post Jan Mazurek

Opublikowane 04.06.2020 09:27 przez

Jan Mazurek

– Każdy dzień to jest dla nas szansa czegoś nowego i ciekawszego. Sport jest piękny. Rywalizacja jest piękna. Wstając rano ma się kolejne rzeczy do zrealizowania i pasja jest taka sama, jaka była na początku, a może i nawet większa. I to jest fajne. Ostatni czas pokazał nam, że musimy doceniać i szanować nasze dokonania. Walczymy o coś więcej, rozwijamy się, staramy, ale musimy respektować to, co już osiągnęliśmy. Pewnych rzeczy nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Życie pokazuje, że może być zupełnie inaczej niż nam się wydaje. Wszystko może złamać się, zmienić, skończyć w jednej chwili. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Niczego nie możemy być pewni. Cieszę się, że mogę teraz rozmawiać o piłce, a nie o czymś zupełnie innym – mówi w dłuższej rozmowie z nami trener Górnika Zabrze, Marcin Brosz. Zapraszamy. 

***

Niedługo będzie pan najdłużej nieprzerwanie pracującym trenerem Górnika Zabrze w całej jego długoletniej historii. Właściwie stanie się to jeszcze w tym sezonie. Konkretnie 1 lipca. 

Nie wiedziałem. Przyjemna wiadomość.

Można się dowartościować. 

Trener Hubert Kostka też miał bardzo długi staż na ławce trenerskiej Górnika, ale już wcześniej słyszałem od paru osób, że zbliżam się do tego rekordu z długością nieprzerwanej pracy.

Hubert Kostka prowadził Górnika dwa razy, więc nie zalicza się do kategorii pracy nieprzerwanej. Mowa tutaj o pobiciu kadencji Gerarda Wodarza. To zamierzchłe czasy, początek lat 50.

Nie przykładam do tego wielkiej wagi, ale cieszy mnie to. Zresztą trudno, żeby było inaczej.

Nie jest pan klasycznym trenerem na walizkach. W Górniku ma pan stabilną pozycję. 

Czuję się zaszczycony, że mogę tu pracować. Stabilizacja nie dotyczy tylko mnie. Gdziekolwiek się popatrzy, to w Zabrzu pracują ludzie, którzy są w klubie od wielu lat. Ciągłość tradycji i koncepcji jest bardzo istotna. Inna sprawa, że nie czuję się bezpieczny, nie osiadam na laurach. Jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz i to żaden banał. Dewiza się nie zmienia. Praca trenera jest bardzo dynamiczna. Nie można być niczego pewnym, bo raz scenariusz jest taki, a raz taki. Najlepiej pokazała to przerwa spowodowana pandemią koronawirusa. Nie muszę tego nawet tłumaczyć. Przestaliśmy grać, nie znaliśmy nawet najbliższej przyszłości, kluby się zmieniały, dwa ekstraklasowe zmieniły trenerów, świat futbolu się zmieniał. I to bardzo szybko, tak po prostu, na naszych oczach.

Kiedy zadzwoniłem do pana na początku pandemii, tuż po przerwaniu ligi, upomniał mnie pan, że to nie jest dobry czas na jakiekolwiek rozmowy. Że teraz trzeba skupić się na innych rzeczach. 

Życie przyniosło nam scenariusz, którego wcześniej kompletnie nie braliśmy pod uwagę. To, co w ostatnim czasie spotyka cały nasz kraj i cały nasz świat, a teraz w szczególności region, w którym pracuję, to najczarniejsza możliwa historia. Nieprawdopodobna. Nikt nie mógł tego przewidzieć. To był czas, kiedy skupiliśmy się na pomocy ludziom, którzy najbardziej tej pomocy potrzebowali. Nie myślę tutaj tylko o działaniach indywidualnych, ale przede wszystkim o tym, co robił klub. Staraliśmy się wspierać potrzebujących. To było najważniejsze. A sport, piłka, rywalizacja zeszły na drugi plan, choć na co dzień są dla nas bardzo istotne.

Wtedy jednak wszyscy zrozumieliśmy, że są rzeczy istotniejsze. Ba, nic się nie zmieniło, one dalej są istotniejsze. Wiadomo, ekstraklasa ruszyła, skupiamy się na swojej pracy, ale w miarę możliwości staramy się dalej pomagać. Pamiętajmy, że to jest choroba. Ciężka choroba, której nie można lekceważyć. I ona nie wybiera. Trzeba wspierać wszystkich wokół. Mogę powiedzieć tylko jeszcze jedno: wierzę, że z tej pandemii, z tej choroby, z tego wirusa wyjdziemy jeszcze mocniejsi, jeszcze silniejsi, jeszcze mądrzejsi. To nam przyświeca.

Czegoś nauczył się pan o samym sobie?

Nie byliśmy skoncentrowani na samych sobie. Skupialiśmy się na rodzinie, na bliskich, na osobach starszych i na ludziach, którzy potrzebowali takiej pomocy, a ich nie brakowało i dalej nie brakuje. Musimy się dostosowywać, przestrzegać procedur i wierzyć, że będzie dobrze.

Przeszliście już okres przygotowawczy przed wznowieniem rozgrywek. Liga wróciła, więc jakieś wnioski o tym, jak ta przerwa wpłynęła na formę piłkarzy, można już wyciągać.

Do końca sezonu mamy jeden kluczowy cel: spełniać wszystkie procedury i dotrwać zdrowi do ostatniego meczu. Chcemy zrobić wszystko, żeby rywalizacja wewnątrz zespołu utrzymywała się na takim poziomie, na jakim jest teraz, bo jeśli tak będzie, to jestem spokojny o wszystko wokół. Znaleźliśmy się w bardzo specyficznym okresie. Małe rzeczy mogą wpływać na naszą rzeczywistość. Natomiast choć, i podkreślam to cały czas, cieszy mnie poruszanie się po boisku, to czekamy na płynność gry. Na razie brakuje jej po powrocie na boiska, a była, kiedy rozgrywki zostały przerwane. Jak porównuję mecze z Cracovią i z ŁKS-em, to ewidentnie w tym pierwszym większa była liczba otwierających podań i liczba składnych akcji. Ale to naturalny skutek dłuższej przerwy. Mieliśmy to wkalkulowane i wliczone. Teraz tylko ustrzec się kontuzji.

Ma pan też teraz czas, żeby weryfikować zawodników, którzy są w Zabrzu od niedawna. Porozmawiajmy o nich. 

Proszę pytać.

Jest pan zadowolony z tego, co pokazuje dotychczas Roman Prochazka? Mam wrażenie, że można było oczekiwać od niego więcej. Liczyłem na środkowego pomocnika pełną gębą, a widzę skupionego na defensywie średniaka. 

Roman Prochazka jest bardzo ważnym zawodnikiem w naszym pomyśle na grę. Nie jest to chłopak, który najbardziej błyszczy i którego najlepiej widać na boisku. I tego też się spodziewaliśmy, kiedy ściągaliśmy go do drużyny. On nie ma dryblować, strzelać z trzydziestu czy czterdziestu metrów, czarować na murawie, być na pierwszym planie. Nie, nie, nie. Ten chłopak bardzo ciężko pracuje dla zespołu. Ma największą liczbę przechwytów. Bardzo chce nam pomagać, bardzo stara się na treningach. Jest istotny w naszej koncepcji. Chcieliśmy, żeby Roman był jednym z tych zawodników w środku pola, który buduje naszą grę. Przypomnę tylko, że on jest z nami krótko, a już swoje zrobił. Ma świetny wpływ na młodych zawodników. Podobnie zresztą, jak chociażby Igor Angulo. Wpisuje się w nasze pomysły. Naprawdę.

Jak na niedługi staż w zespole, to już daje nam dużo, choć podkreślę, że wcześniej nie przeszedł w Pilznie takiego okresu przygotowawczego, jaki myśmy mieli w Zabrzu i to było widać. Stąd też zmiany, nie zawsze grał. Ale też nie będę ukrywał – od takich zawodników, jak Roman Prochazka, czyli ludzi z doświadczeniem w europejskich pucharach, trzeba wymagać jeszcze więcej. Czekamy. Myślę, że to przyjdzie – bramki, asysty, jeszcze większy wpływ na zespół niż do tej pory.

Wiosną coraz częściej gra też Alasana Manneh. Wcześniej nie był przystosowany do warunków polskiej ligi?

To jest chłopak z rocznika 1998. Przyszedł i musiał się zaaklimatyzować. Co innego doświadczony Roman Prochazka, a co innego młody Alasana Manneh. Na pewno potrzebował czasu, żeby przystosować się do zespołu i nowej kultury. Oczywiście, wcześniej był już w Bułgarii, czyli w miejscu zdecydowanie bliższym kulturowo do Polski. Grał w Europie, zna ten klimat, wie, jak to wygląda. Kiedy do nas przychodził, to wszyscy dużo od niego wymagali. Ściągaliśmy go z myślą, żeby grał jeszcze wyżej – na pozycji numer osiem, na pozycji numer dziesięć. Natomiast, wraz z przyjściem Prochazki, Manneh pokazał, że bardzo dobrze czuje się trochę niżej, dobrze operuje piłką, radzi sobie w tłoku, potrafi z niekomfortowej sytuacji wyjść niekonwencjonalnym podaniem. Ponadto dysponuje dobrym strzałem z dystansu. Dlatego też cofnęliśmy go trochę niżej. Zaczął grać systematycznie. I właśnie to słowo jest w jego przypadku kluczowe. Im więcej dostaje szans, tym lepiej dla niego.

Alasana rywalizował z Filipem Bainoviciem, „Ścisłym”, Kopaczem, wygrał tę konkurencję na treningach, dostał szansę, wskoczył do składu. To też jest nasz atut, że mamy takie możliwości w drugiej linii i taką rywalizację między kilkoma równorzędnymi zawodnikami, z których każdy może zagrać i wnieść coś dobrego do naszej gry. Możemy rotować.

A jak sytuacja wygląda w przypadku Giorgosa Giakoumakisa i Erika Jirki? Wypożyczenia kończą im się po sezonie. Pierwszy w statystykach ma bramkę, ale grał za rzadko, żeby cokolwiek o nim powiedzieć, drugi słabe mecze przeplata niezłymi. 

Kończące się wypożyczenia? Jako trener na razie koncentruję się na najbliższym czasie. Natomiast jako klub rozmawiamy, żeby ci zawodnicy zostali u nas na dłużej, ale to nie moja kwestia, nie moja działka. Mogę ich ocenić sportowo. Grali w pierwszym składzie, a to oznacza, że wpisują się w nasz pomysł i w nasz plan gry. Nie umowy, a realizacja koncepcji i forma na kolejnych treningach będą powodowały, że dalej będę dostawać szanse.

Był pan zadowolony po tych ich występach do tej pory?

Najważniejsze, że przywieźliśmy z Łodzi, czyli bardzo trudnego terenu, trzy punkty.

Z terenu czerwonej latarni ligi. 

Liczba punktów nie gra takiej roli. Może ŁKS nie zgromadził ich tyle, ile powinien, ale to nie jest słaby zespół. Absolutnie. Patrząc na mecz – mogło być różnie, nie było nam łatwo. Szanujemy każde zwycięstwo.

To inaczej: jest pan zadowolony ze swojego środka pola? Macie spory problem z kreowaniem sytuacji. Pomocnicy Górnika asyst mają jak na lekarstwo. Tym bardziej, że odszedł Sekulić, wypadł Wolsztyński i nie ma kto asystować!

Łukasz Wolsztyński był liderem pod tym kątem, tutaj nie ma czego ukrywać. Teraz wypadł z powodu cięższej kontuzji i wcale nie będzie łatwo go zastąpić. W ogóle znajdywanie następców to sztuka. Tak było z Żurkowskim, tak było z Kurzawą, tak było z Kądziorem. To nie jest tak, że ci chłopcy grają, odchodzą, a my od razu mamy przygotowane dla nich zastępstwo. Nikt nie wskoczy w ich buty z miejsca i nie będzie od razu dawał takiej samej jakości, z taką samą liczbą bramek i asyst. Na to trzeba pracować. Zwiększyliśmy rywalizację, stąd też ruchy transferowe, mocniejsze stawianie na tych, których mamy i idziemy w dobrą stronę. Robimy wszystko, żeby być groźniejszymi – żeby tych asyst, strzałów, dośrodkowań było zdecydowanie więcej. Nasi napastnicy z tego żyją. Im częściej znajdujemy się w polu karnym rywala, im mamy więcej odbiorów na połowie rywala, tym bardziej rosną nasze szanse na strzelanie bramek.

Stavros Vasilantonopoulos da radę na dłuższą metę wskoczyć w buty Borisa Sekulicia?

Boris Sekulić był bardzo ważną częścią zespołu. Sportowo nie było i nie jest łatwo go zastąpić. Na dwa mecze w jego miejsce wskoczył Darek Pawłowski i zagrał bardzo przyzwoicie, ale sami czuliśmy, że musimy zwiększyć rywalizację. Dlatego przyszedł „Vasil”. I trzeba powiedzieć, że na razie spełnia oczekiwania. Bardzo dobrze wszedł w spotkanie z Cracovią – mocny w defensywie, dodatkowo bramka. Z ŁKS-em też był solidny. To taki typ bocznego obrońcy, który gwarantuje spokój z tyłu i element ekstra z przodu. Świetnie, że tak szybko się zaaklimatyzował i że daje nam tyle jakości.

Zostały wam trzy mecze do końca rundy zasadniczej. Macie niewielką stratę do pierwszej ósemki. 

Niepotrzebne są nam teraz żadne kalkulacje. Trzy mecze, dziewięć punktów do zdobycia, trzeba się skupiać tydzień w tydzień, kolejka po kolejce. Mamy całą grupę piłkarzy i każdy z nich musi być gotowy, bo w każdej chwili może dostać szansę. Nie wybiegamy w przyszłość zbyt daleko.

W jaki sposób dba pan o prewencję przeciw kontuzjom? Przy ten intensywności meczów, po takiej przerwie, istnieje zwiększone niebezpieczeństwo urazów. 

Cieszy mnie to, że przeszliśmy przez pierwszy mecz podstawowym składem i dalej możemy żonglować zawodnikami, bo wszyscy, którzy przystąpili do inauguracji ligi po jej odmrożeniu, dalej są zdrowi. To zasługa całego pionu medycznego. Widać, że ten okres, kiedy wszyscy pracowaliśmy w domach, nie został zlekceważony. Przepracowaliśmy ten czas mądrze i racjonalnie. Teraz możemy z tego korzystać. Z drugiej strony patrzymy na Bundesligę, która pod wieloma względami jest wzorem i widzimy, że utrzymanie zawodników w zdrowiu nie jest łatwe. Najlepsze kluby, który zwracają olbrzymią uwagę na prewencję przeciw urazom, borykają się z kontuzjami. Robimy wszystko, żeby piłkarze czuli, że mają komfort pracy. To trudne wyzwanie.

Denerwuje pana, że Górnik Zabrze pod pana wodzą w ostatnim czasie raczej broni się przed spadkiem niż mierzy w coś więcej? Był taki moment, że można było odnieść wrażenie, że jakaś zmiana jest potrzebna. I panu, i Górnikowi. 

Robimy wszystko, żeby wrócić do gry o wyższe cele i pokazywać Górnika spektakularnego. Takiego, który gra ofensywnie, do przodu, strzela dużo goli i jest w górnej części tabeli. Z tego się nie wypisujemy. Wszyscy tego tutaj oczekują. Mówimy o zespole, który jest czternastokrotnym mistrzem Polski. Oczekiwania są i to jest rzecz całkowicie normalna. Zrobimy wszystko, żeby tak było, ale boisko jest boiskiem. Każdy z nas chciałby, żeby wyniki były lepsze, ale do tego wszystkiego potrzebna jest praca.

Czuje pan na sobie sportową presję, żeby tak było?

W futbolu normalną rzeczą są wzrastające oczekiwania. Nigdy nie będzie tak, ze ktoś będzie wymagał od ciebie mniej. I nieważne jest, czy pracujesz w klubie pierwszy dzień, czy tysięczny. Zawsze każdy chce wygrywać, zawsze każdy chce grać ładnie, a każdemu trenerowi zależy na postępie. Jeśli to rozumiemy jako presję, to tak, czuję presję.

Nie jest tak, że im więcej lat jest pan w zawodzie, tym mniej sytuacji pana dziwi?

Coś konkretnego ma pan na myśli?

Nieszczególnie, proszę się rozwinąć. 

Każdy dzień to jest dla nas szansa czegoś nowego i ciekawszego. Sport jest piękny. Rywalizacja jest piękna. Wstając rano ma się kolejne rzeczy do zrealizowania i pasja jest taka sama, jaka była na początku, a może i nawet większa. I to jest fajne. Przy tym wróćmy do tego, o czym już rozmawialiśmy: ostatni czas pokazał nam, że musimy doceniać i szanować nasze dokonania. Walczymy o coś więcej, rozwijamy się, staramy, ale musimy respektować to, co już osiągnęliśmy. Pewnych rzeczy nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Życie pokazuje, że może być zupełnie inaczej niż nam się wydaje. Wszystko może złamać się, zmienić, skończyć w jednej chwili. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Niczego nie możemy być pewni. Cieszę się, że mogę z panem teraz rozmawiać o piłce, a nie o czymś zupełnie innym.

ROZMAWIAŁ: JAN MAZUREK

Fot. Fotopyk/Michał Chwieduk/400mm.pl

Opublikowane 04.06.2020 09:27 przez

Jan Mazurek

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 10
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Mordeczka
Mordeczka

Czyim kosztem Górnik chce grać o najwyższe cele? Legii? Lecha? Cracovii? Połowa klubów w lidze chce grać o najwyższe cele, ale to nierealne :).

WhiteStarPower
WhiteStarPower

Przypomne, ze obecnie tylko Cracovia gra o najwyższe CELE. Jak sie uda to nawet z prysznicem i widzeniami

jacenty
jacenty

Żebyś wiedział iż Cracovia ma duże szanse na trzecią lokate w Ekstraklasie i gre w pucharach

Patryk
Patryk

Wywiad pełen banałów i okrągłych słówek tym razem. Wiadomo, że wiele zależy od rozmówcy, a trener Brosz to dyplomata wysokiej klasy. Wystarczyło wrzucić ze 2 granty do tej biblioteki- jak zapytanie o Angulo przyłapanego na mieście; czy skoro tak dobrze trener ocenia Wolsztyńskiego to czemu tyle razy nie wpuszczał go w pierwszym składzie? Powodzenia na przyszłość 🙂

Rybnik żondzi
Rybnik żondzi

Bo po pierwszej kontuzji miał sił na 60 minut?
Bo podobnie jak wielu uważa, że maseczki to bzdura?

A Ty nadal w masce i kablujesz sąsiadów?

Kikkhull
Kikkhull

Górnik lepiej się prezentuje piłkarsko, niż miejsce w tabeli. Oglądałem Pogoń i Śląsk w ostatnich meczach. Nie dało się na to patrzeć, a Górnik zawsze stwarza sobie sytuacje.

Asdf
Asdf

Na Górnik przez pół sezonu nie da się patrzeć, przegrywa nie raz w beznadziejnym stylu, wygrał w maju pierwszy mecz na wyjeździe. Kogo tu chcesz i do czego przekonac

Mama Jana Rodo
Mama Jana Rodo

Oni to sobie mogli – pomachać szabelką w okresie lipiec-październik 2017, kiedy Dziennik Zachodni wręcz apelował o stargetowanie mediów ogólnopolskich na fenomen Górnika i wywalenie się na Legię. A tu przyszedł mecz z Legią i zawaliła się kopalnia złota. Na tyle starczyło rozpędu. Śmieszny klub napędzany z kieszeni podatnika z niedokończonym stadionem. To tak, jakby mówić, że kupiłem sobie Mercedesa – jeździ, czarny, ładny, ale bez jednego koła i wypożyczony z urzędu miasta.

Kris
Kris

Idź poklaskać radomiakowi z ulicy

gsagcxxzxzxzxzzbcxnxcxz
gsagcxxzxzxzxzzbcxnxcxz

https://najwiekszekursykuponow.blogspot.com/ – ZNOWU Trafili! kupon z kursem 125 i zdjęcie jego juz na blogu!
już kupon na dzis dostępny! Sam zarobilem juz z nimi ponad 15 tys.

Weszło
27.11.2020

Gdzie jest więcej piachu? Na budowie w Płocku czy w grze Wisły?

Ten piach, co leży na budowie za bandami w Płocku, równie dobrze można wystawić do grania, Wisła gra piach porównywalny. O niektórych drużynach mówi się, że brakuje im ostatniego podania – Wiśle brakowało podania ostatniego, przedostatniego, ale też pierwszego. Cracovia wygrała jadąc na trzecim biegu, a powinna wyżej, tylko marnowała okazje. Istotna rzecz zdarzyła się […]
27.11.2020
Weszło
27.11.2020

Górnik wypunktował ŁKS i goni go w tabeli!

Czy to już kryzys? ŁKS znów jedzie do drużyny z górnej połowy tabeli i znów przegrywa, w dodatku znów przegrywa bez zrobionego sztycha. Tak jak skarcił łodzian Radomiak, tak dziś w dosłownie identyczny sposób zrobił to zespół Górnika Łęczna. Wytrzymać klepanko ełkaesiaków w środku pola, wykorzystać ich straty i stałe fragmenty. Górnik nie tylko wygrywa […]
27.11.2020
Weszło
27.11.2020

Więc mówicie, że Lech nie puchnie w końcówkach…?

Kiedy pisałem, że Lech puchnie w końcówce, usłyszałem, że się nie znam i nieprawda, Lech pressuje jak oszalały i nie ma żadnego problemu. Wystarczyło nieco ponad miesiąc, by stwierdzić: tak, ekipa Żurawia ma kłopoty pod koniec spotkań jak Najman na początku walk. Jeśli kogoś nie przekonuje strata punktów w trzech kolejnych meczach, to już nic […]
27.11.2020
Inne sporty
27.11.2020

Zima w pełni. Ruszył Puchar Świata w biegach narciarskich

Już w poprzednim sezonie wiele wskazywało na to, że forma naszych biegaczy oraz – zwłaszcza – biegaczek rośnie i możemy mieć dzięki nim w kolejnych latach wiele radości. Rozpoczęty dziś Puchar Świata ma być dla nich kolejnym sprawdzianem, ale niewykluczone, że coraz częściej będą pokazywać się na dobrych pozycjach. Zresztą już dziś mieliśmy okazję się […]
27.11.2020
Weszło
27.11.2020

Czy Jakub Moder jest zajechany? Gra więcej niż Lewandowski

Kariera Jakuba Modera przez ostatni rok przyspieszyła z prędkością pociągu TGV i to najnowszego modelu, którego rekordowe osiągi jeszcze się testuje. Trzeba byłoby jednak wyjątkowo nieuważnie oglądać ostatnie mecze w jego wykonaniu, by nie dostrzec, że zaczyna się z nim dziać coś niedobrego. Można już chyba mówić o trwałej obniżce formy, pierwszym poważnym regresie na […]
27.11.2020
Weszło
27.11.2020

Zła atmosfera w kadrze? Co my wiemy o złej atmosferze…

Wyobraźcie sobie, że Jerzy Brzęczek siada przed kamerami i przy pytaniach o kryzys kadry narzeka – najlepsi piłkarze siedzą sobie teraz w domu i piją herbatkę, a ja się muszę za nich tłumaczyć. Ale idzie dalej, otwarcie krytykuje ich występy i zachowanie, a na koniec wymienia nazwiska tych pracowitych, których przeciwstawia „utalentowanym” – po to, […]
27.11.2020
Weszło
27.11.2020

QUIZ: TOMASZ SMOKOWSKI – OSĄD BOHATERA

Chyba nie musimy niczego dodawać, co? Bądźcie z nami od 18:00! Skład: – Tomasz Smokowski – Wojciech Kowalczyk – Mateusz Rokuszewski – Paweł Paczul – Jakub Białek  
27.11.2020
Weszło
27.11.2020

PowerPlay. Osąd bohatera w Gdyni oraz chorwackie wakacje

Not great, not terrible. W ubiegłym tygodniu chwaliliśmy się, że weszło aż pięć z naszych dość wysoko-kursowych typów, tym razem powodów do dumy nieco mniej, bo trafiliśmy trójkę. Nie zniechęcamy się jednak, zwłaszcza, że przed nami szalenie ciekawy weekend, również z uwagi na moment sezonu, w którym niewykluczone stają się roszady trenerskie.   Zapraszamy na nasze […]
27.11.2020
Weszło
27.11.2020

„W wyschniętym ogrodzie zaczęło kwitnąć”. Jak Bałtyk uniknął upadku

Nieco ponad rok temu okręt o nazwie Bałtyk Gdynia z ogromną prędkością zmierzał na dno. Kasa klubowa została doszczętnie opróżniona, a degradacja była niemalże przesądzona. Tajemniczy sponsor nie okazał się zbawicielem. Wszyscy – począwszy od działaczy, kończąc na piłkarzach – nabrali się na jego rzekome kontakty i portfel wypchany do granic możliwości. Nie było obiecanych […]
27.11.2020
Kanał Sportowy
27.11.2020

Stanowisko: Diego Armando Maradona

Dzisiejsze „Stanowisko” poświęcone jest Diego Maradonie. Zaprasza Krzysztof Stanowski.   
27.11.2020
Weszło
27.11.2020

Szkockie cierpienie Klimali. Czy powoli przychodzi czas na zmianę?

Kiedy Patryk Klimala wychodził w pierwszym składzie na Old Firm Derby, można było odnieść wrażenie, że jego szkocka przygoda zaczyna zmierzać w dobrą stronę. Przez pierwsze pół roku otrzaskał się ze Szkocją, mając czas na legendarną aklimatyzację, a w nowej kampanii poczynał sobie coraz śmielej. Krótsze i dłuższe epizody, jakieś brameczki, jakieś pochwały. Momenty były. […]
27.11.2020
Weszło
27.11.2020

Ekstraklasa ruszy już w styczniu. Przerwa zimowa o tydzień krótsza

Na takie wieści liczyliśmy. Zimowa przerwa w Ekstraklasie będzie o tydzień krótsza. Siedem dni mniej na śledzenie jakichś paździerzowatych sparingów w Belek, siedem dni mniej oglądania oklepanych kulisów, siedem dni mniej na pisanie tekstów o Dusanie Dupoviciu, którego polski klub ściągnął do rywalizacji na lewej obronie. Zawsze w tej dyskusji o przesuwaniu meczów przez koronawirusa […]
27.11.2020
Weszło
27.11.2020

Królestwo za dziewiątkę. Czy Cracovia da sobie radę bez skutecznego napastnika?

Marcos Alvarez? Zaczął imponująco, ale obecnie jest kontuzjowany, w 2020 roku na boisko nie wróci. Rivaldinho? Nie dość, że bardzo marnie dysponowany od początku rozgrywek, to jeszcze ciężko przeszedł COVID-19 i potrzebuje odbudowy. Filip Piszczek – w przeciętnej formie. Podobnie Tomas Vestenicky. Zresztą żaden z nich nie był nigdy typowym łowcą goli. Co tu dużo […]
27.11.2020
Weszło
27.11.2020

Wolsztyński: – Od dawna jestem gotowy do gry. Pozostaje mi czekać

Łukasz Wolsztyński nie może narzekać na nadmiar szczęścia w 2020 roku. Nie dość że piłkarz Górnika Zabrze w marcu po raz drugi w swojej karierze zerwał więzadła w kolanie, to jeszcze z powodu nawrotu koronawirusowej fali przez większość jesieni tkwił w próżni, bo nie grał ani w rezerwach, ani w pierwszym zespole. Dopiero 19 listopada […]
27.11.2020
Weszło
27.11.2020

Kłopoty Pogoni ze środkiem obrony. Czy trzeba będzie ratować się Żurawskim?

Od początku sezonu 2019/20, Kosta Runjaić rotuje między czterema stoperami. Najczęściej stawia na duet Benedikt Zech-Konstantinos Triantafyllopoulos, rzadziej na kogoś z dwójki Mariusz Malec-Igor Łasicki. Problem w tym, że praktycznie nigdy nie było tak, żeby jednocześnie miał ich wszystkich do dyspozycji. Zawsze ktoś pauzował, zawsze ktoś się leczył, zawsze kogoś nie było. Inna sprawa, że […]
27.11.2020
Weszło
27.11.2020

Grabowski: Zarząd powiesił w szatni Resovii kartkę z celem – awans do Ekstraklasy

Szymon Grabowski po raz drugi w ciągu dwóch miesięcy został zwolniony z Resovii. Zarząd klubu ponownie potraktował go niezbyt elegancko, o czym szerzej pisaliśmy TUTAJ. Szkoleniowiec zorganizował spotkanie online z dziennikarzami, na którym opowiedział o kulisach pracy w rzeszowskim klubie i relacjach z zarządem po powrocie na stanowisko. Dlaczego celem dla beniaminka miał być awans […]
27.11.2020
Weszło
27.11.2020

PRASA. Mladenović gwiazdą ligi i jej najlepszym zawodnikiem?

Dzisiaj w prasie nadal królują wspominki Diego Maradony. Ponadto echa porażki Lecha w Liege, niedobitki tematów z Ligi Mistrzów, ale przede wszystkim podprowadzenie pod weekend z Ekstraklasą. Analiza – czy Mladenović to najlepszy piłkarz ligi. Ciekawy wywiad z Bartoszem Kielibą. Smaczki z dorastania Daniela Szelągowskiego.  „PRZEGLĄD SPORTOWY” Kolejne części żegnania Maradony, chociaż wczorajszą okładkę trudno […]
27.11.2020
Weszło
27.11.2020

Lucky Loser przez trzy dni w Totolotku! Graj bez ryzyka do 25 PLN

Trzy dni oraz trzy ligi. Takiej odsłony promocji „Lucky Loser” jeszcze nie było! Legalny bukmacher Totolotek serwuje nam ofertę specjalną z okazji „Black Weekend” i rozszerza zakres swojej popularnej promocji. Od piątku do niedzieli czekają na nas zakłady bez ryzyka na rozgrywki ligi włoskiej, francuskiej oraz portugalskiej. Jak skorzystać z promocji? Już wyjaśniamy. Skoro wspomnieliśmy […]
27.11.2020