The Last Dance rozpęta lawinę sportowych dokumentów?

Kacper Marciniak

24 maja 2020, 22:58 • 3 min czytania

The Last Dance rozpęta lawinę sportowych dokumentów?

Serial o losach mistrzowskich Chicago Bulls oraz ich niezapomnianego lidera zrobił furorę na całym świecie. Obudził też tematy do dyskusji: czy Michael Jordan był tyranem i złym kolegą z drużyny? A może po prostu wyjątkowo mocno zależało mu na wygrywaniu? ESPN, odpowiedzialne za stworzenie koszykarskiego dokumentu, wyczuło pismo nosem i już planuje kolejną (i na pewno nie ostatnią) produkcję. Tym razem o karierze Toma Brady’ego, jednego z najsłynniejszych zawodników futbolu amerykańskiego – „Man in the Arena”.

Reklama

Niektórzy z was mogą nie kojarzyć tego człowieka, ale zapewniamy, że jego historia to nie najgorszy materiał pod książkę albo właśnie serial dokumentalny. Mówimy o sześciokrotnym mistrzu NFL, który jeszcze jako 23-latek uchodził za… nikogo specjalnego. Ledwo co udało mu się znaleźć zespół, został wybrany dopiero w szóstej rundzie draftu w 2000 roku.

Pierwszy sezon w barwach New England Patriots Brady przesiedział jeszcze na ławce, ale już w kolejnym groźnej kontuzji doznał podstawowy quarterback Drew Bledsoe. Młody zawodnik przedostał się do podstawowego składu, błyskawicznie wygrał swój pierwszy tytuł i już nigdy nie obracał się na boki. Od zera do bohatera, narodziny gwiazdy.

Reklama

Z drugiej strony w życiu i karierze sportowej Brady’ego brakuje pikanterii, czegoś, co wzbudzałoby naprawdę mieszane uczucia. To przykładny mąż i ojciec kilkorga dzieci, który zamienia się w znakomitego futbolistę i prawdziwego lidera, kiedy tylko zakłada kask i ochraniacze. Bryluje śnieżnobiałym uśmiechem i niestarzejącą się facjatą oraz prowadzi przykładny, zdrowy tryb życia. Jest po prostu za grzecznie, zbyt jednowymiarowo. Co prawda Brady spotykał się z krytyką, brał udział w kilku aferach, ale to i tak mało.

Może jednak producenci mają coś w zanadrzu? Dogadali się z Amerykaninem, aby ujawnił smaczki, które nigdy wcześniej nie ujrzały światła dziennego? Naprawdę by się przydało. Jasne, The Last Dance to w pewnym stopniu laurka. Nie pokazuje całego Michaela Jordana, łagodzi albo ukrywa niektóre wątki – ale podejście do sportu słynnego koszykarza oraz jego chęć wygrywania za wszelką cenę i tak wzbudzają kontrowersje. Dorzućmy jeszcze wątek Jerry’ego Krause’a, żale Scottiego Pippena oraz barwne życie Dennisa Rodmana i efekt końcowy jest jasny: trudno oderwać wzrok od ekranu.

To jednak tylko pewne zastrzeżenia, bo taki wybór tematu można zrozumieć. Brady to w Stanach absolutny gigant, który – mimo 42 latu na karku – wciąż jest czynnym sportowcem. Do tego niedawno po raz pierwszy w karierze zmienił klub, w przyszłym sezonie przywdzieje trykot Tampa Bay Buccaneers. Ma sześć tytułów mistrzowskich na koncie i dla wielu, znajduje się w Mount Rushmore amerykańskiego sportu (przykładowo, obok Jordana, Muhammada Alego i Babe’a Rutha). Serio, kawał kozaka. Po prostu niekoniecznie interesującego kozaka.

„Man in the Arena” będzie składać się z dziewięciu odcinków, premiera planowana jest na 2021 rok. Nie mamy wątpliwości, że nawet jeśli produkcja ESPN nie odniesie takiego sukcesu, jak The Last Dance, to i tak w kolejnych latach powstanie jeszcze wiele podobnych. Tworzone na wielką skalę, angażujące dziesiątki osób i nawiązujące do przeszłości dokumenty sportowe wydają się prawdziwą żyłką złota.

Serial o losach Toma Brady’ego być może również pojawi się na Netflixie, ale ze względu na dyscyplinę raczej nie zrobi w naszym kraju specjalnego szumu. Będziemy jednak kibicować, aby był jak najlepszy. Więcej historii w stylu The Last Dance? Bierzemy w ciemno, nawet jeśli nie będą aż tak dobre.

Fot. Newspix.pl

Kacper Marciniak

Na Weszło chętnie przedstawia postacie, które jeszcze nie są na topie, ale wkrótce będą. Lubi też przeprowadzać wywiady, byle ciekawe - i dla czytelnika, i dla niego. Nie chodzi spać przed północą jak Cristiano czy LeBron, ale wciąż utrzymuje, że jego zajawką jest zdrowy styl życia. Za dzieciaka grywał najpierw w piłkę, a potem w kosza. Nieco lepiej radził sobie w tej drugiej dyscyplinie, ale podobno i tak zawsze chciał być dziennikarzem. A jaką jest osobą? Momentami nawet zbyt energiczną.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

La Liga

Zdradził, co Barcelona zrobi z Lewandowskim. „W zasadzie nie”

Jakub Radomski
0
Zdradził, co Barcelona zrobi z Lewandowskim. „W zasadzie nie”
Reklama

Inne sporty

Inne sporty

Tekst czytelnika: 48 godzin na igrzyskach. Reportaż kibicowski

redakcja
12
Tekst czytelnika: 48 godzin na igrzyskach. Reportaż kibicowski
Inne sporty

Olimpijczycy spod samiuśkich Tater? Niekoniecznie!

AbsurDB
9
Olimpijczycy spod samiuśkich Tater? Niekoniecznie!
Reklama
Reklama