post Przemysław Michalak

Opublikowane 30.06.2020 12:45 przez

Przemysław Michalak

Rafał Wolsztyński zaliczył chyba najbardziej niejednoznaczny występ w swojej dotychczasowej karierze. Z jednej strony strzelił trzy gole dla Widzewa przeciwko Górnikowi Polkowice. Druga strona medalu jest taka, że mógł strzelić jeszcze więcej, a jego drużyna nie zdobyła nawet punktu. Z byłym zawodnikiem Górnika Zabrze rozmawiamy o roli rezerwowego w ostatnich miesiącach, o niewykorzystaniu czasu w pierwszym składzie, o presji w Łodzi większej niż w Górniku, o zazdrosnych i dodatkowo mobilizujących się na Widzew rywalach oraz o braku marginesu błędu w kontekście awansu. Zapraszamy. 

Jakie to uczucie ustrzelić hat-tricka w przegranym meczu?

Słodko-gorzkie, skrajne emocje. Indywidualnie jestem zadowolony ze swojej postawy, zwłaszcza że trochę musiałem czekać na szansę w pierwszym składzie. Po takiej przerwie człowiek zawsze się zastanawia, jak to będzie wyglądało. Często wchodziłem z ławki, ale ogólnie tych minut po pandemii za dużo nie uzbierałem. Dopiero Marcin Robak musiał wypaść za kartki, żebym zagrał od początku. Wyszło całkiem fajnie jeśli chodzi o moje poczynania. Wiadomo jednak, że piłka to sport drużynowy, najważniejsze jest zwycięstwo. Gdyby się udało, trzy bramki smakowałyby jeszcze lepiej. Ale nie będę ściemniał: cieszę się z tych goli.

Mogłeś ich strzelić jeszcze więcej. Mam tu na myśli zwłaszcza sytuację z ostatniej minuty.

W sumie miałem jeszcze trzy dość dobre sytuacje, w których mogłem się zachować lepiej i może to dałoby następną bramkę. Bardziej niż okazji wspomnianej przez ciebie, żałuję tej zmarnowanej zaraz po trafieniu na 3:4. Dostałem prostopadłą piłkę od Bartka Poczobuta, minąłem bramkarza i uderzyłem w boczną siatkę. Kąt był ostry, ale wiem, że umiem strzelać z takich pozycji. No i tej ostatniej akcji też żal. Zabrakło trochę zimnej krwi, mogłem poszukać pasówki dołem. Bramkarz się cofał i mógłby nie zdążyć z interwencją. Albo po prostu mogłem zamknąć oczy i dać sobie szansę, a bramkarzowi sposobność do wykazania się.

Nie ma co ukrywać, w Polkowicach zagrałeś od początku głównie przez absencję Robaka. Teraz wróci do składu i pytanie, czy masz wkalkulowane, że znów możesz wylądować na ławce?

Trudno mi to sobie wyobrazić, ale mam to wkalkulowane. Jesienią podobna sytuacja miała już miejsce. Wszedłem w końcówce meczu z Bytovią, strzeliłem dwa gole i… zostało po staremu. W następnej kolejce dostałem kwadrans. Drużynie wtedy szło, trener nie chciał niczego zmieniać. Tamto spotkanie, w Stargardzie, również wygraliśmy i było okej. Nie wiem, jaka decyzja zapadnie teraz. Jestem tylko zawodnikiem, będę musiał się dostosować do każdych okoliczności. Jeśli znów przyjdzie mi wchodzić z ławki, zrobię wszystko, żeby kolejny raz przydać się zespołowi i udowodnić, że zasługuję na pierwszy skład.

Nawet nie pytam, czy byłeś pogodzony z rolą rezerwowego, ale czy miałeś poczucie, że zasługujesz na bycie zmiennikiem, że na tamten moment inni byli lepsi?

Był jeden moment, w którym uderzyłem się w pierś i pomyślałem, że rzeczywiście może czas trochę odpocząć. Mam na myśli początek sezonu. Grałem więcej, ale nie szło mi najlepiej, zdobyłem tylko jedną bramkę. Usiadłem na ławce, łapałem minuty w końcówkach. Niewykluczone, że wtedy tego potrzebowałem, bo dość szybko jak już wchodziłem, to co chwila strzelałem, gole wróciły. Mimo to mój status już się nie zmienił.

Wiadomo, że każdy patrzy po swojemu, warto jednak znać przyczyny takiej a nie innej sytuacji. Trener aktualnie nie preferuje gry na dwóch typowych napastników, a za takiego uważam i siebie, i Marcina. Pomysł trenera jest inny. Woli zagęszczać środek pola, wystawiając trzech klasycznych środkowych pomocników. „Dziesiątka” nie jest bardziej ofensywnie usposobiona, tylko tak samo musi pracować dla drużyny i pamiętać o defensywie. Cała taktyka była ustawiona pod to, żeby Marcin otrzymywał piłki. Ja się w tej koncepcji nie mieściłem. Nie godziłem się z tym i robiłem wszystko, żeby to zmienić. Trudno się rywalizuje z kimś takim jak Marcin. To klasa sama w sobie i już chyba mała legenda Widzewa. Musiałem cierpliwie czekać na swoje pięć minut. Doczekałem się i pokazałem, że jestem wart większego zaufania i to, że jeśli Marcina brakuje, potrafię udźwignąć jego rolę.

No właśnie, na początku sezonu grałeś więcej. Pierwszych dziewięć kolejek to osiem występów od początku. Patrząc po liczbach, nie wycisnąłeś maksimum z tego okresu.

Myślę, że z gry nie wyglądało to słabo, ale liczb nie miałem takich, jakie powinienem mieć. Zawodnika ofensywnego na dłuższą metę rozlicza się z konkretów. Każdy więc na nie patrzył i nie miał się czym zachwycić. Sama forma nie była zła. Dopiero jako rezerwowy zacząłem się przełamywać i sądzę, że dziś mogę być zadowolony ze swoich statystyk. Dziewięć bramek i dwie asysty przy tysiącu rozegranych minut to niezłe liczby. A nie zawsze łatwo jest rezerwowemu się pokazać. Każdy woli wchodzić w mecz od początku razem z drużyną, no i czasu masz po prostu więcej. Nie narzekam na tych dziewięć goli. Przed sezonem miałem swój cichy cel i chciałbym do niego dobić, ale nie zdradzę dokładnie, ile mi brakuje.

Czyli było z czego strzelać w tamtym okresie?

Jakoś super dużo sytuacji nie miałem, ale zawodnik na mojej pozycji musi też umieć samemu je sobie kreować. Jak już do nich dochodziłem, czegoś brakowało. Nie rozpamiętuję tego, patrzę do przodu z pozytywnym nastawieniem.

Czytając komentarze po meczu w Polkowicach i nagłówki typu „czarne chmury nad Widzewem”, można odnieść wrażenie, że wszystko wam się wali. W tabeli jednak ciągle jesteście pierwsi.

To tylko pokazuje, jak bardzo ludziom zależy, żeby Widzew znalazł się w wyższej klasie rozgrywkowej. I nie mówię tu nawet o I lidze, bo dobrze wiemy, że historia klubu każe myśleć o Ekstraklasie. Widzew na nią zasługuje. Kibice się martwią i niecierpliwą, jak ten sezon będzie dalej wyglądał. Granie po pandemii zaczęliśmy bardzo słabo – jeden punkt w trzech meczach. Wygrane z Garbarnią i rezerwami Lecha trochę uspokoiły sytuację, ale z Górnikiem znów sprawy poszły nie po naszej myśli. Nie dziwię się zaniepokojeniu kibiców. Mamy drużynę, która spokojnie mogłaby sobie poradzić na najwyższym szczeblu. W składzie jest wielu ogranych zawodników, którzy coś widzieli i gdzieś byli. Powinniśmy punktować lepiej, ale wiadomo, że papier niczego nie gwarantuje. Wszystko trzeba potwierdzić i wyszarpać na boisku. Za darmo niczego nie dostaliśmy i nie dostaniemy. Z drugiej strony – ciągle jesteśmy liderem, cały czas awans jest w naszych rękach i nogach, nie musimy się oglądać na innych. Mam nadzieję, że będziemy rozliczani z udanego efektu końcowego, a nie z tego, co działo się przed dotarciem do celu.

W Łodzi mierzysz się z największą presją w karierze, jeszcze większą niż w Górniku Zabrze? Odnoszę wrażenie, że nawet każda wasza stracona bramka i każda mniej przekonująca wygrana są szeroko komentowane pod kątem tego, czy przypadkiem nie jesteście w kryzysie i czy na pewno nikt nie odpuszcza.

Tak, myślę, że w Widzewie presja jest jeszcze większa od tej w Zabrzu. Może dlatego, że jak już naprawdę przebiłem się do pierwszego zespołu Górnika, mieliśmy szatnię złożoną głównie z zawodników mocno związanych z regionem. Kibice mówili o nich „nasze synki”. Każdy dobrze im życzył, żeby mimo młodego wieku godnie pokazywali się w Ekstraklasie. Piłkarze też mocno identyfikowali się z kibicami, byliśmy na tym samym poziomie. Wszyscy widzieli, że chcemy się przebić, że walczymy o swoją przyszłość.

Widzew natomiast na razie jest budowany pod kątem jak najszybszego awansu. Sprowadzono zawodników z nazwiskami, od których wymaga się pokazania pełni możliwości tu i teraz, wygrywania meczu za meczem i to w przekonującym stylu. Nawet w II lidze boisko czasami to weryfikuje. Nieraz punkty trzeba wyszarpywać, czasami cofnąć się do obrony, a kibice Widzewa oczekują, żebyśmy ciągle dominowali i strzelali po pięć goli w każdym spotkaniu. Rozumiem ich punkt widzenia, ale w żadnej zawodowej lidze nie jest to możliwe. Tak jak mówię: najważniejszy jest awans, a mniej sposób, w jaki go osiągniemy. Sądzę, że w razie szczęśliwego zakończenia nikt nie będzie nam wypominał kilku wpadek po drodze.

Gdy rozmawialiśmy w marcu ubiegłego roku, mówiłeś, że rywale w II lidze dodatkowo mobilizują się na Widzew i przeważnie murują dostęp do bramki, czekając na kontry. Coś się w tym względzie zmieniło?

Jest w tym sezonie kilka zespołów, które mają swój pomysł na grę i chcą go realizować. Wiadomo, często o różnych założeniach rozmawia się w szatni, a potem w trakcie meczu liczą się tylko punkty. GKS Katowice czy Stal Rzeszów na założeniach nie kończą. GKS-owi na razie mniej więcej udaje się to łączyć z wynikami, natomiast Stal zderzyła się z rzeczywistością po awansie i musi walczyć o utrzymanie. Ale najczęściej jest tak jak było wcześniej: rywale się na nas spinają i chcą nam udowodnić, że mogą grać tak samo jak my i też mogliby być w Widzewie. Każdy z nas musiał przejść jakaś drogę, żeby do Łodzi trafić, nikt nie został wzięty z przypadku. Gdzieś wcześniej trzeba było się pokazać, żeby Widzew się tobą zainteresował. Przeciwnicy próbują więc pokazać, że są lepsi, dlatego tak ciężko nam się gra i niektóre mecze są na ostrzu noża. Ciągle chcemy mieć piłkę i grać według swoich założeń, za co czasami jesteśmy karceni i nadziewamy się na kontry. Myślę jednak, że koniec końców każdemu zawodnikowi bardziej uśmiechałoby się występować w Widzewie niż w jakiejkolwiek innej drużynie II ligi.

Czyli mobilizacja na Widzew częściowo wynika z jego ogólnej marki, a częściowo ze względu na głośne nazwiska i zarobki, które mają w Łodzi? Kłujecie w oczy resztę.

Nutka zazdrości u rywali na pewno się pojawia. Nie wierzę, że ktoś grający dziś w innym klubie II ligi nie chciałby pójść do Widzewa i po cichu nie liczył, że dobrą grą przeciwko nam zwróci na siebie uwagę. To dla nas dodatkowe utrudnienie, jeszcze jedna przeszkoda do przeskoczenia. Porównałbym to do sytuacji Legii w Ekstraklasie. Każdy się na nią napina, wygrana z nią jest bardziej prestiżowa niż z kimś innym. Mimo to po raz piąty w ostatnich sześciu latach zostanie mistrzem Polski. To świadczy o dużej klasie i odporności psychicznej jej zawodników. My zmagamy się z podobnymi okolicznościami, tyle że dwa poziomy niżej. Musimy robić różnicę swoimi umiejętnościami, ambicję i wolę walki ma każdy.

Długo zbieraliście się po niepowodzeniu w tamtym sezonie? Zapaść na finiszu była niewytłumaczalna: najpierw dziewięć remisów z rzędu, później jedno zwycięstwo i dwie porażki.

Sami sobie pokrzyżowaliśmy plany. Założenie było takie, że już w tym sezonie będziemy w I lidze i powalczymy o Ekstraklasę. One się nie zmieniły, ale zostały opóźnione. Boisko brutalnie nas zweryfikowało. Nie ma jednak co tego rozpamiętywać, przeszłość odgradzamy grubą kreską. Nastąpiło nowe rozdanie i nadal mamy wszystkie karty w ręku. Jest całkiem inna szatnia i całkiem inni ludzie, również za sterami klubu.

Czujecie, że to już trochę na zasadzie „I liga, albo śmierć”? Śmierć w tym sensie, że kolejny brak awansu będzie oznaczał tąpnięcie w klubie i masowe rozliczenia?

Czujemy, na pewno. Nie po to tyle zainwestowano w kadrę, żeby ciągle grać w II lidze. Oczekiwania są takie, że latem wchodzimy do I ligi, a za rok do Ekstraklasy. Mamy jeszcze sześć kolejek na udowodnienie, że potrafimy to udźwignąć i dać radość większości łodzian.

rozmawiał PRZEMYSŁAW MICHALAK

Fot. FotoPyK/Newspix

Opublikowane 30.06.2020 12:45 przez

Przemysław Michalak

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 15
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Falibor
Falibor

Polecę klasykiem…..

Amica Poznań
Amica Poznań

Rafale zapraszamy do nas, u nas nie ma presji

Piotr
Piotr

Czyta się to jak by to było napisane po angielsku i wrzucone w translator. Czy ktoś sprawdza co jest umieszczane na stronie?

Tomek
Tomek

Presja jest ale tu chodzi o to, że nie biegacie, nie doskakujecie do przeciwników. Popatrz na 3 gola Polkowic. Mimo to w Was wierzymy. Wołomin z Widzewem.

Jak tu pięknie
Jak tu pięknie

Pierdziszew Dolny też z Widzewem, bracia na zawsze!

PanZygmunt
PanZygmunt

zapomnial Pan jeszcze o Pedałach Górzyce, tez cale miasto za Widzewem stoi!!!

Jakub Kibolkiewicz vel Jacob Olkenbaum
Jakub Kibolkiewicz vel Jacob Olkenbaum

Kaczmarka trzeba wypierdolić dyscyplinarnie.

vival
vival

Z góry przepraszam, że mój wpis nie będzie miał związku z tym tekstem, ale korzystam z chwili, że tekst ten jest na samej górze. Czy można liczyć na tekst wyjaśniający Zbyszka B. napisany w podobnej formie co wczorajszy tekst o Krzysiu Mączyńskim? Jeden z drugim gadają ostatnio takie głupoty, że ręce opadają. Dla niewtajemniczonych- nasz rudy lisek obraził właśnie ludzi starszych, moich, waszych rodziców, wasze babcie, wszystkie osoby mieszkające na wsi i ludzi nie będących doktorami, profesorami.

Jakub Kibolkiewicz vel Jacob Olkenbaum
Jakub Kibolkiewicz vel Jacob Olkenbaum

JEsteś debilem i nie zrozumiałeś tekstu Bońka. BOniek nikogo nie obraził tylko pokazał głupotę PO, która nie rozumie gdzie popełniła błędy.

vival
vival

Sam żeś jest debil, że w tak obcesowym i pogardliwym tweecie doszukujesz się czegokolwiek związanego z PO i ich błędami.

rafal s
rafal s

Lubie Wolsztynskiego.On potrafi grac w pilke,to charakterny hanys i mimo ze to chlopak ze srodowiska Gornika Zabrze,to wedlug mnie pasuje do Widzewa.Chcialbym aby trener znalazl mu miejsce obok Marcina ,choc mysle ze nawet treningi z Robalem wiele mu pomoga.Wiem ze gra dla pilkarza jest najwazniejsza.Jezeli Karczmartek nie znajdzie miejsca dla Wolsztyna w najblizszym meczu,to kibice moga zaczac glosno sapac.Po porstu chlopak zasluzyl na kolejna szanse….choc nikt tez nie wyobraza sobie skladu bez marcina Robaka.Trudna zagwozdke ma trener,no ale po to jest aby takie sytuacje rozwiazywac.W srode tylko zwyciestwo,bo inaczej zrobi sie baaaardzo cieplo.Rafal pisze o odgrodzeniu przeszlosci gruba kreska…wlasnie w tym jest problem,ze nikt z kibicow nie zapomnial blamazu z poprzedniego sezonu i stad taka nerwowosc w kibicowskim swiecie-to sie nie moze powtorzyc,po prostu nie moze.

Tej
Tej

Chyba przegiął z tą większością Łodzi

Asd
Asd

Zawsze było nas wiecej i zawsze będzie więcej. Wy sobie chodźcie na siatke

Marcun
Marcun

Ale pierdole nie o presji,dno dno dno, okręgówka lepiej gra to co pokazał w meczu to nawet nie zalicza się do żadnej kategorii

Garand
Garand

To tak jakby powiedział: „Przyśpieszenie w maluchu jest jeszcze większe niż w trabancie.”

Weszło
05.07.2020

Czy właśnie poznaliśmy mistrza Włoch?

Podobno Milan od dawna nie siada przy jednym stole z tymi, którzy rozdają karty w świecie calcio. Podobno, jednak dziś było inaczej. Dziś każdy, kto tak sądził, dostał od Rossonerich pstryczka w nos. Bo całkiem możliwe, że to właśnie Milan wygrywając na Stadio Olimpico z Lazio jako pierwszy zespół w tym sezonie Serie A, rozstrzygnął losy mistrzowskiego […]
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

Festiwal błędów w wykonaniu Lechii. Gra o puchary będzie ciekawsza

Wiele kart w lidze do rozdania już nie ma, ale walka o puchary – i owszem, ten serial może potrwać do końca. Po części dlatego, że kluczowy w tej układance jest Puchar Polski. Po części dlatego, że o czwarte miejsce, które może być premiowane grą w Europie, walczy wciąż całkiem spora stawka. Wygrana w Gdańsku […]
05.07.2020
Niemcy
04.07.2020

Klasa Lewego, klasa Bayernu. Bayer dodatkiem do finału Pucharu Niemiec

To miał być przyjemny wieczór i dla Bayernu, i dla Roberta Lewandowskiego. Tak też się stało, wszystko poszło zgodnie z planem. Monachijczycy pewnie pokonali Bayer Leverkusen w finale Pucharu Niemiec. W swojej historii sięgnęli po to trofeum po raz dwudziesty. „Lewy” przyczynił się do tego dwoma golami, dzięki czemu pobił życiowy rekord strzelecki w jednym […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Takich skrzydłowych lubimy. Czas zacmokać nad Kamińskim

Trzy gole, jedna asysta i jedno kluczowe podanie – może nie jest to oszołamiający dorobek dla skrzydłowego. Ale jeśli skrzydłowym jest osiemnastolatek, który tak naprawdę regularnie zaczął grać dopiero od wiosny, a jeszcze przez początek rundy grał na boku obrony – wówczas wygląda to już przyzwoicie. Na Jakuba Kamińskiego po prostu aż miło popatrzeć. To […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Warta wysycha, dziś pomogli jej w tym sędziowie

Warta Poznań, choćby chciała, z barażów o Ekstraklasę się nie wypisze. Ma za dużą przewagę, poza pierwszą szóstkę już nie wypadnie. Drużyna z Wielkopolski jednak konsekwentnie oddala się od bezpośredniego awansu. Na domiar złego, dziś została ofiarą chwilowego zaćmienia sędziów, których błędy niestety stają się normą w I lidze po koronawirusowej przerwie. Doliczony czas pierwszej […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Prawa obrona, czyli dziura w legijnej konstrukcji

Legii nie udało się dzisiaj przyklepać mistrzostwa, ale chyba nikt nie ma większych wątpliwości, że tak się stanie. Wojskowi musieliby przegrać wszystko do końca, reszta wygrywać, no, bez szans. Dlatego już teraz trzeba myśleć o eliminacjach do Ligi Mistrzów. I wydaje się nam, że dostrzegamy w tej konstrukcji sporą lukę: mianowicie chodzi nam o prawą […]
04.07.2020
Włochy
04.07.2020

Juventus wygrywa derby. Ronaldo przełamuje się z wolnego

Tyle prób, tyle niepowodzeń, tyle okrzyków frustracji, że kibice Juventusu już chyba przestali wierzyć, że kiedyś to będzie miało swój kres. Odkąd Cristiano Ronaldo przyszedł do Turynu, w Padzie przepłynęły już hektolitry wody, a genialny Portugalczyk wciąż pozostawał bez bramki z rzutu wolnego, choć przecież swojego czasu był uznawany za jednego z najwybitniejszych egzekutorów tego […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Koronacja przełożona. Lech oddaje głos do Gliwic

W ostatnich dniach ludzie związani z Lechem Poznań często wracali do poprzednich spotkań z Legią Warszawa. Narracja była prosta – może i oba przegraliśmy, ale zarówno w październiku, jak i w maju, gorsi od rywala nie byliśmy. Jeśli była to zorganizowana akcja, mająca na celu zbudowanie pewności siebie przed trzecim starciem z liderem Ekstraklasy, trzeba […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Raków tym razem nie dojechał na pierwszą połowę

Jeśli oglądaliście poprzednie mecze Zagłębia i Rakowa w grupie spadkowej, to doskonale wiecie, że chwytając za piloty nie musicie obawiać się o plażowanie. Szczególnie może podobać się Raków i to on był faworytem. Raz, że grał u siebie, dwa – w Zagłębiu brakowało Białka, Żivca i Drazicia (uraz wykluczył go z końcówki sezonu, wrócił  się […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Stal Mielec – Robin Hood I ligi. Ogrywa czołówkę, traci z dołem tabeli

Jak powinien grać lider tabeli w meczach z ekipami, które walczą o utrzymanie? Pewnie, konkretnie, efektownie. I właśnie takich przymiotników nie użyjemy, żeby opisać postawę Stali Mielec, która znów potknęła się w spotkaniu, w którym była zdecydowanym faworytem. Punkt z Mielca wywozi dziś Odra Opole, choć – szczerze mówiąc – drużyna Dietmara Brehmera może być […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Status quo zachowane, Miedź remisuje z Tyskimi

Bardzo fajnie ogląda się w ostatnich tygodniach I ligę, serio. Nie ma w tym krzty ironii, nawet jeśli momentami brakuje defensywnego ogarnięcia czy technicznej dokładności – atrakcyjność zupełnie to rekompensuje. Dzisiaj w Legnicy znów za nami bardzo przyjemne 90 minut: cztery gole, sporo okazji, wymiana ciosów i wynik, który nie daje nam żadnych odpowiedzi przed […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

LIVE: Lechia może zaatakować podium, ale woli spacerować

W Warszawie pewnie czuć już przyjemne podniecenie przed wieczorem. Legia nawet w przypadku remisu przyklepie dziś mistrzostwo Polski. Ale zanim przeniesiemy się do Poznania, to najpierw przystaweczka – starcie Rakowa z Zagłębiem, czyli największych przegranych (?) rundy zasadniczej. A po klasku w Poznaniu jeszcze przeniesiemy się do Gdańska, żeby zerknąć na to, czy Lechia z […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Drugi spadek z rzędu? Zagłębie Sosnowiec pomyliło kierunki

Trzy mecze bez zwycięstwa, trzy punkty przewagi nad strefą spadkową. Zagłębie Sosnowiec zmieniało trenera i skrycie marzyło o wskoczeniu do grupy, która powalczy o awans w barażach. Marzenia zweryfikowało jednak życie, bo nawet mimo płaskiej tabeli, sosnowiczanom bliżej dziś do gry o utrzymanie niż o promocję. Co dzieje się w Sosnowcu i czy faktycznie kibice […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Lech Poznań, czyli tęsknota za byciem Miauczyńskimi

Czy komuś się to podoba, czy nie – czas duopolu legijno-lechowego był najciekawszym okresem w Ekstraklasie ostatniego dziesięciolecia. Nie tylko na boisku, ale i poza nim. Podbieranie sobie piłkarzy, wyścigi na szpileczki, Leśnodorski wytykający palcami błędy Lecha, Klimczak śmiejący się z podklejaniem gumą stołu przez Leśnodorskiego. Ale duopolu już nie ma. Jest monopol. I nawet […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Stokowiec vs. Probierz. Kto kogo dzisiaj przechytrzy?

Lechia Gdańsk i Cracovia rozpaczliwie bronią się przed tym, by sezon 2019/20 zakończył się dla nich wielkim rozczarowaniem. Podopieczni Piotra Stokowca w pewnym momencie balansowali już na granicy spadku do dolnej ósemki, a jednak obecnie znów wyglądają na ekipę, która ma ochotę powalczyć o ligowe podium. Z kolei „Pasy” pokonały w ostatniej kolejce Pogoń Szczecin, […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Stan Futbolu. Madej, Wąsowski, Kowalczyk, Rokuszewski

A już o 11:15 zapraszamy was na „Stan Futbolu”. Goście: Łukasz Madej, były piłkarz między innymi ŁKS-u Łódź. Maciej Wąsowski, dziennikarz „Przeglądu Sportowego”. Wojciech Kowalczyk, legenda. Mateusz Rokuszewski, naczelny Weszlo.com, stały ekspert „Ligi Minus” i „Weszłopolskich”. Prowadzi Krzysztof Stanowski.
04.07.2020
Bukmacherka
04.07.2020

eWinner partnerem cyklu SEC 2020! Obstawiaj żużel, zgarnij freebet do 25 PLN!

Kolejny weekend żużlowych emocji to także kolejny weekend promocji „Postaw na żużel” w eWinner! To jednak nie koniec dobrych wieści od tego legalnego bukmachera. eWinner został bowiem oficjalnym bukmacherem cyklu Speedway Euro Championship 2020. Co to oznacza? Ten legalny bukmacher został partnerem pięciu żużlowych zawodów, które odbędą się w lipcu w Polsce. Żużlowcy odwiedzą następujące […]
04.07.2020
Bukmacherka
04.07.2020

Lucky Loser w Totolotku! Obstaw hity Ekstraklasy bez ryzyka!

Przed nami weekend pod znakiem hitów Ekstraklasy! Lech gra z Legią, a Piast ze Śląskiem, czyli naprzeciw siebie stanie cała czołowa czwórka. Nie ma co ukrywać – te spotkania mogą przesądzić o kolejności miejsc na podium. Dlatego też legalny polski bukmacher Totolotek oferuje nam świetną promocję! W ramach „Lucky Loser” mecze najwyższej ligi w kraju […]
04.07.2020