Reklama

Ekstraklasa podróżująca i… bardzo dobrze

Jakub Olkiewicz

Autor:Jakub Olkiewicz

30 lipca 2020, 19:19 • 5 min czytania 20 komentarzy

Skład finału barażu o Ekstraklasę nie daje nam zbyt wiele odpowiedzi poza dwiema. Po pierwsze: w elicie przybędzie zielonego koloru, bo z tą barwą kojarzą się oba uczestniczące w barażu zespoły. Po drugie – Ekstraklasa wzbogaci się o kolejny po Rakowie Częstochowa klub, który nie będzie mógł grać na własnym stadionie. Ani Radomiak nie zagra meczu otwarcia w Radomiu, ani Warta nie będzie w stanie ugościć Ekstraklasy w Poznaniu. I co? 

Ekstraklasa podróżująca i… bardzo dobrze

I nic. Właściwie jesteśmy nawet zdania, że to niezłe informacje.

Za nami sezon, podczas którego Raków z konieczności grał w Bełchatowie. Zastanówmy się przez moment, kto na tym stracił?

  • Kibice Rakowa? No nie, jeździli dzielnie do Bełchatowa przez cały sezon, można w ciemno założyć, że woleli jeździć na Ekstraklasę do Bełchatowa, niż dalej oglądać I ligę w Częstochowie
  • Prestiż ligi? Z całą pewnością mecze Rakowa w Bełchatowie nie naruszyły prestiżu ligi mocniej niż choćby zachowanie niektórych kibiców czy prezesów
  • Kibice innych klubów? A skąd, Bełchatów ma bardzo sympatyczny sektor gości
  • Telewidzowie? No nie, pamiętamy doskonale jak wyglądały transmisje Rakowa w I lidze, a jak prezentował się sygnał z ich meczów po awansie do Ekstraklasy

Cierpiał wyłącznie sam klub, który musiał ponosić finansowe i sportowe konsekwencje grania na wyjeździe. Ale i tak nawet najbardziej ekstremalne warunki wyjazdowe można spokojnie zrekompensować pieniędzmi ze sprzedaży praw TV. Jesteśmy przekonani, że nawet Motor Lublin jeździłby na wszystkie mecze domowe do Szczecina, jeśli wiązałoby się to z 8-cyfrową kwotą wypłacaną przez Ekstraklasę SA.

Poza tym sezon poza domem zdecydowanie przyspieszył działania częstochowskich polityków – i po wielu zakrętach obiekt przy Limanowskiego wreszcie zyskał widoki na dość gruntowną modernizację.

Reklama

JEDEN Z NAJLEPSZYCH OBIEKTÓW W KRAJU

Stadionowe perypetie Radomia to temat na książkę, ale fakty są takie: ani obiekt Broni Radom, bardziej nowoczesny i odświeżony, ani stadion Radomiaka nie nadają się do pokazania w Ekstraklasie. Ten drugi w teorii miał być już w budowie, ale jedyne wieści, jakie z niego docierają dotyczą nieprawidłowości i kolejnych wtop. Albo inaczej – jest w budowie, to prawda, ale na razie wzniesiono trybunę, którą teraz trzeba… rozebrać. Jak się domyślacie – termin odbioru wyznaczony na koniec stycznia 2021 będzie trzeba „odrobinę” przesunąć.

Ten pierwszy stadion niby nie potrzebuje wielkich pieniędzy, ale Radom nie zdąży z przeprowadzaniem wszystkich niezbędnych prac. Co prawda przetarg na oświetlenie już jest, ale to nie jest jedyna z listy pilnych potrzeb, by obiekt Broni mógł gościć Ekstraklasę. Zresztą, PZPN sam zastrzegł, że Radomiak nie może ot tak powrócić na Broń – taka zmiana kosztowałaby klub pół miliona złotych, które znalazło się w uzasadnieniu przyznania warunkowej licencji na Ekstraklasę . Ale dla postronnych kibiców to wszystko dobre informacje.

Radomiak bowiem w przypadku awansu będzie zmuszony grać na Legii, przy Łazienkowskiej 3. Odbiorcom telewizyjnym zadajemy pytanie: wolą transmisję z Radomia czy z Łazienkowskiej? Kibicom drużyn przyjezdnych zadajemy pytanie: wolą szkieletowy sektor gości na obiekcie Broni czy „klatkę” na Legii? Fani Radomiaka przyjaźnią się z kibicami ze stolicy, można więc oczekiwać, że na meczach frekwencja będzie zbliżona do tej, którą Radomiak miałby w swoim mieście, na o wiele skromniejszych obiektach. Właściwie nie widzimy minusów tej decyzji, może poza ewentualnym stanem murawy na Ł3 oraz naturalnie kosztami, które będzie musiał ponieść klub. Nadal jednak pamiętajmy – alternatywą jest gra w Radomiu, a i owszem, ale bez pieniędzy z Canal+ i TVP. A nawet Polsatu – bo przy składaniu wniosku na I ligę, Radomiak i tak był zmuszony zgłosić stadion zastępczy, gdyby został na zapleczu, grałby w Puławach.

Jeśli więc w klubie posiadają przynajmniej jeden kalkulator, doskonale wiedzą, co się bardziej opłaca.

Jasne, to cios dla kibiców z Radomia, których nie będzie stać na eskapady do Warszawy. Ale z drugiej strony – czy jest ich aż tylu? Czy faktycznie woleliby II ligę u siebie niż Ekstraklasę w stolicy czy I ligę w Puławach? Patrząc na fanów Rakowa w ostatnim sezonie – no nie, nie mogą narzekać.

Radomiak w Ekstraklasie zamelduje się na jednym z najlepszych obiektów sportowych w Polsce i to są twarde fakty, nie opinie.

KOMU ROBI RÓŻNICĘ STADION WARTY?

W przypadku Warty sprawa jest jeszcze prostsza – kibice Zielonych to grupa niespecjalnie liczna, której akurat przeniesienie meczów do Grodziska Wielkopolskiego niewiele zmieni. Tak jak w przypadku Radomiaka, tak i tutaj: dla postronnych kibiców czy jakości transmisji telewizyjnej lepszym rozwiązaniem jest stadion zastępczy niż ewentualne szybkie załatanie luk licencyjnych na „właściwym” obiekcie. Nie będziemy tutaj oczywiście przekonywać, że wrócą wspomnienia z czasów wielkiej Dyskobolii, ale mimo wszystko – „Ogródek” jest dokładnie taki, jak jego nazwa – kameralny, rodzinny, skromny. Dobry na I ligę, nie na kopanie w elicie.

Reklama

Poza tym tak jak w przypadku Częstochowy – ewentualny awans Warty zapewne przyspieszy prace w Poznaniu. Gra na Bułgarskiej jest absolutnie nierealna, ale już powrót na Drogę Dębińską nie wygląda wcale na mission impossible. Oświetlenie, pompa do podgrzewania murawy (instalacja jest już gotowa), dostawienie paru miejsc. Nie jest to może robota na urlop ze szwagrem, ale nie zdziwimy się, jeśli Warta dzięki awansowi do Ekstraklasy drastycznie przyspieszy prace nad infrastrukturą. Ta zaś zostanie w Poznaniu nawet po ewentualnym spadku, co zawsze jest „testamentem” po grze w elicie. Widać to doskonale w Łodzi, gdzie decyzję o dobudowie pozostałych trzech trybun podjęto dopiero w momencie, gdy realny stał się awans do elity.

NIKT NIE TRACI

Zanim więc rozpocznie się lament, że „a jak to dwa kluby grają poza domem”, uprzedzamy – dla nas to naprawdę nie robi wielkiej różnicy. Być może gdyby poza domem miał grać Lech Poznań czy Widzew z 18 tysiącami kibiców na każdym meczu, faktycznie byłoby nad czym płakać. Ale w takim układzie? Zwłaszcza w przypadku Radomia liga może jeszcze skorzystać na tym, że zamiast meczu na stadionie Broni, dojdzie Łazienkowska nie co dwa tygodnie, ale co tydzień. I tak, podobnie cieszylibyśmy się, gdyby Warta mogła grać przy Bułgarskiej.

Zdecydowanie bardziej martwią nas w klubach Ekstraklasy kwestie terminowych płatności czy braku infrastruktury treningowej niż ewentualna gra poza domem. Jak to kiedyś ładnie ujął Marek Chojnacki – na stadionie drużyna spędza kilkadziesiąt godzin w sezonie. Na boisku treningowym kilkaset. I to tam byśmy dokręcali śrubę, nie przy stadionach.

Fot.Newspix

Łodzianin, bałuciorz, kibic Łódzkiego Klubu Sportowego. Od mundialu w Brazylii bloger zapełniający środową stałą rubrykę, jeden z założycieli KTS-u Weszło. Z wykształcenia dumny nauczyciel WF-u, popierający całym sercem akcję "Stop zwolnieniom z WF-u".

Rozwiń

Najnowsze

Felietony i blogi

Niezły numer

Pucharowy tydzień. Czy wygrana Jagiellonii to anomalia czy zapowiedź czegoś fajnego?

Piotr Rzepecki
3
Pucharowy tydzień. Czy wygrana Jagiellonii to anomalia czy zapowiedź czegoś fajnego?
1 liga

Miasto Płock gwarantuje Wiśle ekstraklasowy budżet. Czy to wystarczy na Ekstraklasę?

Szymon Janczyk
17
Miasto Płock gwarantuje Wiśle ekstraklasowy budżet. Czy to wystarczy na Ekstraklasę?

Komentarze

20 komentarzy

Loading...