post Przemysław Michalak

Opublikowane 15.07.2020 11:25 przez

Przemysław Michalak

Za miesiąc minie pięć lat od zatrudnienia przez Puszczę Niepołomice Tomasza Tułacza. Żaden trener w Polsce nie pracuje dziś dłużej na szczeblu centralnym. Tułacz latem 2017 wywalczył awans do I ligi, a jego drużyna z roku na rok robi postępy. W tym sezonie może jeszcze nawet myśleć o barażach o Ekstraklasę, mimo że niepołomicki zespół najgorzej w całej stawce punktuje u siebie – za to najlepiej na wyjazdach.

O tym oczywiście porozmawialiśmy, ale nie tylko. Czemu uważa, że polscy trenerzy nadal nie są doceniani? Czego nie zrobi, żeby wybić się wyżej? Jak zaszufladkowano jego drużynę i jak rywale zmienili do niej podejście? Jacy piłkarze nigdy się u niego nie odnajdą? Dlaczego podoba mu się przepis o młodzieżowcu? Czemu Konrad Nowak również w Puszczy nie może się odbudować? Zapraszamy. 

W środę gracie u siebie ze Stomilem Olsztyn. Statystyki pokazują, że można stawiać duże kwoty na Stomil.

Jeśli ma pan ochotę, to proszę bardzo. Ja się hazardem nie zajmuję. Zdajemy sobie sprawę, że mamy problem z domowymi meczami, liczby nie kłamią. Nie udaje nam się zmienić tej tendencji, mimo że wdrażamy coraz to nowsze plany i korekty, bo wiadomo, że jak wyników nie ma, to trzeba działać. Niestety na razie poza meczami z GKS-em Tychy, Wigrami i Chojniczanką efektów nie ujrzeliśmy.

Widzi pan po zespole, że u siebie już przed pierwszym gwizdkiem wygląda mentalnie inaczej niż na wyjeździe?

Jest pewne zdenerwowanie i może niezrozumienie tematu przez zawodników, przez co pojawia się pewna presja, która ich usztywnia. Oni sami wobec siebie mają oczekiwania, żeby własne boisko było ich atutem, a nie wręcz przeciwnie. Próbujemy odwrócić kartę, przed nami kolejny mecz.

Patrząc na to zjawisko pobieżnie wydaje się, że wyniki na wyjazdach są tak dobre, bo możecie się zamurować, licząc na kontrę lub stały fragment. Na własnym stadionie musicie częściej atakować i próbować dominować, co wykorzystują inni. Tak to właśnie wygląda czy ten wymiar jest szerszy?

Myślę, że szerszy. Zespół został przebudowany. Doszli inni zawodnicy, o odmiennej charakterystyce od poprzedników, a to oznaczało zmianę sposobu grania. Bardzo szybko nas zaszufladkowano jako zespół opierający się jedynie na stałych fragmentach i kontrach.

To nie jest prawda, nie zgadzam się z tym.

Od wielu meczów gramy w taki sposób, że mamy poczucie utrzymywania się przy piłce i nie musimy wstydzić się swojej gry. Jeśli chodzi o opinie zawodników, dość głośno mówią oni, że nasze boisko, które nie należy do najszerszych w lidze, nie pomaga przy obecnym sposobie gry. Mamy z tym kłopot. To, co było naszą siłą, czyli bezpośrednia gra na własnym stadionie, w dużej mierze uleciało. Ale warto też zaznaczyć, że rywale zmienili swoje nastawienie przyjeżdżając do Niepołomic. Dawniej wiele zespołów chciało nas tam zdominować i narzucić swój styl, bo były pewne zwycięstwa. Dziś wygląda to inaczej. Ostatnio podejmowaliśmy w domu Miedź Legnica, która wcześniej zawsze miała przewagę w posiadaniu piłki, a tym razem rozłożyło się ono po równo.

Czyli Puszcza ewoluuje w stronę częstszego ataku pozycyjnego, za co aktualnie płaci cenę w meczach u siebie?

W pewnym sensie tak. Zawsze podkreślałem, że dobieraliśmy sposób gry do zawodników, których mieliśmy, do ich umiejętności i potencjału. W ostatnim czasie sprowadziliśmy kilku chłopaków z szerszym asortymentem i próbujemy nowych rzeczy, ale koniec końców najważniejsza jest skuteczność w realizacji celów, jakie przed nami postawiono. To podstawa naszej pracy, choć tak jak wspominałem, przy zachowaniu poczucia, że idziemy do przodu i się rozwijamy.

Wychodzi na to, że nie zadowalał się pan faktem, iż wcześniejszy niezbyt wyszukany sposób grania przynosił niezłe efekty.

Powtórzę: za szybko nas zaszufladkowano z tymi kontrami i stałymi fragmentami. Wchodząc do I ligi wcale nie graliśmy siermiężnego futbolu nastawionego na dośrodkowania z rzutów wolnych i rożnych. Oczywiście to dziś nasza bardzo silna strona, co jest efektem solidnej pracy nad tym elementem, ale sporo goli strzelaliśmy po szybkich atakach, a bramki po akcjach kombinacyjnych też się zdarzały. To na pewno mniejszość, zgoda, wynika to jednak głównie z tego, że praktycznie co pół roku opuszczają nas zawodnicy wywierający znaczny wpływ na grę zespołu i ciągle musimy go przebudowywać, co wymaga czasu.

No właśnie, Puszcza w ostatnich latach regularnie promuje i odbudowuje piłkarzy. Kogo najtrudniej było zastąpić?

Nie chciałbym wymieniać konkretnych nazwisk. Powiem ogólnie – naszym największym problemem jest konieczność dłuższej adaptacji przez nowych zawodników. Niektórzy potrzebują trzy miesiące, inni pół roku. Rzadko ktoś przychodzący do Puszczy od razu się wkomponowuje do drużyny i dostosowuje do naszych reguł, które obowiązują na boisku. Po jakimś czasie zawodnicy nabierają do tego przekonania, zaczynają to łapać i ich forma zwyżkuje.

Na czym polega specyfika pańskich wymagań, że trudno je od razu przyswoić? Wiadomo, że lubi pan wystawiać na szpicy rosłych napastników, przez co w Puszczy nie odnalazł się Dawid Nowak. A co poza tym?

Stawiamy na sposób gry, który daje nam przekonanie, że solidnie i rzetelnie wykonujemy swoją robotę. Aspekt mentalny odgrywa bardzo istotną rolę. Kibic i my wszyscy chcemy widzieć, że każdy daje sto procent tego, co w danym momencie ma. Reguły pod to wprowadzamy już podczas treningu i czasami nie jest łatwo się przestawić. Przywiązujemy również dużą wagę do zadań taktycznych. Każdy musi się wywiązać i z gry defensywnej, i ofensywnej – również na pozycjach, na których wielu trenerów daje więcej swobody. U nas jest to bardziej zrównoważone.

Krótko mówiąc, jeśli ktoś odpuszcza grę w defensywie, to bez względu na to co prezentuje, będzie u pana na cenzurowanym.

Messiego czy Ronaldo nie sprowadzimy, a nawet oni muszą pomagać w obronie. Piłka idzie w takim kierunku, że potrzeba pracy w każdym elemencie, a ja jasno i stanowczo określam te zasady. Zespołowi dużo łatwiej się funkcjonuje, gdy wszyscy zawodnicy mają świadomość, że każdy wykonuje taką samą pracę i jeden na drugiego może liczyć w każdej sytuacji.

Był krytyczny moment w tym sezonie? Wydaje się, że gdybyście jesienią nie przerywali złych okresów zwycięstwami nad GKS-em Tychy i Sandecją, to zrobiłoby się naprawdę gorąco.

To ogólnie bardzo trudny sezon dla Puszczy, jeden z trudniejszych. Kolejne niepowodzenia u siebie wpędziły nas w huśtawkę nastrojów. Domowe zwycięstwa poparte jakąś wygraną na wyjeździe dają spokój pracy. Niestety było inaczej. Wygrane poza domem oczywiście też są bardzo ważne, ale pewność siebie zespołu budują przede wszystkim punkty zdobywane przed swoimi kibicami. Tego nam w tym sezonie brakuje, pierwszy triumf w Niepołomicach odnieśliśmy dopiero w 14. kolejce.

Mieliśmy momenty, w których było ciężko, nigdy jednak nie zwątpiliśmy w to, co robimy. Dobrze, że zespół na niepowodzenia u siebie potrafił reagować na wyjazdach. Jak mówiłem, zmieniliśmy trochę sposób grania, zawodnicy indywidualnie i drużynowo otrzymują inne zadania. W większym stopniu zaczęliśmy się skupiać na zaskakiwaniu przeciwnika w różnych fragmentach gry. I całościowo się to sprawdza, dorobek punktowy nas broni.

Przy sprzyjającym splocie okoliczności możecie nawet zagrać w barażach o Ekstraklasę, przed 32. kolejką traciliście do szóstego miejsca dwa punkty. Czy ten temat w ogóle w myślach dopuszczacie, zaczynacie o nim rozmawiać?

Bezwzględnie. Zrobimy wszystko, żeby w ostatnich trzech meczach zdobyć komplet punktów. Jeśli nam się to uda, wiadomo, o co będziemy walczyć. Na dziś głównym zadaniem jest postawienie kropki nad „i” w kwestii utrzymania, ale ja i zespół nie zamykamy się na coś więcej. Jeśli pojawi się szansa na baraże, będziemy chcieli z niej skorzystać.

Czyli nie ma u was żadnej asekuracji? Nie wszystkim klubom zależy na awansie. W zeszłym sezonie taki przekaz od działaczy dostali piłkarze Sandecji, o czym na antenie Polsatu Sport wspominał Marcin Feddek.

To jest patologia, nie wyobrażam sobie, żeby w Puszczy mogło dojść do takiej sytuacji w przypadku któregokolwiek zawodnika czy człowieka z kierownictwa klubu. Zawsze gra się o zwycięstwo, o to chodzi w piłce. Czy nam się to teraz uda, dopiero się przekonamy, wszystko jest możliwe. Niech pan zobaczy, co się dzieje w I i II lidze, jak wyglądają tabele, ile zespołów jest niepewnych swojego losu, a przy okazji po 1-2 zwycięstwach może powalczyć o coś więcej.

Jak się pracuje przy tak gwałtownej zmianie nastrojów? Dopiero co z niepokojem patrzyliście na strefę spadkową, a dziś możecie myśleć o awansie.

To pokazuje, że pomysł z barażami był strzałem w dziesiątkę. Emocje w I lidze są większe niż w Ekstraklasie.

W Ekstraklasie nie ma już praktycznie żadnych emocji. Znamy mistrza, znamy spadkowiczów, na 95 procent również pucharowiczów.

Dokładnie. Rozmawiam z ludźmi zaangażowanymi w temat, rozmawiam z kibicami i zdecydowana większość uważa, że baraże w I lidze są trafioną koncepcją. Z mojej perspektywy faktycznie oznaczają one huśtawkę nastrojów, sytuacja zmienia się jak w kalejdoskopie, ale z punktu widzenia atrakcyjności rozgrywek mamy duży pozytyw. Fajnie, że do końca ktoś na ósmym czy dziewiątym miejscu może jeszcze powalczyć o awans – również w II lidze. Liczę, że ten pomysł zostanie podtrzymany, podobnie jak przepis o młodzieżowcu w Ekstraklasie.

Tak spłaszczona tabela dobrze świadczy o I lidze czy wręcz przeciwnie? Zdania są mocno podzielone.

My, Polacy, jesteśmy stworzeni do narzekania. Wprowadzono do Ekstraklasy przepis o młodzieżowcu i co? Jeszcze nie zaczęto grać, a już prawie wszyscy narzekali, jaki to będzie on zły i niedobry. Dziś widzimy, że gdyby nie ten wymóg, niektóre zespoły wychodziłyby bez Polaków w składzie. A tak w każdej kolejce przynajmniej szesnastu naszych chłopaków dostaje szansę. Niektórzy bardzo szybko się rozwijają i zaczynają stanowić o sile swoich drużyn, decydują o losach meczów.

Wracając do pytania o tabelę I ligi. Uważam, że nie świadczy ona źle o rozgrywkach. Pandemia wymusiła niestandardowe przygotowanie i funkcjonowanie zespołów, powstało wiele niewiadomych i w głównej mierze przez to stawka się tak wyrównała. Myślę, że to kibiców może tylko przyciągnąć. Po co na siłę szukać minusów?

Obcokrajowców w kadrze macie czterech, ale Longinus Uwakwe i Jewhen Radionow to już obcokrajowcy głównie z nazwy. Erik Cikos też wcześniej grał w Polsce.

Tak naprawdę mamy dwóch obcokrajowców: Erika Cikosa i Michala Kleca, a ten pierwszy także bardzo dobrze się po polsku dogaduje. Longi to już w ogóle – ma żonę Polkę, polskie obywatelstwo, świetnie operuje polskim. On i Żenia mówią w naszym języku lepiej niż niejeden trener pracujący aktualnie w Ekstraklasie, a będący w kraju jeszcze dłużej. To nasi ludzie, w pełni spełniają kryteria, które przyjęliśmy odnośnie przydatności do zespołu. W Puszczy nie odnajdą się piłkarze myślący, że mogą grać jedynie w ofensywie i czekający, aż koledzy odbiorą za nich piłkę. My budujemy na innych wartościach.

Mówiliśmy o zawodnikach, których Puszcza promuje i odbudowuje. Idealnym kandydatem na następną tego typu historię jest Konrad Nowak. Jesienią grał sporo, ale ostatnio prawie wcale, a przecież mówimy o zawodniku, który na początku w Górniku Zabrze miał ten sam status co Arkadiusz Milik.

Nie lubię się tak personalnie wypowiadać. Wzywa mnie pan jednak do tablicy, więc odpowiadam. Konrad ma ogromny potencjał, ale niestety nie umie go obudzić. To problem nie od dzisiaj. Ciągle naprawdę dobre momenty przeplata bardzo słabymi. W jego przypadku największą barierą jest głowa, kwestie mentalne. Kilka poważnych kontuzji zaburzyło jego pewność siebie, zawróciły go z drogi, którą mógł dojść daleko. Czasami zawodnikowi wystarczy jeden super mecz czy nawet super akcja, żeby uwierzyć w swoje umiejętności. Konrad potrzebuje gry, ale na teraz przegrywa rywalizację. Bardzo na niego liczymy do końca sezonu, później zobaczymy, co będzie dalej.

Każdy kolejny dzień oznacza, że śrubuje pan rekord odnośnie nieprzerwanej pracy w jednym klubie. Pod tym względem nie na szczeblu centralnym nikt nie jest lepszy. Ma pan na co dzień poczucie tej wyjątkowości?

Jest mi miło, gdy dziennikarze o tym wspominają, bo to oznacza, że cały czas pracuję w klubie, w którym mam zaufanie od osób decyzyjnych. Ale na końcu wszystko jest puentowane przez wynik. Gdyby go nie było, to nie byłoby też mnie w Puszczy.

Uważam, że nie można mówić o normalnej sytuacji, gdy moje pięć lat w klubie jest ciągle podkreślane jako coś wyjątkowego. Trenerzy, nawet w lepszych ligach, często otrzymują dużo czasu, mogą spokojnie budować swoją markę i funkcjonują w zupełnie innych realiach. U nas te proporcje nadal są zaburzone, a to, co się ostatnio dzieje jeśli chodzi o zwalnianie trenerów, napawa mnie smutkiem. Każdy w tej pracy potrzebuje czasu i zaufania, by odcisnąć swoje piętno na zespole. Chyba jednak tego nie uleczymy. Nie zapowiada się na pozytywny przełom. Piłka w Polsce idzie w kierunku obcokrajowców i inne rozwiązania, które nie zwiększają mojego optymizmu w kontekście trenerskim.

Nie ma pan jednak wrażenia, że coś się zmienia na lepsze? Kilka lat temu Kosty Runjaica już by w Pogoni nie było, a Michała Probierza w Cracovii. Kazimierz Moskal nie został zwolniony z ŁKS-u po ośmiu z rzędu porażkach, Maciej Stolarczyk dopiero po tylu kolejnych niepowodzeniach odszedł z Wisły Kraków.

Finalnie trenerzy Moskal i Stolarczyk tak czy siak zostali pożegnani, dalszej cierpliwości zabrakło. Są pozytywne przykłady, kluby, które mają swoją filozofię i starają się jej trzymać, ale to wyjątki. Generalnie nadal jest wiele do zrobienia, bo nie ma spójności pod względem organizacyjnym, szkoleniowym i sposobu grania. Na końcu i tak najważniejszy jest wynik, tylko on daje spokój w pracy. Jeżeli ktoś chce funkcjonować w seniorskim futbolu, musi się z tym pogodzić albo zająć się szkoleniem młodzieży, gdzie priorytety powinny być inne.

Co nie zmienia faktu, że moim zdaniem zaufanie do rodzimych trenerów kluby mają za niskie, za mało z nich korzystają, szukając rozwiązań zagranicznych. Uważam, że w naszej piłce nie docenia się polskich szkoleniowców, przynajmniej na poziomie Ekstraklasy. Ale by nie popadać w całkowity pesymizm, również tu znajdziemy przykłady w osobach Ireneusza Mamrota czy Dariusza Żurawia, że można długo pracować w niższych ligach i radzić sobie potem na najwyższym szczeblu.

Były chwile, w których pana dalsza współpraca z Puszczą wisiała na włosku?

Trzeba byłoby zapytać działaczy, ale ze swojej strony mogę powiedzieć, że bardzo dobrze współpracuje mi się z prezesami Karasińskim i Pieprzycą. Nigdy nie wyczuwałem u nich nerwowości i presji typu wygrana w najbliższym meczu, albo zwolnienie. Powiem więcej – trzy lata temu podpisaliśmy długi kontrakt, obie strony się z niego wywiązują i są zadowolone. Ale to jest właśnie kwestia zaufania. Oczywiście były trudne chwile, ten rok jest chyba najtrudniejszy, nigdy jednak nie mieliśmy kryzysu jako takiego odnośnie naszej współpracy. Ja i mój sztab przejmowaliśmy Puszczę w II lidze, nikt nam awansu nie podarował, a w I lidze z roku na rok robimy postępy. Najpierw było dwunaste miejsce, w ostatnim sezonie dziewiąte, teraz pojawiła się szansa na coś jeszcze lepszego i większą liczbę punktów. Fala ciągle jest wznosząca.

Pytanie, kiedy ta fala poniesie pana do Ekstraklasy? Zakładam, że prędzej czy później chciałby się pan w niej sprawdzić.

Staram się pracować tak, żeby mieć poczucie spełnienia w kontekście realizacji swoich pomysłów i wpływu na zespół. Nie wszystko jednak zależy ode mnie. Nie należę do trenerów, którzy gdzieś dzwonią i się oferują, z agentami też na kawy się nie umawiam. Ktoś powie, że to moja słabość, ja to traktuję jako zaletę. Jestem normalnym facetem, pracującym z pasją w zawodzie, który uwielbiam. Jako piłkarz nie wyobrażałem sobie innej drogi w życiu. Koncentruję się na codziennej robocie, a czy kiedyś zostanę zauważony i doceniony wyżej? To już poza mną. Przykład chociażby Irka Mamrota pokazuje, że trzeba być cierpliwym.

Ktoś może powiedzieć, że trzeba się rozpychać łokciami, a pan tego nie umie.

W tym zawodzie, podobnie jak w każdej innej dziedzinie, poza sumiennym podejściem do pracy należy mieć także trochę szczęścia. W odpowiednim momencie ktoś musi cię zauważyć. Liczę, że kiedyś tak się stanie. A może, kto wie, już całkiem niedługo, sami sobie tę szansę damy. Będzie o to bardzo trudno, ale w sporcie nie można zakładać, że coś jest niemożliwe.

rozmawiał PRZEMYSŁAW MICHALAK

Fot. FotoPyK

Opublikowane 15.07.2020 11:25 przez

Przemysław Michalak

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Blogi i felietony
06.08.2020

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Warta Poznań nie będzie grać u siebie. A nawet jakby grała u siebie, nie wprowadziłaby do Ekstraklasy polskiej odpowiedzi na La Bombonerę. Nie ma dziesiątek tysięcy fanatycznych kibiców. Warta Poznań nie wprowadzi też w ekstraklasowy krwioobieg milionów euro. Nie stoi za nią żaden hipernowoczesny kombinat IT, żadne unikalne know-how. Ich marka nie przykuje do telewizorów […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Handzlik: Idąc do Legii popełniłem błąd. Potem nawet myślałem, żeby rzucić piłkę

Pięć lat – tyle musiał czekać Konrad Handzlik na to, żeby powiększyć swój dorobek występów w Ekstraklasie. Kiedy przechodził z Wisły Kraków do Legii Warszawa, wokół jego osoby było dużo szumu. Za dużo, bo sam przyznaje, że wcale mu to nie pomogło. Ostatecznie do ligi trafił nie dzięki temu, że przebił się przy Łazienkowskiej, a […]
06.08.2020
Bukmacherka
06.08.2020

Juventus doczłapie się do ćwierćfinału?

Juventus – Olympique Lyon. To jeden z najbardziej zagadkowych meczów 1/8 finału Ligi Mistrzów. „Stara Dama” w teorii powinna awansować do ćwierćfinału, ale w praktyce absolutnie nic nie jest przesądzone. FORMA LYONU JEST NIEWIADOMĄ W pierwszym meczu, który odbył się we Francji, Lyon wygrał 1:0. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył Lucas Tousart. Ten wynik szokował, […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Czterech piłkarzy, na których radzimy zwrócić dziś szczególną uwagę

Przed nami kolejny czteropak w Lidze Europy i – uwaga, nie ironizujemy – cztery fajne pozycje do oglądania. Najbardziej efektowna zapowiedź wieczoru skupiłaby się na ligach. Mamy starcie przedstawiciela La Liga z zespołem Serie A, mamy reprezentanta Premier League, mamy drużynę z Bundesligi. Tak, potem mina rzednie, gdy pod hasłem”Anglicy” zamiast Chelsea kryje się Wolverhampton, […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Kolejny głośny powrót do Ekstraklasy. Kucharczyk w Pogoni Szczecin

Wrócił Sobota, wrócił Boruc, teraz wraca Michał Kucharczyk, który zasili Pogoń Szczecin. Trzeba przyznać, że nieźle kręci się to okno transferowe jak do tej pory, postaci, których jesteśmy arcyciekawi w nowych barwach, jest już więcej niż kilka, a przecież okienko trochę jeszcze potrwa. PRZYCHODZI NIE Z ŁAWKI, A Z BOISKA Kucharczyk Rosji nie pozamiatał, w […]
06.08.2020
Weszło Extra
06.08.2020

„Żyłem, umarłem i znów ożyłem”. Ståle Solbakken, czyli trener niezniszczalny

13 marca 2001 roku Ståle Solbakken, wówczas 33-letni piłkarz FC Kopenhagi, jak co dzień wybrał się na trening. Nie mógł wiedzieć, że zajęcia opuści… martwy. Tak się przynajmniej wydawało klubowemu lekarzowi, który przeprowadził rozpaczliwą akcję ratunkową, udzielając nieprzytomnemu zawodnikowi pierwszej pomocy. – Jego serce przestało bić – przyznał potem doktor. Aż trudno uwierzyć, że mówił […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Kamil Wilczek podpalił Danię. Legenda Brondby zagra dla FC Kopenhagi

Luis Figo w Hiszpanii. Ashley Cole w Anglii. Zlatan Ibrahimović we Włoszech. Kasper Hamalainen w Polsce. W różnych krajach pojęcie „piłkarskiego zdrajcy” ma inny przykład, ale tę samą definicję. Gościa, który przechodzi do odwiecznego rywala. Zdaniem kibica – dla kasy. Zdaniem samego zainteresowanego poniekąd pewnie też, ale wiadomo – ilu ludzi, tyle powodów. W każdym […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

W Warcie nie ma czasu na świętowanie. Dzień po fetowaniu mieliśmy komitet transferowy

– Od pewnego czasu udaje nam się działać na warunkach zdrowego zarządzania tym budżetem. Odkąd jestem w klubie budżet płacowy jest w graniach 50-60% budżetu ogólnego, co – jak wykazują wskaźniki – jest zdrowym procentem. Nie będziemy wydawać więcej niż pozwalają nam na to nasze możliwości finansowe. Nie będzie w Warcie płacowego eldorado i życia […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Wilusz: „Raków był bardzo konkretny, a poziom Ekstraklasy idzie do góry”

W jakich okolicznościach podpisywał kontrakt z Rakowem Częstochowa? Co go przekonało? Jakie wrażenie zrobił na nim klub i trener Marek Papszun? Dlaczego potrzebował stabilizacji? Czy ostatni rok w Rosji uważa za stracony? Dlaczego nie został w Rosji i czy miał możliwość zostania na dłużej w Uralu Jekaterynburg? Czy wraca do lepszej ligi? Skąd u niego […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Pan piłkarz na dłużej w Lechu. Kolejorz dogadał się z Pedro Tibą

Lech Poznań świetnie szkoli młodzież. To teza łatwa do obrony, teza oczywista, z którą trudno polemizować. Ale jednocześnie Kolejorz miał w ostatnim czasie problemy ze ściąganiem kozaków, od których ta młodzież mogłaby się uczyć. Natomiast jednym z takich kozaków, którego poznaniacy wyszukali i ściągnęli jest Pedro Tiba. Wśród fanów Lecha pojawiały się obawy, że Portugalczyk […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Felix: „Chciałem zapewnić lepszą przyszłość mojej rodzinie. Liga turecka ma swoją renomę”

W dzisiejszej prasie futbol na pewno nie dominuje, ale… coś dla siebie znajdziemy. W „Przeglądzie” mamy zapowiedź Ligi Mistrzów i rozmowę o nowym trenerze Jagiellonii, w „Sporcie” rzecz o transferach Piasta i GKS-u Jastrzębie, a w „Superaku” Jorge Felix opowiada o transferze. – Trafiłem do czołowego klubu, który w poprzednim sezonie zajął czwarte miejsce w […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

United wygrywają w sparingu pod szyldem Ligi Europy

Tak się stęskniliśmy za międzynarodowymi rozgrywkami, że odpaliliśmy nawet starcie Manchesteru United z LASK Linz, co wcześniej – przed pandemią – byłoby nie do pomyślenia. Nie dość, że Austriacy są elektryzujący jak budyń, to jeszcze przegrali 0:5 w pierwszym spotkaniu. Naprawdę więc w normalnych czasach wolelibyśmy oglądać wyścigi kropel na szybie. Ale że jest, jak […]
06.08.2020
Weszło
05.08.2020

Inter gra dalej, ale rośnie rola defensywy

Wicemistrzostwo Włoch, punkt straty do Juventusu, niezłe punktowanie i przyzwoita gra po przerwie pandemicznej. Ale jednocześnie pierwsze zgrzyty z udziałem Antonio Conte, brak regularności, która pozwoliłaby przeskoczyć słabą w tym sezonie Starą Damę, no i sporo punktów uratowanych przez Samira Handanovicia. Finisz sezonu w wykonaniu Interu Mediolan ma trochę słodko-gorzki smak i dzisiejsze zwycięstwo nad […]
05.08.2020
Blogi i felietony
05.08.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Od wielu lat hołduję jednej wyjątkowej wakacyjnej tradycji. Stawiam tasiemki na pierwsze rundy eliminacji do europejskich pucharów. Nie zliczę ile razy Steaua Bukareszt zremisowała z jakimiś dziadami, wykładając mi kupon na siedem zdarzeń. Nie zliczę ile razy wszystko weszło, gdy akurat Partizana nie trawił żaden wewnętrzny konflikt, a mistrz Norwegii zgodnie z planem rozprawiał się […]
05.08.2020
Weszło
05.08.2020

Perełka przedwcześnie oddana. Ferran Torres w Manchesterze City

Manchester City szybko zabrał się za zbrojenia przed kolejnym sezonem. Wicemistrzowie Anglii wciąż pozostają jeszcze w grze o triumf w Lidze Mistrzów, ale działacze i sztab szkoleniowy The Citizens naturalnie planują kilka ruchów do przodu. Dlatego na Etihad Stadium wylądował Ferran Torres. Dwudziestoletnia perełka z Valencii przeniosła się do Anglii za około 20 milionów funtów […]
05.08.2020
Francja
05.08.2020

Widmo wirusa we Francji. Kolejny sezon Ligue 1 pod znakiem zapytania?

Francuzi nie mają ostatnio szczęścia do piłki. Dziewięć przypadków w Strasburgu, cztery w Lille, trzy w Nantes, po jednym z Bordeaux i Montpellier. Razem osiemnaście pozytywnych testów na obecność koronawirusa w organizmie wśród piłkarzy Ligue 1. To dużo. Albo inaczej: coraz więcej, bo wydaje się, że spirala dopiero się rozkręca. Co więcej, problemy się spiętrzają […]
05.08.2020
Weszło
05.08.2020

Wiktor Rydz: Chcę, żeby GKS był stabilny. Żeby tu było normalnie

Na finiszu pierwszoligowych rozgrywek nad GKS-em Bełchatów wisiało nie tylko widmo spadku, ale nawet upadku z przyczyn finansowych. Sytuacja była bardzo trudna, ale udało się dociągnąć do końca rozgrywek i zrobić utrzymanie. To niewątpliwy sukces. Potem przyszedł kolejny – komisja licencyjna przyznała bełchatowianom licencję na kolejny sezon. Jaka jest sytuacja w GKS-ie? Co dalej z […]
05.08.2020
Weszło
05.08.2020

Johnny Spike Gill i D’Sean Theobalds odeszli z Korony. Żal, smutek i zwątpienie

Czy potraficie sobie wyobrazić Harry’ego Pottera bez blizny na czole, Paryż bez Wieży Eiffla, Franza Smudy bez zdania „poradziłem sobie na Euro 2012”? My też nie. To są związki tak ikoniczne, tak zakorzenione w ludzkiej podświadomości, że gdyby ich zabrakło, czulibyśmy olbrzymią pustkę. Johnny Spike Gill i D’Sean Theobalds w Koronie to była ta sama […]
05.08.2020