post Avatar

Opublikowane 21.05.2020 16:17 przez

Kacper Marciniak

Ikona, idol, inspiracja. Znalazłoby się jeszcze wiele określeń, nie tylko zaczynających się na „i”. Mówimy w końcu o człowieku, dzięki któremu – cytując Włodzimierza Szaranowicza – żyliśmy życiem zastępczym. Nie kto inny, a Adam Małysz był gościem Kanału Sportowego. Spisaliśmy dla was najciekawsze wątki z jego rozmowy z Tomaszem Smokowskim oraz widzami.

Czy podczas kariery zawodniczej cały czas chodził głodny? – Nie ukrywam, że bywałem głodny. Regularnie zapisywałem: co jadłem, ile jadłem, jak dużo kalorii. Miałem obliczone, że mogę w ciągu dnia maksymalnie przyjąć ich 1500. Biorąc pod uwagę, że cały czas trenowałem – to bardzo mało. Miałem jednak pewność, że waga nie pójdzie w górę. Głód więc mi towarzyszył, ale nie prowadziło to do anoreksji albo wyniszczenia organizmu. Przyzwyczaiłem się do takich realiów i przychodziło mi to w miarę łatwo. Bywały momenty, kiedy mogłem sobie pozwolić na więcej – na przykład podczas świąt. Ale po tym przychodziły dwa dni biegania, żeby wrócić do odpowiedniej wagi.

O swoim stylu skakania i falowaniu nart w powietrzu: – Tych ruchów w powietrzu tak naprawdę być nie powinno. Im bardziej stabilna sylwetka, tym lepsze noty się dostaje. To był poniekąd mój znak rozpoznawczy. Brał się z tego, że zawsze miałem problem z lewą stopą. Próbowałem od lat z producentami butów dogadać się, żeby stworzyli mi takie, które ten mankament wyeliminują. Sprawa była taka, że w powietrzu musiałem tę nartę cały czas podciągać – z tego brało się falowanie. Z drugiej strony, kiedy byłem w formie, nie miało to znaczenia. Czy trzymanie nart sztywno przez cały lot wydłużałoby odległość moich skoków? Nie jest to powiedziane. Istnieją różne style: niektórzy zawodnicy są bardzo położeni na nartach, drudzy mają głowę daleko od nich, jeszcze inni mają mniej kontrolowany lot. Trudno więc powiedzieć, czy skoki byłyby dalsze. Na pewno poprawie uległyby noty za styl.

Czy zdarzyło mu się, żeby ktoś w Polsce go nie poznał? W jakim inny kraju jest popularny? – Nie do końca. Zdarzało się jednak, że niektórzy ludzie podchodzili niepewni i pytali: czy pan to Adam Małysz? Jeśli były to pojedyncze osoby, to się przyznawałem. Ale w przypadku grup – kiedy zdjęcia zajęłyby mi ponad godzinę – często odpowiadałem: „nie, jestem tylko bardzo podobny, każdy mi to mówi”. Ciekawą sytuację miałem w tym roku w Rumunii. Byłem zszokowany, że będąc na emeryturze zawodniczej od niemal dziesięciu lat, jestem tam aż tak popularny. Ludzie zaczepiali mnie w sklepie, na ulicy, wszyscy wiedzieli, jak się nazywam. Chcieli robić zdjęcia, mówili, że są moimi fanami… Byłem po prostu w szoku!

O rządach Waltera Hofera: – Wykonał potężną robotę dla skoków narciarskich. Za jego kadencji udało się zrobić tyle rzeczy i w takim stopniu wypromować tę dyscyplinę, że jego następcy  ciężko będzie mu dorównać, a nawet utrzymać ten poziom. Walter to była ikona – mimo tego, że nie zawsze zgadzałem się z jego decyzjami. Warto dodać, że on nie odchodzi w stu procentach na emeryturę, bo w życiu FIS dalej będzie uczestniczył. I to jest tylko dobre dla tego sportu.

Czy myślał o powrocie do skoków? – Wybawił mnie od tego sport motorowy. Podszedłem do niego bardzo profesjonalnie i chciałem odnosić sukcesy. Jako sportowiec z krwi i kości, wiedziałem, że będzie trudno rozpocząć przygodę w nowej dyscyplinie. Ale pod kątem skoków bardzo mi to pomogło – nie myślałem: „a może bym wrócił, może za wcześnie skończyłem?”. Co też ważne, do zakończenia kariery przygotowywałem się dwa lata, więc byłem na ten etap gotowy. Ale wiem doskonale, jak bywało z innymi zawodnikami: kończyli, a potem zmieniali zdanie. Uważam, że rok przerwy – niezwiązany oczywiście z kontuzją – to maks. Jeśli przez tyle czasu się nie trenuje, to nie da rady wrócić do starego, wysokiego poziomu. Dodam, że po skończeniu kariery musiałem się trochę zdystansować od skoków. Robiłem to 27 lat i miałem już tego dosyć. Kochałem ten sport, ale byłem nim zmęczony. Treningi, diety, przygotowania. Psychika odgrywa tu kluczową rolę. Miewałem momenty, że coś mnie męczyło i nie mogłem sobie z tym poradzić.

O tym, czy od jego czasów zainteresowanie skokami spadło: – Popularność może nie jest mniejsza, ale możemy mówić o pewnym problemie. Zima w ostatnich latach nie jest dla nas przychylna. Konkursy są często przekładane i odwoływane. Do tego przeliczniki, które wprowadzono, sprawiły, że wiele osób przestało rozumieć przebieg zawodów. Dlatego też się zniechęcają. Ale z drugiej strony, kiedy nasi zawodnicy zaczynają wygrywać, to zainteresowanie błyskawicznie wzrasta. To jest po prostu patriotyzm, każdy chce się utożsamiać z polskimi zawodnikami i ich sukcesami. My, jako naród, tego potrzebujemy. I bardzo mocno dopingujemy sportowców. Myślę, że nie ma drugiego takiego kraju, gdzie jedna dyscyplina jest tak wspierana. Nie mówię o piłce nożnej, bo tam to już niemal fanatyzm.

O tym, którego trenera ceni najbardziej: – Każdy z nich coś wniósł i pomógł mi na innym etapie kariery. Nie mogę więc powiedzieć, że jeden był gorszy, a drugi lepszy. Na pewno bardzo cenię Hannu Lepistoe. On naprawdę oddał tej dyscyplinie swoje życie. Do dziś mam z nim bardzo dobry kontakt, dzwonimy do siebie, był też zresztą komentatorem skoków w Eurosporcie. Stefan Horngacher, Mika Kojonkoski – to trener z ich półki. Szkoleniowiec o wielkiej klasie i potężnej wiedzy. Potrafił wziąć jakieś elementy treningu ze starych czasów i przenieść je na współczesne skakanie, połączyć te dwa światy. Był zawsze otwarty. Nie bał się dyskutowania z zawodnikami. Miał swoje mocne zdanie, ale kiedy się z nim porozmawiało i dało dobre argumenty, to potrafił na nie przystać.

Ze współpracy, z którym trenerem mógł wyciągnąć więcej – Heinzem Kuttinem czy Łukaszem Kruczkiem? – Zarówno Kuttin, jak i Kruczek trafili na okres mojej gorszej formy. W przypadku Łukasza występował też ten element, że byliśmy kolegami. Natomiast ja potrzebowałem podejścia, jakie dostałem u Hannu Lepistoe. Było uderzenie pięścią w stół i komenda: „Adam, masz to w ten sposób zrobić”. Łukasz za to zawsze pytał mnie o zdanie. Co myślę? Jak to czuję? A ja wtedy nic nie czułem. Chciałem po prostu lepiej skakać, ale nie byłem w stanie. Na szczęście moja forma wyglądała na tyle dobrze, że nie wypadłem z tej trzydziestki, jak to miało miejsce u Martina Schmitta. W przypadku kryzysu i tak do tej dwudziestki, czasem dziesiątki się łapałem. Wciąż jednak ciężko było się w tamtych czasach pozbierać.

Czy potencjał skoczków z roczników 1993-1996 został zmarnowany? – To nie jest prosta sprawa. Do 21. roku życia juniorzy cały czas rosną, rozwija się ich układ kostny. Przykład Klemensa Murańki – on między czternastym a osiemnastym rokiem życia bardzo urósł. Wszystkie parametry mu się pozmieniały. Widzimy, jak mniejsi skoczkowie – mojego pokroju – mają poniekąd łatwiej, bo nie przeżyli dużego skoku wzrostu. U wyższych zawodników wszystko może zaś ulec takiemu przetasowaniu, że oni się już po tym nie pozbierają. Mimo tego, że są utalentowani, to w wieku seniorskim nie potrafią skakać na wysokim poziomie. Po drodze mogą wystąpić też inne rzeczy, jak kontuzje, czy nieprawidłowe prowadzenie przez trenerów – choć w naszym wypadku, to na pewno nie miało miejsca.

O zakończeniu kariery przez Jana Ziobro i Dominika Kastelika: – Janek Ziobro to był bardzo trudny zawodnik. Miał talent, tego nikt mu nie odbierze, tylko zawsze rodziły się z nim problemy. Wychodził z założenia, że pewne rzeczy mu się należą, a trenerzy nie mogli na to pozwolić. I tu narodził się konflikt, który był nie do rozwiązania. Próbowaliśmy doprowadzić do pojednania: podajemy sobie ręce, zapominamy o wszystkim i rozpoczynamy nowy rozdział. I tak było przez tydzień, dwa tygodnie, a potem się rozsypywało. Jako Polski Związek Narciarski nie mogliśmy nic więcej zrobić.

Jeśli chodzi o Kastelika – bardzo duży talent, ale myślę, że go to wszystko trochę przerosło. Pewne rzeczy, które robił, były bardzo szkodliwe, nie tylko dla niego, ale i całej grupy. Myślę, że sobie to uświadomił, ale ilekroć wyciągało się do niego rękę i mu pomagało, to złe rzeczy szybko wracały. Wręcz nie szło się z nim dogadać. Został w pewnym momencie odsunięty od kadry, ale wciąż miał szansę, żeby dalej trenować. Niestety się po prostu poddał. Próbowano mu pomagać, ale nie był w stanie wrócić.

Czy wciąż byłby w stanie wejść na rozbieg i oddać skok? – Aktualnie? Nie. Musiałbym się do tego przygotować. Rok, dwa po zakończeniu kariery pewnie taka próba byłaby możliwa z miejsca. A teraz, mimo tego że mięśnie zapamiętały pewne elementy, to waga jest kompletnie inna. Musiałbym też zmienić styl w porównaniu do tego, jak skakałem kiedyś. Myślę, że byłoby to niemożliwe. Natomiast, co do Andy’ego Goldbergera, którego możemy zobaczyć na Turnieju Czterech Skoczni – on nigdy nie przestał skakać. Pracuje jako komentator w ORFie [austriackiej stacji telewizyjnej – przyp. red.], a w kontrakcie ma zapisane, że podczas dużych imprez będzie przedskoczkiem. Nie jest więc aktywnym zawodnikiem, ale cały czas trochę trenuje, więc dla niego oddanie skoku to bułka z masłem.

O najlepszym skoku w karierze: – Żadnego nie uważam za idealny, ale to przypadłość każdego zawodnika, który osiąga sukcesy i chce się cały czas rozwijać. Natomiast jeden z ważniejszych dla mnie skoków miał miejsce w Planicy w 2007 roku. Jeszcze na poprzednich zawodach w Oslo ledwo się uratowałem przed poważnym upadkiem. I myślałem tylko o tym, żeby nie popełnić tego samego błędu. Szczególnie, że na mamucie to już nie są przelewki, mogłoby się to skończyć zupełnie inaczej. W głowie miałem jedno: w ogóle nie skacz stylem V. Leć pierwsze skoki klasykiem, przekonaj się, że wszystko jest w porządku i dopiero potem atakuj. Dodatkowo wiedziałem, że cały czas mogę zdobyć Kryształową Kulę. Ale to, że skoncentrowałem się na jednej próbie, bardzo mi pomogło. Po tym skoku złapałem dużą pewność siebie i zrobiłem hattricka. Wygrałem trzy konkursy w Planicy i cały Puchar Świata.

Fot. 400mm.pl

Opublikowane 21.05.2020 16:17 przez

Kacper Marciniak

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 8
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Roman ze Zjeboryja
Roman ze Zjeboryja

Pogratulujmy Romanowi ze Złotoryja rozpierdolenia dobrze zapowiadającego się programu. Sorry, ale Stanowski i Borek to najlepsi prowadzący Hejt Parku. Mam gdzieś tajskie historie Borka, nie interesuje mnie jego życie prywatne. Na ten moment interesuje mnie wyłącznie fakt, że nie widzę go w programie przez jednego zjeba z Wykopu, który w swoim jednokomórkowym móżdżku zrobił rachunek zysków i strat i wyszło mu, że krótkotrwała beczka (iks de) jest warta tego, by jeden z najlepszych dziennikarzy w kraju przestał robić nam dobry content w programie. Mam nadzieję, amebo umysłowa, że jesteś z siebie dumny.

Pan Jaweł Drugi
Pan Jaweł Drugi

Z jednej strony na pewno szkoda bo jako moderator dobrze mu szło, z drugiej skoro Borek nie ma dystansu do siebie to jak może prowadzić taki program? Wyciąganie krzywych historii u innych spoko, a gdy ktoś wbił mu szpilę to obrażamy się i zabieramy swoje zabawki z piaskownicy?

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin

To jest tak jakby naukę jazdy samochodem prowadził niewidomy. Też jestem zdania, że jak ktoś ma poczucie humoru tylko w jedną stronę (śmiejemy się z kogoś a nie ze mnie), to nie nadaje się do prowadzenia takiego programu, a Roman ze Złotoryi trafił w punkt z tym telefonem i dziwi mnie, że ktoś twierdzi inaczej.

Paweł
Paweł

Stano powiedział, że Borek nie występuje w hp bo podpisał spory kontrakt reklamowy z konkurencyjną marką (konkurencyjną wobec sponsora KS)

Ekstraklasa
Ekstraklasa

A czego ty czepiasz się?
Smoku nieźle sobie poradził, a Małysz dość szczegółowymi i konkretnymi odpowiedziami, których przyjemnie słuchało się pozytywnie zaskoczył.

Astrid Jensen
Astrid Jensen

Małysz o W.H. „Wykonał potężną robotę dla skoków narciarskich. Za jego kadencji udało się zrobić tyle rzeczy i w takim stopniu wypromować tę dyscyplinę”. A fakty są takie, że za jego kadencji zdechły skoki we Francji, Włoszech, w Finlandii czy Szwecji, a zdychają w Szwajcarii, Rosji oraz w Czechach. Nie najlepiej jeśli chodzi o popularność mają się już nawet w Norwegii (prędzej czy później ten kraj pójdzie drogą swoich skandynawskich poprzedników). W.H. zamknął skoki na parę krajów, nic nie zrobił by poziom tego sportu rósł/utrzymywał się w poszczególnych krajach, dbał wyłącznie o transmisje telewizyjne, a na koniec tak skomplikował ten sport, że już nawet najwięksi fani zaczynają się wk…iać widząc, że to coraz mniej skoki narciarskie, a coraz bardziej zabawa w zliczanie punkcików, gdzie coraz mniejsze znaczenie ma sama długość skoków. Dochodzą do tego jeszcze zabawy z belkami. Na początku zawodów ustawia się rozbieg wysoko tylko w tym celu, by słabi zawodnicy sobie dalej skoczyli, co tym zawodnikom finalnie nic nie daje, a w konsekwencji prowadzi to do tego, że zawodnik z 30 miejsca skacze nieraz prawie tyle samo co zwycięzca. Osoby słabo zorientowane w tym sporcie nie wiedzą o co chodzi i nie widzą sensu tej dyscypliny. W ten sposób nie pozyskuje się nowych kibiców, a traci dotychczasowych. Najlepszym komentarzem do tego, co dzieje się w tym sporcie, będzie komentarz mojej babci wypowiedziany podczas jednej z transmisji z tego sezonu: „A do dupy się ten sport zrobi”. Po czym wyłączyła tv. Niebawem tylko My w Polsce będziemy się tym podniecać, i to tylko dlatego, że w innych zimowych dyscyplinach się nie liczymy

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin

Będziemy się podniecać dopóki będą sukcesy. Na razie od 20 lat są – Małysz, potem Stoch a czasem nawet kto inny. Jak się te sukcesy skończą to przy obecnej formule koniunktura na skoki się drastycznie skurczy w naszym kraju.

Bartek
Bartek

Ja właśnie dlatego nie oglądam współczesnych skoków, poza może T4S i IO… A oglądaliśmy w domu zawsze, znacznie wyprzedzając epokę Małyszomanii, ten sport już mnie tak nie kręci właśnie przez to. Do tego kiedyś rozbieg był tak ustawiony, że w punkt K trafiali dobrzy zawodnicy , a np na 120 odległości ok 130 m i nieco większe osiągali tylko najlepsi, a teraz jak widzę jak po 120-125 skaczą ludzie którzy nie wchodzą do drugiej serii, jak po 130-135 goście którzy są pod koniec 2 i na początku 3 dziesiątki to się odechciewa.

Natomiast że skoki gdzieś zdechły jeśli idzie o kraje to winić należy federacje, do tego akurat Włochy, Francja i Szwecja to bardzo kiepskie przykłady gdzie poza wyjątkami nigdy nie było wiele naprawdę dobrych (nie mówiąc o wybitnych) zawodników. Upadek Finlandii najbardziej może zaskakiwać, ale tam właśnie związek krajowy mocno się do tego przyczynił, to kraj który był potęgą od zawsze i nagle upadł. Podobnie jednak był kryzys w Norwegii, gdzie w erze przed Kojonkoskim mieli wielki problem z zajęciem lokat w 10 i to przez kilka lat. Szwajcaria też nigdy potęga wielką nie była, był czas że ich najlepszym skoczkiem był Freiholz, później wystrzelili nagle Amman (zwłaszcza On) z Kuettelem ale to tak jak u nas nagle furorę zrobił Adam, tylko że u nas to przyniosło popularność, kasę i szkolenia, a tam widocznie nie. Czesi byli potęga skoków, zwłaszcza lata 80-90 później po wielu latach posuchy Janda doskoczył do czołówki, ale to nigdy nie był sport u nich w czołówce – tam nr 1 to hokej od zawsze , 2 piłka nożna i to się nie zmieni, inne sporty są dodatkiem i mają jakąś popularność gdy ktoś ma wyniki więc w sumie to standard – ktoś w Polsce interesuje się mocniej biathlonem i biegami gdy od lat nie ma już Sikory i Kowalczyk? To właśnie taki poziom jak tam, gdy ktoś jest mocny to oglądają jak się kończy to mają to v prdeli 😉

Więc głupoty pieprzysz odnośnie zamknięcia tego przez Hofera, na to wpływa wiele czynników, w tym fakt, że w takim sporcie są relatywnie małe pieniądze i jak ktoś ma smykałkę do uprawiania sportu często woli być przeciętnym pilkarzykiem za dobrą kasę niż najlepszym skoczkiem, gdzie wymagania dotyczące diety, reżimu są o wiele większe a pieniądze o wiele mniejsze 🙂

Weszło
07.08.2020

15 pytań przed powrotem Ligi Mistrzów

11 marca 2020 roku. Tego dnia odbyły się ostatnie spotkania Ligi Mistrzów w sezonie 2019/20, które udało się rozegrać zanim świat, nie tylko ten futbolowy, gwałtownie wyhamował i przystanął na pewien czas. Tak wiele wydarzyło się od tamtego dnia, że mamy poczucie, jakbyśmy mówili o naprawdę mocno zamierzchłej przeszłości. No ale nadszedł wreszcie właściwy moment, […]
07.08.2020
Weszło
07.08.2020

Quiz piłkarski. Czy pamiętasz finalistów Champions League?

Wraca Liga Mistrzów, uznaliśmy więc, że po krótkiej nieobecności na stronie wrócić mogą też nasze quizy. Na dzień dobry zadanie, które dla zajaranych piłką wymagające raczej nie będzie, ale nie zdziwimy się też, jeśli komuś pamięć spłata figla. Chodzi o wskazanie wszystkich drużyn, które choć raz zagrały w finale najważniejszych klubowych rozgrywek na Starym Kontynencie […]
07.08.2020
Weszło
07.08.2020

Olympiakos z pretensjami do Marciniaka. Czy słusznie?

Miękki karny, anulowany gol, kontrowersje przy innych sytuacjach w szesnastce. Dość gorący wieczór zaliczył Szymon Marciniak, który sędziował mecz Wolverhampton z Olympiakosem. I raczej Pireus może sobie odpuścić w kontekście wyjazdów wczasowych, bo za klasykiem tamtejsi kibice dziś mają na ustach: „Marciniak, przestań mi Olympiakos prześladować”. Pytanie: czy słusznie? OFSAJD NIEZGODY Najpierw kwestia anulowanej bramki. […]
07.08.2020
Weszło
07.08.2020

KONKURS! Wygraj bilety na Ligę Mistrzów w Multikinie

Wraca Liga Mistrzów. I to w momencie, kiedy zazwyczaj emocje w piłce sponsorują sparingi i nowy zawodnik na testach w Wiśle Płock. Czeka nas piłkarski maraton z najlepszymi zwieńczony turniejem w Portugalii. Czy Polacy odegrają w nim główne role? Czy Barca uratuje sezon, czy PSG wreszcie zagra o pełną stawkę? A może zakasują faworytów czarne […]
07.08.2020
Weszło
07.08.2020

Legia chce „lepszego Luquinhasa”, Lech daje milion euro za Sykorę

– Richard poprzedni sezon spędził na wypożyczeniu w portugalskiej Tondeli. Zagrał bardzo dobrze, był pozytywną niespodzianką, bo wcześniej w Portugalii nikt o nim nie słyszał. Pomógł drużynie utrzymać się w lidze i wrócił do Internacionalu Porto Alegre, brazylijskiego klubu, z którym ma kontrakt do grudnia 2021 r. Internacional nie wiąże z nim przyszłości i stąd […]
07.08.2020
Weszło Extra
07.08.2020

Nie ma co strugać piłkarza. Ostatnio byłem ligowym dżemikiem 

Spadek z Koroną Kielce i zjazd formy do – jak sam przyznaje – poziomu ligowego dżemiku. To nie był udany sezon dla Jakuba Żubrowskiego. Piłkarza, który – mamy takie wrażenie – jak mało kto potrzebował zmiany otoczenia.  Dziś przygotowuje się do sezonu jako zawodnik Zagłębia. Ale z Kubą porozmawialiśmy raczej o minionych latach, zwłaszcza, że było […]
07.08.2020
Bukmacherka
07.08.2020

Wielki Kurs na Ligę Mistrzów w eWinner! Wygrana City za 10.00!

Tego jeszcze nie było! Kurs 10.00 na wygraną Manchesteru City z Realem Madryt – to oferta legalnego bukmachera eWinner. Oferta, która mocno kusi, żeby z niej skorzystać. Ale żeby to zrobić, trzeba się pośpieszyć. Zasady są proste – najszybsi będą mogli z niej skorzystać i nieźle się wzbogacić na wygranej „Obywateli”. Sprawdźcie szczegóły tej promocji! […]
07.08.2020
Weszło
06.08.2020

Monchi w Sevilli sto razy mocniejszy od Monchiego w Romie

Gdy tylko los skojarzył Sevillę z Romą, podtekst był jasny: Monchi. Legendarny dyrektor sportowy Sevilli, którego doskonałe decyzje na rynku transferowym doprowadziły ten klub do pięciu triumfów w Pucharze UEFA i Lidze Europy. Dyrektor, który zapracował na zaufanie szefów Romy i dyrektor, który swoją rzymską misję totalnie położył. Gdy nie wyszło w Serie A, wrócił […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

HEJT PARK W DOBRYM SKŁADZIE | Michał Pol i Wiktor Malinowski | LIVE od 21

W kolejnej odsłonie „Hejt Parku w Dobrym Składzie” gościem Michała Pola będzie Wiktor Malinowski! Były szczypiornista VIVE Kielce odnalazł się przy… pokerowym stole, gdzie zarabia okrągłe sumki. Specjalnie dla nas opowie o kulisach świata wielkiej – dosłownie – gry. Macie pytania? Śmiało, dzwońcie: 22 219 50 31. Partnerem programu jest browar Okocim. 
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Mówicie, że za drogie bilety? Pan Nitot ma to w dupie!

Gregoire Nitot – fajny gość? No chyba nie do końca. Miała być francuska gracja, a wyszła cebulacka gburowatość. Pan Nitot na zarzut kibiców „bilety są za drogie” odpowiada  prosto – „mam to w dupie”. Wyobraźcie sobie, że zostajecie właścicielem klubu, który jest w ruinie. Gra w lidze, która nie przystaje do firmy z taką historią. […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Bruliński (Lechia): „Zadziałaliśmy na tyle odpowiedzialnie, na ile potrafiliśmy”

– Pewnie można było to wszystko rozwiązać inaczej, ale zadajmy sobie dzisiaj pytanie, kiedy ostatnio mieliśmy robione testy? Sprawdziłem – 15 czerwca. Zawodnik, u którego stwierdzono koronawirusa nie ma nawet podwyższonej temperatury. Nie wiemy tak naprawdę, co się od 15 czerwca działo w naszym zespole – stwierdził Arkadiusz Bruliński, dyrektor Biura Komunikacji i Marketingu oraz […]
06.08.2020
Blogi i felietony
06.08.2020

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Warta Poznań nie będzie grać u siebie. A nawet jakby grała u siebie, nie wprowadziłaby do Ekstraklasy polskiej odpowiedzi na La Bombonerę. Nie ma dziesiątek tysięcy fanatycznych kibiców. Warta Poznań nie wprowadzi też w ekstraklasowy krwioobieg milionów euro. Nie stoi za nią żaden hipernowoczesny kombinat IT, żadne unikalne know-how. Ich marka nie przykuje do telewizorów […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Handzlik: Idąc do Legii popełniłem błąd. Potem nawet myślałem, żeby rzucić piłkę

Pięć lat – tyle musiał czekać Konrad Handzlik na to, żeby powiększyć swój dorobek występów w Ekstraklasie. Kiedy przechodził z Wisły Kraków do Legii Warszawa, wokół jego osoby było dużo szumu. Za dużo, bo sam przyznaje, że wcale mu to nie pomogło. Ostatecznie do ligi trafił nie dzięki temu, że przebił się przy Łazienkowskiej, a […]
06.08.2020
Bukmacherka
06.08.2020

Juventus doczłapie się do ćwierćfinału?

Juventus – Olympique Lyon. To jeden z najbardziej zagadkowych meczów 1/8 finału Ligi Mistrzów. „Stara Dama” w teorii powinna awansować do ćwierćfinału, ale w praktyce absolutnie nic nie jest przesądzone. FORMA LYONU JEST NIEWIADOMĄ W pierwszym meczu, który odbył się we Francji, Lyon wygrał 1:0. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył Lucas Tousart. Ten wynik szokował, […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Czterech piłkarzy, na których radzimy zwrócić dziś szczególną uwagę

Przed nami kolejny czteropak w Lidze Europy i – uwaga, nie ironizujemy – cztery fajne pozycje do oglądania. Najbardziej efektowna zapowiedź wieczoru skupiłaby się na ligach. Mamy starcie przedstawiciela La Liga z zespołem Serie A, mamy reprezentanta Premier League, mamy drużynę z Bundesligi. Tak, potem mina rzednie, gdy pod hasłem”Anglicy” zamiast Chelsea kryje się Wolverhampton, […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Kolejny głośny powrót do Ekstraklasy. Kucharczyk w Pogoni Szczecin

Wrócił Sobota, wrócił Boruc, teraz wraca Michał Kucharczyk, który zasili Pogoń Szczecin. Trzeba przyznać, że nieźle kręci się to okno transferowe jak do tej pory, postaci, których jesteśmy arcyciekawi w nowych barwach, jest już więcej niż kilka, a przecież okienko trochę jeszcze potrwa. PRZYCHODZI NIE Z ŁAWKI, A Z BOISKA Kucharczyk Rosji nie pozamiatał, w […]
06.08.2020
Weszło Extra
06.08.2020

„Żyłem, umarłem i znów ożyłem”. Ståle Solbakken, czyli trener niezniszczalny

13 marca 2001 roku Ståle Solbakken, wówczas 33-letni piłkarz FC Kopenhagi, jak co dzień wybrał się na trening. Nie mógł wiedzieć, że zajęcia opuści… martwy. Tak się przynajmniej wydawało klubowemu lekarzowi, który przeprowadził rozpaczliwą akcję ratunkową, udzielając nieprzytomnemu zawodnikowi pierwszej pomocy. – Jego serce przestało bić – przyznał potem doktor. Aż trudno uwierzyć, że mówił […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Kamil Wilczek podpalił Danię. Legenda Brondby zagra dla FC Kopenhagi

Luis Figo w Hiszpanii. Ashley Cole w Anglii. Zlatan Ibrahimović we Włoszech. Kasper Hamalainen w Polsce. W różnych krajach pojęcie „piłkarskiego zdrajcy” ma inny przykład, ale tę samą definicję. Gościa, który przechodzi do odwiecznego rywala. Zdaniem kibica – dla kasy. Zdaniem samego zainteresowanego poniekąd pewnie też, ale wiadomo – ilu ludzi, tyle powodów. W każdym […]
06.08.2020