post Szymon Podstufka

Opublikowane 26.04.2020 09:14 przez

Szymon Podstufka

– Rozmowa z prezesem Tabiszem trwała mniej więcej trzydzieści sekund. Powiedział mi, że jak mi się nie podoba to, że trenuję z pierwszą drużyną, to mam wypierdalać. Moje zachowanie było takie, że odwróciłem się na pięcie, trzasnąłem drzwiami i wyszedłem. Wtedy posypała się moja przygoda z piłką w Cracovii – mówi w rozmowie z Weszło Daniel Duszyk, który swego czasu wraz z Bartoszem Kapustką został przez Wojciecha Stawowego awansowany do pierwszej drużyny Cracovii. Podczas gdy „Kapi” wylądował w Leicester, on przestał grać zawodowo w piłkę, teraz zaś próbuje swoich sił w rapie.

Większy talent do piłki w wieku nastoletnim – ty czy Bartek Kapustka?

Zdecydowanie Bartek. Dużo lepszy technicznie. Ja byłem fizolem, który miał wykonywać czarną robotę, jako defensywny pomocnik. On od zawsze mózg zespołu – rozegranie, techniczna piłeczka, gra do przodu, szukanie prostopadłych zagrań, ja miałem walczyć, odbierać i przekazywać mu piłkę. Lepiej wiedział, co z nią robić.

„Trzej przyjaciele z boiska” – pisano o was i Krzyśku Szewczyku – dziś Garbarnia Kraków – na stronie Cracovii, gdy Wojciech Stawowy dołączał was do kadry pierwszego zespołu. Dziś on jest w Leicester, ty w A-klasie. Już wtedy, kiedy stawialiście w piłce pierwsze kroki, pomiędzy piłkarskimi umiejętnościami twoimi i jego była taka przepaść?

Wydaje mi się, że na poziomie juniorskim nie było widać aż tak dużej różnicy. On miał dużo szczęścia, więcej talentu, wkładał w to więcej pracy. Udało mu się, dzięki Bogu, bardzo się cieszę z tego powodu i życzę mu jak najlepiej. Żeby wrócił do formy, jaką prezentował kilka lat temu i żeby wypłynął z powrotem na szerokie wody. Do teraz mamy kontakt, rozmawiamy o muzyce, którą robię. Wiem, że Bartek też coś tam nagrywał. Wymieniamy się historiami, piosenkami. On doradza mi, ja jemu, działamy sobie.

„Kapi” nagrał kawałek, który ukazał się na kanale Foot Truck, więc trzeba zadać i takie pytanie: większy talent do rapu – ty czy Bartek?

Bartek nagrał to żartobliwie, żeby spróbować czegoś nowego, miał taką możliwość ze względu na znajomość z „Ostrym”. Wiem, że muzyka jest jego drugą pasją po piłce i fajnie, że robi coś takiego. Pokazuje, że człowiek ma chwilę dla siebie, żeby się rozerwać, a nie żyje tylko piłką, bo by zwariował. Gdyby chciał kiedyś nagrać jakiś wspólny numer – zapraszam serdecznie!

Z wspomnianej trójki: Duszyk, Kapustka, Szewczyk, tylko ty nie zadebiutowałeś w ekstraklasie. Czego zabrakło?

Na przeszkodzie stał prezes, który zrobił pod górkę, gdy poszedłem zapytać o dofinansowanie od klubu. Jestem wychowankiem, od małego byłem w Cracovii. Rodzice wiecznie dokładali do mnie, płacili od żaczka za obozy. Jak wreszcie dostałem się do pierwszej drużyny, minęło trochę czasu, umówiłem się na rozmowę do trenera Stawowego. Spytałem, czy mogę liczyć na jakieś dofinansowanie. Obiecał umówić mnie do prezesa Tabisza, żebym z nim na ten temat porozmawiał. Po czym jak przyszedłem do prezesa, zostałem bardzo niemiło potraktowany. Wtedy posypała się moja przygoda z piłką w Cracovii.

Rozumiem, że wtedy, mimo że w pierwszym zespole, nie byłeś na żadnym kontrakcie, stypendium?

Kompletnie nic nie było. Nie miałem ani umowy, ani stypendium, nawet klub za szkołę wtedy nie płacił. Za wszystko płacili rodzice, klub nie dał nic poza możliwością trenowania z pierwszym zespołem.

Marcin Budziński, Bartosz Kapustka i Daniel Duszyk podczas noworocznego treningu Cracovii 1 stycznia 2014. Fot. NewsPix.pl

Co takiego powiedział ci prezes Tabisz podczas tej rozmowy?

Trwała ona mniej więcej trzydzieści sekund. Powiedział mi, że jak mi się nie podoba to, że trenuję z pierwszą drużyną, to mam wypierdalać. Moje zachowanie było takie, że odwróciłem się na pięcie, trzasnąłem drzwiami i wyszedłem. Nie chciałem w ogóle z tym człowiekiem rozmawiać i dawać się poniżać.

Jak wspominasz pracę z Wojciechem Stawowym?

Trener Stawowy miał swoją wizję futbolu, której starał się nauczyć każdego zawodnika. Był bardzo oddany temu klubowi, temu zespołowi. Niesamowicie przeżywał każdą porażkę, żył każdym treningiem. Dawał z siebie maksa. Kochał Cracovię całym sercem. Ciężko było załapać jego filozofię piłki w systemie 4-3-3, ale z treningu na trening się tego uczyliśmy. Dużo odpraw, dużo rozmów, treningi dwa, czasem nawet trzy razy dziennie.

Po Cracovii grałeś w Okocimskim, na II lidze, później opuściłeś poziom centralny. Co takiego stało się, że nie pozostałeś choćby w tej II lidze?

Może zabrakło motywacji, talentu, może jednego i drugiego. Nie potoczyło się to tak, jak miało się potoczyć. Miałem menedżera, później z niego zrezygnowałem, musiałem sobie radzić sam, wiadomo jak to jest bez znajomości. Wreszcie poszedłem do wojska, tam chciałem spróbować swoich sił. Byłem na służbie przygotowawczej przez cztery miesiące, potem przez dwa lata jeździłem na zjazdy doszkalające. Teraz gram w A-klasie, już bardziej dla zdrowia, dla rozrywki, żeby się ruszać. Kocham grać w piłkę i z tego nigdy nie zrezygnuję. Praca, treningi, muzyka – tak dziś wygląda mój dzień.

Skąd się u ciebie wzięła zajawka na rap?

Zawsze słuchałem tej muzyki. Wychowałem się na osiedlu z chłopakami, którzy tę muzykę tworzą już od dłuższego czasu. Ja dopiero od roku, oni znacznie dłużej. Zapytali, czy nie chciałbym spróbować napisać, nagrać coś swojego. Pytali, jak bym się w tym czuł, uznałem, że można dać temu szansę. Zajawiłem się, jest fajnie, jest dobry klimat, fajna, rodzinna atmosfera między nami. Chcielibyśmy się trochę wybić, bo są chłopaki z wielkim talentem, którzy robią to znacznie dłużej – Kleszczu, Przetok, Dziura, Mati. Oni naprawdę piszą dobre teksty, mają fajne flow, rozwijają się cały czas. Chcemy grać coraz więcej koncertów, mamy już jakieś plany w tym temacie.

Początki to freestyle czy teksty pisane?

Siadłem wieczorem, napisałem tekst od serca. Postanowiłem go nagrać. Pojechałem z chłopakami do studia u znajomego, też rapera. Zaczęliśmy tam nagrywać. Stresu było co nie miara, ręka mi się trzęsła jak cholera. Ale poszło, chłopaki mi doradzili, co mam robić, żeby się nie spinać.

Dobra rodzina jak Mata czy trudne dzieciństwo, trudne osiedle jak Peja?

Miałem bardzo dobre dzieciństwo, rodzice zapewniali mi wszystko. Mam kochającą rodzinę – mamę, tatę, brata, babcię – która zawsze mnie we wszystkim wspierała. Ogólnie jestem z dobrego domu, choć nie było tak, żeby rodzicom się przelewało. Zawsze musieli zapierdalać. Na osiedlu się sporo siedziało, mama przeze mnie nie raz trochę łez wylała, zrobiłem parę głupot. Nie byłem aniołkiem. Osiedle też wychowywało. Mimo że rodzice chcieli mi zapewnić wszystko, to mam taki charakter, że dużo rzeczy robię na przekór. Ale napisz, że mam dobre serce (śmiech).

Jakich to głupot narobiłeś?

Największe szaleństwo? Pojechaliśmy na galę Biznes Ligi. Tam było trochę alkoholu. Z imprezy pamiętałem tylko to, jak obudziłem się na komendzie. A, no i piersi Natalii Siwiec, bo była gwiazdą wieczoru i miała tam takie swoje małe spa. Na pamiątkę zostało mi z nią zdjęcie. No i to w zasadzie koniec wspomnień z tamtego wieczora, film urwany. Ale puścili nas, wszystko się dobrze skończyło.

Piłkarz, to i piłkarski kawałek jako pierwszy, który poszedł szerzej, nabił kilka tysięcy wyświetleń. Czyli „Mbappe” nagrany z Krisem.

Siedzieliśmy w mieszkaniu po dobrej imprezie i Krisu mówi do mnie, czy pasowałoby coś napisać o piłce. „Ty grałeś, ja się interesuję”. On jest za Wisłą, ja za Cracovią, więc przy derbach zawsze sobie dogryzamy. Postanowiliśmy coś napisać o piłce, wspomina tam między innymi „Wasyla”, tę jego ciężką kontuzję. On swoje wersy napisał, przysięgam ci, w piętnaście minut. Ja potrzebowałem trochę więcej czasu, ciszę, spokój. Spotkaliśmy się po dwóch dniach, nagraliśmy. Później szukaliśmy, czy gdzieś w Polsce można znaleźć jakieś fajne graffiti z Mbappe pod kątem klipu. Dorwaliśmy je na stadionie Wawelu, pojechaliśmy zobaczyć, okazało się super. Jakość trochę jest zniszczona, mikstejp jest średnio zrobiony, przez to trochę nam się dostało.

W klipie pojawia się, z tego co widziałem, twoja bramka.

Tak jest. Był to mecz rezerw Cracovii z Iskrą Klecza Dolna. Grał tam na obronie brat Marcina Wasilewskiego, Paweł. Fajnie to nam podpasowało, bo śpiewamy o Marcinie.

Mówiłeś, że byłeś fizol, przecinak, a gol niczego sobie.

Pochwalę się, że nie jedyna taka (śmiech). Generalnie zawsze dla Cracovii zostawiałem całe serducho na boisku, ojciec też grał dla tego klubu, dwa razy z rzędu zdobywał mistrzostwo Polski w juniorach grając z Tomkiem Rząsą, Pawłem Zegarkiem, Tomkiem Siemieńcem. Klub potraktował mnie bardzo źle i źle się z tym czułem. Nie mam już nic do szukania w Cracovii, nie chcę mieć z niektórymi osobami nic wspólnego. Kiedyś się wszyscy dowiedzą, jak to było, jak nagram o tym piosenkę. Mam już przygotowanych kilka wersów na poszczególnych ludzi z klubu. Nie żebym szukał zaczepki, ale muszę to w końcu z siebie wydusić. A że wypowiadam się teraz przez muzykę, to tak też będzie.

Piłkarskich wersów w polskim rapie jest cała masa, pisaliśmy o tym nawet ostatnio osobny tekst (KLIK!)

Ja całe życie dzieliłem z piłką i fajnie czasami wrócić do tego. Chciałem się temu poświęcić, oddałem serducho, a że wyszło jak wyszło – trudno. Trzeba szukać alternatywy. Skoro muzyka była moją drugą pasją, postanowiłem to robić i tym się cieszyć. Nie zamierzam przestać, nawet jak ktoś będzie mnie za to hejtował. Nie trafię w czyjeś gusta? Trudno.

Stawiając pierwsze kroki często spotykasz się z negatywnym podejściem?

„A gdzie, ty, raper?”, „Będziesz się bawił w takie rzeczy?”. Był hejt, nadal jest i zawsze się będzie przewijał. Ale to mnie motywuje do dalszej pracy i udowadniania ludziom, że mając zajawkę i ciężko harując można coś osiągnąć. Chcę, by Cristal Amber stało się marką, movementem, o którym ludzie usłyszą, dla którego przychodzi się na koncerty. Chłopaki, o których wcześniej wspominałem, mają wielki talent i choćby ostatni kawałek Kleszcza, „Głosy”, to jest taki sztos… Nawet „Juras” ostatnio propsował. Gość ma ogromny potencjał, swój klimat. Nie da się go podrobić.

Co jeszcze, poza piłką, cię inspiruje? Do czego będziesz szukał nawiązań w swoich tekstach?

Życie osiedlowe, sport, piłka, porównywanie raperów może się zdarzyć. Wiadomo, nie da się tego zaplanować. Piszę o tym, co czuję w danym momencie. Kawałek „Od serca” nagrałem po tym, jak zmarła bliska mi osoba, postanowiłem wydusić z siebie kłębiące się emocje. Jestem zakochany w swojej dziewczynie od ładnych paru lat, było między nami różnie, więc nie wykluczam, że jakiś kawałek miłosny się pojawi. Zobaczymy.

Wzorujesz się szczególnie na którymś z polskich raperów?

Od zawsze byłem fanem BOR, czyli Paluch, Kobik od nas z Krakowa. Nie naśladuję ich, ale utożsamiam się z ich muzyką, można na moim klipie zobaczyć rzeczy z BOR-u. Kibicuję Paluchowi, bo nie zmienia się pod wpływem ludzi, nie sprzedaje się dla żadnych marek. Mówi prawdę, jego przekaz jest szczery. Ostatnio zajawiłem się na Bonsona, ma bardzo dobre teksty. Nowa płyta Quebo, cała jej otoczka. O.S.T.R. też jest świetny.

Są jakieś plany na pierwszą płytę?

EP-ka jest w planach. Na razie, to muszę zdobywać doświadczenie i robić wszystko, żeby być coraz lepszym. Mój poziom w rapie jeszcze mnie nie zadowala, chcę się rozwijać i szukać nowych umiejętności w tym wszystkim. Uczę się, koledzy podpowiadają, będzie coraz lepiej. Wtedy pomyślimy o czymś, czego ludzie będą słuchać i z czego ja sam będę zadowolony. Nie chcę wypuścić byle gówna.

Rozmawiał SZYMON PODSTUFKA

fot. archiwum prywatne Daniela Duszyka

Opublikowane 26.04.2020 09:14 przez

Szymon Podstufka

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 11
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Lee
Lee

Daniel „Dusza” Duszyk. Wchodził z Kapustką do Cracovii, dziś wchodzi w rap… a Kapustka nie wchodzi nawet z ławki.

Zbok
Zbok

Muzyka straszna kupa… Tekst jeszcze gorszy

sosna
sosna

Jezuu, nazywanie tej melorecytacji pod zapętlony dźwięk w kółko zwany bitem, najczęściej brutalnie samplowany z cudzej twórczości muzyką, to obraza dla prawdziwej muzyki. Rapsy to straszne gówno, w ostatnich 20 latach wrażliwości w odbiorze muzyki strasznie spadła. Nie rozumiem czemu ostatnio Weszło i Etoto tak promują hip-hopowców.

pros
pros

Nie dość, że jesteś przegrywem i nienawistnikiem to jeszcze do tego kompletnym burakiem, który myśli, że jest jakimś krytykiem muzycznym. Beka :)))

monit
monit

Nie trzeba być krytykiem muzycznym, wystarczy odrobina muzycznej wrażliwości, by dostrzec, że rapsy mają w sobie tyle wartości co nic. Muzycznie – szkoda gadać, wokalnie – bez komentarza, jedyne czym hh może się obronić to teksty, ale te w większości są o dupie maryni, nasycone wulgaryzmami. Nie uważam, że są dobre i złe gatunki, raczej dobre i złe kawałki, ale w przypadku rapu 90% nadaje się do ścieku. Muzyka dla patoli JP JP spod bloku. Ktoś mi kiedyś powiedział – posłuchaj sobie Paktofoniki, legenda, Magik najlepszy raper na polskiej scenie. Dobra, odpalam najsłynniejszy kawałek i co słyszę – „przejebany, potencjał niewyczerpany”, ” o rany, jestem niepokonany”. Faktycznie poezja najwyższych lotów.

pros
pros

Jak już dyskutujesz to nie zmieniaj nicków w trakcie. Co chcesz w ten sposób osiągnąć?

Jesteś typowym przykładem produktu dzisiejszych czasów. Jak coś ci się nie podoba to znaczy, że jest chujowe :)))

Magik najlepszy raper? Hahahahaha i to, że wysłuchałeś fragmentu jego tekstu to znaczy, że 90% rapu to syf? W każdej muzyce 90% to dziadostwo.

Wypowiadasz się o czymś czego nie sprawdzałeś (świadczą o tym słowa o Magiku i zacytowany fragment) i jeśli coś ci się nie podoba, to musi być chujowe. To typowe buractwo i prostactwo. Kieruj się dalej stereotypami. Im więcej takich ludzi, tym lepiej dla tych mądrzejszych 🙂

Tomuś Czereśniak
Tomuś Czereśniak

Ja pierdole jakie gówno….
Uszy mnie bolą, ten ulany koleżka w pierwszym: „trzęsą się pizdy, mimo że idą bandą”
No kurwa…. poeta!
Co stoi za tym numerem to ja kurwa nie wiem… Wymieniacie kopaczy, których udało wam się w tych przepalonych niby mózgach zapamiętać?
Ja jebie… 🙁 to jest wręcz smutne, że taka muzyka znajduje odbiorców.
A to „Od serca”…
Smutny pierd przepełniony wulgaryzmami i rymami na poziomie klas 4-6 podstawówki.
Jak na 25 latka, to skille i zasób słownictwa żałosny.

Lee
Lee

Czlowiek moze „wejsc w rap” ale rap w czlowieka niekoniecznie.

Dupek
Dupek

Ten gostek to jest jakiś dramat.

StanislavLevy
StanislavLevy

Muzyka XDDDD

T111
T111

Ale ta muzyka jest słaba.

Weszło
02.12.2020

Maradona, magazyny ligowe i magazyn Ligi Mistrzów. Czwartek w Weszlo.FM

W czwartek w Dwójce bez sternika przywitają was Kamil Gapiński i Monika Wądołowska. Temat poranka zdominuje Liga Mistrzów, nowy trener w Wiśle Kraków, a także wizyta Iwony Niedźwiedź w naszym studiu z okazji rozpoczynających się Mistrzostw Europy kobiet w piłce ręcznej. Monika i Kamil będą z wami do 10! Po poranku stery radia przejmie Dariusz […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Peter Hyballa nowym trenerem Wisły Kraków

Pięć krajów w CV – od Namibii po Słowację. Kilkanaście klubów w karierze, od młodzieżówki Bayeru Leverkusen po DAC Dunajską Stredę. Peter Hyballa na pewno widział w świecie piłkarskim wiele. Pytanie, jak to doświadczenie będzie się miało do Ekstraklasy, gdzie trenerzy z pięknymi życiorysami nie zawsze mają drogę usłaną różami. Jedno jest pewne: Wisła Kraków […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Karne śmiechu Stali dają awans Piastowi

Nie podejrzewamy mielczan o to, żeby im obrzydł Puchar Polski. Ale gdybyśmy podejrzewali, zarówno karny Maka w okolice orbity Marsa, a także Gliwa jako piąty strzelec (!) podający pod nogi Placha, byliby argumentami pod paliwo teorii spiskowej. Tej jednak kuć nie zamierzamy: ten mecz był dokładnie tym, czego spodziewać się po pucharowym meczu Stali Mielec […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

To była definicja ligowego paździerzu

Można narobić na środek dywanu, wystawić go w galerii, dorobić głęboki przekaz i nazwać sztuką. Są dziś ludzie, którzy potraktują taką deklarację całkiem poważnie i nawet zapłacą jakieś pieniądze, żeby to wspaniałe dzieło oglądać. A może nawet ktoś je kupi i wstawi sobie do salonu. Można też zagrać jak dziś Wisła Płock z Pogonią Szczecin […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Lech ściąga Szweda. Karlstroem jednak nie zastąpi Modera

Jesper Karlstroem podpisał właśnie kontrakt z Lechem, który wejdzie w życie 1 stycznia. Kolejorz – z tego co słyszymy – zapłacił za Szweda około 700 tysięcy euro, a w grę wchodzą jeszcze potencjalne bonusy. Teoretycznie Karlstroem zastąpi zimą Jakuba Modera, który najprawdopodobniej trafi już na stałe do Brighton, ale to pomocnik zdecydowanie bardziej defensywy. Bardziej […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Geniusz życia. Sekret niezwykłości Edinsona Cavaniego

Ma na koncie miliony, a do rodzinnej miejscowości w departamencie Salto tłukł się kilka godzin w zatłoczonym busie w środku zimy. Ścina trawę z kosą w ręku. Strzyże owce. Po nocach chodzi z ojcem na polowania. Pasjonuje się rolnictwem. Studiuje agronomię. Spędza godziny na łowieniu ryb. Ćwiczy balet. Czyta Biblię. Piłkarzem jest świetnym, prawdopodobnie jednym […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Rybus z Łowicza, który nie stał się ligowym dżemem | KOPALNIE TALENTÓW

Nie będzie chyba specjalnie naciąganą teza, według której Maciej Rybus jest jednym z najbardziej niedocenianych reprezentantów Polski. Gdy widzi się Rybusa w składzie kadry, jego obecność jest przyjmowana raczej z rezerwą. Może gdzieś w okolicach 2008 roku, gdy „straszyliśmy” Żurawskim w Larisie, czy Golańskim ze Steauy, byłoby inaczej, ale dziś w erze Juventusów i Bayernów, […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Bartosz Kapustka wreszcie daje sygnały, że może odpalić

Gdy Bartosz Kapustka wracał do Legii, wątpliwości było sporo. Powracał do ESA ewidentnie na tarczy, na odbudowę, a w Legii nigdy tego czasu na odbudowę piłkarzy wiele nie ma, trzeba ciągle robić wynik. Gdyby patrzeć po marce, to jasne, w Polsce wciąż ją miał. Ale gdyby spojrzeć na pozycję w klubie, to za nim były […]
02.12.2020
Włochy
02.12.2020

Gianni Agnelli – ostatni król Włoch

Gianni Agnelli, swego czasu najbogatszy i najpotężniejszy człowiek we Włoszech, był uzależniony od adrenaliny. Nieustannie kusił los, mawiając: – Są różne sposoby, by umrzeć. Śmierć w wypadku nie wydaje mi się wcale najgorsza. Uwielbiał wyskakiwać ze swojego prywatnego śmigłowca wprost do morza, szokując tłumy gapiów. Po stokach narciarskich śmigał w takim tempie, jak gdyby był […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Szachtior Soligorsk mistrzem Białorusi. „Wielkie BATE się skończyło”

Zielona piłkarska wyspa w erze koronawirusa, futbol w cieniu antyrządowych protestów i kolejne zaskakujące rozstrzygnięcia na mecie rozgrywek – sezon 2020 w białoruskiej ekstraklasie będzie z pewnością jednym z najbardziej pamiętnych. Po piętnastu latach po tytuł sięgnął Szachtior Soligorsk, a BATE Borysów drugi raz z rzędu zostało największym przegranym. Przyglądamy się uważniej wydarzeniom za naszą […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Zima zaskoczyła ligowców. „Walkowerów nie będzie. Chcemy grać w tym roku”

Grudzień, godz. 12, mecz pierwszej ligi na stadionie, który nie dysponuje podgrzewaną murawą. Co może pójść nie tak? Wszystko. Pierwszoligowcy znów muszą przekładać spotkania, lecz tym razem nie z powodu koronawirusa, czy meczów reprezentacji. Teraz grać się nie da, bo boisko bardziej przypomina betonową arenę przy szkole niż stadion piłkarski. Mróz na południu Polski sprawił, […]
02.12.2020
Blogi i felietony
02.12.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Od razu ostrzegam – nie będzie o piłce, przynajmniej nie bezpośrednio, proszę nie składać reklamacji, po wczorajszym meczu z Miedzą nie zdobędę się na futbolowe wyznania. W 2010 roku warszawski raper Proceente nagrał album „Dziennik 2010”, zamieszczając przy jego promocji informację, że jego bezpośrednią inspiracją był „Dziennik 1954” autorstwa Leopolda Tyrmanda. To wtedy po raz […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Luka Zahović na razie rozczarowuje. Dziś przełamanie?

Odkąd Adam Buksa wyemigrował do Stanów Zjednoczonych, Pogoń Szczecin miała wyrwę w ataku, której nijak nie potrafiła zasypać. Nic dziwnego, że klub sięgnął głębiej do kieszeni. Na przełomie września i października sfinalizowano pozyskanie Luki Zahovicia, który miał rozwiązać problem. Minęły jednak dwa miesiące i na razie możemy z całą pewnością stwierdzić, że problem pozostał. Trudno […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Tysiąc Abramowicza. Najważniejsze wydarzenia ery Rosjanina w Chelsea

Roman Abramowicz jest właścicielem Chelsea od 17 lat. Jednakże bardziej imponująca jest inna liczba. Roman Abramowicz jest właścicielem Chelsea od 1000 spotkań. Jubileuszowym było starcie z Tottenhamem. Niezłe, lecz przez te wszystkie dni meczowe działo się na Stamford Bridge zdecydowanie więcej niż 0:0 ze Spurs. Kursy na Sevilla – Chelsea w TotalBet: Sevilla 3.00 – […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Ciro strzela, United wygrywa. Co wy na to? | TYPY NA LIGE MISTRZÓW

Wczorajsze żniwa były udane – trafiliśmy dwa typy, więc idziemy za ciosem. Co słychać w środę w Lidze Mistrzów? Najciekawiej zapowiadają się mecze Borussii Dortmund z Lazio oraz Manchesteru United z PSG. Sporo emocji będzie także w spotkaniu Sevilli z Chelsea, Sprawdźcie, co warto obstawić! Borussia Dortmund – Lazio Rzym Ostatnie mecze Borussii: PWWPW Poprzednie […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Milczenie delegatów i klubów, czyli kulisy zjazdu PZPN i wyborczej gry Bońka

Co dziś słychać w prasie? Najciekawszy wydaje się… felieton, który odsłania kulisy zdalnego zjazdu PZPN. O tym, dlaczego przedłużona kadencja jest na rękę Zbigniewowi Bońkowi, kto milczał i dlaczego niezależny rewident nie jest niezależny pisze Antoni Bugajski. – W milczeniu lojalnych delegatów, dających w istocie ekipie Bońka zielone światło we wszystkich decyzjach, nie było zdroworozsądkowej […]
02.12.2020
Weszło FM
02.12.2020

Środa w Weszło FM – TSW, Estadio Weszło, Dwaj Zgryźliwi Tetrycy i mecze!

Środę na antenie Weszło FM rozpoczniemy tradycyjnie już o godzinie 7:00. W „Dwójce bez sternika” przywitają Was Monika Wądołowska i Michał Łopaciński, a ich rozmowy zdominują mecze Ligi Mistrzów. Gośćmi audycji będą m.in. Rafał Nahorny, Radosław Chmiel i Kamil Rogólski. Nie zabraknie również tematu meczów koszykarskiej reprezentacji Polski w eliminacjach mistrzostw Europy. Bądźcie z nami! […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Debiutant ratuje Liverpool, Ajax pod ścianą

Liga Mistrzów, Anfield, Liverpool. Niby wszystko się zgadza, ot, Salah i Mane obecni, Robertson gotowy w blokach startowych, Henderson wyprowadza zespół na murawę. Jest kim straszyć, niejeden rywal myślałby w tej chwili o defensywce, ale nie Ajax. Nie, Ajax nie dał się oszukać, wiedział, że z pierwszego garnituru Anglików została co najwyżej górna część garderoby. […]
02.12.2020