post Jakub Olkiewicz

Opublikowane 22.04.2020 13:50 przez

Jakub Olkiewicz

Kto kiedykolwiek miał okazję zbierać ekipę do grania na orliku, ten doskonale zdaje sobie sprawę, że pomiędzy „jasne, chętnie zagram” a „jasne, chętnie zagram” jest cała gama różnic. Jeden kolega „chętnie zagra”, co oznacza, że od rana do nocy jest gotowy przesiadywać na boisku, przyniesie ze sobą dwie piłki, zgrzewkę wody, a po wszystkim jeszcze zamówi pizzę. Drugi, który też „chętnie zagra”, może wpaść tylko między 19 a 19.55, jedynie na osiedlowe boisko, i to też pod warunkiem, że ktoś mu zajmie wcześniej miejsce na parkingu.

Dlatego kompletnie nie dziwię się, że pomiędzy chęcią powrotu do gry w Ekstraklasie u Lecha Poznań czy Legii Warszawa, a chęcią powrotu do gry w Ekstraklasie u Wisły Kraków czy Korony Kielce jest dość duża różnica.

Sprawa jest tak złożona, że w sumie można się pogubić w gąszczu doniesień, zarzutów, pytań i informacji, dlatego postaram się to jakoś uporządkować. Najpierw: jak moim zdaniem powinien wyglądać powrót do grania?

Po pierwsze: powinien się odbyć bez żadnej zwłoki. Według wszystkich planów odmrażanie gospodarki jest już dużo bliżej niż dalej – a nie widzę w niej gałęzi, które byłyby tak dobrze przygotowane na walkę z wirusem jak ta piłkarska. Bez wątpienia u powracających do życia fryzjerów nie będzie obligatoryjnego testowania klientów przed rozpoczęciem usługi, bez wątpienia w otwieranych restauracjach nie dojdzie do obowiązkowej izolacji całego personelu i wszystkich klientów, zanim kuchnia przystąpi do przygotowania dań. Polski futbol wykreował plan, w którym piłkarze są właściwie niańczeni, brakuje jedynie ptasiego mleczka przy wejściu na boisko. Kompletnie nie widzę powodów, dla których rozegranie meczu miałoby dla nich być większym zagrożeniem niż na przykład zupełnie legalna wizyta w sklepie.

Co więcej – wydaje mi się, że niektóre środki są przesadzone. Czytałem zwierzenia Jacka Cyzio, który o zainfekowaniu koronawirusem dowiedział się właściwie przypadkiem – nie miał żadnych objawów, test zrobił „bo akurat miał okazję”. Zresztą, nie od dziś lekarze we Włoszech przekonują, że osoby zainfekowane, które nie wykazują niepokojących objawów powinny po prostu siedzieć w domu, by nikogo nie zarazić i modlić się, by choroba przeszła bokiem – a że to się dzieje, mamy dziesiątki potwierdzeń, i tych anegdotycznych, i tych liczbowych. Jasne, ryzyko zawsze jest – lekarze wskazują, że nawet w młodym organizmie niektóre rodzaje zapalenia płuc mogą pozostawić nieodwracalne zmiany. Ale umówmy się – podobnie może się stać w przypadku ostro przechodzonych innych wirusów. Poza tym piłkarze tak naprawdę całe życie grają w obawie o własne zdrowie – podczas każdego treningu i każdego meczu mogą przecież zerwać więzadło krzyżowe i pożegnać się z futbolem na długie miesiące, a nie kilkanaście dni kwarantanny.

Czy mogą się zarazić koronawirusem na meczu? Mogą. Czy może to być dla nich śmiertelne niebezpieczeństwo? Raczej nie. Jakiś promil zagrożenia jest, ale jest też promil zagrożenia, że przy którejś interwencji zostaną inwalidami do końca życia. Wybaczcie brutalność opisu, ale takie są fakty – przez życie kroczymy zawsze z ryzykiem na barkach, wsiadając w samochód, wjeżdżając na autostradę, wychodząc na boisko czy kort. Można jedynie ryzyko minimalizować, ograniczając prędkość auta, ewentualnie starać się zabezpieczyć, na przykład zapinając pasy.

Mam wrażenie, że według planów środowiska piłkarskiego, mamy zapięte pasy, niewielką prędkość, osiemnaście poduszek powietrznych oraz kask na głowie – ryzyko zostało ograniczone do absolutnego minimum. Oczywiście, rozumiem, że ktoś może się obawiać – piłkarz, trener, prezes. Ale na razie pracujemy nad planem, do obaw przejdziemy jeszcze później.

Tu jest jednak od razu ta druga kwestia: powrót powinien zakładać prawdopodobne scenariusze oraz reguły postępowania, gdy do takich dojdzie. Najpopularniejsze wątpliwości to oczywiście zakażenie piłkarza – co dalej? Moim zdaniem niezbędne jest uzyskanie zgody sanepidu, by reszta zawodników dalej grała. Wówczas zainfekowanego traktujemy tak, jak kontuzjowanego i jedziemy dalej, bez żadnej kwarantanny dla pozostałych. Odpadną kolejni? Kopiujemy rozwiązanie z Bundesligi, dopóki jest piętnaście głów do grania w klubie (w tym dwóch bramkarzy), gramy. Co z zainfekowanym młodzieżowcem? Nic, tak jak przy kontuzjowanym młodzieżowcu. Schodzi z planszy, dobieramy innego, jeśli trzeba – to z drużyny juniorów starszych. Co z zainfekowanym sztabem? Też nic. Zastępuje go trener rezerw, asystent rezerw, w skrajnym przypadku któryś z trenerów młodzieżowych.

Być może brzmi brutalnie, ale to branża jak każda inna. Gdy zainfekowany zostaje listonosz, jego teren przejmuje inny. Że niewiele to będzie miało wspólnego ze sportem? Cóż, nadal „niewiele wspólnego ze sportem” to więcej niż „brak sportu”. Oczywiście trzeba też przygotować rozwiązania, co w przypadku, gdy jednej z drużyn zostanie mniej niż 15 zawodników, mniej niż 1 trener z uprawnieniami – moim zdaniem albo stosujemy uchwałę PZPN-u i przyjmujemy tabelę po ostatniej pełnej kolejce, albo drugie z rozwiązań, czyli koniec grania, poszerzenie ligi od przyszłego sezonu. Co z sędziami? Niech sędziują, bez żadnych maseczek, nie żartujmy. Jeśli się boją – sędziów akurat mamy w państwie sporo. Obsługa stadionu? Niezbędne minimum.

To wersja najbardziej brutalna, gdzie idziemy po swoje tak naprawdę ignorując skalę zagrożenia. Można ją oczywiście zmienić – być może trzeba będzie zakończyć rozgrywki po trzecim zakażeniu w jednej drużynie. Może jednak trzeba będzie je skończyć po zakażeniu trenera, jeśli chcemy, by to wszystko bardziej przypominało profesjonalny sport, niż cyrk. Być może trzeba będzie wynegocjować, że w przypadku zakażenia dwóch młodzieżowców kończymy granie – to są rzeczy do ustalenia. Ja przyjąłem wersję najbardziej brutalną, bo myślę, że tak powinny się odbywać negocjacje – od najczarniejszego scenariusza zaczynając.

Kolejna kwestia to kontrakty. To już robota dla prezesów – mogą podpisać aneksy wydłużające umowy, mogą z danych graczy zrezygnować, tak jak Pogoń zrezygnowała z Kożulja czy Benyaminy. Kontrakty kończą się też 31 grudnia, a jednak 1 stycznia wstaje słońce i dalej można uprawiać futbol. Co z Alanem Czerwińskim? Do 30 czerwca gra w Zagłębiu, potem czeka na kolejny sezon – może trenować z Lechem, ale zgłoszony do rozgrywek może być dopiero w kolejnym sezonie. Co z Koroną, gdzie połowa drużyny 1 lipca zostaje bez klubu? Cóż, Korona pewnie będzie zmuszona grać juniorami. Gdyby „w normalnych warunkach” jakimś cudem przyszło im grać w pierwszych dniach lipca w eliminacjach europejskich pucharów (taki był ramowy plan przed pandemią), to też by narzekali, czy jednak przedłużyli kontrakty? Jest oczywiste, że te wszystkie rzeczy są nie do końca sprawiedliwe, ale nadrzędnym celem jest powrót sportu – dlatego trzeba iść na skróty, czasem kogoś krzywdząc.

I okej, mamy rozstrzygnięte chyba wszystkie wątpliwości. Zostaje teraz ustalenie, z czego „schodzimy” w wyniku obaw poszczególnych klubów.

Na czym więc polega problem? W oficjalnych planach wielu wątpliwości nadal nie rozstrzygnięto, a nawet nie poruszono, na co narzeka spora część klubów, nie tylko tych na dole tabeli. Ba, o plany nawet nie spytano sędziów, którzy też jednak są ludźmi – ze swoim zestawem lęków i obaw. Dopóki tych wątpliwości nie rozstrzygniemy, nie będziemy mieć jasności, które kluby naprawdę chcą grać, a które po prostu chcą skorzystać na braku gry. Obecnie ja sam jestem bardziej po stronie Jarosława Królewskiego czy Tomasza Salskiego, którzy w prowadzeniu swoich klubów udowodnili, że potrafią konstruować plany, także w sytuacjach absolutnie bezprecedensowych i kryzysowych. Obaj panowie dość oficjalnie mówią – obecny stan prac to wersja mocno robocza, która nie rozstrzyga kilku ważnych kwestii, m.in. tych, które poruszyłem wyżej. Moim zdaniem ich argumenty trudno odeprzeć, więc kluby powinny po prostu wypracować rozwiązania, mogą być te, które podałem wyżej. Dopóki to się nie stanie, będziemy mieć wzajemny festiwal oskarżeń: ci chcą narażać zdrowie, ci chcą coś ugrać na zakończeniu ligi.

Będziemy mieć pełen plan, z udzielonymi odpowiedziami – będziemy wiedzieć, które kluby faktycznie chciały dopracowania procedur, a które po prostu próbowały znaleźć jakieś uzasadnienie do braku gry. Na razie nie jesteśmy w stanie tego określić, bo nie znamy szczegółowych założeń. I nie mówię tutaj tylko o szefach klubów, którzy mogą przecież blefować. Propozycja Jarosława Królewskiego, by zasady ujawnić i debatować nad nimi publicznie jest moim zdaniem całkiem rozsądna. Wtedy będzie można ustalać, czy bardziej realna jest gra, dopóki mamy 15 osób, czy jednak zakończenie ligi, gdy pojawią się trzy czy cztery infekcje w jednym klubie. Na razie mamy tylko medialne przepychanki, bez konkretnych odpowiedzi.

Dlaczego więc kluby tych wątpliwości nie rozstrzygnęły do teraz? Tu zaczyna się kolejny temat, który moim zdaniem wymaga pewnego uporządkowania.

Wyobraźmy sobie pokój, w którym jest szesnaście osób. Te osoby spotykają się po raz pierwszy, tematem ich dyskusji jest podział 160 złotych. Kłótnia trwa tygodniami, dochodzą do jakichś wniosków, ale jest oczywiste, że część czuje się pokrzywdzona. Przez kolejne miesiące te szesnaście osób podgryza się w różnych miejscach, robi sobie dość ohydne psikusy, generalnie traktuje się dość wrogo. No i przychodzi znów się spotkać w tym samym pokoju, tym razem decydują, czy kolejne 320 złotych będzie się dzielić na szesnaście, czy jednak osiemnaście osób. Znowu kłócą się tygodniami, znowu przeciągają linę, znowu ich wzajemne relacje ulegają głębokiemu ochłodzeniu.

I nagle, w sytuacji pandemii, cała szesnastka ma się spotkać po raz trzeci i tym razem wręcz żąda się od niej całkowitej zgodności.

Przecież to po prostu niemożliwe.

Na powrocie ligi najbardziej zależy najmocniejszym klubom, bo to do nich ma trafić lwia część ostatniej transzy z praw telewizyjnych. Nie jest przypadkiem, że to właśnie Lech i Legia tak mocno naciskają na jak najszybszy powrót – oni mają najwięcej do stracenia, jeśli transza zostanie powycinana, albo wręcz anulowana. Ale pojawiają się wątpliwości. Przecież dogranie ligi przy setkach zakupionych testów i podjętych nadzwyczajnych środkach ostrożności to określony koszt, który poniesie Ekstraklasa SA – czyli kluby, które się niejako „zrzucają” na jej działanie. Dodatkowo niewykluczone, że wydłużenie obecnego sezonu spowoduje jakieś konsekwencje dla przyszłego sezonu – a to może na przykład obniżyć kwotę, jaką telewizje zapłacą klubom w przyszłym roku.

Pojawia się więc pytanie – czy szesnaście klubów ma zrzucać się na nadzwyczajną końcówkę sezonu i godzić się na ewentualne obniżki z przyszłorocznego tortu, by teraz skorzystała garstka najmocniejszych? Nie jestem zdziwiony, że Jarosław Królewski wrzucił temat podziału praw telewizyjnych według oglądalności. On i jego Wisła Kraków najwięcej tracą na graniu bez kibiców, bo nie narzekają na frekwencję, a pieniądze z praw dostają mniejsze niż najmocniejsze kluby ligi. Zdaje się, że pada – albo już padła – propozycja: okej, zrzućmy się na dokończenie sezonu, zróbmy to, ale inaczej podzielmy ostatnią transzę, zwłaszcza, że nie wiadomo co z tą przyszłoroczną.

Czy to może kogoś dziwić? No nie, to wraca właśnie karma za wieczne olewanie interesu maluczkich w imię „dobra ligi”, rozumianego jako „dobro największych klubów ligi”. Kto sieje wiatr, zbiera burzę. Za moment sytuacja może się odwrócić – Wisła Kraków czy ŁKS będą naciskać – panowie, grajmy, podzielmy tylko te pieniądze nieco sprawiedliwiej i wracajmy na boiska. Ewentualne protesty ze strony Lecha czy Legii będą mogły być zbijane – o, teraz widać, że nie zależy wam na powrocie piłki, tylko na otrzymaniu ostatniej transzy.

Z szesnastu klubów Ekstraklasy w mojej opinii dokładnie szesnaście klubów gra na siebie. Wierzę, że grać chcą wszyscy – ale tak jak we wstępie, jedni byliby gotowi grać nawet po ośmiu, ochotnikami wyłonionymi w konkursie audiotele, byle zgarnąć ostatnią transzę, drudzy chcieliby grać, ale tak, by w zamian za swoje granie wywalczyć więcej tortu.

***

Tak się złożyło, że mój klub na pandemii może skorzystać. Szanse na sportowe utrzymanie są już właściwie iluzoryczne, dogranie ligi to z pewnością sportowy spadek, podczas gdy storpedowanie powrotu do gry może się wiązać z poszerzeniem ligi w przyszłym sezonie, a dzięki temu utrzymaniem w gronie ekstraklasowiczów. Które rozwiązanie więc jest bliższe mojemu sercu? Cóż, rozwiązanie pośrednie, wymarzone.

Chciałbym, by liga została dograna na tych zasadach, które podałem wyżej. Last man standing, trzeba grać juniorami, gramy juniorami. Wiem, że wiąże się to ze sportowym spadkiem, ale uważam, że po zakończeniu tego szalonego sezonu do akcji powinna wjechać Komisja ds. Licencji. I wjechać nie tak, jak co roku, gdy pieści się z kolejnymi klubami jawnie żartującymi z zasad, ale wjechać na grubo, wycinając wszystkie rakowate twory do gołej ziemi. Pandemia pokazała, że my, jako polski futbol, nie możemy sobie już dłużej pozwalać na taką bylejakość, na takie granie w kulki, jakie stosuje spora część klubów w Polsce. Marzy mi się, żeby ta końcówka sezonu była niejako przejściówką, która pokaże, kto pływał latami bez majtek.

Jestem przekonany, że dobrze zarządzane kluby – a za taki uważam ŁKS – poradzą sobie niezależnie od okoliczności. Jeśli spadną – niedługo powrócą, zwłaszcza, że Radom chyba jednak przestanie płacić 16 tysięcy miesięcznie niektórym zawodnikom Radomiaka. Ale niech to będzie gra na uczciwych zasadach, z realnymi, a nie zapisanymi wyłącznie na papierze płacami, z realnymi karami za grę bez zasad.

Niestety, jestem świadomy, jak to wszystko się skończy. Zagramy na łapu-capu, według procedur klejonych na gumę do żucia, pieniądze z TV zostaną przepalone w piecach na kolejnych Busuladziców zarabiających 60 koła miesięcznie, a kto ślizgał się do tej pory – będzie ślizgał się nadal. ŁKS sobie poradził w IV lidze, poradzi sobie również w pierwszej, zwłaszcza, że jest rządzony przez fachowca, który już niejednokrotnie udowadniał swoją klasę.

Szkoda tylko polskiej piłki, która tradycyjnie zamiast wyciągać wnioski, wyciąga ręce po pieniądze.

Opublikowane 22.04.2020 13:50 przez

Jakub Olkiewicz

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 15
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Stach Japycz
Stach Japycz

Jak dla mnie to polskie pseudokopactwo, powinno wychodzić i grać już w tej chwili. I to bez żadnych testów, żadnej opieki w izolacji na jakimś wygwizdowie. Po pierwsze to z jakiej racji mamy marnować testy na jakichś zmanierowanych kopaczy, którzy obok piłkarza nawet nie stali, a reszta społeczeństwa ma im to sponsorować. Tych testów nie jest wcale nieograniczona ilość i teraz są praktycznie na wagę złota w ograniczonej ilości więc ja się pytam dlaczego mają być marnowane na jakichś wyżelowanych gwiazdorów?
A po drugie to ta swołocz niech spierdala. Chciano się z nimi dogadać na chwilowe mniejsze zarobki to nie „bo on jest wielki piłkorz”, ma zobowiązania (oczywiście leasing na samochód żeby sobie kuśkę przedłużyć), utrzymać leniwą panienkę, którą dla niepoznaki nazywa żoną. To teraz niech zapierdala za świńskim pęcherzem bez opieki.
Jakim prawem Ci kopacze mają być bardziej uprzywilejowani niż normalnie ludzie codziennie chodzący do pracy? Im nikt testów nie robi.

Elbvy
Elbvy

Przecież to będą testy pozyskane na rynku komercyjnym, nie te „państwowe”, także nie martw się, twoja kieszeń raczej zbytnio przetrzebiona nie zostanie.

Stach Japycz
Stach Japycz

Nic dziwnego, że to kopactwo ma się za grupę uprzywilejowaną jak są tacy co jeszcze ich bronią. To nie chodzi o koszty, tylko o marnotrawienie czegoś cennego dla jakiegoś pajaca, który w trudnych czasach nie zgodził się na obniżkę wynagrodzenia, ponieważ on może wrócić w każdej chwili.
Chodzi o to, że laboratoria mają skończoną przepustowość i teraz i tak robią maxa to ja się pytam dlaczego mają być odrzucane testy dla zwykłych ludzi i trzeba będzie dodatkowo testować parę tysięcy kopaczy z ekstraklasy, 1 ligi i 2 ligi? I to pewnie jeszcze dodatkowo ich puste konkubiny.

Ten_typ
Ten_typ

Chyba musisz zrozumieć, że nie żyjemy już w PRL i PZPN i Ekstraklasa nie należą do państwa. To oddzielny byt mający własne aktywa i dysponujący nimi jak chce, z uznaniem prawa państwa, w którym się znajduje. Skoro mają pieniądze na testy, a testy są dostępne na rynku (nawet jeśli kupią je od państwa), to mają pełne prawo robić co im się z nimi podoba. Pamiętaj również, że taki „wyzelowany gwiazdor” jak Pan Kuba Błaszczykowski na przykład poprzez swoją grę zarabia na pensje Pani Halinki z bloku obok, która sprząta mu szatnie, nie mówiąc już o Panu Zdzislawie, który mu przygotowuje sprzęt, a potem zamyka bramę po treningu. Do tego dochodzą Ania i Marzenka z kateringu i setki innych osób, których byt zależy od tego właśnie biznesu. Odnosząc się natomiast do słów o piłkarzach, którzy nie zgodzili się na obniżenie pensji (bo tak na prawdę nie muszą i swoje by w sądach wyegzekwowali) to możesz mi ich wszystkich wymienic, poza panem Golem z Cracovii oczywiście. Czekam na odpowiedź.

Stach Japycz
Stach Japycz

Nie wiem czy potrafisz czytać ze zrozumieniem czy może pominąłeś tę lekcję w pierwszej klasie szkoły podstawowej, ale wskaż mi punkt, w którym ja twierdzę, że oni nie powinni wracać na boisko? Powinni wracać w trybie natychmiastowym tylko bez żadnych testów, bez żadnej opieki. To po pierwsze. Po drugie to jest śmieszne co piszesz o pracy, którą to niby dają te kluby. Gdyby zamiast tych przeogromnych stadionów postawić galerie handlowe lub zakłady przemysłowe, a te ośrodki treningowe przekształcić w ogólnodostępne miejsca aktywnego wypoczynku to i pracy byłoby dwa razy więcej i ludzie mieli gdzie sobie pograć czy zwyczajnie pobiegać. Poza tym 90% klubów finansowanych jest przez miasta, gminy i spółki Skarbu Państwa i gdyby te pieniądze przeznaczyć np. na infrastrukturę drogową, budowę przedszkoli, aktywizację bezrobotnych poprzez finansowanie kursów to wszędzie byłoby o wiele lepiej. Stracili by tylko piłkarze i to patrząc na tych tłumoków byłoby coś fantastycznego, bo może by się się wzięli do innej roboty zgodnej z ich kwalifikacjami np. kopanie rowów albo jeżdżenie na szmacie.
A kto się nie zgodził na obniżki? Kopacz Gol, zagraniczni kopacze Korony, kopacze Lechii, kopacze Śląska( tylko zamrożenie – te tłumoki chyba myślą że za 2 miesiące będzie po staremu), gros piłkarzy z pierwszej ligi.
No i na koniec wisienka na torcie czyli kopacze Legii, ktorzy wspaniałomyślnie zgodzili się na 30% (dodatkowo mówi się że reszta ma być później wypłacona w ratach xd). Reszta pracowników Legii, którym to Ci kopacze niby dają prace albo została zwolniona albo ich wynagrodzenie zostało obniżone o 50%. I on nie zarabia jak Jędrzejczyk 200 tys. miesięcznie tylko góra 5 tys. i ten cholerny kopacz jeszcze ma z tym problem. Przecież oni sami jak w Barcelonie powinni obniżyć sobie pensje o 70% a resztę i tak przeznaczyć na pomoc innym pracownikom.

madmax
madmax

Twój post to esencja populizmu – prawdę piszesz o piłkarzach, ale prawo nie zezwala na mecze

borg
borg

Wiem że powrót piłki to dla ludzi miernik powrotu do normalności i dobra odskocznia od problemów codzienności (same zresztą tak postrzegam tę kwestię), ale jak się widzi motanie i obchodzenie jak z jajkiem z tym kopiącym balona i działaczowskim tałatajstwem, to się odechciewa.

qdlaty81
qdlaty81

Kuba, zapomniałeś poruszyć tematu głównego problemu, nie kopaczy i pracowników zespołów, tylko kibiców. Większość ma wolne więc na bank kilkuset (kilka tysięcy?) wybierze się wspierać swoje kluby zza płotu. Zamknięte stadiony na LM w Paryżu i Walencji nie zniechęciły po 20k ludzi do przyjścia podopingować.

Wg Twojego pomysłu, narażamy zdrowie i życie setek policjantów w imię interesu kilkunastu klubów w kraju (nie wierzę że część kibiców się nie wybierze podopingować)? Sorry, kochasz klub to kup karnet jak klub ma problemy (nie dotyczy ŁKS – trzeba mieć stadion). Kibice utrzymują kluby dla własnych potrzeb, jak chcą dalej mieć się z czym identyfikować, niech wpłacają na klub.

Kryzys dopadnie wszystkich, przetrwają najsilniejsi, ale jeśli kontynuować ligę, to zabezpieczenie musi być finansowane w 100% prywatnie (PZPN, Ekstraklasa, kluby, whatever) i przy pierwszym problemie wymagającym interwencji służb z uwagi na zachowanie kibiców, liga powinna być zatrzymana żeby nie narażać funkcjonariuszy (oni się jeszcze przydadzą jak zaraza się rozbuja).

Wtedy niech robią co chcą, ale za swoje.

dude
dude

Proszę, proszę, jaka przemiana! Z przekaźnika strachu w lwa pandemii. Pozdrawiam

Wojciech Suchodolski
Wojciech Suchodolski

Byles fajnym kibolem,teraz jestes juz tylko pulchnym weszlakiem kasujacym komentarze.

Sven
Sven

Królewski gadałby inaczej jakby był na miejscu spadkowym, jestem wtedy przekonany że Błaszczykowski nie wydały żadnego apelu i rozegralibysmy kolejkę 27 normalnie, co by było potem trudno powiedzieć… Co do podziału kasy o ile mi się wydaje to w ekstraklasie nie ma chyba jakiś znaczących dysproporcji, oczywistym jest ze Ci co są wyżej muszą dostawać więcej. Skoro tak miał wyglądać podział to trzeba się go trzymać. Jak Wisła nie chce grać to nikt jej na siłę ty nie trzyma, 3 walkowery i zjazd do widzenia. Masa ludzi chodzi do pracy i nikt o nich dba jak o piłkarzy, którzy są nimi tylko z nazwy. Jak się nie podoba to nara z ligi piłkarze jak się boją grać mogą tego nie robić, dla mnie całe życie już mogą siedzieć w domu albo iść do innej pracy nikt im nie broni.

Czcibor Czcigodny
Czcibor Czcigodny

Zarobki spadły i piłkarze już się nie boją, nawet jak dzienna liczba zarażonych jest 10 razy większa? Odważni.

Ekstraklasa na golasa
Ekstraklasa na golasa

Tu się nie ma co pierdolić w piękne słówka, tylko trzeba otwarcie napisać… jedni chcą grać bo im pasuje inni nie chcą, bo też im pasuje. Mecze będą bez kibiców, w tym przypadku, żadnemu z zespołów nie opłaca się wracać do gry. Ale są jeszcze pieniądze z telewizji i premie z PZPNu.
Szacunkowe dane przy założeniu, że wszystkie zespoły zakończą sezon na tych samych miejscach, na których są obecnie.
1. Legia 18 966 774
2. Piast 13 065 900
3. Cracovia 10 087 805
4. Śląsk 6 138 150
5. Lech 4 298 266
6. Pogoń 2 360 400
7. Lechia 2 861558

8. Jagieilonia 1 732 650
9. Raków 1 399 425
10. Wisła P. 1 091 625
11. Zagłębie 1 995 237
12. Górnik 463 875
13. Wisła K. 152 025
14. Korona 586 125
15. Arka 407 925
16. ŁKS 140 625
W tym przypadku, 5 zespołom opłaca się wrócić do gry.
Jeśli sezon byłby zakończony dzisiaj i tabela byłaby uznana za ważną, do tego nikt by nie spadał, to nikomu oprócz Lecha nie opłaca się wracać do gry.
A więc nie ma się co dziwić, że większość grać nie chce, nie powiedzą tego otwarcie, tylko szukają pytań na które nie ma mądrych odpowiedzi. Normalny odruch, po co ryzykować, gdy nic nie można ugrać, a dużo można stracić.

Andreas
Andreas

Kluby się dogadają i rozpoczną kopanie i:
-powiedzmy Korona wygrywa trzy meczyki, wdrapuje się na 13. miejsce, po czym niefortunnie 8 piłkarzy ma test pozytywny (Forsell zaprosił chłopaków do fińskiej łaźni). Zostało 13 do gry, a to pech, koniec sezonu. Korona utrzymana. Taki sam scenariusz może dotyczyć każdej ekipy. Kto stwierdzi czy zakażenia były celowe?

Michał
Michał

Najsmutniejsze jest to, że do głosu znów dochodzą cwaniacy i krętacze. Tak jak kombinują co rok jak dostać licencję na grę tak teraz jak znów przetrwać kolejny sezon i nic więcej ich nie obchodzi. Zgadzam się z całym tekstem a szczególnie z końcówką, żeby wykorzystać ten czas na „wykopanie” tych wszystkich cwaniaków. W kwestii grania bez kibiców, to jak wszystko wskazuje nie tylko koniec tego sezonu ale i początek następnego taki będzie. Na to ani kluby ani Ekstraklasa akurat nie mają wpływu. A co do testowania piłkarzy to jak najbardziej niech będą testowani. Pamiętać należy, że piłkarze to też ludzie! Część społeczeństwa zostanie przebadana i tyle. Na koniec niech każdy zajmie się tym za co mu płacą, piłkarze do grania, działacze do zarządzania klubami itd. Im dłuższa przerwa, tym więcej wszyscy na tym stracą!

Weszło
20.09.2020

Lech rozbije Wartę w derbach Poznania? Atrakcyjne kursy na pewną wygraną „Kolejorza”

Derby miasta, na których kibice siedzą na trybunach obok siebie? W Poznaniu to możliwe. Ekstraklasa serwuje nam dziś pierwsze od lat spotkanie dwóch największych, wielkopolskich klubów – Lecha oraz Warty. Czy Poznaniacy, którzy będą chcieli odpocząć po boju z Hammarby, zaliczą wreszcie pierwsze w sezonie zwycięstwo? A może Warta powtórzy niespodziankę sprzed lat? Typujemy ten […]
20.09.2020
Weszło
20.09.2020

Zagłębie Lubin i napastnicy. Status związku: to skomplikowane

Napastnicy w Zagłębiu Lubin? Bolesny temat. No, chyba że jesteś obrońcą czy bramkarzem przeciwnej drużyny. Wtedy temat staje się przyjemny. Rozumiemy, że nie jest wcale łatwo zastąpić Bartosza Białka. To nie był tylko młodziak z potencjałem. Ładował sporo goli, grał świetnie, przyciągał uwagę i pochwały kibiców. Wysoko zawiesił poprzeczkę. Jednak nie w tym rzecz. Bo […]
20.09.2020
Weszło
20.09.2020

Derby Poznania są unikalne na skalę europejską

Jaka ma wspomnienia z derbów Poznania? Dlaczego jego marzeniem były bramki na wszystkich poznańskim stadionach i czy udało mu się to zrealizować? Kto kibicuje Warcie, a kto Lechowi i jakie są relacje między fanami obu tych klubów? Dlaczego jako legenda Lecha mógł zagrać w Warcie? Jaką rzeczywistość zastał w Warcie? Jakie jest jego jedno najpiękniejsze […]
20.09.2020
Weszło
19.09.2020

Trio Sobczyk-Jimenez-Nowak bezlitośnie rozjeżdża Legię

Można przecierać oczy ze zdumienia. Ależ to ekscytujący tercet. Klepeczka, jeden kontakt, wymienność pozycji, powtarzalność, efektowność, efektywność. I wszystko to przy skołowaniu defensorów rywali. Górnik Zabrze dysponuje atakiem, którego autentycznie przeciwnicy mogą się bać. Jimenez, Nowak i Sobczyk wyglądają, jakby grali ze sobą nie od miesiąca, a od dobrych kilku lat. Dzisiaj roznieśli Legię. Mistrzowską […]
19.09.2020
Weszło
19.09.2020

Tottenham. Gra w piłkę nożną. Golf. Czy to będzie właśnie ta kolejność?

To już oficjalna informacja, Gareth Bale żegna się z Madrytem, na razie w ramach rocznego wypożyczenia, ale chyba nikt nie ma wątpliwości, że to koniec. Walijczyk w Realu zaczynał z ciężarem oczekiwań ważącym przeszło 100 milionów euro. Potem odbył jeden z najpiękniejszych lotów w historii klubu, gdy Królewscy rokrocznie wygrywali Ligę Mistrzów. Ale już pożegnanie […]
19.09.2020
Weszło FM
19.09.2020

Jan Mela, meczyki i Liga Minus. Niedziela w WeszłoFM

Niedzielę w Weszło FM rozpoczniemy programem „W ciemno”, który prowadzi Marcin Ryszka. Jego gościem będzie Jasiek Mela – chodząca inspiracja dla każdego z nas, gość, który mimo niepełnosprawności potrafił zdobyć dwa bieguny. A przy tym to chodząca dawka życiowego luzu, co w połączeniu z podejściem do życia Marcina da mieszankę wybuchową. O godz. 10.00 na antenie […]
19.09.2020
Weszło
19.09.2020

Pogoń znów wygrywa po borowaniu bez znieczulenia

Pogoń Szczecin jest na początku tego sezonu w ścisłej czołówce najbrzydziej grających drużyn Ekstraklasy, ale punktowo jest nieźle: cztery mecze, siedem punktów. W Gliwicach „Portowcy” mogli wysoko przegrać, a wygrali. Dziś przez większość spotkania również prezentowali mniej jakości niż zdziesiątkowany Śląsk Wrocław i mimo to ponownie sięgnęli po pełną pulę. Dla nas najlepszą wiadomością jest […]
19.09.2020
Anglia
19.09.2020

Pan piłkarz Mateusz Klich bierze Premier League przebojem!

Bloody hell, co to jest za historia, aż chciałoby się wykrzyknąć. Mateusz Klich wszedł do Premier League nie tylko z drzwiami, ale też z futryną i od razu podporządkował sobie pokój. Znaczy, dobra, brzmi to trochę zbyt podniośle, ale kurczę, kto zabroni nam się cieszyć, że w końcu jakiś polski piłkarz z pola radzi sobie […]
19.09.2020
Weszło
19.09.2020

Płacheta z golem, Jóźwiak z asystą, Helik z czerwoną kartką. Działo się w Championship!

Kariera Przemysława Płachety pędzi ostatnio w co najmniej takim tempie, jak on sam po boisku. Pół roku w Pogoni Siedlce, sezon w Podbeskidziu, tyle samo w Śląsku, rekord transferowy wrocławian i przenosiny do Norwich. Nie ma co zapeszać, ale wydaje się, że skrzydłowy nie chce się zatrzymywać. Gdy tylko dostał trochę więcej czasu na boisku, […]
19.09.2020
Weszło
19.09.2020

Sukces: Lechię w końcu chciało się oglądać

Widzieliśmy mocniejsze wejścia w sezon niż to w wykonaniu Lechii, bo owszem, punktowo tragedii nie ma, trzy oczka wpadły, ale jeśli chodzi o grę? Nawet nie dramacik, a jeden wielki regularny dramat. Warta mogła spokojnie wygrać, natomiast zapłaciła frycowe, ale już Raków z Górnikiem nie zostawili nawet reszty, ładując gdańszczanom po trzy gole. I cóż, […]
19.09.2020
Niemcy
19.09.2020

Wszystkie problemy Krzysztofa Piątka

Spokojnie. Krzysztof Piątek nie jest w czarnej dziurze. Może już nie grzeje nikogo tak, jak za swoich złotych czasów w Genui i Milanie, ale to dalej bardzo przyzwoity snajper przyzwoitego klubu w bardzo silnej lidze. I na razie nie grozi mu zmiana tego statusu. Polak to żadna efemeryda. Swoje umie i będzie umiał. Problem w […]
19.09.2020
Weszło
19.09.2020

FREEBETY w eWinner! 60 PLN na powrót Bundesligi

Tęskniliście za ligowym graniem? Bo my tak i z tego co widzimy eWinner także. Ten legalny polski bukmacher przygotował bowiem atrakcyjną promocję na powrót Bundesligi. Czekają na nas freebety za sam fakt obstawiania meczów piłki nożnej. W ten sposób w sobotę i niedzielę możemy zarobić łącznie 60 PLN! Jak? Sprawdźcie szczegóły promocji „Futbol Totalny”. Gracze […]
19.09.2020
Weszło
19.09.2020

Aubameyang czy Fabiański – kto będzie górą w tym pojedynku?

Łukasz Fabiański kontra była drużyna. Co prawda dla „Fabiana” spotkania z Arsenalem nie są już zapewne niczym szczególnym, ale bądź co bądź to jednak potyczka dwóch ekip z Londynu. „Kanonierzy” zwykle niemiłosiernie lali West Ham, więc szykuje się trudne spotkanie dla polskiego bramkarza. Jakie są nasze przewidywania na ten mecz? Tym razem sprawdzamy, jak wygrać […]
19.09.2020
Weszło
19.09.2020

Fundambu ładuje przewrotką, Widzew odbija się od dna

Czekaliśmy, czekaliśmy i stało się. Merveille Fundambu zdobył swojego premierowego gola w pierwszej lidze. A że dodatkowo Widzew wygrał i zgarnął pierwsze trzy punkty w nowym sezonie, to zakładamy, że w Łodzi humor gituwa. Zupełnie odmienne nastroje panują za to w Olsztynie. Zero bramek i zero pomysłu na to, jak ten stan rzeczy zmienić. Tak […]
19.09.2020
Weszło
19.09.2020

LIVE: Górnik demoluje Legię przy Łazienkowskiej. 3:1!

Stal Mielec w Gdańsku, czyli beniaminkowie wciąż szukający jakiegokolwiek zwycięstwa – czy Lechia okaże się tak przeciętna, by umożliwić? Śląsk Wrocław w Szczecinie, próbujący podkreślić swoją dobrą grę i wysokie aspiracje na tle zespołu, który ma tylko aspiracje, a nie ma gry. Na deser spotkanie przy Łazienkowskiej, gdzie Legia podejmie Górnik – często przy takich […]
19.09.2020
Weszło
19.09.2020

Wraca Serie A! Nowy klub Milika zgarnie trzy punkty na inaugurację?

Serie A najpóźniej wraca do gry, ale też najpóźniej rozgrywki zakończyła. Za nami kilka tygodni transferowego zamieszania, m.in. z udziałem Arkadiusza Milika. Dziś jego – prawdopodobnie – nowy klub może zgarnąć pierwsze punkty w starciu z Hellas Werona. Na jakie typy warto zwrócić uwagę w meczu AS Romy? Sprawdzamy to razem z Totolotkiem! Hellas Werona […]
19.09.2020
Weszło
19.09.2020

Dwa lub trzy gole w hicie kolejki w Warszawie? Czemu nie!

Przed nami polski klasyk, czyli starcie Legii Warszawa z Górnikiem Zabrze. Klasyk, ale też mecz, który od lat nie zapowiadał się tak ciekawie, jak dziś. Zabrzanie na początku sezonu zaskoczyli świetną formą i pomysłem na grę. W opozycji do nich jest Legia, która niemiłosiernie łączy bułę. Czy to pozwoli Górnikowi odnieść pierwsze od ponad 20 […]
19.09.2020
Weszło
19.09.2020

Zagłębie zgarnia młodzieżowców. Ratajczyk krok od Lubina, będzie transfer z Legii

Zagłębie Lubin jest bardzo aktywne na rynku transferowym w kwestii młodzieżowców. Na Dolny Śląsk trafili już Jakub Bednarczyk i Kamil Bielikow, a teraz „Miedziowi” dopinają dwa kolejne transfery. Nazwisko Adama Ratajczyka na tej liście nikogo już nie zaskoczy, natomiast jak udało nam się ustalić, Zagłębie dokona także ciekawego ruchu, osłabiając ligowego rywala.  Łukasz Łakomy, 19-letni […]
19.09.2020