Chwila, która przyćmiewa resztę – piłkarscy bohaterowie jednego przeboju

Opublikowane 14.05.2020 12:56 przez

Michał Kołkowski

O niektórych można właściwie napisać wprost, odwołując się do nomenklatury muzycznej: one-hit wonders. Bo są to rzeczywiście bohaterowie jednego przeboju, którzy summa summarum nie porobili imponujących karier, ale przydarzył im się ten jeden wielki moment w historii futbolu – wspaniały gol, doskonały mecz, perfekcyjnie rozegrany turniej – który zagwarantował im nieśmiertelność i wieczną pamięć wśród kibiców. Do innych jednak określenie one-hit wonder nie do końca pasuje, ponieważ ich kariery całościowo robią niezłe wrażenie. Pozostając przy muzycznej metaforze – mają oni na koncie kilka całkiem znośnych przebojów, do których radiostacje chętnie wracają. Ale i tak kojarzeni są wyłącznie z tym jednym, jedynym hitem, który całkowicie przyćmił resztę ich dorobku.

Krótko mówiąc: powspominamy dzisiaj piłkarzy, którzy na oczach piłkarskiego świata błysnęli (co najmniej) raz, a dobrze. Albo takich zawodników, których kariery są definiowane przez jeden niezapomniany występ. Na początek niech będzie piętnastka, lecimy!

***

GIANNI COMANDINI
(11.05. 2001; Inter Mediolan 0:6 AC Milan)

Trzynaście meczów ligowych i dwa gole – to bilans, jakim może się wylegitymować Gianni Comandini, jeżeli chodzi o jego występy w barwach AC Milanu. Długowłosy napastnik trafił na San Siro latem 2000 roku, po udanych sezonach spędzonych w klubach z niższych lig. Właśnie w barwach Rossonerich zadebiutował w Serie A. Szybko się jednak okazało, że Milan to dla Włocha zdecydowanie za wysokie progi. Comandini miał olbrzymie kłopoty, by przebić się do wyjściowej jedenastki Milanu i przylepiono mu łatkę transferowego niewypału.

Tym większym zaskoczeniem było to, co wydarzyło się w trzydziestej kolejce Serie A. Comandini pojawił się w wyjściowej jedenastce Rossonerich na derby Mediolanu i… wpakował rywalom zza miedzy dwa szybkie gole, rozpoczynając niezapomniany pogrom. Milan pokonał Inter 6:0. To była noc Comandiniego.

Po latach napastnik przyznał, że kompletnie nie odnalazł się w strukturach wielkiego klubu-korporacji, jakim już na przełomie wieków był Milan. Bohater derbów po zakończeniu sezonu 2000/2001 odszedł do Atalanty Bergamo, sprzedany przez Silvio Berlusconiego za trzy razy mniejsze pieniądze niż te, które trzeba było za niego zaledwie rok wcześniej zapłacić.

Koniec końców Comandini odpuścił sobie futbol jeszcze przed trzydziestką. – Nie potrzebuję mieszkać w wielkiej willi, nie muszę jeździć Porsche. Jestem prostym facetem. Z pełną świadomością odpuściłem sobie zawodowy futbol, to nie dla mnie – wyjaśniał Włoch, który po zakończeniu kariery zaczął się rozwijać na innych płaszczyznach. Został DJ-em i… surferem. Śmiga sobie po falach na morzach i oceanach całego świata, między innymi w Brazylii, Australii oraz Indonezji.

FEDERICO MACHEDA
(5.04.2009; Manchester United 3:2 Aston Villa)

– Nie żałuję niczego. Manchester United był bardzo pięknym doświadczeniem i wciąż mam wiele wspomnień związanych z tamtym okresem. Pamiętam o nich, gdziekolwiek pójdę. W Manchesterze dorosłem nie tylko jako piłkarz, ale również jako mężczyzna. Zawsze będę pielęgnował te wspomnienia z gry dla największego klubu na świecie – opowiadał kilka tygodni temu Federico Macheda, cytowany przez portal ManUtd.pl. Ale mimo wszystko trudno nie odnieść wrażenia, że coś w jego karierze poszło nie tak.

Macheda zanotował wejście smoka do pierwszego zespołu „Czerwonych Diabłów i zanosiło się, że wyrośnie na wielką gwiazdę ekipy z Old Trafford. Już sam debiut Włocha był po prostu piorunujący. Gol na wagę trzech punktów w doliczonym czasie meczu z Aston Villą.

W kolejnym spotkaniu ligowym, tym razem z Sunderlandem, Macheda powtórnie zapracował na status bohatera. Kilkadziesiąt sekund po wejściu na murawę z ławki rezerwowych skierował piłkę do siatki, ponownie gwarantując Manchesterowi trzy oczka. Rzadko się zdarza, by nastolatek potrafił zrobić takie pierwsze wrażenie na poziomie Premier League.

Piękny sen nie trwał jednak wiecznie. Koniec końców Macheda nie przebił się do wyjściowe jedenastki Manchesteru United, nie radził sobie również najlepiej podczas rozlicznych wypożyczeń. Obecnie ma 28 lat i jest zawodnikiem Panathinaikosu Ateny, gdzie spisuje się notabene całkiem przyzwoicie, ale też bez szału. Wyrósł po prostu na solidnego zawodnika, nic ponadto. – Pamiętam, że podczas mojego pobytu tam, Manchester United miał wielu wspaniałych piłkarzy, więc było ciężko o regularne występy. Gdyby udało się pograć dłużej, byłbym szczęśliwy, ale nie mam do siebie żadnego żalu, ponieważ dałem z siebie wszystko. Starałem się jak najbardziej, by osiągnąć sukces. Wszyscy zdają sobie jednak sprawę, że miałem też pecha z kontuzjami. Nasze drogi się rozeszły i wszedłem na własną ścieżkę – tłumaczy Macheda. – Nikt nie wie, jak potoczyłaby się moja kariera, gdybym nie strzelił tego przeciwko Aston Villi. Kilka lat później miałem sporego pecha do kontuzji. Nie było łatwo, aby poradzić sobie z tym fizycznie i psychicznie.

SA’ID AL-UWAJRAN
(29.06.1994; Belgia 0:1 Arabia Saudyjska)

Sa’id al-Uwajran podczas mistrzostw świata w Stanach Zjednoczonych strzelił bez wątpienia jednego z najbardziej spektakularnych goli w historii mundiali, a może i należałoby napisać szerzej: w historii futbolu. Przebiegł z piłką trzy czwarte boiska, objechał chyba z pięciu obrońców reprezentacji Belgii, by wreszcie skończyć całą akcję uderzeniem poza zasięgiem bezradnego Michela Preud’homme’a.

Szalona akcja al-Uwajrana pozwoliła Saudom niespodziewanie awansować do fazy pucharowej turnieju.

Gwiazdor saudyjskiej ekstraklasy tym golem pięknie przedstawił się całemu piłkarskiemu światu, ale w jego karierze nie nastąpił żaden sensacyjny przełom. Wręcz przeciwnie – pokonywanie życiowego slalomu poszło al-Uwajranowi znacznie gorzej niż wymijanie belgijskich defensorów. Reprezentant Arabii został wybrany piłkarzem roku w Azji i znalazł się na świeczniku, co mocno mu zaszkodziło. – Ten gol był jak obosieczny miecz – opowiadał piłkarz na łamach New York Timesa. – W Arabii Saudyjskiej wszyscy muszą przestrzegać prawa religijnego i rządowego, ale szczególnie ważne jest to w przypadku gwiazd. Gwiazda ma świecić przykładem.

Sa’id al-Uwajran przykładem, delikatnie mówiąc, nie świecił. Zaczęło się od przedłużonych wakacji w Casablance, potem był alkoholowy eksces podczas Ramadanu, na dodatek w towarzystwie kobiet z Europy. Piłkarz został aresztowany, w odosobnieniu spędził ponad pół roku. Nie więziono go w szczególnie okrutnych warunkach, mógł widywać się regularnie z rodziną, ale zszarganej reputacji tak naprawdę już nigdy nie udało mu się połatać.

– Najgorsze było to, że zostałem na rok zawieszony przez związek – opowiadał Sa’id. – Pozbawiono mnie prawa gry w reprezentacji. Czułem, że jestem potrzebny tej drużynie, tymczasem nie mogłem jej pomóc.

CARLOS ALBERTO
(26.05.2004; FC Porto 3:0 AS Monaco)

Jedna z najdziwniejszych karier w najnowszej historii futbolu. Carlos Alberto Gomes de Jesus trafił do FC Porto zimą 2004 roku i niemal z miejsca stał się ważnym elementem układanki Jose Mourinho, choć Portugalczyk nie miał przecież wielu powodów, by szukać nowych rozwiązań przy ustalaniu wyjściowego składu. W ekipie „Smoków” wszystko hulało jak należy. Poza tym, Carlos Alberto już na starcie przygody z portugalskim klubem wykazał się niesubordynacją podczas treningu, czym rozsierdził krewkiego szkoleniowca, który bez mrugnięcia okiem wypieprzył Brazylijczyka do rezerw. W załagodzeniu konfliktu pomogła dopiero interwencja Deco.

Carlos Alberto trochę niespodziewanie wystąpił w każdym meczu fazy pucharowej Champions League, a to co najlepsze zachował na finał rozgrywek. Wyprowadził portugalską ekipę na prowadzenie, którego Porto już nie oddało, koniec końców rozszarpując AS Monaco aż 3:0.

UEFA na swojej oficjalnej witrynie nazwała po tym meczu Carlosa Alberto dość wymownie: „Książę Porto”.

Alberto w 2004 roku miał zaledwie 20 lat. Wydawało się, że taki wjazd z buta na europejskie boiska otworzy przed nim wrota do gigantycznej kariery. Jednak już rok później… wrócił do ojczyzny, wiążąc się z ekipą Corinthians. Potem próbował podbić Stary Kontynent raz jeszcze, tym razem w barwach Werderu Brema, ale już bez równie spektakularnych rezultatów co wcześniej.

Dlaczego?

Spójrzmy co o nim pisał Bartłomiej Rabij w „Podciętych skrzydłach kanarka”, który natknął się na Alberto podczas jego krótkiej przygody w Gremio: – Kilkanaście minut po rozpoczęciu gierki treningowej Carlos Alberto melduje się na boisku. Odkąd ten były zawodnik FC Porto wrócił do kraju w 2005 roku, w stolicy Rio Grande do Sul zalicza już siódmy przystanek w ciągu niespełna sześciu lat. Ponoć nie układa mu się z trenerami. Ponoć?! Spóźniony as wbiega na murawę obwieszony złotym zegarkiem, łańcuchem i kolczykami. Jest jedynym graczem z pola ubranym w dres, oczywiście innego koloru niż stroje pozostałych piłkarzy, którzy biorą udział w tym treningu.

Bez wątpienia Brazylijczyk maksa ze swojej kariery nie wycisnął.

EDER
(10.06.2016; Francja 0:1 Portugalia)

Pisaliśmy na Weszło: „Był najbardziej niespodziewanym bohaterem 2016 roku. Wyśmiewany, lekceważony, obrażany i wygwizdywany, a strzelił najważniejszą bramkę, jaką można było zdobyć w tegorocznym sezonie reprezentacyjnym. Przesądził o losach Mistrzostw Europy. Eder. Żeby być w miejscu, w którym jest, musiał przejść bardzo dużo. Wielu by w tym czasie zbłądziło, bo okazji do tego było za wiele, jak na jednego człowieka, ale on nie zagubił się i został bohaterem.

75. minuta finału Euro 2016 we Francji. Na boisku kopanina. Nic ciekawego. Poziom widowiska niski. Kibice już odliczają czas do dogrywki. Przy linii bocznej rozgrzewa się Eder. Zaraz pojawi się na murawie i zapisze się w historii futbolu złotymi zgłoskami.

– Szefie, spokojnie, strzelę gola – takie słowa 29-letni piłkarz miał skierować do Fernando Santosa, kiedy ten w 79. minucie oddelegowywał go do gry w miejsce Renato Sanchesa. Na efekty tego ruchu trzeba było czekać. Przy pamiętnej akcji długo nic nie wskazywało na to, że zaraz może stać się coś, co przesądzi o losie meczu. Ot, zwykłe przebijanie piłki w środku pola. W pewnym momencie jednak Portugalczykom udało się rozegrać cztery składne podania. Carvalho do Quaresmy, ten odgrywa w stronę Moutinho, który zgrywa do przodu, gdzie Eder zastawia Koscielnego. Snajper szybko uwalnia się spod krycia, schodzi do środka i oddaje średnio udany strzał. Piłka jednak kozłuje dwukrotnie i wpada do siatki tuż obok prawego słupka bramki Hugo Llorisa. 1:0.

Wkrótce ostatni gwizdek i Portugalia zostaje mistrzem Europy.

Szalona radość, w centrum której znalazł się Eder. Nawet Ronaldo nie skradł mu show podczas celebracji. – CR7 stał przy linii, obok trenera Santosa, kiedy wchodziłem na boisko. Dodał mi pewności siebie. Powiedział, że widział mnie na treningach i byłem dobry. Uwierzyłem mu. Wydawało mi się, że mogłem latać, a po bramce, to już na pewno latałem – opowiadał bohater finału.

– To był gol brzydkiego kaczątka, który zamienił się w pięknego łabędzia – powiedział Fernando Santos”.

Droga 32-letniego dziś napastnika do finału Euro była wyjątkowo kręta. Skomplikowane dzieciństwo, ubóstwo, potem problemy z kontuzjami, czarne myśli, rozważanie zakończenia kariery. Ostatecznie jednak Eder przełamał te wszystkie przeciwności losu i swoim szalonym uderzeniem zapewnił Portugalii wiekopomny triumf. Obecnie bohater finału z 2016 roku jest zawodnikiem Lokomotiwu Moskwa, gdzie wiedzie mu się dość przeciętnie. Prochu już Eder w futbolu nie wymyśli. Ale w historii zapisał się złotymi zgłoskami.

JEFFREN
(29.11.2010; FC Barcelona 5:0 Real Madryt)

Mecz-legenda. Najboleśniejsza klęska w karierze Jose Mourinho, symbol potęgi FC Barcelony dowodzonej przez Pepa Guardiolę. La manita. W listopadzie 2010 roku „Duma Katalonii” zmiażdżyła „Królewskich” aż 5:0, pokazując im miejsce w szeregu bardzo dosadnym gestem. Za dzieło zniszczenia odpowiadali gwiazdorzy Barcelony: wynik otworzył Xavi po asyście Andresa Iniesty, kolejne bramki strzelali Pedro oraz David Villa, ten ostatni po dograniach Leo Messiego.

Ale kropkę nad „i” postawił piłkarz, który tak naprawdę swoim golem dopiero przedstawił się szerszej publiczności. I to akurat w meczu, na który zwrócone były oczy całego piłkarskiego świata. Jeffren Suarez pojawił się na murawie w 87. minucie i niedługo potem upokorzył Real do reszty, pakując piłkę do siatki po raz piąty, poza zasięgiem bezradnego Ikera Casillasa.

Taka bramka to marzenie każdego piłkarza, ale Jeffren okazał się jednak zdecydowanie za cienki w uszach na przebicie się do wyjściowego składu Barcelony. Szeregi klubu opuścił już w 2011 roku i od tego czasu nigdy nie zagrzał sobie na dłużej miejsca, notując stopniowy, ale zauważalny zjazd. Zaczęło się od Sportingu Lizbona – czyli nieźle. Solidna, europejska półka. Potem był Real Valladolid. Następnie liga belgijska, szwajcarska, cypryjska, no a obecnie 32-letni Jeffren karierę kontynuuje w zespole z Chorwacji.

Kto wie, może go jeszcze zobaczymy na boiskach Ekstraklasy? Ponoć temat pojawił się jakiś czas temu, gdy możliwość pozyskania zawodnika sondował Raków Częstochowa, ale nic z tego nie wyszło.

– Miałem nadzieję spędzić w Barcelonie więcej czasu, ale wszyscy wiemy, że wtedy Barca była najlepszym klubem świata, najlepszym w historii. Nie było łatwo tam grać. Były też chwile, w których nie czułem się dobrze fizycznie, teraz to już przeszłość. Ale tak, chciałbym mieć możliwość dłużej grać wtedy w Barcelonie – opowiadał Jeffren w rozmowie z Marcą, cytowany przez portal FCBarca.com. – Kiedy grasz w tak wielkim klubie, jesteś zamknięty w bańce mydlanej. Nie ma innego wyjaśnienia. Wychodzisz z największych i najlepszych klubów świata i zderzasz się z futbolową rzeczywistością. Barcelona to bańka, w której nie brakuje ci niczego, a kiedy przechodzisz do innego zespołu, wszystko się zmienia.

JEAN-FRANCOIS DOMERGUE
(23.06.1984; Francja 3:2 Portugalia)

Dziewięć występów w narodowych barwach, dwa gole. Oba w półfinale mistrzostw Europy, w epickim starciu Francji z Portugalią. Jean-Francois Domergue wyszedł z założenia, że jak już strzelać gole w narodowych barwach, to w takim starciu, by te bramki zostały zapamiętane na wieki. Odpuścił sobie zatem pokonywanie bramkarzy w spotkaniach towarzyskich, zamiast tego niespodziewanie wyręczył Michela Platiniego i w dniu swoich 27. urodzin wprowadził „Trójkolorowych” do finału Euro 1984.

Złoty medal mistrzostw Europy to jedyny sukces w karierze Francuza, który reprezentował barwy mniej lub bardziej przyzwoitych klubów francuskiej ekstraklasy. Nigdy nie na tyle mocnych, by sięgać z nimi po trofea. Dlaczego zatem Platini, który na Euro 1984 osiągnął życiową formę, pozwolił znacznie mniej słynnemu koledze wykonać tak ważny rzut wolny? – Podszedłem do piłki tylko dlatego, że miałem wtedy urodziny. Wiedziałem, że w taki dzień Michel nie będzie miał pretensji jeśli spudłuję.

HELMUTH DUCKADAM
(7.05.1986; Steaua Bukareszt 0:0 (karne 2:0) FC Barcelona

Helmuth Duckadam czyli „Bohater z Sewilli”. Rumuński bramkarz ma w dorobku tylko dwa występy w narodowych barwach, na arenie klubowej też nie wiodło mu się szczególnie dobrze, jednak przez jakiś czas zyskał status bramkarza numer jeden Steauy Bukareszt. I tak się złożyło, że trafił akurat na okres, gdy rumuński klub wyrósł na najmocniejszy na Starym Kontynencie. Steaua dotarła do finału Pucharu Europy i niespodziewanie pokonała w nim Barcelonę.

Spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem, a w serii rzutów karnych karty rozdawał już Duckadam.

Cztery obronione jedenastki w spotkaniu o takim ciężarze gatunkowym. Co za występ!

27-letni golkiper niedługo po finale… został zmuszony do zakończenia piłkarskiej kariery. Wykryto u niego bardzo rzadką chorobę układu krwionośnego. Oczywiście Duckadam całkiem futbolu nie odpuścił, pykał sobie jeszcze rekreacyjnie na niskim poziomie, ale drzwi do wyczynowego sportu bezpowrotnie się przed nim zatrzasnęły. Został policjantem, założył też własną szkółkę piłkarską. – W prawej ręce odczuwałem bóle już na pół roku przed finałem – opowiadał bramkarz w rozmowie z Jonathanem Wilsonem. – Lekarze dawali mi leki przeciwbólowe, ale nie były one wystarczająco silne. Tamtego lata odwiedzałem z przyjaciółmi moje rodzinne miasto i przewróciłem się. Podparłem się ręką, by uchronić się przed upadkiem, i w mojej żyle powstał tętniak, który zablokował krążenie w całym ramieniu. Miałem operację, wszczepiono mi pewien rodzaj bypassa. W 1998 roku miałem kolejną operację, a potem w 2010 jeszcze jedną, już z wykorzystaniem nowoczesnych technologii.

Ręka niestety wciąż dokucza Rumunowi, niedawno gruchnęła nawet nowina, że konieczna będzie amputacja. Nie przeszkadza to jednak Duckadamowi wciąż angażować się w sprawy Steauy, gdzie pełni ostatnio rolę jednego z dyrektorów.

JIMMY GLASS
(8.05.1999; Carlisle United 2:1 Plymouth Argyle)

Zaczynał w szkółce Chelsea, nie przekonał do siebie trenerów. Trafił do Crystal Palace, nie przebił się. Wypożyczano go tu, tam i jeszcze tam. W końcu Jimmy Glass znalazł bezpieczna przystań w trzecioligowym Bournemouth. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że jego kariera będzie jedną z milionów zupełnie przeciętnych karier, o których się najzwyczajniej w świecie nie wspomina, bo i nie ma o czym.

Wszystko zmieniło się jednak w 1999 roku, gdy Glass trafił na wypożyczenie do Carlisle United.

Zapytacie i będziecie mieli słuszność: „A co to niby za historia, wypożyczenie do Carlisle United?”. Cóż – w przypadku Glassa to awaryjne wypożyczenie okazało się drogą do piłkarskiej nieśmiertelności. W ostatniej kolejce trzeciej ligi angielskiej golkiper wpakował gola na 2:1 w starciu z Plymouth Argyle, zapewniając tym samym swojemu zespołowi utrzymanie w lidze. Pikanterii całej sytuacji dodaje fakt, że bezpośredni rywale Carlisle w walce o uniknięcie spadku zdążyli skończyć już swój mecz i rozpocząć świętowanie. Glass wymierzył im bardzo bolesnego prztyczka w nos, doprowadzając do szaleństwa trybuny Brunton Park.

Wyczyn Glassa został odnotowany w wielu całkiem prestiżowych brytyjskich rankingach jako jedno z najbardziej spektakularnych wydarzeń w dziejach tamtejszego futbolu. Ale nie było to żaden punkt zwrotny w karierze golkipera, który nadal miał kłopoty ze znalezieniem sobie klubu, w którym mógłby zakotwiczyć na dłużej. W wieku 27 lat Glass skończył piłkarską karierę i został taksówkarzem. – To dość trudne. Niektórzy piłkarze dorabiają się sławy i fortuny, a inni muszą przesiąść się do taksówki i wieść normalne życie. Niełatwo zrozumieć swoje miejsce w życiu, kiedy jesteś tym facetem, o którego bramce wciąż się pamięta, ale musisz się też martwić o to, skąd wziąć pieniądze na czynsz. Niemniej, ta bramka na zawsze pozostanie częścią mojego życia i będę się nią cieszył, dopóki ludzie się mną nie znudzą – opowiadał Glass w rozmowie z BBC.

ANGELOS CHARISTEAS i THEODOROS ZAGORAKIS
(04.06.2004; Portugalia 0:1 Grecja)

Mistrzostwo Europy. Grecy w 2004 roku zachwycili piłkarski świat, grając na nosie wielkim futbolowym potęgom. Dwukrotnie pokonali Portugalczyków, wyeliminowali Francuzów, nie dali szans nawet rewelacyjnym podczas tamtego turnieju Czechom. Po prostu nie było mocnych na ekipę Otto Rehhagela. W której prym wiedli Theodoros Zagorakis, kapitan zespołu, oraz Angelos Charisteas – specjalista od kluczowych trafień, autor zwycięskiego gola w finale rozgrywek.

Zagorakis został wybrany najlepszym piłkarzem finału, nagrodzono go też tytułem najlepszego zawodnika całych mistrzostw Europy. Zajął piąte miejsce w plebiscycie France Football, zbierając więcej głosów w wyścigu po Złotą Piłkę niż tacy zawodnicy jak Adriano, Pavel Nedved czy Ruud van Nistelrooy. Dla 33-letniego pomocnika był to wręcz niepojęty sukces. Ostatecznie Zagorakis w żadnym momencie swojej kariery nie zasygnalizował, że może kiedyś wyrosnąć na zawodnika rozważanego w dyskusjach o Złotej Piłce.

Podobna historia z Charisteasem, który zanotował na Euro 2004 trzy bramki, w tym dwie na wagę zwycięstwa. Klubowa kariera greckiego napastnika wygląda cokolwiek nędznie. Dość powiedzieć, że Charisteas nigdy nie przekroczył bariery dziesięciu goli w sezonie ligowym. Ale co na mistrzostwach błysnął, to jego. – Nawet za 50 lat każdy będzie pamiętał tę bramkę. Napisaliśmy historię.

ROY ESSANDOH
(10.03.2001; Leicester City 1:2 Wycombe Wanderers)

Pochodzący z Ghany, a wychowany w Irlandii Północnej napastnik Roy Essandoh długo nie potrafił znaleźć dla siebie miejsca na piłkarskiej mapie. Próbował przebić się w szkockim Motherwell, bez powodzenia. Potem pojawił się na chwilę w Austrii, trochę pograł w Finlandii, by powrócić na Wyspy i zakręcić się w jednej z niższych lig angielskich. Wyglądało na to, że Essandoh będzie klasycznym przypadkiem piłkarskiego obieżyświata, który chętnie pogra sobie gdziekolwiek, byle zagwarantowano mu wikt i opierunek.

W 2001 roku 25-letnim zawodnikiem zainteresowała się niespodziewanie ekipa Wycombe Wanderers. Jej manager, Lawrie Sanchez, desperacko poszukiwał napastnika, którego mógłby posadzić na ławce w starciu z Leicester City w Pucharze Anglii. Umieścił… ogłoszenie w telegazecie, zachęcając „zdrowych, sprawnych napastników bez kontraktu”, by zgłosili się do klubu.

Zgłosił się Essandoh. Podpisał z Wycombe dwutygodniowy kontrakt. I wywalił Leicester z Pucharu Anglii.

Essandoh przeszedł do historii jako klasyczny „zabójca gigantów”, choć – jak sam przyznał – nie znał nawet imion wszystkich swoich kolegów z zespołu, w tak chaotycznym tempie nastąpiło jego dołączenie do drużyny.

Na tym jednak romantyczna historia się kończy. Napastnik nie zrobił kariery poza poziomem amatorskim.

DAVID DI MICHELE
(20.11.2004; US Lecce 4:5 Udinese Calcio)

Na przełomie wieków David Di Michele – niewysoki, dość dynamiczny napastnik – robił całkiem niezłą robotę w barwach drugoligowej Salernitany. Jego solidna postawa na poziomie Serie B nie mogła umknąć uwadze włoskich ekstraklasowiczów. Koniec końców Di Michele wylądował w Udinese Calcio. W tym klubie strzelał już naturalnie znacznie rzadziej, na jakiś czas został nawet odpalony do Regginy. Ale Włoch doczekał się swojego wielkiego momentu w rozgrywkach Coppa Italia.

Di Michele wpakował dwa gole w pucharowym starciu z Lecce, a jego drużyna zatriumfowała 5:4 i zapewniła sobie awans do ćwierćfinału rozgrywek. Ale w tym by jeszcze nie był nic szczególnego. W końcówce spotkania napastnik… stanął bowiem na bramce i obronił rzut karny. Nadało to jego karierze niesłychanego rozgłosu, pojawiły się nawet powołania do reprezentacji Italii. Do kadry na mundial się jednak Di Michele nie załapał, więc jeżeli z czegoś został szczególnie zapamiętany, to jest to właśnie starcie z Lecce.

EDU
(5.05.2011; Inter Mediolan 2:5 Schalke 04)

Z jakimi zawodnikami kojarzy się w pierwszej kolejności sensacyjny awans Schalke 04 do półfinału Ligi Mistrzów w 2011 roku? Ano wiadomo: Manuel Neuer między słupkami, Raul Gonzalez w ataku, do tego Metzelder, Farfan, Howedes, Matip, Huntelaar. Jeśli lepiej wytężyć pamięć, przypomną się również Rakitić, Draxler, Jurado czy Uchida. No i oczywiście Ralf Rangnick na ławce trenerskiej, który w marcu 2011 roku odebrał stery z rąk Felixa Magatha.

Ale najsłynniejsze zwycięstwo tamtej ekipy, czyli rozgromienie 5:2 obrońców tytułu i to na ich terenie, miało przecież innego bohatera. Brazylijczyk Eduardo Gonçalves de Oliveira, znany jako Edu, zaaplikował Interowi Mediolan na San Siro dwie sztuki, wiodąc swój zespół do sensacyjnego zwycięstwa nad ekipą Nerazzurrich.

Ściągnięty z ligi koreańskiej zawodnik dostał w Schalke numer dziewięć, ale dwie bramki w konfrontacji z Interem to de facto… jedyny przejaw jego strzeleckich umiejętności. Summa summarum Edu w sezonie 2010/11 strzelił pięć goli w czterdziestu występach na wszystkich frontach. W Lidze Mistrzów naturalnie trafił do siatki tylko dwukrotnie.

Szybko pozbyto się go z Schalke, najpierw wypychając na wypożyczenie, a potem definitywnie. Edu postanowił dać sobie spokój z europejską piłką i powrócił tam, gdzie zawsze strzelanie szło mu najlepiej – na Daleki Wschód.

AHN JUNG-HWAN
(18.06.2002; Korea Południowa 2:1 Włochy)

A skoro o Dalekim Wschodzie mowa…

– Nie będę płacił pieniędzy człowiekowi, który zrujnował włoski futbol – stwierdził oschle Luciano Gaucci, prezydent Perugii, odwołując transfer Ahn Jung-hwana do swojego klubu. Niech te słowa najlepiej zaświadczą o tym, jak dotkliwie Włosi poczuli się pokrzywdzeni, gdy złoty gol Koreańczyka wyeliminował Italię z mistrzostw świata w 2002 roku.

Ostatecznie reprezentacja Korei Południowej w bardzo szemranych okolicznościach dotarła do półfinału turnieju, finalnie zajmując czwarte miejsce w mistrzostwach. Jung-hwan z jednej strony stał się zatem twarzą bezprecedensowego sukcesu dla azjatyckiej reprezentacji, ale z drugiej jego szalona radość po zwycięskim golu z Włochami stała się również symbolem wielkiego oszustwa.

Ostatecznie legenda koreańskiej kadry nie zrobiła kariery na Starym Kontynencie. Gdy wysypał się temat przenosin na stałe do Perugii, gdzie wcześniej Jung-hwan był wypożyczony, ofensywny pomocnik powrócił do Azji. Potem próbował swoich sił w Metz czy w Duisburgu, ale z marnym rezultatem. Eksplozja formy na mundialu w 2002 roku pozostaje jego największym osiągnięciem, gwarantującym mu zresztą niezmienne uwielbienie w ojczyźnie. Podczas zimowych Igrzysk Olimpijskich w Pjongczang były piłkarz był jednym z tych sportowców, którzy w uznaniu zasług uczestniczyli w sztafecie ze zniczem olimpijskim.

PAUL VAESSEN
(23.04.1980; Juventus FC 0:1 Arsenal FC)

Zdobył Turyn, przegrał życie. Tak można podsumować burzliwą karierę Paula Vaessena. Pisaliśmy na Weszło: „23 kwietnia 1980 roku. Półfinał Pucharu Zdobywców Pucharów pomału zbliżał się do końcowego gwizdka arbitra. Tumult wśród kibiców gwałtownie nabierał na intensywności, płonęły flary. Arsenal zaś miał problem. „Kanonierom” pozostawał już tylko kwadrans na zdobycie bramki, która pozwoliłaby wyrzucić za burtę mocarny Juventus i rzutem na taśmę zapewnić sobie awans do wielkiego finału rozgrywek. Jednak turyńczycy bronili się sprawnie i słynny Dino Zoff – trzeba to wprost powiedzieć – zwyczajnie nie miał zbyt wiele do roboty. „Starej Damie” nie spieszyło się rzecz jasna. Wywalczony dwa tygodnie wcześniej na Highbury remis 1:1 oznaczał, że bezbramkowy rezultat na Stadio Comunale był dla gospodarzy w stu procentach satysfakcjonujący.

Przyjezdni rozpaczliwie potrzebowali więc wstrząsu. Jakiegoś bodźca, pozytywnego impulsu. Triumfalne śpiewy włoskich kibiców, w połączeniu z bliską perfekcji defensywą Juve, z wolna odbierały „Kanonierom” resztki nadziei na sukces.

– Paul! Szykuj się, przecież wchodzisz – warknął ze zniecierpliwieniem Terry Neill, manager londyńskiej drużyny. Sam nie był do końca przekonany co do słuszności tej decyzji, ale cóż było mu począć? Paul Vaessen był co prawda ledwie osiemnastoletnim napastnikiem, lecz zdarzało mu się już demonstrować imponujące strzeleckie zdolności, które nie wynikają przecież wyłącznie z doświadczenia, są też kwestią talentu. Instynktu, szóstego zmysłu. Vaessen podświadomie wyczuwał, gdzie należy się ustawić, by piłka spadła mu pod nogi”.

Instynkt strzelecki Vaessena dał też o sobie znać w konfrontacji z Juve. Nastolatek zdobył zwycięskiego gola dla Arsenalu i pozwolił „Kanonierom” wyrzucić turyńczyków za burtę, choć kibice gospodarzy świętowali już awans.

23 kwietnia 1980 roku cały piłkarski świat dowiedział się, kim jest Paul Vaessen. Niestety, równie szybko o nim zapomniano. Chłopak nie udźwignął ciężaru rozpoznawalności, a bardzo ciężka kontuzja całkowicie przekreśliła rozwój jego kariery. Vaessen popadł w uzależnienie od narkotyków, które kompletnie go zniszczyło.

„Melanż, melanż, melanż. Heroina, kokaina, Valium. Brak stałego dochodu nie przeszkadzał eks-Kanonierowi, by imprezowy tryb życia podkręcić na maksymalne obroty. Imprezy zamieniały się w libacje, libacje przepoczwarzały się w samotne ćpanie. W zaciszu swojego pokoju. Jak wynika z wyliczeń rodziny, Paul na narkotyki wydawał dziennie około dwustu funtów. Ostatecznie heroina to nie była tania zabawa. Zdołał tak przebalować osiemnaście miesięcy, aż spłukał się do reszty.

Nie minęły dwa lata od tragicznego końca kariery, gdy Paul wystawił na sprzedaż dom i meble.

Wielu wyciągało do niego rękę. Dostał możliwość gry w amatorskim klubie, by odżyła w nim chęć życia poprzez powrót do futbolu. Przy okazji jeden z właścicieli klubu zapewnił mu też fuchę w drukarni. Paul przychodził do pracy, zasiadał na stanowisku i w totalnym otępieniu czekał na fajrant. Gdy wybijała utęskniona godzina, odbierał dniówkę i wychodził. Nie robiąc w międzyczasie nic. Ale i takie warunki mu nie odpowiadały. Ból w kolanach do tego stopnia poniewierał zmysły Vaessena, że ten potrafił przyjmować dożylnie rozmaite specyfiki jeszcze w szatni, cały heroinowy rynsztunek przynosił ze sobą na treningi. Reszta drużyny gapiła się na niego w osłupieniu. Oferowano mu potem posadę trenera, by nie obciążał kolan, ale trwał przy futbolu. Odmawiał. – Albo gram, albo mam to w dupie”.

Zmarł w sierpniu 2001 roku w wieku zaledwie czterdziestu lat.

***

No dobra, na dzisiaj wystarczy, choć mamy głębokie poczucie, że temat nie został wyczerpany i wielu, naprawdę wielu „bohaterów jednego przeboju” – często wręcz kultowych, jak choćby Antonin Panenka – nie zdążyliśmy jeszcze tutaj wymienić. Dzielimy zatem tekst na dwie części, jutro spodziewajcie się kolejnej piętnastki, tym razem również z polskimi akcentami. W międzyczasie możecie natomiast sami w komentarzach napisać o zawodnikach, którzy waszym zdaniem powinni się koniecznie znaleźć w tym zestawieniu.

fot. NewsPix.pl

Weszło
23.01.2022

Ngannou wciąż króluje. Niespodziewany sposób na obronę pasa UFC

Ta walka miała się rozstrzygnąć według jednego z dwóch scenariusz. Jeden z nich zakładał, że Francis Ngannou ciężko znokautuje w Ciryla Gane podczas walki wieczoru UFC 270. Drugi – że Francuz dzięki zwinności, szybkości i intelektowi zamęczy i wypunktuje mistrza. Tymczasem Ngannou obronił pas po pięciu rundach, w których pobił swój rekord obaleń i kontrolował […]
23.01.2022
Ligue 1
22.01.2022

Milik na ławce, jego rywal w debiucie strzela gola. Polak może się pakować?

Jeszcze niedawno ostrzylibyśmy sobie zęby na mecz RC Lens z Olympique Marsylia, bo po jednej stronie byłby rozpędzony Przemysław Frankowski, a po drugiej mające świetne wejście do Ligue 1 Arkadiusz Milik. Dziś jednak polski akcent był daleko, daleko w tle. Frankowski już mocno wyhamował, z kolei pozycja Milika osłabła do tego stopnia, że nawet nie […]
22.01.2022
Weszło
22.01.2022

Manchester City cisnął, cisnął, ale wycisnął tylko remis ze Świętymi

Gdyby w tym meczu nie trzeba było liczyć goli, to spotkanie Southampton – Manchester City wyglądałoby jak… typowy mecz Manchesteru City. Ot, banda Guardioli ciśnie przeciwnika, pozostawia mu niewiele przestrzeni, zamyka rywala w jego własnym polu karnym i patrzy, jak zaczyna brakować mu powietrza. Problem „The Citizens” polegał jednak na tym, że futbol to taki […]
22.01.2022
Skoki
22.01.2022

Człowiek-bumerang. Jak Ahonen odchodził i wracał do skoków

Janne Ahonen skoczkiem był wybitnym. Dwie Kryształowe Kule, pięć wygranych Turniejów Czterech Skoczni, dziesięć medali mistrzostw świata – to wszystko mówi samo za siebie. Zdaniem wielu nie wiedział tylko jednego – kiedy powiedzieć sobie dość. Karierę kończył trzy razy. W każdym z tych przypadków na skocznię i tak wracał. Nawet teraz – jako 44-latek dopiero […]
22.01.2022
Weszło
22.01.2022

Duch Fergie Time wciąż unosi się nad Old Trafford

Od czasu do czasu realizator transmisji wyszukiwał Sir Alexa Fergusona w gąszczu innych widzów tego wątpliwej jakości spotkania na Old Trafford. Legendarny trener Manchesteru United nie wyglądał na specjalnie rozanielonego. I trudno mu się dziwić, bo Czerwone Diabły okrutnie męczyły bułę, a na domiar złego West Ham wcale nie podkręcał tempa. Zanosiło się na nudny […]
22.01.2022
Weszło
22.01.2022

Blisko 300 kilogramów w oktagonie UFC. Kto najlepszym ciężkim na świecie?

Po miesięcznej przerwie wracają gale numerowane UFC. Dana White i spółka przygotowali na otwarcie 2022 roku prawdziwe perełki – unifikację pasów w wadze ciężkiej i zwieńczenie trylogii o pas wagi muszej w pojedynku Moreno-Figueiredo na UFC 270. Wszystkie oczy zwrócone są jednak na main event. Najsilniej bijący człowiek w MMA jest w stanie odeprzeć ataki […]
22.01.2022
Fuksiarz Zakłady bukmacherskie
10.01.2022

Siła Early Payout – właśnie dlatego warto grać w Fuksiarzu

Za nami bardzo fajny weekend w europejskiej piłce. Tak fajny, że nawet tęsknota za ekstraklasową kopaninką aż tak mocno nam nie doskwierała. A już szczególnie udane były to dni dla wielu graczy, którzy korzystają z oferty naszych kumpli z Fuksiarza. Z jednej strony przeżyli sportowe emocje, a z drugiej dzięki promocji Early Payout zazieleniły im […]
10.01.2022
Weszło
01.01.2022

Emocje Premier League z ograniczonym ryzykiem. Wystrzałowa promocja Fuksiarza!

W ostatnich dniach żyjemy serialem, w którym główną rolę odgrywa Paulo Sousa, ale czasami odrywamy się od niego po to, by zobaczyć trochę prawdziwej piłki. W obecnym okresie tradycyjnie zapewniają ją drużyny Premier League, a Fuksiarz postanowił jeszcze mocniej podkręcić temperaturę, która towarzyszy poczynaniom graczy na angielskich boiskach. Nasi kumple przygotowali wyjątkową promocję, dzięki której […]
01.01.2022
Fuksiarz Zakłady bukmacherskie
08.12.2021

Dublet Lewandowskiego i wygrana Atalanty? Prawie pięć stów ze 100 złotych

Dziś poznamy ostatnie rozstrzygnięcia w fazie grupowej Champions League. W niektórych grupach wiele rzeczy jest już jasnych, ale w niektórych los poszczególnych drużyn zostanie przyklepany dopiero wieczorem. A takie mecze to nie tylko okazja, by trochę się rozerwać, obserwując piłkarskie zmagania, ale też szansa, by coś zarobić. Dziś mamy dla was propozycję, dzięki której w […]
08.12.2021
Fuksiarz Zakłady bukmacherskie
07.12.2021

Liga Mistrzów w Fuksiarzu. Czy ze 100 zrobimy blisko 500?

Ostatnie łowy były naprawdę udane. Sugerowany przez nas kupon był w pełni trafiony i jeśli ktoś nas posłuchał, to pomnożył stówę i zgarnął 356 złotych. Wtedy wszedł nam Raków, Legia i Liverpool, które wygenerowały łączny kurs 4,05. Dziś – jak się przekonacie – idziemy o krok dalej. Wchodzimy bowiem w ostatnią kolejkę Ligi Mistrzów, a […]
07.12.2021
Fuksiarz Zakłady bukmacherskie
03.12.2021

Sprawdźmy, postawmy: Lens powalczy z PSG, Haaland zmierzy się z „Lewym”

Jak co piątek zapraszamy was na kolejny odcinek cyklu „Sprawdźmy, postawmy”. Przejrzeliśmy weekendową ofertę naszych kumpli z Fuksiarza i zmontowaliśmy z myślą o was przykładowy kupon. Jest kilka obiecujących okazji. Tradycyjnie unikamy typowania na nos – szukamy raczej pewnych tendencji, serii, prawidłowości i właśnie w nich upatrujemy szans na zarobek. RC LENS – PARIS SAINT-GERMAIN: […]
03.12.2021
Fuksiarz Zakłady bukmacherskie
01.12.2021

Postaw stówkę na Raków, Legię i Liverpool i zgarnij ponad 350 złotych

Mecze w środku tygodnia – zwyczajowo, Liga Mistrzów. Dzisiaj jest jednak inaczej. Dzisiaj gra kilka europejskich lig, dzisiaj mamy Puchar Polski. A to zawsze jest dobra okazja do tego, by ograć bukmachera. My postaramy się wam w tym pomóc – przygotowaliśmy trzy zdarzenia, które wyglądają naprawdę sensownie. Skupiamy się na naszym polskim poletku – Fuksiarz […]
01.12.2021
Weszło Extra
21.01.2022

„Piechniczek na Księżyc!”, czyli historia nieudanego powrotu

Niekończące się narzekania na rzekomo wrogą postawę mediów, manipulujących opinią publiczną. Regularne konflikty z piłkarzami występującymi w zagranicznych klubach. Kwiaty otrzymane w ramach przeprosin za spóźnienie od delegacji z Widzewa Łódź. Obiecujący, choć przegrany mecz z Anglią na Wembley i straszliwa klęska z Włochami w Neapolu. Dziwaczne decyzje kadrowe. Zaledwie trzy zwycięstwa w czternastu oficjalnych […]
21.01.2022
Weszło Extra
15.01.2022

Jak Janusz Waluś został bohaterem stadionów?

Janusz Waluś ostatnie 29 lat spędził w zakładzie karnym o zaostrzonym rygorze w południowoafrykańskiej Pretorii, do którego trafił za zamordowanie Chrisa Haniego. Dobiega siedemdziesiątki. Większość czasu spędza w celi. Czyta książki. Słucha radia. Trenuje karate. Waży coraz mniej. Niknie w oczach. Liczy, że w lutym zostanie warunkowo zwolniony, opuści więzienie i wróci do Polski, gdzie […]
15.01.2022
Weszło Extra
14.01.2022

Basałaj: – Mam prawo być mądralą

Czy był cenzorem i propagandzistą? Dlaczego nikt nie obraża się już na przyśpiewkę „Jebać PZPN”? Jak to możliwe, że Jerzy Brzęczek przegrał na byciu sobą i dlaczego były selekcjoner nie słuchał żadnych rad? Czy nie przeczuwał wizerunkowej katastrofy przy emisji „Niekochanych”? Co sprawiało, że Adam Nawałka nie chciał udzielać wywiadów? Dlaczego reprezentanci słuchali odpraw Paulo […]
14.01.2022
Ekstraklasa
09.01.2022

Przetrwać trudną zimę. Jak to jest być czerwoną latarnią?

Działacze pierwszoligowych klubów często poruszają temat lokaty na koniec roku w kontekście transferów. „Wie pan, jako lider I ligi nieco łatwiej nam przekonać piłkarzy, że podpisują kontrakt z klubem, który za 6 miesięcy będzie już grać w Ekstraklasie„. To jasne, zrozumiałe, walka na finiszu jesieni nabiera rumieńców również z uwagi na ten detal, jakim jest […]
09.01.2022
Weszło
09.01.2022

Polski piłkarz w Bangladeszu. „Kibice robili ze mną selfie nawet w trakcie treningu”

Rafała Zaborowskiego mogliście u nas poznać już dwa lata temu. Wówczas opowiedział swoją historię od grania w Polsce w III i IV lidze, przez pracę zarobkową połączoną z graniem na czwartym szczeblu w Norwegii, po przejście na piłkarskie zawodowstwo w drugiej lidze greckiej i rumuńskiej. Dziś 27-letni pomocnik jest pierwszym Polakiem, który trafił do bengalskiej […]
09.01.2022
Weszło Extra
05.01.2022

Gdzie może zaprowadzić pewność siebie? Historia Kacpra Kozłowskiego

Młody piłkarz to dziś wymarzony kandydat na zięcia. Nie wychyla się. Nie wzbudza kontrowersji. Emanuje grzecznością. Cnotą dla niego jest świadomość miejsca w szeregu, pilne wykonywanie swoich obowiązków, słowo „pokora” potrafi odmienić przez wszystkie możliwe przypadki. Kacper Kozłowski, który odszedł do Brighton, różni się od swoich rówieśników nie tylko jakością piłkarską. Nigdy nie był, nie […]
05.01.2022
Weszło
23.01.2022

Ngannou wciąż króluje. Niespodziewany sposób na obronę pasa UFC

Ta walka miała się rozstrzygnąć według jednego z dwóch scenariusz. Jeden z nich zakładał, że Francis Ngannou ciężko znokautuje w Ciryla Gane podczas walki wieczoru UFC 270. Drugi – że Francuz dzięki zwinności, szybkości i intelektowi zamęczy i wypunktuje mistrza. Tymczasem Ngannou obronił pas po pięciu rundach, w których pobił swój rekord obaleń i kontrolował […]
23.01.2022
Ligue 1
22.01.2022

Milik na ławce, jego rywal w debiucie strzela gola. Polak może się pakować?

Jeszcze niedawno ostrzylibyśmy sobie zęby na mecz RC Lens z Olympique Marsylia, bo po jednej stronie byłby rozpędzony Przemysław Frankowski, a po drugiej mające świetne wejście do Ligue 1 Arkadiusz Milik. Dziś jednak polski akcent był daleko, daleko w tle. Frankowski już mocno wyhamował, z kolei pozycja Milika osłabła do tego stopnia, że nawet nie […]
22.01.2022
Weszło
22.01.2022

Manchester City cisnął, cisnął, ale wycisnął tylko remis ze Świętymi

Gdyby w tym meczu nie trzeba było liczyć goli, to spotkanie Southampton – Manchester City wyglądałoby jak… typowy mecz Manchesteru City. Ot, banda Guardioli ciśnie przeciwnika, pozostawia mu niewiele przestrzeni, zamyka rywala w jego własnym polu karnym i patrzy, jak zaczyna brakować mu powietrza. Problem „The Citizens” polegał jednak na tym, że futbol to taki […]
22.01.2022
Skoki
22.01.2022

Człowiek-bumerang. Jak Ahonen odchodził i wracał do skoków

Janne Ahonen skoczkiem był wybitnym. Dwie Kryształowe Kule, pięć wygranych Turniejów Czterech Skoczni, dziesięć medali mistrzostw świata – to wszystko mówi samo za siebie. Zdaniem wielu nie wiedział tylko jednego – kiedy powiedzieć sobie dość. Karierę kończył trzy razy. W każdym z tych przypadków na skocznię i tak wracał. Nawet teraz – jako 44-latek dopiero […]
22.01.2022
Weszło
22.01.2022

Duch Fergie Time wciąż unosi się nad Old Trafford

Od czasu do czasu realizator transmisji wyszukiwał Sir Alexa Fergusona w gąszczu innych widzów tego wątpliwej jakości spotkania na Old Trafford. Legendarny trener Manchesteru United nie wyglądał na specjalnie rozanielonego. I trudno mu się dziwić, bo Czerwone Diabły okrutnie męczyły bułę, a na domiar złego West Ham wcale nie podkręcał tempa. Zanosiło się na nudny […]
22.01.2022
Weszło
22.01.2022

Blisko 300 kilogramów w oktagonie UFC. Kto najlepszym ciężkim na świecie?

Po miesięcznej przerwie wracają gale numerowane UFC. Dana White i spółka przygotowali na otwarcie 2022 roku prawdziwe perełki – unifikację pasów w wadze ciężkiej i zwieńczenie trylogii o pas wagi muszej w pojedynku Moreno-Figueiredo na UFC 270. Wszystkie oczy zwrócone są jednak na main event. Najsilniej bijący człowiek w MMA jest w stanie odeprzeć ataki […]
22.01.2022
Weszło Extra
21.01.2022

„Piechniczek na Księżyc!”, czyli historia nieudanego powrotu

Niekończące się narzekania na rzekomo wrogą postawę mediów, manipulujących opinią publiczną. Regularne konflikty z piłkarzami występującymi w zagranicznych klubach. Kwiaty otrzymane w ramach przeprosin za spóźnienie od delegacji z Widzewa Łódź. Obiecujący, choć przegrany mecz z Anglią na Wembley i straszliwa klęska z Włochami w Neapolu. Dziwaczne decyzje kadrowe. Zaledwie trzy zwycięstwa w czternastu oficjalnych […]
21.01.2022
Weszło Extra
24.04.2021

„Kino sportowe nigdy nie mówi tylko o sporcie. Musi być coś jeszcze”

– W sporcie mamy do czynienia z ludźmi, którzy przekraczają własne limity, łamią ograniczenia ciała i umysłu w dążeniu do doskonałości. Nie bez powodu pewien kult sportu jest w naszej cywilizacji obecny od tysięcy lat. I twórcy filmowi wykorzystują tę mitologię, by pokazać nam miejsca, w których sportowa doskonałość styka się z jakąś ludzką niedoskonałością. […]
24.04.2021
Weszło Extra
12.04.2021

„Cyberpunk 2077 jest wyłomem w wizerunku CD Projektu”

– W Polsce generalnie lubimy zamieniać pracę w grę. Lubimy realizm. Wielkie kosmiczne sagi, historie o super-żołnierzach – to jest domena takich krajów jak USA czy Australia. Nie mówię, że nie ma u nas miłośników science-fiction czy fantasty, ale polski gracz docenia gry z tych gatunków, o ile jest w nich choć odrobina brudu i […]
12.04.2021
Weszło Extra
09.04.2021

„Rywalizacja USA i Chin to mecz drużyn, które różnią się pod każdym względem”

– Kiedy dochodzimy do momentu – na przykład w związku z mistrzostwami świata w Katarze albo klękaniem przed meczami – gdy od sportowców zaczyna się oczekiwać politycznych deklaracji, to znaczy, że doszło do pomieszania pojęć. Wydaje mi się, że musimy coś z tym zrobić, inaczej sport jaki znamy po prostu ulegnie w tak wielkim stopniu […]
09.04.2021
Weszło Extra
28.03.2021

13 dni królestwa. Jak czarujący oszust z Wilna został władcą Andory?

Z łatwością zdobywał serca arystokratek i milionerek, choć czasami nie było go stać nawet na kupno maślanej bułeczki. Suchą stopą przeszedł przed dwie wojny światowe, mimo że w trakcie obu znajdował się w centrum wydarzeń. Nie złamał go pobyt we francuskim i hiszpańskim więzieniu, nie złamała sowiecka, amerykańska i francuska niewola. Rozmachu w rozpychaniu się […]
28.03.2021
Weszło Extra
01.03.2021

Mroczna Strona Sportu (odcinek II): „Anioł Śmierci”

Kiedy Robert Rozier – przed laty obiecujący futbolista, obrońca między innymi St. Louis Cardinals i Oakland Raiders – po raz pierwszy został wysłany, by zabić ku chwale swojego nowego Boga, nie spisał się najlepiej. Po prostu zjadły go nerwy. 25-centymetrowy nóż ukryty w nogawce spodni tego zwalistego, czarnoskórego mężczyzny, nieco krępował jego ruchy. Spocone dłonie […]
01.03.2021
Liczba komentarzy: 15
Subscribe
Powiadom o
guest
15 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Emsi
Emsi
1 rok temu

Pewnie w Kostaryce z 2014 paru by się znalazło

Lecę na piwo
Lecę na piwo
1 rok temu

Szczerze.. Ranking z kupy.. Typki co rozwalają potęgi europejskie na turnieju.. Kontra wynalazki co raz w lidze se gola. strzelili.. Weszło i ich rankingi.. Level gimba

Michal Sz
Michal Sz
1 rok temu

Mnie na myśl od razu przyszedł Jerzy Dudek. Niby grał w dużych klubach, niby spora kariera, ale tak naprawdę poza Stambułem nie ma co z nim pozytywnego kojarzyć. Mówię pozytywnego, bo kilku spektakularnych szmat się dorobił. Solidny bramkarz z jednym wybitnym momentem.

Luki
Luki
1 rok temu
Reply to  Michal Sz

Ilu Polaków zdobyło ligę mistrzów, biorąc w niej czynny udział?

Massimo
Massimo
1 rok temu
Reply to  Michal Sz

Dudek miał zdecydowanie więcej udanych meczów. Choć oczywiście przeplatał je ze słabymi. Choćby Francja- Polska 2004, kiedy można powiedzieć graliśmy bez obrony. Pamiętam też, że świetne mecze miał jeszcze w Feyenoordzie.

Piłkawka tu weszła tylko po to
Piłkawka tu weszła tylko po to
1 rok temu

Ode mnie Eder

Tutenstein
Tutenstein
1 rok temu

Lars Ricken. Facet niby rozegrał sporo meczów w Borussii, nawet w reprezentacji Niemiec miał jakiś epizod, ale chyba dla zdecydowanej większości kibiców pierwsze skojarzenie to piękny gol zdobyty przez młodego chłopaka w finale LM w pierwszym kontakcie z piłką, kilka sekund po wejściu na boisko.

Tom
Tom
1 rok temu
Reply to  Tutenstein

… fünf sekenden auf dem płatz… Ricken to w Dortmundzie legenda. Zasłynął strzeleniem złotej bramki w dogrywce chyba ćwierćfinał PUEFA 1994/95 Z La Coruna oczywiście wchodząc z ławki.

Matiwajcha
Matiwajcha
1 rok temu

Mocny, niesygnalizowany, strzał po ziemii Edera był średnio udany? Czasami lepiej jest nie napisać nic, niż lać wodę w taki sposób. To chyba dotyczy w sumie większości tego artykułu

mrcn
mrcn
1 rok temu

Pierwszy, który przyszedł mi na myśl to Maxi Lopez. Wiem, że po Barcelonie grał sporo we Włoszech i jest znany z tego, że mu żona przyprawiła rogi z Icardim, ale dla mnie to bohater jednego meczu w LM Barcelony z Chelsea.
https://www.youtube.com/watch?v=ZmV6SrAG6Hc

Z lokalnego podwórka to Justin Nnorom. W maju 1999 Lech grał z Widzewem o wicemistrzostwo, które dawało możliwość odpadnięcia w eliminacjach do LM bo Wisła miała karę zawieszenia. No i Justin strzelił w 90 minucie z dystansu piękna bramkę dającą prowadzenie. Oczywiście w następnej kolejce Lech dostał baty od Radzionkowa i tyle z tego wyszło. Nnorom, wielkiej kariery nie zrobił, jeszcze w kolejnym sezonie zagrał kilkanaście meczów, strzelił 1 bramkę i tyle.
Dziwne, że nie mogę znaleźć nagrania.

Artur Kulczycki
Artur Kulczycki
1 rok temu

Charisteas aż tak nędznie wyglądał klubowo? Z pamięci mogę powiedzieć, że brak w Kącie i mocnym wówczas Werderze. Nigdy nie był bramkostrzelnym napastnikiem, ale z główki zawsze potrafił przymierzyć.

Artur Kulczycki
Artur Kulczycki
1 rok temu

Że był w Ajaxie – autokorekta wie lepiej, że w Kącie.

Kacper
Kacper
1 rok temu

Osobiście uważam że Charisteas i Zagorakis niekoniecznie tu pasują. Oni grali w klubach na swoim poziomie i regularnie grali w reprezentacji w tamtym czasie. Więc może nie byli to jacyś super zawodnicy ale jak na standardy Grecji wystarczający.

AsafaPowell
AsafaPowell(@asafapowell)
1 rok temu

K***a nie wiadomo gdzie, ale czy to jakieś wytyczne Stanowskiego, żeby zawsze wsadzić gdzieś kogoś z Barcelony? Gościu strzelił w dawno wygranym meczu na 5:0 i tak naprawdę to nikomu nie zapadł w pamięć tak jak np. Eder!! Jak to w ogóle porównać? Mecz o mistrzostwo europy zwycięska bramka, kontra nie ważny mecz ligowy i ustalenie wyniku na 5:0…

kusza
kusza
1 rok temu

dudek bronił dobrze jak feyenord grał z boavista i stąd go pamiętam

Weszło
23.01.2022

Ngannou wciąż króluje. Niespodziewany sposób na obronę pasa UFC

Ta walka miała się rozstrzygnąć według jednego z dwóch scenariusz. Jeden z nich zakładał, że Francis Ngannou ciężko znokautuje w Ciryla Gane podczas walki wieczoru UFC 270. Drugi – że Francuz dzięki zwinności, szybkości i intelektowi zamęczy i wypunktuje mistrza. Tymczasem Ngannou obronił pas po pięciu rundach, w których pobił swój rekord obaleń i kontrolował […]
23.01.2022
Suche Info
22.01.2022

Aston Villa chce kolejnego transferu. Piłkarz Juventusu na celowniku

Aston Villa w bieżącym okienku transferowym dokonała już trzech ruchów. Na tym jednak nie koniec, bowiem ekipa z Birmingham przymierza się do kolejnego transferu. Na ten moment włodarze z Villa Park sprowadzili już Coutinho z Barcelony oraz Lucasa Digne’a z Evertonu. Udało się również zakontraktować Robina Olsena z AS Romy. „Daily Mail” podaje jednak, że […]
22.01.2022
Ligue 1
22.01.2022

Milik na ławce, jego rywal w debiucie strzela gola. Polak może się pakować?

Jeszcze niedawno ostrzylibyśmy sobie zęby na mecz RC Lens z Olympique Marsylia, bo po jednej stronie byłby rozpędzony Przemysław Frankowski, a po drugiej mające świetne wejście do Ligue 1 Arkadiusz Milik. Dziś jednak polski akcent był daleko, daleko w tle. Frankowski już mocno wyhamował, z kolei pozycja Milika osłabła do tego stopnia, że nawet nie […]
22.01.2022
Suche Info
22.01.2022

PZPN rozbije bank na Szewczenkę?!

Nowego selekcjonera reprezentacji Polski poznamy 31 stycznia. Jak donosi „Sport.pl”, Cezary Kulesza może zrobić wiele, by za sterami kadry stanął Andrij Szewczenko.  Jednym z powodów, dla których kandydatura Ukraińca była początkowo eliminowana, są jego zarobki. Teraz okazuje się, że PZPN może zrobić ukłon w stronę szkoleniowca i zaproponować mu naprawdę gigantyczny kontrakt. Szewczenko chce dostawać […]
22.01.2022
Suche Info
22.01.2022

Legia Warszawa w poszukiwaniu bramkarza. Złożyli kolejną ofertę

Legia Warszawa nie ustaje w poszukiwaniach nowego bramkarza. Mistrzom Polski zależy, by tę pozycję wzmocnić jeszcze w styczniowym okienku transferowym. Złożyli kolejną ofertę. Legia Warszawa chce, by przed końcem tego sezonu między słupkami stanął nowy bramkarz. Wojskowi uważają, że mimo obsady w postaci Cezarego Miszty, Kacpra Tobiasza oraz Artura Boruca, pozycję tę należy wzmocnić. W […]
22.01.2022
Suche Info
22.01.2022

Piotr Starzyński przedłużył kontrakt z Wisłą Kraków

Wisła Kraków poinformowała, iż Piotr Starzyński przedłużył kontrakt, który wiązał go z „Białą Gwiazdą”.  Lewoskrzydłowy związany jest z krakowskim klubem od 2020 roku. Początkowo trafił do akademii, lecz już kilka miesięcy później otrzymał szansę debiutu w pierwszym zespole. Od tamtej pory uzbierał 32 występy, w których zdobył jedną bramkę. Trafił do siatki w meczu z […]
22.01.2022
Weszło
22.01.2022

Manchester City cisnął, cisnął, ale wycisnął tylko remis ze Świętymi

Gdyby w tym meczu nie trzeba było liczyć goli, to spotkanie Southampton – Manchester City wyglądałoby jak… typowy mecz Manchesteru City. Ot, banda Guardioli ciśnie przeciwnika, pozostawia mu niewiele przestrzeni, zamyka rywala w jego własnym polu karnym i patrzy, jak zaczyna brakować mu powietrza. Problem „The Citizens” polegał jednak na tym, że futbol to taki […]
22.01.2022
Suche Info
22.01.2022

PZPN decyduje się pomóc byłemu reprezentantowi Polski

Polski Związek Piłki Nożnej podjął decyzję o udzieleniu pomocy Krzysztofowi Baranowi. Były reprezentant Polski znajduje się w bardzo trudnej sytuacji materialnej. O sprawie informował portal „WP Sportowe Fakty”, który poruszył temat Barana w swoim reportażu. 61-latek przyznał, że znajduje się w bardzo trudnej sytuacji materialnej, jego rodzinie grozi nawet eksmisja. – Utrzymujemy się z pomocy […]
22.01.2022
Suche Info
22.01.2022

Sardar Azmun w końcu na zachodzie Europy. Napastnik trafi do Bundesligi

Sardar Azmun w końcu wyruszy na podbój zachodniej części Europy. Po latach spędzonych w Zenicie, napastnik przeniesie się do Bundesligi.  Sardar Azmun wzmocni Bayer Leverkusen na zasadzie wolnego transferu. Kontrakt napastnika wygasa w czerwcu tego roku i umowa nie zostanie przedłużona. W związku z tym piłkarz mógł rozmawiać z nowym pracodawcą i zdecydował się na […]
22.01.2022
Skoki
22.01.2022

Człowiek-bumerang. Jak Ahonen odchodził i wracał do skoków

Janne Ahonen skoczkiem był wybitnym. Dwie Kryształowe Kule, pięć wygranych Turniejów Czterech Skoczni, dziesięć medali mistrzostw świata – to wszystko mówi samo za siebie. Zdaniem wielu nie wiedział tylko jednego – kiedy powiedzieć sobie dość. Karierę kończył trzy razy. W każdym z tych przypadków na skocznię i tak wracał. Nawet teraz – jako 44-latek dopiero […]
22.01.2022
Suche Info
22.01.2022

Mierzejewski: – Nawałka mógłby robić baraże za free

Wybór nowego selekcjonera reprezentacji Polski się przedłuża. Cezary Kulesza poinformował, że nazwisko poznamy dopiero 31 stycznia. Faworytem wielu pozostaje Adam Nawałka.  Od czasu zwolnienia Paulo Sousy nasza reprezentacja pozostaje bez sternika. Początkowo wydawało się, że Cezary Kulesza wybierze opcję zagraniczną, dużo mówiono o Fabio Cannavaro, wspominano też o Szewczence. Później najbardziej prawdopodobny stał się Adam […]
22.01.2022
Weszło
22.01.2022

Duch Fergie Time wciąż unosi się nad Old Trafford

Od czasu do czasu realizator transmisji wyszukiwał Sir Alexa Fergusona w gąszczu innych widzów tego wątpliwej jakości spotkania na Old Trafford. Legendarny trener Manchesteru United nie wyglądał na specjalnie rozanielonego. I trudno mu się dziwić, bo Czerwone Diabły okrutnie męczyły bułę, a na domiar złego West Ham wcale nie podkręcał tempa. Zanosiło się na nudny […]
22.01.2022
Suche Info
22.01.2022

Piękny gol Joao Moutinho. Technika na najwyższym poziomie! [WIDEO]

W sobotę Wolverhampton zmierzyło się z Brentford. Piłkarze Wilków ostatecznie wygrali z beniaminkiem 2:1 (0:0). Wynik spotkania otworzył Joao Moutinho. Portugalski pomocnik popisał się pięknym uderzeniem zewniakiem, dając swojemu klubowi prowadzenie. Joao Moutinho puts Wolves ahead against Brentford pic.twitter.com/LzPLs6cVmY — Back Again W/Troopz Podcast (@backagain) January 22, 2022 Już w 70. minucie wyrównał jednak Ivan […]
22.01.2022
Weszło
22.01.2022

Blisko 300 kilogramów w oktagonie UFC. Kto najlepszym ciężkim na świecie?

Po miesięcznej przerwie wracają gale numerowane UFC. Dana White i spółka przygotowali na otwarcie 2022 roku prawdziwe perełki – unifikację pasów w wadze ciężkiej i zwieńczenie trylogii o pas wagi muszej w pojedynku Moreno-Figueiredo na UFC 270. Wszystkie oczy zwrócone są jednak na main event. Najsilniej bijący człowiek w MMA jest w stanie odeprzeć ataki […]
22.01.2022
Suche Info
22.01.2022

Gikiewicz i Gumny wrócili do domu po piątej

Augsburg przegrał z Bayerem Leverkusen 1:5. W meczu udział brała dwójka Polaków – Robert Gumny i Rafał Gikiewicz.  Prawy obrońca i bramkarz nie zapamiętają tego spotkania jako udane. Bayer Leverkusen wrzucił ich na karuzelę już w 9. minucie i nie pozwolił zejść aż do końca meczu. Wynik otworzył Karim Bellarabi, a kwadrans później podwyższył Moussa […]
22.01.2022
Suche Info
22.01.2022

Kacper Przybyłko zmienił klub. Pozostał w MLS

Spekulacje okazały się prawdziwe. Kacper Przybyłko zmienił klub i przeniósł się do Chicago Fire. Kacper Przybyłko znalazł nowy klub. Polski napastnik stał się bohaterem wewnętrznej wymiany w MLS i opuścił Philadelphię Union. Nowym pracodawcą snajpera zostało Chicago Fire. Klub będzie musiał zapłacić za Przybyłkę nieco ponad milion dolarów. TRADE: 🇵🇱 Kacper Przybyłko przechodzi do Chicago […]
22.01.2022
Weszło
22.01.2022

Polacy wychowani w lepszych ligach. Jak sobie radzą w Ekstraklasie?

Potomkowie polskich rodzin żyjących na emigracji, czy po prostu Polacy wychowujący się w innych krajach, to temat, który będzie przewijał się coraz częściej nie tylko w kontekście reprezentacji, ale i transferów do Ekstraklasy. Przez ostatnie 2,5 sezonu naszą ligę zasiliło aż 20 piłkarzy polskiego pochodzenia, którzy albo wychowywali się w zagranicznych klubach albo bardzo wcześnie […]
22.01.2022
Suche Info
22.01.2022

Filip Jagiełło z golem w Serie B

Filip Jagiełło zdobył kolejną bramkę w meczu Serie B. Polak trafił do siatki w meczu z Ternaną Calcio.  Filip Jagiełło trzeci raz wpisał się na listę strzelców w bieżącym sezonie zaplecza włoskiej ekstraklasy. Tym razem jego ofiarą była Ternana Calcio. ⚽ 🥅 | GOLLL!!! Al minuto 35° Jagiello segna per il Brescia. Brescia 🆚 Ternana […]
22.01.2022