post Avatar

Opublikowane 21.05.2020 16:17 przez

Kacper Marciniak

Ikona, idol, inspiracja. Znalazłoby się jeszcze wiele określeń, nie tylko zaczynających się na „i”. Mówimy w końcu o człowieku, dzięki któremu – cytując Włodzimierza Szaranowicza – żyliśmy życiem zastępczym. Nie kto inny, a Adam Małysz był gościem Kanału Sportowego. Spisaliśmy dla was najciekawsze wątki z jego rozmowy z Tomaszem Smokowskim oraz widzami.

Czy podczas kariery zawodniczej cały czas chodził głodny? – Nie ukrywam, że bywałem głodny. Regularnie zapisywałem: co jadłem, ile jadłem, jak dużo kalorii. Miałem obliczone, że mogę w ciągu dnia maksymalnie przyjąć ich 1500. Biorąc pod uwagę, że cały czas trenowałem – to bardzo mało. Miałem jednak pewność, że waga nie pójdzie w górę. Głód więc mi towarzyszył, ale nie prowadziło to do anoreksji albo wyniszczenia organizmu. Przyzwyczaiłem się do takich realiów i przychodziło mi to w miarę łatwo. Bywały momenty, kiedy mogłem sobie pozwolić na więcej – na przykład podczas świąt. Ale po tym przychodziły dwa dni biegania, żeby wrócić do odpowiedniej wagi.

O swoim stylu skakania i falowaniu nart w powietrzu: – Tych ruchów w powietrzu tak naprawdę być nie powinno. Im bardziej stabilna sylwetka, tym lepsze noty się dostaje. To był poniekąd mój znak rozpoznawczy. Brał się z tego, że zawsze miałem problem z lewą stopą. Próbowałem od lat z producentami butów dogadać się, żeby stworzyli mi takie, które ten mankament wyeliminują. Sprawa była taka, że w powietrzu musiałem tę nartę cały czas podciągać – z tego brało się falowanie. Z drugiej strony, kiedy byłem w formie, nie miało to znaczenia. Czy trzymanie nart sztywno przez cały lot wydłużałoby odległość moich skoków? Nie jest to powiedziane. Istnieją różne style: niektórzy zawodnicy są bardzo położeni na nartach, drudzy mają głowę daleko od nich, jeszcze inni mają mniej kontrolowany lot. Trudno więc powiedzieć, czy skoki byłyby dalsze. Na pewno poprawie uległyby noty za styl.

Czy zdarzyło mu się, żeby ktoś w Polsce go nie poznał? W jakim inny kraju jest popularny? – Nie do końca. Zdarzało się jednak, że niektórzy ludzie podchodzili niepewni i pytali: czy pan to Adam Małysz? Jeśli były to pojedyncze osoby, to się przyznawałem. Ale w przypadku grup – kiedy zdjęcia zajęłyby mi ponad godzinę – często odpowiadałem: „nie, jestem tylko bardzo podobny, każdy mi to mówi”. Ciekawą sytuację miałem w tym roku w Rumunii. Byłem zszokowany, że będąc na emeryturze zawodniczej od niemal dziesięciu lat, jestem tam aż tak popularny. Ludzie zaczepiali mnie w sklepie, na ulicy, wszyscy wiedzieli, jak się nazywam. Chcieli robić zdjęcia, mówili, że są moimi fanami… Byłem po prostu w szoku!

O rządach Waltera Hofera: – Wykonał potężną robotę dla skoków narciarskich. Za jego kadencji udało się zrobić tyle rzeczy i w takim stopniu wypromować tę dyscyplinę, że jego następcy  ciężko będzie mu dorównać, a nawet utrzymać ten poziom. Walter to była ikona – mimo tego, że nie zawsze zgadzałem się z jego decyzjami. Warto dodać, że on nie odchodzi w stu procentach na emeryturę, bo w życiu FIS dalej będzie uczestniczył. I to jest tylko dobre dla tego sportu.

Czy myślał o powrocie do skoków? – Wybawił mnie od tego sport motorowy. Podszedłem do niego bardzo profesjonalnie i chciałem odnosić sukcesy. Jako sportowiec z krwi i kości, wiedziałem, że będzie trudno rozpocząć przygodę w nowej dyscyplinie. Ale pod kątem skoków bardzo mi to pomogło – nie myślałem: „a może bym wrócił, może za wcześnie skończyłem?”. Co też ważne, do zakończenia kariery przygotowywałem się dwa lata, więc byłem na ten etap gotowy. Ale wiem doskonale, jak bywało z innymi zawodnikami: kończyli, a potem zmieniali zdanie. Uważam, że rok przerwy – niezwiązany oczywiście z kontuzją – to maks. Jeśli przez tyle czasu się nie trenuje, to nie da rady wrócić do starego, wysokiego poziomu. Dodam, że po skończeniu kariery musiałem się trochę zdystansować od skoków. Robiłem to 27 lat i miałem już tego dosyć. Kochałem ten sport, ale byłem nim zmęczony. Treningi, diety, przygotowania. Psychika odgrywa tu kluczową rolę. Miewałem momenty, że coś mnie męczyło i nie mogłem sobie z tym poradzić.

O tym, czy od jego czasów zainteresowanie skokami spadło: – Popularność może nie jest mniejsza, ale możemy mówić o pewnym problemie. Zima w ostatnich latach nie jest dla nas przychylna. Konkursy są często przekładane i odwoływane. Do tego przeliczniki, które wprowadzono, sprawiły, że wiele osób przestało rozumieć przebieg zawodów. Dlatego też się zniechęcają. Ale z drugiej strony, kiedy nasi zawodnicy zaczynają wygrywać, to zainteresowanie błyskawicznie wzrasta. To jest po prostu patriotyzm, każdy chce się utożsamiać z polskimi zawodnikami i ich sukcesami. My, jako naród, tego potrzebujemy. I bardzo mocno dopingujemy sportowców. Myślę, że nie ma drugiego takiego kraju, gdzie jedna dyscyplina jest tak wspierana. Nie mówię o piłce nożnej, bo tam to już niemal fanatyzm.

O tym, którego trenera ceni najbardziej: – Każdy z nich coś wniósł i pomógł mi na innym etapie kariery. Nie mogę więc powiedzieć, że jeden był gorszy, a drugi lepszy. Na pewno bardzo cenię Hannu Lepistoe. On naprawdę oddał tej dyscyplinie swoje życie. Do dziś mam z nim bardzo dobry kontakt, dzwonimy do siebie, był też zresztą komentatorem skoków w Eurosporcie. Stefan Horngacher, Mika Kojonkoski – to trener z ich półki. Szkoleniowiec o wielkiej klasie i potężnej wiedzy. Potrafił wziąć jakieś elementy treningu ze starych czasów i przenieść je na współczesne skakanie, połączyć te dwa światy. Był zawsze otwarty. Nie bał się dyskutowania z zawodnikami. Miał swoje mocne zdanie, ale kiedy się z nim porozmawiało i dało dobre argumenty, to potrafił na nie przystać.

Ze współpracy, z którym trenerem mógł wyciągnąć więcej – Heinzem Kuttinem czy Łukaszem Kruczkiem? – Zarówno Kuttin, jak i Kruczek trafili na okres mojej gorszej formy. W przypadku Łukasza występował też ten element, że byliśmy kolegami. Natomiast ja potrzebowałem podejścia, jakie dostałem u Hannu Lepistoe. Było uderzenie pięścią w stół i komenda: „Adam, masz to w ten sposób zrobić”. Łukasz za to zawsze pytał mnie o zdanie. Co myślę? Jak to czuję? A ja wtedy nic nie czułem. Chciałem po prostu lepiej skakać, ale nie byłem w stanie. Na szczęście moja forma wyglądała na tyle dobrze, że nie wypadłem z tej trzydziestki, jak to miało miejsce u Martina Schmitta. W przypadku kryzysu i tak do tej dwudziestki, czasem dziesiątki się łapałem. Wciąż jednak ciężko było się w tamtych czasach pozbierać.

Czy potencjał skoczków z roczników 1993-1996 został zmarnowany? – To nie jest prosta sprawa. Do 21. roku życia juniorzy cały czas rosną, rozwija się ich układ kostny. Przykład Klemensa Murańki – on między czternastym a osiemnastym rokiem życia bardzo urósł. Wszystkie parametry mu się pozmieniały. Widzimy, jak mniejsi skoczkowie – mojego pokroju – mają poniekąd łatwiej, bo nie przeżyli dużego skoku wzrostu. U wyższych zawodników wszystko może zaś ulec takiemu przetasowaniu, że oni się już po tym nie pozbierają. Mimo tego, że są utalentowani, to w wieku seniorskim nie potrafią skakać na wysokim poziomie. Po drodze mogą wystąpić też inne rzeczy, jak kontuzje, czy nieprawidłowe prowadzenie przez trenerów – choć w naszym wypadku, to na pewno nie miało miejsca.

O zakończeniu kariery przez Jana Ziobro i Dominika Kastelika: – Janek Ziobro to był bardzo trudny zawodnik. Miał talent, tego nikt mu nie odbierze, tylko zawsze rodziły się z nim problemy. Wychodził z założenia, że pewne rzeczy mu się należą, a trenerzy nie mogli na to pozwolić. I tu narodził się konflikt, który był nie do rozwiązania. Próbowaliśmy doprowadzić do pojednania: podajemy sobie ręce, zapominamy o wszystkim i rozpoczynamy nowy rozdział. I tak było przez tydzień, dwa tygodnie, a potem się rozsypywało. Jako Polski Związek Narciarski nie mogliśmy nic więcej zrobić.

Jeśli chodzi o Kastelika – bardzo duży talent, ale myślę, że go to wszystko trochę przerosło. Pewne rzeczy, które robił, były bardzo szkodliwe, nie tylko dla niego, ale i całej grupy. Myślę, że sobie to uświadomił, ale ilekroć wyciągało się do niego rękę i mu pomagało, to złe rzeczy szybko wracały. Wręcz nie szło się z nim dogadać. Został w pewnym momencie odsunięty od kadry, ale wciąż miał szansę, żeby dalej trenować. Niestety się po prostu poddał. Próbowano mu pomagać, ale nie był w stanie wrócić.

Czy wciąż byłby w stanie wejść na rozbieg i oddać skok? – Aktualnie? Nie. Musiałbym się do tego przygotować. Rok, dwa po zakończeniu kariery pewnie taka próba byłaby możliwa z miejsca. A teraz, mimo tego że mięśnie zapamiętały pewne elementy, to waga jest kompletnie inna. Musiałbym też zmienić styl w porównaniu do tego, jak skakałem kiedyś. Myślę, że byłoby to niemożliwe. Natomiast, co do Andy’ego Goldbergera, którego możemy zobaczyć na Turnieju Czterech Skoczni – on nigdy nie przestał skakać. Pracuje jako komentator w ORFie [austriackiej stacji telewizyjnej – przyp. red.], a w kontrakcie ma zapisane, że podczas dużych imprez będzie przedskoczkiem. Nie jest więc aktywnym zawodnikiem, ale cały czas trochę trenuje, więc dla niego oddanie skoku to bułka z masłem.

O najlepszym skoku w karierze: – Żadnego nie uważam za idealny, ale to przypadłość każdego zawodnika, który osiąga sukcesy i chce się cały czas rozwijać. Natomiast jeden z ważniejszych dla mnie skoków miał miejsce w Planicy w 2007 roku. Jeszcze na poprzednich zawodach w Oslo ledwo się uratowałem przed poważnym upadkiem. I myślałem tylko o tym, żeby nie popełnić tego samego błędu. Szczególnie, że na mamucie to już nie są przelewki, mogłoby się to skończyć zupełnie inaczej. W głowie miałem jedno: w ogóle nie skacz stylem V. Leć pierwsze skoki klasykiem, przekonaj się, że wszystko jest w porządku i dopiero potem atakuj. Dodatkowo wiedziałem, że cały czas mogę zdobyć Kryształową Kulę. Ale to, że skoncentrowałem się na jednej próbie, bardzo mi pomogło. Po tym skoku złapałem dużą pewność siebie i zrobiłem hattricka. Wygrałem trzy konkursy w Planicy i cały Puchar Świata.

Fot. 400mm.pl

Opublikowane 21.05.2020 16:17 przez

Kacper Marciniak

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 8
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Roman ze Zjeboryja
Roman ze Zjeboryja

Pogratulujmy Romanowi ze Złotoryja rozpierdolenia dobrze zapowiadającego się programu. Sorry, ale Stanowski i Borek to najlepsi prowadzący Hejt Parku. Mam gdzieś tajskie historie Borka, nie interesuje mnie jego życie prywatne. Na ten moment interesuje mnie wyłącznie fakt, że nie widzę go w programie przez jednego zjeba z Wykopu, który w swoim jednokomórkowym móżdżku zrobił rachunek zysków i strat i wyszło mu, że krótkotrwała beczka (iks de) jest warta tego, by jeden z najlepszych dziennikarzy w kraju przestał robić nam dobry content w programie. Mam nadzieję, amebo umysłowa, że jesteś z siebie dumny.

Pan Jaweł Drugi
Pan Jaweł Drugi

Z jednej strony na pewno szkoda bo jako moderator dobrze mu szło, z drugiej skoro Borek nie ma dystansu do siebie to jak może prowadzić taki program? Wyciąganie krzywych historii u innych spoko, a gdy ktoś wbił mu szpilę to obrażamy się i zabieramy swoje zabawki z piaskownicy?

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin

To jest tak jakby naukę jazdy samochodem prowadził niewidomy. Też jestem zdania, że jak ktoś ma poczucie humoru tylko w jedną stronę (śmiejemy się z kogoś a nie ze mnie), to nie nadaje się do prowadzenia takiego programu, a Roman ze Złotoryi trafił w punkt z tym telefonem i dziwi mnie, że ktoś twierdzi inaczej.

Paweł
Paweł

Stano powiedział, że Borek nie występuje w hp bo podpisał spory kontrakt reklamowy z konkurencyjną marką (konkurencyjną wobec sponsora KS)

Ekstraklasa
Ekstraklasa

A czego ty czepiasz się?
Smoku nieźle sobie poradził, a Małysz dość szczegółowymi i konkretnymi odpowiedziami, których przyjemnie słuchało się pozytywnie zaskoczył.

Astrid Jensen
Astrid Jensen

Małysz o W.H. „Wykonał potężną robotę dla skoków narciarskich. Za jego kadencji udało się zrobić tyle rzeczy i w takim stopniu wypromować tę dyscyplinę”. A fakty są takie, że za jego kadencji zdechły skoki we Francji, Włoszech, w Finlandii czy Szwecji, a zdychają w Szwajcarii, Rosji oraz w Czechach. Nie najlepiej jeśli chodzi o popularność mają się już nawet w Norwegii (prędzej czy później ten kraj pójdzie drogą swoich skandynawskich poprzedników). W.H. zamknął skoki na parę krajów, nic nie zrobił by poziom tego sportu rósł/utrzymywał się w poszczególnych krajach, dbał wyłącznie o transmisje telewizyjne, a na koniec tak skomplikował ten sport, że już nawet najwięksi fani zaczynają się wk…iać widząc, że to coraz mniej skoki narciarskie, a coraz bardziej zabawa w zliczanie punkcików, gdzie coraz mniejsze znaczenie ma sama długość skoków. Dochodzą do tego jeszcze zabawy z belkami. Na początku zawodów ustawia się rozbieg wysoko tylko w tym celu, by słabi zawodnicy sobie dalej skoczyli, co tym zawodnikom finalnie nic nie daje, a w konsekwencji prowadzi to do tego, że zawodnik z 30 miejsca skacze nieraz prawie tyle samo co zwycięzca. Osoby słabo zorientowane w tym sporcie nie wiedzą o co chodzi i nie widzą sensu tej dyscypliny. W ten sposób nie pozyskuje się nowych kibiców, a traci dotychczasowych. Najlepszym komentarzem do tego, co dzieje się w tym sporcie, będzie komentarz mojej babci wypowiedziany podczas jednej z transmisji z tego sezonu: „A do dupy się ten sport zrobi”. Po czym wyłączyła tv. Niebawem tylko My w Polsce będziemy się tym podniecać, i to tylko dlatego, że w innych zimowych dyscyplinach się nie liczymy

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin

Będziemy się podniecać dopóki będą sukcesy. Na razie od 20 lat są – Małysz, potem Stoch a czasem nawet kto inny. Jak się te sukcesy skończą to przy obecnej formule koniunktura na skoki się drastycznie skurczy w naszym kraju.

Bartek
Bartek

Ja właśnie dlatego nie oglądam współczesnych skoków, poza może T4S i IO… A oglądaliśmy w domu zawsze, znacznie wyprzedzając epokę Małyszomanii, ten sport już mnie tak nie kręci właśnie przez to. Do tego kiedyś rozbieg był tak ustawiony, że w punkt K trafiali dobrzy zawodnicy , a np na 120 odległości ok 130 m i nieco większe osiągali tylko najlepsi, a teraz jak widzę jak po 120-125 skaczą ludzie którzy nie wchodzą do drugiej serii, jak po 130-135 goście którzy są pod koniec 2 i na początku 3 dziesiątki to się odechciewa.

Natomiast że skoki gdzieś zdechły jeśli idzie o kraje to winić należy federacje, do tego akurat Włochy, Francja i Szwecja to bardzo kiepskie przykłady gdzie poza wyjątkami nigdy nie było wiele naprawdę dobrych (nie mówiąc o wybitnych) zawodników. Upadek Finlandii najbardziej może zaskakiwać, ale tam właśnie związek krajowy mocno się do tego przyczynił, to kraj który był potęgą od zawsze i nagle upadł. Podobnie jednak był kryzys w Norwegii, gdzie w erze przed Kojonkoskim mieli wielki problem z zajęciem lokat w 10 i to przez kilka lat. Szwajcaria też nigdy potęga wielką nie była, był czas że ich najlepszym skoczkiem był Freiholz, później wystrzelili nagle Amman (zwłaszcza On) z Kuettelem ale to tak jak u nas nagle furorę zrobił Adam, tylko że u nas to przyniosło popularność, kasę i szkolenia, a tam widocznie nie. Czesi byli potęga skoków, zwłaszcza lata 80-90 później po wielu latach posuchy Janda doskoczył do czołówki, ale to nigdy nie był sport u nich w czołówce – tam nr 1 to hokej od zawsze , 2 piłka nożna i to się nie zmieni, inne sporty są dodatkiem i mają jakąś popularność gdy ktoś ma wyniki więc w sumie to standard – ktoś w Polsce interesuje się mocniej biathlonem i biegami gdy od lat nie ma już Sikory i Kowalczyk? To właśnie taki poziom jak tam, gdy ktoś jest mocny to oglądają jak się kończy to mają to v prdeli 😉

Więc głupoty pieprzysz odnośnie zamknięcia tego przez Hofera, na to wpływa wiele czynników, w tym fakt, że w takim sporcie są relatywnie małe pieniądze i jak ktoś ma smykałkę do uprawiania sportu często woli być przeciętnym pilkarzykiem za dobrą kasę niż najlepszym skoczkiem, gdzie wymagania dotyczące diety, reżimu są o wiele większe a pieniądze o wiele mniejsze 🙂

Weszło
25.05.2020

Wyścig o powrót kibiców trwa. Pribram wpuści część karnetowiczów

Gdy to się wszystko zaczęło, mówimy o tej cholernej pandemii, na temat wielu rzeczy można było spekulować. Pesymiści wieszczyli koniec piłki na cały rok, optymiści (a bardziej – realiści) tak sceptycznych poglądów nie przedstawiali, natomiast obie te grupy spotykały się często w jednej opinii: kibice na stadiony długo nie wrócą. Wygląda jednak na to, że […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Co z karnetami, jeśli mecze odbędą się bez publiczności? Piast i Jaga wyznaczają kierunek

Każda sekunda, każda minuta, każda godzina, każdy dzień zbliżają nas do powrotu PKO Bank Polski Ekstraklasy. Niby można się śmiać, że najbardziej cieszą się masochiści, ale nie będziemy tacy okrutni, nie teraz, nie w takich czasach. Zbyt jesteśmy wyposzczeni brakiem krajowej piłki. Inna sprawa, że nie wiemy, jak się będzie ten nasz rodzimy futbol odbierać […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Ranking TOP 100 – cała setka w jednym miejscu!

Wiedzieliśmy, że kiedyś przyjdzie nam odpowiedzieć na te trudne pytania. Górnik Zabrze lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, czy jednak Wielki Widzew Smolarka i Bońka? Legia Warszawa Kazimierza Deyny czy jednak ekipa, która w latach dziewięćdziesiątych osiągała na europejskiej arenie wyniki, których długo nikt już raczej w Polsce nie przebije? Szombierki Bytom, sensacyjny mistrz z 1980 roku, […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Chrzanowski: Pordenone mnie zaskoczyło, ale bardzo chciałem wrócić do Włoch

Adam Chrzanowski ma dopiero 21 lat, a już szykuje się do drugiego zagranicznego wyjazdu w karierze. Mimo że w Ekstraklasie nie ma pokaźnego dorobku, uwagę na niego zwróciło walczące o Serie A Pordenone. Obrońca zapracował sobie na to grą w młodzieżówce Fiorentiny. W rozmowie z nami Chrzanowski wspomina pobyt we Florencji i to, czego się […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

50 odcieni tęsknoty za Ekstraklasą. Czego nam najbardziej brakowało?

Cieszymy się, że możemy to napisać: to już ten tydzień, żaden następny, nie musimy już odliczać, patrzyć tępo w kalendarze i pocieszać się Bundesligą. Nasza ułomna, ale jednak piłka, wraca. Jutro rozsiądziemy się wygodnie w fotelach i obejrzymy starcie Miedzi z Legią. Pierwsze od ponad dwóch miesięcy. Jakkolwiek zagrają – będzie pięknie. W każdym razie […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Romanczuk: Dwa miesiące temu miałbym wątpliwości, teraz głód jest taki, że grałbym i na piachu

– Dwa miesiące temu pewnie powiedziałbym, że trochę się boję grać, jeśli ktoś nie ma negatywnego wyniku testu.. Teraz jestem jednak już tak głodny piłki, że mogę grać na piachu, w lesie, z testami czy bez – mówi w rozmowie z Weszło FM Taras Romanczuk z Jagiellonii Białystok. O pandemicznych warunkach, powrocie do ligi, transferze […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Wirus uzdrowił Kotwicę? Zmierzch finansowego eldorado w Kołobrzegu

Koronawirus zatrzymał nie tylko futbol, ale i gospodarkę, co niesie za sobą wiele zmian w polskiej piłce. O tym, jak ma się sytuacja finansowa naszych klubów pisaliśmy w ostatnich tygodniach wielokrotnie. Rozmawialiśmy z zespołami od Ekstraklasy po ligi okręgowe i temat ograniczonych możliwości finansowych powracał jak bumerang. W niektórych przypadkach oznaczało to, że biedni będą […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Dzisiaj łatwo cieszyć się z Piątka siedzącego na ławce, ale zalecałbym cierpliwość

Lubimy historie o wzlotach, ale jeszcze bardziej lubimy historie o upadkach. Przyjemnie ogląda się uroczystość odsłonięcia pomnika, ale dużo efektowniej wygląda jego burzenie. Dlatego nie dziwi mnie to, że wokół Krzysztofa Piątka narasta atmosfera, którą można skwitować jednym „to gwiazdka jednego sezonu, już się skończył”. Bo przecież oglądanie z ławki Ibrahimovicia zamienił na oglądanie z […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Kolejny pozytywny sygnał: piłka z kibicami w Szwajcarii od lipca?

Od kiedy Zbigniew Boniek rzucił pomysł grania Ekstraklasy z 999 kibicami, z jeszcze większą uwagą śledzimy, jakie koncepcje powrotu widzów na trybuny obierają inne kraje. Nie oszukujmy się – piłka sama w sobie ma swoją niezaprzeczalną wartość, ale mecze bez kibiców ogląda się… No, sami wiecie – cisza, te wszystkie górnolotne hasła polskiej myśli trenerskiej […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Stokowiec: „Najbardziej się boję o fizyczność zawodników”

– Ja się najbardziej boję o fizyczność. Piłka nożna to jednak bieganie. Co innego przez siedem tygodni biegać po prostej, gdzie w futbolu jest zmienność, złożoność tego ruchu. Skok, zwrot, start. Zupełnie inna historia. Dzisiejszy monitoring daje nam dobry obraz tego wszystkiego. Dawniej, jeszcze za moich czasów – a nie jestem jeszcze aż tak wiekowy […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

„Zieliński to najlepszy rozgrywający w Europie. Milik? Ważniejsze pozostanie Mertensa”

W poniedziałkowej prasie m.in. Robert Lewandowski zbliżający się do rekordu, rozmowa z Ivicą Vrdoljakiem o Legii i rynku transferowym, Łukasz Załuska wspomina czasy w Warszawie, Bożydar Iwanow o powrocie I ligi w kontekście transmisji w Polsacie Sport i Diego Maradona junior oceniający Polaków z Napoli.  PRZEGLĄD SPORTOWY Robert Lewandowski jest coraz bliżej wyrównania własnego rekordu […]
25.05.2020
Bukmacherka
25.05.2020

Oskubaliśmy bukmacherów w niedzielę – kolejne trafione typy!

Niedziele mogą być przyjemne. Zwłaszcza jeśli obstawiacie spotkania ligi niemieckiej razem z naszymi typerami z działu bukmacherskiego. We wczorajszych meczach udało nam się przedłużyć dobrą passę i zakończyć weekend na dużym plusie. Takie weekendy to my lubimy! W sobotę trafiliśmy cztery typy, z których każdy kręcił się – lub przekraczał – wokół kursu 2.00. A […]
25.05.2020
Weszło Extra
25.05.2020

Wrogów nie przekonam, a przyjaciół przekonywać nie muszę

Czy jest arogantem? Skąd decyzja o rozpoczęciu pisania książki i czy będzie to literatura piękna? Dlaczego od decyzji o odebraniu kapitańskiej opaski Januszowi Golowi trudniejsze dla niego były zwolnienia pracowników w Cracovii? Czego spodziewać się po zbliżającym się oknie transferowym? Czy zmienił pogląd na toporny styl Cracovii? Jak wygląda jego plan na budowanie silnej drużyny […]
25.05.2020
Inne sporty
24.05.2020

The Last Dance rozpęta lawinę sportowych dokumentów?

Serial o losach mistrzowskich Chicago Bulls oraz ich niezapomnianego lidera zrobił furorę na całym świecie. Obudził też tematy do dyskusji: czy Michael Jordan był tyranem i złym kolegą z drużyny? A może po prostu wyjątkowo mocno zależało mu na wygrywaniu? ESPN, odpowiedzialne za stworzenie koszykarskiego dokumentu, wyczuło pismo nosem i już planuje kolejną (i na […]
24.05.2020
Niemcy
24.05.2020

Warto było czekać do końca!

Nieprawdopodobnie wolno rozkręcał się ten mecz, tak naprawdę gdyby ktoś włączył telewizor mniej więcej po godzinie gry, poza bramką Fortuny wiele by nie stracił. Ale gdy już się rozhuśtali… Obroniony rzut karny. Chwilę później gol na 2:0. Rosnąca desperacja gospodarzy, którzy próbowali nawet uderzeń nożycami i przewrotkami. Aż w końcu piorunująca końcówka, w której w […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Liga Minus – Misterium Chotomowskie

To już ostatni taki odcinek Ligi Minus. Wraca Ekstraklasa, więc choć quizowe odcinki całkowicie nie znikają, to nie będą już tak regularne. Ale nic, cieszmy się, póki możemy to przeżywać. Co zobaczyliśmy tym razem? Żenującą anegdotę Wojtka Pieli o Jacku Krzynówku. Kapitalną anegdotę Wojtka Pieli o telefonie do Jerzego Engela. Pawła Brożka, który za długo […]
24.05.2020
Niemcy
24.05.2020

Szkoła pięknej gry według Lipska

To był spektakl godny teatru broadwayowskiego. Oczywiście, przy pełnych trybunach oglądałoby się to pewnie jeszcze przyjemniej, ale nie będziemy narzekać, bo piłkarze RB Lipsk zagrali tak widowiskowo, tak nowocześnie, tak ofensywnie, że jedyną właściwą reakcją było wygodne rozsądzenie się w fotelu i delektowanie się ich kunsztem. I choć jednostronne mecze, a ten był wyjątkowo jednostronny, […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Schalke null Gelsenkirchen

Fatalnie, po prostu fatalnie prezentuje się od pewnego czasu Schalke Gelsenkirchen. Już pal licho, że od dziewięciu meczów nie wygrali. Już pal licho, że po pandemicznej pauzie najpierw Borussia ogoliła ich 4:0, a dziś ośmieszył Augsburg, wywożąc ze stadionu rywala trzy punkty i trzy zdobyte bramki. To Schalke jest po prostu przeraźliwie słabe piłkarsko, posiada […]
24.05.2020