post Jan Mazurek

Opublikowane 09.08.2020 17:53 przez

Jan Mazurek

Dziewięć zakażeń w Pilicy Białobrzegi. Piłkarze Józefovii Józefów wysłani do domów na kilkanaście minut przed pierwszym gwizdkiem arbitra w meczu z Okęciem Warszawa. Pozytywne testy pracujących w kopalni zawodników Pniówka Pawłowice Śląskie. Odwoływane i przekładane spotkania z powodu kwarantann jednej albo dwóch drużyn. Teraźniejszość niższych lig w Polsce jest aktualnie absolutnie fascynująca i nieco niepokojąca. Nie mamy na szczęście jeszcze żadnych przypadków tragicznych, ale rozgrywki poniżej szczebla centralnego ruszyły i borykają się z problemem rozpowszechniającego się koronawirusa. Przedstawiamy sprawę. 

***

Wydaje się, że wszystko zaczęło się od Pilicy Białobrzegi. Przynajmniej na Mazowszu. Najpierw w klubie przypuszczano, że jeden z zawodników może być zakażony, więc odwołano wszystkie treningi i sparingi. Zachowano się odpowiedzialnie i zapobiegawczo, choć podobno niebezpieczeństwo wcale nie było takie duże. Niedługo potem piłkarz przeszedł testy. Chwila czekania. Coś między jednym a dwoma dniami. Wyniki. Test pozytywny.

Badaniom poddana musiała zostać cała drużyna. Znowu czekanie, znowu jeden dzień, może dwa, i znowu wyniki. Osiem dodatkowych pozytywnych. Drużyna przetrzebiona, zdemolowana. Cały zespół poddany kwarantannie. Zbiegło się to ze startem IV ligi, grupą mazowiecka (Radom, Siedlce), w której gra Pilica. Dwa pierwsze mecze, z Podlasiem Sokołów Podlaski i Hutnikiem Huta Czechy, musiały zostać przełożone.

Tak pisze o tym portal Gol24.pl:

Jeśli nic się nie wydarzy, Pilica wróci do treningów 15 sierpnia, a 19 sierpnia zagra już mecz Pucharu Polski, zaś 22 sierpnia będzie mogła już zagrać z Oskarem w Przysusze.

– Najważniejsze, że zawodnicy czują się już dobrze. Niektórzy na początku mieli gorączki, ale teraz wszystko powoli wraca do normy. Myślę, że w porę się zorientowaliśmy, zaprzestaliśmy treningów, sparingów, przestaliśmy się ze sobą spotykać, bo ta liczba byłaby większa – mówi Jacek Kacprzak prezes Pilicy.

Trener Pilicy, Tomasz Grzywna uważa, że w innych klubach zawodnicy muszą być bardzo ostrożni, bo koronawirus może być wszędzie.

– Moim zdaniem trzeba twardo przestrzegać trzech zasad w zespole, nie pić z jednej butelki, podróżując na trening jednym samochodem trzeba zakładać maseczki, no i przede wszystkim myć i dezynfekować ręce. To są podstawy, aby się uchronić – mówi trener Grzywna.

W Pilicy sytuacja się normuje, ale lawina ruszyła. Ot, weźmy taki przykład Okęcia Warszawa.

***

Weekend 7-9 sierpnia. Kolejka ligowa. IV liga, grupa mazowiecka (Warszawa). Marcovia Marki ma grać z Okęciem, a MKS Piaseczno z Józefovią Józefów. Tylko, że pojawia się problem. W 1. kolejce Marcovia podejmowała bowiem Piaseczno, gdzie u jednego z zawodników wykryto koronawirusa. MKS zareagował natychmiastowo – kwarantanna, odwołanie treningów, zamknięcie stadionu. Marcovia tak samo. Nie ma mowy o meczach.

Ale wtedy do akcji wchodzi MZPN, który proponuje Okęciu i Józefovii zagrać awansem. Całkiem racjonalne. Skoro przeciwnicy nie mogą, to znajdzie się dla tych meczów inny termin, a przy okazji nikt nie będzie stratny. Problem w tym, że między teoretyką a jej urzeczywistnieniem znalazła się jedna, całkiem spora, luka.

Opowiada kierownik warszawskiego Okęcia (drużyny, nie lotniska!), Leszek Zygmunt.

Na prośbę PZPN, żeby nie robić problemu, zgodziliśmy się zagrać z Józefovią. Ale pech nie ominął i Okęcia, bo we wtorek jeden z naszych zawodników miał kontakt z człowiekiem zarażonym. W piątek zrobił badania. Dzień później, o 9:45, jak drużyny prawie były na boisku, dostaliśmy telefon, że jest nosicielem. I wszystko trzeba było odwoływać. Teraz jesteśmy w podobnej sytuacji. Nasi zawodnicy są objęci kwarantanną. Wtorek-środa, bo musi być siedem dni, bo wtedy mieliśmy z nim ostatni kontakt, cała nasza drużyna i sztab szkoleniowy przejdzie badania.

Opowiedzmy tę historię po kolei. 

W niższych ligach pierwszym klubem z zakażeniami była Pilica Białobrzegi. Dokonali transferu i do Piaseczna przyszedł zawodnik zarażony, który grał w meczu z Markami. Jak jego zakażenie wyszło na jaw, to drużyna Marek, która miała grać w drugiej kolejce z Okęciem, została objęta kwarantanną, więc nie mogliśmy z nimi grać. Natomiast Piaseczno miało grać z Józefovią. Naturalnie nie mogło. Wychodziło więc tak, że my i Józefovia mieliśmy mieć wolne, ale na prośbę związku zorganizowaliśmy w sobotę, 8 sierpnia, mecz na Okęciu. Niestety, pech chciał, że jeden z naszych zawodników miał kontakt z zarażonym człowiekiem, oczywiście spoza naszego klubu. Wystraszył się, był bezobjawowcem, ale poszedł na badania. Przesłał nam informację. Rozgoniliśmy wszystkich. Powiadomiliśmy Główny Inspektorat Sanitarny, który wysłał nas na kwarantannę.

Rozgoniliśmy wszystkich brzmi bardzo oględnie, jak na tak niestandardową sytuację. 

Józefovia przyjechała na mecz, została skierowana do szatni i taki był nas kontakt. Jak tylko się dowiedzieliśmy, to zszedł kierownik drużyny i wszystko ustaliliśmy. Ja osobiście dzwoniłem do prezesa Bogdańskiego i pani Matyjasiak z MZPN-u, powiedziałem o zaistniałej sytuacji i uznaliśmy, że w żadnej sytuacji nie możemy ryzykować. Mecz się nie odbywa. Drużyna Józefovii została wysłana do domu.

Zarażony piłkarz miał z wami kontakt?

Miał, miał. Uczestniczył w treningu – ostatni raz był w środę na zajęciach. Dlatego też zawodnicy, sztab szkoleniowy i ja, czyli kierownik klubu, mając z nim kontakt, nawet niebezpośredni, udaliśmy się na kwarantannę. I powiem szczerze, ze swojej perspektywy – to jest odpowiedzialne zachowanie, nawet, jak z zarażonym chłopcem kontaktu nie miałem, ale z innymi piłkarzami już tak, więc na wszelki wypadek poddaję się badaniom. Nikt nie ma żadnych objawów. Zawodnicy palili się do gry. Już przebierali się w sprzęt, kiedy usłyszeliśmy o tej niewesołej informacji. Trudno powiedzieć, co będzie po badaniach. Teraz mielibyśmy grać z Piasecznem, które też jest objęte kwarantanną i z tego, co wiem, to ten mecz miał się nie odbyć. Więc pewnie nasze spotkanie w przyszłej kolejce pewnie będzie przełożone.

***

Liczba klubów z niższych lig, których funkcjonowanie zostało zaburzone przez koronawirusa, jest jednak większa. Zostańmy jeszcze na razie na Mazowszu, ale wróćmy do rozgrywek, w których udział bierze Pilica Białobrzegi.

Tym razem ciekawą historię słyszymy w Prochu Pionki. Narratorem prezes klubu, Mirosław Lepa.

Mamy dwa przypadki koronawirusa. Jesteśmy na kwarantannie do poniedziałku – wszyscy zawodnicy, trener i ja. Nie trenują też drużyny młodzieżowe. Zamknęliśmy wszystkich do poniedziałku, kiedy dostanę listę o wynikach negatywnych każdego zawodnika. I wtedy wszystko przywrócimy – w najlepszym wypadku od wtorku.

Jak to się stało?

25 lipca graliśmy pierwszy sparing ze Zwolenianką Zwoleń. Ostatni raz całym składem widzieliśmy się 28 lipca. Jeden zawodnik był z Puław, drugi z Białobrzeg. Czuli się źle. Gorączka, złe samopoczucie, bóle głowy. Nie pojawiali się w klubie, bo nie mieli naszej zgody i uważam, że bardzo rozsądnie do tego podeszli. Przestaliśmy trenować, mimo to, że innych objawów nie było. Monitorowaliśmy to – każdy na grupie zgłaszał, jak się czuje, czy ma gorączkę, czy ma jakieś inne objawy. Nie było objawów, ale martwił nas brak jakiegokolwiek zainteresowania sanepidu. Białobrzeski dzwonił do radomskiego, żeby interweniować, ale to trwało aż do czwartku, to już był sierpień, żeby ktoś z radomskiego sanepidu zainteresował się, że należy wprowadzić kwarantannę.

I co było dalej?

Kiedy zadzwoniłem do sanepidu, po długich staraniach, kiedy właściwie już miałem iść na policję, że nikt się nie interesuje, to już wypaliłem, że trzeba to załatwić, jak najszybciej i nie trwać w przestrzeni, że nikt nic nie wie. To mogło się ciągnąć i nawarstwiać – przekładalibyśmy mecze, dochodziłoby kłopotów na później. Mnie zamknięto pierwszego. Później musiałem na drugi dzień stworzyć listę pozostałych zawodników i wysłać ich do Radomia. W sobotę, 8 sierpnia, wszyscy zawodnicy przeszli badania.

Pan też?

Ja nawet badania dwa razy robiłem sobie.

I jak?

Jestem ocalony!

Humor dopisuje. 

Dobra, podwójnie zdrowy. Co więcej? Dwóm zarażonym się polepszyło. Szybko minęła im gorączka. Młodzi ludzie. Wysportowani. Myślę, że to też miało jakiś wpływ na to.

Sparing z 25 lipca mógł wpłynąć na zakażenia?

Trudno znaleźć źródło zakażenia. Jeden prawdopodobnie wirusa przywiózł z Puław, drugi z Białobrzeg. Podejrzewam, że tam mogło być coś z tymi Białobrzegami, bo trzeba wiedzie, że obaj przyszli z tamtejszej Pilicy, gdzie klub zorganizował im imprezę pożegnalną. Tam było, pewnie nadal jest, dziewięć przypadków. Podejrzewam, że w naszym piłkarskim środowisku źródło epidemiologiczne mogło być tam. Na szczęście, wszystko idzie w dobrym kierunku. W poniedziałek wyniki.

Oby pozytywne. 

Zaczęły się rozgrywki. Dwa mecze już mamy przełożone. Nie graliśmy tydzień temu, nie graliśmy w tym tygodniu, jestem dobrej myśli, że zagramy teraz.

Co w przypadku, kiedy badania wskażą, że dwóch-trzech zawodników uzyska wynik pozytywny? Potakujecie ich, jak kontuzjowanych i reszta będzie grała?

Jest początek rundy. Żaden z naszych zawodników nie musi pauzować za kartki czy coś takiego. Wszyscy są w gotowości. Na pewno przystąpimy do gry. Nikomu nie służy siedzenie w domu. Źle to wpływa na zdrowie, na atmosferę w rodzinie. Jest kłopot, żeby utrzymać kogoś aktywnego cały dzień w domu. Łatwiej na otwartej przestrzeni niż w domu. To zdrowsze.

W klubie mamy środki zapobiegawcze i dezynfekujące. Mamy siłownię, fitness – dbamy szczególnie o wszystkich. Wpuszczamy ludzi w określonych godzinach, w trzynastoosobowych grupach, wyganiamy ich co dwie godziny. Dezynfekujemy. I znowu. Druga partia uczestników. Tak samo jest w szatniach. Radzimy sobie.

***

Przy tym jasne jest, że nie tylko na Mazowszu kluby borykają się z koronawirusem. Przypadek zakażenia wykryto na przykład u jednego z piłkarzy Gwarka Tarnowskie Góry, a klub był zmuszony do odwołania spotkania z Polonią Bytom. Dzwonimy:

Z choinki pan się urwał? Niczego nie komentuję. Proszę czytać oświadczenie klubu na stronie internetowej.

Choinka w salonie nie stoi, bombki pochowane, nie było się nawet z czego urwać, w porządku, czytamy.

Zarząd TS Gwarek Tarnowskie Góry potwierdza, że test na obecność SARC-CoV-2 u jednego z naszych zawodników pierwszej drużyny dał wynik dodatni. Zawodnik obecnie przebywa w domu i czuje się dobrze. Nasz piłkarz od 10-ciu dni nie przebywał na stadionie TS Gwarek, tym samym nie brał udziału w meczu inauguracyjnym III ligi z Zagłębiem II Lubin. Biorąc pod uwagę obowiązujące przepisy prawa, pierwsza drużyna TS Gwarek oraz jej sztab szkoleniowy przebywa na obowiązkowej kwarantannie oraz czeka na przeprowadzenie testów dotyczących koronawirusa. Cały sztab szkoleniowy oraz pierwsza drużyna cieszy się dobrym zdrowiem.

W związku z powyższym najbliższe mecze TS Gwarek Tarnowskie Góry, tj. spotkania z Polonią Bytom, Lechią Zielona Góra oraz Rekordem Bielsko-Biała zostaną rozegrane w innym terminie, wyznaczonym przez Opolski Związek Piłki Nożnej. Gwarek wróci do rozgrywek ligowych na mecz w Tarnowskich Górach przeciwko Polonii Nysa w dniu 22 sierpnia 2020 roku.

Mimo braku przebywania od 10-ciu dni naszego zawodnika na stadionie TS Gwarek, Zarząd Klubu podjął decyzję o dezynfekcji szatni pierwszej drużyny oraz pomieszczeń przynależnych. W związku z powyższym przez kilka najbliższych dni nie będzie możliwości korzystania z budynku klubowego.

Mając na uwadze, iż nasz zawodnik nie miał bezpośredniej styczności z całym innym środowiskiem sportowym TS Gwarek, wszystkie inne zajęcia na stadionie TS Gwarek z wyłączeniem budynku klubowego odbywać się będą zgodnie z planem oraz harmonogramem zajęć, w szczególności dotyczącym naszej Akademii. 

Władze Klubu są w bezpośrednim kontakcie z Powiatową Stacją Sanitarno – Epidemiologiczną, z którą konsultowane są wszelkie zasady postępowania.

***

Szybki rzut oka na tabelę. Okrąglutkie 0 przy Polonii Bytom, to niestandardowa sytuacja po dwóch kolejkach, ale:

przy pierwszej kolejce decydowała nieparzysta liczba drużyn,

przy drugiej kolejce decydował odwołany mecz z Gwarkiem.

Wszystko jasne. Zupełnie inaczej niż w przypadku GKS-u Pniówek Pawłowice. Tam, u jednego z młodzieżowców, wykryto koronawirusa. Dzwonimy do prezesa GKS-u. Odbiera pan Zdzisław Goik. Niski głos, duże natężenie gadatliwości. Jak musimy rozmawiać, to porozmawia, nie ma problemu. Jest dumny. Jego klub dopiero wygrał Regionalny Totolotek Puchar Polski, pokonując w finale rezerwy Rakowa Częstochowa, i zagra w pierwszej rundzie Pucharu Polski. Duży sukces. To protokół z tego meczu z Dziennika Zachodniego.

Finał Totolotek Pucharu Polski Śląskiego ZPN: Raków II Częstochowa – Pniówek Pawłowice Śląskie 1:3 (0:1)

Bramki: 0:1 Wojciech Caniboł (27-karny), 0:2 Wojciech Caniboł (57), 1:2 Przemysław Oziębała (62), 1:3 Kamil Glenc (67)

Raków II: Sztekler – Krzyżak, Chłód, Mizgała, Ślęzak (66. Januszewski), Lenartowski, Dzierbicki (85. Chiliński), Głasek (66. Piątkowskil), Kosin, Brzęczek (66. Krysik), Oziębała.

Pniówek: Gocyk – Mazurkiewicz, Pańkowski, Płowucha, Szkatuła – Zajączkowski (75. Semeniuk), Lewandowski (69. Morcinek), Szatkowski, Musioł, Glenc – Caniboł (89. Dzida).

Żółte kartki: Mizgała, Dzierbicki, Piątkowski – Lewandowski, Caniboł.

Sędziował: Leszek Lewandowski (Zabrze)

Przy okazji Pniówek rozpoczął rozgrywki w III lidze. Pierwsza kolejka? Remis z Piastem Żmigród. Druga kolejka? Mecz ze Ślęzą Wrocław odwołany. Opowiada Zdzisław Goik:

Podeszliśmy do sprawy odpowiedzialnie. Koronawirusa ma jeden z naszych młodzieżowców. Trudna sprawa, chłopak ma niełatwą sytuację w rodzinie – jeden z członków rodziny jest w podeszłym wieku, trudny stan zdrowia. Po tym, jak się o tym wszystkim dowiedzieliśmy, to naszym pierwszym ruchem było zwrócenie się do Opolskiego Związku Piłki Nożnej, czyli organizatora rozgrywek, i zwrócenie się do Ślęzy Wrocław w celu przełożenia naszego meczu. Mamy obligatoryjny obowiązek przeprowadzenia badań w związku z tym, że gramy w Pucharze Polski, w którym zakwalifikowaliśmy się do 1/32. Jako trzecioligowiec nie mielibyśmy takiego obowiązku.

Więc nie pojechaliście. 

Rozumie pan, o co chodzi – jechanie do Wrocławia z brakiem wiedzy, czy nie ma w drużynie innych przypadków zakażenia, byłoby skrajną nieodpowiedzialnością. Jechalibyśmy z czerwonej strefy. Z powiatu pszczyńskiego, z gminy Pawłowice. Wiązałoby się to z dużym ryzykiem. Stworzylibyśmy zagrożenie, powstałaby niepotrzebna sensacja. Nie chciałbym zagrać i zaraz usłyszeć, że pojechaliśmy gdzieś i zainfekowaliśmy inną drużynę. Wie pan, u nas jest tylko jeden przypadek. I wcale nie przez jego wzgląd odbędą się u nas badania.

A dlaczego?

Dlatego, że gramy w Pucharze Polski, a wszystkie drużyny, które biorą udział w tym turnieju muszą przejść testy. W pozostałych klubach, czy to trzecioligowych, czy jeszcze niższych, nikt nie robi testów. Jeśli ktoś się źle czuje, tak domniemam, to idzie na kilkudniowe zwolnienie. Ludzie mają temperatury, tracą węch i smak, mają biegunkę – normalne sytuacje, odpoczywają, przechodzi, wracają do swoich codzienności. Jeśli nie przejdą badań, a często nie przechodzą, to nawet nic nie wiedzą, czy mieli koronawirusa, czy go nie mieli.

Przełożyliśmy mecz tylko dlatego, że mieliśmy świadomość, iż w przyszłym tygodniu będziemy mieli możliwość przejścia obligatoryjnych testów. Żadnych nieporozumień. Zachowaliśmy się bardzo profesjonalnie, bo od ubiegłej soboty ten zawodnik nie trenował z nami, czyli od kiedy zaczął się gorzej czuć, to nie chodził na zajęcia, nie był z nami nawet na wtorkowym finałowego meczu Pucharu Polski. Co więcej możemy zrobić jako klub? Nic. Nie mamy żadnej wiedzy, czy ktoś z nas nie ma koronawirusa. Nikt nie może być tego pewien.

U nas w sekcji seniorskiej wszyscy są pełnoletni. Klub nie będzie nikogo nie będzie prowadził za rączkę do lekarza. Mówił, że ty musisz zrobić to, a ty musisz zrobić to. Co więcej, oni nie są zawodowcami – nie jest to sytuacja, w której nasi piłkarze utrzymują się tylko z bycia piłkarzami. W większości klubów trzecioligowych grają amatorzy, ewentualnie z minimalną domieszką zawodowstwa. Przecież, mało tego, nie mamy jakiegoś nakazu, żeby pilnować zdrowia naszych zawodników. My mamy przygotować murawę, przygotować klub, przystosować klub do wytycznych organizatora rozgrywek.

Koniec końców zdrowie jest jednak najważniejsze. 

Kiedy przeprowadzano obligatoryjne testy dla wszystkich pracowników kopalni i człowiek nie mógł podjąć tam pracy bez otrzymania negatywnego testu, i nieważne, czy był na L4, czy cokolwiek takiego, to kopalnie miały postój. I po dwóch kolejnych testach negatywnych dopiero mogli wrócić do czynnej pracy. U nas też, we wcześniejszych miesiącach, zdarzały się podobne przypadki. Kiedy byliśmy na etapie powrotu do treningów, to naszym piłkarzom, pracującym w kopalniach i poddawanym obligatoryjnym testom, wychodziły pozytywne wyniki testów. I co? Oni ani nie pracowali w kopalni, ani nie grali w klubie – zostali zobowiązani do unikania aktywności społecznej do czasu, aż ich wyniki będą negatywne.

Nie chcę tworzyć hipotez. Wróciliśmy do treningów dwa tygodnie później niż pozwalały na to przepisy prawa. Od samego początku zachowujemy wszystkie zalecenia Ministerstwa Zdrowia. Przejdziemy testy. Dostaniemy wyniki. Wszystkie znaki na niebie i ziemie wskazują, że wszystko będzie dobrze.

***

Jest jak jest. W całej Polsce sierpień przyniósł ponowny skok wirusowych tabelek. Pojawiły się nowe rekordy dziennych zakażeń, nowe ogniska, przywrócono część obostrzeń w części powiatów. Przy tym jednak wirus stał się bardziej powszechny, przywykliśmy do niego, żyjemy niejako obok niego. Przypadki zakażeń koronawirusem wykryto w sejmie, w klubach Ekstraklasy, pewnie jeszcze w wielu innych miejscach, więc właściwie to nic dziwnego, że wykryto go też w niższych ligach, które właśnie ruszyły i przyspieszają.

Na razie schemat jest bardzo podobny. Zawodnik gorzej się czuje i zgłasza się do sanepidu. Przechodzi badania, dostaje wynik pozytywny, reszta drużyny idzie na kwarantannę, czekając na swoje badania, a gdzieś w międzyczasie przekładane są mecze. Rozgrywek to nie paraliżuje, ale już na tym etapie, na początku całej historii, potrafi dochodzić do tak kuriozalnych przypadków, jak odwołanie meczu Okęcia z Józefovią dosłownie na kilkanaście minut przed pierwszym gwizdkiem.

Czy jest na sposób? Nie wiemy. Zakażenia były, są, będą. Również w drużynach piłkarskich. I może faktycznie casus niższych lig w Polsce pokaże, że niedługo do kwestii zarażenia koronawirusem w sporcie będziemy mogli podchodzić, jak do zwykłych kontuzji – zakażani pauzują, zdrowi grają. Przy łaskawym losie i racjonalnym przeprowadzeniu całej operacji – do wynalezienia szczepionki na koronawirusa nie jest to wcale czarny scenariusz.

Fot. Newspix

Opublikowane 09.08.2020 17:53 przez

Jan Mazurek

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 13
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
bip
bip

w Powiślaku Końskowola (IV liga lubelska) też mają przypadek, co prawda ze sztabu, ale mecz z rezerwami Górnika Łęczna też odwołany

Spartakus
Spartakus

To nie korona wirus nam kazal siedziec w domu 2 miechy i nosic kaganiec na ryju – to konkretne jednostki. Koronawirus chuja moze. Totalitarne panstwo przeywa rozgrywki i odbiera wolnosc. Co kolorujesz rzeczywistosc? 10 lat temu byla pandemia swinskiej grypy i nie bylo zadnych obostrzen…

Arek
Arek

Czy cokolwiek się tym ludziom stało poza lekką gorączką trwającą dwa-trzy dni? Robimy histerię z czegoś co dawno mogło być zakończone. Wystarczy prowadzić normalne życie, część osób przejdzie bezobjawowo, część dostanie na kilka dni gorączki, pojedyncze osoby trzeba będzie hospitalizować. Po dwóch trzech tygodniach takiej normalności ludzie nabiorą odporności i będzie można normalnie funkcjonować. A tak to można wiecznie się bujać i praktycznie zamknąć sport bo nie da się odizolować wiecznie ludzi.

Spartakus
Spartakus

Tu nie chodzi o bezpieczenstwo – tu chodzi o prawo do zakladania kaganca i trzymania ludu za morde. Wszedzie w kazdym kraju zlamano podstawowe prawa czlowieka do przemieszczania sie a bydelko potulnie sie cieszy ze „ktos sie nimi opiekuje” jak dziecmi. Tylko pamietajmy ze dzieci nie maja zadnych praw, sa niewolnikami… Jesli sie lud godzi na to by traktowac ich jak bezwolne bydleta to juz przegralismy nasza wolnosc. W imie zludnego poczucia bezpieczenstwa i medialnej plotki zamkneli nas w areszcie domowym. To sa bardzo niebezpieczne precedensy.

Amber mozart
Amber mozart

Jakoś w szwecji ta zbiorowa odporność się nie pojawiła. Ale pewnie polacy są wyjątkowi i nasze organizmy mają inne zasady

Prawdziwy Poznaniak, kibic Warty
Prawdziwy Poznaniak, kibic Warty

Po czasie jednak się pojawiła !

DagestanskiZapasior
DagestanskiZapasior

Racja Amber. Cala Szwecja juz umarla na wirusa, a pozostali szwedzi schronili sie w karajach gdzie maseczki z siateczki nie prane od tygodni ratuja zycie i zdrowie ludzkie…..

Arek
Arek

To idzie w takim kierunku aby zamknąć ludzi w ogóle w domach, zlikwidować sport a ludzie mają być niewolnikami. Praca – dom – praca i zamknięcie. Wszystko kupować i żyć w internecie tylko (bo tak pasuje największym koncernom jak Amazon, Google, FB itp.)

Spartakus
Spartakus

Moga nas pozamykac kiedy chca praktycznie. Do tego prowadzi dupokracja, do niewolnictwa i totalitaryzmu – juz wolalbym jednego tyrana ktory by mi sie nie wpierdalal w moje sprawy czy podcieram dupke czy myje raczki przed obiadkiem. To panstwo pierdolone bedzie nam dyktowac jak mamy zyc, takiego upodlenia ludzkosci nie bylo nawet w 3 rzeszy.

Foo
Foo

Po kija w ogóle było zaczynać sezon, przecież wiadomo było, że tak się skończy. Po 1-3 lidze jeszcze można oczekiwać jakichś rygorów, ale nie wśród amatorów, którzy normalnie chodzą do pracy i stykają się nie wiadomo z kim.

Waryjat
Waryjat

Start Nidzica – Orzeł Janowiec Kościelny, liga okręgowa Warmia i Mazury, derby powiatu. Mecz odwołany bo w mieście (w miescie!!!!!) wykryto 2 przypadki korony

Mioduski
Mioduski

Weszło.
Skończcie pierdolić głupoty, oddajcie kasę za superpuchar.

noniewiem
noniewiem

ale to jest żenujące wszystko. Bardzo ważne, by piłkarze jadący jednym autem na mecz nosili maseczki, a potem na murawie czy w szatni pod prysznicami co, też będą je nosić rozumiem?
Skoro dostali informację o zarażonym „jak już prawie byli na boisku” to niby co, rozgrzewając się, mijając się w szatniach itp czym to się różniło od tego, jakby ze sobą zagrali?
Przydałoby się trochę zastanowić na tym w co się wierzy

Anglia
29.09.2020

Tottenham wytrzymał ciśnienie

Wybaczcie, że tak ordynarnie, już w tytule, no ale musieliśmy jakoś nawiązać do tej sytuacji. Nieczęsto na tym poziomie zdarza się, by stoper po prostu zbiegł sobie do szatni. Nie wiemy do końca po co, ale się domyślamy. Było tak: Eric Dier zszedł z boiska prosto do tunelu. Za nim pofrunął z desperackim okrzykiem Jose […]
29.09.2020
Weszło
29.09.2020

Arka Gdynia nie przebiła tyskiego muru, a sama przeciekała

W minionej kolejce za sprawą Arki Gdynia pierwsze punkty w tym sezonie I ligi straciła Termalica, a dziś dla odmiany za sprawą GKS-u Tychy to Arka przypomniała sobie, jak to jest schodzić z boiska pokonanym. Goście wreszcie rozegrali mecz, po którym trudno się do czegoś mocniej przyczepić. Gdyby tyszan prowadził Adam Nawałka, na pomeczowej konferencji […]
29.09.2020
Weszło
29.09.2020

Klasyka kina sztuk walki. Widzew w dziesiątkę wyszarpał remis

Czterdzieści jeden fauli, siedem żółtych kartek, czerwo w piętnastej minucie. Jeśli lubicie piękny futbol, joga bonito w stylu Ronaldinho, to raczej nie zabijajcie się o VHS z nagraniem meczu Widzew – Zagłębie Sosnowiec. Ale jeśli w waszym idealnym meczu znajdziecie miejsce na akcenty rodem z gry „Franko”, w dodatku podlane dużą dozą cwaniactwa, to już […]
29.09.2020
Weszło
29.09.2020

Co w środę na antenie naszego radia? Między innymi trener Jana Błachowicza!

Środę na antenie WeszłoFM zaczniemy bardzo intensywnie. Już około 7:30 odwiedzi nas Robert Złotkowski, trener Jana Błachowicza, z którym porozmawiamy o ostatniej walce naszego mistrza, kulisach wizyty w Stanach oraz o planach na kolejne tygodnie. W „Dwójce bez Sternika” nie zabraknie też omówienia wtorkowych meczów eliminacyjnych Ligi Mistrzów oraz zapowiedzi tego, co czeka nas w […]
29.09.2020
Weszło
29.09.2020

Raków Częstochowa i nierówne starcie z VAR-em

Meczów w tej kolejce było mniej. Legia nie grała. Zatem siłą rzeczy kontrowersji mamy do omówienia mniej, bo ostatnio co mamy do czynienia z jakimś błędem sędziowskim, to ma on miejsce w meczach z udziałem mistrzów Polski. Ale w piątej kolejce tytuł zespołu najbardziej pokrzywdzonej drużyny trafia do rąk Rakowa Częstochowa.  I tak po prawdzie […]
29.09.2020
Weszło
29.09.2020

Odkrycia? Panie, na razie wieje nudą

Za nami kolejna przeciętna seria gier, gdy mówimy o występach młodzieżowców. Niby można to zrzucać na karb tego, że cztery drużyny nie miały okazji zaprezentować swoich umiejętności, a wśród nich znalazł się Lech Poznań, który młodymi piłkarzami stoi, ale patrząc na całość tego sezonu, problem chyba jest trochę głębszy. Czekamy na odkrycia i choć oczywiście […]
29.09.2020
Weszło
29.09.2020

Kozacy i badziewiacy. W końcu sporo jakości ze strony beniaminków. Większości…

Śmialiśmy się trochę, odrobinę przez łzy, że na pierwsze zwycięstwo któregoś z beniaminków przyjdzie nam poczekać do szóstej kolejki, gdy Podbeskidzie Bielsko-Biała zagra ze Stalą Mielec. A i w tym meczu remisem śmierdzi przecież na kilometr. Wywinęły nam jednak psikusa drużyna Warty Poznań i ekipa prowadzona przez Dariusza Skrzypczaka. Szczególnie w drugim przypadku wygrana z […]
29.09.2020
Bukmacherka
29.09.2020

Zakłady długoterminowe – czym są i gdzie grać?

Zakłady długoterminowe to takie, na których rozliczenie musimy dłużej poczekać. Jest to związane rodzajem postawionego zakładu, gdyż tutaj typujemy np. zdobywcę mistrzostwa kraju lub zwycięzcę Ligi Mistrzów jeszcze przed rozpoczęciem rozgrywek. Do rozstrzygnięcia zakładu długoterminowego potrzebny jest czas, gdyż możemy zgadywać, że ktoś zajmie miejsce w określonym przedziale tabeli na koniec sezonu lub typować króla […]
29.09.2020
Weszło
29.09.2020

Pora na zmiany? Bereszyński zakopał się w Sampdorii

Tak było całkiem niedawno: Bereszyński chwalony w Serie A. Łączony z większymi niż Sampdoria firmami calcio, w kadrze mający być następcą Łukasza Piszczka. Tak jest teraz: Polak zmienił się w ligowy dżemik, w reprezentacji jest rzucany między pozycjami, bo z prawej wyleczył go Tomasz Kędziora, którego swego czasu wyprzedzał o długość. MOMENTY BYŁY Bereszyński przechodził […]
29.09.2020
Weszło
29.09.2020

Raków tradycyjnie poza schematem: otwarta rekrutacja

Przyzwyczailiśmy się już, że w Rakowie Częstochowa i władze klubu, i jego sztab działają dość nieszablonowo. Właściwie od paru ładnych lat, gdy Raków był jeszcze daleko poza radarami poważnego futbolu, Michał Świerczewski i jego ludzie przełamują pewne schematy głęboko zakorzenione w polskiej piłce. Tak było z gigantycznym zaufaniem dla Marka Papszuna jeszcze w czasach, gdy […]
29.09.2020
Weszło
29.09.2020

TOTALbet na French Open – zgarnij 1250 PLN!

Tysiak do zgarnięcia za darmo? Brzmi świetnie! W TOTALbet możemy nieźle zarobić na tym, że typujemy mecze French Open. Wszystkim fanom tenisa ziemnego trzeba przedstawić ranking, dzięki któremu najlepsi typerzy otrzymają atrakcyjne nagrody. Na czym polega promocja, w której do podziału dostajemy 5000 PLN? Zasady są proste. Obstawiamy zakłady i zdobywamy punkty, dzięki którym idziemy […]
29.09.2020
Weszło
29.09.2020

Chelsea odpali Tottenham z EFL Cup?

EFL Cup to trzeciorzędne rozgrywki? Nie, gdy na boisku spotykają się piłkarze Tottenhamu oraz Chelsea. Wtorkowe derby Londynu elektryzują kibiców, bo mimo wzmocnień w ofensywie, „The Blues” pozostają dziurawi w tyłach. A to tylko woda na młyn dla podopiecznych Jose Mourinho, którzy błyszczą skutecznością. Spróbujemy to wykorzystać, typując dzisiejszy mecz w eWinner! Tottenham – Chelsea […]
29.09.2020
Weszło
29.09.2020

Czy wszyscy w Podbeskidziu wytrzymują ciśnienie?

Sytuacja Podbeskidzia jest tak daleka od komfortowej, jak Rzeszów od Gdyni. To prawda. Defensywa w większości meczów grała fatalnie. To prawda. Pozostali beniaminkowie doczekali już swoich pierwszych zwycięstw. To też prawda. Czy jednak są już powody do nerwowych ruchów w Bielsku? Nie, a odnosimy wrażenie, że na klubowych szczytach nie wszyscy zdają się wytrzymywać ciśnienie. […]
29.09.2020
Weszło
29.09.2020

Błąd systemu? A może naturalna kolej rzeczy?

Za nami 15% sezonu 2020/21. Piast Gliwice, wcale nie tak dawny mistrz Polski, który w ubiegłym sezonie wywalczył brązowy medal, nadal czeka na pierwsze ligowe zwycięstwo. Dopiero w starciu z beniaminkiem, Stalą Mielec, udało się zdobyć pierwszą (i od razu drugą) bramkę. Jedyny punkcik Piast ugrał z kolei w Grodzisku Wielkopolskim, gdzie swoje mecze rozgrywa […]
29.09.2020
Weszło
29.09.2020

Wtorek z I ligą. Widzew Łódź pogrąży Zagłębie Sosnowiec?

Cztery porażki w sezonie, jedno zwycięstwo. Bilans Zagłębia Sosnowiec jest zdecydowanie słabszy, niż zakładano, mimo że w Zagłębiu Dąbrowskim nikt nie planował walki o awans. Jeśli ekipa Krzysztofa Dębka chce się podnieść, musi ograć w Łodzi tamtejszy Widzew, co nie będzie łatwym zadaniem. Bo Widzew kryzys ma już za sobą i zaczyna się powoli rozpędzać. […]
29.09.2020
Weszło
29.09.2020

Chcieli przekupić prezesa Stanowskiego!!! | KTS 7:0 RZĄDZA ZAŁUBICE

Wysoka wygrana w meczu, piwko na trybunach, poczęstunek po zwycięstwie. Czego chcieć więcej? KTS się bawi w lidze, a wy możecie tę zabawę obejrzeć od kulis. Zapraszamy! 
29.09.2020
Weszło
29.09.2020

Karabach Agdam, czyli azerski młot na Ormian. Jak futbol stał się częścią wojny

2014 rok. Karabach Agdam po raz pierwszy dostaje się do fazy grupowej europejskich pucharów. Do tego momentu Azerbejdżan nie tylko nigdy nie uczestniczył w mistrzostwach świata. Ten kraj przez blisko 20 lat rywalizacji na światowej arenie, wygrał zaledwie trzy spotkania w ramach eliminacji do mundialu. Futbolowy Trzeci Świat? Bez dwóch zdań. A jednak to, co […]
29.09.2020
Weszło
29.09.2020

Zbozień: – Przepisy sanitarne to fikcja i pokazówka

– Przepisy sanitarne? Dla mnie fikcja. Pokazówka. Nie jesteśmy w stanie tak idealnie o to zadbać. Dla mnie sytuacja z Błaszczykowskim była absurdalna, śmieszna. Robi sobie zdjęcie z kibicem i nie może wracać z drużyną. A przecież w tygodniu spotyka się albo samemu, albo poprzez rodzinę, setki ludzi, w kolejkach czy gdziekolwiek. Nie jesteśmy w […]
29.09.2020