post Avatar

Opublikowane 13.08.2020 12:49 przez

redakcja

W Champions League jest mniej więcej tyle romantyzmu, co w zabraniu żony do Auchan, by w ramach rocznicy ślubu wybrała sobie nowy prodiż. Najlepiej ten tańszy. Szczególnie faza pucharowa wyzuta jest z tego „wyjątkowego pierwiastka”, którego wielu w futbolu na najwyższym poziomie wciąż poszukuje. Tacy ludzie muszą brać do ręki lupę, by znaleźć punkty zaczepienia. Mogą nimi być ciekawe historie poszczególnych graczy. Trenerzy, którzy ponad pragmatyzm stawiają cieszącą oko grę. Ekipy, które oszukały system i, jak na przykład Ajax, wdarły się na salony jako przedstawiciele drugiego szeregu. W końcu mogą nim być pieniądze. Milionerzy ucierający nosa multimilionerom czy miliarderom to też jakiś materiał na opowiadanie dla romantyków futbolu, bo przepaść zasypywana jest przecież sposobem. Przez lata wielu bezstronnych kibiców właśnie z tego względu na szyi wieszało szalik Atletico Madryt. Ale tego Atletico już nie ma. 

Precyzyjniej rzecz ujmując – nie ma drużyny, która budowana jest po taniości, a i tak potrafi rozpychać się łokciami pomiędzy krezusami. Obecność w klubie Diego Simeone (a niedługo to będzie już dziewięć lat!) to oczywiście gwarant określonego stylu, pewnej etyki pracy i – nie bójmy się tego słowa – wartości. W związku z tym, znaleźć możemy wiele cech wspólnych pomiędzy drużyną, która sezon 2013/14 kończyła finałem Ligi Mistrzów i była o włos od zwycięstwa w całej edycji, a tą dzisiejszą.

Ale nakłady finansowe to już zupełnie inna bajka.

Ciekawie jest uzmysłowić sobie tę różnicę. I to nawet nie po to, by zżymać się na fakt, że Los Colchoneros dołączyli do wyścigu zbrojeń, o którym spokojnie można powiedzieć, że wymknął się spod kontroli, ocierając się wręcz o szaleństwo. Taki przegląd rachunków sprawia, że:

  • po latach jeszcze bardziej można docenić to dawne, dochodzące do finału LM Atletico,
  • zobaczymy, że koniec końców klub z Madrytu chyba zdaje test z wydawania dużych pieniędzy.

Zresztą zobaczcie sami.

Ile kosztowała ta drużyna, która tylko w fazie pucharowej LM odprawiła z kwitkiem AC Milan, FC Barcelonę i Chelsea, a nosa potęgom utarła przecież również na własnym podwórku, sięgając po mistrzostwo (kwoty w euro, za transfermarkt.pl)?

  • Thibaut Courtois – wypożyczony z Chelsea za 1,2 mln
  • Juanfran – kupiony z Osasuny za 4,25 mln
  • Miranda – ściągnięty z Sao Paulo bez kwoty odstępnego
  • Diego Godin – kupiony z Villarrealu za 8 mln
  • Filipe Luis – kupiony z Deportivo La Coruna za 12 mln
  • Tiago – ściągnięty z Juventusu bez kwoty odstępnego, po wcześniejszym wypożyczeniu za 1 mln
  • Gabi – kupiony z Realu za Saragossa za 3 mln
  • Raul Garcia – kupiony z Osasuny za 13 mln
  • Koke – wychowanek
  • David Villa – kupiony z FC Barcelony za 2,1 mln
  • Diego Costa – kupiony z Realu Valladolid za 1 mln

Patrząc tylko na kwoty odstępnego, za mniej niż 50 baniek. I to sporo mniej. Za jednego Nathana Ake! Mocno zbliżoną kwotę bowiem właśnie wykłada Manchester City za holenderskiego obrońcę Bournemouth, który spadł z Premier League. Najdroższy zakup Atleti w tamtych czasach to Raul Garcia. Przy czym to nie tak, że w tym przypadku sięgnięto głębiej do kieszeni, by w końcu coś ugrać. Po prostu tak wyszło… Te 13 baniek wyłożono przed sezonem 2007/08. „Cholo” pewnie nie było jeszcze wtedy nawet w planach drużyny – siedział na bezrobociu po zakończeniu roboty w Estudiantes La Plata.

Oczywiście sukcesów na dwóch frontach drużyny z sezonu 2013/14 – choć Simeone miał żelazną jedenastkę – nie byłoby, gdyby nie ławka. Zapleczu też warto się przyjrzeć. Spośród graczy, którzy siedzieli na ławce w trakcie finału, najdroższy był Toby Alderweireld, za którego trzeba było zapłacić Ajaksowi siedem baniek. Ale już pozostała szóstka (Aranzubia, Mario Suarez, Diego, Jose Sosa, Cristian Rodriguez, Adrian Lopez) to łączny koszt w wysokości… 4,8 miliona zachodniej waluty! W ramach ciekawostki można powiedzieć, że za jednego Suareza udało się później wyciągnąć przy transferze wychodzącym trzy razy tyle. Oczywiście nie można zapominać też o Ardzie Turanie, którego zabrakło w finale z powodu kontuzji, ale wcześniej odegrał wielką rolę. On kosztował 13 baniek.

Z powyższej perspektywy za wielkie marnotrawstwo i niewypały Atletico w teorii mogą uchodzić Josuha Guilavogui i Leo Baptistao. To były dwa największe transfery przed omawianym sezonem. Za pierwszego Los Colchoneros zapłacili dziesięć milionów euro, a za drugiego dali siedem. Obaj pograli dla „Cholo” jesienią, ale już zimą trafili na wypożyczenia (kolejno do Wolfsburga i Realu Betis). I choć żaden z nich w Atletico już później nie zaistniał, to z czasem udawało się odzyskać nawet te zainwestowane kwoty.

Gdyby sezon 2013/14 był odcinkiem serialu „Przyjaciele”, w przypadku Atletico mógłby nosić nazwę: „Ten, który wiele rzeczy postawił na głowie”. Przy czym to nie jest tak, że przed tym sezonem klub ze stolicy Hiszpanii nie potrafił się szarpnąć i wydać na piłkarza więcej. Gdy pojawiła się okazja, szczególnie dotycząca napastnika, zdarzało się.

  • 40 milionów euro zapłacono FC Porto za Falcao (sezon 11/12)
  • 21,7 miliona kosztował Sergio Aguero, który przyszedł z Independiente (06/07)
  • 21 milionów wydano na Diego Forlana z Villarrealu (07/08)
  • 20 baniek trzeba było zabulić Benfice za Simao (07/08)

Między 15 a 20 milionów euro kosztowały też transfery z piłkarskiej prehistorii. Latem 1999 roku Jimmy Floyd Hasselbaink trafiał do Hiszpanii z Leeds United za 16,7 miliona, a dwa lata wcześniej jeszcze o bańkę droższy był Christian Vieri, który przychodził z Juventusu. Generalnie jednak to tylko pojedyncze strzały, które bardziej potwierdzają teorię, że transferowe eldorado w Atletico zaczęło się po finale z 2014 roku. I trwa do dzisiaj.

Spróbujmy powtórzyć manewr z podliczeniem wyjściowej jedenastki. Spojrzeliśmy na rewanżowy mecz w Liverpoolem.

No to tak:

  • Jan Oblak – kupiony z Benfiki za 16 mln
  • Kieran Trippier – kupiony z Tottenham za 22 mln
  • Stefan Savić – kupiony z Fiorentiny za 25 mln
  • Felipe – kupiony z FC Porto za 20 mln
  • Renan Lodi – kupiony z Athletico Paranaense za 20 mln
  • Koke – wychowanek
  • Thomas Partey – wychowanek
  • Saul Niguez – wychowanek
  • Angel Correa – kupiony z San Lorenzo za 7,5 mln
  • Joao Felix – kupiony z Benfiki za 126 mln
  • Diego Costa –  kupiony z Chelsea za 66 mln

Oczywiście trzech gości, którzy przeszli przez szkółkę i rezerwy, w wyjściowym składzie na taki mecz to rzecz godna podziwu. Różnica pomiędzy omawianymi składami jest jednak wyraźna – 45,55 mln do 302,5 dużych baniek. Tego nie da zamknąć się w stwierdzeniu, że czasy się przez te sześć lat zmieniły. Oczywiście, że się zmieniły, ale nie aż tak.

Tym bardziej, że takie porównanie nie do końca oddaje skalę zmian. Znów spójrzmy na ławkę rezerwowych. Jeden Alvaro Morata, który pojawił się na placu w trakcie dogrywki, kosztował więcej niż wyjściowa jedenastka z sezonu 2013/14 (dokładnie 56 milionów euro). Thomas Lemar? Tu mowa o 70 milionach! Do tego Marcos Llorente za 30 baniek, Sime Vrsaljko – za 16. Zmianę myślenia najlepiej pokazuje jednak przykład Jose Gimeneza, również rezerwowego. Urugwajczyk trafił do Altetico jeszcze w starych czasach, dokładnie przed sezonem 2013/14, w którym rozegrał trzy spotkania. Był powoli przygotowywany do roli świetnego obrońcy, którym dzięki pracy z „Cholo” się stał, choć nie kosztował kroci. Przyszedł bezpośrednio z Danubio FC za ledwie 900 tysięcy euro. Przecież w teorii to transfer, na który stać kluby z naszej Ekstraklasy.

By dopełnić obraz szastającego hajsem Atletico, wspomnijmy jeszcze o pozostałych transferach, które przebijały najdroższego piłkarza z kadry w sezonie 2013/14. Chodzi o sprowadzenie: Griezmanna (54 mln), Martineza (37,1 mln), Vitolo (36 mln), Gameiro (30 mln), Gaitana (25 mln), Hermoso (25 mln), Rodriego (25 mln), Carrasco (24,8 mln), Martinsa (22,5 mln), Mandżukicia (22 mln), Vietto (20 mln), Luisa (16 mln), Cerciego (15 mln), Kalinicia (14,5 mln).

Od pamiętnego finału w Lizbonie Los Colchoneros wydali na nowych piłkarzy łącznie niecałe 872 miliony euro.

Real Madryt, na którego transferowe szaleństwa kibice Atletico przez lata patrzyli z zazdrością, wybulił w tym czasie „tylko” 804 bańki. Gwoli formalności – w przypadku FC Barcelony pękł w tym czasie miliard.

Skoro wyliczanki już za nami, zastanówmy się w końcu, czy w ogóle można się na Atletico ze względu na to wszystko obrażać. Od razu musimy zaznaczyć, że nie widzimy tu jedynej słusznej odpowiedzi. Dlatego postanowiliśmy podrzucić wam tylko kilka tropów.

NIE, jeśli zwrócisz uwagę na to, że ogólny bilans transferowy klubu ze stolicy wcale nie jest tak tragiczny. Dużo wydali, ale też sporo do nich wracało. Owszem, przepłacali, ale w czasie, w którym wydali 872 miliony, zarobili 758 baniek. Nie do końca porzucili też swoje podejście. Pokazuje to choćby przykład Lucas Hernandeza, którego wychowali, wypromowali i sprzedali za 80 milionów, ale też wielu zawodników, którzy przychodzili za duże pieniądze, ale byli rozwijani i odchodzili za jeszcze większe. Na Rodrim po zaledwie jednym sezonie zarobiono na czysto 55 milionów.

TAK, jeśli patrzysz na wyniki w sposób zerojedynkowy. No bo co Atletico dało wydanie takiej fortuny? Kolejne mistrzostwo Hiszpanii? Nie, to z sezonu 2013/14 jest ostatnie. Upragniony triumf w Lidze Mistrzów? Nie, raz udało się dojść do finału (2015/16), gdzie było jeszcze bliżej, ale znów, tym razem po karnych, lepszy okazał się Real. Nawet w krajowym pucharze Atletico ani razu nie doszło do finału. Wszystkie wywalczone w tym czasie trofea to: Liga Europy (2018), Superpuchar Europy (2018),  Superpuchar Hiszpanii (2014).

NIE, jeśli za sukces uznajesz samo doszlusowanie do Barcelony i Realu, czy – patrząc szerzej – europejskiej czołówki. Przecież mogło być Atletico kolejnym jednorazowym wybrykiem. Drużyną, która po finale w Lizbonie i zwycięstwie w La Liga wróci do swojego miejsca w szeregu. Udało się jednak zbudować coś trwałego. Koke i spółka cały czas nie spadają z pudła w Hiszpanii (dwa wicemistrzostwa, cztery brązowe medale), a w Champions League prócz wspomnianego finału ugrali też półfinał, dwa ćwierćfinały (na razie) i 1/8 finału. A gdy już raz odpadli w grupie, to na pocieszenie sięgnęli po wspomnianą Ligę Europy.

TAK, jeśli jesteś wspomnianym na wstępie futbolowym romantykiem. Bo oczywiście można uważać, że Los Colchoneros mogli dalej osiągać podobne wyniki, ciągle bazując na świetnym skautingu i rozwijaniu graczy, którym wcześniej trochę brakowało do miana gwiazd futbolu.

Niełatwa, nie do końca oczywista sprawa. Przy czym od zdobycia dodatkowego argumentu dzielą Atletico trzy spotkania, najpierw to dzisiejsze z RB Lipsk. Losowanie było korzystne, udało się trafić do słabszej części drabinki. A skoro Hiszpanie wyrzucili za burtę Liverpool, nie muszą bać się nikogo.

Fot. 400mm.pl/newspix.pl

Opublikowane 13.08.2020 12:49 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 5
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Michal Sz
Michal Sz

Ogólnie to jednak Atletico wyrzuca sporo pieniędzy w błoto. Felix jest jak dotąd największym niewypałem, ale z tych mniejszych uzbierała by się łącznie większa suma niż dano na niego. I nic im z tego właściwie nie przyszło, poza tym, że nadal są w czołówce. Mogą mieć problem z taką polityką, jeśli zabraknie im graczy, za których można sporo wyciągnąć.

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin

Inna sprawa że za młodość to się w obecnym futbolu w ogóle przepłaca i wyrzuca kasę w błoto.
Felix czy O.Dembele z Barcelony są tego flagowymi przykładami.

Michal Sz
Michal Sz

Płacąc tak duże pieniądze za młodych graczy każdy klub liczy, że trafi się wymiatacz na lata, który będzie strzelał dla nich całą karierę i wygra wagon trofeów. Raz na jakiś czas komuś się udaje, więc kluby nie chcą pluć sobie w brodę, że przegapiły okazję. To w sumie nawet nie jest jakieś nowe zjawisko. Już ponad 20 lat temu Betis dał za młodego Denilsona górę pieniędzy, a ten zawiódł na całej linii.

Lukasz8181
Lukasz8181

Kolejny de facto atak ze strony redakcji Weszło na Diego Simeone. Systematycznie, co kilka miesięcy ktoś z redakcji Weszło wbija szpile Simeone.

Fakty są natomiast takie, że zasługuje on już teraz na pomnik przed stadionem Atletico M.

Fakty są takie, że:
1. Atletico M. ściga się w wyścigu o mistrzostwo kraju z Ferrari (Realem. M) oraz Lamborghini (Barceloną), które w ostatniej dekadzie miały budżet x2 do x3 razy większy niż Atletico M., a zatem miały możliwość wydania x2/3 razy tyle na transfery jak również przede wszystkim bo to ostatecznie decyduje przy akceptacji oferty przez klub sprzedający – na wynagrodzenia piłkarza x2/x3 tyle co Atletico M. Niech redakcja Weszło sama oceni, gdzie dany piłkarz pójdzie jeżeli zaoferuje mu inny klub x2 lub x3 razy tyle wynagrodzenia. W Europie w ostatniej dekadzie przynajmniej z 8 klubów więcej płaciło piłkarzom niż Atletico M (Real M. , Barcelona, MU, M.City, Chelsea, Liverpool, Arsenal, Bayern, PSG) i do tych klubów piłkarze woleli przechodzić. W konsekwencji tego do Atletico M. trafiają piłkarze, co do zasady z drugiego sortu w tym znaczeniu, że owszem prezentują dość duży poziom sportowy, ale których dostatecznie mocno nie chciały mieć u siebie większe potęgi. Zasada jednak jest taka, że Atletico M. kupuje okruchy ze stołu pańskiego – to co mu pozostawią ww. europejskie potęgi sportowo-finansowe.

2. W historii Atletico M. nie było nigdy porównywalnego okresu w którym drużyna regularnie by lądowała na podium, a i w większości sezonów za Simeone Atletico M. udawało się wyprzedzić przynajmniej jedną z potęg (Real. M lub Barcelonę). Tym samym to Simeone uczynił Atletico M. trzecią siłą w Hiszpanii, co wcześniej wcale nie było oczywiste – o to miano rywalizowano z Valencią oraz Sevillą. Regularna wysoka pozycja w lidze pozwoliła regularnie Atletico M. grać w Lidze Mistrzów i dobrze się w tych rozgrywkach prezentować, co przeniosło Atletico M. na wyższy poziom finansowy, który ma odzwierciedlenie w wydatkach transferowych.

3. Nie ma znaczenia ile wydajesz na transfery tylko jaki jest bilans transferowy netto – bilans transferowy miedzy wydatkami, a przychodami z transferów – bo to potencjalnie lepiej pozwala ocenić, czy klub się potencjalnie znacząco wzmocnił czy też osłabił. Wydatki transferowe owszem potencjalnie pozwalają pokazać „ile siły sportowej przyszło do klubu” tyle, że przychody transferowe również pozwalają potencjalnie ocenić i „ile siły sportowej odeszło z klubu”. A netto Atletico M. wydało ledwie 114 mln euro przez analizowany prze redakcje okres, podczas którego wydano łącznie 872 miliony euro (w artykule nie wskazano wprost od którego sezonu liczono wydatki). Taki deficyt w bilansie transferowym netto to 6-10 klubów z Anglii odnotowuje podczas jednego maksymalnie dwóch okienek transferowych. Według bilansu transferowego netto Atletico M. nie będzie pewnie nawet w Top 10-15 klubów Europy.

4. Z transferów Atletico M. można krytycznie ocenić tylko raczej transfer Thomasa Lemara, którego raz, że nie wiadomo dlaczego kupiono po 2 jego słabszych sezonach w Monaco (przynajmniej według jego statystyk zdobytych bramek i asyst), a dwa w mojej ocenie przepłacając, ok 20-30 mln euro (tyle, że wtedy rywalizowano o niego m.in. Arsenalem). Ponadto stosunkowo dużo zapłacono za Diego Costę zważywszy na to, że był on wypychany z klubu przez Conte, ale Abramovich nie musiał przyjmować każdej oferty i były podstawy oczekiwać, że nadal będzie prezentować wysoki poziom sportowy po sezonie w Chelsea w którym zdobył 20 bramek. Pozostałe transfery w dacie przeprowadzania należy ocenić jako racjonalnie przeprowadzone w dacie ich dokonania – tak pod względem poziomu sportowego jak relacji poziom sportowy/cena zawodnika.

5. Joao Felix owszem kosztował 126 mln euro ale, ze w jego przypadku nie płacono za prezentowany już przez niego światowy poziom tylko za potencjał na piłkarza światowego formatu. Wysoka cena wynikała z m.i.n. jego wieku, deficytu dostępnych klasowych napastników na rynku transferowych oraz zainteresowania nim innych klubów przede wszystkim M.City, ale i m.in. Realu M, MU czy PSG. Atletico M. musiało działać szybko – zapłacić ogromną klauzulę odstępnego, bo większe wynagrodzenie piłkarzowi byłaby w stanie zaoferować x2 konkurencja. W jego wieku nawet Messi i C.Ronaldo nie przekraczali 20 bramek w sezonie w lidze. Ten transfer będzie można ocenić dopiero za ok 3 lata. W zeszłym letnim okienku transferowym z topowych napastników byli dostępni na rynku transferowym tylko Lukaku oraz Icardi przy czym Icardi niemal do ostatniej chwili odmawiał odejścia z Interu M. poza przejściem do Juventusu. Prawdopodobnie dlatego wiec nie kupiono Icardiego bo nie chcieli czekać na ostatnia chwilę na rozwój sytuacji z Icardim, aby nie zostać na lodzie bez zastępcy Griezmanna.

Bezstronny Obserwator
Bezstronny Obserwator

Takie Ma City w tym samym czasie przepaliło ponad 1.5 mld euro, Barca ponad 600 mln, a Bayern 450 mln euro.
Kwoty bilansowe (in versus out)

Weszło
30.09.2020

Samuraj z kawą ze Starbucksa i trzema szamponami, czyli czasy Morioki w Śląsku

Cesarskie przywitanie we Wrocławiu. Gasnący samochód wymieniony na automat. Problemy z minusowymi temperaturami i zachwyt nad złotą polską jesienią. Kawa ze Starbucksa i nieintegrowanie się z kolegami z zespołu. Ani słowa po polsku i po angielsku. Trzy szampony do włosów. Przedwcześnie zakończy spływ kajakowy. Rozmowy z Rumakiem, ciężkie treningi u Urbana. Przebłyski i rozczarowania. Status […]
30.09.2020
Blogi i felietony
30.09.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Są piłkarze i trenerzy, którzy traktują klub jak miejsce pracy. Są też tacy, którzy natychmiast zaczynają się identyfikować z lokalną społecznością, niemalże tatuując sobie klubowy herb na ramieniu. Istnieją tacy, którzy po jednej rundzie w Wiśle Kraków już nigdy nie spojrzą na ofertę z Cracovii, są też tacy, którzy wręcz kolekcjonują w życiorysie derbowych rywali. […]
30.09.2020
Weszło
30.09.2020

Bartosz Śpiączka: redemption. Od trzech spadków do objawienia I ligi

Bartosz Śpiączka. Kojarzycie? Tak, to ten gość, który swego czasu został bohaterem jednego z najgorszych transferów w historii Bruk-Bet Termaliki Nieciecza. Po spadku z Ekstraklasy był jednym z najlepiej opłacanych zawodników nie tyle „Słoników”, co chyba nawet w historii rozgrywek I ligi. Zakończyło się to jedną bramką i transferem do GKS-u Katowice, a w konsekwencji […]
30.09.2020
Weszło
30.09.2020

Tomasz Kędziora. Miał być na wylocie z Dynama, jest w Lidze Mistrzów

Pół roku temu miał być na wylocie z Dynama Kijów, a samo Dynamo wpadło w lekki dołek, z którego wygrzebać miała je rewolucja. Dziś Tomasz Kędziora jako podstawowy zawodnik swojego zespołu wita się z Ligą Mistrzów, ukraińska ekipa wraca do niej po czterech latach nieobecności – w ostatniej rundzie eliminacji ogoliła Gent kolejno 2:1 i […]
30.09.2020
Weszło
30.09.2020

Węgrzy w Lidze Mistrzów, startując zza naszych pleców. Jak do tego doszło?

Jak na dziś wygląda stan węgierskiej piłki? Moglibyście się zdziwić. Węgrzy do europejskich pucharów startowali z 33. pozycji w rankingu UEFA. To znaczy, że my śmialiśmy się, że sąsiadujemy z Liechtensteinem, natomiast oni oglądali jego plecy. Ale wkrótce to my będziemy dreptać za Węgrami, próbując dotrzymać im kroku. Bo oni właśnie zaczynają trzeci rok z […]
30.09.2020
Weszło
30.09.2020

Zasłużenie, proszę pana, zasłużenie. Petrasek w reprezentacji Czech

Mamy wrażenie, że ostatnio trwa coś w stylu miesięcy miodowych Rakowa i bardzo fajnie, częstochowianie zasłużyli na to od A do Z. Są w czubie tabeli, grają ciekawą i poukładaną piłkę, porobili naprawdę porządne transfery, zaskoczyli interesującą akcją rekrutacyjną. A dzisiaj dowiedzieliśmy się, że Tomas Petrasek dostał powołanie do reprezentacji Czech. Jak na tak paskudny […]
30.09.2020
Weszło
30.09.2020

ŁKS taki dobry czy liga taka słaba?

Łódzki Klub Sportowy mniej więcej rok temu zastanawiał się, jakim cudem można przegrać osiem spotkań z rzędu, gdy początek przygody z Ekstraklasą był tak przyjemny. Łodzianie pokazali się z niezłej strony w trzech meczach, resztę ligi spędzili spoglądając, na ile punktów odjechała już przedostatnia z ekip. Dziś? Dziś ŁKS wygrał pięć pierwszych starć na poziomie […]
30.09.2020
Weszło Extra
30.09.2020

Bach, bach, Karabach. Siedmiominutowa weryfikacja polskiego futbolu

W czwartek Legia Warszawa zmierzy się z Karabachem Agdam w ramach czwartej rundy eliminacji do Ligi Europy. Dziś nikt o zdrowych zmysłach oczywiście nie zlekceważy mistrzów Azerbejdżanu. Przeciwnie – znajdzie się wielu, którzy upatrują w nich faworytów konfrontacji z „Wojskowymi”. Karabach regularnie występuje w fazie grupowej LE, ma za sobą również epizod w Champions League. […]
30.09.2020
Weszło
30.09.2020

PRASA. Lech i Legia walczą o dużą kasę

W środowej prasie m.in. temat pieniędzy dla Lecha i Legii, rozmowa z Jakubem Rzeźniczakiem o Karabachu, kryzysy w Piaście i Podbeskidziu i Włodzimierz Lubański opowiadający o Charleroi.  PRZEGLĄD SPORTOWY Polskie kluby za awans do Ligi Europy dostaną 25–45 milionów złotych. A potem mogą zarobić jeszcze więcej. Za sam awans UEFA zapłaci 2,92 miliona euro. Do […]
30.09.2020
Weszło
30.09.2020

„Nie może się powtórzyć, że Korona kończy rok ze stratami i zastanawiamy się, czy będzie dalej istnieć”

Wczoraj odbyło się walne zgromadzenie akcjonariuszy Korony Kielce. Kibice liczyli na to, że dokona się zapowiadane od długich tygodni przejęcie klubu przez miasto. Nic z tych rzeczy, Korona jest nadal w rękach Hundsdörferów, zarząd pozostał w niezmienionym składzie na kolejną kadencję (Zając wciąż prezesem…), a jedyną zmianą jest powołanie do Rady Nadzorczej klubu cieszącego się […]
30.09.2020
Anglia
29.09.2020

Tottenham wytrzymał ciśnienie

Wybaczcie, że tak ordynarnie, już w tytule, no ale musieliśmy jakoś nawiązać do tej sytuacji. Nieczęsto na tym poziomie zdarza się, by stoper po prostu zbiegł sobie do szatni. Nie wiemy do końca po co, ale się domyślamy. Było tak: Eric Dier zszedł z boiska prosto do tunelu. Za nim pofrunął z desperackim okrzykiem Jose […]
29.09.2020
Weszło
29.09.2020

Arka Gdynia nie przebiła tyskiego muru, a sama przeciekała

W minionej kolejce za sprawą Arki Gdynia pierwsze punkty w tym sezonie I ligi straciła Termalica, a dziś dla odmiany za sprawą GKS-u Tychy to Arka przypomniała sobie, jak to jest schodzić z boiska pokonanym. Goście wreszcie rozegrali mecz, po którym trudno się do czegoś mocniej przyczepić. Gdyby tyszan prowadził Adam Nawałka, na pomeczowej konferencji […]
29.09.2020
Weszło
29.09.2020

Klasyka kina sztuk walki. Widzew w dziesiątkę wyszarpał remis

Czterdzieści jeden fauli, siedem żółtych kartek, czerwo w piętnastej minucie. Jeśli lubicie piękny futbol, joga bonito w stylu Ronaldinho, to raczej nie zabijajcie się o VHS z nagraniem meczu Widzew – Zagłębie Sosnowiec. Ale jeśli w waszym idealnym meczu znajdziecie miejsce na akcenty rodem z gry „Franko”, w dodatku podlane dużą dozą cwaniactwa, to już […]
29.09.2020
Weszło
29.09.2020

Co w środę na antenie naszego radia? Między innymi trener Jana Błachowicza!

Środę na antenie WeszłoFM zaczniemy bardzo intensywnie. Już około 7:30 odwiedzi nas Robert Złotkowski, trener Jana Błachowicza, z którym porozmawiamy o ostatniej walce naszego mistrza, kulisach wizyty w Stanach oraz o planach na kolejne tygodnie. W „Dwójce bez Sternika” nie zabraknie też omówienia wtorkowych meczów eliminacyjnych Ligi Mistrzów oraz zapowiedzi tego, co czeka nas w […]
29.09.2020
Weszło
29.09.2020

Raków Częstochowa i nierówne starcie z VAR-em

Meczów w tej kolejce było mniej. Legia nie grała. Zatem siłą rzeczy kontrowersji mamy do omówienia mniej, bo ostatnio co mamy do czynienia z jakimś błędem sędziowskim, to ma on miejsce w meczach z udziałem mistrzów Polski. Ale w piątej kolejce tytuł zespołu najbardziej pokrzywdzonej drużyny trafia do rąk Rakowa Częstochowa.  I tak po prawdzie […]
29.09.2020
Weszło
29.09.2020

Odkrycia? Panie, na razie wieje nudą

Za nami kolejna przeciętna seria gier, gdy mówimy o występach młodzieżowców. Niby można to zrzucać na karb tego, że cztery drużyny nie miały okazji zaprezentować swoich umiejętności, a wśród nich znalazł się Lech Poznań, który młodymi piłkarzami stoi, ale patrząc na całość tego sezonu, problem chyba jest trochę głębszy. Czekamy na odkrycia i choć oczywiście […]
29.09.2020
Weszło
29.09.2020

Kozacy i badziewiacy. W końcu sporo jakości ze strony beniaminków. Większości…

Śmialiśmy się trochę, odrobinę przez łzy, że na pierwsze zwycięstwo któregoś z beniaminków przyjdzie nam poczekać do szóstej kolejki, gdy Podbeskidzie Bielsko-Biała zagra ze Stalą Mielec. A i w tym meczu remisem śmierdzi przecież na kilometr. Wywinęły nam jednak psikusa drużyna Warty Poznań i ekipa prowadzona przez Dariusza Skrzypczaka. Szczególnie w drugim przypadku wygrana z […]
29.09.2020
Bukmacherka
29.09.2020

Zakłady długoterminowe – czym są i gdzie grać?

Zakłady długoterminowe to takie, na których rozliczenie musimy dłużej poczekać. Jest to związane rodzajem postawionego zakładu, gdyż tutaj typujemy np. zdobywcę mistrzostwa kraju lub zwycięzcę Ligi Mistrzów jeszcze przed rozpoczęciem rozgrywek. Do rozstrzygnięcia zakładu długoterminowego potrzebny jest czas, gdyż możemy zgadywać, że ktoś zajmie miejsce w określonym przedziale tabeli na koniec sezonu lub typować króla […]
29.09.2020