post Avatar

Opublikowane 18.06.2020 12:09 przez

Szymon Janczyk

Na zapleczu Ekstraklasy pojawia się coraz więcej nowych trenerów spoza tzw. karuzeli. Kolejnym z debiutantów, który otrzymał szansę jest Adam Majewski. Jak były piłkarz Wisły Płock czy Legii Warszawa chce odmienić grę olsztynian? Co skłoniło go do tego projektu i czym przekonał szefów klubu? Na ile ważna będzie w Stomilu praca z młodzieżą? Jakie cele – te krótkoterminowe, ale i długofalowe – ma jego drużyna? Zapytaliśmy u źródła.

Jak to jest opuścić Płock po tylu latach?

Bodajże przez ostatnie kilkanaście lat mieszkałem w Płocku. Natomiast wcześniej, jeszcze będąc zawodnikiem, opuściłem rodzinne miasto, przeprowadzałem się do Poznania czy do Warszawy, także nie mam z tym żadnego problemu.

Co skłoniło pana do przeprowadzki do Olsztyna?

Przede wszystkim chęć sprawdzenia swoich możliwości na wyższym poziomie. Skrupulatnie przygotowywałem się do pracy trenera, przeszedłem wszystkie szkolenia, kursy, wcześniej miałem jakąś przygodę piłkarską. Teraz przyszedł czas na pracę na wyższym poziomie i bardzo się cieszę, że tu trafiłem.

Złośliwi mówią, że przekonali pana koledzy z boiska – Sylwester Czereszewski i Wojciech Kowalewski i to właśnie po takiej znajomości otrzymał pan szansę.

Tak, pierwsze skojarzenie takie może być. Wszystkie osoby zorientowane w piłce nożnej dobrze wiedzą, że razem graliśmy w Legii Warszawa, zdobywaliśmy mistrzostwo Polski. Być może troszeczkę to pomogło, ale na pewno nie miało wpływu na decyzję, bo nie byłem jedynym kandydatem. Sposób gry, wizja gry, charakter czy osobowość, którą prezes miał okazję wcześniej poznać – myślę, że to przekonało moich kolegów z boiska, żebym trafił do Stomilu.

Podobno był pan tak dobrze przygotowany do rozmowy kwalifikacyjnej, jeśli można to tak nazwać, że zawstydził pan nawet kandydatów z dużymi nazwiskami.

O to trzeba zapytać prezesa, natomiast na pewno byłem dobrze przygotowany. Oglądam wiele spotkań innych zespołów, nie było problemu z aklimatyzacją, nazwiskami zawodników. Cieszę się, że byłem tak przygotowany i ta rozmowa miała wpływ na to, że jestem w miejscu, w którym jestem.

Jakieś prezentacje, tabelki były? Nie wiem co rozumieć, pod tym dobrym przygotowaniem (śmiech).

Nie, tu chodzi przede wszystkim o znajomość klubu, znajomość możliwości zawodników pierwszego zespołu i jako całości i indywidualnych. Propozycja pojawiła się nieoczekiwanie, więc prezentacji nawet nie było kiedy przygotować.

Na portalu laczynaspilka.pl czytałem, że Stomil śledził pan od listopada. Czyli sygnały, że może pan przejąć ten klub były?

Jakieś drobne symptomy miałem, jeszcze za kadencji innego prezesa. Ale to były tylko pogłoski, dlatego oglądałem też inne zespoły. Nie ukrywam jednak, że to miejsce i ten klub bardzo mi odpowiadały pod względem sportowym i geograficznym.

No tak, bo patrząc na to, jak Stomil prezentował się w tym sezonie, nie sądzę, że oglądał pan jego mecze tylko dlatego, że podobał się panu futbol grany przez klub z Olsztyna.

Nie mnie to oceniać, ale był to futbol bardzo skuteczny, zdobyto określoną liczbę punktów. Taki był styl gry poprzedniego trenera, gra defensywna, kontrataki, walka zawodników. Śledziłem po prostu losy drużyn, do których mogłem realnie trafić.

Jaki ma pan plan, żeby Stomil trochę uatrakcyjnić? Często pojawiał się taki zarzut, że ten zespół nie gra miło dla oka i nie widać w nim planu na dłuższy czas.

Myślę, że przede wszystkim dlatego zostałem wybrany przez prezesa, żeby odmienić styl gry drużyny na bardziej ofensywny. Mam na to pomysł, wiem jak to wdrożyć, oczywiście na miarę możliwości zawodników, jakich mamy w drużynie. Jest tu wielu młodych piłkarzy i to też był pewnie dodatkowy atut dla mnie, bo przez ostatnie dwa lata prowadziłem rezerwy Wisły Płock, w których grało wielu młodych chłopaków. Wiem jak postępować z młodymi ludźmi, wiem jak do nich dotrzeć, również dlatego, że wcześnie wkroczyłem w karierę piłkarską, a późno ją zakończyłem.

Ale nawet jeśli faktycznie dobrze poznał pan drużynę jeszcze przed przyjściem, nie jest to wymarzony moment, żeby zaczynać pracę na własny rachunek. Wskoczył pan wprost w maraton meczów.

Zgadza się, w piłce nożnej, gdy zmiana następuje w trakcie sezonu, czasu nigdy nie ma za wiele. Na pewno lepiej byłoby wejść do klubu przed sezonem czy przed rundą wiosenną, natomiast nie mam obaw. Nie boję się odpowiedzialności, wiem, czego się spodziewać. Czasu było mało, ale przez kilka dni, które są za nami, udało się pewne rzeczy zmienić.

Ciężko w takich okolicznościach coś zmienić, zaszczepić? Oglądałem pierwszy mecz, poprawy nie widziałem, ale – żeby nie było – nie zamierzam za to krytykować. W takim czasie i Guardiola by Stomilu nie podniósł.

Najważniejsze przed tym meczem było zdobycie trzech punktów, to było priorytetem, bo wiemy, że tabela jest spłaszczona. Chcieliśmy wykorzystać ambicję, determinację młodych zawodników. Zmieniliśmy też ustawienie, co nie było łatwe w ciągu trzech dni, ale myślę, że przyniosło dobry skutek. Oczywiście grając z Chojniczanką, która otrzymała czerwoną kartkę w 17. minucie, grało się inaczej. Nie mówię, że łatwiej, bo każdy kojarzy, że w przewadze gra się łatwiej, ale z doświadczenia wiem, że takie mecze rozstrzygają się w różny sposób. Wdrożyliśmy swoje schematy w ofensywie, które będziemy chcieli stosować w przyszłości.

Kamyczek do ogródka jednak można wrzucić, bo Stomil mimo przewagi dopiero w końcówce zaklepał trzy punkty.

Najważniejsze, że się udało. Mieliśmy kilka sytuacji, słupki, poprzeczki, jeszcze kilka zagrożeń, więc mogliśmy wygrać to spotkanie wyżej.

Czy to ustawienie z trójką obrońców będzie chciał pan stosować na stałe, czy jeszcze nie wiadomo, czy zda ono próbę czasu?

Jest taki pomysł, zobaczymy, jak będzie to funkcjonowało w przyszłości. Będzie to jedno z rozwiązań, ale będziemy też próbowali grać czwórką w obronie. Generalnie chcemy grać po swojemu, a nie dostosowywać się do gry przeciwnika. Wyszliśmy z takim założeniem, że w pięciu łatwiej się bronić niż w czterech, więc ograniczyliśmy ryzyko, chcieliśmy pomóc młodym zawodnikom.

Skuteczność, to jest coś, nad czym musi pan najmocniej pracować? Po restarcie Stomil strzelił dwa gole. Jednego z karnego, drugi to samobój.

Z jednej strony tak, ale nie powiedziałbym, że to typowa bramka samobójcza, bo jeżeli się nie mylę, to przed zdobyciem gola wymieniliśmy 24 podania, więc to była ładna, składna akcja. A że bramkarz miał w tym udział, to już nic nie poradzę. Chcielibyśmy, żeby tak nasza gra wyglądała, ale też popracować nad stwarzaniem większej liczby sytuacji bramkowych, bo to wyglądało z założeń koncepcji poprzedniego trenera, że przy kontratakach sytuacji nie było za dużo.

Natomiast zauważyłem jedno – nie bał się pan postawić na młodzież, mimo że ten mecz mógł bardzo wiele znaczyć. Zmieścił pan w składzie pięciu zawodników z rocznika 98 i młodszych. Z ławki weszło dwóch kolejnych. To kierunek, w którym ma iść Stomil?

Tak, ale kierunek, jaki obierze Stomil zależy od zarządu klubu, ja będę się musiał dostosować. Mnie to pasuje, nie mam problemu z patrzeniem w metrykę, czy ktoś ma 18 czy 38 lat. W kolejce są jeszcze następni zawodnicy, niewiele brakowało, żeby w tym meczu zadebiutował Kuba Staszak z rocznika 2002, ze zmiany wycofaliśmy się w ostatniej chwili z uwagi na stałe fragmenty gry przeciwnika.

Rozumiem, że to miał być taki sygnał, że warto walczyć o skład?

Z perspektywy historii Stomil i Wisła to są bardzo podobne kluby. Wielokrotnie tutaj przyjeżdżałem, utożsamiam się z regionem, miastem i chciałbym, żeby grało jak najwięcej wychowanków. Jeśli wychowanek będzie prezentował takie same umiejętności jak zawodnik przyjezdny, to będziemy stawiać na piłkarza miejscowego. Będziemy szli taką drogą, żeby młodzi zawodnicy mogli się uczyć od starszych, doświadczonych piłkarzy, ale niekoniecznie takich z nazwiskami, bo Stomil nie będzie przepłacał. Będziemy stawiać na wychowanie swoich zawodników, promocję i dobranie zawodników, którzy będą pasować do klubu charakterologicznie.

Jaki jest typ zawodnika idealny dla Stomilu?

Zawodnicy młodzi, którzy chcą się rozwijać, wypromować, a nie już wygrani, zmanierowani. Nie ukrywam, że jeśli uda się zebrać takie grono młodych zawodników i uzupełnić je doświadczonymi piłkarzami, to chcielibyśmy powalczyć o awans do Ekstraklasy, bo każdy może marzyć.

Koki Hinoko to piłkarz, który zaciekawił i mnie i wielu innych obserwatorów pierwszej ligi. Co pan nam o nim powie, obserwując go na co dzień w treningu?

To nieprzypadkowy zawodnik, posiada niezłe umiejętności techniczne jak na swój wiek, bo to chłopak z rocznika 2001. Jest w obcym kraju, a doskonale dopasował się do warunków. Będziemy na niego stawiać i myślę, że w przyszłości będzie to wiodąca postać naszego zespołu. Na pewno będą u niego wahania formy, ale takich zawodników będziemy szukać, jeśli chodzi o jakość piłkarzy zagranicznych.

Na pewno pomaga w tym to, że ta młodzież może na pana patrzeć i widzieć autorytet. Blisko 300 meczów w Ekstraklasie to coś, co na pewno budzi ich szacunek.

Na pewno nikt nie spojrzy na mnie i nie zarzuci mi: gdzie ty grałeś? Zaczynałem w Płocku w trzecioligowym klubie, z którym dotarliśmy do Ekstraklasy. Te 300 meczów zdecydowanie pomaga, to kilkanaście lat praktyki, dzięki której łatwiej mi się dostosować do sytuacji boiskowych.

Młodzież pytała o wskazówki, podpowiedzi co do zachowań na boisku?

Tak, zwłaszcza że nastąpiła wspomniana nagła zmiana systemu. Nie tylko młodzi przychodzą z pytaniami, jesteśmy ze sztabem otwarci na rozmowy i to cieszy, że każdy z zawodników chce się rozwijać.

Wróćmy do Płocka i pańskiej pracy w rezerwach Wisły. Jak rozumiem, z wyników pana nie rozliczać, bo te nie były najważniejsze?

Przede wszystkim celem był rozwój zawodników pod kątem pierwszego zespołu, rozwój jednostek. Skupiałem się na tym, żeby przekazać jak najwięcej wiedzy pod kątem seniorskim. Myślę, że większość tych chłopaków zrobiła postęp i zobaczymy, jak to się przełoży na przyszłość, bo będę śledził ich losy.

Postęp być może zrobili, ale w kadrze Wisły zbyt wielu ich nie znajdziemy. Tylko jeden zawodnik zaliczył debiut w tym sezonie.

Z tym pytaniem proszę się kierować do zarządu klubu. Wiadomo, że jednych ocena jest taka, drugich inna. Myślę, że jeszcze dwie osoby mogły zadebiutować, ale przeszkodziły w tym kontuzje i do tego nie doszło. Wtedy obraz byłby bardziej sympatyczny.

Jest szansa, że któryś z tych piłkarzy pojawi się na szczeblu centralnym?

Myślę, że tak. Było, jest kilku zawodników z potencjałem. Ale na to składa się wiele czynników, oprócz umiejętności trzeba mieć trochę szczęścia, czy chłodną głowę, żeby zaprezentować te umiejętności na boisku.

Może pan im pomóc, jeśli któregoś z nich ściągnie pan do Stomilu.

Oczywiście, jeżeli będzie taka potrzeba, to jestem za. Znam ich, znam ich umiejętności, ale o tym będzie decydował dyrektor sportowy, bo to nie będzie mój prywatny klub.

Mówiliśmy o filozofii i wyznaczonych celach, więc zapytam, czy znajdzie się w nich Pro Junior System, bo wydaje mi się, że Stomil idzie w tym kierunku, by na tym systemie zarabiać.

Jest cel sportowy i cel w postaci Pro Junior System. Nie będziemy jednak wystawiać zawodników tylko po to, żeby wygrać PJS, bo najważniejsze jest boisko i wynik sportowy.

A jaki on jest? Bo pierwsza liga to takie wdzięczne rozgrywki, że raz się gra o awans, a za tydzień o utrzymanie.

Przede wszystkim celem była zmiana gry drużyny, drugim będzie zdobycie jak największej liczby punktów. Każdy może mieć marzenia, bo teraz wystarczy złapać passę trzech wygranych meczów i z dołu tabeli ląduje się w strefie barażowej. Ale my skupiamy się na zmianie stylu gry, a jeżeli to się przełoży na wyniki, to będziemy walczyć i marzyć.

Czyli presji w walce o baraże w tym sezonie nie ma?

Oficjalnie nie, trzeba realnie oceniać możliwości i sytuację. Jeśli jednak pojawiłaby się taka okazja, to każdy zespół, nie tylko Stomil będzie chciał z niej skorzystać.

Mówił pan, że pańska drużyna będzie chciała grać ofensywnie. Bez urazy, ale słyszymy to praktycznie od każdego nowego trenera. Więc zapytam tak, jak pytałem innych debiutantów – jak poznamy, że Stomil gra to, czego chciał go nauczyć Adam Majewski?

Przede wszystkim styl ofensywny będzie zależał od jakości zawodników, bo ja tu mogę pięknie opowiadać. To będzie zależne od ich przygotowania, także taktycznego i motorycznego, żeby mogli zrealizować to, co chcemy, ale czy to zrobią będzie zależało tylko od nich na boisku. Druga sprawa jest taka, że chcemy ograniczyć przypadek do minimum i jeśli uda nam się to zrobić, a także dołożyć określone schematy, to mam nadzieję, że ofensywny styl będzie widać, tak jak i większe posiadanie piłki.

Czyli będziemy śledzić posiadanie piłki czy liczbę wymienionych podań i jeśli one będą rosły, to znaczy, że pana plan działa.

Po części tak, ale trzeba też pamiętać, żeby po tej określonej liczbie podań dołożyć skuteczną finalizację.

Patrzy pan już w stronę przyszłego sezonu? Przygotowania do niego będą specyficzne, wiele czasu nie będzie.

Na razie koncentrujemy się na tym, żeby zweryfikować tę kadrę zespołu, żeby wiedzieć, jakimi zawodnikami trzeba wzmocnić tę kadrę w przyszłym sezonie. Trzon kadry zostanie, bo piłkarze mają ważne kontrakty, więc chodzi o 2-3 osoby na konkretnych pozycjach.

ROZMAWIAŁ SZYMON JANCZYK

Fot. Newspix

Opublikowane 18.06.2020 12:09 przez

Szymon Janczyk

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 3
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
bczbsdxzxzsag
bczbsdxzxzsag

https://najwiekszekursykuponow.blogspot.com/ – Trafiają kupony z kursami nawet 300 i skany mają tych kuponów na blogu. Realne zrodlo, ktore trafia
Na Dzis maja juz kolejny kupon dostepny!

Gool
Gool

kolejny amator kwaśnych jabłek , szkoda , bo nasz Stomil nie zasługuje na takiego trenera

Alabama
Alabama

Gratulacje dla Szymona Janczyka za wywiad, w którym unikał banałów. W końcu dobry materiał na weszło.

Weszło
26.11.2020

Villas-Boas: – Chciałbym, aby FIFA zastrzegła numer „10” we wszystkich rozgrywkach

Andre Villas-Boas zaapelował wczoraj, by FIFA zastrzegła numer dziesiąty na koszulkach wszystkich drużyn świata. My na ten apel odpowiadamy własnym: panie Boas, uspokój się pan. Kontrowersyjny pomysł Piłkarski świat znalazł się w żałobie po śmierci jednego z najwybitniejszych piłkarzy w dziejach. Zdaniem wielu – po prostu najwybitniejszego. My w naszym rankingu najlepszych zawodników wszech czasów […]
26.11.2020
Weszło
26.11.2020

Piętnaście pustych stadionów i oprawa

Spośród szesnastu rozegranych w ostatnich dwóch dniach meczów Ligi Mistrzów, piętnaście odbyło się bez udziału publiczności. Nawet państwa dość liberalnie podchodzące do obostrzeń koronawirusowych, stadiony pozostawiają puste, niezależnie od tego, jak doniosłą okazją jest mecz europejskich pucharów. Grecja, Francja, Ukraina, oczywiście Niemcy czy Anglia – hymn Ligi Mistrzów niósł się po trybunach echem niezagłuszonym choćby […]
26.11.2020
Weszło
26.11.2020

Basałaj: „Maradonów było dwóch. Podwójna osobowość, podwójne życie”

– Wydaje mi się, że trudno dziś znaleźć piłkarza o takiej złożonej osobowości. Maradonów było dwóch. Podwójna osobowość, podwójne życie. Myślę, że go to męczyło. Prezes Boniek mówił, że za każdym razem, jak się spotykali, prywatnie był przemiłym człowiekiem, fantastycznym i pełnym ciepła rozmówcą. Może to zderzenie z mediami, z namolnymi kibicami, z całą globalną […]
26.11.2020
Weszło
26.11.2020

Puchacz i gra w defensywie? To na razie nie jest dobrana para

Tymoteusz Puchacz kapitalnie zaprezentował się w ostatnim spotkaniu Ligi Europy przeciwko Standardowi Liege. Nie tylko zapisał na swoim koncie dwie asysty, ale całkowicie zdominował lewą stronę boiska. Swoją aktywnością, dynamiką, wydolnością. Wszędzie było go pełno. Powszechne stały się głosy, że Jerzy Brzęczek powinien powołać lewego obrońcę Lecha Poznań na zgrupowanie reprezentacji Polski. A potem przyszedł […]
26.11.2020
Weszło
26.11.2020

Puchary, korupcja i przekręcanie nazwisk. Raymond Goethals, rewolucjonista z Belgii

– Nie marudź, graj! – pokrzykiwał do swoich piłkarzy Raymond Goethals w szatni, na treningu oraz na meczu. Charakterystyczny, brukselski akcent wystarczał, żeby zawodnik brał się w garść i wracał do pracy. Bez znaczenia, czy był to Alen Boksić, Paul van Himst, Rob Rensenbrink, czy Arie Haan. Szacunek do trenera miał każdy. Ciężko było go […]
26.11.2020
Weszło
26.11.2020

Maradona miał osobowość dużego dziecka. Czasem widziałem łzy w jego oczach

– Miał osobowość dużego dziecka i chyba do końca takim dużym dzieckiem pozostał. Czasem widziałem prawie że łzy w jego oczach. Albo może nie prawie, czasem to wręcz dosłownie. Taką bezradność – ciągle kopią, faulują, no dlaczego oni to robią? Dlaczego zabierają mi tę zabawkę, czyli piłkę, w sposób nieprzepisowy? Było to momentami rozbrajające. Michel […]
26.11.2020
Weszło Extra
26.11.2020

Marcin Kikut: Gdybyśmy ograli Bragę, dotarlibyśmy do finału Ligi Europy

Dekadę temu Lech Poznań zapisał jedną z piękniejszych kart w historii swoich występów w europejskich pucharach i jak na razie jedną z dwóch najpiękniejszych jeśli chodzi o polskie kluby na międzynarodowej arenie w XXI wieku. Wielki udział w tamtych sukcesach miał Marcin Kikut, który dziś znajduje się zupełnie poza piłką, skupiając na biznesie hotelarskim. Wspominamy […]
26.11.2020
Weszło
26.11.2020

Lechu, musisz. O przedłużenie szans na awans

To jest ten moment. Moment, kiedy tegoroczna pucharowa przygoda Lecha nie skręci w klasycznym dla polskiej piłki kierunku. Powalczyli. Pokazali się. Zagrali dobrze mecze. Ale, ostatecznie, przegrali, nie awansowali. My wiemy, że jest jeszcze Benfica, że Rangersi mają najlepszą formę od lat. Ale sensacje to też sól futbolu. Aby zapracować na możliwość zrobienia sensacji, trzeba […]
26.11.2020
Weszło
26.11.2020

Wygrana Lecha, precyzja Ishaka | TYPY I KURSY NA LIGĘ EUROPY

Dla piłkarzy Dariusza Żurawia nadchodzi czas odpowiedzi. Przed Lechem Poznań mecz, który może zadecydować o tym, czy ekipa z Wielkopolski zakończy grupę na trzecim, czy na czwartym miejscu. Zresztą – nieczego Lechowi nie odbierajmy. Kto wie, może zwycięstwo w Belgii doda im jeszcze chęci na walkę o awans. W każdym razie na mecz ze Standardem […]
26.11.2020
Weszło
26.11.2020

Na Maradonę wszyscy czekali. Czułem jego boską aurę wielkości

– Jedno rzucało mi się w oczy: on zawsze przychodził ostatni. Wszyscy stali już w tunelu, czekali, ale kiedy szedł, to widać było, że nadchodzi coś wyjątkowego. Ktoś wielki, jedyny w swoim rodzaju. Byli przy nim ludzie, czy to masażysta, czy to rehabilitant, czy to ktoś jeszcze. Pokrzykiwał, wychodził, emanował aurą wielkości. Wyróżniał się. Pamiętam […]
26.11.2020
Weszło
26.11.2020

„Panowie, tak nadmuchaliśmy ten balon, że całe miasto uwierzyło, że pokonamy Barcelonę”

Historia polskiego futbolu pełna jest meczów, które Kazik Staszewski sprawnie uchwycił niegdyś pod chwytliwym stwierdzeniem: „Gdyby nie słupek, gdyby nie poprzeczka…”. Jednym z najsłynniejszych spotkań z tej kategorii zdecydowanie jest rewanżowe starcie Lecha Poznań z FC Barceloną w Pucharze Zdobywców Pucharów 1988/89. „Kolejorz” miał wówczas wymarzoną okazję, by wyrzucić Katalończyków z rozgrywek. Choć w ich […]
26.11.2020
Weszło
26.11.2020

Super Kurs w Superbet! 30.00 na wygraną Lecha z Liege!

Legalny bukmacher Superbet wraca z kolejną odsłoną mega promocji dla nowych graczy. W Superbet za wygraną Lecha Poznań ze Standardem Liege dostaniemy kurs 30.00! Jak skorzystać z tej oferty? Już wyjaśniamy. Żeby wziąć udział w promocji, trzeba po pierwsze założyć konto w Superbet. Potem wpłacamy na nie minimum 50 PLN, zaznaczamy zgody marketingowe i formalności […]
26.11.2020
Weszło
26.11.2020

PRASA. Pożegnanie i wspomnienie Diego Maradony

Polskie media żegnają dziś Diego Armando Maradonę. W prasie znajdziemy sporo wspomnień o Argentyńczyku. – Beznadziejna akcja, jakiś baran podał mi na głowę – mi na głowę! – bo już nie wiedział, co zrobić, a ja skoczyłem i podstawiłem rękę. Mówiłem, że to była ręka Boga, ale to była ręka Diega. Zwędziłem nią Angolom portfel. […]
26.11.2020
Weszło
26.11.2020

40 mgnień Diego Maradony. „Ludzie zabijają się, by pocałować moje buty”

Był postacią wielką. Barwną. Niejednoznaczną. Upadłą. 40 mgnień z życia Diego Maradony. W reprezentacji zadebiutował w wieku szesnastu lat. Czy jest lepszy dowód na skalę talentu, jakim został obdarzony? Prawdopodobnie nie. Powołanie dostał po czterech miesiącach w dorosłej piłce. Debiutować przyszło mu na słynnej La Bombonerze w meczu z Węgrami. Gładko wygranym – skończyło się 5:1, […]
26.11.2020
Weszło
26.11.2020

Najdłuższy skok bez spadochronu

Oglądaliście kiedyś retransmisję meczu ukochanej drużyny, znając już niekorzystny dla niej wynik? Przez 90 minut towarzyszy ci wyłącznie myśl, że skończy się źle. Chwilami może się wydawać, kurczę, a gdyby jednak udało się oszukać los? Ale to złudzenie. Miraż. Od początku jest jasne – na końcu nie ma niczego dobrego, na końcu są ból i […]
26.11.2020
Weszło
25.11.2020

Jaki dzień, taki mecz

25 listopada 2020 na zawsze zostanie zapamiętany jako bardzo smutny dla wszystkich fanów futbolu na całym świecie. Jeśli ktoś zdecydował się obejrzeć rywalizację Atletico Madryt z Lokomotiv Moskwa, mógł wpaść w jeszcze bardziej melancholijny nastrój. Puste krzesełka na Wanda Metropolitano, ogromna ulewa i przejmująca minuta ciszy ku czci zmarłego Diego Armando Maradony. W tym momencie […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Albo jesteś Lewandowski, albo jesteś Szoboszlai

To nie był prosty mecz dla Bayernu. RB Salzburg notorycznie atakował bramkę Bawarczyków, zagrażając gospodarzom nawet wtedy, gdy ci prowadzili już 3:0. Być może nawet by zdołali uszczknąć z tego spotkania jeden punkt, no ale ekipa z Monachium miała Lewandowskiego, a Austriacy Szoboszlaia. Widzicie różnicę? Pewnie tak.  Nic lepiej nie zobrazuje tego meczu niż dwie […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Atalanta odżyła i zdobyła Anfield. W grupie D jeszcze będzie ciekawie

– Czy nadal jesteście liderami? – pytały dziś włoskie media, a to pytanie adresowane było do magików z Bergamo. Papu Gomeza, Josipa Ilicicia czy Duvana Zapaty. Podstawy ku temu zdecydowanie były, bo w listopadzie La Dea nie wygrała żadnego meczu, remisując z beniaminkiem ze Spezii, czy przyjmując piątkę od Liverpoolu. Jak odpowiedzieli na to liderzy? Najlepiej, jak potrafili. Papu […]
25.11.2020