Bardzo wysokie loty Mew. Nieosiągalne dla Chelsea

Maciej Piętak

21 kwietnia 2026, 23:03 • 5 min czytania 0

Reklama
Bardzo wysokie loty Mew. Nieosiągalne dla Chelsea

Degrengolada Chelsea trwa. Piąta ligowa porażka z rzędu. Piąta bez zdobytej bramki. O ile w meczu z Manchesterem United zabrakło skuteczności, tak dzisiaj The Blues byli tylko tłem dla rewelacyjnego Brighton. Mewy zasłużenie wygrały 3:0, choć wygrana mogła być zdecydowanie wyższa.

Reklama

Futbol totalny w wykonaniu Brighton

Chelsea przystępowała do tego spotkania po czterech meczach z rzędu bez strzelonego gola. Już wyjściowy skład The Blues sugerował, że o przerwanie tej serii we wtorkowy wieczór na The Amex może być trudno. Liam Rosenior wystawił zaledwie trzech ofensywnych piłkarzy i to przy założeniu, że do tego grona zaliczymy Enzo Fernandeza.

Angielski trener zmienił ustawienie na 1-5-3-2 i widać było, szczególnie na początku, że zawodnicy nie do końca odnajdują się w nowej taktyce.

Wpływ na to miała również postawa piłkarzy Brighton. W przerwie spotkania Fabian Huerzeler powiedział na antenie Sky Sports, że nie skupiał się na tym, jak zagra Chelsea, a wyłącznie na swojej ekipie. I to było widać na murawie.

Zawodnicy gospodarzy ruszyli na rywali tak, jakby przed meczem dostali wiaderko witamin. Grali z polotem, ofensywnie, imponowali agresywnym doskokiem. Nawet jeśli któryś z piłkarzy Chelsea zdołał minąć jednego z graczy Mew, z asekuracją natychmiast pędził drugi. Jeśli i on nie dawał rady, tuż obok był trzeci, a w pobliżu czaili się czwarty i piąty.

Reklama

To sprawiło, że Chelsea do przerwy była bezzębna. Jedynym pomysłem The Blues była laga na Liama Delapa i nadzieja, że ten wywalczy rzut rożny. Zresztą to właśnie po stałym fragmencie gry goście oddali jedyny strzał przed przerwą – uderzenie Chalobaha z dystansu zostało zablokowane.

Brighton z kolei miało na koncie strzał już po dwóch minutach. Sam Pascal Gross mógł mieć na koncie dwie asysty po kwadransie – dwukrotnie świetnie dorzucał na pole karne, kolejno do Mitomy i van Hecke’a, ale w obu sytuacjach kapitalnie interweniował Robert Sanchez.

Niemiec jednak i tak miał udział przy golu. Po jego centrze z rzutu rożnego katastrofalnie interweniował Hato, a niepilnowany Kadioglu, z lekką pomocą Fofany, skierował piłkę do bramki.

Reklama

Nieudany powrót byłych graczy Brighton na The Amex

We wtorek w wyjściowym składzie Chelsea pojawiło się trzech zawodników z przeszłością w Brighton: Marc Cucurella, Moises Caicedo, a także Robert Sanchez. Gdy tylko ktoś z tej trójki miał piłkę przy nodze, kibice natychmiast zaczynali buczeć.

W przypadku bramkarza The Blues buczenie zamieniał się w radość, bo Hiszpan zanotował we wtorek masę niecelnych zagrań. Raz stracił piłkę we własnym polu karnym – jego podanie przechwycił Baleba i zagrał do Hinshelwooda, ale po jego próbie Chalobah wybił piłkę z linii bramkowej, ratując swojego kolegę.

Reklama

Liam Rosenior, widząc, co się dzieje na boisku, zareagował już w przerwie. Wpuścił Alejandro Garnacho.

Wejście Argentyńczyka ożywiło The Blues na jakieś dwie minuty, a Chelsea zdołała oddać drugi strzał w meczu. Lavia uderzył z dystansu. Oczywiście niecelnie.

Trener Mew również dokonał roszad, ale jedynie personalnych. Założenia taktyczne pozostały niezmienne – intensywność, szybkość, dynamika i ofensywna gra. Tak miało grać Brighton.

Reklama

I tak grało.

Jedni cieszyli się meczem, drudzy grali jak za karę

W 56. minucie Brighton zasłużenie podwyższyło prowadzenie. Na listę strzelców wpisał się Jack Hinshelwood, choć było w tym sporo przypadku. Po kolei.

  • Garnacho starał się przedrzeć lewą stroną, ale został zablokowany przez Minteha.
  • Piłka przypadkowo odbiła się od ręki Gambijczyka, jednak sędzia nie podyktował rzutu wolnego (raczej słusznie).
  • Minteh wybił futbolówkę przed siebie i wydawało się, że Chalobah z Caicedo mają wszystko pod kontrolą.
  • Anglik zagrał jednak niedokładnie, a Ekwadorczyk na domiar złego poślizgnął się.
  • Gdy Caicedo odzyskał równowagę, Rutter z Hinshelwoodem wjeżdżali już w pole karne, a Anglik bezproblemowo pokonał Sancheza.

Reklama

Po zdobyciu bramki Brighton grało z jeszcze większym spokojem, mając absolutną kontrolę nad wydarzeniami na boisku. Mewy miały kolejne szanse na podwyższenie prowadzenia. Dwukrotnie strzały Kadioglu bronił Sanchez, swoich sił dwukrotnie próbował również Mitoma, lecz za każdym razem niecelnie.

W końcówce goście przejęli inicjatywę, ale nie mieliśmy poczucia, że zaraz zakończy się to golem. Szarpać starali się Garnacho czy Guiu, ale było to zdecydowanie za mało.

Brighton nic sobie z tego nie robiło. W doliczonym czasie rywala upokorzył jeszcze Danny Welbeck, który upodobał sobie strzelanie przeciwko Chelsea.

Wnioski

Liam Rosenior nie mógł skorzystać we wtorek z Estevao, Cole’a Palmera, Reece’a Jamesa czy Joao Pedro, jednak nie może to usprawiedliwiać faktu, że Chelsea nie oddała celnego strzału na The Amex. Cała defensywa Brighton zagrała rewelacyjnie – nie przypominamy sobie żadnego poważniejszego błędu w ich wykonaniu. Najlepiej z bloku obronnego wyglądał Kadioglu, często podłączający się do akcji ofensywnych, swobodny z piłką przy nodze. Klasa.

Reklama

Zespół Mew imponował jako kolektyw. Nieustanny pressing, lekkość w operowaniu piłką, błyskotliwość, intensywność…

Choć z drugiej strony na obecną Chelsea nie trzeba wiele. Zawodnicy The Blues grają niechlujnie, tak jakby nie mieli paliwa w baku i wiary w to, że w tym sezonie da się jeszcze cokolwiek ugrać.

Sanchez oddawał piłki za darmo, Gusto nie polubił się z futbolówka, Neto na boisku nie istniał, i tak można wymieniać kolejnych piłkarzy The Blues, bo żaden nie zasłużył choćby na notę wyjściową.

Pisząc krótko – we wtorek Brighton było tym zespołem, którym Chelsea chciałaby być.

Reklama

Brighton – Chelsea 3:0 (1:0)

  • 1:0 – Ferdi Kadioglu 3′
  • 2:0 – Jack Hinshelwood 56′
  • 3:0 – Danny Welbeck 90’+1′

CZYTAJ WIĘCEJ O PREMIER LEAGUE NA WESZŁO:

Fot. Newspix

0 komentarzy
Maciej Piętak

Liczy, pisze i komentuje - nie zawsze w tej kolejności. Studiuje matematykę, a wcześniej przewinął się przez redakcje 90minut, FutbolNews oraz Żyjemy Futbolem. Prywatnie kibic Wisły Kraków oraz Chelsea. Ma beznadziejny gust muzyczny, jeszcze gorsze poczucie humoru, ale tyle dobrego, że czasem napisze jakiś niezły tekst

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ligue 1

Piłkarz PSG pójdzie siedzieć! Sąd wydał wyrok

Jan Broda
0
Piłkarz PSG pójdzie siedzieć! Sąd wydał wyrok

Piłka nożna

Reklama
Ligue 1

Piłkarz PSG pójdzie siedzieć! Sąd wydał wyrok

Jan Broda
0
Piłkarz PSG pójdzie siedzieć! Sąd wydał wyrok