post Przemysław Michalak

Opublikowane 16.07.2020 16:20 przez

Przemysław Michalak

Tomasz Nowak to najbardziej otrzaskany z Ekstraklasą zawodnik Podbeskidzia, które w środę wywalczyło wyczekiwany od dawna awans. 34-letni pomocnik wcześniej wchodził do elity z Koroną Kielce, Górnikiem Łęczna i Zagłębiem Sosnowiec, więc doskonale wie, co powinien robić beniaminek, a czego unikać. Ten sezon był dla niego huśtawką nastrojów. Większość czasu stracił z powodu powtórnego zerwania więzadeł, ale na początku i na końcu dużo dokładał do sukcesu. Rozmawiamy z nim na te tematy, a także o sile „Górali” w I lidze, wyzwaniach czekających po awansie i… planach na najkrótszy w życiu urlop. Zapraszamy. 

To pana czwarty awans do Ekstraklasy z czwartym klubem. Jak on smakuje w porównaniu do poprzednich?

Każdy na swój sposób smakuje inaczej, ale cieszy tak samo. Najważniejsze, że nadal czerpię z tego wszystkiego ogromną radość. Sezon zaczął się dla mnie bardzo dobrze. Od pierwszej kolejki dostawałem szansę grania po poważnej kontuzji w Zagłębiu Sosnowiec, wszystko fajnie wyglądało. Później drugi raz zerwałem więzadła i mogło się wydawać, że sezon mam z głowy. Koronawirusowa przerwa w moim przypadku miała pozytywne strony. Zyskałem dużo dodatkowego czasu, żeby spokojnie wrócić do zdrowia i formy, a finalnie do grania. W ostatnich meczach wskoczyłem do podstawowego składu, trener Krzysztof Brede znów mi zaufał i mogę świętować awans z perspektywy boiska, a nie trybun, na których siedziałem jesienią.

Gdyby nie wymuszone przerwanie ligi, zdążyłby pan jeszcze zagrać w tym sezonie?

Na pewno nie tyle, co teraz. Plany były takie, że byłbym do dyspozycji na 6-7 ostatnich kolejek. Nie wiem jednak, czy zdążyłbym odbudować formę i zagrał w dłuższym wymiarze. Byłoby o to zdecydowanie trudniej.

Leczenie przebiegało bez komplikacji?

Tak, w miarę szybko doszedłem do siebie. Już po pięciu miesiącach pojechałem na zimowy obóz z drużyną. Brałem udział w treningach, rozgrzewkach i mniejszych gierkach. Z tyłu głowy jednak siedziało to, że dwa razy w krótkim czasie zrywałem więzadła, więc nie chciałem się aż tak spieszyć z powrotem. Dałem sobie więcej czasu, zwłaszcza że pierwsze dwa wiosenne mecze z Wigrami i Wartą pokazały, że nie muszę na siłę już grać. Mamy na tyle silny zespół, że każdy każdego mógł zastąpić.

Z tych czterech awansów ten z Podbeskidziem był najspokojniejszy, najbardziej kontrolowany?

Niewykluczone, że tak. Od samego początku byliśmy faworytem rozgrywek i od pierwszych kolejek potrafiliśmy temu sprostać. W Sosnowcu bardzo długo atakowaliśmy z tylnego szeregu i awansowaliśmy rzutem na taśmę po serii zwycięstw na finiszu. Teraz cały czas byliśmy na podium, zawsze mieliśmy poczucie, że jesteśmy mocni. Chyba każdy, kto regularnie ogląda I ligę przyzna, że zasłużyliśmy na wejście do Ekstraklasy.

No właśnie, nie było momentu w tym sezonie, gdy można było mówić z pełnym przekonaniem, że znaleźliście się w kryzysie, że coś się wam wymyka z rąk.

Jesienią zdarzyły nam się dwie kolejne porażki z Wigrami i Wartą. Zachowaliśmy wtedy spokój w szatni, nie było zbędnej nerwowości. Niedawno mieliśmy serię trzech kolejnych remisów, a zaraz potem dopiero w doliczonym czasie uratowaliśmy 1:1 w Bełchatowie. Niektórzy zaczęli się doszukiwać kryzysu, ale powtarzałem, że my w tamtych meczach zdobywaliśmy po punkcie, a nie traciliśmy dwóch. Gdy remisowaliśmy, ci, którzy nas gonili przegrywali i jeszcze powiększaliśmy przewagę. Jeżeli zdobywasz punkt po odrobieniu strat – zwłaszcza na wyjazdach – to trzeba go szanować. Zawsze podaję przykład Zagłębia Sosnowiec. W moim pierwszym sezonie zabrakło nam tam właśnie tego jednego punktu do awansu, dopiero rok później się udało.

Czyli ta seria remisów też nie zachwiała waszej pewności?

Absolutnie nie. To była dla nas próba charakteru. Na Miedzi szybko prowadziliśmy, ale potem nagle zaczęliśmy przegrywać i grać w dziesiątkę. Trzeba było sobie z tym poradzić i udało się – wyrównaliśmy w meczu z bardzo trudnym przeciwnikiem. Z Puszczą, GKS-em Tychy czy Bełchatowem też musieliśmy odrabiać straty i to robiliśmy, a mieliśmy nawet sytuacje mogące dać zwycięstwo. Nie czuliśmy więc, że gramy w tych meczach słabo, że jakość zespołu spadła. Po prostu wynik nie do końca szedł za tym, co było na boisku.

Naszą siłą był kolektyw, nie byliśmy zdani na formę jednego czy dwóch zawodników. Nawet jeśli ktoś będący wcześniej w gazie wpadał w lekki dołek, to jego następca potrafił wejść w te same buty. I właśnie dlatego uniknęliśmy większego kryzysu.

Awans przypieczętowaliście szalonym 4:3 z Odrą Opole. Po Stali Mielec dzień wcześniej widać było, że paraliżuje ją stawka spotkania z Chrobrym, wy natomiast od początku sunęliście na całego.

Generalnie to nas w tym sezonie charakteryzowało. Zwłaszcza u siebie prezentowaliśmy bardzo ofensywny futbol, w pięciu czy sześciu meczach strzelaliśmy w Bielsku po cztery gole. Z Odrą przy 4:1 za bardzo się rozluźniliśmy. Kibice zaczęli śpiewać i świętować, trochę nam się to udzieliło. Odra niby nic nie potrafiła wykreować po przerwie, a tu nagle z niczego zdobyła dwie bramki. Ale z drugiej strony, piłka jest po to, żeby poczuć dreszczyk emocji i wczoraj go zapewniliśmy. Wynik na końcu się zgadzał, więc całość jeszcze lepiej smakowała.

Nie ma co ukrywać: dopisało wam szczęście i w ofensywie, i w defensywie. Odra w pierwszej połowie strzeliła prawidłowego gola, Dawid Błanik nie znajdował się na spalonym.

Często mówię, żeby nigdy nie szukać winy w sędziach. Oni też są ludźmi, też mogą się pomylić, a jak człowiek usiądzie na koniec sezonu z podsumowaniem, to suma szczęścia i pecha zawsze wychodzi na zero. Raz będzie gwizdek na twoją korzyść, innym razem na niekorzyść. Teraz również pamiętam sytuacje, które sędziowie powinni nam inaczej rozstrzygnąć, ale po czasie są one bez znaczenia. W dłuższej perspektywie wszystko się wyrównuje.

Gdy rozmawialiśmy w październiku, powiedział pan, że w Zagłębiu Sosnowiec zgubił was zbyt duży entuzjazm po awansie i przekonanie, że na tym paliwie pojeździcie również w Ekstraklasie. Podbeskidzie będzie musiało tego uniknąć.

Teraz nadchodzi czas dla władz klubu, żeby podnieść jakość zespołu. Nie ma się co oszukiwać: wchodzimy na zupełnie inny, wyższy poziom i musimy zostać wzmocnieni. Każdy beniaminek, który w pierwszym okienku po awansie to zaniedbywał, niestety źle kończył. Wystarczy podać świeże przykłady ŁKS-u czy właśnie Zagłębia, gdzie skład został jedynie uzupełniony lub zamieniony jakością 1 do 1. Tu już piłeczka leży po stronie klubu. Nam pozostały dwa mecze, jesteśmy w euforii, ale chcemy w nich dobrze wypaść. Sezon zamykamy u siebie, gdzie przegraliśmy tylko raz i nie zamierzamy psuć tej statystyki.

Jak Podbeskidzie – sportowo i organizacyjnie –  wygląda na tle Korony Kielce, Górnika Łęczna i Zagłębia, z którymi wcześniej awansował pan do Ekstraklasy?

Patrząc na Podbeskidzie jako klub, nie ma się do czego doczepić. W Bielsku dość długo Ekstraklasa już była, a cztery lata przerwy nie wymazują wszystkich doświadczeń. Ludzie w klubie wiedzą, czym to się je. Natomiast patrząc przez pryzmat sportowy, mogę powtórzyć, że każdy beniaminek potrzebuje wzmocnień, większego doświadczenia i podniesienia jakości. My nie jesteśmy wyjątkiem. Nie chodzi o to, że bylibyśmy teraz skazani na pożarcie, ale transfery w piłce są czymś normalnym.

Krótko mówiąc, w pierwszym sezonie już samo utrzymanie bez stresu do ostatniej kolejki będzie waszym sukcesem.

Zawsze dla beniaminka nadrzędnym celem jest pozostanie w Ekstraklasie na następny sezon. Górnik Zabrze niedawno pokazał jednak, że od razu można zostać dużą niespodzianką i coś do tego towarzystwa wnieść.

W I lidze imponujecie w ofensywie, ale chyba musicie być przygotowani, że teraz znacznie częściej to rywal będzie dyktował warunki. Drużyny, które awansowały z ofensywną grą i dominacją na sztandarach – czyli Miedź Legnica i ŁKS – po roku wracały szczebel niżej.

Byliśmy zespołem najlepszym, najskuteczniejszym, grającym najciekawszą piłkę, ale musimy mieć świadomość, że skala trudności znacznie się zwiększa. W I lidze możesz popełnić trzy czy cztery poważne błędy i czasami nie stracisz ani jednego gola. Tak było chociażby na Wigrach Suwałki. Rywale kilka razy wychodzili z akcjami 4 na 2 i nawet nie kończyły się one strzałami. W Ekstraklasie pewnie przegrywalibyśmy już 0:2. Wystarczy nieraz pół błędu i stracisz bramkę z niczego. Występują w niej po prostu lepsi piłkarze – o wyższych umiejętnościach technicznych i taktycznych, gra jest bardziej wyrafinowana. Musimy więc nastawić się na jeszcze większą odpowiedzialność w grze i cierpliwość. Nie zabraknie meczów, w których się cofniemy, stworzymy jedną okazję i będziemy musieli ją wykorzystać.

Awans Podbeskidzia jest raczej pozytywnie odbierany. Nie jesteście postrzegani jako klub, który wchodzi do Ekstraklasy psim swędem, zupełnie nieprzygotowany.

W dużej mierze o dobrym postrzeganiu klubu decyduje ładny stadion. W ostatnich latach wielu beniaminków albo nie miało gotowego obiektu jak Raków czy Sandecja, albo grało na stadionie pod wieloma względami odstającym jak ŁKS czy Zagłębie. Z tego względu większość obserwatorów od razu krzywo na te ekipy patrzyło. U nas ten problem odpada, do tego dochodzi niedawna obecność w Ekstraklasie. O Podbeskidziu w ostatnim czasie zawsze mówiło się, że jest klubem poukładanym i stabilnym. Kibiców nie brakuje, choć jak wszędzie – gdy drużynie idzie, frekwencja jest lepsza niż w gorszych okresach. W każdym razie, jako klub organizacyjnie jesteśmy gotowi na ten najwyższy poziom.

Ma pan jeszcze coś do udowodnienia w Ekstraklasie?

Nigdy nie musiałem niczego udowadniać. Ja po prostu kocham granie w piłkę. Czy jestem w Ekstraklasie, czy w I lidze, staram się robić wszystko jak najlepiej. Nigdy nie jestem z siebie zadowolony, ale na pewno powrót do elity będzie przyjemnością. Cieszę się, że dalej gram, że po tych dwóch kontuzjach znów zdrowie dopisuje. Po takich przejściach doceniam każdą minutę spędzoną na boisku i każdy trening. Inaczej patrzę na perspektywę bycia piłkarzem.

Czuł pan w ostatnich meczach, że to już optymalna forma?

Nie wiem, czy był mecz, po którym powiedziałbym sobie „super, jestem z siebie dumny”. Zawsze krytycznie podchodziłem do swojej gry. Jeśli natomiast chodzi o moją wytrzymałość, czucie piłki i pewność w grze, to sądzę, że wróciłem już na normalny poziom. Podczas pandemii bardzo dużo czasu poświęcałem na odbudowanie formy czysto piłkarskiej, ale dopiero meczami mogłem się rozpędzić. Nad przygotowaniem fizycznym można pracować samemu i niczego nie stracić, z kwestiami piłkarskimi tak się nie da. Po kilku tygodniach złapałem pewność siebie. Z Puszczą i GKS-em Tychy wchodziłem od razu po przerwie i zaliczałem asysty, dzięki czemu utwierdziłem się w przekonaniu, że nadal pewne rzeczy pamiętam i mogę być potrzebny zespołowi. Płynnie wróciłem do grania, ale nigdy nie powiem, że znajduję się w optymalnej formie, bo zawsze znajdę jakieś błędy.

Skoro rozmawiamy normalnie dzień po meczu o godzinie 12:00, to musi znaczyć, że świętowanie awansu przebiegało bez szaleństw…

Świętowanie było bardzo długie i bardzo fajne, natomiast dobrze już wiem, kiedy i na ile mogę sobie pozwolić. Zostały nam dwa mecze, których nie możemy odpuścić, z Sandecją gramy już w sobotę. Trzeba było się pilnować, ale posiedzieliśmy dość długo, pośpiewaliśmy, pocieszyliśmy się. Nie zawsze impreza po sukcesie oznacza hektolitry alkoholu, człowiek musi umieć się bawić również bez tego.

Co pan będzie robił podczas najkrótszego urlopu w życiu?

To prawdopodobnie tylko tydzień wolnego, więc nikt nie poszaleje. Przynajmniej potem ominą nas żmudne przygotowania – tydzień treningów, tydzień startowy i jedziemy. Co do urlopu, w głowie planów mam mnóstwo, ale czasu na ich realizację będzie za mało. W tym roku chciałbym zwyczajnie spędzić miły czas z rodziną i pojechać gdzieś w Polskę. Myślimy o Mazurach. Zażyjemy trochę agroturystyki, może też wybiorę się z ojcem na ryby, żeby odpocząć psychicznie. Fizycznego odpoczynku nie potrzebuję. Kocham granie w piłkę, każdą wolną chwilę spędzam z dziećmi na boisku, tego nigdy nie mam dość. Ale reset umysłu się przyda. Od lat albo gram o awans, albo o utrzymanie, zawsze jest dużo stresu. Życzę sobie, żebyśmy z Podbeskidziem zdołali się dostać do grupy mistrzowskiej i chociaż ten jeden sezon był spokojniejszy (śmiech).

rozmawiał PRZEMYSŁAW MICHALAK

Fot. Newspix

Opublikowane 16.07.2020 16:20 przez

Przemysław Michalak

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 4
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Wierzący
Wierzący

Tomek wielki szacunek za lata gry w Zagłębiu ! Byłeś oddany do końca, prawdziwy kapitan. Szkoda że postawiono na Pawłowskiego a nie Ciebie. Trzymam kciuki

Wiecznie Młody
Wiecznie Młody

fenomenalny człowiek, pełny profesjonalista! 🙂

echo((((
echo((((

szacun kumaty GOŚĆ ,który swoje doświadczenie musi przekazać młodym ,gratulacje dla Bielska za awans ! jestście po prostu normalnym profesjonalnym klubem jak na polskie realia

rumburak
rumburak

Posiadanie Tomasza Nowaka w kadrze to gwarancja awansu do Ekstraklasy. Tak było w Górniku Łęczna (przyszedł wiosną 2013, rok później świętowano awans), tak było w Zagłębiu Sosnowiec (transfer latem 2016 roku, 2 lata później kolejny awans) i tak jest teraz w Podbeskidziu. Kluby I ligi! Zatrudniajcie Nowaka!

Live
05.12.2020

LIVE: Warta przetrwała sztorm, co pokaże na spokojnym morzu?

Warta Poznań przez koronawirusowe zawirowania miała w pewnym momencie naprawdę wąziutką kadrę. Dziś powoli wraca do równowagi, ale czy na spokojniejszym morzu ta łajba będzie nadal tak dzielnie płynąć? To jedno z wielu pytań przed sobotą z Ekstraklasą – wszak mamy jeszcze po meczu Jagi z Wartą spotkania Śląska z Rakowem Częstochowa oraz Legii Warszawa […]
05.12.2020
Bukmacherka
05.12.2020

Hit pod dyktando Lewego? Superbet rozdaje bonusy za gole i asysty Polaka

20 złotych za każdego gola i 10 złotych za każdą asystę Roberta Lewandowskiego – taką ofertę przygotował Superbet z okazji hitowego starcia Bayernu Monachium z RB Lipsk w 1. Bundeslidze. Dla nowych graczy przewidziany jest również bonus powitalny w wysokości 50 złotych, a na dokładkę do tych wszystkich atrakcji – CASHBACK do 500 złotych. „Lewy” […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Niespodziewane wzmocnienie Legii poza okienkiem – Andre Martins

Cierpliwość jest najbardziej pożądaną cnotą u piłkarzy. Nierzadko zdarza się, że na efekty lub szansę zmuszeni są pokornie czekać przez dłuższy czas. W przypadku Andre Martinsa musiał nastąpić niespodziewany splot okoliczności, by jego nieciekawa sytuacja w klubie uległa zmianie. Przyjście nowego szkoleniowca, problemy zdrowotne kolegów, a także poprawa dyspozycji całego zespołu sprawiły, że Portugalczyk ponownie […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Parzyszek: Chodziło o pokazanie różnic w treningu, a nie obrażanie trenera Fornalika

Piotr Parzyszek tydzień temu doczekał się swojego pierwszego gola dla Frosinone. Dał on ważne zwycięstwo nad Brescią, więc radość tym większa. W dłuższej rozmowie 27-letni napastnik opowiada nam o specyfice Serie B, zupełnie innym życiu, współpracy z Alessandro Nestą i planach klubu. Wracamy także do głośnego wywiadu sprzed paru tygodni, w którym Parzyszek kilkoma wypowiedziami […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Słoma może wystawać nawet z najdroższych butów

Kiedyś w programie Liga+ Extra profesor Janusz Filipiak, właściciel Cracovii, przechwalał się, że ma na sobie „tanie” buty. – Kosztowały tylko 1500 euro – zażartował w typowym dla siebie stylu. Czyli – pozując na wielkiego magnata. Ostatnio zresztą również dowalił do pieca, gdy w wywiadzie z Onetem oznajmił niefrasobliwie, że kupił sobie… samolot, żeby ograniczyć […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Pierwszoligowe transfery Śląska tym razem na minus? Niekoniecznie

Śląsk Wrocław w ostatnich latach dał się poznać jako klub, który bardzo dogłębnie przeszukuje rynek 1. ligi. To na Dolny Śląsk trafiała największa liczba piłkarzy, którzy wyróżniali się na zapleczu Ekstraklasy. Przed startem obecnych rozgrywek „Wojskowi” sięgnęli po czterech takich zawodników – to największy zaciąg od czasu okienka w 2018 roku, gdy do zespołu trafili […]
05.12.2020
WeszłoTV
05.12.2020

STAN FUTBOLU – LIVE OD 10:30


05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Najmniej radosna robota w Ekstraklasie – bycie napastnikiem Warty Poznań

Bycie napastnikiem Warty Poznań to trudna robota. Przez półtorej godziny kręcisz kilometry, jesteś pierwszym obrońcą, jako pierwszy ruszasz do pressingu, musisz natłuc się z obrońcami przy walce o górne piłki. A robisz to wszystko, bo – tak przynajmniej zakładasz – prędzej czy później z tej ciężkiej roboty urodzą się sytuację strzeleckie. Problem w tym, że […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

PRASA. Michniewicz: Mamy kłopot w ataku, a nie w obronie

W sobotniej prasie Czesław Michniewicz analizuje problemy Legii, są newsy o zainteresowaniu wielu klubów Kamilem Piątkowskim i chęci wykupienia Sebastiana Musiolika przez Pordenone, rozmowy z Janem Grzesikiem i trenerem Spartaka Moskwa oraz kilka tekstów z lig zagranicznych.  PRZEGLĄD SPORTOWY Czesław Michniewicz uważa, że problemy Legii Warszawa niekoniecznie leżą tam, gdzie sądzą eksperci. – Od początku […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

I liga dwóch prędkości. Bruk-Bet i ŁKS nie mają konkurencji

Przed startem rozgrywek 1. ligi wydawało nam się, że czeka nas sezon, jakiego dawno nie było. Arka, Bruk-Bet, ŁKS, Miedź, Widzew – grono klubów, które miały chrapkę na awans było spore, nawet bez doliczania do niego czarnych koni pokroju GKS-u Tychy. Tymczasem boisko te oczekiwania zweryfikowało. I to całkiem brutalnie, bo na zapleczu Ekstraklasy oglądamy […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Bezbarwny hit w Niemczech? Bayern i Lipsk nie postrzelają

Bayern kontra Lipsk, wielki hit niemieckiej Bundesligi. Naprzeciw siebie staną dwie najlepsze drużyny za naszą zachodnią granicą. Murowani kandydaci do mistrzostwa kraju. Nie możemy więc przepuścić takiej okazji i nie sprawdzić typów na to spotkanie. Tak się składa, że nasi koledzy od bukmacherki przygotowali kilka ciekawych zdarzeń, na których możemy porządnie zarobić. Bayern Monachium – […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Legia faworytem u siebie, czy Lechia może coś ugrać?

Dwa mecze bez strzelonej bramki, dwa mecze bez wygranej. Nigdy nie jest dobrze przyjeżdżać na mecz z taką passą. Jednak najgorzej, kiedy ta passa trafia się przed spotkaniem z mistrzem Polski. Lechia Gdańsk nie będzie faworytem starcia z Legią – to wiadome. Pytanie, czy cokolwiek w stolicy ugrają? Próbujemy na to odpowiedzieć, sprawdzając ofertę naszych […]
05.12.2020
Weszło
04.12.2020

Boże, jaki ten mecz był obrzydliwy

Dziesięć żółtych kartek. Czterdzieści dwa faule. Czerwona kartka. Kartki dla sztabów obu drużyn. Kontrowersje przy bramkach i rzutach karnych. Wszystko było w tym meczu – poza grą w piłkę nożną. W obozach Cracovii i Wisły ktoś za mocno wziął sobie to serca tę gadkę, że w derbach trzeba jeździć na dupach i zapieprzać. Obejrzeliśmy jakiś […]
04.12.2020
Niemcy
04.12.2020

No i to jest SuperPiątek!

Gdy spojrzeliśmy na skład Herthy Berlin na dzisiejsze derby z Unionem – załamaliśmy się. Mimo kontuzji głównego konkurenta do gry, mimo ciężaru oczekiwań, z jakimi wiązał się jego transfer – Krzysztof Piątek zaczął mecz na ławce. Trener Bruno Labaddia wolał rozpocząć derbowy bój bez klasycznej dziewiątki, niż postawić na Polaka. Dopiero w przerwie, przy wyniku […]
04.12.2020
Weszło FM
04.12.2020

Co czeka nas w sobotę na Weszło FM? Zerknijcie w ramówkę!

W weekend Weszło FM nie zwalnia tempa. Wręcz przeciwnie – przyspiesza, bo czeka nas kilka naprawdę ciekawych meczów. Ramówka na sobotę: 8.30 – 10.25 „Dwójka bez sternika” z duetem P&P, czyli Paczul i Piela. W programie m.in. rozmowa z Tomaszem Frankowskim do krakowskich derbach 10.25 – 12.00 „Stan Futbolu”. Krzysiek Stanowski i jego goście to […]
04.12.2020
Weszło
04.12.2020

Miedź sto mil od regularności

Jeśli ktoś zadałby nam karkołomne zadanie określenia poczynań Miedzi Legnica w tym sezonie I ligi za pomocą jednego słowa, mielibyśmy ułatwione zadanie, bo przynajmniej wiedzielibyśmy, że jedno wyrażenie odpadłoby na samym starcie tych językowych rozważań. Jakie? Ano mianowicie „regularność”. Podopieczni Jarosława Skrobacza są tak nieprzewidywalni i tak nierówni, że robi się to po prostu zabawne.  […]
04.12.2020
Weszło
04.12.2020

Gorsi od Azerów, Bułgarów i Cypryjczyków. Ile polskie kluby osiągnęły w Lidze Europy?

Wielkimi krokami zbliża się rewolucja w europejskich pucharach. Inauguracja UEFA Conference League w sezonie 2021/22 spowoduje, że dla polskich klubów nie tylko droga do Ligi Mistrzów, ale i do Ligi Europy stanie się wyjątkowo kręta, ciasna i wyboista. Tylko mistrz Polski będzie miał szansę, by wystąpić w tych rozgrywkach. Pozostałym ekipom pozostania walka o awans […]
04.12.2020
Weszło
04.12.2020

Zrezygnowali z Benfiki, bo mają zaraz Podbeskidzie. Hahaha!

Chcieli do Europy. Tak o nią walczyli, tak ją wspominali, ach, cóż to były za czasy, gdy ogrywało się Juventus, Manchester City albo Fiorentinę. W końcu, po latach, dostali się do fazy grupowej. I co? Wystawili rezerwy. Polska piłka w jednym obrazku. Debilizm pogania idiotyzm. Odpuścić mecz z Benfiką, żeby skupić się na starciu z […]
04.12.2020