsze jego mecze to moje czasy. Sebastian Rudol nie zadebiutował u mnie tylko dlatego, że jeździł na miesięczne zgrupowania młodzieżowych reprezentacji Polski u trenera Dorny. To było przed tym ostatnim medalem, którym teraz się wszyscy szczycimy.

PRUSZKOW 06.09.2015 MECZ 7. KOLEJKA I LIGA SEZON 2015/16 --- POLISH FIRST LEAGUE FOOTBALL MATCH: POGON SIEDLCE - ARKA GDYNIA 2:2 MARCIN SASAL FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Brązowy medal U-17 na Mistrzostwach Europy w 2012 roku?

Dokładnie, już wtedy był u mnie w pierwszym zespole. Nie prowadzę statystyk, nie wymienię wszystkich, ale sporo chłopców u mnie debiutowało. Nie wiem, skąd utarło się, że nie umiem pracować z młodzieżą.

Może dlatego, że ma pan opinię trenera bardzo surowego.

A których nauczycieli pan pamięta ze szkoły?

Surowych. 

Czy to źle, że jestem wymagający?

W dzisiejszych warunkach ma to swoje wady. Cywilizacyjnie zaczęliśmy powoli rozumieć, że nie sztuką jest zbesztać kogoś sto razy, a dużo trudniej, ale też bardziej wartościowo jest kogoś czegoś nauczyć za pomocą mądrej rady. 

Pan mnie nie zna i nie może pan propagować takich opinii o mnie, mówiąc kolokwialnie, wyssanych z palca. Chcemy, żeby w piłce grali ludzie charakterni. Te czasy doprowadziły zaś do tego, że w wielu szatniach nie ma materiału na kapitana. W czasie przerwy panuje cisza, wszyscy wystraszeni, żadnych podpowiedzi. Trener musi więc pełnić taką role przywódczą. Ja byłem w takich szatniach.

Chciałbym, żeby grali piłkarze, którzy umieją grać w piłkę, a niekoniecznie charakterni. 

Też bym chciał, ale niech jedno idzie w parze z drugim. Oddzielam cechy wolicjonalne od czysto piłkarskich, a jednak one na koniec się łączą. Każdy trener ma swój model piłkarza. Mój model to piłkarz z charakterem. Niejednokrotnie po przejściach. Niektórzy nie chcą z takimi trenować. Bo mogą odpysknąć, bo mogą odszczeknąć, mają swoje zdanie. Uważam, że tacy są przydatni, bo w tej chwili w Polsce mieć swoją opinię i umieć bronić swego, to nie lada umiejętność.

Miał pan piłkarzy, którzy panu pyskowali?

Nie, nie o to chodzi. Miałem takich, którzy podejmowali decyzje. Swoim autorytetem doprowadzałem do tego, że nie dochodziło między mną a zawodnikami do niepotrzebnych scysji. Oczywiście, zdarzyły się wymiany zdań, ale nigdy nie dawałem sobie wejść na głowę. Dlatego też części zawodników współpraca ze mną nie odpowiadała. Jeśli do piłkarza nie docierało, że idzie w złą stronę, to nasza współpraca się kończyła.

Tak było z Adasiem Frączczakiem. I proszę go o to zapytać. Był wypożyczony z Legii do Dolcanu Ząbki. Trzymał się w tej grupie z Artkiem Jędrzejczykiem i Wojtkiem Trochimem w klubie pierwszoligowym, po awansie, i niektórzy poszli dobrą drogą, rozwijali się, ale on miał trudny okres – dostał kopa najpierw od Legii, bo skończył mu kontrakt, a ja mu wcześniej mówiłem:

Pilnuj się, weź się do roboty, bo będzie źle.

A potem dostał kopa również od nas, bo nie przedłużyliśmy z nim umowy na kolejny sezon. Wrócił do Kołobrzegu, do swojej rodzinnej miejscowości i zaczął od zera.

Miał żal?

Nie wiem, później pracowaliśmy razem w Szczecinie i wszystko przebiegało normalnie.

Ale musieliście pogadać?

Był taki moment, że siedzieliśmy razem z jego żoną na trybunie i wymieniliśmy trochę wspomnień, ale generalnie pierwsze wrażenie Adasia było takie, że skoro przyjeżdża Sasal, to on musi pakować swoje rzeczy, bo za długo miejsca tu nie zagrzeje. A ja nie jestem do nikogo uprzedzony, tylko wymagam pewnych rzeczy, mam swój kodeks wartości i co by się nie działo, to ja się tego trzymam.

Czasami prezesi mnie nie słuchają. Chodzę i mówię: – Z tym trzeba się pożegnać, z tym koniecznie, z tym też, a temu trzeba dać jeszcze szanse.

Różnie to wychodzi, bo prezesi mają władzę i chętnie z niej korzystają. Często bywało tak, że najpierw mnie zwolniono, a potem prezesa. I mówiłem: trzeba było to zrobić w listopadzie, a jest czerwiec, efektu nie ma w postaci wymiernych korzyści na zasadzie przykładowego awansu, a są tylko kłopociki. Niektórzy nie szanują pracy.

Popełniał pan przy tym jakieś błędy? Odstrzelił pan kogoś, kto potem okazał się hitem?

To nie o to chodzi, w piłce zawodowej nikt nikogo nie będzie oszczędzał. Każdy musi walczyć ze swoimi słabościami. Niektórzy zawodnicy przy mnie odżyli, niektórzy potrzebowali zmiany klimatu, żeby pójść do przodu.

Piłka nie jest aż tak bardzo wyzuta z życia, żeby nie brać pod uwagę człowieka pod tą kreską, którą się na nim stawia. 

Nie zabraniam zawodnikom tańczyć na imprezach. To jest korzystne. Trening koordynacyjny.

….

Taniec? Oczywiście, że tak.

Taniec w klubie po kilku drinkach, to trening koordynacyjny wątpliwej jakości. 

To kwestia tego, co się robi dalej i do której godziny. Trzeba wiedzieć, że następnego dnia jest trening, następnego dnia jest mecz i trzeba się wyspać. Osiem godzin snu to absolutna podstawa. Bez tego ani rusz na dłuższą metą. Sen to najlepsza regeneracja. Czy ja nie popełniałem błędów? Popełniałem. Chociażby w tej materii: wracamy o czwartej rano z meczu. Daleko, późno. Czwarta nad ranem organizuję trening. Włączaliśmy światła na stadionie i zaczynamy. Tak było przykładowo w Kielcach. Uważam na dzisiaj, że to była głupota, bo piłkarze są zmęczeni i niewyspani po meczu. Wypadałoby im dać odpocząć. Według pana młody człowiek ma tylko trenować i grać mecze? Ma nigdzie nie chodzić, nie poznawać innych? Jest czas na pracę i czas na zabawę. To według mnie jest profesjonalizm.

Brzmi to kosmicznie. 

Tak było. Wielu trenerów tak robi. To nie jest tylko moja metoda. U nas się uczy jeden od drugiego. Patrzymy, jak pracują inni i przyjmujemy to. Nie było tak, że komuś to narzuciłem, bo to było ustalone z zespołem. Po siedzeniu w autokarze, trening jest dobrym rozruszaniem nóg, a dwa, że nie musieli następnego dnia przychodzić na godzinę dziewiątą, bo to chyba jeszcze gorsza wersja – wrócić o czwartej, położyć się spać, nastawić budzik na wpół do dziewiątej i pogonić na stadion, bez śniadania, bez regeneracji i w stanie niewyspania.

To po co w ogóle ten trening organizować?

No właśnie, może po to, żeby piłkarze nie tańczyli do którejś tam w nocy, to lepiej zrobić im trening. Natomiast uważam, że trzeba dotrzeć do świadomości zawodników i teraz treningów w niedzielę nie robię. Jak mamy mecz w sobotę, to robię wolne. Zresztą portugalski model szkoleniowy mówi, że po spotkaniu najlepiej dać zawodnikowi dwa dni wolnego, żeby potem mógł startować z wyższej półki. Tak między innymi przebiegały moje dyskusje z Goncalo Feio, który tłumaczył, że u nich zabraniają treningu dzień po. Oczywiście trudno w Polsce zorganizować to tak, żeby był też trening wyrównawczy dla tych, którzy nie grają, jest to też problem dla młodzieżowców, których jest kilku i pytanie, kiedy on zagra, bo to nie jest piąte koło u wozu, tylko perspektywiczny gracz. I każdy musi podejmować takie decyzje na własną ręką w lokalnym środowisku klubu, w którym pracuje. Tak jest na całym świecie.

Denerwowało pana, jeśli któryś z pana piłkarzy przyszedł na kacu na poranny trening?

Tak.

Wyrzucał pan z treningu czy kazał pan przykładowo dużo biegać, żeby ten piłkarz trochę pocierpiał?

Uważam, że karanie ruchem jest bez sensu. Za karę ma biegać? To nawet w pracy z dziećmi mówi się, żeby nie karać ruchem. Przynajmniej ja tak mówię.

Czemu?

Mamy zrobić pompkę. Pompka to złe ćwiczenie?

Dobre.

Nie karzemy rzeczą dobrą, to byłoby odwrócenie wartości.

Wydaje mi się, że taki skacowany gość dwa razy zastanowiłby się, czy następnym razem nie lepiej odstawić ostatniej kolejki, kiedy biegałby aż do torsji. A przy okazji nikt by na tym nie stracił, bo normalnie by z wami ćwiczył. 

Z dorosłymi ludźmi liczy się przede wszystkim rozmowa. Są też kary finansowe. Ale kiedy widzę skacowanego piłkarza, to nie wpuszczam go na trening. To jest pajacowanie. Zresztą wszyscy zawodnicy o tym wiedzą. To nie jest tak, że nikt nie wie, że jest zmęczony. Nie, to szatnia, wszyscy wiedzą.

I pewnie jeszcze połowa sztabu szkoleniowego. 

Gorzej, jak nikt nie podpowie. Pierwszy wie maser. To jest przełożenie szatni. Ma największy kontakt z zawodnikami. Nic nie ujdzie jego uwadze. Drugą taką osobą jest kierownik drużyny. O ile dobrze żyje z szatnią, a z tym jest bardzo różnie, bo są takie sytuacje, że kierownik jest ponad wszystkimi, bo jest prawą ręką prezesa.

KATOWICE, 24.10.2015 I LIGA PILKA NOZNA MECZ Rozwoj Katowice - Pogon Siedlce POLISH FIRST LEAGUE FOOTBALL GAME Rozwoj Katowice - Pogon Siedlce NZ MARCIN SASAL TRENER POGON FOT. MICHAL CHWIEDUK / 400mm.pl

Albo jest w klubie od trzydziestu lat i jest klubową legendą na równi z piłkarskimi legendami. 

Tak, nie możesz do niego nic powiedzieć, nie możesz się z nim kłócić, bo jest tutaj bardzo długo i nic do niego nie dociera. Natomiast on ocenia wszystkich. Łącznie z trenerem. Ciężką sztuką jest być w porządku wobec wszystkich.

A trener też musi być w porządku wobec wszystkich.

Powinien. Trzeba być na dobre i na złe, i że cokolwiek się stanie, to nie wszyscy muszą wiedzieć. Chodzi tu o media i świat zewnętrzny. Pewne rzeczy powinny zostawać w szatni. Teraz bardzo szybko wszystko wychodzi. I to też jest wina tego, że zawodnicy mają bardzo długie jęzory. Mają różne osobowości i potrzebują kogoś, najczęściej pośrednika transferowego, z którym zaczynają rozmawiać na różne tematy.

Od pewnego czasu nie ukrywam składu na mecz sobotni, bo i tak już wszyscy wszystko wiedzą w środę. Wystarczy, że menadżer zadzwoni do swojego zawodnika w danym klubie.

Grasz czy nie grasz?

Chyba gram.

Jak chyba, to gra, więc pyta dalej i sobie skompletuje skład. Potem kogoś o tym poinformuje i wie już całe środowisko. Dla mnie to bez sensu, żeby z czymkolwiek się kryć. Podam taką ciekawostkę. To było w Lublinie. Graliśmy mecz o dużym ciężarze gatunkowym. Podałem skład w środę. Bałem się trochę, że uśpię tym rezerwowych, ale tak się nie stało, bo wygraliśmy w tym okresie kilka meczów z rzędu i wszyscy ostro pracowali na swoją pozycję. Skorzystaliśmy na tym tylko, bo uśpiło to czujność przeciwnika. Do końca rywal nie wiedział, czy to blef, czy prawda.

Zawsze dziwiły mnie te wszystkie fiksacje z ukrywaniem składu.

Pamiętam, jak chłopaki z Canal Plus zżymali się na mnie, czemu ukrywam ten skład.

Czemu tego składu nie dasz?!

Nie, bo muszę trzymać do końca, jeszcze ktoś coś zobaczy i zrobi sobie przewagę.

To był błąd. Można ukrywać kwestię realizacji założeń taktycznych, a nie personaliów, których znaczenie jest drugorzędne. Każdy widzi, że jeśli w środę jednym rozdajemy niebieskie znaczniki, a drugim pomarańczowe, to wiadomo, którzy zagrają, bo wystarczy spojrzeć na usytuowanie pewniaków i to, kim się ich otacza. Poza tym, dlaczego ja mam cokolwiek ukrywać, skoro moim zadaniem jest przygotowanie zawodników na mecz. To jest bzdura, którą kiedyś stosowałem, dziś już bym tak nie robił. Choć też życie czasami pokazywało, że kogoś lepiej było zaskoczyć, nie dać mu za dużo myśleć, tylko z miejsca oddelegować go do gry i wtedy wypalało. Indywidualne przypadki, które trzeba było przetrzymać do końca. Kwestia praktyki, którą osiągnąłem.

Spotkał pan zawodników, których trzeba było tylko głaskać, żeby grali dobrze?

Oczywiście, lepiej się do takich nie odzywać niż skrytykować nawet w najlżejszy sposób, bo to zadziała jeszcze gorzej. Do każdego zawodnika trzeba podejść inaczej. Natomiast to jest takie ratowanie połowiczne tego zawodnika, bo on jest cały czas w fali krytyki mediów, kibiców i wszystkiego dookoła, a dochodzą jeszcze przecież też pretensje od kolegów z drużyny, nawet niewerbalne, ale widoczne, więc on nie jest od tego wolny. Uważam, że zawodnik musi uodpornić się na krytykę. Tak jak ja się uodporniłem. Dla mnie w tej chwili bez znaczenia jest to, co ktoś o mnie powie czy napisze. Nikt nie musi mi pokazywać wielu rzeczy. Mam swoje zdanie.

Do tego pan dopiero doszedł. 

Kiedyś mnie to bolało, przejmowałem się, martwiłem, nie znosiłem krytyki. To był etap w życiu. Zdarzył mi się nawet telefon do dziennikarza. Zdobyliśmy siedem punktów w trzech meczach, a w gazecie napisali, że to fatalny start. Gdzie graliśmy jeden mecz na wyjeździe, na terenie trudnym, i tam zremisowaliśmy 0:0. Potem na konferencji prasowej powiedziałem, że od nas oczekuje się trzynastu punktów w czterech meczach, więc wynik dwunastu można uważać za rozczarowujący. Tak było. Niektórzy myślą, że są narodem wybranym.

W większości polskich klubów dominuje takie myślenie. 

Ego rozbuchane do granic możliwości. Szkoda, że przełożenia na rzeczywistość nie ma. Niektórzy pchają się na awans, kiedy nie mają warunków infrastrukturalnych. Niektórzy budują akademię, a nie mają żadnego wychowanka w pierwszym składzie od lat. Abstrakcja. Poczucie bycia świetnym, kiedy się takim nie jest.

Pan się czuł świetny?

Nie, ja tak nie myślę. Uważam, że sporo osiągnąłem, jak na miejsce, z którego startowałem. Pochodzę z małej miejscowości, w której w tej chwili jest największe bezrobocie w Polsce. Urodziłem się w Skarżysku-Kamiennej, ale wychowałem się w Szydłowcu i o to miejsce chodzi. Grawitacja tam nie istnieje. Jak podrzuci się pięć złotych do góry, to nie zawsze spadnie na ziemię.

Pochodziła stamtąd premier Ewa Kopacz.

Dokładnie, ale też Dominik Furman. I był jeszcze taki zespół Azyl P. Śpiewali piosenkę Mała Maggie. Nie pamięta pan?

Za młody jestem. 

Kiedy rock się w Polsce kształtował, oni święcili swoje największe sukcesy. Były oczywiście lepsze zespoły – Lady Pank, Perfect, Bajm, Odział Zamknięty, ale oni też gdzieś tam się przewijali. Chłopcy z małej miejscowości, miasteczko 15-17 tysięczne, są rozpoznawalni. Jak na ten start, jak na wyjście z domu z plecakiem, udało mi się naprawdę sporo.

Łączy mi się to z tym, że kiedyś powiedział pan, że wychował się na ulicy. 

Miałem trudną sytuację. Rodzice się rozstali. Zostałem z ojcem, bo było łatwiej. Ojciec często wychodził z domu, zostawiał mi jakieś tam pieniądze i tyle z tego było.

Wystarczające pieniądze?

Nie, w domu niczego nie brakowało, przyzwoite pieniądze, za które dało się funkcjonować. Samodzielność nastolatka wzięła górę. Po jakimś czasie to zrozumiałem. Jak miałem ponad osiemnaście lat, to wróciłem do matki, i wtedy to zrozumiałem. Wiedziałem, że jest to trudna decyzja, ale długo tam nie pomieszkałem, bo zaraz spakowałem plecak i wyjechałem do wielkiego miasta – Warszawy.

Już był pan wtedy całkowicie samodzielny? Czasami tego nie osiąga się nigdy.

Tak, najpierw mieszkałem w akademiku, potem wynajmowałem mieszkania – mieszkałem i na Pradze, i na Bielanach, i w kilku innych miejscach, wszystko po to, żeby sobie radzić.

PRUSZKOW 06.09.2015 MECZ 7. KOLEJKA I LIGA SEZON 2015/16 --- POLISH FIRST LEAGUE FOOTBALL MATCH: POGON SIEDLCE - ARKA GDYNIA 2:2 JAKUB WOJCIK MARCIN SASAL FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

W którym momencie wiedział pan, że jest samodzielny?

Jak miałem trzynaście-czternaście lat. Decydowałem o sobie. Nikt mnie nie kontrolował, więc musiałem myśleć, w jaki sposób nie skręcić ani w prawo, ani w lewo, ani nie zacząć iść do tyłu, tylko poruszać się przed siebie, po swojej ścieżce. Byłem bardzo konsekwentny, jak zbliżała się matura, to siadałem i się uczyłem.

Dobrze się pan uczył?

Moi rodzice byli nauczycielami. Mama uczyła geografii, ojciec uczył PO, ZPT, takich rzeczy. Dali mi wykształcenie i wychowanie w tym duchu. Zresztą inni nauczyciele też. Wcześniej pytałem pana, którego nauczyciela ze szkoły pan pamięta najlepiej – tego surowego czy tego łagodnego? No to ja pamiętam panią Kałużyńską, która uczyła matematyki. Pamiętam, że na przerwach graliśmy w piłkę, a wraz z dzwonkiem od razu biegliśmy do sali, bo za spóźnienie było linijką po łapie. Pierwszy dostawał jedną, drugi dwie, trzeci trzy, czwarty cztery, piąty pięć i tak aż do ostatniego. Dziesiąty dostawał już dziesięć.

Zdarzyło się panu dostać dziesięć uderzeń linijką?

Nie, nigdy nie byłem ostatni, szybko biegałem, zazwyczaj dostawałem niewiele uderzeń. Drewniana linijka. Nie można było też naskarżyć do rodziców, bo może nie dostałbym ochrzanu, ale wieszakiem już jak najbardziej.

Przenośnia?

Nie, drewnianym, dosłownie. Inne wychowanie, inne zasady, nie można było skarżyć. Nauczyciel to był ktoś. Zapamiętałem tego nauczyciela, który był wymagający. W podstawówce, przy tej nauczycielce, tak się nauczyłem matmy, że przez całą szkołę średnią nie robiłem nic, bo nikt tego ode mnie nie wymagał. Podstawy miałem wykute na mur. W technikum problemów nie miałem żadnych. Matury pisemne zdałem na piątki. Natomiast z tego względu, że nie byłem zbyt grzeczny, źle trafiłem na zadania z ustnego języka polskiego. Pani chciała mi udowodnić brak wiedzy i nie pozwoliła mi na poprawki, więc dostałem dwójkę na półrocze i nie mogłem być zwolniony z ustnych egzaminów maturalnych. Ostatecznie sobie poradziłem, choć nie było łatwo.

Wszyscy moi koledzy szli na AGH do Krakowa, a ja sobie wymyśliłem AWF w Warszawie. Egzaminy były wcześniej. Trudna decyzja.

Był pan związany z kolegami?

Byłem z nimi blisko, ale to jest właśnie stanowienie o sobie. Nauczyciel od WF-u przygotowywał mnie do tych egzaminów, bo nawet nie wiedziałem, co i jak. Było dwunastu kandydatów na jedno miejsce. I ja się sam nauczyłem biologii, której nie miałem w szkole. Na egzaminie zdałem ją na trójkę z plusem. Bez ściągania.

Zawsze miałem taki sposób uczenia się, że niczego nie odkładałem. Jeśli trzeba było siedzieć, to siedziałem. Jeśli trzeba było rozwiązywać testy, to je rozwiązywałem. Bez żadnego lenistwa. Teraz ostatnio śmiałem się, że chyba jestem w tym osamotniony, bo 31 grudnia 2019 dostałem kilka prac dyplomowych od trenerów, którzy starają się o licencję UEFA A. To był również dzień deadline’u. Chcieli, żebym miał co robić w Nowy Rok. Kochani trenerzy (śmiech). Ale sprawdziłem.

Absurdalne. 

Pytanie, czy ja pomagam ludziom, czy tylko ich kasuję?

Może jedno i drugie?

Lubię normalne sytuacje. Ktoś przyjdzie, przeprosi, przyzna, że trochę zawalił albo do czegoś akurat się nie przyłożył.

Mam wrażenie, że młodzi ludzie mają problem z przykładaniem się do rzeczy naprawdę ważnych na dłuższą metę. Zajmują się czymś albo na chwilę, albo bez przekonania, albo z nadmiernym zapałem, nieprzystającym do rzeczy, którą wykonują i to się szybko wypala. 

Dlatego trzeba być wymagającym. Tylko trzeba wyczuć, czy restrykcje zawsze dają efekt, czy może czasami trzeba dać szansę. Trzeba wziąć takiego chłopaka, pokazać mu to, że trochę przesadził, że mógł tę pracę wysłać wcześniej i pokazać mu, że takim samym będzie trenerem – będzie wymyślał sobie z głowy pewne rzeczy, nie napisze sobie konspektu, będzie wszystko robił na ostatnią chwilę. To do niczego nie prowadzi. Pokazuję wiele rzeczy, które robię w różnych klubach. Prowadziłem różne dzienniki – w formie elektronicznej, bo tak wymagał ode mnie pracodawca, w formie papierowej dla siebie, to daje pewien pogląd.

Można rozwinąć temat. 

Zamieszczałem tam swoje spostrzeżenia – kto się spóźnił na trening, kto akurat trenował gorzej, kto akurat trenował lepiej i tym podobne. Pewne zapiski tam są. Zawodnicy czasami przychodzili do mnie na rozmowy i pytali:

Dlaczego nie gram?

Wtedy otwieram taki dziennik, patrzę, bo wszystkiego nie pamiętam i mu to wszystko przypominam. To też jest ocena pracy sztabu medycznego, obciążeń treningowych, intensywności tych treningów. Łatwiej to wszystko monitorować.

Ostatnio przyjechał do mnie, do KSZO Ostrowiec Świętokrzyski, maser drużyny przeciwnej, którego zatrudniałem w Motorze, zaczepia mnie:

Co to się stało, że zemdlał u ciebie chłopak na treningu.

Wiesz, był nieprzystosowany do treningu na tej intensywności.

Są kolosalne zaniedbania w szkoleniu i przygotowywaniu juniorów w naszym kraju. Oni nie są gotowi, żeby wchodzić do dorosłej piłki.

Zemdlał u pana ktoś na treningu?!

Tak, trochę mu się w głowie zakręciło, miał problemy ze świadomością, nie dał rady. Zresztą nie pierwszy raz miałem taką sytuację. To jest normalna sytuacja treningowa, tylko trzeba być na to przygotowanym fizycznie, walczyć ze słabościami. Jeśli u nas nie robi się z młodzieżowcami techniki i taktyki, to gdzie dopiero przygotowanie motoryczne. Szkolenie juniorów jest ogromnie zaniedbane. To ogromna dziura w szkoleniu. Rozwinęliśmy się w pracy z dziećmi. Zaczyna to wyglądać dobrze. Na tym etapie potrafimy rywalizować z klubami europejskimi. Często wygrywamy w kategoriach U-11, ale już w U- 17 dostajemy lanie .

W ogóle nie zakłada się, że niektórzy chłopcy są późno dojrzewający, że potrzebują czasu, żeby się rozwinąć, że nie wskoczą od razu do gry na najwyższym poziomie z seniorami. Bierzemy garściami z Europy to, co jest tam dobre – włoska Primavera to U-23, niemieckie rezerwy klubów to U-23, tak samo w Anglii, tak samo w innych krajach, a my kasujemy zawodników na poziomie U-18. To nigdy nie będzie doświadczony zawodnik. Te pięć lat jest mu potrzebne do tego, żeby dojrzał. Same siłowe możliwości piłkarzy kształtują się między 20. a 30. rokiem życia. Nie wcześniej. Tłumaczę to moim trenerom.

Wróćmy do wątków seniorskich. Pan jako trener preferuje raczej toporny futbol, prawda?

Znowu pan przesadza, ale powiedzmy, że skuteczny.

Nie wiem, czy skuteczny.

Do Korony Kielce przychodziłem po Marku Motyce i nie było tak, że nie mieliśmy wyników.

Zrezygnował pan z szarańczy. 

Można się śmiać, ale myślę, że mówiąc, że graliśmy topornie, dotknie pan paru zawodników. W składzie był przykładowo Aleksandar Vuković. Czy był drewniany i nie grał po ziemi? Dalej Stano, Hernani, Edi, Niedzielan, Gajtkowski, Wilk, Golański, Jędrzejczyk, Jovanović, którego ściągnęliśmy i do tej pory gra w Polsce.

Oprócz Ediego i Niedzielana, to bym powiedział, że sami twardziele. 

Nie przestaję wymieniać: Nikola Mijailović – jeden z najlepszych obrońców dekady w polskiej Ekstraklasie.

Twardy, bałkański charakter.

Po treningu szedł na judo dodatkowo. Poćwiczyć.

Maciej Tataj opowiadał mi, że był liderem szatni. 

Nie tylko szatni, ale też klubu, bo potrafił rozmawiać z księgowością, z dyrektorami, z prezesami klubu.

Widział pan, żeby ktoś się pana bał?

Podobno nie sprawiam dobrego pierwszego wrażenia. Jak się mnie pozna lepiej, to się o mnie zmienia zdanie, ale spotkałem się z tym, wiele osób mi to mówiło, ale myślę, że ważny jest efekt końcowy, a nie początkowy. Mówiono mi, że wyglądam na pewnego siebie. Na pewno nie jestem miękki. Poradziłem sobie nawet z Mijailoviciem, z którym nie każdy by sobie poradził, nie każdy by akceptował pewne rzeczy, ale ja dałem radę. Współpracowaliśmy, był między nami pewien dystans, szacunek do siebie i wystarczyło. Ciężko powiedzieć, dlaczego tak jest, ale już taki jestem.

Spotkał pan kiedyś zawodnika, który chciał pokazać panu, że jest wyżej od pana w hierarchii?

Nie było takiego przypadku. Natomiast w Pogoni mieliśmy na prawej obronie Słowaka Petera Hricko, w środku obrony Brazylijczyka Hernaniego, obok nich Emila Nolla, który był Kongijczykiem, a poza nimi grał jeszcze ktoś zupełnie innej narodowości i z każdym trzeba było się dogadać w prostej sprawie – czy napastnik, kiedy wybiega do piłki ma być odpuszczany czy trzymany przy bliskim kryciu? To są niuanse, z którymi trzeba się uporać. I ktoś z tych zawodników twierdził, że on grał w Lidze Mistrzów i tak zawsze był uczony, ktoś w innej lidze był uczony jeszcze inaczej, a ja musiałem w to wejść i zdecydować, przekonując wszystkich do swojej racji. To nie jest łatwa sprawa.

Jak współpracowałem z Pavolem Stano, który w Jagiellonii nie miał dobrego okresu i wyglądał fizycznie źle, za to po przepracowaniu zimy ze mną, okazało się, że jest jednym z najlepiej przygotowanych motorycznie graczy w lidze. W pierwszych czterech meczach zdobył trzy bramki po stałych fragmentach gry, co dało Koronie ważne punkty.

Potem grał na ataku. 

U trenera Ojrzyńskiego. Nie dziwiłem się, bo sam widziałem, jak zostaje po treningach i kończy dośrodkowania strzałami. Mówię o tym charakterze. On grał też w Lidze Mistrzów. Mógł mówić sobie, że skoro doszedł na sam szczyt, to co my tutaj robimy, czego się ode mnie wymaga, była dyskusja, ale to jest kwestia słuchania. Ja nie pozjadałem wszystkich rozumów świata.

Może sprawia pan takie wrażenie. 

Może, ale pewnych rzeczy nie przeczyta się w książce, pewne rzeczy trzeba zrobić na boisku pod wpływem intuicji. Kiedyś, jak funkcjonowała firma ProZone i poszliśmy bardzo mocno w statystyki, które nam ona dostarczała, to zawodników to denerwowało, bo są sytuacje, kiedy trzeba podejmować decyzje natychmiast, automatycznie. Pamiętam, że była taka sytuacja, że Vuko chodził po klubie i pokazywał wszystkim, że w rankingu Arsene’a Wengera, spośród wszystkich lig Europy, jest na trzecim miejscu w jakiejś kolejce ligowej. Ten ranking to było dziesięć punktów – zawierających podania, ich celność i tym podobne – z których powstał procent, sytuujący Vuko na trzeciej pozycji w Europie. Chwalił się na prawo i lewo. Proszę bardzo, to ja.

Faktycznie to dawało jakiś pogląd?

Tak, tak było, mógł być z tego dumny. To była fajna wskazówka i motywacja dla zawodników. Mogli zobaczyć, ile mają strat, ile mają przebiegniętych kilometrów i w jakim tempie. Natomiast dokąd my zmierzamy, kiedy zawodnicy drugoligowi, a są tam byli reprezentanci krajów, ciekawi młodzieżowcy, piłkarze z niezłymi CV, zaliczają po trzy-cztery dryblingi po jednej stronie i trzy-cztery dryblingi po drugiej stronie. Jak my gramy w piłkę, skoro nie potrafimy podjąć walki jeden na jeden. To są dylematy, które wynikają ze statystyk. Optycznie tego nie widać, bo zespół gra podaniami, ale zespół gra podaniami w komforcie.

SULEJOWEK 01.09.2015 30. TURNIEJ O PUCHAR SYRENKI U-17 MECZ: POLSKA - CYPR 4:0 --- SYRENKA CUP TOURNAMENT U17 MATCH: POLAND - CYPRUS 4:0 JANUSZ BASALAJ MARCIN SASAL FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Dlaczego więc, przy tej całej świadomości, pana zespoły nie grały ładnie?

Proszę mi powiedzieć, czy tylko Korona grała taki futbol?

Dużo drużyn tak grało i gra. 

Nie przypominam sobie, żeby za czasów Maaskanta w Wiśle, oni grali tam jakąś spektakularną piłkę. Proszę popatrzeć na innych zagranicznych trenerów pracujących w naszej lidze. Czy dokonaliśmy skoku do przodu? Wcześniej odpadaliśmy z pucharów wiosną, teraz już jesienią nie gramy. Ale jest szansa, puchar konfederacji. (śmiech)

Nie no, momentami się to przyjemnie oglądało. 

Jakoś Korona nie przegrała wtedy z Wisłą. Zabraliśmy im też wtedy mistrzostwo Polski. Wygraliśmy z nimi 1:0 na wyjeździe i pozbawiliśmy ich pierwszego miejsca w tabeli.

To z trenerem Maaskantem sobie ręki teraz nie podacie, jak przyjedzie do Polski na jakąś konferencję trenerów MZPN.

Podamy sobie. Nie jestem na nikogo obrażony.

Naprawdę?

Przechodzi mi szybko. Nie czuję negatywnych emocji do nikogo.

Nawet, jak ktoś zmuszał pana do spakowania walizek? To najcięższy moment w karierze każdego trenera.

Na pewno w czasach Motoru miałem duży żal do prezesa Bartnickiego, bo inaczej się umawialiśmy. Spakowałem się, kiedy mieliśmy trzy punkty straty do  miejsc premiowanych awansem. Zwolniono mnie po remisie. Później zespół przegrał jeden mecz i nie awansował. Kto wie, jakby to było, jeśli prezes posłuchałby mnie i wyrzucił czterech piłkarzy wcześniej.

Brzmi to bezdusznie. 

Wiem, ale w tym biznesie liczy się efekt końcowy. Nikt nie będzie pamiętał, czy się będzie grało ładnie, czy skutecznie. Proszę zobaczyć, w Legionowie zrobiłem awans z zespołem bez większego doświadczenia. Wygraliśmy piętnaście meczów z rzędu. W klubie też nie było różowo. Jeżeli przychodzisz codziennie i pokazujesz:

Może weźmiemy tego zawodnika?

Nie mamy kasy.

A może tego?

Nie mamy kasy.

To tak się nie da na dłuższą metę funkcjonować. Po co mamy pchać się do wyższych lig, jak nie mamy kasy? Po co mamy pchać się do wyższych lig, jak nie mamy nawet boisk? Myślenie bezsensowne. Udało się wygrać piętnaście meczów z rzędu, ale udało się też przegrać osiem z rzędu. Taka jest historia trenera. W Szczecinie miałem serie dziewięciu meczów bez porażki, w Kielcach tak samo, ale były też serie gorszych meczów, bo przez ileś tam czasu nie wygrywaliśmy na wyjeździe.

W Siedlcach, po barażach w pierwszej lidze, zostało w klubie dwóch piłkarzy. Resztę trzeba było dobrać. Zbieraniną utrzymaliśmy ligę. Zawodnicy wyrzuceni z innych klubów, oddani nam, dzisiaj robią karierę: Wrzesiński zarabia krocie w Kazachstanie, Augustyniak wrócił do większego grania i gra w Rosji, Rybicki odbudował się po nieudanym czasie w Widzewie. Zawodnicy po współpracy ze mną korzystają.

Zastanawia mnie jedno: wobec tego, że też nie miał pan w życiu łatwo, jak to możliwe, że jest pan w stanie patrzeć na tych zawodników tylko przez pryzmat ich piłkarskiej przydatności? Trochę w tym wszystkim odejmuje im pan takich ludzkich cech. 

Znowu bazujecie na opinii tych, którym nie wyszło, albo złośliwych, czy leniwych. Daję drugie szanse. Frączczak nie dostałby drugiej szansy, a dostał. Trochim nie dostałby drugiej szansy, a dostał. Wielu zawodników tak samo.

A jednak potrafi pan pójść do prezesa i prosić o wyrzucenie zawodnika. 

Czasami zawodnicy nie pasują do koncepcji albo przychodzą do mnie i proszą o zmianę pozycji. Przykład Pietruszki. U mnie grał na lewej obronie, u trenera Płatka na skrzydle, a u trenera Mandrysza na ósemce. Fenomen?

Nie.

Został źle dopasowany. Trzeba szukać deficytów. Teraz miałem taką sytuację, że na środku obrony dysponowałem czwórką zawodników – dwóch doświadczonych i dwóch młodzieżowców. Jeden młody 2001, drugi 1999. Przywołałem na rozmowę tego drugiego.

Widziałbym cię na pomocy.

Dlaczego?

Bo zobacz, tutaj jesteś czwarty do grania, to twój ostatni rok jako młodzieżowiec, raczej będę stawiał na tego 2001, bo jest bardziej perspektywiczny w perspektywie przyszłego sezonu. A na pomocy będziesz miał większe szanse grania.

To ja nie chcę.

Czego nie chcesz?

Nie chcę grać w pomocy.

I zszedł do okręgówki. Nie rozumiem tego kompletnie. Wyrzucił wszystko, co ja mówię do kosza. Gdzie jest ambicja? To jest dla mnie coś nowego. Młodzi ludzie są tak roszczeniowi i bardzo szybko się poddają. Kompletnie tego nie rozumiem.

Przeszkadzają panu w szatni smartfony?

W Legionowie zawodnicy grali mecze z telefonami, bo korzystaliśmy z aplikacji mierzącej parametry motoryczne w meczu, więc nie było z tym problemu. Na meczu w Łomży Kacper Będzieszak wyjął telefon po strzeleniu czterech bramki i zrobił selfie z kolegami na boisku (śmiech). Żyjemy w takich czasach, że telefon ma każdy. Nie jestem zwolennikiem regulaminów, chociaż czasami miałem regulaminy i zostawałem trochę ich niewolnikiem. Powiedzmy, że byłby zapis o tym, że jeśli zawodnik przyjdzie napity na trening, to trzeba go wyrzucić z drużyny. Jeśli przyjdzie osiemnasty zawodnik z drużyny, to okej, mogę go wyrzucić. Ale jeśli przyjdzie największa gwiazda, to co mam zrobić? Odwołać zapis? Przecież to jest utrata autorytetu. Regulamin musi być dla wszystkich.

Znalazłem złoty środek. Denerwowało mnie przekopywanie piłkochwytu, więc ustaliłem, że taki strzał, to są dwa złote do skarbonki. W niektórych klubach była dyszka. To samo jeśli chodzi o dziurę w dziadku. I to wpływa na nich pozytywnie. Koncentrują się. Oprócz intensywności, zwiększa się skupienie. Zawodnicy na moich treningach są skoncentrowani. Tak do nich docieram.

Może się boją.

Może, nie wiem, dużo się nauczyłem przez te lata. W klubach nigdy nie przychodziłem na gotowe. Zazwyczaj trafiam na sprzątanie świata, jak to nazywam. Muszę dokonywać znaczących rzeczy –  niejednokrotnie trudnych wyborów, muszę wymieniać zawodników, wprowadzać nowych, dokonywać rewolucji. Jeśli w jednym klubie było tak, że można było się ładnie ubrać w garnitur i pójść na konferencję, bo były klubowe garnitury, a nie ma piłek, to nie o to chodzi, nie ten klub.

W Dolcanie też zaczynaliśmy od zera grając w III lidze i tłumaczyłem prezesowi Szczęsnemu, że nie może być tak, że gramy pięcioma różnymi rodzajami piłek, a jeden chłopak ma dres Olimpii Warszawa, drugi kogoś tam, a trzeci kogoś jeszcze innego. Prezes mówił zawsze, że to nie jest Real Madryt, ale to jest sytuacja płynna. Po jakimś czasie to się zmieniło. Rozmawiamy, żeby pewne rzeczy poprawić.

Prezes Szczęsny też mówił zawsze, że ładnie to się gra w filharmonii. Dlatego może nie ładnie, tylko skutecznie. Wajcha na stronę wyniku.

Spotkał pan kiedyś zawodnika, który był liderem drużyny, a nie był lubiany przez zespół?

Zdarzyło się, ale w piłce seniorskiej to już nie jest zabawa w kopanie piłki, tam się zarabia na tym pieniądze. Zawsze powtarzam moim chłopakom, że nie musimy się zapraszać na imieniny, ale jeśli on pomaga drużynie, to nawet z jego podłym charakterem, powinniśmy to akceptować. Modne jest wkupne, ale nie każdy jest na nie zapraszany albo nie każdy na nie przychodzi.

Trener jest zapraszany na wkupne?

Byłem dwa razy, ale tylko na pierwsze pół godziny, potem poszedłem. Zaprosili mnie, bo uważali, że jestem częścią drużyny i nikomu nie będę zawadzał. Ale w większości przypadków nie chcą, żeby trener pewnych rzeczy widział.

Najgorsze co się może trenerowi przydarzyć, to być bardziej człowiekiem niż trenerem? Jeśli teraz opowiada pan o merytorycznym punkcie widzenia, to dyskutujemy na poziomie merytorycznym. Ale kiedy na świat wychodzi życie prywatne trenera, to automatycznie ta optyka i tematyka się zmienia. W pewnym momencie nagle zaczęto na pana temat plotkować – Marcin Sasal jest alkoholikiem, Marcin Sasal jest pieniaczem, Marcin Sasal jest nałogowym palaczem papierosów. Irytowało to pana?

Nie wiem, czy to najgorsze, co może przydarzyć się trenerowi. Dużo nieprawdziwych informacji na mój temat rozsiała moja była żona. Potrafiła dzwonić do władz PZPN i MZPN, oczerniając mnie w oczach innych. Niektórzy moi wrogowie to wykorzystali. Myślę, że na moją impulsywność, oraz pewne sytuacje w jakich się znalazłem miało wpływ to, co działo się wokół mnie. Ale to już mam za sobą…

Nie było dla pana niezręczne obcych ludzi, żeby odpowiadać na pytania, czy jest pan alkoholikiem?

Widocznie ktoś chciał zrobić mi kuku, nie podobało się ludziom, że pracowałem w Ekstraklasie, że pracowałem w młodzieżowej reprezentacji Polski. Myślę, że na moją impulsywność, to jaki się czasami wydawałem, również miało wpływ to, co działo się wokół mnie.

Zdarzyło się panu przesadzić w szatni? 

Kiedyś nakrzyczałem niepotrzebnie na młodzieżowca. Miałem moralniaka. Pogadaliśmy, wyjaśniliśmy wszystko, choć coś pewnie w nim zostało. Ale co, uważa pan, że szatnia to miejsce, gdzie nie można się unieść?

Jeśli ma pan wielu zawodników wrażliwych w szatni, to po co się wyżywać, skoro nie prowadzi to do niczego?

To jak oni się znaleźli w tej szatni?

Są różni ludzie. 

Miałem w szatni do czynienia z wieloma kulturami, z wieloma religiami, z wieloma sytuacjami i naprawdę byłem tolerancyjny. Pomagałem. Tłumaczyłem przykładowo, że Ramadan nie obowiązuje w podroży. Jeden z zawodników pojechał specjalnie do klasztoru, żeby jego duchowy przywódca dał mu specjalnie pozwolenie na jedzenie posiłków, bo on trenuje w sporcie i musi regularnie jeść. Dostał zgodę. Jak to miałoby w ogóle wyglądać? Nie jeść od wschodu do zachodu, a zarazem mieć dwa treningi dziennie? Ciężko, ale to jest kwestia rozmowy, można to uszanować, jeśli potrzebowałby tego dla swojego komfortu psychicznego.

Trzeba kształtować swój charakter. Jeśli nie jesteś pewny siebie, to nie będziesz funkcjonować dobrze. I z tym się nie rodzisz. Możesz poprawiać, możesz doszkalać, możesz modyfikować swój charakter. Jeśli ktoś jest słaby, to drugi raz go na moją łajbę nie zaproszę.

PRUSZKOW 01.08.2015 MECZ 1. KOLEJKA I LIGA SEZON 2015/16 --- POLISH FIRST LEAGUE FOOTBALL MATCH: POGON SIEDLCE - DOLCAN ZABKI 0:4 MARCIN SASAL FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Jest pan dalej pracholikiem?

Lubię coś robić. Nie umiem inaczej. Jak mam trochę wolnego, to szukam sobie roboty. Moją inspiracją są moje dzieci. Mają po kilka lat, muszę im poświęcać czas. Ciężko jest wziąć komputer do domu i przenieść pracę do domu. Często Justyna mówi mi:

Idź na górę, zamknij się i zrób, co masz zrobić.

Ale dla mnie nie ma takiego komfortu, bo wiem, że oni są na dole. Starszej córce nie poświęciłem wcześniej tyle czasu, ile powinienem, i stąd też część moich problemów. Zawsze gdzieś biegłem, zawsze gdzieś jakieś szkolenia, zawsze coś do zrobienia, zawsze jakieś przenosiny i nie było dla niej czasu.

Choć też w pewnym momencie potrafił pan przedłożyć czas dla córki nad pracę w klubie. 

Jestem w małym procencie ojców, którzy dostali sądownie prawa do opieki nad córką, więc ma to swój wymiar. To były trzy lata gimnazjum. Musiałem zrezygnować z pracy, nie mogłem wyjechać do innego miasta, musiałem wszystko zorganizować, żeby rano wyjechać na kolejkę, bo mieszkamy pod Warszawą, a córka jeździła na Powiśle do szkoły, musiałem chodzić na wywiadówki, bo sprawdzano mnie z każdej strony, miałem naloty o każdej porze dnia i nocy. Ten etap mam za sobą.

Teraz wychowujemy wspólne dzieci z Justyną i też mój ograniczony czas wykorzystujemy maksymalnie. Ostatnio na kontrolę kursu pojechaliśmy całą rodziną. Zrobiłem wszystko, co miałem zrobić, a wieczorkiem zjedliśmy razem obiad.

Jest pan surowym rodzicem?

Raczej pobłażliwym. To Justyna jest tym złym rodzicem, a ja tym dobrym. Przynajmniej ona tak mówi (śmiech). Kupuję często jakieś prezenty, niespodzianki dla chłopaków, staram się, żeby chwilowy brak ojca im czymś zastąpić. Często jest tak, że wracam późno, kiedy chłopaki już śpią, ale widzimy się rano, bo oni wstają wcześniej – zjemy razem śniadanie i zadają mi pytania:

Tato, kiedy wrócisz?

Wyjeżdżam, będę jutro popołudniu.

A gdzie będziesz spał?

I to do mnie trafia. Oni się tym interesują.

Zresztą też była taka grupa zawodników, o których się mówiło, że jest pan ich tatą. 

Chociażby Artek Jędrzejczyk. Chłopak zaimponował mi wszystkim. Próbowałem go polecić do reprezentacji Polski. Rozmawiałem z trenerem Smudą. Powołał go na mecz z Kamerunem, ale później dzwoni:

Kogo ty mi dałeś? Przyjechał chłop, gipsu się nałykał i jaki efekt? 0:3 z Kamerunem przegrałem!

Kurwa, on nawet nie zagrał, a ty mówisz, że przegrałeś przez niego z Kamerunem?!

Coś widziałem w tym chłopaku, próbowałem go na różnych pozycjach i to, że akurat zagrał u mnie na prawej obronie, to była potrzeba chwili. Pamiętam, że graliśmy ze Śląskiem Wrocław. Jędza zrobił dwa wślizgi – jeden na Ćwielongu i żółta kartka, drugi na Madeju i druga żółtka kartka. Konsekwencja? 20. minuta, czerwona kartka, szatnia, prysznic, gramy w osłabieniu. Tolerowałem to, rozmawiałem o tym z nim i nigdy nie powiedziałbym, że do niego jest ciężko trafić. To jest kwestia nadawania na tych samych falach. Jędza miał taką pozę, że lubił dowcipkować, gęba mu się nie zamykała, ale jeśli były pewne wymagania, to umiał być skoncentrowany. Myślę też, że on tymi żartami, tymi jajami, dodawał sobie po prostu pewności i odwagi. To był młodzieżowiec, któremu ciężko było wejść w nowe środowisko. Przyjechał z Dębicy, z domu z problemami rodzinnymi, ciężko było mu się znaleźć, a tak każdy go lubił. Nie było chłopca, który nie lubił Jędzy.

Najważniejsza wartość w pana życiu?

Rodzina. Tego, czego brakowało mi zawsze. Nie miałem nigdy wsparcia, kogoś, do kogo mogę zadzwonić, gdy jest źle. Potrzebowałem czasami dobrego słowa od rodziny, takiego zwykłego ciepła i to chcę dać moim dzieciom. Bo najprościej jest wysłać kasę, ale nie o to chodzi. Rozmowa o niczym jest najważniejsza. Pogadanie. Moja córka kiedyś powiedziała mi:

Tato, chodzi o to, żeby pogadać. O nic więcej.

Tak, o to właśnie chodzi.

ROZMAWIAŁ: JAN MAZUREK

Fot. 400mm.pl

Jan Mazurek

Jeśli dożyje stu jeden lat, będzie żył w trzech wiekach. Od 2019 roku na Weszło. Lubi rozmawiać z ludźmi i zadawać pytania. Jego ulubioną formą dziennikarską jest wywiad. Głównie polska piłka, ale niech ręka pańska chroni go od ograniczenia się w czymkolwiek.

Opublikowane 04.03.2020 11:29 przez

Jan Mazurek

Fuksiarz
07.05.2021

Najwyższe wygrane w Fuksiarz.pl

Znacie to uczucie, kiedy nie wejdzie wam jeden mecz? Niestety, każdy je zna. Ale zdarzają się i tacy fuksiarze, którym kupony wchodzą rzutem na taśmę. W ostatniej akcji meczu. W doliczonym czasie gry. To coś, jak zdążyć z zakupami w sklepie minutę przed godziną dla seniorów. Wybraliśmy kilku szczęściarzy, do których los się uśmiechnął i […]
07.05.2021
Weszło
07.05.2021

Typuj zakłady na Galę Ekstraklasy w Fuksiarz.pl!

Starzyński z golem z rzutu wolnego po kursie 20.00? Makana Baku z dwoma golami do końca sezonu po kursie 15.00? Błażej Augustyn z żółtą kartką po kursie 4.00? Do tego możliwość obstawienia kto zgarnie nagrody Ekstraklasy? Fuksiarz.pl przygotował specjalnie dla was zakłady specjalne na Ekstraklasę. Nie mówcie, że nie ma okazji, bo byście zgrzeszyli. Czym […]
07.05.2021
Fuksiarz
07.05.2021

Puchar Fuksiarza. ROZPOCZĘŁA SIĘ WALKA O FINAŁ!

We wtorek i środę Liga Mistrzów. W czwartek Liga Europy. A dzisiaj my. Puchar Fuksiarza wchodzi w najbardziej bezwzględną fazę. Nadeszła pora na oddzielenie ziarna od plew, prawdziwych Kilerów od popierdółek. Nadszedł też czas pogardy dla przegranych, czas chwały dla zwycięzców. Półfinały naszego redakcyjnego pucharu rozpoczynają się już teraz. Pamiętajcie – całość nakręca Fuksiarz.pl, to […]
07.05.2021
Fuksiarz
01.05.2021

Valencia namiesza w walce o mistrzostwo Hiszpanii?

Czasy dla kibiców “Nietoperzy” są, jakie są. Valencia sama nie ma szans włączyć się do walki o tytuł, a w obecnym i poprzednim sezonie szczytem jej marzeń jest walka o miejsce w środku stawki. Ale nie oznacza to, że czołówka może traktować Los Murcielagos jak piniatę. Przekonał się o tym Real Madryt, który w Valencii przegrał 1:4, […]
01.05.2021
Fuksiarz
30.04.2021

Zakłady specjalne na Ekstraklasę! Kurs 15.00 na gola Świerczoka zza pola karnego

Jakub Świerczok z golem zza szesnastu metrów po kursie 15.00? Richmond Boakye z celnym strzałem – jakimkolwiek – po kursie 2.00? Legia wreszcie strzelająca z rzutu wolnego po kursie 20.00? Fuksiarz.pl przygotował specjalnie dla was zakłady specjalne na Ekstraklasę. Nie mówcie, że nie ma okazji, bo byście zgrzeszyli. Czym są zakłady specjalne na Ekstraklasę? To […]
30.04.2021
Weszło
28.04.2021

Czy Roma nawiąże walkę z Manchesterem United?

Włoskie zespoły poniosły w tym sezonie spektakularną klęskę w europejskich pucharach. Wyszła straszna bida z nędza. Na ich szczęście honoru tamtejszego futbolu klubowego dzielnie broni AS Roma. Rzymianie stoją przed szansą awansu do finału Ligi Europy, ale czeka ich bardzo trudne zadanie. Przeciwnikiem ekipy Paulo Fonseki będzie Manchester United, a pierwsze starcie tych drużyn odbędzie […]
28.04.2021
Weszło Extra
10.05.2021

Adam Topolski: Dla atmosfery można było wyolbrzymiać opowieści

Adam Topolski to jedna z najbarwniejszych postaci polskiego futbolu na samym początku XXI wieku. Jego opowieści i anegdotki są wręcz legendarne. Piłkarze mówią o nim: potrafiłby sprzedać piasek na pustyni. Podkreślają to, że potrafi zbudować atmosferę w szatni, jadąc na picu. Niespełna 70-letni szkoleniowiec niedawno podjął się ostatniego wyzwania w swojej długiej przygodzie z ławką […]
10.05.2021
Weszło
08.05.2021

“Nie znam zapachu skarpet w szatni, ale nie czuję się przez to mniej kompetentny”

Jest skautem Arsenalu. Pracował w West Bromwich czy Azjatyckiej Konfederacji Piłkarskiej. Jako jeden z nielicznych Polaków ukończył studia FIFA Master. Tomasz Pasieczny opowiada o tym, dlaczego Arsenal go nie zwolnił przy masowych cięciach. Ale głównie rozmawiamy o tym, jak wyglądałby pion sportowy zarządzany przez niego. Bo Pasieczny nie ukrywa, że chciałby zostać dyrektorem sportowym w […]
08.05.2021
Weszło Extra
25.04.2021

Chcemy pozbyć się przypadkowości, błędów i transferów last minute

Jagiellonia Białystok utworzyła dział skautingu i analiz. To ważna chwila dla podlaskiego klubu, który do tej pory opierał transfery na „kuleszingu”. Na czele nowego działu stanie Gerard Juszczak – do tej pory asystent Bogdana Zająca i Rafała Grzyba, wcześniej reprezentacyjny analityk w sztabie Adama Nawałki, gdzie odpowiadał za monitoring piłkarzy i rozpracowanie rywali, pracujący później […]
25.04.2021
Weszło Extra
24.04.2021

“Kino sportowe nigdy nie mówi tylko o sporcie. Musi być coś jeszcze”

– W sporcie mamy do czynienia z ludźmi, którzy przekraczają własne limity, łamią ograniczenia ciała i umysłu w dążeniu do doskonałości. Nie bez powodu pewien kult sportu jest w naszej cywilizacji obecny od tysięcy lat. I twórcy filmowi wykorzystują tę mitologię, by pokazać nam miejsca, w których sportowa doskonałość styka się z jakąś ludzką niedoskonałością. […]
24.04.2021
Weszło Extra
22.04.2021

Frontu się nie wybiera. Jestem bardziej selekcjonerem niż trenerem

Dlaczego nazywa się wiernym żołnierzem PZPN i dlaczego najważniejsza jest dla niego lojalność pracodawcy? Czy miał w ostatnich latach propozycje pracy w Ekstraklasie? Jak odrzucił ofertę pracy jako asystent Czesława Michniewicza w Pogoni? Dlaczego przyrównuje się do doktora Judyma? Jak ocenia swoją pracę w żeńskiej reprezentacji Polski i dlaczego musiał uczyć się czujności? Czy z […]
22.04.2021
Weszło Extra
22.04.2021

Damian Szymański: Najpierw pełny sezon w AEK Ateny, potem reprezentacja

Damian Szymański, już jako czterokrotny reprezentant Polski, zimą 2019 roku zamienił Wisłę Płock na Achmat Grozny. Pobyt za wschodnią granicą okazał się jednak dla niego niezbyt udany – i sportowo, i życiowo. Polski pomocnik odżył po przenosinach do AEK-u Ateny. Na początku tego roku był wręcz w wybornej formie. Szymański w pełni odbudował się po […]
22.04.2021
Anglia
11.05.2021

Leicester City pokonuje Manchester United C i przybliża się do Ligi Mistrzów

Zdarzają się w futbolowym świecie sytuacje, gdzie kluby muszą grać co trzy dni. Ba! Tak zdarza się bardzo często. Jednakże maraton, który ma przed sobą Manchester United jest już czymś innym, czymś relatywnie nowym. Nic więc dziwnego, że tam gdzie Ole Gunnar Solskjaer może, tam odpuszcza. W dużej mierze dzięki temu Leicester City było w […]
11.05.2021
Serie A
11.05.2021

Andrea, co poszło nie tak?

Czy polskie kluby mogą nauczyć czegoś europejską czołówkę? Oczywiście. Nie, to nie ironia. Przecież Andrea Agnelli zna się z Dariuszem Mioduskim, a wystarczyło spytać kumpla po fachu i wiedziałby, że zatrudnianie gościa bez żadnego doświadczenia do sterowania największym klubem w kraju, nie jest najlepszym pomysłem. Ale Agnelli z ziomkami z Legii nie pogadał, więc Andrea […]
11.05.2021
Inne sporty
11.05.2021

Walka Fury-Joshua 7 lub 14 sierpnia w Arabii Saudyjskiej

Wydawało się, że walka Tysona Fury’ego z Anthonym Joshuą musi odbyć się na Wembley. Cudownie byłoby zobaczyć dziewięćdziesiąt tysięcy fanów rozgrzanych do czerwoności, dopingujących swojego faworyta. A uwierzcie, brytyjscy fani boksu na największych galach potrafią zrobić atmosferę – zwłaszcza, kiedy walczy ze sobą ich dwóch reprezentantów. Ale nie tym razem. Dziś Eddie Hearn potwierdził, że […]
11.05.2021
Anglia
11.05.2021

Ostatni lot nad sowim gniazdem. Sheffield Wednesday spadło do trzeciej ligi

Anglicy są przyzwyczajeni do upadku dużych marek, być może nawet bardziej niż Polacy. Przypadki Sunderlandu i Portsmouth to oczywiście najbardziej medialne historie, ale konsekwentnie, rok w rok, do tego grona dołącza ktoś nowy. Tym razem wypadło na Sheffield Wednesday, które spadło z Championship nie do końca z powodów boiskowych.  Jeśli Kraków i Sheffield miałyby zostać […]
11.05.2021
Bundesliga
11.05.2021

Niekończąca się opowieść – Bayern nie opuszcza tronu

Jeżeli ktoś przypadkowo spojrzy na tabelę Bundesligi, może dojść do wniosku, że Bayern Monachium dość łatwo wywalczył dziewiąte z rzędu mistrzostwo Niemiec. Na dobrą sprawę, to już od ponad miesiąca “Die Roten” byli niemal pewni końcowego triumfu. Ponownie na finiszu mają pokaźną przewagę punktową, a gdyby nie brak kibiców i niemożność hucznego celebrowania sukcesu, wszystko […]
11.05.2021
Weszło
11.05.2021

Podbeskidzie bliskie utrzymania, Piast z małymi szansami na puchary

Z tą naszą “Niewydrukowaną tabelą” jest tak, że im bliżej końca sezonu zaczynamy rozkminiać “co by się stało, gdybyśmy żyli w świecie idealnym bez błędów sędziowskich”. No i na kolejkę przed końcem widzimy: bliżej utrzymania byłoby Podbeskidzie, a nie Stal. A gra o czwarte miejsce premiowane awansem do pucharów wcale nie zależałoby tylko od Piasta […]
11.05.2021
Weszło Extra
22.04.2021

Frontu się nie wybiera. Jestem bardziej selekcjonerem niż trenerem

Dlaczego nazywa się wiernym żołnierzem PZPN i dlaczego najważniejsza jest dla niego lojalność pracodawcy? Czy miał w ostatnich latach propozycje pracy w Ekstraklasie? Jak odrzucił ofertę pracy jako asystent Czesława Michniewicza w Pogoni? Dlaczego przyrównuje się do doktora Judyma? Jak ocenia swoją pracę w żeńskiej reprezentacji Polski i dlaczego musiał uczyć się czujności? Czy z […]
22.04.2021
Weszło Extra
08.04.2021

Piłkarze w walce z rakiem. Bądź jak Robben, nie bądź jak Hartson

Mohamed Abarhoun umarł dwa miesiące po tym, jak ogłosił, że wyzdrowiał. Stilian Petrow życie zawdzięcza żonie. Jonas Gutierrez musiał pożegnać się ze swoimi bujnymi czarnymi włosami. Sola Bambę najbardziej rozśmieszyła peruka żony Neila Warnocka. Eric Abidal wyglądał już jak trup. Francesco Acerbi uznał raka za karę i szansę na odkupienie. Germana Burgosa rak uczynił piłkarsko […]
08.04.2021
Weszło Extra
20.03.2021

“Jeśli na Ziemi wylądowaliby kosmici, nie byłoby to dla mnie zaskoczeniem”

To nie jest klasyczny wywiad ze sportowcem. Właściwie nie pada w nim ani jedno zdanie o piłce nożnej. Martin Chudy, bramkarz Górnika Zabrze, pasjonuje się światem. Tak to nazwijmy. Sam tłumaczy, że kiedy się nakręci, nie da się zatrzymać jego słowotoku. Rozstrzał tematów, który poruszał w rozmowie z nami, jest wprost nieprawdopodobny. Osho, Bill Gates, […]
20.03.2021
Weszło Extra
23.11.2020

W Turcji dostaję więcej pomocy niż w Arce

Jak bardzo przeszarżował mówiąc, że poradziłby sobie w drużynie z dolnej części Premier League i dlaczego nie porzuca swoich marzeń o zagraniu w Anglii? Czy męczyła go Arka Gdynia? Kiedy stracił wiarę w utrzymanie Arki w Ekstraklasie,, a kiedy właściciele zaczęli odcinać się od zespołu? Czy Fabian Serrarens umiał grać piłkę i jak współpracowało mu […]
23.11.2020
Weszło Extra
03.11.2020

Nie czuję się odrzucony przez kadrę. Spełniam się w Turcji

Czy moda na Pazdana przeminęła bezpowrotnie i czy z perspektywy czasu żałuje, że Legia nie pozwoliła mu odejść po Euro 2016? Jak profesjonalizowało się Ankaragucu? Czy klub ma wobec niego jeszcze jakieś zaległości finansowe? Jak czuje się jako najstarszy członek zespołu? Co najbardziej przeszkadza mu w Turcji? Czy zdarza mu się marudzić? Dlaczego lepiej grało […]
03.11.2020
Weszło Extra
28.10.2020

Nie musisz być kimś za wszelką cenę. Każdy sam sobie koloruje świat

Do czego w szatni Cracovii przydaje mu się język holenderski? Czy Polacy są zakompleksieni? Jak szybko wydorośleć, kiedy jako nastolatek wyjeżdżasz do obcego kraju? Co inni bramkarze w Bredzie mówili o Łukaszu Fabiańskim i Przemysławie Tytoniu? Jak znosi rozłąki z dziewczyną? Dlaczego za cel postawił sobie rozegranie stu spotkań w piłce seniorskiej do dwudziestego trzeciego […]
28.10.2020
Liczba komentarzy: 21
Subscribe
Powiadom o
guest
21 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe (@icek-mordehaj)
1 rok temu

“Marcin Sasal jest alkoholikiem, Marcin Sasal jest pieniaczem, Marcin Sasal jest nałogowym palaczem papierosów.”
A ja po przeczytaniu tej rozmowy odniosłem wrażenie, że Marcin Sasal to bufon i dupek.

Paweł
Paweł
1 rok temu

Czemu bufon… Facet sporo wie, sporo przeszedł, swoje w życiu i w piłce widział i zna swoją wartość. Fajna odmiana po przeczytaniu setek wywiadów tych wszystkich mameji którzy nikogo nie skrytykują, zawsze się nagną do cudzego zdania i w ogóle cacy- cacy, ciągłe spijanie sobie z dziubków. Facet zna swoją wartość i o tym mówi, a to w Polsce nie wszystkim pasuje. Wolałbym żeby mój klub trenował Dawał, który ma jakąś koncepcję i pomysł niż miękka fajeczka pokroju Ulatowskiego np.

Paweł
Paweł
1 rok temu
Reply to  Paweł

Cholerna autokorekta…

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe
1 rok temu
Reply to  Paweł

Takie odniosłem wrażenie. Pewność bym miał, jakbym z nim pogadał 😉

giewno lettjeri
giewno lettjeri (@giewno-lettjeri)
1 rok temu

ciekawe jakie on odniósł wrażenie na twój temat

SKIZ
SKIZ
1 rok temu

“Bufon i dupek”…idealne określenia dla Ciebie…komentujesz wszystko i wszystkich a jak ktoś przyczepi się do Ciebie to umywasz rączki i nie komentujesz dalej i mówisz że to troll…Moja propozycja jak przeczytasz coś o kimś lub o czymś o czym nie masz pojęcia to pozostaw swoje wrażenia dla siebie.

Gin dupa lsttieri kupa
Gin dupa lsttieri kupa
1 rok temu
Reply to  SKIZ

Raczek mycie ważną rolę odgrywa w przypadku pandemii

Mordziaty Wojtyła do papy od tyła
Mordziaty Wojtyła do papy od tyła
1 rok temu
Reply to  SKIZ

Ten zjeb pewnie myśli że komentarze wkurwionych czytelników to jedna i ta sama osoba xD jak dzisiaj zobaczyłem komentarze tego balasa to od razu cały dzień zjebany

Gin dupa lsttieri kupa
Gin dupa lsttieri kupa
1 rok temu

O kim mowa?

polaris13
polaris13 (@polaris13)
1 rok temu

Jesteś najbardziej nudnym i wtórnym userem Gino… Chociaż nie, co ja się będę produkował, wyp***j komentować na onecie XD

John
John
1 rok temu

Jebaniutki pseudodziennikarz myli Ewę Kopacz z Beatą Szydło, nie słyszał o Azyl P., dla kogo jest ta strona? Dla gimbusów z jednym zwojem?

igor91
igor91
1 rok temu
Reply to  John

Też nie wiem, co to Azyl P., no i?

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe (@icek-mordehaj)
1 rok temu
Reply to  John

Nie wiem czym jest Azyl P. Czy to znaczy, że jestem gimbusem przed czterdziestką?

John
John
1 rok temu

tak

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe (@icek-mordehaj)
1 rok temu
Reply to  John

A teraz już wiem! No tego zespołu akurat nie znałem. Hańba na cały mój ród tym bardziej, że wiem kim są Sokół i Pono.

Krawczyk
Krawczyk
1 rok temu
Reply to  John

serio pisał, że Szydło jest z Szydłowca? xDDD
a no i jeszcze jedna znakomitość, dobrze znana wszystkim czytelnikom weszło pochodzi z tamtych stron – niezastąpiony Jacek Cieloch

Fan
Fan
1 rok temu

Byłem na kursie trenerskim, który prowadził Trener Sasal bardzo kompetentna osoba
z bardzo dużą wiedzą i doświadczeniem którego nie kupi się w książkach.
Pytania dziennikarza były takie, że szacunek dla Pana Sasala za wytrzymanie
do końca. Dziennikarz chyba pomylił gościa bo zamiast zadawać konkretne pytania
cały czas próbował podważać zdanie a miał osobę, która zna piłkę jak mało kto.

Pszowik
Pszowik (@pszowik)
1 rok temu

Co to za dziennikarzyna ? Wywiad niesamowicie tendencyjny jakbym kazdym pytaniem chciał pokazać Trenerowi, ze jest zlym trenerem i człowiekiem. A stwierdzeniem, że w szatni nie można zareagować impulsywnie Pan Jan się ośmieszył. Burak

Zbigniew
Zbigniew
1 rok temu

Layout nowy, może i lepszy. Dziennikarstwo coraz gorsze.

Pyton z Przeglądu
Pyton z Przeglądu
1 rok temu

Typ negatywnie zweryfikowany przez ligę, szkoli innych trenerów i jeszcze się chwali, że jest praktykiem. Strach pomyśleć czego on uczy na tych kursach.

SKIZ
SKIZ
1 rok temu

Fajny wywiad. Niewiele osób wie że p. Sasal jakieś 20 lat temu, zanim został trenerem Korony był wychowawcą klas sportowych oraz nauczycielem WF w jednej z najtrudniejszych wychowawczo szkół średnich na warszawskiej Pradze…zespole szkół (zawodówka, technikum, liceum naraz)…
Nie byłem w jego klasach ale miałem to szczęście że go poznałem bo nauczył mnie i wielu innych sportowej dyscypliny. Nie grałem w piłkę tylko w kosza ale przeprowadził kilka takich treningów które na zawsze zapamiętam…Trzeba być naprawdę twardzielem żeby ogarnąć taką bandę wyrzutków (żeby nie powiedzieć w niektórych przypadkach bandytów). Marcin Sasal to zrobił.
Mam nadzieję że Pan to przeczyta. Mińska pozdrawia.

Suche Info
11.05.2021

Turcja: Pazdan, Łukasik i Szumski lecą z ligi

Dziś na tureckich boiskach odbywała się multiliga. Nie przyniosła ona dobrych wieści dla polskich zawodników. Ankaragucu (z Michałem Pazdanem i Danielem Łukasikiem) oraz Erzurum BB (z Jakubem Szumskim) przyklepali spadek na zaplecze. Ten sam los prawdopodobnie spotka Genclerbirligi (z Dominikiem Furmanem), a kilka kolejek temu z ligi zleciał Denizlispor (z Radosławem Murawskim). No cóż – […]
11.05.2021
Suche Info
11.05.2021

Double-double Piotra Zielińskiego!

Piotr Zieliński jeszcze nigdy w swojej karierze nie notował takich liczb. Biorąc pod uwagę Serie A i Ligę Europy, Polak wykręcił już double-double! Przyklepał je dziś z Udinese (mecz wciąż trwa). Zieliński wpisał się na listę strzelców dobijając strzał Osimhena. To jego dziesiąta bramka w sezonie. Ósmy gol Piotra Zielińskiego w tym sezonie ligowym! ⚽ […]
11.05.2021
Anglia
11.05.2021

Leicester City pokonuje Manchester United C i przybliża się do Ligi Mistrzów

Zdarzają się w futbolowym świecie sytuacje, gdzie kluby muszą grać co trzy dni. Ba! Tak zdarza się bardzo często. Jednakże maraton, który ma przed sobą Manchester United jest już czymś innym, czymś relatywnie nowym. Nic więc dziwnego, że tam gdzie Ole Gunnar Solskjaer może, tam odpuszcza. W dużej mierze dzięki temu Leicester City było w […]
11.05.2021
Suche Info
11.05.2021

Manchester City mistrzem Anglii!

Manchester United przegrał z Leicester 1:2 (Solskjaer wyszedł rezerwowym składem), co oznacza, że Manchester City przyklepał tytuł mistrza Anglii. Ekipa Guardioli ma dziesięć punktów przewagi nad United i już nie da się przeskoczyć jej w tabeli Premier League. Dla City może to być najlepszy sezon w historii klubu. Zdarzyło im się wprawdzie zdobyć już wcześniej […]
11.05.2021
Suche Info
11.05.2021

Mbappe stawia warunek: przedłuży kontrakt, jeśli dostanie zgodę na IO

Kylian Mbappe nie zamierza latem odpoczywać. Po intensywnym sezonie chce wziąć udział nie tylko w mistrzostwach Europy, ale i w – zdaniem „L’Equipe” – Igrzyskach Olimpijskich. Euro kończy się 11 lipca, Igrzyska zaczynają 23 lipca, a kończą 7 sierpnia. Oznaczałoby to, że Francuz musiałby odpocząć na początku przyszłego sezonu. W momencie, kiedy PSG przygotowuje się […]
11.05.2021
Suche Info
11.05.2021

Borna Sosa. Chciał grać dla Niemiec, nie zagra nigdzie?

Borna Sosa to jeden z ciekawszych lewych obrońców w Bundeslidze. Pochodzi z Chorwacji, grał dla młodzieżówek, ale nigdy nie dostał powołania dla dorosłej reprezentacji. Zainteresowała się nim więc niemiecka federacja. I namówiła do tego, by przyjął niemieckie obywatelstwo. Procedura była bardzo prosta, gdyż jego matka urodziła się w Berlinie. Sam Sosa nie ukrywał, że nie […]
11.05.2021
Serie A
11.05.2021

Andrea, co poszło nie tak?

Czy polskie kluby mogą nauczyć czegoś europejską czołówkę? Oczywiście. Nie, to nie ironia. Przecież Andrea Agnelli zna się z Dariuszem Mioduskim, a wystarczyło spytać kumpla po fachu i wiedziałby, że zatrudnianie gościa bez żadnego doświadczenia do sterowania największym klubem w kraju, nie jest najlepszym pomysłem. Ale Agnelli z ziomkami z Legii nie pogadał, więc Andrea […]
11.05.2021
Suche Info
11.05.2021

Piłkarz Premier League w ulicznej naparzance [WIDEO]

Sheffield United leci z Premier League. Jakby kłopotów w tym klubie było mało, Oli McBurnie – napastnik Sheffield szkockiego pochodzenia – został aresztowany. Powód? Piłkarz uwikłał się w uliczną bójkę. Miał pecha, bo zajście zostało uwiecznione przez kamerę. Choć McBurniemu trzeba oddać, że zrobił wiele, by unicestwić ulicznego reportera (czytaj: sprzedał buta w kamerę). Bójkę […]
11.05.2021
Suche Info
11.05.2021

Boniek: – Nie podobała mi się manifestacja Błaszczykowskiego

Zbigniew Boniek udzielił wywiadu portalowi meczyki.pl. Prezes PZPN porusza wiele kwestii organizacyjnych wokół nadchodzącego Euro. Wypowiedział się także na temat ostatniego gestu Jakuba Błaszczykowskiego. – Regularnie oglądam ligę i muszę szczerze powiedzieć, że nie podobała mi się manifestacja Kuby Błaszczykowskiego po strzelonym golu. To było ostentacyjne pokazanie, co myślę o trenerze, którego sam zatrudniłem. Kuba […]
11.05.2021
Suche Info
11.05.2021

Jak co sezon: Marco Paixao królem strzelców 2. ligi tureckiej

Jeśli się starzeć, to tak, jak bracia Paixao. Flavio może niebawem złamać granicę stu goli w Ekstraklasie, a Marco… wymiata na zapleczu tureckiej Super Lig. Portugalczyk został po raz trzeci z rzędu królem strzelców. Jego dorobek bramkowy w Altay SK jest niebywały: 18/19 – 29 bramek 19/20 – 22 bramki 20/21 – 22 bramki Ale […]
11.05.2021
Suche Info
11.05.2021

Veratti opuści Euro? Pauza potrwa od 4 do 6 tygodni

Reprezentacja Włoch na Euro bez Marco Verattiego? Taki scenariusz jest nie tylko możliwy, ale i prawdopodobny. Piłkarz nie zagrał w ostatnim meczu ligowym PSG ze względu na uraz. Dziś PSG poinformowała o tym, jakie są rokowania. No cóż – nie najlepsze. W oficjalnym komunikacie można przeczytać, że Włoch będzie pauzował od czterech do sześciu tygodni. […]
11.05.2021
Inne sporty
11.05.2021

Walka Fury-Joshua 7 lub 14 sierpnia w Arabii Saudyjskiej

Wydawało się, że walka Tysona Fury’ego z Anthonym Joshuą musi odbyć się na Wembley. Cudownie byłoby zobaczyć dziewięćdziesiąt tysięcy fanów rozgrzanych do czerwoności, dopingujących swojego faworyta. A uwierzcie, brytyjscy fani boksu na największych galach potrafią zrobić atmosferę – zwłaszcza, kiedy walczy ze sobą ich dwóch reprezentantów. Ale nie tym razem. Dziś Eddie Hearn potwierdził, że […]
11.05.2021
Suche Info
11.05.2021

Laporte zagra na Euro, ale… dla Hiszpanii

Aymeric Laporte to ciekawy przypadek. Ma 26 lat, od kilku sezonów gra w Manchesterze City, kosztował 65 milionów euro, a nigdy nie zadebiutował reprezentacji Francji. Obrońca uznał więc, że skorzysta ze swoich baskijskich korzeni. Według informacji „Marki” piłkarz City ma dostać jutro hiszpańskie obywatelstwo. Hiszpański magazyn uważa, że Laporte znajdzie się tym samym w kadrze […]
11.05.2021
Suche Info
11.05.2021

Żona Vesovicia kontratakuje: – Boicie się pozwolić mu grać!

Nie wiemy, czy Tamara Vesović, żona Marko, ma rację. Nie wiemy też, czy pomaga swojemu mężowi, czy jednak wyrządza szkodę. Wiemy jednak, że ma do powiedzenia dużo i wypowiada się bardzo chętnie. Dziś znów na Instagramie stanęła murem za swoim partnerem. Pani Tamara wrzuciła maila od jednego z dziennikarzy, w którym ten prosi o rozmowę […]
11.05.2021
Suche Info
11.05.2021

Boguski: – Jean Carlos powiedział prawdę

Rafał Boguski żegna się z Wisłą Kraków. Ikona „Białej Gwiazdy” z ostatnich lat udzieliła wywiadu „Gazecie Krakowskiej”. Odnosi się do ostatnich wydarzeń w Wiśle i konflikcie z Peterem Hyballą. Boguski brał udział w symbolicznej celebracji gola Jakuba Błaszczykowskiego, który po strzelonej bramce podbiegł do Kazimierza Kmiecika, którego Hyballa chciał się pozbyć. – Jestem zdania, że […]
11.05.2021
Anglia
11.05.2021

Ostatni lot nad sowim gniazdem. Sheffield Wednesday spadło do trzeciej ligi

Anglicy są przyzwyczajeni do upadku dużych marek, być może nawet bardziej niż Polacy. Przypadki Sunderlandu i Portsmouth to oczywiście najbardziej medialne historie, ale konsekwentnie, rok w rok, do tego grona dołącza ktoś nowy. Tym razem wypadło na Sheffield Wednesday, które spadło z Championship nie do końca z powodów boiskowych.  Jeśli Kraków i Sheffield miałyby zostać […]
11.05.2021
Suche Info
11.05.2021

Trzech piłkarzy żegna się ze Śląskiem Wrocław

Israel Puerto, Mathieu Scalet i Maciej Wilusz po zakończeniu tego sezonu odejdą ze Śląska Wrocław. Puerto ostatnio nie był w najwyższej formie, ale klub chciał zatrzymać. Hiszpan jednak nie wyrobił limitu potrzebnego do automatycznego przedłużenia umowy, a porozumienie w sprawie normalnego przedłużenia kontraktu okazało się niemożliwe.  – Oczekiwania Israela Puerto i reprezentującej go agencji są […]
11.05.2021
Bundesliga
11.05.2021

Niekończąca się opowieść – Bayern nie opuszcza tronu

Jeżeli ktoś przypadkowo spojrzy na tabelę Bundesligi, może dojść do wniosku, że Bayern Monachium dość łatwo wywalczył dziewiąte z rzędu mistrzostwo Niemiec. Na dobrą sprawę, to już od ponad miesiąca “Die Roten” byli niemal pewni końcowego triumfu. Ponownie na finiszu mają pokaźną przewagę punktową, a gdyby nie brak kibiców i niemożność hucznego celebrowania sukcesu, wszystko […]
11.05.2021