post Jan Mazurek

Opublikowane 06.08.2020 09:25 przez

Jan Mazurek

W jakich okolicznościach podpisywał kontrakt z Rakowem Częstochowa? Co go przekonało? Jakie wrażenie zrobił na nim klub i trener Marek Papszun? Dlaczego potrzebował stabilizacji? Czy ostatni rok w Rosji uważa za stracony? Dlaczego nie został w Rosji i czy miał możliwość zostania na dłużej w Uralu Jekaterynburg? Czy wraca do lepszej ligi? Skąd u niego tak duży entuzjazm w ocenie Ekstraklasy? Na te i na inne pytania w rozmowie z nami odpowiada nowy nabytek Rakowa Częstochowa, Maciej Wilusz. Zapraszamy. 

Jak czujesz się poza cywilizacją?

Jesteśmy na obozie w Warce. Jaki to koniec cywilizacji?

Ale nie ma zasięgu. 

Stanąłem przy recepcji, tutaj już jest zasięg!

W Warce dogrywaliście kwestie twojej umowy z Rakowem?

Testy medyczne przechodziłem akurat w Warszawie. Jak już przeszedłem je pozytywnie i wszystko stało się klarowne, to wieczorem się spotkaliśmy i w stolicy podpisaliśmy kontrakt.

Przekonał cię projekt?

Z właścicielem klubu i trenerem Papszunem rozmawiałem już kilkukrotnie. Dostawałem telefony. Mówili mi, jak to ma wyglądać, jaki jest plan, jaki jest pomysł. Stopniowo, pokrótce, ale tworzył się z tego przejrzysty obraz ułożonego klubu. Dostałem parę dni na podjęcie decyzji, bo mi też zależało na tym, żeby w odpowiednim czasie wylądować w zespole, w którym spędzę najbliższy sezon, czy nawet najbliższe sezony. Właściwie to bardzo zależało mi na tym, żeby szybko się zdecydować – Raków był najkonkretniejszy. Chciałem trafić do profesjonalistów i w tym aspekcie też mnie przekonali.

Kontrakt na trzy lata. 

Dokładnie.

Dosyć długi. 

Zapowiada się dłuższy projekt i mam nadzieję, że odegram w nim rolę, którą oczekuję sam po sobie.

Zależało ci na stabilizacji? Tym, żeby to nie był krótki kontrakt o charakterze przejściowym?

Jeżeli są jakieś plany budowania czegoś, to trzeba pomyśleć nie tylko o teraźniejszości, ale też o przyszłości. Roczny kontrakt nie gwarantuje żadnej długofalowości i żadnej stabilizacji. Nie ukrywam, że wracając z Rosji, moim priorytetem było pozostanie za granicą, a nie powrót do Polski. Pojawiały się różne kierunki, różne zapytania, różne propozycje i możliwości, ale nie spełniało to moich własnych oczekiwań. Nie na takie coś czekałem. A Raków był bardzo zdeterminowany, bardzo konkretny i tak powstał pomysł powrotu do Polski.

Najwięcej propozycji miałeś z Rosji?

Było kilka klubów z Rosji mocno mną zainteresowanych, przewijały się też inne kraje, ale żaden z kierunków mnie nie przekonywał.

Zmęczyłeś się już Rosją?

Nie byłem znudzony tym krajem. Będę go dobrze wspominał. Uważam, że to świetna liga – intensywna, mocna, wyrównywana. Ale chciałem spróbować czegoś innego. Oczywiście, początkowo myślałem, że spróbuję swoich sił w innym kraju, w innej silnej lidze, ale nic mnie nie przekonywało.

To pewnie czujesz się zawiedziony. Ekstraklasę znasz, więc to żadne nowe wyzwanie, a o poziomie tej ligi też można powiedzieć wiele, ale nie to, że jest wysoki. 

Ekstraklasa jest pięknie opakowana. Musi być przy tym dużo pracy. Bardzo medialna, kolorowa liga, a to wielki atut. A poziom? Cokolwiek mówić, uważam, że nasza liga idzie do przodu. I to nie tylko w kwestii poziomu meczów, zawodników, trenerów, ale również organizacji – podejście do piłki jest coraz bardziej profesjonalne, coraz bardziej zachodnie. I okej, wiem, że wiele osób mówi o Ekstraklasie niezbyt pozytywnie, ale uważam, że poziom idzie do góry i systematycznie się rozwijamy.

Ostatniego sezonu nie możesz zaliczyć do udanych. Najpierw pół roku na ławce w Rostowie, potem średnio udane pół roku w Uralu. 

Czy średnio udane? Nie powiedziałbym. W Rostowie bardzo szybko wróciłem po ciężkiej kontuzji. Dochodziłem do siebie, do formy, do dyspozycji. Bardzo ciężki i intensywny okres, bo rehabilitację i powrót po zerwaniu więzadeł przeprowadziłem wręcz ekspresowo – to wszystko się odkładało i potrzebowałem trochę czasu, żeby wskoczyć na odpowiednie obroty. Natomiast przejście do Uralu nie było słabe – lepsze mecze przeplatałem słabszymi. Raz zagrałem dobrze, inny razem gorzej. To normalne. Nie czuję się rozczarowany, raczej w drugą stronę.

Czyli byłeś zadowolony. 

Zadowolony tez nie.

Teraz już nie wiem. 

Gdzieś pośrodku, ale ze wskazaniem na pozytywne wrażenie.

Miałeś pewne miejsce w składzie czy bywało z tym różnie?

Większość meczów grałem. Tylko pod koniec, kiedy zapewniliśmy sobie już utrzymanie, i stało się oczywiste, że po sezonie się rozstaniemy, to siłą rzeczy dwa ostatnie mecze – z Khimkami w Pucharze Rosji i z Lokomotiwem w lidze – przesiedziałem na ławce.

I skończył się polski tercet w Jekaterynburgu. 

Tylko Rafał Augustyniak został w Uralu. Ma jeszcze dwa lata kontraktu, jest bardzo ceniony, na pewno będzie grał i zapowiada się nawet, że w bliskiej przyszłości będzie jednym z liderów zespołu.

Nie chciał cię Ural zatrzymać?

Nie było żadnych rozmów. Zresztą też chciałem już zmienić otoczenie. Nigdy nie myślałem, że zostanę w Uralu na dłużej. Chciałem tam przyjść, pomóc klubowi w utrzymaniu, wrócić do regularnej gry, złapać rytm.

Spędziłeś w Jekaterynburgu pół roku pełne przeżyć. Najpierw wypożyczenie, potem powrót do gry, a w międzyczasie jeszcze wybuch pandemii. Rosjanie długo lekceważyli temat.

Graliśmy trochę dłużej niż zachodnie ligi. I też było widać po niektórych zawodnikach, że martwią się o zdrowie swoje i swoich bliskich. Odbijało się to na naszej dyspozycji. Najdobitniej doświadczyliśmy to podczas wyjazdowego meczu z Zenitem.

1:7. 

Głowy mieliśmy gdzieś indziej. Wszyscy zastanawiali się, co nas czeka, co to będzie, co się stanie jutro, pojutrze, za tydzień. Wynik był tylko pochodną. Nie dało się zlekceważyć rozszerzającej się pandemii.

Kolejne trzy miesiące spędziłeś w Rosji z dala od rodziny?

Nie, na szczęście nie. Kiedy dostaliśmy informację, że liga będzie zawieszona, to czekaliśmy na miejscu na dalsze decyzji. Najpierw zostało nam powiedziane, że nikt nie ma prawa nigdzie wyjeżdżać i nic robić, bo i tak wszystko zostanie pozamykane, ale potem i tak, koniec końców, dostaliśmy zielone światło na wyjazd. Oczywiście z zastrzeżeniem, że nie będzie łatwo i że jeśli nam się poszczęści, to może uda nam się złapać jakiś samolot do Polski, a wtedy loty powoli odwoływano.

Dodatkowy stres.

Udało nam się załapać na ostatni lot do domu. Jak zobaczyliśmy, że zdołamy wrócić do domu, to była duża radość – od razu kupiliśmy do domu i czekaliśmy w Polsce na dalsze wieści. Potem powrót był już prostszą kwestią, bo tutaj zaangażował się też klub.

Czyli nie zostaliście zostawieni sami sobie. 

Mieliśmy komfort psychiczny. Było nam o tyle łatwiej, że w tym trudnym czasie byliśmy z naszymi rodzinami w Polsce. To ważne, żeby w tej dziwnej, niestandardowej sytuacji być po prostu z bliskimi. Ale tak jak mówię – przy tym byliśmy cały czas pod telefonem, bo musieliśmy być gotowi na każdą ewentualność.

Już wtedy zaczęło się zainteresowanie Rakowa?

Pierwszy raz o propozycji Rakowa usłyszałem tuż po wygaśnięciu mojego kontraktu w Rosji.

Świeża sprawa. 

Jestem typem zawodnika, który nie interesuje się luźnymi propozycjami, nie mającymi żadnego pokrycia w rzeczywistych konkretach, i moi menadżerowie doskonale to wiedzą, więc też nie mówią mi, kiedy coś się zaczyna tworzyć, coś się zaczyna pojawiać. Jest konkret – siadamy i się zastanawiamy. Do tego czasu wykonuję swoją pracę w miejscu, w którym jestem i trzymam się tego rytuału.

Uchylmy trochę rąbka tajemnicy. Co cię najbardziej urzekło w planach, które rysuje przed tobą Raków?

Jedna rzecz: profesjonalizm.

Drugi raz to powtarzasz, więc faktycznie musi być coś na rzeczy. Trener Papszun ma opinię bardzo wymagającego pracoholika. 

Po kilku rozmowach z nim i z moimi agentami, po zebraniu wszystkich wskazówek i wiadomości na temat klubu, jestem przekonany, że dobrze wybrałem. Chciałem trafić do klubu z konkretną wizją i ideą profesjonalizmu na każdym poziomie. Teraz mogę iść na całość, poświęcić się dla tego projektu.

Wskakujesz w buty Jarosława Jacha. 

Na to wychodzi.

Grałeś kiedyś w systemie trzema defensorami?

Dwa pierwsze lata w Rostowie. Potem, w Uralu, to już granie w systemie 4-3-3.

Czyli znasz schematy?

Wiem, z czym to się je, ale pamiętajmy, że w każdym klubie gra się inaczej. Są inne założenia, inne zachowania, inne koncepcje taktyczne. Trochę będę się musiał nauczyć. To jasne, bo choć ustawienie może być podobne do tego z czasów Rostowa, to oczekiwania mogą być inne. Tutaj też moja rola, żeby jak najszybciej zrozumieć wszystkie niuanse, przesuwania, schematy.

Znasz kogoś z szatni Rakowa?

Z Cebulą grałem w Koronie Kielce, gdzie swojego czasu trafiłem na wypożyczenie z Lecha, a resztę dopiero poznaję.

Jesteś dużo lepszym piłkarzem niż byłeś kilka lat temu, kiedy po bardzo dobrej rundzie w Poznaniu wyjeżdżałeś do Rostowa?

Wyjeżdżając z Lecha, czułem, że jestem na dobrej drodze – zdrowy, silny fizycznie, w formie. Wkraczałem w nową drużynę, która była budowana właściwie od zera, bo przyszło mnóstwo nowych zawodników, i czułem komfort fizyczny, i psychiczny. Nie musiałem obawiać się wysokich wymagań, intensywności treningów, podołałem temu. W Rosji miałem bardzo stabilne, bardzo dobre sezony. Oczywiście do kontuzji, bo ona zawsze bardzo mocno chwieje zawodnikiem. Poświęciłem sporo siły, zaangażowania i czasu na powrót do formy. W tym wypadku akurat kontuzja bardzo mocno zdestabilizowała sytuację i po raz kolejny musiałem mocno pracować, żeby wrócić do optymalnej dyspozycji. Ostatnie pół roku w Uralu dało mi poczucie, że z meczu na mecz wracam do siebie, ale wiem, że do top formy jeszcze trochę mi brakuje i zamierzam mocno nad tym pracować, żeby osiągnąć ją w Rakowie.

Wracasz jako lepszy piłkarz?

Trudno powiedzieć. Na pewno doświadczyłem bardzo wielu nowych rzeczy, grając w bardzo silnej lidze, do tego z bardzo silnymi przeciwnikami. Zmieniam ligę, zmieniam intensywność, zmieniam otoczenie, zmieniam filozofię taktyczną. Nie da się tego określić. Muszę się przystosować.

Ale polską ligę znasz. 

Znam, znam, trochę czasu w niej spędziłem, ale wracam do niej po trzech latach, a wszystko tutaj bardzo się zmieniło.

Na lepsze?

Na lepsze.

Fot. Fotopyk

Opublikowane 06.08.2020 09:25 przez

Jan Mazurek

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 6
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
LegiaKing
LegiaKing

Niezły bajkopisarz. Ostatni sezon miał udany, Raków to fajny projekt, a oferty z zagranicy go nie satysfakcjonowały. Chłopie, grałeś kichę, masz wiecznie kontuzje, nikt cię zagranicą nie chciał więc pozostał przeciętniak z Ekstraklasy.

dorni
dorni

nie taką znowu kichę i nie taki znowu przeciętniak a tak wogóle to co chciałeś powiedzieć?

Piotr
Piotr

Z ligi odchodzą Gytkjaer, Angulo, Felix, Płacheta.
Do ligi dolączają Warta Poznań i Stal Mielec.
A Wilusz twierdzi, że poziom rośnie.

Aha…

Criticball
Criticball

Pażyjom, uwidim – jak mawiają Rosjanie.

Nie należy lekceważyć ligi rosyjskiej, Rostowa, ani Jekaterynburga. Jeśli Wilusz potrafił zbierać bardzo pozytywne recenzje w Rostowie, to – jeśli nie wpadnie w kanał odnawiających się kontuzji, będzie bardziej przydatny w polskiej lidze, niż Kapustka.

O sile ligi rosyjskiej, nie świadczą, bowiem trzecioligowcy z Hiszpanii…

nvcxfdhs
nvcxfdhs

https://najwiekszekursykuponow.blogspot.com/ – Trafili 379 kurs wczoraj i skan kuponu maja na blogu! zarobilem z nimi ponad 10 tys wczoraj!

Kamyk
Kamyk

weszło, zanim zadacie beznadziejne pytania na temat końca cywilizacji, proponuje wziąć mapę Polski i sprawdzić gdzie Warka leży i zapewniam Was że to nie jest koniec cywilizacji.

Weszło
22.09.2020

Michniewicz na tle poprzedników, czyli czy CV prawdę ci powie?

Kultowy niedźwiedź z wieloletnim doświadczeniem w rosyjskich klubach. Albańczyk, który w Belgii przewrócił się na piłkach. Mentor, który wychował tłumy młodych. Romantyczny twórca nowych definicji piłkarskich, który nie nadawał się na trenera. Jego efemeryczny następca. Awanturujący się wagabunda o wdzięcznym pseudonimie Ryszard Lwie Serce. Pan od zapieprzania. Oto poprzednicy Czesława Michniewicza na ławce trenerskiej Legii […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Kenny Saief, czyli nadzieja Lechii na choćby przyzwoity sezon

Lechia Gdańsk w ostatnich latach – delikatnie mówiąc – nie słynęła z obsady pozycji numer dziesięć. Cholera, być może trzeba się cofnąć aż do czasów Razacka Traore, by znaleźć naprawdę konkretnego piłkarza, a i on wędrował przecież na boisku w różne rejony, od skrzydła po napad. W każdym razie w kolejnych latach nikt lepszy się […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Legia z prezentem, a później pokrzywdzona. Wilusz zasłużył na wykluczenie

Czy Legia została skrzywdzona? A może tym razem zyskała na błędach sędziów? Czy Maciej Wilusz powinien pić meliskę przed meczami? No i co z tymi przeklętymi zagraniami ręką w polu karnym? Kolejny weekend znów przyniósł nam kilka weryfikacji w Niewydrukowanej Tabeli. Choć tak po prawdzie, to nie była łatwa kolejka do sędziowania. Zaczynamy od meczu […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Przeklęte Wyspy Owcze i technologiczny skok. Sukcesy i porażki Michniewicza w kadrze U-21

Czesław Michniewicz jest już jedną nogą poza reprezentacją Polski do lat 21. Odejdzie z niej raczej prędzej niż później. Ale co po sobie zostawi? Jaki bilans po trzech latach sprawowania stanowiska przez Michniewicza, mają biało-czerwoni? Co mu się udało, a co zawalił lub najzwyczajniej w świecie mógł zrobić trochę lepiej? Nie ma wątpliwości, że bilans […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Jeden klub, jeden trener. Klich i Kapustka od Tarnovii do kadry | KOPALNIE TALENTÓW

Ich pierwszy trener mówi o przypadku, twierdząc, że Mateusz Klich i Bartosz Kapustka poradziliby sobie gdziekolwiek by nie zaczynali, a on akurat miał szczęście, że na nich trafił. Większe zasługi niż sobie przypisuje rodzicom swoich najbardziej znanych byłych podopiecznych. Chyba jednak prowadzący ich za młodu Krzysztof Świerzb jakąś cegiełkę do tego dołożył, skoro nawet teraz […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Chodyna na radarze, Makowski cofa się w rozwoju

Za nami cztery kolejki nowego sezonu Ekstraklasy. Gdy patrzymy na ten okres przez pryzmat młodzieżowców, trochę brakuje nam odkryć. Jasne, poprzedni rok pokazał, że warto w tej kwestii trochę poczekać, bo choćby Michał Karbownik, Bartosz Białek czy Jakub Moder wypłynęli na szerokie wody dopiero z czasem, ale byli też tacy, którzy zaskoczyli od pierwszej kolejki […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Spokojnie, zaraz się rozkręci. Boruc jak film o facecie w łódce?

Powrót Artura Boruca do Legii Warszawa to bez dwóch zdań największe wydarzenie trwającego jeszcze okienka. Celowo nie użyliśmy w tym kontekście słowa „transfer”, bo ten ruch wykracza poza same kwestie sportowe, ale jedno trzeba wyraźnie zaznaczyć – to właśnie one wciąż powinny być na pierwszym planie. A na starcie tego sezonu nie ma co kryć […]
22.09.2020
Włochy
22.09.2020

Sfałszowany egzamin z włoskiego, czyli w co pogrywa Luis Suarez?

„Spoczywa na tobie wielka odpowiedzialność. Jeśli go oblejesz i gość nie dostanie obywatelstwa, to dopiero się zacznie. Rozpoczną atak terrorystyczny” – mówi na nagraniu rozmówca Stefanii Spiny. Czy to fragment filmu akcji? Nie. To konspiracyjna konwersacja uniwersytecka w sprawie językowego egzaminu Luisa Suareza, koniecznego do uzyskania włoskiego paszportu. Egzaminu, który Urugwajczyk podobno zdał z łatwością. […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Czereszewski: Holendrzy w Stomilu? Dzięki mnie klub zarobi na nich niemałe pieniądze

Temat Stomilu, dziwnych transferów do klubu i zmian, które w ciągu ostatnich dni zaszły w Olsztynie, nie schodzi z ust kibiców. Wczoraj przyjrzeliśmy się jednej stronie sprawy, o której rozmawialiśmy także w I-ligowej części „Weszłopolskich”. Dziś oddajemy głos drugiej ze stron, a konkretniej Sylwestrowi Czereszewskiemu, który nie stroni od mocnych słów. Doniesienia portalu stomil.olsztyn.pl nazywa […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Gdy rozum śpi, a Lewandowski zagrywa krzyżakiem, budzą się demony

Środkowy pomocnik przejmuje piłkę na środku boiska, zagrywa ją na prawo do skrzydłowego, ale nie zatrzymuje się, tylko biegnie na pełnej w pole karne. I słusznie, bo zaraz dostaje podanie zwrotne od kolegi, wystarczy dołożyć nogę i po wszystkim. Tak też się dzieje – pewny strzał i bramkarz nie ma szans. Ale co to? Kibice […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

„Ring cię zweryfikuje. Nie masz za kim się schować”

– Moja walka? Jakbyś Rocky’ego oglądał. Cały mój plan szybko poszedł w pieruny. Myślałem, żeby dużo tańczyć, atakować seriami i odskakiwać, tak miałem zaplanowane treningi. Ale walczyliśmy na najmniejszym możliwym wymiarze ringu, więc nie było za bardzo gdzie uciekać. Trener powiedział mi więc „Kamil, musisz się bić”. A że lubię się bić, to się biliśmy. […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Pół roku transmisji sportowych za darmo – promocja specjalna PKO Banku Polskiego

Nasi partnerzy z PKO Banku Polskiego mają do zaproponowania kapitalną promocję dla wszystkich ekstraklasowych świrów. I nie tylko! Do zgarnięcia półroczny darmowy dostęp do transmisji sportowych lub filmów na platformie CANAL+ telewizja przez internet. Na czym polega cała akcja? Już tłumaczymy. Najpierw trzeba założyć PKO Konto za Zero z Oficjalną Kartą Ekstraklasy. Jedną z tych, […]
22.09.2020
KTS
22.09.2020

Podryw na zerwane więzadło i kolejny rekord! KS Bednarska 1:15 KTS Weszło

Idziemy jak burza. W rywalizacji z ostatnią w tabeli Bednarską wydatnie poprawiliśmy bilans strzelecki. Drużyna nie zawiodła i zaaplikowała rywalom aż 15 bramek. Łapcie obszerne kulisy ostatniego spotkania KTS-u Weszło.  fot. FotoPyk
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

PRASA. Strejlau: Legia robi błąd. To Jacek Zieliński powinien zostać jej trenerem

Temat dnia w prasie jest oczywisty – Czesław Michniewicz w Legii Warszawa. W „Przeglądzie Sportowym” o nowym szkoleniowcu wypowiadają się eksperci. Mocną tezę wysunął Andrzej Strejlau. – Zastanawia mnie, kto zdecydował o zwolnieniu trenera Vukovicia. Strategię klubu wyznacza prezes, wiceprezes albo dyrektor sportowy. Któryś z nich popełnił błąd, decyzja o zwolnieniu była tego dowodem. Uważam, […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

„Bielsa uczy: największe błędy popełnia się w chwilach triumfu albo tuż po nich”

– Bielsa wychodzi z założenia, że największe błędy popełnia się w chwilach triumfu albo tuż po nich. Wtedy najłatwiej jest coś zepsuć. Trudniej wtedy spostrzec, że zespół potrzebuje zmian, żeby się rozwijać. Bo przecież jest wciąż wynik. A pewna formuła może się właśnie kończyć i trzeba nie lada geniuszu, by dostrzec ten moment nim będzie […]
22.09.2020
Anglia
21.09.2020

Wilki się nie położyły, ale na Citizens to i tak za mało

Nadspodziewanie dobrze zaprezentował się zespół Wolverhamptonu na tle Manchesteru City. A może raczej wypadałoby napisać – zaskakująco niewielki był opór Citizens przed powstrzymywaniem ataków Wolves. Oczywiście, Manchester City przeważał przez większą część spotkania. Oczywiście, utrzymał również korzystny wynik do 90. minuty. Ale chyba nikt nie przypuszczał po bramce Fodena na 2:0, że gospodarze zdołają jeszcze […]
21.09.2020
Weszło
21.09.2020

Jagiellonia ściągnęła Piasta na dno

Piast miał się podbudować meczem z Jagiellonią przed starciem z FC Kopenhaga, tymczasem tylko się dobił. Za nami już cztery ligowe kolejki, a gliwicki zespół ciągle czeka na premierowego gola. Na dodatek nie pomógł dziś Frantisek Plach i w efekcie „Jaga” przełamała passę czterech kolejnych porażek z podopiecznymi Waldemara Fornalika. To nie tak, że Piast […]
21.09.2020
Weszło
21.09.2020

WESZŁOPOLSCY: MICHNIEWICZ W LEGII WARSZAWA, WIELKI MECZ GÓRNIKA

Powiedzieć, że to gorący dzień w Ekstraklasie, to nic nie powiedzieć. I trzeba przyznać, że termin naszego programu zgrał się idealnie: ledwo Legia ogłosiła Czesława Michniewicza, a wjeżdżają Weszłopolscy w składzie Mateusz Rokuszewski, Jakub Białek, Paweł Paczul, Adam Sławiński, Szymon Janczyk, Samuel Szczygielski. Jaka będzie ta Legia? Co dalej z Vukoviciem? Kto w szatni Legii […]
21.09.2020