post Avatar

Opublikowane 21.05.2020 14:02 przez

redakcja

Piłka uwielbia wprowadzać w życie niemożliwe scenariusze. Tym razem znów sięgnęła na półkę z science fiction, bowiem Aritz Aduriz skończył karierę.

Aritz Aduriz, o którym przecież – nie oszukujmy się – powszechnie sądzono, że będzie grał zawsze. Bo przecież gra od zawsze. I jest jak wino. No dobrze, może w tym sezonie strzelił jedną bramkę, ale na pewno to tylko przejściowe problemy, szczyt formy szykuje po czterdziestce, albo nawet po pięćdziesiątce.

Klamka jednak zapadła. Athletic wracając do piłki po koronawirusie wróci bez Aduriza. My chylimy czoła przed Baskiem, bo powodów, za które ceniliśmy, a nawet – po prostu – lubiliśmy jego karierę, jest wiele.

***

Wszyscy wiedzą, że Zlatan nie byłby Zlatanem gdyby nie sztuki walki. To mu dało wyjątkową koordynację i zwinność, mimo przecież postawnej budowy.

Lubimy te historie, w których okazuje się, że za unikalnym pakietem umiejętności piłkarza stoi jakiś zupełnie inny sport. Aduriz też jest takim przykładem, choć tutaj naprawdę daleko odszedł od futbolu – jego rodzina, owszem, bardzo lubiła solidny wysiłek fizyczny, ale gustowali w sportach ciut bardziej ekstremalnych – surfing po falach wokół San Sebastian, wspinaczka górska, narty.

Aduriz był podobno narciarskim supertalentem, według These Football Times w bardzo młodym wieku startował w otwartych mistrzostwach Hiszpanii i to z sukcesami, a jednak postawił na futbol.

***

Lubimy te historie, gdy ktoś stawia na swoim.

Rodzice Aritza nie tylko woleli zupełnie inne dyscypliny sportu. Nie powiemy, że gardzili piłką nożną, ale na pewno należeli do tego nielicznego grona Hiszpanów, którzy zupełnie nie darzą jej emocjami (może nawet byli jedyni).

Aduriz musiał w zasadzie walczyć o to, by móc piłeczkę uprawiać – rodzice byli temu przeciwni. Kiedyś wspominał w jednym z wywiadów: „Musiałem przekonywać rodziców, żeby pozwolili mi grać w piłkę. Długo nalegali, bym poszedł raczej w surfing niż futbol”.

Ach wspomnienia, któż z nas nie pamięta, jak rodzice namawiali go do surfingu.

***

Lubimy te historie, gdy ktoś odpalony, skreślony, konsekwentnie podąża swoją drogą i na tym zyskuje.

Aritz Aduriz nie był żadnym supertalentem.

Zaczynał w Antiguoko, klubie filialnym Realu Sociedad.

Trafił zresztą na nieliche towarzystwo, bo grał z Artetą, Xabim Alonso czy Andonim Iraolą. To nieliche towarzystwo podsycało zainteresowanie zespołem, ale choć liczni skauci oglądali siłą rzeczy również jego mecze, tak w Adurizie potencjału nie widzieli.

Młody trafił tylko do trzecioligowej Aurrery.

Do Segunda B, czyli na poziom, na którym poważnie rozważa się oferty polskich klubów (tak, naciągamy, wiemy, że raczej nie wtedy).

***

Jest coś wyjątkowego w historii, gdy klub ma pod swoimi skrzydłami wielki talent, nie dostrzega go, a ten talent wyłuskuje jego największy rywal.

Wystarczyłoby jedno skinięcie, a Aritz Aduriz pojawiłby się w Realu Sociedad. Pochodzi przecież z San Sebastian. Grał w filialnym klubie.

A jednak to dwie bramki strzelone w barwach Aurrery rezerwom Athleticu Bilbao sprawiły, że trafił do Lezamy. W Realu Sociedad nie zagrał nigdy, finalnie w Bilbao został legendą otoczoną kultem przez trybuny – ot, przewrotny, złośliwy los. Ulubione danie futbolowych bogów.

***

Tak, mają swój urok historie, w których nikomu szerzej nieznany młody, wyciągnięty z trzeciej ligi, od razu robi dym.

Ale historia Aduriza inspiruje w inny sposób.

Taki, że różowo nie było. Że to nie był piękny sen, tylko orka.

Trafił do rezerw Bilbao jako dziewiętnastolatek, czyli w takim wieku niektórzy już pokazują się w pierwszym zespole. Ale mimo debiutu – pod Heynckesem, u boku Urzaiza czy Guerrero, a przeciw Barcy z Kluivertem, Saviolą i Mendietą – w pierwszym okresie ugrzęzł w drugiej drużynie.

Hiszpańska piłka pełna jest graczy, którzy owszem, są w dużym klubie, ale całe lata spędzają w drugim zespole. Aduriz mógł iść tą ścieżką. Zapracował jednak na wypożyczenia – Burgos w Segunda B, Valladolid w Segunda – i dwa i pół roku regularnego strzelania sprawiło, że zapracował na szansę.

***

Z perspektywy wiedzy o tym, co będzie działo się później, ma swoją intrygującą wymowę pierwszy etap kariery w Bilbao.

88 meczów, 22 bramki. Więcej niż solidnie. Wreszcie wydaje się, że kariera się spełnia.

A potem przychodzi konieczność odpalenia, bo trzeba zrobić miejsce Llorente. To częsty schemat w historii Aduriza: niby dobry, niby szanowany, ale szuka się lepszego albo ma jego rywala za większy talent. Zawsze musiał udowadniać co jest wart.

***

Jest pewna piękna ironia w tym, że Bilbao, wbrew kibicom, którzy stali już za Adurizem murem, sprzedało za pięć baniek snajpera do Mallorki, a potem miało problem z odzyskaniem kasy.

Aduriz na zesłaniu potwierdzał swoją jakość, będąc najlepszym strzelcem Mallorki, wywalczając z nią kwalifikację do pucharów, a samemu zapracowując na transfer do Valencii, z którą zagrał w Champions League. W Valencii, choć strzela swoje, musi wkrótce oglądać plecy Roberto Soldado – dla obu nie ma miejsca.

Konkurencja się zagęszcza. Inni są ważniejsi. Aduriz nie jest priorytetem. Może odejść.

***

Aduriz wraca do Bilbao latem 2012 roku – ma wtedy 31 lat. Podpisuje trzyletni kontrakt.

Można się spierać, jak wielka rola była dla niego przewidziana w tej układance. Ale na pewno ją przerósł. Nikt nie mógł się spodziewać, że najlepsze jeszcze przed nim, choć piłkarska metryka była przeciw niemu.

Aduriz od razu zaznaczał swoją obecność, stają się kluczową postacią, pokazując, jak potrafi odpłacić za zaufanie: w sezonie 12/13, kiedy Bilbao potrafiło okresowo stoczyć się na dno tabeli, był najlepszym strzelcem. Kto wie co zdarzyłoby się bez jego bramek. Kolejny sezon – tylko wiosną trzynaście trafień.

A przecież i to było przygrywką, bo w kolejnych dwóch sezonach sięgnął po Trofeo Zarra, wręczane najlepszemu hiszpańskiemu strzelcowi La Liga.

Aduriz w sezonie 15/16, czyli w sezonie dobijania do 35 roku życia, zagrał 55 meczów, strzelił 36 bramek. Podkreślimy: Aduriz w wieku 35 lat – dla piłkarza wiek emerytalny, staruszek w szatni – osiągnął szczyt formy. Niezwykła historia.

***

Uwielbiamy Aduriza za TEGO karnego. Panenki przy tym wymiękają.

 ***

Uwielbiamy go za TEGO WOLEJA a’la Igor Sypniewski.

A dlaczego a’la Igor Sypniewski? A proszę.

***

Uwielbiamy go za grę głową, bo zapis jego bramek strzelonych w ten sposób to gotowy materiał szkoleniowy dla wszystkich, którzy chcieliby nauczyć się tej niedocenianej sztuki. Uderzenie kierunkowe, nadanie piłce niezwykłej paraboli – umiał wszystko. A przecież nie był ani Carstenem Janckerem, ani Janem Kollerem – Aduriz ma 181 wzrostu.

***

Szanujemy go niezmiernie, bo ilu graczy wrzuciło cztery gole w dwumeczu z Barceloną?

***

Uwielbiamy też to, że napisał TAKĄ historię w momencie, gdy piłka hiszpańska bazowała na zupełnie innym stylu. Barca i jej tiki taka święciła triumfy, tą samą drogą chciała podążać kadra, a tu mamy oldskulową dziewiątkę, nie za szybką, ale świetnie grającą głową, umiejącą się zastawić, czy też – a jakże – grać tyłem do bramki.

***

Lubimy nawet karierę reprezentacyjną Aduriza, choć to tylko 13 meczów, dwie bramki.

Ale jest coś fajnego w tym, że debiutował jako 29-latek, dostając epizod w trzeciorzędnym meczu z Litwą, skazany by zostać hiszpańskim Pawłem Magdoniem czy Grzegorzem Piechną, a potem zaliczył w 2016 powrót do kadry i pojechał na Euro do Francji. Tak, nie odegrał tu wielkiej roli, ale wciąż – załapać się do reprezentacji w takim momencie, przy takiej konkurencji?

Dzięki bramce strzelonej Macedonii jest najstarszym strzelcem w historii La Roja.

***

Uwielbiamy, że gdy już przekroczył granicę 35 lat, tę umowną granicę, po której każdy rok wydarty na szczytach futbolu wydaje się czymś wyjątkowym, dalej strzelał jak najęty. Na pytanie, czy wciąż będzie dawał radę strzelać, odpowiedział choćby wrzuceniem pięciu bramek Genkowi.

Aduriz po swoim szczycie, na który wszedł tak późno, strzelił ponad pięćdziesiąt bramek. Tylko w sezonie 16/17 24 bramki, w sezonie 17/18 strzelił ich dwadzieścia. Tak, jako 37-latek wciąż regularnie dziurawił rywali na najwyższym poziomie.

Na liście najlepszych strzelców La Liga znajduje się na osiemnastym miejscu, przed choćby Ferencem Puskasem.

***

Lubimy go bardzo za ten dowód fair play: sędzia wskazuje jedenastkę za faul na Adurizie, sam Aduriz pokazuje arbitrowi, że karnego nie było. Zupełnie niedzisiejsze zachowanie.

***

Lubimy również bardzo jego ostatnią ligową bramkę. Początek tego sezonu, Aduriz melduje się w końcówce meczu z Barcą, przesądza o wyniku i to wspaniałymi nożycami. Czapki z głów.

***

Aritz Aduriz nic nie dostał za darmo. Na wszystko musiał ciężko zapracować, przebijając się z peryferiów piłki. Nigdy nie uchodząc za wielki talent. Aritz Aduriz częściej miał pod górkę niż górki. Aritz Aduriz wielokrotnie był skreślany. I specjalizował się w udowadnianiu niedowiarkom co jest wart.

Panie Adurizie, czapki z głów.

Fot. NewsPix

Opublikowane 21.05.2020 14:02 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 4
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
qdlaty81
qdlaty81

bardzo go lubiłem. za charakter
a chilena z Barceloną elegancka

Maciek
Maciek

świetny grajek… ale panowie, jak wrzucacie linki do YT to róbcie to z główą, połowa nie działa

trg
trg

Działają wszystkie. A to, że nie można ich oglądać poza YT, to już inna sprawa.

Boski Diego
Boski Diego

najbardziej go lubilem w Pro Evolution Soccer nawet w paru czesciach, bo na koniec pierwszego sezonu szedl na emeryture i wracal jako zajebisty 16-latek, i tez nie wybrzydzal w ofertach wiec do slabszej druzyny napastnik jak zloto

Weszło
25.11.2020

Atalanta odżyła i zdobyła Anfield. W grupie D jeszcze będzie ciekawie

– Czy nadal jesteście liderami? – pytały dziś włoskie media, a to pytanie adresowane było do magików z Bergamo. Papu Gomeza, Josipa Ilicicia czy Duvana Zapaty. Podstawy ku temu zdecydowanie były, bo w listopadzie La Dea nie wygrała żadnego meczu, remisując z beniaminkiem ze Spezii, czy przyjmując piątkę od Liverpoolu. Jak odpowiedzieli na to liderzy? Najlepiej, jak potrafili. Papu […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Liga Mistrzów głupoty

Bolesne, trzybramkowe oklepy od CSKA Moskwa, Ajaksu Amsterdam i PSG. Trochę mniej dotkliwe, ale jednak porażki z Juventusem, ponownie CSKA, Manchesterem City i Szachtarem Donieck. Do tego remis 3-3 z Legią Warszawa i trzy wygrane (z Legią, APOEL-em Nikozja i FC Brugge), ale tylko jedna, z Belgami, w ostatnim czasie. Ta wyliczanka to wyniki Realu […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

„Dziękuję. Za wszystko. Na zawsze”. Świat żegna Maradonę

Niestety. Rok 2020 nie zna granic, jest chory i tyle dobrego, że za miesiąc z okładem będzie już tylko przeszłością. Natomiast dzisiaj jeszcze trwa i zadał kolejny cios. Zabrał nam Diego Maradonę. Żegna go cały piłkarski świat. Neapol, w którym powiedzieć, że jest „uwielbiany”, to jak nie zabrać głosu. Jest tam bogiem. Nápoli. pic.twitter.com/V5MebJAJP1 — […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Legia w trybie ekonomicznym i kolejnej rundzie

Nieco podgrzewaliśmy dzisiaj atmosferę przed spotkaniem Widzewa z Legią w Pucharze Polski. Trochę sztucznie, wiadomo, mowa jednak o starciu dwóch ważnych w naszych realiach firm. No ale historia, nawet najpiękniejsza, na boisko nie wyjdzie, kilku podań nie wymieni, bramki również nie zdobędzie. To było bardzo typowe starcie lidera Ekstraklasy z pierwszoligowym średniakiem. Tak bardzo, że […]
25.11.2020
Blogi i felietony
25.11.2020

Diego Maradona – symbol futbolu, którego już nie ma

Odszedł Diego Armando Maradona. Symbol piłki, której już nie ma. Argentyńczyk jest prawdopodobnie najwybitniejszym przedstawicielem futbolu, który można nazwać romantycznym. Ale można i powiedzieć, że jest to futbol ze wszech miar słusznie miniony. *** Czas świetności Maradony naznaczony był absurdalnymi sędziowskimi pomyłkami. Dzisiaj spieramy się o to, czy arbitrzy odpowiedzialni za weryfikację wideo mają sygnalizować […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Kozacy i badziewiacy. Puchaczów dwóch. Ligowiec cieniem pucharowicza

Nadrabiamy zaległości. Wczoraj przedstawiliśmy wam jedenastki kozaków i badziewiaków dziesiątej kolejki Ekstraklasy, teraz pora cofnąć się o jedną serię gier – zanim wszystko, co się w niej wydarzyło, wypadnie nam z głowy. Selekcja co prawda jeszcze zamknięta nie jest, bo w grudniu spotkają się ze sobą Wisła Płock i Pogoń Szczecin, ale spokojnie – jeśli […]
25.11.2020
Inne sporty
25.11.2020

Zenon Plech nie żyje. Odeszła legenda polskiego żużla

Był jednym z najlepszych żużlowców swoich czasów. W Anglii – gdzie też startował – nadano mu przydomek „Super Zenon”. Dwukrotnie stawał na podium indywidualnych mistrzostw świata. W Polsce popularnością mogli się z nim równać jedynie najwięksi żużlowcy, do których sam przecież należał. Dziś, w wieku 67 lat, zmarł Zenon Plech. Żużlowiec z przypadku Niedaleko liceum, […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Życie Maradony było jazdą 240 km/h, gdy nie zna się drogi

Argentyńskie media podały, że 25 listopada 2020 roku zmarł Diego Maradona. Bóg futbolu. Geniusz. Z tej okazji przypominamy materiał, który zrobiliśmy o nim rok temu. Krzyszof Rot porozmawiał z Fernando Signorinim, który jako trener od przygotowania fizycznego pracował i mógł obserwować jak rośnie Diego Maradona, jakie problemy napotkał w szczytowym momencie swojej kariery i dlaczego […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Diego Armando Maradona nie żyje

Argentyńskie media poinformowały dziś, że „Boski Diego” zmarł nad ranem lokalnego czasu z powodu ataku serca. Dopiero co idol Neapolu wyszedł ze szpitala po udanej operacji usunięcia krwiaka z mózgu. Jego stan zdrowia nie był wybitny – zresztą, kiedy po zakończeniu kariery był – ale wydawało się, że najgorsze za nami. Niestety, jak się okazuje, […]
25.11.2020
Weszło Extra
25.11.2020

Brawa od Realu i wielka bójka, czyli Maradona w Barcelonie

Argentyński bóg futbolu w Barcelonie? Brzmi znajomo, zwłaszcza, kiedy wspomnimy o noszeniu dychy na plecach. Jeśli jednak pomyśleliście, że chodzi nam o Leo Messiego, to musimy was rozczarować. Sześciokrotny zdobywca Złotej Piłki miał swojego wielkiego prekursora w osobie Diego Maradony. Obydwu panów porównuje się ze sobą zdecydowanie zbyt często, przy czym równie często zapomina się, że […]
25.11.2020
Uncategorized
25.11.2020

Nowy Football Manager – xG, wzrost roli dyrektora sportowego i wpływ koronawirusa

Są tacy, którzy Football Managera ledwo liznęli. Włączyli, zagrali sezon ulubionym klubem, popatrzyli jak kuleczki ruszają się po zielonym boisku, ale jakoś nie wsiąknęli. Ale i są tacy, którzy przez FM-a zawalili studia, obudzeni o trzeciej w nocy są w stanie wyrecytować ich skład Botewu Płodiw z sezonu 2023/24 i pałają niewytłumaczalną sympatią do pewnego […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Mecz o rachunek. MKS Arłamów Ustrzyki Dolne kontra KTS Weszło

To nie będzie zwykły mecz, jak mawiał klasyk. To będzie meczycho. MKS Arłamów Ustrzyki Dolne kontra KTS Weszło. Stadion w Arłamowie, nowoczesna murawa, piękny kompleks, pierwsza klasa. Transmisja w WeszłoTV. Zaczynamy o 17.40 przedmeczowym studio pełnym analiz i genialnych wymian zdań. Potem już tylko mecz. Komentują, od 18:00, elitarni komentatorzy: Kamil Gapiński i Wojciech Kowalczyk. […]
25.11.2020
Blogi i felietony
25.11.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

W rankingach zaufania społecznego nikt nie zanotował takich spadków, atakowani są już właściwie ze wszystkich stron, tydzień po tygodniu identyczne zarzuty wobec nich formułowali przedstawiciele skrajnej prawicy i lewicy. Policjanci mają za sobą fantastyczny miesiąc, podczas którego przekonali się na własnej skórze, jakim tragicznym zaniechaniem było zrzucanie z automatu wszystkich skarg dotyczących ich działalności.  Nie […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Paździerz w I lidze. Pędziły “Słonie” po betonie, ale na Puszczy ich koniec

Istnieje spore prawdopodobieństwo, że ktoś wyrwał dzisiaj piłkarzy obu ekip sprzed telewizorów lub z ferii zimowych na stoku górskim. Byli ospali, bez polotu, może po porannym kacu. Biegać jakoś wybitnie się nie chciało, składnych akcji tyle, co kot napłakał, niedokładności cała masa. Ot, pierwszoligowy dżemik w środku tygodnia, istny antyfutbol. Drodzy państwo, tu nawet sędzia […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Piłkarze mówią: „piłka wymaga poświęceń”. Ale żaden by się nie zamienił

– Jak słucham piłkarzy mówiących, że piłka wymaga wiele poświęceń… gadanie takie. Wszyscy tak mówią. A żaden piłkarz by się nie zamienił na inne życie. Co poświęcasz? Wstajesz rano, idziesz na trzy godziny robić to, co kochasz? Wchodzisz do szatni, tam weseli ludzie, do tego dostajesz co miesiąc ładną sumkę? Zdecydowanie fajne życie. Na co […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Zarząd – trener 2:1. Szymon Grabowski zwolniony z Resovii

Niewiele rzeczy jest nas w stanie zaskoczyć w polskiej piłce, serio. Ale trener, który w ciągu dwóch miesięcy zdołał zostać zwolniony dwa razy z jednego klubu? No, to pewien ewenement. Przywykliśmy do tego, że we Włoszech szefowie klubów potrafią w szalony sposób zwalniać i przywracać szkoleniowca do pracy nawet kilka razy w sezonie. Tyle że […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Nie muszę tolerować wszystkiego, co się mówi na mój temat

– Nie traktuje się nas, trenerów, poważnie. I może niektórzy nie uwierzą, ale my, trenerzy, też jesteśmy ludźmi. Mamy swoje emocje. Do mnie, i każdego z moich kolegów, każdy anonim w sieci może strzelić. Ja nie muszę tolerować wszystkiego, co się mówi na mój temat. Nie będę milczał, jak ktoś mi coś wmawia. Proszę sobie […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Adam Buksa znowu strzela, New England bliżej medalu MLS

Wstajesz rano i widzisz Polaka w półfinale jednej z konferencji MLS – całkiem przyjemne uczucie. Choć akurat w tym sezonie mieliśmy pewność, że przynajmniej jednego z naszych zawodników na tym etapie sezonu zobaczymy. W ćwierćfinale konferencji naprzeciw siebie stanęli bowiem Kacper Przybyłko i Adam Buksa. Rezultat tego pojedynku? Jednogłośnie, choć niespodziewane zwycięstwo Buksy, który przyłożył […]
25.11.2020