post Avatar

Opublikowane 25.05.2020 14:47 przez

Szymon Janczyk

Adam Chrzanowski ma dopiero 21 lat, a już szykuje się do drugiego zagranicznego wyjazdu w karierze. Mimo że w Ekstraklasie nie ma pokaźnego dorobku, uwagę na niego zwróciło walczące o Serie A Pordenone. Obrońca zapracował sobie na to grą w młodzieżówce Fiorentiny. W rozmowie z nami Chrzanowski wspomina pobyt we Florencji i to, czego się tam nauczył. Mówi też o tym, dlaczego mimo dobrych występów nie został w tym klubie oraz czym przekonał go do siebie beniaminek Serie B. Zdradza także, jak wyglądała sprawa braku powołania do reprezentacji U-20 na zeszłoroczne mistrzostwa świata.

Wiadomo, jak to było w ostatnich miesiącach, trafiło się trochę więcej wolnego. Można było na przykład pouczyć się języka włoskiego. U ciebie to była nauka czy raczej odświeżanie?

U mnie jest to bardziej odświeżanie niż nauka tego języka. Będąc tam wcześniej przez rok, poznałem włoski. Lecąc tam teraz, będę już pod tym aspektem przygotowany.

Pamiętasz jeszcze, jak trafiłeś do Fiorentiny?

Można powiedzieć, że trafiłem tam z dnia na dzień. Dostałem ofertę z Fiorentiny i zdecydowałem się na wyjazd, to było pod koniec okienka transferowego. Wyjeżdżając, nie znałem języka i kompletnie nie wiedziałem, czego się spodziewać. Na szczęście jednak wszystko się ułożyło.

Pytałeś kiedyś, gdzie cię wypatrzyli?

Nie, jakoś nigdy się tym przesadnie nie interesowałem.

A, jak już wzięli, to jestem!

Dokładnie. (śmiech)

Jakie było twoje pierwsze wrażenie po zderzeniu z tym krajem?

Na pewno bardzo pozytywne. Mieliśmy bardzo dużo treningów taktycznych, nad grą w defensywie pracowaliśmy także indywidualnie. Bardzo się tam rozwinąłem. A jeśli chodzi o życie, wygląda to zupełnie inaczej niż w Polsce. Włosi na co dzień mają większy luz, więc rozwinąłem się przez ten rok też jako człowiek i myślę, że bardzo dojrzałem.

Czyli teraz nie boisz się już nowej rzeczywistości?

Nie, raczej nie. Będzie mi łatwiej wejść do szatni. Dobrze, że znam już język, bo to bardzo ważne, gdy przychodzisz z zagranicznego klubu. Włosi przywiązują uwagę do tego, żeby umieć się porozumieć w ich języku. Na początku miałem problem z tym że mało osób mówiło po angielsku. Trzymałem się wtedy z chłopakami z innych krajów, ale naukę zacząłem jeszcze w pierwszym tygodniu po przyjeździe. Do końca mojego pobytu miałem codziennie po dwie godziny zajęć. Dla nich to ważne.

Adam Chrzanowski z piłkarzami Fiorentiny U-19, w tym z Riccardo Sottilem, obecnie grającym w Serie A. Fot. Facebook

Kilku twoich kolegów z tamtej drużyny dziś gra w Serie A, jak Castrovilli i Sottil.

Po Gaetano Castrovillim zawsze widać było, że ma duży potencjał. Jako zawodnik na pozycje osiem/dziesięć zrobił na mnie bardzo duże wrażenie. Byłem pewien, że będzie grał w Serie A, czy to we Florencji, czy w innym klubie. Teraz to udowadnia. Federico Chiesa już wtedy grał w Serie A, do nas schodził na pojedyncze spotkania i też było widać, że ma duży talent. Cieszę się, że im wyszło, że postawili na siebie i dziś są czołowymi postaciami drużyny.

Mówisz, że trzymałeś się z zagranicznymi piłkarzami, byli w tej grupie Ianis Hagi lub Jan Mlakar? Oni zrobili największą karierę.

Trzymałem się z grupą bałkańską, Jan Mlakar w niej był. Był też Josip Maganjić i Vitja Valencić. Z nimi byłem najbliżej, bo z Josipem wspólnie mieszkaliśmy. Czasami bywało głośno, pukali do nas sąsiedzi w nocy… (śmiech) Albo zbyt głośno muzyka, albo za dużo krzyczeliśmy. Pod tym względem bywało wesoło.

No tak, jak spotkają się bałkański i polski charakter, to tak się to musi skończyć.

Tak, w szatni Lechii też mogłem tego doświadczyć. Żarko Udovicić też lubi sobie głośno śpiewać. Wtedy już się tego spodziewałem i nie byłem w szoku! Przy okazji podłapałem też języka chorwackiego. Początkowo z Josipem mówiliśmy w kilku językach. Ja trochę po polsku, on po chorwacku, przy okazji jeszcze angielski i włoski. Musiało to śmiesznie wyglądać, jak ktoś nas słuchał, ale dogadywaliśmy się wzorowo.

Jak wspominasz ten rok? Czego nauczyłeś się, jeśli chodzi o rzeczy pozaboiskowe?

Zupełnie inne życie, egzamin dojrzałości. We Florencji mieszkałem sam, nie mogłem pójść ani do rodziców, ani do nikogo. To też bardzo piękne miasto, polecam każdemu, żeby je odwiedzić. Teraz to niemożliwe, oczywiście w przyszłości. Wieczorami w centrum Florencji dużo się dzieje. Ale ja też jakoś bardzo się w nie nie zagłębiałem, bo na każde wyjście potrzebowałem pozwolenia. Rodzice musieli pisać maila do klubu. Nie miałem też samochodu, więc poruszanie się było trochę utrudnione. Raczej zostawałem w centrum, zwiedzałem tamtejsze zabytki.

Ale przede wszystkim grałeś tam w piłkę. Zostałeś nawet wybrany do jedenastki rundy.

Na początku musiałem czekać na pozwolenie na grę w meczach oficjalnych. Zeszło z tym miesiąc i jak słyszałem był to bardzo dobry wynik. Potem już nad niczym się nie zastanawiałem, bo wiedziałem, że nie mam niczego do stracenia, mogę tylko zyskać. To zaprocentowało wyróżnieniem na koniec rundy. To było wyróżnienie od mediów, natomiast w klubie jakichś nagród nie było, jedynie co, to dostawaliśmy premie za awans do kolejnej rundy Primavery.

Włosi słyną z tego, że rozwijają obrońców. Wspomniałeś, że dużą wagę przywiązywano do ćwiczeń typowo defensywnych. Co udało ci się rozwinąć?

Wyglądało to dokładnie tak, że dwa razy w tygodniu przed treningami mieliśmy zajęcia typowo defensywne. Dużo mi to dało, dzisiaj wiem jak się zachować w danej sytuacji, jak się ustawić. Ustawienie ciała, decyzyjność — kiedy wyjść, kiedy się cofać. Dokładne wprowadzenie piłki to jak można wpłynąć na kolegów. Pod tymi względami mocno się rozwinąłem, wciąż się na tym wzoruje.

Wydaje się, że zostawiłeś po sobie dobre wrażenie. Nie miałeś szans, żeby zostać? Albo trafić do innego włoskiego zespołu?

Moim zdaniem sytuacja we Florencji była mocno zakręcona. Jednego dnia dostawałem informacje, że są zdecydowani na mój wykup, potem była cisza, potem natomiast decyzja, że będzie wypożyczenie na kolejny rok i znowu cisza. Tak to się ciągnęło do końca mojego pobytu w klubie. Zresztą do Polski wracałem z myślą, że wrócę do Fiorentiny, zostawiłem nawet swoje rzeczy. Niestety do kraju wróciłem z kontuzją i zostałem już w Lechii. Ale w sumie nie żałuję tego ruchu, pół roku się leczyłem, a potem od razu zacząłem grać w Ekstraklasie. Widać było, że pod względem piłkarskim się rozwinąłem. Czemu nie zostałem we Florencji? W zasadzie do dziś tego nie wiem. Potem nie odbierali już nawet telefonów od mojego menedżera. Ale nigdy się nad tym nie użalałem.

Zacząłeś grać w Ekstraklasie, a potem trafiłeś na wypożyczenie do Wigier. Spodziewałeś się, że krótko po pobycie w Primaverze będziesz walczył o utrzymanie w pierwszej lidze?

Wypożyczenie miało taki cel, żebym grał co tydzień. Trener Jacek Magiera postawił takie wymaganie, że jeśli ktoś marzy o wyjeździe na mundial do lat 20, musi grać. Nieważne gdzie, ale grać. Akurat w Lechii trener Piotr Stokowiec postawił na Michała Nalepę i Błażeja Augustyna, którzy prezentowali wysoki poziom, był jeszcze Steven Vitoria.

Ale na mundial mimo to nie pojechałeś. Pewnie bolało.

Powiem szczerze, początkowo mnie to zabolało. Pojechali ci, którzy nie byli nawet na naszych zgrupowaniach, więc jakiś ból był. Szybko jednak minął, bo chciałem błyskawicznie wrócić do Gdańska i skupić się na pracy. Trzymałem kciuki za chłopaków, byłem na meczach w Gdyni, więc nie użalałem się nad tym. Zaakceptowałem decyzję i chciałem walczyć dalej.

Rozmawiałeś kiedyś z trenerem Magierą o tym, dlaczego tak się stało?

Mieliśmy się spotkać po mundialu, ale ostatecznie do tego nie doszło i nie miałem okazji spytać.

Nawet Ariel Borysiuk był zdziwiony, że nie ma cię w kadrze. Twój kolega z szatni Tymoteusz Puchacz, też mówił, że brakowało cię w drużynie.

O, nie czytałem tego, ale miło to usłyszeć, bo z Tymkiem przez wiele lat tworzyliśmy lewą defensywę tej kadry. Cóż, dałem z siebie sto procent, żeby pojechać na ten mundial. Ciężko coś więcej powiedzieć.

Wróciłeś do Gdańska, gdzie jednak nie byłeś podstawowym zawodnikiem. A jednak zainteresowało się tobą Pordenone.

Przyznam, że trochę mnie to zaskoczyło. Akurat kończył mi się kontrakt w Lechii, został mi ostatni rok. Włosi zgłosili się, mówiąc, że dostałem dobre oceny od trenera z Florencji. Chcieli zobaczyć mnie w akcji i przyjechali na mój mecz w… czwartoligowych rezerwach Lechii.

Niecodzienne, dyrektorzy klubu z Serie B przyjeżdżają na czwartą ligę w Polsce.

Tym bardziej że wiemy, jaki jest poziom w czwartej lidze. Były takie mecze, które wygrywaliśmy 11:0, bo schodziła większa liczba zawodników. To tylko mi udowodniło, że bardzo chcą mnie ściągnąć. Skoro przyjeżdżają na taki mecz, to widać, że im zależy.

A czym przekonało cię Pordenone jako klub? Jaką wizję ci przedstawili?

Poziom we Włoszech, w Serie B jest porównywalny. Może Ekstraklasa to nie to samo, ale jest porównywalnie. Byłem tam, wiedziałem, jak to funkcjonuje i bardzo chciałem tam wrócić. Oczywiście obawy są, bo kolejny raz będę wyjeżdżał sam, ale można powiedzieć, że tam jest teraz polska kolonia. Znam choćby Bartka Drągowskiego, więc nie będę się nudził, może go odwiedzę.

Zresztą Pordenone to ładne miejsce do życia. Blisko w góry, nad morze…

Rano na plażę, potem trening i wieczorem na narty! (śmiech)

Krajobrazy ładne, a jak wygląda sam klub? To na pewno anonimowa nazwa dla polskich kibiców.

Byłem tam w styczniu albo w lutym i byłem miło zaskoczony. Baza treningowa jest na bardzo wysokim poziomie. Jest duża sala treningowa, oddzielna siłownia, trzy boiska naturalne tylko dla drużyny seniorów, mamy nawet boisko do kosza.

Sam klub jest teraz między Serie A i Serie B.

Są na miejscach barażowych, mieli świetną rundę. W pewnym momencie złapali dołek, ale trzymam kciuki za awans.

Nie boisz się, że jeśli awansują, będziesz miał ciężej o grę?

Bez różnicy, to wszystko zależy ode mnie. Nikt mi miejsca w składzie nie da, ale to zależy tylko ode mnie i od tego, co zrobię na treningach.

Rozmawiałeś już z trenerem, wiesz, jaką ma wizję gry?

Zamieniliśmy kilka słów, oglądałem też trening chłopaków. Wiem, jakim grają systemem, czego mniej więcej mogę się spodziewać.

Zimą przeniosłeś się do Legnicy, żeby poszukać regularnej gry. Nie widziałeś dla siebie szans w Lechii?

Trzeba było spojrzeć prawdzie w oczy. Trener Stokowiec szukał dla mnie miejsca na lewej obronie, a ja się lewym obrońcą nie czułem. W moim wieku najważniejsza jest gra, a tam nie mogłem sobie tego zagwarantować. Dlatego też przed wyjazdem chciałem pójść na wypożyczenie i grać co tydzień. Inaczej człowiek się czuje, kiedy wchodzi do szatni i wie, że co tydzień może zagrać, niż jak kolejny raz jedzie na rezerwy albo na trybuny.

Jak czujesz się teraz w Miedzi? Jakie widzisz różnice względem wcześniejszego pobytu w Wigrach?

Organizacyjnie wszystko jest na plus. Mamy dwa boiska naturalne, jeszcze trzecie w innym miejscu, więc nie ma na co narzekać. Sportowo mamy wszystko zagwarantowane. Co do Wigier, to zupełnie inna drużyna. Mamy dużo większy potencjał, więc nie chciałbym tego porównywać. Tam mieliśmy bardzo młodą szatnię, a tu mamy i doświadczenie i umiejętności. Mam nadzieję, że uda nam się awansować.

A Puchar Polski?

Główny cel to awans do Ekstraklasy, chcielibyśmy to zrobić nawet bez barażów. Ale oczywiście, z Legią też chcemy wygrać i najpierw skupiamy się na tym.

Chrzanowski po transferze do Lechii z ówczesnym dyrektorem sportowym klubu, Markiem Jóźwiakiem. Fot. Newspix

Czujesz żal, rozczarowanie, że nie zaistniałeś w Lechii?

Nie mam żalu, przechodziłem do Lechii w wieku 16 lat i po dwóch tygodniach grałem już z Juventusem. Lechia dała mi dużo jako piłkarzowi, jako człowiekowi. Tam dojrzewałem cztery lata, tam zadebiutowałem w Ekstraklasie, strzeliłem pierwszego gola… Jestem zadowolony, że byłem częścią tej drużyny. To, że nie grałem, było wynikiem przegranej rywalizacji. Michał Nalepa wskoczył na taki poziom, że jest jednym z najlepszych obrońców w Ekstraklasie. Do tego Mario Maloca, był Błażej Augustyn… Rywalizacja na środku obrony była bardzo duża. Na lewej obronie dostawałem szanse, choćby z Wisłą Kraków i uważam, że ją wykorzystałem. Potem był jeszcze Puchar Polski i tam zagrałem gorzej. Po takiej przerwie człowiek nie ma pewności i tego mi brakowało.

Nie myślałeś o lewej obronie na stałe? W Polsce tacy piłkarze są w cenie.

Wolałbym zostać na środku obrony, tu się czuje najlepiej. Ale jeśli będzie trzeba, zagram tam. Tak samo, jak i jako defensywny pomocnik.

Skoro mówiliśmy o wspomnieniach z Lechii, to zapytam cię o Egy’ego. Widziałem, że oblegli cię fani z Indonezji. Przyjaźnicie się?

Egy to mega talent! Bardzo szybka lewa noga, świetny w ofensywie. Mam nadzieję, że dostanie więcej szans, zwłaszcza że teraz będą mecze co trzy dni. A co do naszej znajomości to tak, było śmiesznie. Jak przychodził do Lechii, to podciągał się dwa razy. Teraz daje radę już 14 razy, więc jest progres! (śmiech) Przyjeżdżał do mnie czasami, sympatyczny kolega.

A ty ile razy się podciągasz?

Niestety od trzech miesięcy nie mogłem tego sprawdzić, ale coś koło tego wyniku.

Teraz gracie w Pucharze Polski, potem w lidze czeka was gra co trzy dni. Nie boisz się większej intensywności?

Uważam, że dla zawodnika to jest najlepsze. Przegrasz mecz, zremisujesz, coś zrobisz źle i nie musisz czekać cały tydzień. Ja się z tego cieszę, nie obawiam się jakichś kontuzji przeciążeniowych, nie mam żadnych obaw.

Co będzie pierwszą rzeczą, którą zrobisz po powrocie do Włoch?

Zjem dobrą włoską pizzę!

ROZMAWIAŁ SZYMON JANCZYK

Fot. Przemysław Karolczuk/Newspix

Opublikowane 25.05.2020 14:47 przez

Szymon Janczyk

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 4
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ambermozart
Ambermozart

we Florencji go docenili, w walczącym o Serie A klubie wzięli go po jednym meczu, a w Gdańsku grzał łąwę. Teraz pytanie: Lechia taka mocna, że kluby z Serie B biorą ich rezerwowych, Włosi się nie znają, czy w Gdańsku się nie znają?

Nie chcę się czepiać, ale...
Nie chcę się czepiać, ale...

Lechia i Pordenone mają trochę inną perspektywę. „we Florencji go docenili, w walczącym o Serie A klubie wzięli go po jednym meczu” – myślisz, że tak ich oczarował swoją postawą w meczu przeciwko Jaguarowi Kokoszki? Włosi wiedzą o nim 6 rzeczy: jest obrońcą, jest młody, grał już we Włoszech, nie sprawia problemów wychowawczych, jest zdrowy i przede wszystkim jest tani. I widocznie tyle im wystarczy. Lechia wie natomiast, że to co tanie we Włoszech w Polsce wcale takie być nie musi, to że Chrzanowski na ten moment nie jest w stanie podnieść poziomu klubowej defensywy, ale przede wszystkim to, że przy 30 mln zł. długu nie wypada kręcić nosem kiedy ktoś wykupuje od ciebie zbędnego piłkarza. Podsumowując: Lechia nie musi być mocna, żeby wcisnąć do klubu z Serie B zawodnika, włosi wiedzą co robią, gdańszczanie też wiedzą co robią.

Bartek
Bartek

Pierwsze co zrobić zjeść włoska pizzę, a później zdziwienie że nie gra. Zamiast na pierwszym miejscu postawić zaimponować trenerowi, nie zeżreć pizzę to nawet brak słów na komentarz 😀

MarioG
MarioG

Debil

Włochy
28.11.2020

Panie Pirlo, coś tu nie gra. Glik zatrzymuje Juventus

Cristiano Ronaldo na urlopie, więc zdawało się, że Kamil Glik może odetchnąć z dużą ulgą. Okazja do zatrzymania turyńskiej ekipy bez jej najlepszego piłkarza piechotą przecież nie chodzi, okoliczności nad wyraz sprzyjające. Benevento skrzętnie próbowało ten fakt wykorzystać, Wojciech Szczęsny nie mógł na bezrobocie narzekać. Efekt? Łupanka Inzaghiego triumfuje nad nijakością Pirlo – ależ to […]
28.11.2020
Weszło
28.11.2020

Typowy Śląsk na wyjeździe? Nie, bo zwycięski

Śląsk Wrocław i mecz wyjazdowy – to nie brzmi jak idealny plan na sobotnie popołudnie. W zasadzie nie brzmi to jak dobry pomysł na spędzenie czasu niezależnie od terminu spotkania i okoliczności, bo ekipa Vitezslava Lavicki w delegacjach sobie po prostu nie radzi. I stawiamy dolary przeciwko orzechom, że nie poradziłaby sobie również dzisiaj gdyby […]
28.11.2020
Inne sporty
28.11.2020

Polacy w Ruce na poziomie – dwóch na podium, wszyscy w drugiej serii

Ruka to nie jest przesadnie ukochane przez polskich skoczków miejsce. Nikt z naszych reprezentantów nie zdołał tam jeszcze wygrać, tylko sześć razy widzieliśmy Polaków na podium. Do dziś. Tej pierwszej statystyki co prawda zmienić się nie udało – bo poza zasięgiem był Markus Eisenbichler – ale do listy podiów dopisali się i Piotr Żyła, i […]
28.11.2020
Weszło
28.11.2020

Ojrzyński sprząta, choć dziś miał łatwiej – Jagiellonia oprotestowała drugą połowę

Czy mieliśmy specjalne oczekiwania względem meczu Stali z Jagiellonią? No niezbyt. Pierwsi ostatni mecz wygrali może nie przed zaborami, ale jednak dość dawno temu, drudzy raz wygrywają, raz przegrywają, nie ma w tym żadnej ciągłości i większego planu, chyba że uznamy za ciągłość przestawienie wajchy na porażki. Nic więc dziwnego: mieliśmy wątpliwości. A tutaj psikus, […]
28.11.2020
Niemcy
28.11.2020

Klasyczne „podpuść i skasuj”

Przez moment kibice oglądający dzisiejsze starcie VfB Stuttgart z Bayernem Monachium mogli zastanawiać się, czy na pewno odpalili właściwy kanał. Bramkarz Bawarczyków w niczym nie przypominał herosa regularnie wymienianego w gronie zawodników typowanych do podium Złotej Piłki. Ofensywna siła mistrza Niemiec gdzieś wyparowała, a w tyłach dochodziło do takich napadów paniki, jakie monachijczykom się zwyczajnie […]
28.11.2020
Inne sporty
28.11.2020

Tyson kontra Jones – kabaret starszych panów pod specjalnym nadzorem?

Znaków zapytania i wątpliwości nie brakowało od samego początku, ale wygląda na to, że już w sobotę dojdzie do skutku jeden z najbardziej absurdalnych bokserskich projektów od dawna. W nocy polskiego czasu kibice będą mogli jeszcze raz obejrzeć w ringu Mike’a Tysona (50-6, 44 KO), który spotka się z Royem Jonesem (66-9, 47 KO). Na […]
28.11.2020
Anglia
28.11.2020

Szarpali, szarpali, aż wyszarpali. Brighton urywa punkty Liverpoolowi

Mieli piłkarze Brightonu rzut karny. Mieli kilka naprawdę dobrych, szybkich akcji, które zaowocowały groźnymi okazjami strzeleckimi. Wreszcie – mieli również trochę szczęścia, gdy arbiter anulował gola Mohameda Salaha, bo VAR dopatrzył się milimetrowego spalonego Egipcjanina. Ale długo w dzisiejszym starciu „Mew” z Liverpoolem wszystko wskazywało na to, że gospodarze nie zdołają przekuć tych sprzyjających okoliczności […]
28.11.2020
Weszło
28.11.2020

Konrad Jałocha uczy jak obronić się przed Bruk-Betem

Nie wygrałeś od czterech meczów. Bez czystego konta od pięciu. Jedzie na teren lidera, trochę podrażnionego stratą punktów w środku tygodnia. W dodatku rywal ma najlepszego strzelca obecnych rozgrywek. Na co możesz liczyć? Na bramkarza, jeśli jest nim Konrad Jałocha. I tak się szczęśliwie dla GKS-u Tychy złożyło, że ten gość stał akurat między słupkami […]
28.11.2020
Weszło
28.11.2020

LIVE: Wisła – Zagłębie. Czy „Biała Gwiazda” się ogarnie?

No i zaczynamy sobotę z naszą ekstraklasową piłeczką. Generalnie jak tak patrzymy na dzisiejsze zestawienie meczów, to fajerwerków nie ma. Dwóch beniaminków gra u siebie, więc może będą jakieś niespodzianki. Śląsk gra na wyjeździe, więc… no, wiadomo co. A dzień skończymy sobie patrząc na to, czy Zagłębie się odkuje i wreszcie wygra jakiś mecz. Ponadto […]
28.11.2020
Weszło
28.11.2020

Piasecki i Roginić – w I lidze strzelby, w Ekstraklasie ławka

Pokrętne są losy pierwszoligowych snajperów w Ekstraklasie. W poprzednim sezonie Fabian Piasecki udowodnił, że mimo słabego epizodu w Legnicy, bramki strzelać potrafi. Korona króla strzelców, kilka naprawdę dobrych występów, nos do odnajdywania się w polu karnym – wszystko się zgadzało. Ale po przeskoku półkę wyżej już tak kolorowo nie jest. Podobnie zresztą, jak u Marko […]
28.11.2020
Weszło
28.11.2020

Loska: „Odleciałem. Przekonałem się, jak to jest, gdy zaczynasz bujać w obłokach”

13 meczów, 34 punkty, ledwie sześć bramek straconych. Bruk-Bet Termalica Nieciecza ma się czym chwalić. Wygląda na to, że tym razem rzeczywiście chce wrócić do Ekstraklasy, a nie tylko o tym mówić i odgrywać rolę faworyta. Natomiast Tomasz Loska zaznacza: spokojnie, pokora. Bo on wie, że z wysokiego konia można dość boleśnie spaść. Zapraszamy na […]
28.11.2020
WeszłoTV
28.11.2020

STAN FUTBOLU. Henriquez, Dobrasz, Rokuszewski, Kowalczyk

Zapraszamy na kolejny odcinek „Stanu Futbolu”. Dzisiaj program poprowadzi Adam Kotleszka, a jego gośćmi będą: Luis Henriquez (były piłkarz Lecha Poznań), Dawid Dobrasz (dziennikarz Głosu Wielkopolskiego) , a także Wojciech Kowalczyk i Mateusz Rokuszewski. Startujemy o 11:15. 
28.11.2020
Weszło
28.11.2020

Maciej Domański – bez niego ofensywa Stali Mielec nie istnieje

Sześć punktów w dziesięciu spotkaniach, ostatnie miejsce w tabeli. Położenie Stali Mielec jest wysoce niekomfortowe, ale byłoby jeszcze gorsze, gdyby nie miała w swoich szeregach Macieja Domańskiego. To jeden z niewielu piłkarzy beniaminka, którzy jak na razie mogą spojrzeć sobie w lustro i powiedzieć, że robią wiele, aby utrzymać zespół w Ekstraklasie. Ba, nikt w […]
28.11.2020
Weszło
28.11.2020

Gytkjaer: Nie żałuję odejścia z Lecha, Monza będzie wielka

W sobotniej prasie Christian Gytkjaer opowiada o swoim odejściu do Monzy, Gerard Badia mówi o meczach z Legią, jest też sylwetka Iwo Kaczmarskiego, a w Magazynie Lig Zagranicznych historia silnej relacji Franka Lamparda z Jose Mourinho. PRZEGLĄD SPORTOWY Legia w poprzednim sezonie nie wygrała z Piastem żadnego z trzech meczów. Teraz chce się przełamać. Wygląda […]
28.11.2020
Weszło
28.11.2020

Simić: „U Giampaolo przez miesiąc trenowaliśmy bez piłki. Tak uczył taktyki”

– Wierzę, że w przyszłości zagram w reprezentacji Chorwacji razem z Duje Caleta-Carem – deklaruje Lorenco Simić, stoper Zagłębia Lubin. Dlaczego uważa, że jego marzenia mają prawo się spełnić? Jak to się stało, że grał w Serie A, a dziś jest na Dolnym Śląsku? Wychowanek Hajduka Split opowiedział nam o treningach u Marco Giampaolo, na których nie […]
28.11.2020
Weszło
28.11.2020

Futbol Totalny eWinner – 60 PLN bonusu na Ekstraklasę!

Legalny polski bukmacher eWinner przygotował dla nas kolejną promocję! Jeśli lubicie obstawiać Ekstraklasę, to jest ona wręcz stworzona dla was. W ramach „Futbolu Totalnego” zagramy bowiem freebety za obstawianie rozgrywek polskiej ligi. Jak dostać bonus? Sprawdzamy i odpowiadamy. Gracze bukmachera eWinner o promocji „Futbol Totalny” zapewne już słyszeli, jednak jej powrót wiąże się z małymi […]
28.11.2020
Weszło
28.11.2020

50 PLN freebetów w TOTALbet na FEN 31!

Sobota dla fanów sportów walki stoi pod znakiem gali FEN 31! W jednej z największych polskich federacji sztuk walki czeka nas kilka bardzo ciekawych starć. Takim będzie choćby walka podwójnego mistrza, Daniela Rutkowskiego, który zmierzy się z Adrianem Zielińskim. Mimo że jego rywal nie zdołał zmieścić się w limicie wagowym na ten pojedynek, więc jego […]
28.11.2020
Weszło
27.11.2020

Nowak i Mata załatwili Pogoń, sędzia niemile widziany w Szczecinie

Górnik Zabrze nie pozwolił sobie na serię złych wyników i zdobył trzy punkty kosztem Pogoni Szczecin, ale trudno powiedzieć, że to ta sama gra, co na początku sezonu. Do tego kibice gości jeszcze długo będą uważali, że w piątkowy wieczór przekręcili ich sędziowie. Nam do tak radykalnych sądów bardzo daleko, lecz faktycznie: działo się. Gdyby […]
27.11.2020