post Michał Kołkowski

Opublikowane 03.05.2020 12:51 przez

Michał Kołkowski

Dokładnie 21 lat temu odbył się jeden z najbardziej zwariowanych meczów w dziejach Serie A. Na Stadionie Olimpijskim w Rzymie stanęły przeciwko sobie ekipy AS Romy oraz Interu Mediolan. Obie drużyny były wówczas dowodzone przez trenerów, którzy nie bali się odpiąć taktycznych wrotek. Z jednej strony – znany z zamiłowania do ofensywy Zdenek Zeman. Z drugiej – nieobliczalny Roy Hodgson. Konfrontacja tych szkoleniowców po prostu musiała zaowocować szalonym rezultatem, ale efekt przerósł najśmielsze oczekiwania. Ronaldo, Baggio, Totti, Delvecchio i reszta ferajny zgotowali widzom naprawdę niezapomniane widowisko.

Okrągła rocznica tego, co tu dużo mówić, kultowego spotkania to całkiem niezła okazja, żeby przypomnieć sobie nie tylko ten, ale i kilka innych szalonych meczów z czołowych europejskich lig. Wybraliśmy dla was dziesięć spotkań z co najmniej dziewięciobramkowym dorobkiem, którymi warto sobie umilić tę leniwą niedzielę. Postawiliśmy na mecze wyrównane, z dramaturgią – omijaliśmy natomiast pogromy, spotkania toczone do jednej bramki.

No dobra, lecimy!

(Premier League; 2004 rok) TOTTENHAM HOTSPUR 4:5 ARSENAL FC

Na początek Premier League i słynne derby Londynu, konfrontacja Arsenalu z Tottenhamem w sezonie 2004/05. Dla „Kanonierów” był to bardzo trudny moment. Kilka tygodni wcześniej Manchester United przełamał ich niezwyciężoną passę w bardzo kontrowersyjnych okolicznościach, co mocno podcięło skrzydła podopiecznym Arsene’a Wengera. Zaczęli oni sezon od ośmiu zwycięstw w dziewięciu kolejkach i wydawało się, że nikt nie zdoła ich powstrzymać przed obroną tytułu mistrzowskiego w Premier League. Ale po porażce z „Czerwonymi Diabłami” londyńska ekipa najmniej zremisowała z Southampton, potem z Crystal Palace.

Piłkarze Tottenhamu na pewno zdawali sobie sprawę, że jeżeli kiedyś ma się być dogodna okazja do sprania lokalnym rywalom skóry, to teraz. Dlatego spotkanie na White Hart Lane rozpoczęli dość odważnie, no i po nieco ponad trzydziestu minutach gry wyszli na prowadzenie. Wydawało się wówczas, że kryzys „Kanonierów” jest naprawdę głęboki.

Ale od czego ma się w zespole gwiazdy?

Tuż przed przerwą Thierry Henry wyrównał stan meczu w fenomenalnym stylu. Natomiast po przerwie spotkanie kompletnie wymknęło się już obu trenerom spod kontroli. W 60 minucie gry goście prowadzili już 3:1, by po minucie dopuścić Tottenham do trafienia kontaktowego. Kilka chwil później Fredrik Ljungberg znów zapewnił Arsenalowi oddech, ale znów tylko na moment, ponieważ do siatki trafił Ledley King. Ostatecznie jednak „Kogutom” nie wystarczyło sił do skutecznego pościgu. Polegli 4:5. Jose Mourinho, szkoleniowiec Chelsea, nie omieszkał zakpić sobie z tego rezultatu. – 4:5? Oni na pewno grali w piłkę, a nie w hokeja?

(Ligue 1; 2009) OLYMPIQUE LYON 5:5 OLYMPIQUE MARSYLIA

Czas na jeden z najpiękniejszych meczów w najnowszej historii francuskiej ekstraklasy. 8 listopada 2009 roku Olympique Lyon podjął przed własną publicznością Olympique Marsylia. Spotkanie zapowiadało się nader ciekawie, ponieważ obie drużyny w sezonie 2009/10 rywalizowały o mistrzostwo kraju. To był bowiem jeszcze czas, gdy ekipa Paris Saint-Germain tułała się w środku tabeli.

Zaczęło się od mocnego uderzenia – już w trzeciej minucie spotkania Miralem Pjanić w swoim stylu odpalił bombę pod poprzeczkę, nie dając najmniejszych szans Steve’owi Mandandzie, który strzegł dostępu do bramki marsylczyków. Okazało się jednak, że dla Lyonu to miłe złego początki. Po siedemdziesięciu ośmiu minutach spotkania na stadionowym zegarze widniał rezultat 2:4 i wszystko wskazywało na to, że goście odniosą bardzo ważny dla układu tabeli triumf na Stade de Gerland. Wtedy jednak do akcji wkroczył Lisandro Lopez, który wpakował do siatki dwie sztuki, doprowadzając tym samym do wyrównania.

Kibice mieli pełne prawo się spodziewać, że trafienie Lopeza na 4:4 to już ostatni ekscytujący akcent tego niezwykłego spotkania. Tymczasem najciekawsze miało dopiero nadejść.

W pierwszej minucie doliczonego czasu gry Michel Bastos wyprowadził Lyon na prowadzenie, wykorzystując kompletną dezorganizację w defensywnych szeregach Marsylii. Teraz to goście rzucili się desperacko do walki o wyrównanie, ignorując triumfalne śpiewy płynące z trybun. No i rzeczywiście okazało się, że kibice Lyonu (a także właściciel klubu) zdecydowanie za wcześnie rozpoczęli świętowanie. W ostatnich sekundach spotkania Jérémy Toulalan przypadkowo wpakował piłkę do własnej bramki, ustalając wynik meczu na 5:5. Ostatecznie Olympique Marsylia sięgnął w tamtych rozgrywkach po mistrzostwo kraju, a imiennicy z Lyonu musieli się tym razem zadowolić srebrnymi medalami.

(Bundesliga; 2015) BAYER LEVERKUSEN 4:5 VFL WOLFSBURG

Zawodnicy Bayeru Leverkusen do starcia z Wolfsburgiem w sezonie 2014/15 przystępowali ze statusem drużyny niepokonanej przed własną publicznością. Oczywiście nie oznacza to, że „Aptekarze” u siebie tłukli wszystkich jak leci. Często remisowali, niekiedy zresztą w dość rozczarowującym stylu. Ale po dwudziestu ligowych kolejkach nie mieli na koncie ani jednej porażki u siebie i to jest fakt. Piłkarze Wolfsburga postanowili jednak popsuć gospodarzom tę statystykę.

Właściwie już po trzydziestu minutach spotkania wyglądało na to, że na BayArena wszystko jest jasne. Goście prowadzili aż 3:0 po dwóch bramkach Basa Dosta oraz efektownym trafieniu Naldo. Defensywa Bayeru spisywała się po prostu kompromitująco, z bramkarzem Berndem Leno włącznie. Dost królował w szesnastce, Kevin De Bruyne był nieuchwytny.

Pozamiatane? Otóż nie.

De Bruyne nie był bowiem jedną z przyszłych gwiazd Premier League, które tamtego dnia pojawiły się na stadionie w Leverkusen. Gospodarze mieli w swoich szeregach Heung-min Sono. Hat-trick Koreańczyka pozwolił Bayerowi utrzymać kontrakt z Wolfsburgiem. Na osiemnaście minut przed końcem spotkania Karim Bellarabi popisał się natomiast fenomenalnym przyspieszeniem i zdobył wyrównującego gola. Przyjezdni mieli już trzy punkty w kieszeni, a nagle to gospodarze zaczęli wyglądać na drużynę, która jest bliżej zwycięstwa.

Po trafieniu Bellarabiego spotkanie się zauważalnie uspokoiło. Trafiony w miękkie podbrzusze Wolfsburg wyhamował, Bayer też nie forsował tempa. Ale tak spektakularny mecz nie mógł się doczekać nudnej puenty. Właściwie w ostatniej akcji meczu Bas Dost zdobył swojego czwartego gola, pieczętując zwycięstwo „Wilków”.

Wolfsburg ostatecznie skończył Bundesligę na drugim miejscu w tabeli, tylko za plecami Bayernu Monachium.

(La Liga; 1998) UD SALAMANCA 5:4 ATLETICO MADRYT

Cztery gole w przegranym meczu? Tak, to możliwe. W 1998 roku takiej sztuki dokonał Christian Vieri, który wpakował cztery trafienia w starciu z Salamanką, ale koniec końców gospodarze wspólnymi siłami przelicytowali włoskiego goleadora i zwyciężyli 5:4.

Vieri w sezonie 1997/98 wywalczył tytuł króla strzelców hiszpańskiej ekstraklasy, zdobył 24 bramki w dwudziestu czterech ligowych występach. Ale jego pobyt w stolicy Hiszpanii potrwał tylko jeden sezon i trudno go uznać za udany. Mistrzowie Hiszpanii z 1996 roku zajęli rozczarowującą, siódmą lokatę w lidze i już było dość wyraźnie widać, że ten wariacki projekt chyli się pomału ku upadkowi. Po latach Vieri przyznał zresztą, że wybrał Atletico wyłącznie dla pieniędzy. Był już dogadany z Juventusem, który oferował mu dwa miliony lirów rocznej wypłaty. Właściciel Atletico, kontrowersyjny Jesús Gil, przelicytował turyńczyków z właściwym sobie rozmachem, podbijając stawkę prawie dwukrotnie. Na sukces drużyny się to nie przełożyło, ale akurat do włoskiego napastnika trudno mieć o to pretensje.

(Serie A; 2005) PARMA FC 6:4 AS LIVORNO

Trzydziesta czwarta kolejka Serie A, sezon 2004/05. Z jednej strony pogrążona w organizacyjno-finansowych tarapatach Parma, plasująca się w strefie spadkowej. Z drugiej zaś Livorno, dość bezpiecznie ulokowane w środku tabeli, a nawet marzące jeszcze o udziale w europejskich pucharach. Nie brzmi to jak zapowiedź szczególnie epickiego widowiska, lecz 1 maja 2005 roku Alberto Gilardino i Cristiano Lucarelli zadbali o to, by kibice zgromadzeni na Stadio Ennio Tardini się nie nudzili.

Cztery gole Gilardino, cztery Lucarellego. Ostatecznie wyścig o tytuł capocannoniere wygrał jednak ten drugi, choć w omawianym starciu jego drużyna została pokonana. Snajper Livorno zgromadził w sumie 24 trafienia, napastnik Parmy zdobył o jedną bramkę mniej.

(Premier League; 2016) SWANSEA CITY 5:4 CRYSTAL PALACE

Kolejne spotkanie drużyn być może nie z pierwszych stron gazet, ale bez wątpienia gwarantujących wielkie emocje.

Drużyna Swansea miała za sobą wręcz katastrofalny start sezon 2016/17. „Łabędzie” zwyciężyły pierwszy mecz ligowy, by w kolejnych jedenastu spotkaniach zanotować aż osiem porażek i trzy remisy. Zanosiło się, że walijska drużyna z hukiem zleci z Premier League. I niewykluczone, że tak by właśnie było, gdyby nie udało się odwrócić losów starcia z Crystal Palace. Londyńczycy w osiemdziesiątej czwartej minucie spotkania wyszli na prowadzenie 4:3 i można powiedzieć, że opanowali sytuację na Liberty Stadium.

Wtedy jednak przypomniał o sobie instynkt strzelecki Fernando Llorente. Hiszpański dryblas zdobył dwie bramki w doliczonym czasie gry i sprawił, że trzy punkty zostały w Swansea. Jeszcze trochę potrwało, nim klub Łukasza Fabiańskiego wyszedł na prostą, ale ostatecznie udało się „Łabędziom” pozostać na najwyższym poziomie rozgrywek.

Jeżeli nie potrafimy przez sześć minut obronić wyniku 4:3, to coś jest z nami nie tak – wściekał się Alan Pardew, szkoleniowiec Crystal Palace. Stracił robotę kilka tygodni później.

(Ligue 1; 1998) OLYMPIQUE MARSYLIA 5:4 MONTPELLIER 

Trzecia kolejka francuskiej ekstraklasy, sezon 1998/99. Ekipa Olympique’u Marsylia pomału podnosi się z kolan, na które powaliła ją afera korupcyjna na początku lat dziewięćdziesiątych. W składzie l’OM przyszłe i obecne gwiazdy europejskiego futbolu. Blanc, Pires, Gallas, Roy, Bravo. Na ławce Christophe Dugarry. Ekipa, której naprawdę nie wypada przegrywać 0:4 u siebie z Montpellier po trzydziestu czterech minutach spotkania. Zresztą – czy komukolwiek wypada?

Kibice zgromadzeni na Stade Vélodrome bezlitosnymi gwiazdami pożegnali marsylską drużynę, gdy ta schodziła na przerwę z bagażem czterech straconych goli. Na domiar złego początek drugiej połowy nie zwiastował zmiany rezultatu. Minęło pięć, dziesięć, piętnaście minut. Stadionowy zegar wciąż był bezlitosny dla gospodarzy, niewzruszenie wskazując wynik 0:4.

W sześćdziesiątej pierwszej minucie Florian Maurice trafił do siatki. „Honorowy gol”, pomyśleli kibice Olympique’u.

Trzy minuty później bramkę dorzucił Dugarry. „O, wreszcie im się zachciało biegać. Chociaż wstydu nie będzie”.

Po paru chwilach Dugarry zanotował kolejne trafienie i nagle to przyjezdni znaleźli się pod presją, a marsylczycy – wyraźnie napędzeni kolejnymi trafieniami – kompletnie zdominowali przebieg spotkania. Ostatecznie gospodarze odrobili straty i zwyciężyli 5:4. Decydującą bramkę zdobył Laurent Blanc, wykorzystując rzut karny w samej końcówce spotkania. Zawstydzająca klęska przepoczwarzyła się niespodziewanie w piękne zwycięstwo.

(Bundesliga; 2017) RB LIPSK 4:5 BAYERN MONACHIUM

Cóż to było za meczycho!

Wiadomo, że Bayern o nic już w momencie tego starcia nie walczył, mistrzostwo Niemiec w sezonie 2016/17 Bawarczycy mieli po prostu w kieszeni. Ale drużyna RB Lipska ewidentnie coś chciała mocarzom z Monachium zasygnalizować swoim występem i wyszła na starcie z Bayernem niezwykle zmotywowana. Tym bardziej że akurat gospodarze mieli jeszcze o co walczyć.

Chcieli skończyć sezon na drugiej lokacie. Ustawić się w roli głównych pretendentów do tronu.

Pisaliśmy na Weszło: „4:5… Beniaminek vs mistrz. Aż trudno powiedzieć coś mądrego o meczu, który przebiega w tak zwariowanych okolicznościach. Jak walka dwóch znakomitych pięściarzy, którzy raz za razem wymieniają się ciosami, a finisz będzie dopiero wtedy, gdy któryś z nich z wycieńczenia padnie już na deski. Tak – to było zdecydowanie meczycho przez wielkie „M”. Nas cieszy przede wszystkim to, że do swojej kolekcji kolejnego gola dołożył Robert Lewandowski, który ma w tej sytuacji już 30 trafień w tym sezonie, co – po pierwsze – daje mu pozycję lidera w klasyfikacji strzelców, a po drugie – miejsce w annałach.

Swoje zrobił jednak również Pierre-Emerick Aubameyang, którego bramka uratowała punkt dla Borussii Dortmund w wyjazdowym starciu z Augsburgiem. (…) Gabończyk ma dziś prawo być nie w sosie, bo choć na listę strzelców się wpisał, to wciąż musi oglądać plecy Lewandowski. Stan na dzisiaj: 30 do 29 na korzyść naszego rodaka”.

Jak wiemy – wyścig Lewandowskiego z Aubameyangiem ostatecznie skończył się niepomyślnie dla Polaka. Bayern wziął mistrzowską paterę, lecz armatka dla najlepszego strzelca ligi przypadła snajperowi BVB.

(La Liga; 2018) LEVANTE UD 5:4 FC BARCELONA

Tak, to był mecz o pietruszkę, ponieważ Barcelona miała już zapewniony mistrzowski tytuł, a Levante nie musiało się martwi o utrzymanie. Ale i tak wypada wyróżnić dokonanie ekipy Granotas. Cholera, no nie co dzień prowadzi się z Barceloną 5:1. Katalończycy w naprawdę marnym stylu wypuścili z rąk szansę na zakończenie sezonu bez porażki.

(Serie A; 1999) AS ROMA 4:5 INTER MEDIOLAN

No i wreszcie pora na spotkanie, od którego zaczęliśmy całą opowieść. 3 maja 1999 roku AS Roma stoczyła doprawdy kapitalny bój z Interem Mediolan. Naszpikowana gwiazdami ekipa gości wiosną tamtego roku zawodziła na całej linii, przegrywała mecz za meczem, często w żenującym stylu. Massimo Moratti w swoim stylu zmieniał trenerów jak rękawiczki, poszukując właściwego człowieka do ogarnięcia mediolańskiego gwiazdozbioru. Z perspektywy czasu można już powiedzieć, że żadnemu szkoleniowcowi się to w tamtym czasie nie udało, ale nawet pomimo kompletnego bałaganu w klubie gwiazdom Interu zdarzało się od czasu do czasu zagrać wielki mecz.

Starcie z Romą bez wątpienia należy do tych niezbyt licznych przypadków, gdy ofensywa Interu hulała jak należy.

Rzymianie nie pozostawali gościom dłużni, też jadowicie ich kąsali, lecz summa summarum ani razu nie udało im się wyjść na prowadzenie. Inicjatywa wciąż należała do Nerazzurrich. Kapitalnie rozgrywał Baggio, środkową strefę trzymał w garści Simeone, z przodu dokazywali Ronaldo i Zamorano. Co tu dużo mówić – Inter dysponował taką paczką, że Youri Djorkaeff – mistrz świata z 1998 roku – pojawił się na boisku z ławki rezerwowych.

Skończyło się wynikiem 4:5. Trafienie na wagę zwycięstwo zdobył wspomniany Simeone na trzy minuty przed końcem spotkania. Lecz w tabeli Inter uplasował się dopiero na ósmej lokacie, podczas gdy Roma zajęła piąte miejsce. Mediolańczycy byli wówczas jedną z dwóch drużyn z czołowej dziesiątki Serie A, która nie wywalczyła kwalifikacji do europejskich pucharów. Złote czasy dla calcio.

FOT. NEWSPIX.PL

Opublikowane 03.05.2020 12:51 przez

Michał Kołkowski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 15
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Mariusz
Mariusz

Liverpool Noriwch

Marek
Marek

Jak się ma Llorisa w bramce to meczu nie wygrasz

Chudy
Chudy

A dzie jest Legia-Borussia? Tam bylo wszystko..

Andrzej
Andrzej

tam było wiadomo od początku kto wygra

KoloKolo
KoloKolo

Bożesz ty mój, jaka kadra Interu! Pagliuca, Bergomi, Silvestre, Zanetti, Baggio, Ronaldo (ten prawdziwy), Simeone, Zamorano, Djorkaeff… I tylko taki tytan wiedzy jak Hodgson mógł sprawić, że nie zawojowali Europy!

Szymon
Szymon

Ale Hodgson przyszedł do klubu tuż przed tym meczem z Romą. Wcześniej Inter w sezoni 98/99 prowadzili Luigi Simoni i Mircea Lucescu. I żaden nie ogarnął.

bolo
bolo

(ten prawdziwy) nie zesraj sie

Jacek
Jacek

Nie przesadzaj. Kazdy tak mowi. Ronaldo przez dlugi czas byl ambasadorem Realu po zakonczeniu kariery i jest wiele materialow z dwoma zawodnikami. Jeden super talent, a durgi mentalnosc zwyciescy i tytan pracy. Sam Ronaldo powiedzial, ze on trenowal, bo musial. Chcial tylko grac. Cristiano trenuje, zeby sie ulepszac.

Jestem betonem
Jestem betonem

Dorzuciłbym Wisła – Miedź 4-5 z sezonu 2018/2019

Andrea
Andrea

Jeszcze pożegnanie fergusona i mecz WBA – United (5:5)

Ekstraklasa na golasa
Ekstraklasa na golasa

Napisz jak nie trafią, bo jak trafiają cały czas to już nudne się zrobiło.

Fan Wojtka Pieli
Fan Wojtka Pieli

Nie umieszczenie meczu BVB-Schalke (4-4) tylko dlatego, że padło tam 8 goli jest lekką przesadą.

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin

Liverpool – Arszawin yyy… Arsenal 4-4. Za Beniteza jeszcze. Zwłaszcza druga połowa to już były tylko ułańskie szarże obu stron i brak defensyw.

marky
marky

Zdecydowanie najlepszy mecz Arszawina w karierze, w sumie to szkoda mi go trochę. Straszny zjazd po 2011 roku

Felwk
Felwk

Dwa miliony lirów rocznie? Nie dziwota że się nie skusił.

Weszło
01.10.2020

„Charleroi gra w stylu Atletico. Rywale cierpią w meczach z nimi”

– W Belgii mówi się, że Charleroi gra w stylu Atletico – nie dają nic od siebie, jeśli nie muszą. Rywal cierpi, gdy z nimi gra. Ustawiają się defensywnie, czekają na przeciwników, a później bardzo szybko przechodzą do ataku. Mają kreatywnych piłkarzy z przodu, ale sami z siebie w ataku pozycyjnym nie prezentują się dobrze. […]
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

Od Dinama Tbilisi po Spartak Moskwa. Polskie boje w play-offach o Ligę Europy

Czasem polskie kluby spadały do fazy grupowej Ligi Europy/Pucharu UEFA po nieudanym boju o Ligę Mistrzów. Jeśli natomiast liczyć tylko play-off o fazę grupową tej europejskiej drugiej ligi, to bilans awansów do odpadnięć wynosi 8 – 15. Są wśród tych meczów wielkie boje, wyeliminowane potęgi, które nakręcały kolejne pucharowe sukcesy, wyważając drzwi do lepszych rankingów. […]
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

Lech nie podpiera ścian i idzie na podryw. Ofensywny futbol pomoże coś wyrwać?

Półtora roku temu Lech Poznań podjął bardzo świadomą decyzję – zechciał wywrócić do góry nogi sposób patrzenia na sukces. Uznał, że sukces przychodzi nie wtedy, gdy obwieści się światu „chcemy coś osiągnąć!”, lecz gdy poweźmie się działania, które do tego sukcesu mają prowadzić. Tym działaniem miała być gra ofensywna, oparta na wysokim pressingu, która przynosi […]
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

Legia weźmie rewanż na Karabachu za Wisłę i Piasta?

Czy Legia Warszawa wróci dziś do Europy? Całkiem możliwe. Atut własnego boiska, osłabienie rywala – to coś, co trzeba wykorzystać. My także możemy to zrobić, typując to spotkanie w eWinner! Ten legalny polski bukmacher oferuje nam atrakcyjne kursy na dzisiejszy mecz eliminacji do Ligi Europy. Legia Warszawa – Karabach Agdam Ostatnie mecze Legii: WPWPR Poprzednie […]
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

Czy Lech ogra Charleroi? Tak, jest to możliwe!

Ok, wiemy, że to Belgowie są faworytem starcia z Lechem Poznań. Tyle że w pojedynku z Hammarby także faworytem byli rywale. „Kolejorz” sprawił wówczas niespodziankę, więc dlaczego nie może zrobić jej teraz? A skoro może, to i my możemy z tego skorzystać. Sprawdziliśmy ofertę Totolotka i podpowiadamy, co dziś warto zagrać! Charleroi – Lech Poznań […]
01.10.2020
Kanał Sportowy
01.10.2020

Stanowski omawia biografię Brzęczka – „Mistrz i Małgorzata”, odcinek 1

Krzysztof Stanowski w nowej mini-serii „Mistrz i Małgorzata” omawia biografię selekcjonera reprezentacji Polski „W grze” autorstwa Małgorzaty Domagalik.  Spoiler, którego wszyscy się spodziewacie: to będzie miazga na niekorzyść tej książki. 
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

Pozostał jeden krok. Legio, Lechu – po prostu go zróbcie!

Nie będziemy się bawić w przydługie wstępy, bo sprawa jest prosta jak budowa cepa. Legio Warszawa, Lechu Poznań – zróbcie to. Pozostał jeden krok. Awansujcie do fazy grupowej Ligi Europy. Polska piłka klubowa upadła w ostatnich latach naprawdę nisko. Najwyższy czas, by rozpocząć proces wygrzebywania się z tego bagna. A nie uda się tego dokonać, […]
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

Lech i Legia w Lidze Europy – zakłady specjalne od TOTALbet!

Czwartkowy wieczór będzie dla naszych zespołów wyjątkowy. Po raz pierwszy od 1979 roku dawna w październiku dwie drużyny w pucharach. A możemy je mieć nawet w listopadzie, jeśli tylko Lech i Legia staną na wysokości zadania. Na dwumecz naszych eksportowych drużyn czeka cała piłkarska Polska, więc warto z tego skorzystać. Chociażby tak, jak robi to […]
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

W Azerbejdżanie trafiłbym do więzienia

– Jakbym pojechał do Azerbejdżanu, a na granicy zobaczyliby u mnie ormiańską pieczątkę, na pewno spytaliby, czy byłem w Górskim Karabachu. Jeśli przyznałbym się lub by mi to udowodnili – a udałoby im się, choćby poprzez zdjęcia na moim blogu – to trafiłbym do więzienia w Azerbejdżanie. Areszt na początku, to pewne, stamtąd wyciągnąć mnie […]
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

Charleroi nie tak silne, jak Genk. Na co trzeba uważać? | ANALIZA

Dwa lata temu Racing Genk wyrzucił Lecha Poznań z Ligi Europy. Belgowie byli wówczas poza zasięgiem Kolejorza. Różnica klas rzucała się w oczy – nawet jeśli wynik dwumeczu tego nie odzwierciedlał. Czy podobnej deklasacji możemy spodziewać się dziś w starciu poznaniaków z Charleroi? Zdecydowanie nie. Ci „nowi Belgowie” nie są tak silni jak Genk i […]
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

PRASA. Novikovas: Kibicom Legii nic we mnie nie pasowało. Czasami docenia się po czasie

Co słychać w prasie przed meczami Lecha i Legii? Oczywiście sporo przeczytamy o samych spotkaniach. Ale mamy także ciekawy wywiad z Arvydasem Novikovasem, który trochę się z Warszawą rozlicza. – Niekiedy coś lub kogoś docenia się po czasie. Kiedy byłem w Legii, nic im się nie podobało. To źle, to jeszcze gorzej, a tamto już w […]
01.10.2020
Hiszpania
30.09.2020

Vinicius daje wygraną Realowi Madryt, bramkarze na pierwszym planie

Real Madryt nawet przez moment nie porywał nas dziś swoją grą, ale plan minimum zrealizował: wygrał z Realem Valladolid i po trzech meczach La Liga ma siedem punktów. Goście jak na swoje dość ograniczone możliwości wypadli całkiem przyzwoicie. Przy odrobinie szczęścia mogli pokusić się o jakąś zdobycz, jednak generalnie zwycięstwo faworyta było w pełni zasłużone.  […]
30.09.2020
Niemcy
30.09.2020

Nie taki ten Bayern straszny, choć dalej zwycięski. Lewy z kolejnym trofeum

To jest piłkarski rok Bayernu. Nie można z tym polemizować. Bawarczycy wygrywają na wszystkich frontach. Superpuchar Niemiec to ich kolejny wygrany puchar w 2020 roku. Hansi Flick zdobywa z Bayernem trofeum średnio co osiem spotkań. Gość do tej pory przegrał trzy mecze w roli pierwszego trenera Die Roten, a wygrał pięć trofeów. Robi wrażenie. Czy […]
30.09.2020
Weszło
30.09.2020

ŁKS nie bierze jeńców. Siedem meczów, siedem zwycięstw w sezonie

ŁKS ma dziwne hobby w tym sezonie: wygrywanie meczów. Bywa, że mają kłopoty, bywa, że coś zawalają, bywa, że przegrywają, że mają przestoje. Ale koniec końców na razie wygrali wszystko, co tylko przyszło im grać. Dzisiaj łodzianie wybrali się do Bełchatowa, zapakowali GKS-owi trzy bramki i w obliczu remisu Górnika Łęczna w Głogowie, są już […]
30.09.2020
Weszło
30.09.2020

Miedź w końcu wzięła rewanż na Radomiaku

Lipiec 2020. Miedź przyjeżdża do Radomia na mecz ligowy – 0:3 w ryj. Znów lipiec, ale już inne spotkanie, barażowe – 1:3 w ryj. Miesiąc później, tym razem w nowym sezonie, „Miedzianka” ponownie zawitała do Radomia, lecz na Puchar Polski. Efekt? 0:4 w ryj. Czarną passę udało się zakończyć dopiero teraz, w czwartej konfrontacji. Teoretycznie […]
30.09.2020
Weszło
30.09.2020

Edward Durda w Dwójce bez sternika. Przedstawiamy ramówkę Weszło FM na czwartek

W czwartek na antenie Weszło FM wprowadzi was duet Maja Strzelczyk & Michał Łopaciński. W trwającej  od 7 do 10 „Dwójce bez sternika” odwiedzi ich znany i lubiany Edward Durda, z którym porozmawiają m.in. o sukcesie Janka Błachowicza. Ale też jak znamy naszego gościa, nie zdziwimy się jeśli przy okazji zahaczy o wyścigi hartów, ulubione […]
30.09.2020
Weszło
30.09.2020

Korona bzyczała, Bruk-Bet dzielił ją gazetą. Łatwa wygrana ekipy Lewandowskiego

Nieciecza – choć kiedyś właściciele klubu potrafili się oburzyć na utratę miejsca na podium za Michniewicza – dłuższy czas już czeka na powrót do Ekstraklasy. Różni trenerzy próbowali przywrócić elitę: przez chwilę doświadczony Zieliński, potem specjaliści od awansów Kaczmarek i Mandrysz, ale nie szło. Zimą lejce przejął Lewandowski i choć przegrał baraże, to pracuje dalej […]
30.09.2020
Weszło
30.09.2020

Samuraj z kawą ze Starbucksa i trzema szamponami, czyli czasy Morioki w Śląsku

Cesarskie przywitanie we Wrocławiu. Gasnący samochód wymieniony na automat. Problemy z minusowymi temperaturami i zachwyt nad złotą polską jesienią. Kawa ze Starbucksa i nieintegrowanie się z kolegami z zespołu. Ani słowa po polsku i po angielsku. Trzy szampony do włosów. Przedwcześnie zakończy spływ kajakowy. Rozmowy z Rumakiem, ciężkie treningi u Urbana. Przebłyski i rozczarowania. Status […]
30.09.2020