post Avatar

Opublikowane 25.04.2020 15:03 przez

Wojciech Piela

Na początku trwającego tygodnia Ruch Chorzów świętował swoje stulecie. Dla polskiego futbolu to klub absolutnie legendarny. 14-krotny mistrz Polski, o którego sile stanowili Ernest Wilimowski, Gerard Cieślik, Krzysztof Warzycha czy Mariusz Śrutwa. Obchody ze względu na trwającą pandemię były o wiele mniej huczne niż powinny, ale występy w czwartej klasie rozgrywkowej również nie dają wielu powodów do optymizmu. O nadziejach na przyszłość, powiedzonkach Oresta Lenczyka czy podejściu Jerzego Wyrobka rozmawiamy ze znanym aktorem i byłym spikerem Ruchu – Bogdanem Kalusem. Zapraszamy! 

Jakie uczucia targają panem przy okazji tego wyjątkowego jubileuszu? 

Skoro teraz jest moda na retro, bo meczów na żywo nie możemy przeżywać, to nie miałbym nic przeciwko temu, aby cofnąć się o te sto lat. Ekstraklasa w Chorzowie zawitała przecież w 1927 roku, a już nie wspominam o latach 1933-1939, gdy Ruch wywalczył pięć i pół tytułu. Na marginesie uważam, że gdyby jednak nasza liga w tym sezonie nie wróciła i mistrzostwo przyznano teraz Legii, to per analogiam tytuł za przerwany sezon przez II Wojnę Światową też powinien trafić do Ruchu. Przez 95 lat mój klub miał się dobrze, momentami nawet wspaniale, a w najgorszym razie średnio. To, co się działo przez ostatni czas woła jednak o pomstę do nieba. Niestety ludzie będący u władzy wprowadzili raczej nierząd niż rząd. Już jeden pan w warszawskiej Polonii zniszczył historię polskiej piłki, inny pan wcześniej w Widzewie, podobnie stało się w Ruchu. Bawiły mnie wypowiedzi różnych działaczy o niebieskich sercach. Oni je zamienili na niebeskie portfele. Byłem blisko tego klubu około dwadzieścia lat temu i już wtedy mówiło się różne rzeczy o władzach, ale nie ma porównania z działaniami od spadku z Ekstraklasy. A przecież już chwilę wcześniej ktoś wpadł na szaleńczy pomysł zatrudnienia przesympatycznego człowieka i świetnego piłkarza Krzysztofa Warzychy, który jednak trenerem był żadnym. Wszystko, co działo się później to już stroma równia pochyła, a ruchy panów Smagorowicza i Patermana – “mistrzostwo świata”.  

Wiąże pan nadzieje z postacią obecnego prezesa Seweryna Siemianowskiego? 

Znamy się od lat i wierzę w jego dobre intencje. To człowiek stamtąd, który grał dla Ruchu i spędził w klubie całe swoje życie. Postrzegam go też jako kogoś, kto nie będzie kombinował, aby uszczknąć kawałek tortu dla siebie.  

Zwłaszcza, że za wiele tego tortu nie zostało… 

To jest inna historia, ale zawsze jeszcze trochę się znajdzie. Jego osoba spowodowała, że nowy projekt cieszy się niebywałym wsparciem kibiców. Bardzo mi się podoba choćby pomysł założenia Stowarzyszenia Wielki Ruch, które zbiera pieniądze i przerzuca je do klubu na najpotrzebniejsze rzeczy. Przecież przed sezonem brakowało kasy nawet na wodę mineralną, odżywki dla zawodników czy proszek do prania. 

Co z budową nowego stadionu? 

Kiedy Ruch 41 lat temu zdobywał mistrzostwo Polski już wtedy był pomysł, aby przenieść klub do Świętochłowic na nowo wybudowany obiekt Skałka. W tym czasie miał powstać nowy stadion dla Ruchu, ale stoimy cały czas w tym samym miejscu. W latach 90., gdy Canal+ wprowadził rygory odnośnie do montażu krzesełek czy mocy oświetlenia, to rzeczywiście obiekt został delikatnie zmodernizowany. Każdy jednak mówił, że to taka prowizorka i niestety trwa ona do dziś. Mam apel do kolejnych kandydatów na prezydentów Chorzowa: dajcie sobie siana z zapewnieniami o budowie stadionu dla Ruchu. Miasta w tej chwili na to nie stać i te obietnice to tylko czcze gadanie.  

Jaki to powinien być obiekt? 

Dobrze byłoby wziąć przykład choćby z Ostrowca Świętokrzyskiego, który za środki unijne wybudował kameralny, ale przystający do potrzeb stadion. Już nie chce wracać do snów o potędze pana Smagorowicza, który opowiadał, że Ruch będzie grał na Stadionie Śląskim. Z czym do ludzi? Przecież chyba nikt nie chce oglądać wielkich stadionów świecących pustkami, tak jak ma to miejsce we Wrocławiu i Gdańsku. Obiekt na 12-15 tysięcy widzów byłby idealny. Zresztą powiedziałem to kiedyś Smagorowiczowi, że z mojej perspektywy faceta, który występuje dla ludzi – zawsze lepiej grać dla mniejszej, ale pełnej sali niż na pustym gigancie. Nie potrafił tego zrozumieć, lecz tutaj też pewnie chodziło o to, że niektóre rzeczy choćby przy wynajmie skyboxów trudniej ukryć na mniejszym stadionie. 

Pamięta pan swój pierwszy mecz na Ruchu? 

Tak. To był rok 1968. Miałem wtedy trzy lata. 

I zapamiętał pan? 

Oczywiście. Dlatego, że zbierałem wtedy autografy piłkarzy. Wtedy podchodziło się pod budynek klubowy, gdzie zresztą do dzisiaj są szatnie i trybuna. Zostałem wprowadzony przez małe okienko, a potem wypychali mnie z niego piłkarze Ajaksu Amsterdam. To był bowiem mój pierwszy mecz, tak wynika z pamiętnika. Ruch przegrał wtedy 1:2, a z boiska wyleciał Johan Cruyff, bo nie potrafił sobie poradzić z Jurkiem Wyrobkiem. Dobrze pamiętam tytuły z lat 1974 i 1975 za kadencji Michala Vicana. To była najlepsza drużyna Ruchu, którą widziałem na żywo, bo wcześniej oczywiście świetną robotę robiły ekipy Peterka, Wodarza, Wilimowskiego czy Cieślika. Kolejne wspomnienia to sensacyjny tytuł w 1979, jeszcze bardziej zaskakujący w 1989 i pół godziny, gdy Ruch był mistrzem w 2012 roku. Byłem też na słynnym meczu, gdy Janusz Jojko wrzucił sobie piłkę do bramki… 

To były baraże o utrzymanie z Lechią w 1987 roku, po których Ruch zresztą spadł z Ekstraklasy. 

Ruch po raz pierwszy przeżył spadek. W powrocie na pewno pomógł zakaz transferów, jaki został nałożony na klub. Udało się utrzymać skład, który później był nawet w stanie zdobyć mistrzostwo. Chociaż w tamtych czasach każdy, kto chodził na mecze wiedział, że dzieją się dziwne rzeczy. Ruchowi odbierano choćby punkty za niby kupiony mecz z Zagłębiem Lubin, ale z dzisiejszej perspektywy, to są już sprawy nieważne.  

Jakie ma pan wspomnienia z Gerardem Cieślikiem? 

Spotykaliśmy się w kawiarni klubowej, która normalnie była czynna. Codziennie około 11 czy 12 wpadali tam starsi kibice, działacze czy też będący po treningu piłkarze. Atmosfera była bardzo rodzinna, dopiero w późniejszych latach trochę się to zatraciło. Pan Gerard potrafił tak opieprzyć piłkarzy, jeśli zagrali słabszy mecz, że aż w pięty szło. Często opowiadał też jak za jego czasów grali za talony na gęsi, kaczki czy kury, a my pękaliśmy ze śmiechu. Swoją drogą, ciekawa analogia do dzisiejszych czasów, gdzie kibic Górnika Zabrze rozdaje piłkarzom po meczach koguty. Mówił również, że za wyjazd na Igrzyska do Helsinek w 1952 roku dostał wełniany sweter, co było bardzo symptomatyczne dla wczesnego PRL-u. Za jego czasów zawodnicy potrafili pracować po cztery godziny w Hucie Batory. Później już przestawali, ale cały czas była ona patronem Ruchu. Potem pan Gerard podupadł już niestety na zdrowiu i chyba niektórzy zbytnio ufali jego zmysłowi do niektórych zawodników. Wciąż bowiem był w zarządzie, który nawiasem mówiąc składał się z 25 osób. Wystarczyło, aby jedna z nich nie zgodziła się na jakiś transfer i go nie robiono. Wielu piłkarzy w ten sposób skreślono, a wśród nich było dwóch braci Gruzinów, którzy kiedyś przyjechali na testy. Według między innymi pana Gerarda byli za słabi na Ruch Chorzów, a później Szota zagrał w Ajaxie i Rangersach, a Arczil w NAC Breda czy FC Koln. 

Ostatnie do dziś wielkie triumfy Ruchu czyli mistrzostwo z 1989 roku oraz Puchar Polski z 1996 roku łączy postać Jerzego Wyrobka. Co miał takiego w sobie ten trener, że z zespołami wciąż żywo kojarzącymi się z zapleczem ekstraklasy zdobywał trofea? 

Przede wszystkim był normalnym facetem. Potrafił zbudować niezwykle ciepłą atmosferę w szatni. Nigdy o nikim złego zdania nie powiedział, więc piłkarze wskoczyliby za nim w ogień. Różnie toczyły się jego losy, ale był jednym z tych trenerów, którym zawsze na sercu leżało dobro Ruchu. Podobnie było z Edkiem Lorensem i Waldkiem Fornalikiem. Proszę zauważyć, że większość największych sukcesów w historii Niebiescy odnosili właśnie, gdy prowadzili ich trenerzy związani z tym miastem. Czasem też załapali się Słowacy, jak Michal Vican czy nawet ostatnio Jan Kocian. Gdy wracam pamięcią do 1996 roku, to myślę, że Puchar udało się wygrać na fali entuzjazmu po wywalczeniu awansu do Ekstraklasy. W finale na stadionie Polonii w Warszawie to Bełchatów musiał, a Ruch tylko chciał. To pomogło piłkarzom, a później otwarty autokar jeździł po centrum Chorzowa do wczesnych godzin porannych. Jurek Wyrobek idealnie potrafił oddzielić czas pracy od zabawy. Jeżeli ktoś dobrze to pojmował, to w jego zespole funkcjonował bardzo dobrze. 

W 1998 Ruch sensacyjnie zagrał również w finale Pucharu Intertoto z włoską Bologną wcześniej eliminując choćby Austrię Wiedeń. Drużynę prowadził wtedy inny trenerski oryginał Orest Lenczyk.  

To jeden z moich ulubionych trenerów, jakich miałem kiedykolwiek zaszczyt poznać. Człowiek niezwykle inteligentny o specyficznym poczuciu humoru, które mi akurat odpowiada. Akurat w jego czasach byłem spikerem, ale wykonywałem też czynności związane z funkcją rzecznika prasowego. Prowadziłem choćby konferencje, na których wypowiedzi pana Oresta rozbrajały mnie do łez. 1998 rok to o tyle zabawna historia, że trener Lenczyk był nastawiony na odejście. Po sezonie powiedział, że zabiera manatki i ledwo dał się namówić na tą Austrię. Mariusz Śrutwa opowiadał kiedyś o tym, jak wyglądał powrót z Wiednia po zwycięstwie 1:0. Jeden z wiceprezesów miał w rodzinie kogoś, kto prowadził winiarnię, więc sporo tego trunku w autokarze się znalazło. Pan Orest też lubił czasem tego napoju greckich bogów się napić, choć oczywiście bez przesady. Po chóralnych śpiewach drużyny “każdy to powie, Oreście, zostań w Chorzowie” nie miał wyjścia i pozostał na stanowisku. Pamiętam początek jego ówczesnej kadencji, która zarazem była już drugą, a przecież w sumie w Ruchu pracował trzykrotnie. Przyszedł do klubu w 1996 roku i na pierwszej konferencji prasowej powiedział dziennikarzom, że jego numer telefonu się nie zmienił. Jednocześnie poprosił tych, którzy go nie mają o zapisanie. Wszyscy wyciągnęli pośpiesznie kartki, po czym pan Orest podał numer do sekretariatu klubu. Sam wówczas telefonu komórkowego nie miał.  

W finale z Bologną Ruch miał większe szanse na wyjeździe. Przegrał 0:1, ale prowadził równorzędną walkę. W Chorzowie już było gorzej, bo Włosi przyjechali choćby z Giuseppe Signorim czy Kennethem Anderssonem, więc paka była świetna. Pamiętam, że po powrocie z Bolonii wszyscy narzekali na włoskich działaczy, bo choćby wodę mineralną wystawiono piłkarzom na środek boiska. Na początku sierpnia momentalnie zaczęła mieć ona temperaturę wrzenia, więc trudno było się nią orzeźwić. Pan Orest też został w dziwny sposób potraktowany przez trenera Bologni, ale nie wiem dokładnie, o co chodziło. Pamiętam natomiast jego słowa, że nie ma opcji, aby usiadł z nim przy jednym stole podczas konferencji. Rzeczywiście tak się skończyło, bo najpierw trener włoski odpowiadał na pytania dziennikarzy, a później Lenczyk. Podsumował on ten dwumecz jednym zdaniem: generalnie wykończyli nas Ruscy. W obydwu meczach gole strzelał Igor Koływanow.  

Oresta Lenczyka się kocha albo nienawidzi. W tamtych czasach cieszył się raczej dużą sympatią, ale pamiętam też akcje dziwne. Kiedyś poszedł obejrzeć mecz rezerw, których trenerem był wtedy Mirosław Bąk. Też legendarna postać i facet, który strzelił parę bramek dla Ruchu choćby w 1989 roku. Wówczas w drugiej drużynie występował młody Damian Gorawski i właśnie jego intensywnie obserwował pan Orest. W pewnym momencie przyszły reprezentant Polski zmarnował jednak niesamowitą sytuację na strzelenie gola. Lenczyk zawołał go więc na ławkę rezerwowych. Przestraszony Damian przybiegł, po czym usłyszał od trenera: masz tutaj notes i weź autograf od “Wilusia”. A “Wilusiem” był właśnie trener Bąk.  

Wziął? 

Wziął, a potem jeszcze trener Lenczyk mu powiedział: jak już masz autograf, to zapytaj się trenera Bąka, jak się strzela gole w takich sytuacjach. 

Rozmawiał WOJCIECH PIELA 

Fot. 400mm.pl

Opublikowane 25.04.2020 15:03 przez

Wojciech Piela

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 9
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
N.
N.

Fajne historie. Dobrze się to czyta. Mało kto pamięta Puchar Intertotto. Nie jestem pewien, ale kilka lat później Ruch grał w nim chyba z Interem Medioloan.

Tomek
Tomek

Z interen grali w Pucharze UEFA

Mmm
Mmm

To był zawsze najlepszy klub. Kupa historii. Cholerna człowieka bierze jak patrzy teraz na to wszystko.

Fundambu
Fundambu

Ruch to kawal historii. A Orest to przegosc!

KoloKolo
KoloKolo

A jak to było z „Waldek King”, który opuścił tonący okręt w najważniejszej chwili? Może jakieś wyjaśnienie? Bo z boku wygłąda to źle…

Gorol
Gorol

Szkoda gadki o niemieckim klubie

Egon
Egon

Gówno wiesz bo z dupy jesteś…

Egon
Egon

Gorolu pieprzony

Egon
Egon

Ruch to Polski i Śląski klub !

Weszło
12.08.2020

Przerwane sny o dominacji Premier League. Biją ich nie tylko Hiszpanie, ale i Niemcy

Gdy w zeszłym sezonie cztery kluby Premier League dotarły do ćwierćfinału Champions League, a w finale zagrały dwie angielskie ekipy, mówiło się, że nadchodzą wielkie czasy dla wyspiarskiego futbolu. Gigantyczny przemysł napędzany pieniędzmi z praw telewizyjnych miał zabetonować najważniejsze fazy Ligi Mistrzów. Nie minął jednak rok i wróciliśmy do statusu quo z poprzednich lat – […]
12.08.2020
Weszło
12.08.2020

Andrea Pirlo, czyli zagadka dla analityków. Co wiemy o nowym trenerze Juventusu?

– Andrea Pirlo jako trener? Jedną rzecz wiemy na pewno. W garniturze i pod krawatem będzie wyglądał świetnie – tak „Il Foglio”, w nieco szyderczy sposób, recenzuje powierzenie mistrzowi świata z 2006 roku sterów Juventusu. Szyderczo, ale zarazem szczerze. Bo co można powiedzieć o trenerze, którzy jeszcze nigdy nikogo nie trenował? Który nie zastosował ani […]
12.08.2020
Weszło
12.08.2020

Quiz piłkarski. Kto podnosił z boiska wygraną w Champions League?

No i nadszedł dzień, w którym widać już metę kolejnej edycji Ligi Mistrzów. Siedem meczów w Lizbonie i będzie po sprawie – w wyjątkowych okolicznościach ktoś dopisze sobie do CV spore osiągnięcie. Z tej okazji przygotowaliśmy dla was quiz piłkarski. Zadanie polega na wymienieniu podstawowych jedenastek zwycięzców ostatnich dziesięciu finałów Champions League.  Łatwe? No to […]
12.08.2020
Weszło
12.08.2020

PRASA. Chaos z badaniami, ale wkrótce mają być wytyczne na wzór UEFA

Środowa prasa to ciąg dalszy zamieszania związanego z tym, jak kluby mają się badać przed nowym sezonem, zapowiedź meczu PSG z Atalantą, echa postawy Wisły Kraków ws. podziału pieniędzy z praw transmisyjnych, Waldemar Sobota mówiący o swoim powrocie i Dawid Janczyk kolejny raz próbujący wrócić na dłużej do grania.  PRZEGLĄD SPORTOWY Zespół Medyczny PZPN przyznaje, […]
12.08.2020
Weszło
11.08.2020

Klepali, męczyli, cisnęli, w końcu wpadło. Sevilla w półfinale Ligi Europy

Ever Banega i Lucas Ocampos. To są nasi wieczorni bohaterowie, herosi, którym ślemy życzenia i czekoladki. To oni bowiem skonstruowali jedną, jedyną bramkę dzisiejszego wieczora, dzięki której uniknęliśmy dogrywki w starciu Sevilli z Wolverhampton. 2020 rok jest paskudny i mógłby sobie odpuścić dogrywkę w Lidze Europy po 0:0 w 90 minutach. Okazał litość, co za […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Szymon Jadczak w Hejt Parku w Dobrym Składzie! LIVE od 22.00

Coś czujemy, że kibice Wisły Kraków zajmą dziś naszą linię i rozgrzeją ją do czerwoności! Szymon Jadczak, autor książki „Wisła w ogniu”, związany zawodowo z TVN-em, będzie gościem Tomasza Smokowskiego w „Hejt Parku w Dobrym Składzie”. Program możecie śledzić w „Kanale Sportowym” oraz w Weszło.FM. Macie pytania do naszego gościa? Śmiało, telefon do studia to […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Duży talent, ale też duży egoista. Kim jest Yaw Yeboah z Wisły Kraków?

Wisła Kraków kontynuuje zbrojenia przed nowym sezonem. Sprowadziłą już czwartego obcokrajowca w tym okienku, ale na razie nie będziemy się czepiać. Yaw Yeboah – podobnie jak Fatos Beciraj, Stefan Savić i Adi Mehremić (no, ten najmniej) – na papierze ma bowiem trochę argumentów wskazujących na to, że może być ciekawym transferem. Niewykluczone nawet, że z […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Idioci w służbie sabotażu rozgrywek. Szkoci dostali żółtą kartkę od rządu

Tysiąc razy można mówić „słuchajcie, są takie i śmakie obostrzenia, przestrzegajcie ich”. Można wskazywać, że każde wystawianie na ryzyko integralności ligi to zagrożenie nie tylko zdrowotne, ale też i finansowe dla klubów. Do tego można rzucać przykładami, że lekceważenie koronawirusa źle się kończy. A na to wchodzi Boli Bolingoli z Celtic oraz ośmiu piłkarzy Aberdeen, […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Kamil Glik wraca do Serie A. Benevento z ambicjami na coś więcej niż utrzymanie

Cztery pełne sezony we Francji. 167 występów pod herbem Monaco. Mistrzostwo kraju i trafienie do jedenastki dekady klubu z księstwa. I wreszcie nadszedł czas, by powiedzieć „dziękuję”. Kamil Glik odchodzi z Monaco i wraca do Włoch, gdzie podpisał kontrakt z beniaminkiem Serie A – Benevento. Tym razem ekipa „Czarownic” nie chce jak meteoryt przelecieć przez […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Koronawirus decyduje o tym, z kim Legia zmierzy się w eliminacjach

Potencjalni rywale Legii w I rundzie eliminacji do LM jeszcze nie zagrali swojego meczu, a już dowiedzieliśmy się, z kim  zmierzy się polska drużyna. Podopieczni Vukovicia unikną starcia z zawsze mocną Dritą Gnjilane. W zasadzie formalnością jest, że wynik meczu rozstrzygnie koronawirus. Obie ekipy miały wyjść na boisko jeszcze dzisiaj. Dwie godziny przed meczem UEFA […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Śląsk reaguje na głupotę. I brawo!

Trochę zżymaliśmy się w ostatnich dniach na zachowanie klubów, które lekko zgłupiały w związku z koronawirusem. Były proste błędy ludzkie, był brak zdrowego rozsądku, były braki w kompetencjach. Ale skoro krytykujemy, to warto też pochwalić, bo nie wszyscy temat mają w nosie. Śląsk Wroclaw bardzo poważnie podszedł do naszych wczorajszych doniesień i odsunął od treningów […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Odejście Jóźwiaka – nie „czy”, a „kiedy”. Co z Sykorą, Moderem i Klupsiem?

Dziwne są to tygodnie dla fanów Lecha Poznań. Z jednej strony – do klubu przyszło już czterech piłkarzy, dwóch z nich jest naprawdę obiecujących. Ale z drugiej strony – wątpliwości kibiców budzi fakt, że za żadnego Kolejorz nie musiał płacić. Kasa w kontekście poznaniaków jest dość ważna, bo jest kluczowym czynnikiem wpływającym dla to, że […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Michniewicz: Niektórzy w wieku Kapustki marzą o wyjeździe, on już wraca z bagażem doświadczeń

– U nas graliśmy w ustawieniu bez skrzydłowych, 4-3-1-2, grał jednego ze środkowych pomocników, czasem dziesiątkę, pod napastnikami. Grywał też jako skrzydłowy, ale ja bym go widział w środku. Ma świetny przegląd pola, bardzo dużo widzi, swobodnie operuje piłką, fajnie się z piłką w tłoku obraca. U trenera Nawałki grał na skrzydle, ale chyba trochę […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Zmęczeni średniactwem. Pogoń chce czegoś więcej

Pogoń Szczecin to niechlubny fenomen. Mają siódme miejsce w tabeli wszech czasów Ekstraklasy, przed Widzewem Łódź, Śląskiem Wrocław, Cracovią. Rozegrali w elicie aż czterdzieści osiem sezonów. Od lat sześćdziesiątych może z przerwami, ale w każdej dekadzie zaznaczając swoją obecność w polskiej piłce. Przy tym NIGDY NIC nie wygrali na najwyższym szczeblu. Tyle lat, ani jednego […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Tworek: Nie możemy być jak ćmy, które parzą się lecąc do światła

Warta Poznań awansowała do Ekstraklasy jako zespół… braku wiary. Braku wiary z zewnątrz. Celem Warty przed startem sezonu absolutnie nie był awans, a przed decydującymi barażami eksperci rzadko kiedy stawiali na piłkarzy trenera Piotra Tworka. Mimo że to oni przystępowali do nich jako trzecia siła pierwszej ligi. Wiary za to nie brakowało w zespole. I […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

COVID-19 także w pierwszej lidze. Sandecja Nowy Sącz już w izolacji

Wygląda na to, że koronawirus w polskiej piłce rozsiadł się wygodnie w fotelu i zapina pasy. Po serii zachorowań w Ekstraklasie, która dotknęła już czterech klubów – a nawet pięciu, bo zakażenie, choć dzięki ostrożności klubu w mniejszym stopniu, dotknęło także Górnika Zabrze – przyszedł czas na jej zaplecze. Pierwszoligowcy zgodnie z zaleceniami Komisji Medycznej […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Sytuacja niecodzienna: mistrz porządnie dozbrojony

Artur Boruc z AFC Bournemouth. Bartosz Kapustka z Leicester City. Josip Juranović z Hajduka Split. Dwaj solidni ligowcy, Filip Mladenović z Lechii Gdańsk i Rafael Lopes z Cracovii. A to wszystko przy bardzo nieznacznych, może nawet symbolicznych osłabieniach – bo jeśli chodzi o kluczowych piłkarzy, sprzedany został jedynie Radosław Majecki. Legia Warszawa w tym okienku […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Piłkarz totalny. O pierwszym sezonie Ronaldo w Interze

Inter chce wygrywać Scudetto i Ligę Mistrzów, ale w starym odpowiedniku Ligi Europy, Pucharze UEFA, też ma zacne tradycje. W latach dziewięćdziesiątych wygrywał go trzykrotnie, ostatni raz z Ronaldo w składzie. Ronaldo, który był wówczas zdecydowanie najlepszym piłkarzem na świecie, Ronaldo, który przenosząc się do Nerazzurri drugi raz bił transferowy rekord świata, Ronaldo, nie tylko […]
11.08.2020