post
Michał Kołkowski

Opublikowane 17.05.2020 09:43 przez

Michał Kołkowski

Kontynuujemy zabawę – czas na kolejną piętnastkę piłkarzy, którzy jednym spektakularnym golem, występem czy też genialną postawą na wielkim turnieju zyskali taką sławę, że właściwie cała reszta ich kariery mogłaby nie istnieć, a oni i tak byliby wspominani po wsze czasy. Odświeżamy tutaj sylwetki zawodników, których można podzielić zasadniczo na dwie grupy. Jedni to klasyczni one-hit wonders. Błysnęli raz i tyle ich widziano. Inni natomiast mają za sobą wiele lat naprawdę solidnej gry, lecz pojedynczym wyczynem udało im się na moment przeskoczyć z poziomu “solidnego” na “wybitny”, a co za tym idzie: zyskać piłkarską nieśmiertelność.

Pierwszą część tego zestawienia znajdziecie TUTAJ (KLIK).

***

OLEG SALENKO
(28.06.1994; Rosja 6:1 Kamerun)

Chyba jedna z najbardziej oczywistych kandydatur.

Pisaliśmy na Weszło: “Mundial w Stanach Zjednoczonych dla reprezentacji Rosji zaczął się od porażki z Brazylią. Oleg Salenko w tym meczu był tylko rezerwowym. Na boisku pojawił się dopiero w drugiej połowie, ale swoją postawą nieco rozruszał ofensywne poczynania Sbornej. Kolejne spotkanie, ze Szwecją, zaczął w podstawowym składzie i już w czwartej minucie wyprowadził swój zespół na prowadzenie, skutecznie wykonując rzut karny. Rosjanie z boiska zeszli jednak pokonani i przed ostatnim meczem mieli wyłącznie teoretyczne szanse na wyjście z grupy. Z Kamerunem mieli zagrać głównie o honor, za ratowanie którego wziął się właśnie Salenko.

Napastnik Sbornej od pierwszego gwizdka sędziego wprost kipiał energią. Biegał do każdej piłki, angażował się w obronę i napędzał każdy atak. Hattricka skompletował jeszcze przed przerwą. W drugiej połowie ani trochę nie spuścił z tonu. Między 72 a 75 minutą dołożył dwie kolejne bramki, ustanawiając tym samym rekord Mistrzostw Świata. Cztery trafienia w jednym meczu potrafili zanotować Just Fontaine, Eusebio, Wilimowski i Emilio Butrageno. Pięciu, ani przed, ani po 1994 roku, nie strzelił nikt”.

– Pomogło mi to, że graliśmy właśnie z Kamerunem. To była wtedy dobra drużyna, ale zespoły z Afryki w dość szalony sposób podchodziły wówczas do kwestii taktycznych – przyznał napastnik rosyjskiej drużyny.

– Przed mundialem grupa naszych biznesmenów ufundowała pięć nagród dla piłkarzy. Najlepszy strzelec, najlepszy zawodnik, nagroda dla strzelca pierwszego gola i tak dalej. Za każdą płacili 10 tys. dolarów. Kiedy zakończyliśmy udział w turnieju, okazało się, że wygrałem wszystkie. Pieniędzy nigdy jednak nie dostałem. Nie wiem, co się stało z całym tym funduszem – zastanawiał się Salenko. – Po latach chciałem sprzedać Złoty But, ale dobrze, że ostatecznie do tego nie doszło. Może oddam nagrodę do muzeum, żeby młodzież mogła przypomnieć sobie dawnego bohatera.

Jego kariera to oczywiście nie tylko eksplozja strzelecka z Kamerunem. Salenko solidnie spisywał się w barwach Dynama Kijów i CD Logrones, reprezentował też barwy Valencii FC i Glasgow Rangers. Pełni swego potencjału jednak nie wykorzystał, dlatego już zawsze będzie kojarzony niemal wyłącznie z mundialowym rekordem.

“Na przeszkodzie do większych osiągnięć stanęły dwa poważne czynniki – kontuzje i alkohol. Urazy ciągnęły się za nim od czasów gry w Valencii, a zdrowie kompletnie zrujnowała mu kontuzja kolana, z którą zmagał się trzykrotnie. W 1996 roku, gdy bronił barw Istanbulsporu, przeszedł w Turcji fatalną w skutkach operację, podczas której chirurg uszkodził mu jeden z nerwów. Pełnej sprawności w nodze nigdy już nie odzyskał, co znacząco przełożyło się na jego dyspozycję i skończyło stopniowym zjazdem.

Historia jego alkoholowej przygody jest jeszcze dłuższa. Słabość do promili kosztowała Salenkę chociażby miejsce w olimpijskiej reprezentacji ZSRR. W 1990 roku został z niej wyrzucony po tym, jak sztab szkoleniowy przyłapał go na wypiciu kilku butelek piwa. Z tego samego powodu Walery Łobanowski nie wziął Salenki na mundial w 1990 roku, choć wcześniej poświęcał mu mnóstwo czasu na treningach indywidualnych. – Salenkę znałem jeszcze z czasów Dynama, zaczynał tam, gdy grałem w Szachtarze. Mówię: dobra, nie jestem piwoszem, ale wypiję z nim do towarzystwa. Oleg lubił jednak trunkowo wchodzić w górę. Po piwie winko, potem whisky, potem wódka. Ja zdrowie mam, więc wytrzymałem bez problemu, ale nie miałem z takiej posiadówki przyjemności. Oleg wziął potem jakąś Ukrainkę z burdelu, zapłacił za dwa tygodnie z góry i ona mieszkała z nim – opowiadał Siergiej Szypowski, który dzielił z Salenkę szatnię Pogoni Szczecin”. Jak nietrudno się domyślić, Salenko polskiej ligi nie podbił.

HENRIK LARSEN
(22.06.1992; Dania 2:2 (karne 5:4) Holandia)

Osiągnięcia Henrika Larsena? Trzy razy zatriumfował w Pucharze Danii, raz został również mistrzem kraju. Sporo udanych sezonów spędził w barwach Lyngby Boldklub i FC Kopenhagi. Trochę popykał też we Włoszech, ale jego AC Pisa nie osiągała zbyt wielkich sukcesów, balansując między pierwszą a drugą ligą. Ach, no tak, jeszcze jedno – Duńczyk został też bohaterem półfinałowego starcia mistrzostw Europy 1992, gdy wpakował dwie bramki broniącym tytułu Holendrom i powiódł swój zespół do wielkiego finału.

Duńczycy w aurze wielkiej sensacji sięgnęli ostatecznie po złote medale, a Larsen bez wątpienia zapracował sobie na status bohatera. Już w fazie grupowej błysnął, pakując piłkę do siatki w starciu z Francją, ale przeciwko ekipie Oranje przeszedł samego siebie. Tym bardziej że nigdy nie słynął z przesadnej bramkostrzelności.

Po turnieju Pisa postanowiła skorzystać z okazji i sprzedać Duńczyka za grubą kasę, ale wygórowane żądania Włochów odstraszyły większość klientów. Ostatecznie Larsen trafił na wypożyczenie do Aston Villi. Angielskich boisk jednak nie podbił, choć to chyba za mało powiedziane. Wylądował po prostu w rezerwach. Ron Atkinson, manager ekipy z Birmingham, dał mu jasno do zrozumienia, że nie widzi go w zespole. Larsen chciał zatem wrócić do Italii, ale działacze Pisy oznajmili, że… też go nie potrzebują. Tym samym Duńczyk stracił kilka miesięcy w rezerwach Aston Villi, poszwendał się trochę po Niemczech i wreszcie wrócił do ojczyzny. No trochę cieniutko jak na gościa, który podczas Euro przyćmił van Bastena, Gullita i Bergkampa.

SINAN BOLAT
(9.12.2009; Standard Liege 1:1 AZ Alkmaar)

Sinan Bolat to jeden z tych bramkarzy, którzy – trochę paradoksalnie – zostaną znacznie mocniej zapamiętani z uwagi na jedną zdobytą bramkę niż tysiące skutecznych interwencji. Ale czy może być inaczej, gdy golkiper w piątej minucie doliczonego czasu gry pakuje piłkę do siatki rywala, zapewniając tym samym swojej drużynie trzecie miejsce w fazie grupowej Champions League, gwarantujące udział w wiosennych meczach Ligi Europy? Bolat na krótko znalazł się na ustach całego piłkarskiego świata.

To pierwszy bramkarz, który zdobył gola w Lidze Mistrzów, nie licząc trafień bezpośrednio ze stojącej piłki.

W 2013 roku Bolat zapracował sobie na całkiem ciekawy transfer, przenosząc się ze Standardu Liege do FC Porto, ale w ekipie “Smoków” kompletnie się nie przebił. Obecnie 31-latek znowu gra w Belgii, w ekipie Royal Antwerp.

LARS RICKEN i PAUL LAMBERT
(28.05.1997; Borussia Dortmund 3:1 Juventus FC)

Trudno się zdecydować, na którego z bohaterów finału Ligi Mistrzów z 1997 roku postawić. W ogóle cały triumf Borussii Dortmund należy uznać za sensację – broniący tytułu Juventus sprawiał wrażenie zdecydowanego faworyta do sięgnięcia po tytuł. A tu psikus. Niepozorny Paul Lambert przyćmił Zinedine’a Zidane’a, Lars Ricken trafił do siatki po szesnastu sekundach od momentu wejścia na boisko i to Niemcy mogli świętować historyczny sukces, a turyńczykom pozostało obejść się smakiem.

O Lambercie pisaliśmy na Weszło: “Szkocki pomocnik o dość ograniczonych możliwościach technicznych, który nie tylko nakrył czapką Zinedine’a Zidane’a, ale na dodatek dołożył jeszcze sporo kreatywności w ofensywie. – Pamiętam dzień, gdy pierwszy raz wszedłem do szatni Borussii Dortmund. Niemieccy piłkarze wrócili z urlopów po Euro 1996 – opowiadał Lambert. – Pomyślałem: „Nie, to nie ma prawa się udać”. Nie umiałem przestać w siebie wątpić. Kim byłem przy tych facetach? Ten obok wygrał Serie A. Tamten jest mistrzem świata. Ten ma Złotą Piłkę. Ten wygrał mistrzostwo Europy. Wszyscy są mistrzami Niemiec. A ja? Ja byłem chłopakiem z Motherwell, którego ściągnięto za darmo. Kosztowałem mniej niż puszka Coli”.

Ricken to trochę inna historia W Dortmundzie jest symbolem, legendą. Spędził w klubie całą karierę, zanotował nawet kilkanaście występów w reprezentacji Niemiec. Gdyby nie przeklęte kontuzje, pewnie ten niezapomniany gol z Juventusem byłby tylko zapowiedzią dla kolejnych wspaniałych osiągnięć. A tak? Pozostał zdecydowanie największym, najbardziej wyrazistym wyczynem Rickena.

NEIL MELLOR
(28.11.2004; Liverpool FC 2:1 Arsenal FC)

Neil Mellor jako wychowanek akademii Liverpoolu zapowiadał się na naprawdę kapitalnego napastnika. Hurtowo strzelał bramki w zespołach juniorskich oraz drużynie rezerw The Reds, rzetelnie pracując na szansę w pierwszej drużynie. Jego imponujące wyczyny nie uszły uwadze sztabu szkoleniowego. W końcu Gerard Houllier włączył Mellora do swojego zespołu i spisał się na tyle nieźle że zapracował sobie na trzyletnią umowę z Liverpoolem. Potem jednak sprawy zaczęły się komplikować.

Kontuzje, nieudane wypożyczenia. Mellor wrócił do składu The Reds w sezonie 2004/05, ale miał już wówczas 22 lata na karku. Wciąż wiązano z nim pewne nadzieje, ale na pewno nie tak duże, jak jeszcze dwa-trzy sezony wcześniej.

Rafael Benitez miał jednak spore kłopoty z obsadą pozycji numer dziewięć, ponieważ jego podstawowi napastnicy albo łapali urazy, albo spisywali się rozczarowująco. Postanowił zatem, trochę w desperacji, odkurzyć Mellora. Posunięcie to miało swoich krytyków, ponieważ Anglik był po prostu uważany za zawodnika zbyt cienkiego w uszach na pierwszy skład Liverpoolu. Okazało się jednak, że Benitez miał rację, obdarzając go zaufaniem. 28 listopada 2004 roku Mellor wybiegł w wyjściowej jedenastce na hitowe starcie z Arsenalem, a jego cudowne uderzenie w samej końcówce spotkania zapewniło liverpoolczykom trzy oczka.

– Doskonale pamiętam tamten dzień. Pierwsze co zrobiłem po przyjeździe na Anfield to wizyta u klubowego lekarza z prośbą o zastrzyk. Nie byłem w pełni sił – wspominał Mellor. – Miałem olbrzymie kłopoty z kolanami, ale nie mogłem odpuścić szansy na grę. Baros i Cisse byli kontuzjowani, to był mój moment. Miałem świadomość, że występ przeciwko Solowi Campbellowi i Kolo Toure to będzie duże wyzwanie, ale wiedziałem, że mam za sobą kibiców, co dodawało mi pewności siebie. (…) Kiedy Xabi Alonso wyprowadził nas na prowadzenie 1:0 miałem w głowie tylko jedną myśl: “Muszę podbiec do niego najszybciej jak się da. Jutro w gazetach pojawią się zdjęcia przedstawiające radość z gola, też chcę na nich być”.

Cóż – okazało się, że koniec końców to fotografie szalejącego z radości Mellora zrobiły furorę w brytyjskiej prasie.

A na tym Anglik nie skończył. Niedługo po meczu z Arsenalem został on również bohaterem starcia z Olympiakosem Pireus, którym Liverpool zapewnił sobie wyjście z grupy w Lidze Mistrzów, co okazało się jednym z najważniejszych kroków w drodze po triumf w tych rozgrywkach. Mellor przeciwko Grekom pojawił się na boisku z ławki, zdobył gola i zanotował asystę. The Reds potrzebowali co najmniej dwubramkowego zwycięstwa, wygrali 3:1. A reszta, jak to się mówi, jest już historią.

Mellor nie poszedł za ciosem. Zdobył jeszcze jednego gola dla Liverpoolu w Premier League, ale wkrótce pasmo urazów uniemożliwiło mu rozwój kariery. Zoperowano mu oba kolana, co pozwoliło mu jeszcze parę lat pograć na przyzwoitym, lecz zdecydowanie nie najwyższym poziomie. Karierę skończył w wieku trzydziestu lat, grając już tylko w trzeciej lidze.

FABIO GROSSO
(4.06.2006; Niemcy o:2 Włochy)

Fabio Grosso – znany także pod pseudonimami “Młodziutki Grosso” oraz “Iaquinta” – ma za sobą solidną karierę. Kilka fajnych sezonów spędził w Palermo, niezłe momenty miał również w Olympique’u Lyon. Trochę mniej udane były jego przygody z Interem Mediolan i Juventusem Turyn, zwłaszcza w ekipie Nerazzurrich spisywał się przeciętnie. No ale zdobył mistrzostwo Francji i Włoch, to mu trzeba oddać. Nie był na pewno wybitnym zawodnikiem, nigdy nie wymieniano go w gronie najlepszych bocznych obrońców na świecie.

I to właśnie ten Grosso został niespodziewanym bohaterem półfinału mistrzostw świata w 2006 roku, gdy w samej końcówce dogrywki przepięknym uderzeniem pokonał Jensa Lehmanna i wprowadził Italię do finału turnieju. Miał wówczas niespełna 29 lat. Jeszcze jako dwudziestoczterolatek występował na… czwartym poziomie rozgrywek.

– Non ci credo – wywrzaskiwał Włoch, celebrując swoje wspaniałe trafienie. “Nie wierzę”.

Na spektakularnym trafieniu z Włochami Grosso wcale się nie zatrzymał. To on w finale wytrzymał presję i nie pomylił się w serii jedenastek, swoim strzałem przesądzając o mistrzostwie świata dla Włochów. Tym samym stał się symbolem tego sukcesu. Choć przecież nie był nawet pierwszym wyborem selekcjonera na pozycji lewego obrońcy. – Przed startem turnieju niewielu Włochów tak naprawdę wiedziało, kto to jest Grosso – opowiadał John Foot, badacz włoskiego futbolu, na łamach brytyjskiego Guardiana. Sam bohater mundialu wspominał natomiast: – Miałem nadzieję, że dostanę piłkę. Widziałem, że Andrea jest przy futbolówce, więc moje szanse wzrosły. On czasami nie patrzył na zawodnika, do którego chciał skierować piłkę, ale i tak wiedział, w którym momencie wykonać podanie. Czułem, że mnie znajdzie. I dokonał tego. Przymierzyłem po długim słupku, nawet nie patrząc w bramkę. Wyobraziłem ją sobie. Na szczęście wyobraźnia mnie nie zawiodła.

MARIO GOTZE
(13.06.2014; Niemcy 1:0 Argentyna)

Może za wcześnie? Mario Gotze ma wciąż tylko 28 lat, kawał kariery jeszcze przed nim. Może niezasłużenie? Niemiec jest przecież pięciokrotnym mistrzem kraju, o pomniejszych trofeach nie wspominając, bo zdobył ich całą furę. Mimo wszystko wydaje się jednak, że Gotze już zawsze będzie wspominany jako niespełniony talent. I zawodnik, który przywrócił Niemców na piłkarski tron, zapewniając im swoim golem mistrzostwo świata w 2014 roku.

Swój ostatni występ w narodowych barwach Gotze zanotował w 2017 roku i nie zanosi się na to, by miał jeszcze kiedykolwiek wrócić do kadry. Syn marnotrawny Borussii Dortmund nie należy już dzisiaj do ścisłej czołówki najlepszych piłkarzy Bundesligi. Kicker ostatni raz do jedenastki sezonu włączył go przed siedmioma laty. Wciąż jest niezłym piłkarzem, ale – no właśnie – już tylko niezłym. Mówi się o zainteresowaniu transferem ze strony średniaków z Serie A i Ligue 1. A przecież gdy Gotze wkroczył na wielką scenę, prorokowano, że może włączyć się wkrótce do walki o Złotą Piłkę.

Dlaczego nie pykło? To wciąż zagadka. Na pewno swoje zrobiły kontuzje i inne problemy zdrowotne, w wyniku których Gotze swego czasu strasznie przybrał na wadze. Ale choćby Franz Beckenbauer oskarżał też młodego rodaka o zbyt luzackie podejście do futbolu. – Czasem zachowuje się jak junior. Wdaje się w głupie dryblingi i łatwo traci piłkę. Jego zachowanie bywa dziecinne. Nie dorósł do Bayernu.

Cóż – nawet jeżeli kariera Gotze to będzie już tylko postępujący zjazd, gola na wagę mistrzostwa świata nikt mu nie odbierze. Na kartach historii futbolu Niemiec zapisał się złotymi zgłoskami, niezależnie od otaczających go kontrowersji.

MAURO BRESSAN
(2.11.1999; AFC Fiorentina 3:3 FC Barcelona)

Wydaje się, że tylko kultowy wolej Zinedine’a Zidane’a może uchodzić za piękniejszą bramkę od przewrotki Mauro Bressana przeciwko FC Barcelonie, jeżeli chodzi o historię Ligi Mistrzów. No, może jeszcze trafienie Cristiano Ronaldo przeciwko Juventusowi, ale chyba jednak Bressan trafił do siatki w bardziej niesamowitym stylu, choć to oczywiście kwestia gustu.

Tak czy owak – niezapomniany gol Włocha stał się natychmiast jego znakiem rozpoznawczym.

Trudno zresztą, by było inaczej. Bressan ma za sobą po prostu przyzwoitą karierę, znakomitą część której spędził grając we włoskich średniakach. Jego największy sukces to triumf w Pucharze Włoch. Ale cóż – raz poniosła go fantazja, futbolówka odpowiednio siadła na stopie i nazwiska Bressana już zawsze będzie się przewijało w dyskusjach na temat najpiękniejszych trafień w dziejach Champions League.

GUILLERMO RAMIREZ
(13.11.2005; New England Revolution 0:1 Los Angeles Galaxy)

Kiedy w 2005 roku Guillermo Ramírez Ortega, zwany El Pando, trafił na wypożyczenie do Los Angeles Galaxy, oczekiwania wobec niego były dość klarowne: miał zagwarantować gole. Niczego więcej od reprezentanta Gwatemali nie oczekiwano. Powiedzieć jednak, że Ramirez zawiódł oczekiwania to nic nie powiedzieć. W całym sezonie zasadniczym strzelił tylko jedną bramkę. Z rzutu karnego, ustalając wynik spotkania na 4:1. Media nie mogły się powstrzymać od kpin – wyliczono, że Gwatemalczyk uderzał na bramkę przeciwnika przeszło 60 razy, rzecz jasna za każdym razem partacząc strzeleckie okazje.

Mimo jego indolencji strzeleckiej Los Angeles Galaxy zawędrowali do finału MLS, gdzie pokonali 1:0 ekipę New England Revolution. Kto zdobył gola na wagę triumfu? Na pewnie, że nie Landon Donovan czy Cobi Jones.

Ramirez pojawił się na boisku w 66 minucie gry i wcisnął zwycięską bramkę w dogrywce.

Jego losów ten – trochę fuksiarski, nie ukrywajmy – gol oczywiście nie odmienił. Gwatemalczyk naturalnie nie został gwiazdą MLS, przeniósł się do ligi Hondurasu, a potem wrócił do ojczyzny. Jak gdyby tego było mało, został dożywotnio wykluczony z futbolowej społeczności, ponieważ przyłapano go na próbie ustawienia meczu.

ANTONIN PANENKA
(20.06.1976; Czechosłowacja 2:2 (karne 5:3) Niemcy Zachodnie)

Cóż, tutaj nie trzeba się szczególnie długo rozwodzić.

Chyba każdy zna rzut karny strzelony przez tego pana, ale pewnie nikt nie wie, jak Czech na niego w ogóle wpadł. Jak sam mówił, już dwa lata przed Euro w 1976 roku spróbował takiego uderzenia. Na treningach w Bohemians, ówczesnym zespole Panenki, często praktykowano rzuty karne. Sam Antonin zakładał się z bramkarzem Zdenkiem Hruską o to, czy strzeli mu z „wapna”. Najczęściej stawką było piwo, czekolada, czy klasycznie pieniądze, a że golkiper był niezły w swoim fachu – Panenka często przegrywał. Po kolejnej z rzędu porażce, Czech zdecydował się na inny ruch. – W końcu wpadłem na to, że bramkarz czeka do ostatniej chwili, a potem rzuca się albo skacze w lewo lub w prawo, tak więc gdy kopnę piłkę w sam środek, gdy bramkarz już skoczy, to on już przecież nie wróci, nie zdąży – opowiada po latach.

Finał Mistrzostw Europy, rok 1976. Niemcy mierzą się z dobrze dysponowaną reprezentacją Czechosłowacji, w której stały plac ma właśnie Panenka. Okazuje się, że remis 2:2 utrzymuje się aż do końca dogrywki. Dla ciekawostki możemy wspomnieć, że to była pierwsza seria rzutów karnych na wielkim turnieju. Wcześniej, by zadecydować o tym, kto ma sięgnąć po tytuł po regulaminowym czasie gry i dodatkowymi trzydziestoma minutami, trzeba było albo rzucać monetą, albo rozgrywać kolejne spotkanie.

Dzisiaj kuriozum, wtedy normalka.

Wracając do naszego finału, właśnie zaczęła się piąta seria. Wcześniej do piłki podchodzi reprezentant RFN, Uli Hoeness i nie trafia. Teraz cały ciężar spoczywa na barkach 28-letniego Panenki. Podchodzi i podcina futbolówkę. Ten strzał wytrenował do perfekcji, więc nie ma się co dziwić, że w taki sposób Antonin zakończył Euro w Jugosławii. – Nasz bramkarz Ivo Viktor, z którym dzieliłem pokój, zagroził mi, że jeśli w ten sposób wykonam „jedenastkę” w Belgradzie, nie wpuści mnie do pokoju. Obietnicy nie spełnił, był wśród pierwszych, którzy dopadli mnie z gratulacjami – wspomina jeszcze raz całą sytuację Panenka.

Strzał zrobił tak gigantyczną furorę, że dzisiaj każda podcinka z rzutu karnego nazywana jest po prostu panenką.

Urodzony w Pradze ofensywny pomocnik to nie tylko pamiętny finał Euro, nie tylko legendarne uderzenie z jedenastu metrów i okpienie Seppa Maiera. Panenka rozegrał wiele naprawdę udanych sezonów w Bohemians Praga i Rapidzie Wiedeń, ma za sobą generalnie świetną karierę. Triumf na Euro to oczywiście jego największy sukces, lecz na pewno nie jedyny. No ale cóż, Czech już zawsze będzie kojarzony przede wszystkim ze swoją podcineczką i pewnie wcale z tego powodu nie narzeka.

JUARY
(27.05.1987; Bayern Monachium 1:2 FC Porto)

Juary Jorge dos Santos Filho w FC Porto pełnił rolę rezerwowego napastnika. Nie inaczej było w finale Pucharu Europy w 1987 roku, gdy pojawił się na boisku po przerwie, ponieważ “Smoki” musiały odrobić jednobramkową stratę do Bayernu Monachium. Misja się powiodła, a brazylijski napastnik w 80 minucie spotkania zdobył najcenniejszą bramkę w całej swojej karierze. Wpakował piłkę do siatki, wyprowadzając portugalską ekipę na prowadzenie 2:1. Faworyzowany Bayern Monachium nie zdołał już wyrównać.

Gdyby nie ten gol, pewnie Juary byłby już dzisiaj napastnikiem zupełnie zapomnianym. Nigdy nie słynął ze szczególnej bramkostrzelności, był ewidentnie za chudy w uszach, by w topowych klubach pełnić rolę podstawowej dziewiątki. Ale znalazł się – jak na rasowego napastnika przystało – w odpowiednim czasie i w odpowiednim miejscu. Największym bohaterem finału z 1987 roku został rzecz jasna Rabah Madjer, ale Juary także swoje w tym starciu zrobił i jemu również przysługuje należne miejsce na kartach historii europejskich pucharów.

MARVIN MARTIN
(6.11.2011; Ukraina 1:4 Francja)

Cóż to był za debiut. Kiedy Marvin Martin pojawiał się na boisku w starciu Ukrainy z Francją, gospodarze remisowali z ekipą “Trójkolorowych”. Ale pojawienie się Martina na boisku odmieniło obraz gry – Francuzi w końcówce mocno dokręcili śrubę i ostatecznie wygrali 4:1. Super-rezerwowy zanotował dwie bramki oraz asystę.

O samym powołaniu do seniorskiej kadry Martin mówił jako o “spełnionym marzeniu”, więc można się domyślać, że nawet mu do głowy nie przyszło, iż jego debiut w drużynie narodowej może być aż tak udany. Zresztą wcześniej tylko trzech Francuzów rozpoczęło przygodę z reprezentacją od dubletu. Jednym z nich był Zinedine Zidane, co naturalnie pociągnęło za sobą pewne skojarzenia. Francuska prasa szybko podchwyciła temat, zastanawiając się, czy zawodnik Sochaux dorówna swojemu zacnemu poprzednikowi. Wokół Martina szybko rozpętało się nad Loarą medialne szaleństwo, które dotarło zresztą nawet do Polski.

Cóż – nie dorównał. Licznik trafień Martina w reprezentacji zatrzymał się właśnie na dwóch. Niewiele lepiej było w Ligue 1. W 2012 roku rozgrywający został ściągnięty przez Lille, gdzie zanotował we wszystkich rozgrywkach 90 meczów i nie zdobył ani jednego gola. Jasne, że bramkostrzelność nigdy nie należała do jego największych atutów, no ale zerowy dorobek przy takiej liczbie rozegranych spotkań to nędzny bilans nawet jak na defensywnego pomocnika, a co dopiero mówić o playmakarze.

Stało się jasne, że porównania do Zizou i pseudonim “Mały Xavi” to jednak znaczna przesada. Obecnie 32-letni Martin występuje na poziomie Ligue 2. Wciąż potrafi zachwycić, ale na wielką piłkę okazał się po prostu za krótki. Choć efektowny debiut w kadrze “Trójkolorowych” zwiastował zupełnie przeciwny rozwój wypadków.

LUIZ ADRIANO
(21.10.2014; BATE Borysów 0:7 Szachtar Donieck)

W erze Champions League, nie licząc rzecz jasna faz eliminacyjnych, tylko dwóch zawodników strzeliło pięć bramek w jednym spotkaniu. Jednym z autorów tak imponującego wyczynu jest rzecz jasna Leo Messi. I tutaj nie ma jeszcze nic nie zwykłego. Kto zapisał się na kartach historii rozgrywek obok Argentyńczyka? Pomyślmy. Cristiano Ronaldo, najlepszy strzelec w dziejach Ligi Mistrzów? Nie, ten rekord akurat nie należy do niego. To może Zlatan Ibrahimović albo Andrij Szewczenko? No nie, ich najlepszy wynik to cztery gole w jednym meczu. Robert Lewandowski? Cztery sztuki z Realem Madryt, nic ponadto.

No dobra, darujemy sobie budowanie tej sztucznej atmosfery niepewności. Jedynym piłkarzem obok Messiego, któremu udało się wpakować rywalowi pięć goli w meczu Ligi Mistrzów jest Luiz Adriano. Ofiarą brazylijskiego napastnika padło BATE Borysów.

Adriano w fazie grupowej LM w sezonie 2014/15 zagrał absolutną życiówkę, notując w sumie aż dziewięć trafień. Oczywiście ta eksplozja skuteczności całkowicie przyćmiewa resztą dorobku Brazylijczyka, który w historii Szachtara Donieck zapisał się oczywiście złotymi zgłoskami, no ale na pewno nigdy nie wyglądał na napastnika zdolnego, by na jakimkolwiek polu ścigać się z Messim.

W 2015 roku Adriano zmienił Donieck na Mediolan, ale na San Siro kompletnie sobie nie poradził.

TONY WATT
(7.11.2012; Celtic Glasgow 2:1 FC Barcelona)

Tę konfrontację Celticu Glasgow z FC Barceloną pamięta chyba każdy. Nawet nie ze względu na sam przebieg spotkania, ale jego pomeczowe statystyki. Katalońska ekipa wykręciła posiadanie piłki na poziomie zbliżonym do 90%, wymieniła prawie tysiąc podań i oddała przeszło dwadzieścia strzałów, z czego kilkanaście w światło bramki. A jednak to Rod Stewart, wielki fan Celticu, miał po końcowym gwizdku arbitra powody, by rozpłakać się ze szczęścia. Szkoci wbrew wszelkim prognozom zatriumfowali 2:1.

Wszystko za sprawą Tony’ego Watta, który pojawił się na boisku na kwadrans przed finałem spotkania i jedenaście minut później wyprowadził ekipę The Bhoys na prowadzenie. Dla osiemnastolatka był to… debiut w Champions League.

Słynna bramka sprawiła, że Watt otrzymał sporo szans na pokazanie się w barwach Celticu, ale szybko się okazało, że nie jest to piłkarz wystarczająco uzdolniony, by przebić się do wyjściowej jedenastki szkockiego hegemona. Napastnik zaczął podróżować między klubami – zahaczył o kilka ekip szkockich, belgijskich, angielskich, zanotował nawet epizod w CSKA Sofia. Obecnie ma 26 lat i jest zawodnikiem Motherwell. Świata już nie podbije, a przecież w pewnym momencie miały się nim interesować Liverpool, AC Milan i Ajax Amsterdam.

Prawdopodobnie o niepowodzeniu zadecydował trudny charakter zawodnika. Mówiło się głośno o jego konflikcie z trenerem Standardu Liege, który nazwał nawet Szkota “leniem”. Watt się bronił. Twierdził, że jest kozłem ofiarnym. Ale jeżeli tak młody piłkarz ma już na koncie występy dla dwunastu klubów, to raczej coś jest nie tak z nim, a nie z kolejnymi szkoleniowcami, którzy biorą go pod skrzydła.

JERZY DUDEK
(25.05.2005; AC Milan 3:3 (karne 2:3) Liverpool FC)

24 – tyle razy Jerzy Dudek pojawił się na boisku po finale Ligi Mistrzów z 2005 roku, jeżeli liczyć wyłącznie występy na arenie klubowej. Dwanaście razy zagrał dla Liverpoolu, dwunastokrotnie bronił również barw Realu Madryt. I tyle. Gdyby Dudek w 2005 roku po prostu zakończył karierę, wiele by to w ocenie jego dorobku nie zmieniło, choć lata spędzone przez polskiego bramkarza na Estadio Santiago Bernabeu też wypada szanować. Na pewno nie ma przypadku w tym, że tak długo doceniano tam Dudka jako golkipera numer dwa.

A jak ocenić całość kariery Polaka? Jeżeli chodzi o reprezentację – średniawka z przebłyskami. Kluby? Udane, nawet bardzo udane lata w Feyenoordzie, a potem huśtawka nastrojów w Anglii. Kilka bohaterskich występów, parę kompromitujących wpadek.

Gdyby wyczyny Dudka podsumować i zapomnieć na moment o zwycięskim finale Champions League, otrzymalibyśmy po prostu udaną, ale w żadnym razie niezwykłą karierę. Jednak występ Dudka w Stambule to jest coś, o czym zapomnieć się po prostu nie da. Jeden wieczór wystarczył, by Polak zyskał futbolową nieśmiertelność. Jego taniec między słupkami momentami zyskał status kultowego. Cały mecz może bez wątpienia uchodzić za jeden z najbardziej dramatycznych w dziejach piłki, a Dudek znalazł się w samym centrum wydarzeń. Jeszcze zanim doszło do serii jedenastek popisał się kilkoma instynktownymi interwencjami, które nawet na konsoli wyglądałyby nierealistycznie.

Przy całym szacunku dla generalnego dorobku Dudka – finał Champions League przyćmiewa wszystko inne, czego Polak dokonał. Indywidualne nagrody w Holandii, awans na mistrzostwa świata z reprezentacją Polski, szpaler w Madrycie. Dudek już na zawsze pozostanie kojarzony jako ten gość, który w sobie tylko znany sposób zatrzymał Milan w Stambule.

***

No i dojechaliśmy do końca drugiej piętnastki bohaterów jednego przeboju. Mamy dla was w zanadrzu jeszcze jedno zestawienie – trochę się nazbierało tych gagatków, którzy pojedynczym przebłyskiem zdołali przyćmić całość swojej kariery, również na poziomie polskiej Ekstraklasy. Tymczasem zarzucajcie swoje propozycje!

fot. NewsPix.pl

Michał Kołkowski

Za cel obrał sobie sportretowanie wszystkich kultowych zawodników przełomu XX i XXI wieku i z każdym tygodniem jest coraz bliżej wykonania tej misji. Jego twórczość przypadnie do gustu szczególnie tym, którzy preferują obszerniejsze lektury. Wiele materiałów poświęconych angielskiemu i włoskiemu futbolowi, kilka gigantycznych rankingów, a okazjonalnie także opowieści ze świata NBA. Poza tym – sporo tekstów, wywiadów i reportaży o pomorskiej piłce. Na antenie Weszło FM regularnie słychać go w audycji #KiedyśToByło.

Opublikowane 17.05.2020 09:43 przez

Michał Kołkowski

Weszło Extra
12.04.2021

“Cyberpunk 2077 jest wyłomem w wizerunku CD Projektu”

– W Polsce generalnie lubimy zamieniać pracę w grę. Lubimy realizm. Wielkie kosmiczne sagi, historie o super-żołnierzach – to jest domena takich krajów jak USA czy Australia. Nie mówię, że nie ma u nas miłośników science-fiction czy fantasty, ale polski gracz docenia gry z tych gatunków, o ile jest w nich choć odrobina brudu i […]
12.04.2021
Weszło Extra
09.04.2021

“Rywalizacja USA i Chin to mecz drużyn, które różnią się pod każdym względem”

– Kiedy dochodzimy do momentu – na przykład w związku z mistrzostwami świata w Katarze albo klękaniem przed meczami – gdy od sportowców zaczyna się oczekiwać politycznych deklaracji, to znaczy, że doszło do pomieszania pojęć. Wydaje mi się, że musimy coś z tym zrobić, inaczej sport jaki znamy po prostu ulegnie w tak wielkim stopniu […]
09.04.2021
Weszło Extra
08.04.2021

Piłkarze w walce z rakiem. Bądź jak Robben, nie bądź jak Hartson

Mohamed Abarhoun umarł dwa miesiące po tym, jak ogłosił, że wyzdrowiał. Stilian Petrow życie zawdzięcza żonie. Jonas Gutierrez musiał pożegnać się ze swoimi bujnymi czarnymi włosami. Sola Bambę najbardziej rozśmieszyła peruka żony Neila Warnocka. Eric Abidal wyglądał już jak trup. Francesco Acerbi uznał raka za karę i szansę na odkupienie. Germana Burgosa rak uczynił piłkarsko […]
08.04.2021
Weszło Extra
28.03.2021

13 dni królestwa. Jak czarujący oszust z Wilna został władcą Andory?

Z łatwością zdobywał serca arystokratek i milionerek, choć czasami nie było go stać nawet na kupno maślanej bułeczki. Suchą stopą przeszedł przed dwie wojny światowe, mimo że w trakcie obu znajdował się w centrum wydarzeń. Nie złamał go pobyt we francuskim i hiszpańskim więzieniu, nie złamała sowiecka, amerykańska i francuska niewola. Rozmachu w rozpychaniu się […]
28.03.2021
Weszło Extra
27.03.2021

Chcę tylko, by Hania nie była więźniem swojego ciała…

– Marzę, żeby Hania była samodzielna i mogła korzystać z życia. To tyle. Chcemy doprowadzić do tego, by nie była więźniem swojego ciała. O to walczymy, o tym marzymy – opowiada Adrian Błąd. Jego córka, Hania, wskutek komplikacji przy porodzie, ma poważne problemy neurologiczne. Zaburzenia ruchu, zaburzenia wzroku, zaburzenia mimiki twarzy. W rozmowie z nami […]
27.03.2021
Weszło Extra
20.03.2021

“Jeśli na Ziemi wylądowaliby kosmici, nie byłoby to dla mnie zaskoczeniem”

To nie jest klasyczny wywiad ze sportowcem. Właściwie nie pada w nim ani jedno zdanie o piłce nożnej. Martin Chudy, bramkarz Górnika Zabrze, pasjonuje się światem. Tak to nazwijmy. Sam tłumaczy, że kiedy się nakręci, nie da się zatrzymać jego słowotoku. Rozstrzał tematów, który poruszał w rozmowie z nami, jest wprost nieprawdopodobny. Osho, Bill Gates, […]
20.03.2021
Weszło
19.04.2021

Legia nie może zlekceważyć tego finiszu

Według Pawła Mogielnickiego z 90minut.pl Legia ma 98,2% szans na mistrzostwo. No bo rzeczywiście – trudno wierzyć, że pierwsze miejsce miałoby przypaść komuś innemu. Legia wypracowała sobie zaliczkę i teraz spokojnie może jej bronić. Natomiast ekipie, która chce potem przełamać pucharową niemoc, wypadałoby to robić z większym animuszem. Do drużyny Michniewicza można mieć pretensje za […]
19.04.2021
Weszło
19.04.2021

Czy Luka Zahović jest problemem Pogoni Szczecin?

Pogoń Szczecin problemów wewnętrznych na finiszu sezonu nie potrzebuje. Walczy o wicemistrzostwo Polski, może nawet z nadzieją, że Legia potknie się tuż przed metą. To nie jest scenariusz nieprawdopodobny. A skoro już mowa o scenariuszach, nie będzie wyciągnięta z kapelusza teoria, że Luka Zahović nie wygląda na integralną część zespołu “Portowców”. Ktoś zaraz powie, że […]
19.04.2021
Anglia
19.04.2021

Kronika zapowiedzianej śmierci. Zwolnienie Mourinho zaskakuje połowicznie

Jak ma się walić, to niech się wali cały świat. Nie będziemy się bawić w żadne rozmowy, będziemy się napieprzać. Najpierw Legia remisuje z Cracovią, później ogłaszają powstanie Superligi, a teraz Tottenham zwalnia Jose Mourinho. 11 godzin po tym, jak oficjalnie został jednym z klubów założycielskich nowych rozgrywek.  Pożegnanie się z Portugalczykiem szokuje jednak połowicznie. […]
19.04.2021
Stranieri
19.04.2021

Popisy bramkarzy, Krychowiak i Kownacki z golem i asystą | STRANIERI

Od czasu kontuzji Roberta Lewandowskiego liczba bramek strzelanych przez naszych stranierich trochę spadła, ale kilku kumpli z kadry pomaga nadrabiać straty. Miniony weekend był bardzo udany dla Grzegorza Krychowiaka i Dawida Kownackiego, którzy zaliczyli bramkę i asystę. Poza tym sporo ostatnich podań w wykonaniu Polaków w Serie B i popisy bramkarzy – łapcie raport stranieri! […]
19.04.2021
Prasówka
19.04.2021

PRASA. Do końca kwietnia decyzja w sprawie Świerczoka. Piast pobije rekord?

– Do końca kwietnia Piast Gliwice musi zdecydować, czy wykupi Jakuba Świerczoka z Łudogorca Razgrad. Jeżeli chce to zrobić, musi zapłacić milion euro, czyli ustanowić efektowny transferowy rekord w historii klubu. Świerczok – najlepszy napastnik Piasta i jeden z najlepszych w całej ekstraklasie – w tym sezonie gra tylko na zasadzie wypożyczenia, co i tak […]
19.04.2021
Weszło
19.04.2021

Superliga i superhajs. Jak ma wyglądać podział pieniędzy w Superlidze?

3,5 miliarda euro mają mieć do podziału kluby założycielskie Superligi. Za sam udział w fazie grupowej przykładowa Barcelona ma zgarnąć 180 milionów euro. Czyli o około 50 milionów euro więcej niż Bayern Monachium za triumf w zeszłorocznej Lidze Mistrzów. O jakich pieniądzach mówimy w kontekście Superligi? Oczywiście na dziś to dopiero plany Superligi i przecieki, […]
19.04.2021
Weszło Extra
12.04.2021

“Cyberpunk 2077 jest wyłomem w wizerunku CD Projektu”

– W Polsce generalnie lubimy zamieniać pracę w grę. Lubimy realizm. Wielkie kosmiczne sagi, historie o super-żołnierzach – to jest domena takich krajów jak USA czy Australia. Nie mówię, że nie ma u nas miłośników science-fiction czy fantasty, ale polski gracz docenia gry z tych gatunków, o ile jest w nich choć odrobina brudu i […]
12.04.2021
Weszło Extra
09.04.2021

“Rywalizacja USA i Chin to mecz drużyn, które różnią się pod każdym względem”

– Kiedy dochodzimy do momentu – na przykład w związku z mistrzostwami świata w Katarze albo klękaniem przed meczami – gdy od sportowców zaczyna się oczekiwać politycznych deklaracji, to znaczy, że doszło do pomieszania pojęć. Wydaje mi się, że musimy coś z tym zrobić, inaczej sport jaki znamy po prostu ulegnie w tak wielkim stopniu […]
09.04.2021
Weszło Extra
28.03.2021

13 dni królestwa. Jak czarujący oszust z Wilna został władcą Andory?

Z łatwością zdobywał serca arystokratek i milionerek, choć czasami nie było go stać nawet na kupno maślanej bułeczki. Suchą stopą przeszedł przed dwie wojny światowe, mimo że w trakcie obu znajdował się w centrum wydarzeń. Nie złamał go pobyt we francuskim i hiszpańskim więzieniu, nie złamała sowiecka, amerykańska i francuska niewola. Rozmachu w rozpychaniu się […]
28.03.2021
Weszło Extra
01.03.2021

Mroczna Strona Sportu (odcinek II): “Anioł Śmierci”

Kiedy Robert Rozier – przed laty obiecujący futbolista, obrońca między innymi St. Louis Cardinals i Oakland Raiders – po raz pierwszy został wysłany, by zabić ku chwale swojego nowego Boga, nie spisał się najlepiej. Po prostu zjadły go nerwy. 25-centymetrowy nóż ukryty w nogawce spodni tego zwalistego, czarnoskórego mężczyzny, nieco krępował jego ruchy. Spocone dłonie […]
01.03.2021
Weszło Extra
18.02.2021

Kierunek – zachód. Jak piłkarze z NRD budowali potęgę Bayeru Leverkusen

“Jesteśmy mistrzami świata. Teraz dołączą też do nas piłkarze ze Wschodu. Przepraszam pozostałe nacje, ale nie wydaje mi się, by w ciągu najbliższych kilku lat ktokolwiek mógł nam zagrozić na arenie międzynarodowej” – powiedział Franz Beckenbauer jesienią 1990 roku, wkrótce po formalnym zjednoczeniu Niemiec. Prognoza “Cesarza” okazała się oczywiście chybiona. Niemcy w 1996 roku zatriumfowali […]
18.02.2021
Weszło Extra
07.02.2021

“Przyszedłeś do Zabrza. Wiesz po co? W Zabrzu trzeba zrobić mistrza Polski”

Czternaście mistrzostw Polski – to brzmi naprawdę dumnie. Górnik Zabrze wciąż jest jednym z najbardziej utytułowanych polskich klubów, choć w XXI wieku nie udało mu się przecież jak dotąd zatriumfować w rozgrywkach ligowych. Ba, ostatni raz na szczycie Górnik znajdował się w czasach już w zasadzie zamierzchłych, bo w 1988 roku. Tamten sukces stanowił potwierdzenie […]
07.02.2021
Liczba komentarzy: 17
Subscribe
Powiadom o
guest
17 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Kuba
Kuba
11 miesięcy temu

Nie daliście Totto Schilacciego (król strzelców Italia90), Jana Domańskiego (gol na Wembley w 1973 r.), Z polskich akcentów dorzuciłbym jeszcze Kapustę (euro2016).

Kuba
Kuba
11 miesięcy temu
Reply to  Kuba

Domarskiego (autosłownik mi zmienił nazwisko)

chory czlowiek
chory czlowiek
11 miesięcy temu
Reply to  Kuba

Kapustka? On nawet nie jest one hit wonder, raczej null hit wonder. Ten caly szum wokol jego osoby dzisiaj sie wydaje groteskowy.

Grelliola
Grelliola (@grelliola)
11 miesięcy temu
Reply to  Kuba

Witamy na najlepszej stronie randkowej … http://Hotcoss.Com

zel
zel
11 miesięcy temu

Rene Higuita i Tomasz Kuszczak

zel
zel
11 miesięcy temu

Rene Higuita i Tomasz Kuszczak

Rudolf Valentino
Rudolf Valentino
11 miesięcy temu

moi drodzy, linki wam się pomieszały

Mateo
Mateo
11 miesięcy temu

a Jan Furtok i bramka strzelona San Marino ?

DeCounrad
DeCounrad (@decounrad)
11 miesięcy temu

Odnośnie finału ME 1976, poprawcie ten fragment “Wracając do naszego finału, właśnie zaczęła się piąta seria. Do piłki podchodzi reprezentant RFN, Uli Hoeness i nie trafia. Teraz cały ciężar spoczywa na barkach 28-letniego Panenki.” Niemiec musiał spudłować kończąc czwartą serię, skoro Czechosłowacja trafiła łącznie z wszystkich karnych, a Niemcy skończyli z trzema strzelonymi. W innym przypadku tego piątego karnego w ogóle by nie było. Zresztą można sprawdzić tutaj: https://pl.wikipedia.org/wiki/Mistrzostwa_Europy_w_Pi%C5%82ce_No%C5%BCnej_1976#Fina%C5%82

maciek
maciek
11 miesięcy temu

W tym meczu pomiedzy Rosja i Kamerunem w 1994 to chyba byl handelek. Wy macie bohatera i my mamy bohatera, poniewaz Roger Milla strzelajac gola byl najstarszym snajperem w historii. Czy jest do dzisiaj nie chce mi sie sprawdzac natomiast wtedy tak to wygladalo.

qwerty
qwerty
11 miesięcy temu

Daniel Sikorski (13.04.2013; Wisła Kraków 1:2 Legia Warszawa)

takbylo
takbylo
11 miesięcy temu

Daniel Sikorski najlepszy napastnik Polski

Greg
Greg
11 miesięcy temu

Toto Schillaci to absolutna podstawa w takich listach. 7 bramek w kadrze, z czego 6 w finałach MŚ.

Jeszcze Joe Gaetjens z Haiti, który w 1950 roku wbił bramkę Anglii na MŚ jako gracz USA. Tamten mecz to chyba najbardziej zapomniana sensacja w historii finałów MŚ.

floro flores
floro flores (@floro-flores)
11 miesięcy temu

dajcie następnym razem Semiha Senturka (dogrywka z Chorwacją na EURO 2008)

Fabrizio Ravanelli
Fabrizio Ravanelli
11 miesięcy temu

Fabrizio Ravanelli i jego 5 bramek z Sofią w meczu w pucharach. Zwłaszcza 4 w końcówce. Oglądałem i oczom nie wierzyłem, co dotknął, to wpadało

Kacper
Kacper
11 miesięcy temu

Trochę nie rozumiem tego rankingu. “Bohaterowie jednego przeboju” to miałbym na myśli takich zawodników, którzy np. strzelili bramkę w jakimś ważnym meczu jak np. Eder z Francją w finale Euro 2016, a poza tym grali przeciętnie gdzieś tam. A taki Goetze mimo wszystko sporo dał i Borussi Dortmund i Bayernowi i nawet reprezentacji w innych meczach, Dudek też jednak w tym Liverpoolu trochę pograł i finał z Milanem nie był to jego jedyny dobry mecz, Luiz Adriano też był długi czas głównym napastnikiem Szachtara i 5 goli w Lidze Mistrzów to nie był jego “jedyny przebój”. Także jak dla mnie troszkę niezrozumiałe niektóre wybory, ale może nie do końca zrozumiałem idei.

tss
tss (@tss)
11 miesięcy temu

Nie te sportowe gabaryty, wiadomo, ale gdyby robić zestawienie ekstraklasy to Nourdin Boukhari.

Suche Info
19.04.2021

Kibice Liverpoolu zdejmują flagi z Anfield w proteście przed Superligą

Z tego co czytamy, twórcy Superligi liczyli się z tym, że będzie mocna krytyka ich pomysłu. Ciekawe jednak, czy liczyli się z tym, że będzie tak mocna krytyka ze strony ich własnych kibiców. Najmocniej dotyczy to angielskich klubów, przynajmniej takie można odnieść wrażenie śledząc media społecznościowe. Fani Tottenhamu napisali chociażby o zdradzie. Teraz dość głośna […]
19.04.2021
Weszło
19.04.2021

Legia nie może zlekceważyć tego finiszu

Według Pawła Mogielnickiego z 90minut.pl Legia ma 98,2% szans na mistrzostwo. No bo rzeczywiście – trudno wierzyć, że pierwsze miejsce miałoby przypaść komuś innemu. Legia wypracowała sobie zaliczkę i teraz spokojnie może jej bronić. Natomiast ekipie, która chce potem przełamać pucharową niemoc, wypadałoby to robić z większym animuszem. Do drużyny Michniewicza można mieć pretensje za […]
19.04.2021
Suche Info
19.04.2021

FIFPRO o Superlidze. “Konieczna współpraca”

Kolejne stanowiska różnych istotnych podmiotów pojawiają się w sieci, tym razem głos zabrała FIFPRO, a więc podmiot reprezentujący piłkarzy. W oświadczeniu czytamy: “Ta decyzja zostawia piłkarzy i związki piłkarzy w poszczególnych krajach z wieloma pytaniami o wpływ tego ruchu na futbol, ale także na ich kariery. Futbol jest zbudowany na unikalnym społecznym i kulturowym dziedzictwie, […]
19.04.2021
Na zapleczu
19.04.2021

Nie tylko korupcja. Barwna historia HEKO Czermno

Promowanie miasta poprzez sport. Jeśli kiedyś w jakiejś dyskusji ktoś spróbuje was zagiąć pytaniem: “czy kluby piłkarskie mogą cokolwiek wypromować?”, odpowiedzcie: a kto słyszałby o Czermnie, gdyby nie HEKO? Chyba nikt. Bo o miejscowości, która według Wikipedii dekadę temu liczyła zaledwie 657 mieszkańców, głośniej zrobiło się tylko w ubiegłym roku, kiedy miejscowy proboszcz postanowił objawić […]
19.04.2021
Suche Info
19.04.2021

Wymowny wpis Klicha. “Piłka stworzona przez biednych, skradziona przez bogatych”

Niewielu polskich piłkarzy wypowiada się na temat Superligi, bo też cóż – niewielu ona dotyczy. Ciekawiłoby nas zdanie Roberta Lewandowskiego, ale pewnie go nie usłyszymy. Musi więc na razie wystarczyć wpis Mateusza Klicha. Klichowi Superliga raczej nie grozi, natomiast w Anglii temat Superligi jest dzisiaj naprawdę tematem numer jeden. Sześć zbuntowanych klubów, reakcja Borisa Johnsona, […]
19.04.2021
Suche Info
19.04.2021

Shearer: – Kluby Superligi chcą mieć ciastko i zjeść ciastko

Świat piłki bardzo mocno reaguje na decyzję o ogłoszeniu Superligi. Szczególnie w Anglii pojawia się sporo mocnych głosów ze strony byłych piłkarzy. Nie inaczej jest z legendą tamtejszego futbolu, Alanem Shearerem. Shearer, wieloletni reprezentant Anglii, superstrzelec między innymi Blackburn i Newcastle zagrzmiał: – Tych dwanaście klubów zrzuciło bombę na świat piłki nożnej. Premier League powinna […]
19.04.2021
Suche Info
19.04.2021

Orban przeciwny Superlidze. “Najbogatsi nie mogą monopolizować piłki nożnej”

Viktor Orban to nie tylko prominentny polityk, ale też wielki fan futbolu. Dlatego nie dziwi, że i on zabrał głos w temacie powstającej Superligi.  Viktor Orban to o tyle istotny przykład, że dla niego węgierska piłka miała być jednym z kół zamachowych promocji Węgier. To odgórny plan, by poprzez piłkę nożną budować część dumy węgierskiej, […]
19.04.2021
Suche Info
19.04.2021

Oficjalne stanowisko La Liga w temacie Superligi

La Liga wydała swoje stanowisko w temacie Superligi. Można się spodziewać krytyki pomysłu, pytanie: czy padają jakieś konkretne groźby wobec tych klubów? W oświadczeniu czytamy: “La Liga mocno sprzeciwia się propozycji europejskich rozgrywek dla elity, która atakuje pryncypia otwartej rywalizacji piłkarskiej, która sięga najgłębszych części europejskiego ekosystemu piłkarskiego”. Innymi słowy La Liga pokazuje: no tak, […]
19.04.2021
Weszło
19.04.2021

Czy Luka Zahović jest problemem Pogoni Szczecin?

Pogoń Szczecin problemów wewnętrznych na finiszu sezonu nie potrzebuje. Walczy o wicemistrzostwo Polski, może nawet z nadzieją, że Legia potknie się tuż przed metą. To nie jest scenariusz nieprawdopodobny. A skoro już mowa o scenariuszach, nie będzie wyciągnięta z kapelusza teoria, że Luka Zahović nie wygląda na integralną część zespołu “Portowców”. Ktoś zaraz powie, że […]
19.04.2021
Suche Info
19.04.2021

List do UEFA i FIFA. Superliga chce paktować

Według informacji, do jakich dotarła angielska prasa, Superliga jednak nie chce iść na zderzenie czołowe z FIFA i UEFA. Chciałby znaleźć sobie miejsce w ramach istniejących rozgrywek. Według informacji The Mirror, SuperLiga chce znaleźć płaszczyznę porozumienia z FIFA i UEFA. Czytamy o: – Koopoeracji i wsparciu dla nowych rozgrywek – Zmieszczeniu go w futbolowym ekosystemie […]
19.04.2021
Anglia
19.04.2021

Kronika zapowiedzianej śmierci. Zwolnienie Mourinho zaskakuje połowicznie

Jak ma się walić, to niech się wali cały świat. Nie będziemy się bawić w żadne rozmowy, będziemy się napieprzać. Najpierw Legia remisuje z Cracovią, później ogłaszają powstanie Superligi, a teraz Tottenham zwalnia Jose Mourinho. 11 godzin po tym, jak oficjalnie został jednym z klubów założycielskich nowych rozgrywek.  Pożegnanie się z Portugalczykiem szokuje jednak połowicznie. […]
19.04.2021
Suche Info
19.04.2021

Reforma Ligi Mistrzów od 2024 roku

Dzień ogłaszania gruntownych zmian. Obok powstania Superligi, Liga Mistrzów ma w środę ogłosić szczegóły tych rozgrywek po reformie. Do informacji dotarł portal Meczyki.pl i ich dziennikarz: Tomasz Włodarczyk. Najważniejsze zmiany: – Liga Mistrzów będzie liczyć sobie 36 zespołów – WSZYSTKIE RYWALIZUJĄ W JEDNEJ GRUPIE – Grają dziesięć meczów w fazie ligowej – Drużyny dzielone na […]
19.04.2021
Suche Info
19.04.2021

Groźby UEFA wobec klubów Superligi bezprawne?

Jedną z armat, jakie UEFA wytoczyły w kierunku Superligi, był zakaz gry piłkarzy tych klubów w rozgrywkach UEFA i FIFA (na razie te podmioty mówią jednym głosem). To o tyle istotne, że mówimy przecież o reprezentacjach. Możemy sobie wyobrazić głosy w niektórych krajach, gdy piłkarze z Superligi nie przyjeżdżają na kadrę. To byłaby już konkretna […]
19.04.2021
Suche Info
19.04.2021

Borussia Dortmund nie dołączy do Superligi

Hans-Joachim Watzke potwierdził dzisiaj oficjalnie, że Borussia Dortmund dostała zaproszenie do Superligi, ale je odrzuciła. Tak czy siak, pokazuje to konkretne, intensywne rozmowy zakulisowe, które toczą się w tym momencie. Sytuacja jest dynamiczna, bo bardzo różne pogłoski słyszało się już choćby o RB Lipsk. Wcześniej mieli dołączyć, według najnowszych doniesień – niekoniecznie. Borussia natomiast uargumentowała […]
19.04.2021
Suche Info
19.04.2021

Mourinho zwolniony z Tottenhamu!

Jose Mourinho został zwolniony z Tottenhamu. To już kolejna trenerska porażka The Special One. Chyba w tym momencie wypada na dobre z grona trenerów, którzy mogą obejmować kluby marzące o ścisłym europejskim topie. Gdzieś teraz Jose będzie szukał miejsca, gdzie może się odbić. Albo, kto wie, reprezentacja? Mourinho pracował w klubie od 20 listopada 2019 […]
19.04.2021
Suche Info
19.04.2021

Giełda przemówiła. Od ogłoszenia Superligi akcje Juve idą w górę

Nie miejmy złudzeń: w całym zamieszaniu wokół Superligi chodzi tylko o to, by wycisnąć z futbolu jak najwięcej pieniędzy. To pieniądze ostatecznie przeważą szalę w jedną lub drugą stronę. Czego by nie ciskano w ucieczkowiczów, to jeśli oni na tym dobrze zarobią, będą w stanie to znieść. Będą w stanie zapłacić piłkarzom więcej, będą w […]
19.04.2021
Suche Info
19.04.2021

Ed Woodward opuścił UEFA i ECA

Długo myśleliśmy, że to będzie machanie szabelką, przeciąganie liny i tym podobne. Ale kolejne ruchy wokół Superligi pokazują, że jest w tym konsekwencja. Dzisiaj pokazał ją Ed Woodward. Ed Woodward jest wiceprezesem Manchesteru United, a do wczoraj miał też funkcję w UEFA i w ECA. Teraz zrezygnował z tamtych funkcji, ewidentnie chcąc skupić się na […]
19.04.2021
Suche Info
19.04.2021

Superliga już z poważnym wsparciem finansowym?

Wiadomo o co chodzi w Superlidze: o finanse. Zarówno jednym, jak i drugim, tak UEFA, jak i klubom. Kto chce, niech wierzy. To jest ostateczny, najważniejszy czynnik, który może przeważyć szalę, od tego się zaczęło, na tym się skończy. W tym kontekście pojawiła się ważna, a trochę przeoczana informacja. Otóż Reuters, źródło, którego nie wypada […]
19.04.2021