post Szymon Podstufka

Opublikowane 01.05.2020 11:33 przez

Szymon Podstufka

Kreatywni ofensywni pomocnicy to w polskiej piłce towar chyba nawet bardziej deficytowy niż lewi obrońcy. Z utęsknieniem wypatrujemy playmakera z prawdziwego zdarzenia. Stąd warto z uwagą śledzić, jak rozwija się kariera Mateusza Bogusza, który ma wiele, by w przyszłości rozwiązać jeden z najbardziej palących problemów biało-czerwonych. Kiwka, przyjęcie kierunkowe, bomba z dystansu, a do tego spora szczypta futbolowej bezczelności.

Jako 16-latek debiutował w Ruchu Chorzów, szybko zamieniając numer 71 na „dychę” na plecach. Jako 17-latek grał już w reprezentacji U-20 na mistrzostwach świata, jako 18-latek jest regularnie powoływany przez Czesława Michniewicza do kadry U-21, gdzie w czterech meczach eliminacji mistrzostw Europy uzbierał już gola i trzy asysty.

Dlaczego Ruch nie puścił go na testy do Napoli? Co to znaczy, że u Marcelo Bielsy trenuje się tak, jak u żadnego innego trenera na świecie? Jak został bohaterem filmu już na pierwszym zgrupowaniu U-21?

Gdybym był właścicielem klubu piłkarskiego i chciałbym pozyskać Mateusza Bogusza, ile musiałbym dziś za niego zapłacić Leeds?

Szczerze? Nie mam pojęcia, nigdy się tym nie interesowałem, nie patrzyłem pod tym kątem na siebie ani na innych zawodników.

Gdy w Kanale Sportowym padło takie pytanie względem Kamila Grabary, mówił, żeby zajrzeć na Transfermarkt. Tylko że tam jesteś wart 100 tysięcy euro…

No, za 100 tysięcy, to by mnie raczej nie puścili.

Trener Juan Ramón Rocha powiedział z kolei, że jego zdaniem twoja wartość dziś przekracza pięć milionów funtów.

Trenowałem u niego rok, to może on coś tam na ten temat wie.

Czujesz odpowiedzialność na swoich barkach? W Polsce rzadko pojawiają się kreatywne dziesiątki. Widać zresztą, że w reprezentacji grasz w roczniku starszym o trzy lata.

Nie da się tego uniknąć. Czytam o sobie, że w przyszłości może ze mnie coś być, ale nie nazwałbym tego ciężarem, odpowiedzialnością, że muszę coś osiągnąć. Piłka to jedyne, co umiem robić. To znaczy… to, czy umiem, to się okaże. Podchodzę do takich tematów na luzie, robię swoje i co będzie, to będzie. A wiem, że będzie dobrze.

Widziałem na twoim pożegnalnym filmie w TV Niebiescy, że nim zostałeś zawodnikiem, byłeś jednym z kibiców.

Grałem w Ruchu, czułem się z tym klubem zawsze mocno związany. Na wyjazdy nie jeździłem, ale na meczach u siebie byłem regularnie.

Trafiłeś na burzliwe lata, spadek z ekstraklasy, duże problemy finansowe klubu. Odczuwałeś to jako zawodnik akademii?

Nie, nie mówiło się o tym. Wiadomo, w szatni pierwszej drużyny było inaczej, ale w akademii – nic a nic. Jeśli chodzi o mecze, o wyjazdy, to jeździliśmy nawet czasami dzień wcześniej, klub nie dał nam odczuć, że ma jakieś kłopoty.

Debiutowałeś w pierwszym zespole, jak miałeś 16 lat.

Nie pamiętam tego meczu jakoś szczególnie. Zagrałem może z osiem minut z Bytovią. Zdecydowanie bardziej w I lidze zapadł mi w pamięć mecz z GKS-em Katowice. Oni grali o awans, my byliśmy już praktycznie pewni spadku, a udało się wygrać 1:0. Czuło się, że to derby, może nie największe na Śląsku, ale jednak derby. Na meczu było sporo kibiców, można było poczuć, że to coś innego, wyjątkowego.

W Ruchu zaczynałeś z numerem 71, ale szybko zmieniłeś na 10. Odważnie, jak na gościa, który nie może legalnie w sklepie kupić piwa.

Sam ją zabrałem. Wolna była, a dycha nie może być przecież nieobsadzona.

Starszyzna nie miała nic przeciwko?

Wiadomo, starsi coś tam w szatni mnie podpuszczali, ale nie było żadnego złośliwego podejścia. Bardziej ze strony kibiców, oni coś tam kiedyś mówili. W zarządzie był też jeden z byłych zawodników Ruchu i mówił, że nie powinno tak być, że młody bierze dychę. Ale to tylko numer.

Trener Rocha znał się z Marcelo Bielsą. Utorował ci w jakiś sposób drogę do Leeds?

Byłem z nim cały czas w kontakcie i nie powiem, przed transferem też dopytywałem go o trenera Bielsę. Mówił mi, że jak tam pójdę, to na pewno nie pożałuję. Jakiś tam udział w tym transferze miał, pomógł mi podjąć decyzję. Tłumaczył, jak to wszystko wygląda. Pisaliśmy ze sobą na ten temat na Messengrerze.

Zainteresowane tobą było też choćby Napoli.

Tak, miałem ofertę testów, ale Ruch nie chciał mnie puścić. Propozycja przyszła w środku sezonu, jakoś w marcu czy kwietniu. Nie wiem, czy sam trener Rocha nie postawił weto ze względu na to, jaki to był czas w rozgrywkach.

Coś cię zaskoczyło już po transferze do Anglii?

Wszystko było nowe, inne. Tym bardziej, że trener Bielsa jest trenerem na tyle specyficznym, że po jakimś czasie uświadomiłem sobie, że tutaj nie trenuje się jak w Anglii, tylko inaczej, pod innym kątem.

To znaczy?

„Clichy” (Mateusz Klich – przyp. red.) mówił mi od początku, że tak, jak trenuje się u Bielsy, to nie będę trenować już nigdy w życiu. Jakbyś zobaczył taki trening, to naprawdę mógłbyś się lekko zdziwić. Wszystko opiera się o sytuacje meczowe, totalne podporządkowanie pod kolejnego przeciwnika. My, rezerwowi, i ci, którzy co jakiś czas łapią się na ławkę, gramy zawsze z pierwszym składem 11 na 11. Ustawiamy się tak, jak przeciwnik, z którym będziemy grać w weekend. Zawsze na 3-4 dni przed meczem jest taka gierka.

Bielsa podobno sam zabiegał o twój transfer. Jak przyjechałeś pierwszy raz do Leeds, to on witał cię w klubie, wzorem na przykład Chrisa Hughtona, który zwykł witać w Brighton nowe nabytki, również te z zespołów młodzieżowych?

Nie. Trener nie jest osobą, która za bardzo chce utrzymywać jakieś bliższe relacje z zawodnikami. On jest zdania, że trener nie powinien czuć więzi z zawodnikami. Nie rozmawiamy więc z trenerem Bielsą. Jak jest coś do wytłumaczenia, to rozmawia się z drugim, z trzecim trenerem, kilku ich tutaj ma.

Mówi się, że drużyny idą w ogień nie za Bielsą, tylko za wynikami, jakie się z nim osiąga.

Można tak powiedzieć. Wiadomo, treningi nie każdemu się podobają, nie dla każdego są fajne i przyjemne. Ale potem patrzysz na tabelę, na to, jak gramy i… cóż, nie ma nic więcej do dodania. Wynikami zawsze się obronisz, tak jest w tym wypadku. W tym sezonie właściwie w żadnym meczu, jaki oglądałem czy z ławki, czy z trybun, czy w telewizji, druga drużyna nie prezentowała się lepiej od nas. Od pierwszej do dziewięćdziesiątej minuty. Jakbyś sobie przejrzał stracone bramki, to albo stałe fragmenty, albo kontra.

Mnie się Bielsa kojarzy ze szkoleniowcem, u którego zawsze bardzo mocny jest początek sezonu, pamiętam choćby jego start w Marsylii, zespół rozjeżdżał rywali jak walec. A potem przychodzi załamanie, jakby zaczynało brakować sił.

Trener nie robi za dużo zmian w pierwszej jedenastce, jakby przejrzeć sobie wyjściowe składy z tego sezonu, to zmieniło się może jedno nazwisko, może dwa. Praktycznie tylko jeśli ktoś ma kontuzję lub pauzuje za kartki, to wtedy następuje zmiana. A w Championship tych meczów jest mnóstwo, 46 w sezonie. No to wiadomo, że może się zdarzyć moment zadyszki.

Ty zaś, przez te nieliczne zmiany, nauczyłeś się chyba cierpliwości. Wciąż jesteś przecież bez debiutu w Championship.

Nauczyłem się, zobaczymy, na ile mi jej wystarczy. Wkurzam się, że nie dostaję szans. Ale patrząc pod względem rozwoju i tego, jak się tutaj trenuje, to mogę ci szczerze powiedzieć – czuję, że rozwinąłem się niesamowicie na przykład jeśli chodzi o wytrzymałość. Mógłbym w każdej chwili wskoczyć, zagrać 90 minut, zmierzyć się z takim wysiłkiem, jak zawodnik pierwszego składu i nie byłoby problemu. Powiem ci, że rezerwowi mają niejednokrotnie ciężej od pierwszego składu. Jak pierwsza jedenastka gra mecz w weekend i za trzy dni ma kolejny, to my na przykład dzień przed tym spotkaniem gramy po jedenastu z zespołem U-23. A uwierz mi, że te mecze są niejednokrotnie trudniejsze do wytrzymania niż normalne spotkania ligowe. Gramy pięć albo sześć razy po pięć minut, cały czas na „żyle”, na pełnym gazie.

Nie chodziło ci mimo wszystko po głowie jakieś wypożyczenie, by łapać minuty?

Rozważałem to, ale klub nie bardzo chciał się zgodzić. Ale później zauważyłem też, że robota, jaką wykonuję tutaj, przyniesie kiedyś wielkie skutki. Tylko jeszcze nie wiem, kiedy. Dużo rozmawiałem o tym z Klichem, z innymi i powiedzieli, że takiego trenera, takiego przygotowania, jak teraz, to mogę nie mieć już w całej karierze. Jak jest ciężko, to potem może być już tylko łatwiej.

Jak przejdzie się szkołę życia Bielsy, to potem już z górki.

To nie jest jakaś szkoła przetrwania czy coś, nie chcę, żeby to tak zabrzmiało, że nie wiadomo, co robimy. Bywa ciężko, ale koniec końców robimy to, co lubimy. Idzie się przyzwyczaić.

W reprezentacji Argentyny, którą Bielsa prowadził na mundialu 2002, podczas jednego z treningów Juan Sebastián Verón i Juan Pablo Sorín zaczęli sobie żartować ze swoich fryzur. Mimo że Veron był kapitanem, Bielsa wyrzucił go z treningu i zagroził wyrzuceniem z kadry, jeśli nie będzie zajęć traktował poważnie. U was też jest taki reżim, czy Bielsa zmienił się nieco od tamtego czasu?

Powiem tak: zależy, kim się jest. Zawodnicy pierwszej jedenastki, to sobie czasem pożartują. Młodzi? Trener Bielsa bardzo wiele od nich wymaga, niesamowicie mu zależy, by skupiali się na treningu. Szczerze, nie raz mieliśmy tak, że na przykład trenujemy rzuty rożne. Przychodzi młody z U-23 na trening, pierwszy raz wybija piłkę z rogu i trener od razu go odstawia od ćwiczenia, bo dograł źle, niestarannie. Na takie rzeczy jest strasznie wyczulony. Czasami robimy rzeczy dziwne, niestandardowe, ale wymaga, by przy każdym ćwiczeniu było maksymalne skupienie. Każde podanie, każda wrzutka musi być dokładna. Jak czasami dam słabe dośrodkowanie, to nie wyobrażasz sobie, co się dzieje. Normalnie jakbym bramkę zawalił!

Raczej reaguje żywiołowo, czy rzuca takie spojrzenie, że wiesz, że nawaliłeś?

Machnie ręką, coś tam powie pod nosem, spojrzy w dół i coś tam krzyknie. Bardziej mówi do siebie. Często ma też pretensje do… asystenta. Że jak źle zagrałem, mógł mnie od razu poprawić. Wszystko jak w zegarku.

A jak wygląda u niego na przykład kwestia telefonów w szatni?

Nigdy nie zauważyłem, żeby to mu jakoś przeszkadzało. Nawet, jak komuś zadzwoni telefon, to nie robi z tego problemu, nie wyciąga konsekwencji. Ale poza boiskiem mamy z nim bardzo mały kontakt. Czasami się przyjedzie na jakąś analizę do niego do biura, ale idzie się tam tylko w kwestiach boiskowych.

Da się z nim porozmawiać o czymkolwiek innym niż futbol?

Mi się jeszcze nie zdarzyło. Byłem może dwa czy trzy razy porozmawiać z trenerem Bielsą, ale to tylko o meczu. Analizowaliśmy go razem. To znaczy… moje analizy wyglądały tak, że usiadłem i odkąd wszedłem, nie odezwałem się ani słowem. Tylko on mówił.

Na co najbardziej zwraca ci uwagę?

Na detale. Na coś, na co trenerzy dotąd uwagi mi nie zwracali. Styl gry jest tutaj taki, że nie podaje się do nogi. Wszystko zawsze jest na wolne pole. Nie chodzi o to, żeby każdą piłkę grać za obrońców, na sytuację sam na sam. Bardziej o to, że jak na przykład gram na dziesiątce i mam naprzeciwko siebie szóstkę, to nie mam przyjmować piłki z defensywnym pomocnikiem na plecach i próbował się obracać, tylko żebym cały czas szukał przestrzeni. Robił taki ruch, żeby w momencie podanie być już za nim. Niesamowicie duże jest tutaj nastawienie właśnie na nieustanny ruch, na bieganie, na wykorzystywanie wolnych przestrzeni.

Macie później porównanie, jak wiele biegacie na tle innych drużyn?

Na analizie mamy dostęp do liczby przebiegniętych kilometrów i w każdym meczu mamy od 3 do 5 kilometrów zrobionych więcej jako drużyna. Moim zdaniem to jest spora różnica. Zauważyłem sam po sobie, że odkąd tu gram, to dużo więcej biegam. Taka jest logika gry. Nie zawsze ruch skutkuje tym, że dostaniesz piłkę, ale zwolnisz miejsce dla kogoś innego, kto też jest w biegu.

Czyli styl charakterystyczny dla drużyn Bielsy, ale i jego uczniów – Pochettino, Guardioli.

Dokładnie. I też pressing, bo praktycznie cały czas gramy agresywnym pressingiem. Pamiętam taką sytuację – gramy mecz w pucharze z zespołem U-23. Czterech nas zeszło z pierwszej drużyny. Na mecze schodzi też trener z pierwszej drużyny, pomocnik Bielsy. W 70. minucie dostajemy czerwoną kartkę, był remis, więc po 90 minutach dogrywka. Prawie godzina gry w dziesięciu na jedenastu, a my cały czas wysoki pressing.

Trener U-23 dba o to, by w tym zespole, bezpośrednim zapleczu pierwszego, wszystko było takie samo, jak w „jedynce”, by grać w identyczny sposób?

Dokładnie, wszystko mamy takie samo. U-23 jest przedłużeniem pierwszego zespołu, niedługo przed każdym meczem seniorów piłkarze dowiadują się, kto schodzi do U-23. Nierzadko mówimy o piłkarzach z kilkudziesięcioma czy kilkuset występami na poziomie Championship.

Wynotowałem sobie dwa takie momenty, kiedy – tak mi się zdaje – byłeś najbliżej debiutu w Championship. Powiesz mi, czy trafiłem. Pierwszy – po tym meczu z Western Sydney Wanderers podczas przygotowań w Australii, kiedy zagrałeś świetne spotkanie uwieńczone ładnym, zwycięskim golem.

Tutaj trafiłeś. W pierwszym meczu ligowym pojechałem na ławkę i nie wiem, co się zmieniło, bo miałem wchodzić na boisko, asystent kazał mi się przyglądać, jak gra „Clichy”, jak się porusza, bo zaraz mam za niego wejść. A koniec końców na zmianę wszedł obrońca. Wtedy byłem najbliżej.

Drugi taki moment – kontuzja Jamiego Shackletona w październiku.

No tak, zagrałem wtedy cały mecz pucharowy ze Stoke i moim zdaniem zaprezentowałem się dobrze. Dlatego też myślałem, że to moja okazja, ale niestety, jeszcze się nie udało.

Stoke to było mocne wejście w seniorską piłkę w Anglii? W drugiej linii naprzeciwko ciebie grali Tom Ince, Sam Clucas – zawodnicy z doświadczeniem w Premier League.

W pierwszej połowie graliśmy czterema czy pięcioma młodymi i wtedy było ciężko, brakowało nam doświadczenia, utrzymania przy piłce. W środku pomocy nie było chyba nikogo z pierwszego składu. W przerwie trener od razu zrobił trzy zmiany, weszli Forshaw, White i Harrison, natychmiast grało mi się lepiej. Wyrównaliśmy od 2:0 do 2:2, przegraliśmy dopiero w karnych.

Nie było szans, żebyś podszedł do jednej z jedenastek? Strzelanych było aż siedem serii.

Co ty, zgłosiłem się, ale pierwszeństwo mieli starsi zawodnicy. Nie chcieli oddać. Taka kolej rzeczy.

Byłeś do Anglii ściągany pod kątem zespołu U-23. Zawodnicy tej drużyny mają jakieś obowiązki wobec pierwszego zespołu? Pompowanie piłek, czyszczenie butów, coś takiego?

U nas jest tak, że młodzi mają jeden dzień wyznaczony na czyszczenie butów pierwszego zespołu. Ale to chłopaki z U-18 są do tego przydzieleni, a nie my. Wiekowo jeszcze bym się łapał, ale z racji tego, że jestem pomiędzy U-23 a pierwszym zespołem, to mnie to ominęło.

Po przylocie do Anglii mieszkałeś sam czy w rodzinie zastępczej?

Pierwsze pół roku w rodzinie zastępczej i ten czas był bardzo ciężki. Mieszkałem na wsi, miałem pokój 5×5 metrów, ledwo mi się tam telewizor mieścił. Musiałem poczekać aż skończę 18 lat, bo w Anglii są takie przepisy, że nie można mieszkać samemu, jeśli jest się młodszym.

Klub pomaga ze znalezieniem mieszkania, czy wszystko trzeba załatwiać później samemu?

Oni płacą za mieszkanie, ty masz sobie po prostu coś znaleźć.

Widziałem na twoim Instagramie kilka dni temu, że Kuba Bokiej, skaut Manchesteru City, pomagał ci z malowaniem.

Odebrałem po prostu swoją nagrodę. Poszedł zakład o malowanie salonu, a jak rybka chwyciła haczyk, no to trzeba było zaciągnąć. Ale zachował się honorowo, przyszedł, pomalował.

Wylatujesz z Leeds, przyjeżdżasz na kadrę U-21, a tam – trener Czesław Michniewicz. Osobowościowo chyba trudno znaleźć bardziej kontrastujących ludzi niż zamknięty na relacje Bielsa i natychmiast skracający dystans Michniewicz.

Zgadza się. Z trenerem Michniewczem można porozmawiać o wszystkim, zapytać się, to cierpliwie odpowie, wytłumaczy. W Leeds, jak ciebie nie proszą, to się raczej nie odzywasz.

Już na pierwszym zgrupowaniu byłeś bohaterem filmu trenera Michniewicza.

No tak. Zawsze jest na U-21 tak, że jak przyjeżdżamy, to mamy gierkę dwa razy po 15 minut albo na małe bramki po 30 minut, na dwa składy, które sami sobie wybieramy. Na drugi dzień przychodzę na śniadanie, trener pokazuje mi, że chce pokazać innym moje zagrania, moje wyjścia na pozycje.

To tworzenie przestrzeni, szukanie jej, to coś, co się po prostu ma, czy nad tym musiałeś sporo pracować?

W tej kwestii wszystkiego nauczyłem się przy trenerze Bielsie. Praktycznie po każdym spotkaniu mam analizę z którymś z trenerów, pokazuje mi moje wycinki z meczu, analizujemy każdą akcję. Dlatego myślę, że to, czego się w Leeds nauczyłem i na co za każdym razem zwracano mi uwagę, robię coraz lepiej. Wiem, gdzie mogę szybciej pobiec, gdzie przeczekać pierwsze tempo i ruszyć później.

Analizy w U-21 słyną z przydomków nadawanych piłkarzom. „Beckenbauer”, „Johnny Walker”…

U mnie też coś było, teraz już nie pamiętam, co. Zawsze, jak ktoś trenerowi podpadnie z akcją, od razu dostaje ksywkę i jest powrót na ziemię. Mnóstwo tego jest, na każdym zgrupowaniu. Trener zawsze celnie trafi z taką szpilką.

Analizy na U-21 a analizy z Leeds – czym się różnią?

Różnić się muszą, bo inna jest specyfika kadry, gdzie jesteś tydzień, a inna klubu. Ale na kadrze praktycznie od pierwszego dnia jest przygotowanie pod przeciwnika. Oglądamy właściwie tylko ostatni rozegrany przez nas mecz, potem już szykujemy się konkretnie pod rywala. Mamy go zawsze rozłożonego na czynniki pierwsze. Czasami te analizy na kadrze bywają bardziej szczegółowe niż w klubie.

Ale się opłacają, w meczu z Rosją gol Patryka Klimali, to było wypisz-wymaluj to, co trener kładzie wam do głów o wyjściu na wolne pole od samego początku.

Wiedzieliśmy wszystko o Rosjanach. Jak lubią grać podaniami i że jeśli w defensywie będziemy dość szczelni, to oni w pewnym momencie zaczną się gubić i tracić piłki. Oni niby mieli inicjatywę, ale groźnych sytuacji, poza początkiem meczu, nie stwarzali. Zawsze potrafiliśmy zaliczyć odbiór, wyjść z kontrą. Rozegraliśmy ten mecz dobrze, zabrakło szczęścia w końcówce, kiedy wyrównali.

Z ręką na sercu – ile czasu spędzasz z iPadem z analizami od trenera Michniewicza?

Nie powiem, bo potem trener Michniewicz przeczyta wywiad i będą kłopoty! (śmiech) Oczywiście oglądam. Dużo czasu to nie, ale co muszę, to oglądam.

Kontakt między trenerem a wami jest utrzymywany też poza zgrupowaniami?

Tak, to mnie chyba najbardziej zaskoczyło. Nawet jak nie jesteśmy na zgrupowaniu, to czasami trener Michniewicz wysyła nam jakieś akcje z meczu i je tłumaczy. Na przykład do zgrupowania zostają dwa miesiące, jeszcze nie ma powołań, ale trener wrzuca tam jakieś trzy akcje i tłumaczy, o co tam chodzi. To jest fajne, że on tym cały czas żyje, cały czas myśli o naszej drużynie i zastanawia się, co jeszcze można zrobić lepiej. Nigdy się z czymś takim wcześniej nie spotkałem, żeby nie być na kadrze, a mimo to dostawać w tym czasie jakieś materiały, wskazówki. Albo jakieś zabawne sytuacje – trener wytnie coś z treningu, jak ktoś kopnął się po czole, rzuci do tego jakimś tekstem. Mamy wspólną grupę na WhatsApp, która cały czas żyje.

Nawet teraz, podczas pandemii?

Teraz trochę ta grupa ucichła, ostatnio były tam życzenia zdrowia z okazji świąt.

Nim trafiłeś do U-21 był mundial U-20 z reprezentacją trenera Magiery. Pierwsze pytanie – masz książkę „Szczęście czy fart”?

Mam. Jedyna książka, jaką w życiu przeczytałem! (śmiech)

Żarty żartami – ten mundial nie był dla ciebie szczególnie udany. Pierwszy skład z Kolumbią, a potem już do końca ławka. Oceniliśmy twój jedyny występ tak: „bezbarwny jak kolorowa koszulka po kąpieli w wybielaczu”. Zgodzisz się?

Według mnie nie tylko ja jako ja, ale też jako drużyna byliśmy w tamtym meczu bezbarwni. Ciężko było coś ugrać w pojedynkę. Rozmawiałem później o tym spotkaniu z trenerem Michniewiczem i on wyciągnął z niego jakieś pozytywy. Powiedział, że widzi, jak wychodzę na pozycję, jak chcę piłkę. No ale obejrzałem później to spotkanie, zagrałem słabo. Katastrofy nie było, ale mogę się zgodzić, że ten mecz był – tak jak pisaliście – bezbarwny.

Gdybyś miał powiedzieć, co wyciągnąłeś z pracy podczas mistrzostw z trenerem Magierą, co by to było?

To, że nawet jak nie gram, to powinienem robić swoje na treningach. Nie ukrywam, że jak po pierwszym spotkaniu zostałem odstawiony, byłem zły, obrażony, że nie gram. Ale nie chciałem tego pokazywać trenerowi. Potem, po mistrzostwach, dostaliśmy na maila raport i dowiedziałem się, że zostało to docenione. Że mimo odpalenia mnie po pierwszym meczu cały czas robiłem swoje na treningach i nie powodowałem jakiegoś zamieszania w grupie. Trener może cię nie widzieć w składzie, może ci piłkarsko nie ufać, trudno. Jestem po tych mistrzostwach silniejszy, to był fajny turniej. Bardzo chciałem się pokazać, ale wiem, że jak nie te, to będą kolejne. Widocznie nie było ze mną tak źle, jeśli niedługo później dostałem powołanie od trenera Michniewicza, zagrałem w drugim meczu z ławki, w trzecim już byłem w pierwszej jedenastce. Mądrzejszy o te mistrzostwa wiedziałem, że jak dostaję z Estonią 15 minut, to muszę z nich wycisnąć maksimum.

Zakładając, że piłka wróci w przyszłym sezonie i będzie on rozegrany normalnie, to jaki sobie cel stawiasz?

Zacząć grać w pierwszym zespole w Anglii. Nie wiem, czy to będzie w Leeds, ale brakuje mi już grania przy pełnych trybunach, o stawkę. Chciałbym regularnie występować w seniorskim zespole, nie wiem, czy w Championship, czy może w League One. Znając życie, jak Leeds awansuje do Premier League, to będę musiał szukać wypożyczenia. Teraz mnie nie puścili, a szkoda, bo miałem fajną okazję iść do innego klubu z szansą na granie. Chcę, żeby wreszcie ktoś o mnie słyszał nie tylko przy okazji meczów U-23.

Wspomniany już Kamil Grabara w Kanale Sportowym powiedział, że jego powrót do ekstraklasy się nie wydarzy. Też coś takiego byłbyś w stanie dziś zadeklarować?

Nie mam takiego podejścia, że za żadne skarby nie wrócę. Ale wiem, że mogę dać radę tutaj. Miałem nawet z Polski ofertę, już będąc tutaj w Leeds, ale nawet sam klub nie chciał, żebym był wypożyczony do naszej ligi. Ja też tego nie chciałem.

Rozmawiał SZYMON PODSTUFKA

fot. FotoPyK/NewsPix.pl

Opublikowane 01.05.2020 11:33 przez

Szymon Podstufka

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 16
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
LoCelso
LoCelso

25 metrów kwadratowych to było za mało dla jaśnie Pana piłkarza? Czuł się jak w więziennej celi? Litości…

Przemek
Przemek

To samo mi zapadło w pamięć z tego wywiadu

Aas
Aas

Może miało być 5m2….

qdlaty81
qdlaty81

Ledwo sie tv zmiescil na scianie 5m

smarter
smarter

A nie miałeś się już do czego przypierdolić?? Chłopak z luźną głową, na poziomie , z dobrym podejściem do piłki, ale trzeba było znaleźć cokolwiek na minus….

trzyprocent
trzyprocent

Takie detale decydują o tym czy gość ma mentalność Lewego, czy przeciętnego kopacza i są ważne dla skautów z największych klubów.

Prz
Prz

chłopak przeczytał jedną książkę w życiu, dajcie mu spokój 🙂

Ekstraklasa na golasa
Ekstraklasa na golasa

Życie nauczyło mnie jednego… nigdy nie mów nigdy.

Miro Juro
Miro Juro

Dokładnie. Pokój 5×5 ledwo mi się telewizor mieścił. Ja pier…

Koman Rołtoń
Koman Rołtoń

To jest syn Daniela Bogusza?

Grubiorz
Grubiorz

Piotra Bogusza

Karlus
Karlus

Chłopak nie gwiazdorzy normalnie odpowiada a znawcy komentują ilość metrów w domu masakra. Jaki portal tacy znawcy.

Baba Ali
Baba Ali

,,My, rezerwowi, i ci, którzy co jakiś czas łapią się na ławkę, gramy zawsze z pierwszym składem 11 na 11.” Bogusz w tym sezonie na ławce był 5 razy, w takim razie powinien kwalifikować się do tej drugiej grupy.

Tomek
Tomek

A powiedział inaczej ? O co ci chodzi

Padre
Padre

Ci którzy czepiają się stwierdzenia o pokoju 5×5 pewnie nigdy nie byli w UK i nigdy nie mieszkali ‚na pokoju’.

Tomek
Tomek

Nie byliście nie piszcie …

Weszło
25.05.2020

Wyścig o powrót kibiców trwa. Pribram wpuści część karnetowiczów

Gdy to się wszystko zaczęło, mówimy o tej cholernej pandemii, na temat wielu rzeczy można było spekulować. Pesymiści wieszczyli koniec piłki na cały rok, optymiści (a bardziej – realiści) tak sceptycznych poglądów nie przedstawiali, natomiast obie te grupy spotykały się często w jednej opinii: kibice na stadiony długo nie wrócą. Wygląda jednak na to, że […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Co z karnetami, jeśli mecze odbędą się bez publiczności? Piast i Jaga wyznaczają kierunek

Każda sekunda, każda minuta, każda godzina, każdy dzień zbliżają nas do powrotu PKO Bank Polski Ekstraklasy. Niby można się śmiać, że najbardziej cieszą się masochiści, ale nie będziemy tacy okrutni, nie teraz, nie w takich czasach. Zbyt jesteśmy wyposzczeni brakiem krajowej piłki. Inna sprawa, że nie wiemy, jak się będzie ten nasz rodzimy futbol odbierać […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Ranking TOP 100 – cała setka w jednym miejscu!

Wiedzieliśmy, że kiedyś przyjdzie nam odpowiedzieć na te trudne pytania. Górnik Zabrze lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, czy jednak Wielki Widzew Smolarka i Bońka? Legia Warszawa Kazimierza Deyny czy jednak ekipa, która w latach dziewięćdziesiątych osiągała na europejskiej arenie wyniki, których długo nikt już raczej w Polsce nie przebije? Szombierki Bytom, sensacyjny mistrz z 1980 roku, […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Chrzanowski: Pordenone mnie zaskoczyło, ale bardzo chciałem wrócić do Włoch

Adam Chrzanowski ma dopiero 21 lat, a już szykuje się do drugiego zagranicznego wyjazdu w karierze. Mimo że w Ekstraklasie nie ma pokaźnego dorobku, uwagę na niego zwróciło walczące o Serie A Pordenone. Obrońca zapracował sobie na to grą w młodzieżówce Fiorentiny. W rozmowie z nami Chrzanowski wspomina pobyt we Florencji i to, czego się […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

50 odcieni tęsknoty za Ekstraklasą. Czego nam najbardziej brakowało?

Cieszymy się, że możemy to napisać: to już ten tydzień, żaden następny, nie musimy już odliczać, patrzyć tępo w kalendarze i pocieszać się Bundesligą. Nasza ułomna, ale jednak piłka, wraca. Jutro rozsiądziemy się wygodnie w fotelach i obejrzymy starcie Miedzi z Legią. Pierwsze od ponad dwóch miesięcy. Jakkolwiek zagrają – będzie pięknie. W każdym razie […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Romanczuk: Dwa miesiące temu miałbym wątpliwości, teraz głód jest taki, że grałbym i na piachu

– Dwa miesiące temu pewnie powiedziałbym, że trochę się boję grać, jeśli ktoś nie ma negatywnego wyniku testu.. Teraz jestem jednak już tak głodny piłki, że mogę grać na piachu, w lesie, z testami czy bez – mówi w rozmowie z Weszło FM Taras Romanczuk z Jagiellonii Białystok. O pandemicznych warunkach, powrocie do ligi, transferze […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Wirus uzdrowił Kotwicę? Zmierzch finansowego eldorado w Kołobrzegu

Koronawirus zatrzymał nie tylko futbol, ale i gospodarkę, co niesie za sobą wiele zmian w polskiej piłce. O tym, jak ma się sytuacja finansowa naszych klubów pisaliśmy w ostatnich tygodniach wielokrotnie. Rozmawialiśmy z zespołami od Ekstraklasy po ligi okręgowe i temat ograniczonych możliwości finansowych powracał jak bumerang. W niektórych przypadkach oznaczało to, że biedni będą […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Dzisiaj łatwo cieszyć się z Piątka siedzącego na ławce, ale zalecałbym cierpliwość

Lubimy historie o wzlotach, ale jeszcze bardziej lubimy historie o upadkach. Przyjemnie ogląda się uroczystość odsłonięcia pomnika, ale dużo efektowniej wygląda jego burzenie. Dlatego nie dziwi mnie to, że wokół Krzysztofa Piątka narasta atmosfera, którą można skwitować jednym „to gwiazdka jednego sezonu, już się skończył”. Bo przecież oglądanie z ławki Ibrahimovicia zamienił na oglądanie z […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Kolejny pozytywny sygnał: piłka z kibicami w Szwajcarii od lipca?

Od kiedy Zbigniew Boniek rzucił pomysł grania Ekstraklasy z 999 kibicami, z jeszcze większą uwagą śledzimy, jakie koncepcje powrotu widzów na trybuny obierają inne kraje. Nie oszukujmy się – piłka sama w sobie ma swoją niezaprzeczalną wartość, ale mecze bez kibiców ogląda się… No, sami wiecie – cisza, te wszystkie górnolotne hasła polskiej myśli trenerskiej […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Stokowiec: „Najbardziej się boję o fizyczność zawodników”

– Ja się najbardziej boję o fizyczność. Piłka nożna to jednak bieganie. Co innego przez siedem tygodni biegać po prostej, gdzie w futbolu jest zmienność, złożoność tego ruchu. Skok, zwrot, start. Zupełnie inna historia. Dzisiejszy monitoring daje nam dobry obraz tego wszystkiego. Dawniej, jeszcze za moich czasów – a nie jestem jeszcze aż tak wiekowy […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

„Zieliński to najlepszy rozgrywający w Europie. Milik? Ważniejsze pozostanie Mertensa”

W poniedziałkowej prasie m.in. Robert Lewandowski zbliżający się do rekordu, rozmowa z Ivicą Vrdoljakiem o Legii i rynku transferowym, Łukasz Załuska wspomina czasy w Warszawie, Bożydar Iwanow o powrocie I ligi w kontekście transmisji w Polsacie Sport i Diego Maradona junior oceniający Polaków z Napoli.  PRZEGLĄD SPORTOWY Robert Lewandowski jest coraz bliżej wyrównania własnego rekordu […]
25.05.2020
Bukmacherka
25.05.2020

Oskubaliśmy bukmacherów w niedzielę – kolejne trafione typy!

Niedziele mogą być przyjemne. Zwłaszcza jeśli obstawiacie spotkania ligi niemieckiej razem z naszymi typerami z działu bukmacherskiego. We wczorajszych meczach udało nam się przedłużyć dobrą passę i zakończyć weekend na dużym plusie. Takie weekendy to my lubimy! W sobotę trafiliśmy cztery typy, z których każdy kręcił się – lub przekraczał – wokół kursu 2.00. A […]
25.05.2020
Weszło Extra
25.05.2020

Wrogów nie przekonam, a przyjaciół przekonywać nie muszę

Czy jest arogantem? Skąd decyzja o rozpoczęciu pisania książki i czy będzie to literatura piękna? Dlaczego od decyzji o odebraniu kapitańskiej opaski Januszowi Golowi trudniejsze dla niego były zwolnienia pracowników w Cracovii? Czego spodziewać się po zbliżającym się oknie transferowym? Czy zmienił pogląd na toporny styl Cracovii? Jak wygląda jego plan na budowanie silnej drużyny […]
25.05.2020
Inne sporty
24.05.2020

The Last Dance rozpęta lawinę sportowych dokumentów?

Serial o losach mistrzowskich Chicago Bulls oraz ich niezapomnianego lidera zrobił furorę na całym świecie. Obudził też tematy do dyskusji: czy Michael Jordan był tyranem i złym kolegą z drużyny? A może po prostu wyjątkowo mocno zależało mu na wygrywaniu? ESPN, odpowiedzialne za stworzenie koszykarskiego dokumentu, wyczuło pismo nosem i już planuje kolejną (i na […]
24.05.2020
Niemcy
24.05.2020

Warto było czekać do końca!

Nieprawdopodobnie wolno rozkręcał się ten mecz, tak naprawdę gdyby ktoś włączył telewizor mniej więcej po godzinie gry, poza bramką Fortuny wiele by nie stracił. Ale gdy już się rozhuśtali… Obroniony rzut karny. Chwilę później gol na 2:0. Rosnąca desperacja gospodarzy, którzy próbowali nawet uderzeń nożycami i przewrotkami. Aż w końcu piorunująca końcówka, w której w […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Liga Minus – Misterium Chotomowskie

To już ostatni taki odcinek Ligi Minus. Wraca Ekstraklasa, więc choć quizowe odcinki całkowicie nie znikają, to nie będą już tak regularne. Ale nic, cieszmy się, póki możemy to przeżywać. Co zobaczyliśmy tym razem? Żenującą anegdotę Wojtka Pieli o Jacku Krzynówku. Kapitalną anegdotę Wojtka Pieli o telefonie do Jerzego Engela. Pawła Brożka, który za długo […]
24.05.2020
Niemcy
24.05.2020

Szkoła pięknej gry według Lipska

To był spektakl godny teatru broadwayowskiego. Oczywiście, przy pełnych trybunach oglądałoby się to pewnie jeszcze przyjemniej, ale nie będziemy narzekać, bo piłkarze RB Lipsk zagrali tak widowiskowo, tak nowocześnie, tak ofensywnie, że jedyną właściwą reakcją było wygodne rozsądzenie się w fotelu i delektowanie się ich kunsztem. I choć jednostronne mecze, a ten był wyjątkowo jednostronny, […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Schalke null Gelsenkirchen

Fatalnie, po prostu fatalnie prezentuje się od pewnego czasu Schalke Gelsenkirchen. Już pal licho, że od dziewięciu meczów nie wygrali. Już pal licho, że po pandemicznej pauzie najpierw Borussia ogoliła ich 4:0, a dziś ośmieszył Augsburg, wywożąc ze stadionu rywala trzy punkty i trzy zdobyte bramki. To Schalke jest po prostu przeraźliwie słabe piłkarsko, posiada […]
24.05.2020