post Avatar

Opublikowane 25.05.2020 14:47 przez

Szymon Janczyk

Adam Chrzanowski ma dopiero 21 lat, a już szykuje się do drugiego zagranicznego wyjazdu w karierze. Mimo że w Ekstraklasie nie ma pokaźnego dorobku, uwagę na niego zwróciło walczące o Serie A Pordenone. Obrońca zapracował sobie na to grą w młodzieżówce Fiorentiny. W rozmowie z nami Chrzanowski wspomina pobyt we Florencji i to, czego się tam nauczył. Mówi też o tym, dlaczego mimo dobrych występów nie został w tym klubie oraz czym przekonał go do siebie beniaminek Serie B. Zdradza także, jak wyglądała sprawa braku powołania do reprezentacji U-20 na zeszłoroczne mistrzostwa świata.

Wiadomo, jak to było w ostatnich miesiącach, trafiło się trochę więcej wolnego. Można było na przykład pouczyć się języka włoskiego. U ciebie to była nauka czy raczej odświeżanie?

U mnie jest to bardziej odświeżanie niż nauka tego języka. Będąc tam wcześniej przez rok, poznałem włoski. Lecąc tam teraz, będę już pod tym aspektem przygotowany.

Pamiętasz jeszcze, jak trafiłeś do Fiorentiny?

Można powiedzieć, że trafiłem tam z dnia na dzień. Dostałem ofertę z Fiorentiny i zdecydowałem się na wyjazd, to było pod koniec okienka transferowego. Wyjeżdżając, nie znałem języka i kompletnie nie wiedziałem, czego się spodziewać. Na szczęście jednak wszystko się ułożyło.

Pytałeś kiedyś, gdzie cię wypatrzyli?

Nie, jakoś nigdy się tym przesadnie nie interesowałem.

A, jak już wzięli, to jestem!

Dokładnie. (śmiech)

Jakie było twoje pierwsze wrażenie po zderzeniu z tym krajem?

Na pewno bardzo pozytywne. Mieliśmy bardzo dużo treningów taktycznych, nad grą w defensywie pracowaliśmy także indywidualnie. Bardzo się tam rozwinąłem. A jeśli chodzi o życie, wygląda to zupełnie inaczej niż w Polsce. Włosi na co dzień mają większy luz, więc rozwinąłem się przez ten rok też jako człowiek i myślę, że bardzo dojrzałem.

Czyli teraz nie boisz się już nowej rzeczywistości?

Nie, raczej nie. Będzie mi łatwiej wejść do szatni. Dobrze, że znam już język, bo to bardzo ważne, gdy przychodzisz z zagranicznego klubu. Włosi przywiązują uwagę do tego, żeby umieć się porozumieć w ich języku. Na początku miałem problem z tym że mało osób mówiło po angielsku. Trzymałem się wtedy z chłopakami z innych krajów, ale naukę zacząłem jeszcze w pierwszym tygodniu po przyjeździe. Do końca mojego pobytu miałem codziennie po dwie godziny zajęć. Dla nich to ważne.

Adam Chrzanowski z piłkarzami Fiorentiny U-19, w tym z Riccardo Sottilem, obecnie grającym w Serie A. Fot. Facebook

Kilku twoich kolegów z tamtej drużyny dziś gra w Serie A, jak Castrovilli i Sottil.

Po Gaetano Castrovillim zawsze widać było, że ma duży potencjał. Jako zawodnik na pozycje osiem/dziesięć zrobił na mnie bardzo duże wrażenie. Byłem pewien, że będzie grał w Serie A, czy to we Florencji, czy w innym klubie. Teraz to udowadnia. Federico Chiesa już wtedy grał w Serie A, do nas schodził na pojedyncze spotkania i też było widać, że ma duży talent. Cieszę się, że im wyszło, że postawili na siebie i dziś są czołowymi postaciami drużyny.

Mówisz, że trzymałeś się z zagranicznymi piłkarzami, byli w tej grupie Ianis Hagi lub Jan Mlakar? Oni zrobili największą karierę.

Trzymałem się z grupą bałkańską, Jan Mlakar w niej był. Był też Josip Maganjić i Vitja Valencić. Z nimi byłem najbliżej, bo z Josipem wspólnie mieszkaliśmy. Czasami bywało głośno, pukali do nas sąsiedzi w nocy… (śmiech) Albo zbyt głośno muzyka, albo za dużo krzyczeliśmy. Pod tym względem bywało wesoło.

No tak, jak spotkają się bałkański i polski charakter, to tak się to musi skończyć.

Tak, w szatni Lechii też mogłem tego doświadczyć. Żarko Udovicić też lubi sobie głośno śpiewać. Wtedy już się tego spodziewałem i nie byłem w szoku! Przy okazji podłapałem też języka chorwackiego. Początkowo z Josipem mówiliśmy w kilku językach. Ja trochę po polsku, on po chorwacku, przy okazji jeszcze angielski i włoski. Musiało to śmiesznie wyglądać, jak ktoś nas słuchał, ale dogadywaliśmy się wzorowo.

Jak wspominasz ten rok? Czego nauczyłeś się, jeśli chodzi o rzeczy pozaboiskowe?

Zupełnie inne życie, egzamin dojrzałości. We Florencji mieszkałem sam, nie mogłem pójść ani do rodziców, ani do nikogo. To też bardzo piękne miasto, polecam każdemu, żeby je odwiedzić. Teraz to niemożliwe, oczywiście w przyszłości. Wieczorami w centrum Florencji dużo się dzieje. Ale ja też jakoś bardzo się w nie nie zagłębiałem, bo na każde wyjście potrzebowałem pozwolenia. Rodzice musieli pisać maila do klubu. Nie miałem też samochodu, więc poruszanie się było trochę utrudnione. Raczej zostawałem w centrum, zwiedzałem tamtejsze zabytki.

Ale przede wszystkim grałeś tam w piłkę. Zostałeś nawet wybrany do jedenastki rundy.

Na początku musiałem czekać na pozwolenie na grę w meczach oficjalnych. Zeszło z tym miesiąc i jak słyszałem był to bardzo dobry wynik. Potem już nad niczym się nie zastanawiałem, bo wiedziałem, że nie mam niczego do stracenia, mogę tylko zyskać. To zaprocentowało wyróżnieniem na koniec rundy. To było wyróżnienie od mediów, natomiast w klubie jakichś nagród nie było, jedynie co, to dostawaliśmy premie za awans do kolejnej rundy Primavery.

Włosi słyną z tego, że rozwijają obrońców. Wspomniałeś, że dużą wagę przywiązywano do ćwiczeń typowo defensywnych. Co udało ci się rozwinąć?

Wyglądało to dokładnie tak, że dwa razy w tygodniu przed treningami mieliśmy zajęcia typowo defensywne. Dużo mi to dało, dzisiaj wiem jak się zachować w danej sytuacji, jak się ustawić. Ustawienie ciała, decyzyjność — kiedy wyjść, kiedy się cofać. Dokładne wprowadzenie piłki to jak można wpłynąć na kolegów. Pod tymi względami mocno się rozwinąłem, wciąż się na tym wzoruje.

Wydaje się, że zostawiłeś po sobie dobre wrażenie. Nie miałeś szans, żeby zostać? Albo trafić do innego włoskiego zespołu?

Moim zdaniem sytuacja we Florencji była mocno zakręcona. Jednego dnia dostawałem informacje, że są zdecydowani na mój wykup, potem była cisza, potem natomiast decyzja, że będzie wypożyczenie na kolejny rok i znowu cisza. Tak to się ciągnęło do końca mojego pobytu w klubie. Zresztą do Polski wracałem z myślą, że wrócę do Fiorentiny, zostawiłem nawet swoje rzeczy. Niestety do kraju wróciłem z kontuzją i zostałem już w Lechii. Ale w sumie nie żałuję tego ruchu, pół roku się leczyłem, a potem od razu zacząłem grać w Ekstraklasie. Widać było, że pod względem piłkarskim się rozwinąłem. Czemu nie zostałem we Florencji? W zasadzie do dziś tego nie wiem. Potem nie odbierali już nawet telefonów od mojego menedżera. Ale nigdy się nad tym nie użalałem.

Zacząłeś grać w Ekstraklasie, a potem trafiłeś na wypożyczenie do Wigier. Spodziewałeś się, że krótko po pobycie w Primaverze będziesz walczył o utrzymanie w pierwszej lidze?

Wypożyczenie miało taki cel, żebym grał co tydzień. Trener Jacek Magiera postawił takie wymaganie, że jeśli ktoś marzy o wyjeździe na mundial do lat 20, musi grać. Nieważne gdzie, ale grać. Akurat w Lechii trener Piotr Stokowiec postawił na Michała Nalepę i Błażeja Augustyna, którzy prezentowali wysoki poziom, był jeszcze Steven Vitoria.

Ale na mundial mimo to nie pojechałeś. Pewnie bolało.

Powiem szczerze, początkowo mnie to zabolało. Pojechali ci, którzy nie byli nawet na naszych zgrupowaniach, więc jakiś ból był. Szybko jednak minął, bo chciałem błyskawicznie wrócić do Gdańska i skupić się na pracy. Trzymałem kciuki za chłopaków, byłem na meczach w Gdyni, więc nie użalałem się nad tym. Zaakceptowałem decyzję i chciałem walczyć dalej.

Rozmawiałeś kiedyś z trenerem Magierą o tym, dlaczego tak się stało?

Mieliśmy się spotkać po mundialu, ale ostatecznie do tego nie doszło i nie miałem okazji spytać.

Nawet Ariel Borysiuk był zdziwiony, że nie ma cię w kadrze. Twój kolega z szatni Tymoteusz Puchacz, też mówił, że brakowało cię w drużynie.

O, nie czytałem tego, ale miło to usłyszeć, bo z Tymkiem przez wiele lat tworzyliśmy lewą defensywę tej kadry. Cóż, dałem z siebie sto procent, żeby pojechać na ten mundial. Ciężko coś więcej powiedzieć.

Wróciłeś do Gdańska, gdzie jednak nie byłeś podstawowym zawodnikiem. A jednak zainteresowało się tobą Pordenone.

Przyznam, że trochę mnie to zaskoczyło. Akurat kończył mi się kontrakt w Lechii, został mi ostatni rok. Włosi zgłosili się, mówiąc, że dostałem dobre oceny od trenera z Florencji. Chcieli zobaczyć mnie w akcji i przyjechali na mój mecz w… czwartoligowych rezerwach Lechii.

Niecodzienne, dyrektorzy klubu z Serie B przyjeżdżają na czwartą ligę w Polsce.

Tym bardziej że wiemy, jaki jest poziom w czwartej lidze. Były takie mecze, które wygrywaliśmy 11:0, bo schodziła większa liczba zawodników. To tylko mi udowodniło, że bardzo chcą mnie ściągnąć. Skoro przyjeżdżają na taki mecz, to widać, że im zależy.

A czym przekonało cię Pordenone jako klub? Jaką wizję ci przedstawili?

Poziom we Włoszech, w Serie B jest porównywalny. Może Ekstraklasa to nie to samo, ale jest porównywalnie. Byłem tam, wiedziałem, jak to funkcjonuje i bardzo chciałem tam wrócić. Oczywiście obawy są, bo kolejny raz będę wyjeżdżał sam, ale można powiedzieć, że tam jest teraz polska kolonia. Znam choćby Bartka Drągowskiego, więc nie będę się nudził, może go odwiedzę.

Zresztą Pordenone to ładne miejsce do życia. Blisko w góry, nad morze…

Rano na plażę, potem trening i wieczorem na narty! (śmiech)

Krajobrazy ładne, a jak wygląda sam klub? To na pewno anonimowa nazwa dla polskich kibiców.

Byłem tam w styczniu albo w lutym i byłem miło zaskoczony. Baza treningowa jest na bardzo wysokim poziomie. Jest duża sala treningowa, oddzielna siłownia, trzy boiska naturalne tylko dla drużyny seniorów, mamy nawet boisko do kosza.

Sam klub jest teraz między Serie A i Serie B.

Są na miejscach barażowych, mieli świetną rundę. W pewnym momencie złapali dołek, ale trzymam kciuki za awans.

Nie boisz się, że jeśli awansują, będziesz miał ciężej o grę?

Bez różnicy, to wszystko zależy ode mnie. Nikt mi miejsca w składzie nie da, ale to zależy tylko ode mnie i od tego, co zrobię na treningach.

Rozmawiałeś już z trenerem, wiesz, jaką ma wizję gry?

Zamieniliśmy kilka słów, oglądałem też trening chłopaków. Wiem, jakim grają systemem, czego mniej więcej mogę się spodziewać.

Zimą przeniosłeś się do Legnicy, żeby poszukać regularnej gry. Nie widziałeś dla siebie szans w Lechii?

Trzeba było spojrzeć prawdzie w oczy. Trener Stokowiec szukał dla mnie miejsca na lewej obronie, a ja się lewym obrońcą nie czułem. W moim wieku najważniejsza jest gra, a tam nie mogłem sobie tego zagwarantować. Dlatego też przed wyjazdem chciałem pójść na wypożyczenie i grać co tydzień. Inaczej człowiek się czuje, kiedy wchodzi do szatni i wie, że co tydzień może zagrać, niż jak kolejny raz jedzie na rezerwy albo na trybuny.

Jak czujesz się teraz w Miedzi? Jakie widzisz różnice względem wcześniejszego pobytu w Wigrach?

Organizacyjnie wszystko jest na plus. Mamy dwa boiska naturalne, jeszcze trzecie w innym miejscu, więc nie ma na co narzekać. Sportowo mamy wszystko zagwarantowane. Co do Wigier, to zupełnie inna drużyna. Mamy dużo większy potencjał, więc nie chciałbym tego porównywać. Tam mieliśmy bardzo młodą szatnię, a tu mamy i doświadczenie i umiejętności. Mam nadzieję, że uda nam się awansować.

A Puchar Polski?

Główny cel to awans do Ekstraklasy, chcielibyśmy to zrobić nawet bez barażów. Ale oczywiście, z Legią też chcemy wygrać i najpierw skupiamy się na tym.

Chrzanowski po transferze do Lechii z ówczesnym dyrektorem sportowym klubu, Markiem Jóźwiakiem. Fot. Newspix

Czujesz żal, rozczarowanie, że nie zaistniałeś w Lechii?

Nie mam żalu, przechodziłem do Lechii w wieku 16 lat i po dwóch tygodniach grałem już z Juventusem. Lechia dała mi dużo jako piłkarzowi, jako człowiekowi. Tam dojrzewałem cztery lata, tam zadebiutowałem w Ekstraklasie, strzeliłem pierwszego gola… Jestem zadowolony, że byłem częścią tej drużyny. To, że nie grałem, było wynikiem przegranej rywalizacji. Michał Nalepa wskoczył na taki poziom, że jest jednym z najlepszych obrońców w Ekstraklasie. Do tego Mario Maloca, był Błażej Augustyn… Rywalizacja na środku obrony była bardzo duża. Na lewej obronie dostawałem szanse, choćby z Wisłą Kraków i uważam, że ją wykorzystałem. Potem był jeszcze Puchar Polski i tam zagrałem gorzej. Po takiej przerwie człowiek nie ma pewności i tego mi brakowało.

Nie myślałeś o lewej obronie na stałe? W Polsce tacy piłkarze są w cenie.

Wolałbym zostać na środku obrony, tu się czuje najlepiej. Ale jeśli będzie trzeba, zagram tam. Tak samo, jak i jako defensywny pomocnik.

Skoro mówiliśmy o wspomnieniach z Lechii, to zapytam cię o Egy’ego. Widziałem, że oblegli cię fani z Indonezji. Przyjaźnicie się?

Egy to mega talent! Bardzo szybka lewa noga, świetny w ofensywie. Mam nadzieję, że dostanie więcej szans, zwłaszcza że teraz będą mecze co trzy dni. A co do naszej znajomości to tak, było śmiesznie. Jak przychodził do Lechii, to podciągał się dwa razy. Teraz daje radę już 14 razy, więc jest progres! (śmiech) Przyjeżdżał do mnie czasami, sympatyczny kolega.

A ty ile razy się podciągasz?

Niestety od trzech miesięcy nie mogłem tego sprawdzić, ale coś koło tego wyniku.

Teraz gracie w Pucharze Polski, potem w lidze czeka was gra co trzy dni. Nie boisz się większej intensywności?

Uważam, że dla zawodnika to jest najlepsze. Przegrasz mecz, zremisujesz, coś zrobisz źle i nie musisz czekać cały tydzień. Ja się z tego cieszę, nie obawiam się jakichś kontuzji przeciążeniowych, nie mam żadnych obaw.

Co będzie pierwszą rzeczą, którą zrobisz po powrocie do Włoch?

Zjem dobrą włoską pizzę!

ROZMAWIAŁ SZYMON JANCZYK

Fot. Przemysław Karolczuk/Newspix

Opublikowane 25.05.2020 14:47 przez

Szymon Janczyk

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 4
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ambermozart
Ambermozart

we Florencji go docenili, w walczącym o Serie A klubie wzięli go po jednym meczu, a w Gdańsku grzał łąwę. Teraz pytanie: Lechia taka mocna, że kluby z Serie B biorą ich rezerwowych, Włosi się nie znają, czy w Gdańsku się nie znają?

Nie chcę się czepiać, ale...
Nie chcę się czepiać, ale...

Lechia i Pordenone mają trochę inną perspektywę. „we Florencji go docenili, w walczącym o Serie A klubie wzięli go po jednym meczu” – myślisz, że tak ich oczarował swoją postawą w meczu przeciwko Jaguarowi Kokoszki? Włosi wiedzą o nim 6 rzeczy: jest obrońcą, jest młody, grał już we Włoszech, nie sprawia problemów wychowawczych, jest zdrowy i przede wszystkim jest tani. I widocznie tyle im wystarczy. Lechia wie natomiast, że to co tanie we Włoszech w Polsce wcale takie być nie musi, to że Chrzanowski na ten moment nie jest w stanie podnieść poziomu klubowej defensywy, ale przede wszystkim to, że przy 30 mln zł. długu nie wypada kręcić nosem kiedy ktoś wykupuje od ciebie zbędnego piłkarza. Podsumowując: Lechia nie musi być mocna, żeby wcisnąć do klubu z Serie B zawodnika, włosi wiedzą co robią, gdańszczanie też wiedzą co robią.

Bartek
Bartek

Pierwsze co zrobić zjeść włoska pizzę, a później zdziwienie że nie gra. Zamiast na pierwszym miejscu postawić zaimponować trenerowi, nie zeżreć pizzę to nawet brak słów na komentarz 😀

MarioG
MarioG

Debil

Weszło
15.07.2020

Bruk-Bet nie dawał rady z Radomiakiem, więc pomógł mu sędzia

Zarówno Termalica jak i Radomiak to zespoły znajdujące się w strefie barażowej. A że jedni muszą się jeszcze postarać, żeby z niej nie wypaść, a drudzy wciąż mają szansę na zakończenie sezonu zasadniczego na podium, mogliśmy liczyć na emocje. Ale niestety – srogo się zawiedliśmy. Bo jedynym osobnikiem, który zapewnił nam wrażenia był sędzia Sebastian […]
15.07.2020
Weszło
15.07.2020

Zamiast ściągać Santinich, inwestujcie w Dziekońskich

Przez dłuższy czas drugiej połowy wydawało nam się, że Jagiellonia ze Śląskiem testują nową reformę. „Jaką?”, zapytacie, bo tyle ich mamy w polskim futbolu, że można się pogubić i nic dziwnego, warto być ciekawym. No więc, gdyby tak te mecze o pietruszkę skrócić, grać 45 minut, nie robić sobie pod górkę? To byłoby interesujące, tym […]
15.07.2020
Weszło
15.07.2020

Lech poszedł na spacer w Krakowie i przy okazji zbliżył się do wicemistrzostwa

Byliśmy przekonani, że Cracovia w końcówce sezonu nie będzie umierać na boiskach Ekstraklasy. Oczywiście z uwagi na zbliżający się finał Pucharu Polski. Ale „Pasy” przeszły same siebie i w starciu z Lechem nawet nie podjęły rękawicy. O emocje zadbał dopiero Djorde Crnomarković podając w deszczu kozłowaną piłkę do bramkarza. Poza tym jednym odpałem lechici mieli […]
15.07.2020
Weszło
15.07.2020

Ogrywanie juniorów kosztem widzów

Kto oglądał mecz Lechii z Legią, ten stracił czas. Wiemy, jest już po sezonie. Tak, wprowadzanie młodzieży. Jasne, Legia mogła odczuwać trudy świętowania. Oczywiście, Lechia ma w głowie głównie Puchar Polski. Ale niestety, musimy napisać prawdę o tym meczu – nie dało się tego oglądać. W pierwszej połowie najgroźniejszym i jedyny celnym strzałem było uderzenie […]
15.07.2020
Weszło
15.07.2020

Nie było Felixa – będzie brąz

Waldemar Fornalik miał dwa problemy przed meczem z Pogonią Szczecin. Po pierwsze – czerwoną kartkę Sebastiana Milewskiego, czyli żelaznego młodzieżowca. Po drugie – uraz pleców Jorge Felixa, czyli najlepszego strzelca zespołu. Były selekcjoner postanowił rozwiązać je w zasadzie jednym posunięciem, gdyż partnerem Piotra Parzyszka został 21-letni Dominik Steczyk (prócz niego do składu wskoczyl Rymaniak). A […]
15.07.2020
Weszło
15.07.2020

Sensacja – Widzew zagrał dobry mecz. Problemy Górnika Łęczna

Kibice Widzewa byli w ostatnim czasie przyzwyczajeni do trzech stylów gry swoich piłkarzy. męczenia buły zakończonego wstydliwą porażką. Dla odmiany męczenia buły zakończonego mniej lub bardziej frustrującym remisem. Po trzecie, krótkich zrywów przyzwoitej gry, które jednak z rzadka dawały zwycięstwa. Dziś w Łodzi jednak zdarzyła się sensacja – Widzew nie tylko wygrał po czterech kolejkach […]
15.07.2020
Weszło
15.07.2020

Cztery długie lata i koniec czekania. Podbeskidzie wraca do Ekstraklasy!

Idzie, idzie Podbeskidzie i wreszcie doszło! Długa to była droga, trwała aż cztery lata, ale dziś w Bielsku w końcu mogą triumfować: „Górale” wracają do Ekstraklasy i nie ma żadnych wątpliwości, że na to zasłużyli. Awans przypieczętowali wygraną po szalonym meczu z Odrą Opole.  Wszyscy pamiętamy, w jakich okolicznościach Podbeskidzie Roberta Podolińskiego spadało w 2016 […]
15.07.2020
Weszło
15.07.2020

Pięć zmian dozwolone także w sezonie 20/21. Jak będzie w Ekstraklasie?

IFAB po raz kolejny wypacza rozgrywki i wymyśla niepotrzebne przepisy, nie zważając na to, że w 1982 były dwie zmiany i było dobrze. Pewnie takie myśli kłębią się właśnie w głowie Zbigniewa Bońka po przeczytaniu komunikatu, jaki wydała Międzynarodowa Rada Piłkarska. Otóż tak – możliwość pięciu zmian będzie kontynuowana przez CAŁY sezon 2020/2021. Zasady są […]
15.07.2020
Blogi i felietony
15.07.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Silna wobec słabych, słaba wobec silnych. Niemalże definicyjny opis najgorszej możliwej władzy idealnie pasuje do organizacji UEFA, która po raz kolejny została skompromitowana – tym razem poprzez wyrok Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w sprawie Manchesteru City. Samo zmniejszenie wyroku nie bulwersuje, w końcu to niezależna organizacja. Ale już uzasadnienie, w którym czytamy m.in. o przedawnieniu […]
15.07.2020
Weszło
15.07.2020

Mikael Ishak. „Mógł zostać i strzelać w 2. Bundeslidze”, „rozważano go na mundialu”

O tym kogo ściąga Lech w zastępstwie za Christiana Gytkjaera – mogliście poczytać u nas już wczoraj. Mikael Ishak na papierze wydaje się rzetelnym transferem. Natomiast postanowiliśmy też podpytać o Szweda tych, którzy mogą wiedzieć o nim nieco więcej. Co usłyszeliśmy? „Dwa lata temu był poważnie rozpatrywany w kontekście powołania na mundial”. „Mógł zostać na […]
15.07.2020
Weszło
15.07.2020

Ile zabrały Parzyszkowi zmiany w końcówkach?

W polskiej piłce są rzeczy pewne – zaległości w Lechii, żółta kartka za dyskusje dla Mladenovicia, dobra piłka z wolnego od Furmana, pot na czole Jana Tomaszewskiego i zmiana Piotra Parzyszka w drugiej połowie. Napastnik Piasta Gliwice rozegrał w Ekstraklasie już 68 meczów. Ile razy spędził na boisku pełne 90 minut? Raz. W meczu z […]
15.07.2020
Weszło
15.07.2020

Kto wypełni w Śląsku młodzieżową lukę po Płachecie?

Śląsk Wrocław ma jeszcze teoretyczne szanse na europejskie puchary, ale w praktyce sezon prawdopodobnie już się dla niego skończył. W klubie muszą intensywnie myśleć o nowych rozgrywkach i widać, że już to robią. Największym wyzwaniem będzie dostosowanie się do przepisu o młodzieżowcu po spodziewanym odejściu Przemysława Płachety, do czego zresztą działacze byliby zmuszeni nawet w […]
15.07.2020
Weszło
15.07.2020

Lech Poznań 2020/21 – przede wszystkim nie zepsuć

Jakoś tak się układały te poprzednie sezony, że Lech Poznań znajdował się w permanentnej przebudowie. Pomysłów było bez liku, co gorsza – często realizowano kilka planów jednocześnie. Trener-gwiazda. Trener-wychowanek. Opcja zagraniczna. Teraz gramy młodymi. Teraz perspektywicznymi. Tym razem ściągamy gwiazdy. Efekt był taki, że Kolejorz buksował w miejscu, punktując poniżej oczekiwań, grając w sposób niespecjalnie […]
15.07.2020
Weszło
15.07.2020

„Baraże o Ekstraklasę to świetny pomysł. Jeśli będzie szansa, chcemy skorzystać”

Za miesiąc minie pięć lat od zatrudnienia przez Puszczę Niepołomice Tomasza Tułacza. Żaden trener w Polsce nie pracuje dziś dłużej na szczeblu centralnym. Tułacz latem 2017 wywalczył awans do I ligi, a jego drużyna z roku na rok robi postępy. W tym sezonie może jeszcze nawet myśleć o barażach o Ekstraklasę, mimo że niepołomicki zespół […]
15.07.2020
Weszło
15.07.2020

Jak oceniać pracę Piotra Stokowca w tym sezonie?

Ekstraklasa podała ostatnio nazwiska szkoleniowców nominowanych do miana trenera sezonu i w tej sześcioosobowej grupie zabrakło miejsca dla Piotra Stokowca. Jest Marek Papszun, który skończy ligę niżej niż Stokowiec, jest Michał Probierz, który wraz z Cracovią punktuje na podobnym poziomie. I nie to, że domagamy się jakoś specjalnie sternika Lechii w tym gronie, bo zwycięzca […]
15.07.2020
Weszło Extra
15.07.2020

„O zwolnieniu z Arki dowiedziałem się z internetu”

– Zatrudniono mnie w kwietniu, Arka była w ciężkiej sytuacji. Szykowano ten klub do pierwszej ligi. Nie było załatwionego obozu, sparingpartnerów, bo wszyscy się bali, że będzie pierwsza liga. Jednak się utrzymaliśmy. Więc skoro wchodzi trener i utrzymuje zespół, to wypada mu dać trochę cierpliwości. Nawet jak początek sezonu był mało udany, ale trzeba było […]
15.07.2020
Weszło
15.07.2020

Karbownik, Jóźwiak czy Płacheta? Najlepsi młodzieżowcy sezonu 19/20

Najlepszy młodzieżowiec Ekstraklasy w sezonie 19/20. To właśnie jego wybieramy w tym rankingu. Michał Karbownik? Kamil Jóźwiak? Przemysław Płacheta? A może Jakub Moder? Zanim przejdziemy do rozstrzygnięć, musimy uderzyć się w pierś. Dostrzegaliśmy przed sezonem wiele wątpliwości i zagrożeń w związku z wprowadzeniem przepisu o młodzieżowcu. Ile z nich znalazło potwierdzenie w rzeczywistości? No… niewiele. […]
15.07.2020
Weszło
15.07.2020

Okręgówko, byłaś nam… naprawdę bliska. Kulisy meczu z Orłem Baniocha

Mimo odbycia w tygodniu aż trzech treningów, co w przypadku naszego klubu zdecydowanie nie jest normą, KTS Weszło nie zagra w przyszłym sezonie w lidze okręgowej. Finał wielotygodniowego zamieszania z układem spadków i awansów ostatecznie znalazł swoje miejsce na boisku, ale dla naszej drużyny, okazała się to niedźwiedzia przysługa. Stałe fragmenty gry, brak pomysłu w […]
15.07.2020