Reklama

„W kasie Stali Mielec jest pusto. Nie stać nas na pensje za kwiecień”

Samuel Szczygielski

Autor:Samuel Szczygielski

15 kwietnia 2020, 19:16 • 7 min czytania 26 komentarzy

W kontekście dokończenia rozgrywek czy obniżania pensji piłkarzom słowo „Ekstraklasa” pada regularnie, po kilkaset razy dziennie. Rzadziej mówi się o 1. lidze, a wiele klubów z zaplecza będzie miał lub już ma duży problem finansowy. Okazuje się, że w klubie można się tym zająć bardziej lub mniej konkretnie. Tymczasem wychodzi, że „organizacja – Stal Mielec” to hasło nie takie pradawne i może odnosić się do dzisiejszych czasów. Dlaczego? Bez spojlerów na wstępie. Zapraszamy na wywiad z prezesem klubu, panem Jackiem Orłowskim.

„W kasie Stali Mielec jest pusto. Nie stać nas na pensje za kwiecień”

Jak wygląda obecnie życie Stali – zawodników, pracowników, akademii?

No, generalnie muszę powiedzieć, że w tej chwili to w ogóle nie wygląda. Zawodnicy pracują indywidualnie w domach i na jakichś tam swoich podwórkach. To jest bardzo trudne. Pracują według rozpisek, gdzie codziennie zdają raporty do trenerów i do sztabu medycznego. Akademia nie pracuje praktycznie wcale, młodzież jest na kwarantannie. Czekamy na rozwój sytuacji. 

Często warunki domowe piłkarzy w 1. lidze nie są takie jak w Ekstraklasie, nie mówiąc już o topowych ligach. Stykacie się z takimi problemami?

Oczywiście, nie możemy się mierzyć z największymi. Pracujemy na tym co mamy, na miarę naszych możliwości. Tyle co udaje się zrobić w czterech ścianach, czy jakieś bieganie czy siłownia w warunkach domowych… Tak w tej chwili pracujemy.

Reklama

Ogólnopolska debata o obniżaniu pensji piłkarzy trwa, więc posłuchajmy głosu Mielca. Bo doszło do mnie, że wy drużynie niczego nie obniżyliście i że nie było nawet negocjacji. Chyba że to bzdura?

Na chwilę obecną tak, to prawda. Jeszcze nie rozmawialiśmy na ten temat z piłkarzami. Oczywiście mamy jakieś plany i będziemy w najbliższym czasie je przedstawiać zarówno sztabowi jak i zawodnikom. Czy to będzie obniżenie o 50 procent czy o 15 procent… Ciężko mi ocenić. Bo to oczywiście pracownicy muszą wyrazić zgodę. Sytuacja jest bardzo rozwojowa. Ale tak, przymierzamy się, mamy jakieś pomysły i będziemy starać się je przedstawiać w najbliższym czasie.

Liga nie gra od ponad pięciu tygodni. Mamy połowę kwietnia, ostatni mecz 1. ligi był 9 marca. Daliście piłkarzom tylko znak, że za marzec dostaniecie całość, a potem zobaczymy?

No… generalnie można tak powiedzieć. Skończyliśmy pracę w klubie koło połowy marca, do końca marca zawodnicy jeszcze mieli okazję wyjść na zewnątrz, biegać, korzystać z siłowni. Uważam, że ten marzec przepracowali, mimo że połowę marca zdalnie, poza klubem. Nasze stanowisko jest takie, że marzec uważamy za zamknięty i nie chcemy do niego wracać. A miesiąc kwiecień będzie rozważany, no i oczywiście każdy miesiąc, w którym nie będzie grania.

Zakładacie, że za kwiecień też zapłacicie drużynie całość wynagrodzeń? Że negocjacje nie będą toczyć się szybko i pomyślnie?

Ciężko mi odpowiedzieć, ponieważ te rozmowy się jeszcze nie zaczęły. Myślę, że w najbliższych dniach podejmę próby tych rozmów i będziemy wiedzieć dużo więcej – jakie będzie nastawienie piłkarzy. Bo teraz sobie tylko gdybamy. Ja liczę na zrozumienie wszystkich pracowników, zawodników i sztabu, że znajdujemy się w bardzo trudnej sytuacji. Zdajemy sobie sprawę też z tego, że w tej chwili kasa klubowa świeci pustką. Próbujemy łatać dziury, ale będzie bardzo ciężko. Liczę na zrozumienie i że w tym trudnym czasie się tymi kosztami podzielimy.  I tak nas w tej chwili nie stać, żeby zapłacić pensje za kwiecień.

Reklama

Proszę tego nie odbierać jako atak…

Nie, nie. (śmiech)

Ale skoro mówi pan, że klubowa kasa świeci pustkami, to… dlaczego przez ponad miesiąc nawet nie zaczęliście rozmów z zawodnikami?

Założenie było takie, że czekaliśmy na rozwój sytuacji, jak podejdzie do tego rząd i jakie będą jeszcze obostrzenia. Myśleliśmy, że będzie luźniej i będzie można gdzieś trenować, wyjść do lasu czy na jakieś bulwary… Na razie nie ma takiej możliwości. Myśleliśmy, że przed świętami czy po świętach się więcej wyklaruje. No niestety idziemy w kierunku większych obostrzeń i stąd właśnie czekaliśmy do ostatniej chwili z tymi rozmowami. 

Kluby w 1. lidze szczególnie dużo za dzień meczowy nie zarabiają. Mam pytanie, ile faktycznie straciliście pieniędzy w czasie koronawirusa? Jak wygląda sytuacja ze sponsorami?

To jest tak… Dzień meczowy jest dla nas bogaty, na nasz stadion przychodzi dużo kibiców, więc to dla nas znaczące. Już nie mówiąc o meczu Pucharu Polski, na który wyprzedaliśmy cały stadion i mam nadzieję, że ten mecz w przyszłości się odbędzie. Także dzień meczowy to dla nas duża strata.

A jaka to kwota?

W tej chwili tak licząc plus minus to jest chyba coś około 50 tysięcy złotych z różnych wpływów. To dla nas spora kwota. 

Zarobek z dni meczowych to jedyne co straciliście?

Wielu rzeczy oficjalnie nie mogę powiedzieć, a dużo pism wpłynęło od sponsorów, aby pozmieniać świadczenia, doprecyzować albo skorygować umowę, ponieważ nie możemy w pełni tych świadczeń dawać sponsorom. Kilka takich pism mamy i w tej chwili jesteśmy na etapie negocjacji.

Trwa pandemia, niewiadoma dla każdej branży, ale tymczasem telewizja Polsat przedłużyła umowę na transmitowanie pierwszej ligi na kolejne trzy sezony. Jaki jest stan rzeczy, jeśli chodzi o transze telewizyjne?

Ostatnia transza telewizyjna jest w czerwcu. Nie mam oficjalnej informacji, czy ta transza wpłynie czy nie. 

A ile transz przychodzi do was podczas sezonu?

Różnie, bo prawa telewizyjne są mieszanie nieraz z wpływami z Fortuny, więc ciężko mi to określić. Wiem, że ta ostatnia transza ma być w czerwcu i wiem, że nie wiem jak z nią będzie.

Mówimy o lidze, która nie jest transmitowana w całości, oglądaliśmy w telewizji tylko dwa mecze w kolejce jesienią, od wiosny trzy.

W pierwszej lidze mamy tak, że nie ma możliwości, żeby każdy mecz był transmitowany w telewizji, więc prawa telewizyjne nie są rozdzielane indywidualnie na kluby, tylko to jest dzielone tak solidarnie, równo dla każdego. Bo to nie od nas, czyli klubów, zależy, który mecz będzie transmitowany. 

Jesteście na trzecim miejscu w tabeli, czyli na najwyższym barażowym. Ale przedstawmy sytuację: w 1. lidze zostało do rozegrania aż 12 kolejek sezonu zasadniczego, a potem mecze barażowe między zespołami z miejsc 3-6. Może zabraknąć terminów. Rozmawiałem z prezesem 1. ligi Marcinem Janickim i mówi, że jeśli nie zostaną rozegrane wszystkie mecze do końca sezonu zasadniczego, to nie ma mowy o barażach. Czyli możecie czuć się wygranymi? Normalnie trzecie miejsce nie daje awansu, tylko udział w barażach, a tak – możecie awansować jako trzeci zespół.

Ciężko wróżyć, może być rozegrana jedna kolejka czy dwie i sytuacja w tabeli może się odwrócić. Musimy być przygotowani na to, że jednak coś rozegramy. 

W waszym przypadku jest o tyle lepiej, że Stal ma pięć punktów przewagi nad czwartym Radomiakiem.

Ale jak wygramy jeden mecz i dogonimy czołową dwójkę, to zmieni postać rzeczy. Ciężko będzie rozegrać baraże. Ostatnia uchwała PZPN-u z marca, która zakłada awanse i spadki faktycznie wygląda tak, że udałoby nam się awansować z trzeciego miejsca. Ale nie wiemy jak będzie, różne głosy dochodzą z góry, oficjalne lub mniej oficjalne. Uważam, że jak będziemy chcieli zagrać sezon, tak jak prezes Boniek wspominał, że jest czas do 20 lipca, to kilka kolejek uda się rozegrać. Ale czy baraże?

Rozmawiacie z piłkarzami o przedłużeniu kontraktów? Bylibyście skłonni grać w lipcu?

Część kontraktów przedłuża nam się automatycznie w przypadku awansu. A część kontraktów nam się kończy w czerwcu i uważam, że powinna być jakaś ustawa PZPN-u, że umowy z piłkarzami zostaną przedłużone o ten kolejny miesiąc automatycznie. Bo ja sobie nie wyobrażam przedłużać umowy z zawodnikiem o jeden miesiąc, żeby dokończyć rozgrywki…

… i negocjować z każdym osobno?

Tak, dokładnie. Chcemy żeby większość zawodników została, ale są też tacy, którym kończą się umowy w czerwcu i nie chcemy ich z nimi przedłużyć. To będzie bardzo trudna sprawa. Liczę, że będzie uchwała z góry, że automatycznie o miesiąc jest przedłużony kontrakt. Wszystko pokaże czas i to, czy wirus będzie się rozwijał czy zanikał.

Rozmawiał Samuel Szczygielski 

Najnowsze

Igrzyska

Ten był kontuzjowany, ta też, a tego na igrzyskach nie chciała władza. Potem wszyscy zdobyli złota

Sebastian Warzecha
0
Ten był kontuzjowany, ta też, a tego na igrzyskach nie chciała władza. Potem wszyscy zdobyli złota

Komentarze

26 komentarzy

Loading...