post Avatar

Opublikowane 09.04.2020 15:23 przez

redakcja

Są tylko dwa typy ludzi na świecie: ci, którzy wolą Tsubasę i ci, którzy wolą Kodżiro.

Owszem, na polskich podwórkach przełomu wieków grały tysiące Alexów Del Piero. Owszem, Siwy w koszulce Raula zyskiwał plus pięć do fantazji boiskowej. Owszem, Sebie w trykocie Beckhama zawsze dawaliśmy bić wszystkie rzuty wolne. Nawet rozpaczliwy Sobczak w trykocie Zamorano z czasów Interu grał jakoś porządniej, dokładniej, szybciej, zwrotniej, choć na wuefie w zwykłej koszulce był ostatnią ciamajdą.

Owszem, ten fenomen najlepiej widoczny był po Rudym, który dopóki nosił na plecach dumne „KEANE” w barwach Manchesteru United darł na wszystkich ryja, w warsztacie miał przede wszystkim wślizg, wejście nakładką i z bara, a po tym jak z dumnego „KEANE” z reklamą Sharp na przedzie wyrósł, a ojciec sprawił mu Nestę z Lazio, przeszedł transformację we wzór boiskowej elegancji i ostoję wszystkich defensyw.

Ale, choć wszystkie podwórka w Polsce przełomu wieków dzięki zaradności bazarów z podróbkami były pełne Juventusów, Barcelon, Borussii Dortmund, co przekładało się na armie mierzących metr czterdzieści Patricków Kluivertów, białych Dwightów Yorków, Paolo Maldinich ze zdartymi na kolanach strupami, Erików Cantonów czekających aż mama rzuci picie, tak nie Juventusy, Arsenale i Milany grały nam w sercach.

To znaczy, może i grały. Może i głośno. Może i pięknie. Ale w tych pierwszych latach zawsze w ramach supportu.

Wielcy byli Scholes, Szewczenko, Romario, Ronaldo, Guti, Jardel, Ricken i inni, ale przecież nawet niektórzy z wielkich po latach przyznawali, że u nich jednym z fundamentów pasji do piłki także był Tsubasa. Przyznawał to choćby Del Piero – u nich bajka leciała lata wcześniej – i prawda jest taka, że graliśmy w koszulkach Del Piero, bo bazary z podróbkami nie miały koszulek Kodżiro i Tsubasy. Ktoś tam nie wyczuł koniunktury, choć była szansa na zbicie małej fortuny.

Podwórkowe mecze mogły mieć gdzieś Ligę Mistrzów, polską pierwszą ligę, dowolny mecz jaki akurat gdzieś z jakiejś przyczyny transmitowano, ale podwórkowe mecze zawsze brały pod uwagę emisję „Kapitana Jastrzębia”. Zwykle były rozgrywane po nim. Leciał na Polonii 1, leciał na Naszej TV, na TV4, leciał z różnymi lektorami, z różnymi dialogowymi liniami, leciał o różnych porach, katował te same odcinki, sto dwadzieścia osiem tych samych odcinków – za przeproszeniem do – zajebania, ale ważne było tylko to, że leciał.

Do dziś nie wiem jak te sto dwadzieścia osiem odcinków się kończyło. Kto wygrał, kto przegrał – podejrzewam, że Tsubasa wygrał, a Kodżiro przegrał, bo Tsubasa był tym kryształowym, a Kodżiro tym kryształowym nie był. Na pewno są tacy, którzy widzieli wszystko po kolei, tak jak pan Bóg przykazał. Ale zarazem jestem pewien, że grono mi podobnych, oglądających Tsubasę jak powieść szkatułkową, jak coś z chronologią godną Pulp Fiction, wypełniłoby szczelnie niejeden japoński stadion.

Zresztą, kto wygrał, kto przegrał, nie jest najważniejsze. Najważniejsze było to, że dwunastoletni Tsubasa potrafił wykonać przewrotkę, którą wcześniej w historii futbolu wykonał jeszcze tylko Pele. Tak, Japończycy nie bawili się tutaj w subtelności, Pele, ta futbolowa ikona ikon, a potem już tylko japoński dwunastolatek z rozgrywek międzyszkolnych.

Nie było w tym cienia realizmu, ale ostatnie, czego oczekiwaliśmy, to realizm. Gdyby bajki mierzyć realizmem, wychodziłyby z tego fabuły potworne. „Thomas The Tank Engine” – facet budzi się pewnego dnia i okazuje się, że jest pociągiem. Nie wiem jak wy, ja nie widzę w tym wielkiej perspektywy życiowej. Odmówiłbym, dość zdecydowanie. Smerfy? Tak biedne one, jak i Smerfetka, kto biedniejszy można się z zapałem spierać, w tle polujący na inteligentne, obdarzone mową i świadomością stworzenia Gargamel, czyli prawie kanibal, szkoda gadać: patologia na patologii. A przecież jeszcze nawet nie doszliśmy do sprawy imion w „Dolinie Muminków”. W porównaniu Tsubasa, jako jedyny obok Pele czeladnik futbolowych bogów, przynajmniej nie wyjeżdżał za bandę dobrego smaku.

Podwójna przewrotka godna Pele nie była w przestrzeni „Kapitana Jastrzębia” czymś aż tak wyjątkowym. Podwójna przewrotka godna Pele przynajmniej się do jakiegoś występującego w przyrodzie zdarzenia odwoływała, nawet jeśli potrzebowała wyciągać z szafy Pele, ale strzał braci Tashibana? Bliźniacy uderzali piłkę jednocześnie. Wszystko poprzedzały jakieś akrobacje, ale one są kwestią trzeciorzędną, bo akrobacje w Tsubasie były standardem, w każdej ofensywnej akcji akrobacje były tak nieodłącznym elementem planu taktycznego, jak tiki taka w Barcelonie Pepa Guardioli lub laga na Kałużnego w meczu z Koreą reprezentacji Polski Jerzego Engela. Ale wyjątkowy, nawet w przestrzeni „Kapitana Jastrzębia”, był ten wspólny strzał. Tego nie potrafił powtórzyć nikt, tak w innych drużynach, jak i w prawdziwym świecie. Co prawda widziałem raz coś podobnego w Ekstraklasie, bo w Ekstraklasie zobaczy się wszystko. Ale jednak w Ekstraklasie po strzale al’a bracia Tashibana padł spektakularny samobój, faktycznym jego autorem było nie dwóch piłkarzy, a przypadek i wyszkolenie techniczne jakiego nie powstydziłby się omszały głaz, podczas gdy bracia Tashibana swojego firmowego zagarnia używali w ofensywie z rozmysłem.

Każdy, kto się w „Kapitanie Jastrzębiu” liczył, miał swoją wizytówkę, swoją podwójną przewrotkę Pele, swój strzał braci Tashibana. Ale choć wybór był rozległy, pełna plejada strzałów, podań i innych podkręconych sterydami ofensywnych zagrań, które od zawsze podbijały wyobraźnię tłumów, tak mi najbardziej podobało się firmowe zagranie golkipera Meivy, Wakashimazu. Pamiętam to zdumienie, gdy Tsubasa jak zwykle posłał strzał nie do obrony, strzał, w którym obrona pokpiła sprawę i Wakashimazu nie miał szansy na odpowiedź, a bramkarz jeszcze poza wszelką logiką rzucił się w złą stronę, wszyscy się zastanawiają co Wakashimazu robi, patrzy Tsubasa, patrzy Misaki, patrzy Kodżiro, piłka leci w kierunku bramki jak to w „Kapitanie Jastrzębiu” pół odcinka, więc jest czas, by się wczuć w patrzenie, poczuć napięcie sytuacji, a potem przyjąć na siebie cały ciężar zwrotu akcji, gdy Wakashimazu, posiadacz czarnego pasa w karate, odbija się od słupka i w ten sposób broni strzał nie do obrony żadnymi konwencjonalnymi środkami.

Po tym strzale pokazano Tsubasę, który pierwszy i bodaj jedyny raz w całej serii stu dwudziestu odcinków miał wyraz twarzy:

Kurwa, przegramy.

A całość jeszcze podkreślał stoicki spokój golkipera karateki, który w żaden sposób akcji nie fetował, nie przeżywał, tylko zachowywał się, jakby takie akcje robić mógł jedna po drugiej, zawsze, nawet ze złamaną nogą, nawet przez sen. To był jedyny moment całej serii stu dwudziestu ośmiu odcinków, kiedy zachwiana została zasada: Tsubasa jest najlepszy. Nankatsu, jego drużyna, zasadniczo najlepsza nie była, ale Tsubasa był najlepszy, to stanowiło niezachwianą zasadę serialu – a jednak tamtą akcją został strącony do grona śmiertelników.

To tak jakby został zestrzelony „Airwolf”.

McGuyver nie potrafił naprawić gniazdka.

Power Rangers przerżnęły z Ritą.

Tsubasa na tron z tysiąca przewrotek wrócił jeszcze w tamtym meczu, ale nawet nie pamiętam jak, widać nie było to tak ciekawe, jak parada Wakashimazu, inaczej bym pamiętał.

To jednak Kodżiro był drugi po Bogu, czyli po Tsubasie. Miał lepszy wokół siebie zespół, w dodatku całkowicie podporządkowany jemu. Gdzieś w późniejszych sezonach widziałem, że razem z Tsubasą grają w reprezentacji Japonii, że głowią się jak pokonać Niemcy, które w bramce miały kogoś jeden do jednego przypominającego Olivera Kahna, ale naszym terytorium jest ten pierwszy sezon, te sto dwadzieścia osiem rzucanych po kanałach wszelakich zapętlonych odcinków, a tam Kodziro był potrzebny jako Ten Zły.

Kodżiro, co krzyczał na kolegów, czasem chamsko.

Kodżiro, co grał ostro, czasem chamsko.

Tworzył kontrast zawsze pomocnemu Tsubasie, zawsze uśmiechniętemu, zawsze podającemu dłoń, zawsze skoremu do optymistycznych przemów w tonie najświatlejszych amerykańskich teleewangelistów. Zawsze gotowemu by podać. Choć jednak zwykle strzelał.

Ale Tsubasa w całej swojej – to słowo jest konieczne – tsubasowości był przecukierkowany. Niezniszczalny pomnik. Człowiek bez wad. Nawet jak zatrzymany przez Wakashimazu, to jednak nie zatrzymany. Następca Pele, zero sodówki, najlepszy kumpel, wzorowy kapitan – pewnie i w szkole miał same piątki, pewnie przeprowadzał starszych przez ulicę, pewnie w piórniku miał kredki alfabetycznie poukładane.

Mój problem z Tsubasą polega na tym, że takich ludzi nie ma. Kryształ, a kryształy występują, owszem, ale w geologii.

Kodżiro był ludzki. Wkurwiał się, pienił pod nosem. Brakło odrobiny odwagi twórcom, ale my wszyscy wiedzieliśmy, że już wtedy mu się błąka po ustach niejedno „spierdalaj” i inne pramęskie słowa. Bywał egoistą, cel w jego filozofii uświęcał środki.

Pamiętam odcinek, w którym Meiva grała z Nankatsu, a Kodżiro grał pod własne cele, nie pod drużynę. Kilkukrotnie wychodził sam na sam, skończyłby ten mecz, zabił go, ale robił rzecz niewyobrażalną: wychodząc sam na sam nie wpadał w pole karne, tylko strzelał zza szesnastki. Właściwością Wakabayashiego z Nankatsu było to, że nikt nie może mu strzelić bramki zza pola karnego, nawet Tsubasa. Kodżiro o tym wiedział i chciał na meczu udowodnić, że jest lepszy niż Tsubasa, tu miał oczywistą wykładnię. Więc próbował raz, Wakabayashi łapał, Kodżiro się odwracał, darł na kolegów, znowu miał sytuację, znowu robił po swojemu, znowu Wakabayashi łapał, nikt z Meivy nic Kodżiro nie powiedział.

Rozumiem tych, którzy woleli Tsubasę, to lepszy wzór do naśladowania, nawet jak niedościgniony, to z takich niedoścignionych wzorów mimo ich nierealności możemy wziąć pozytywne inspiracje. Ale ta wzorowość Tsubasy, ta jego lubialność, była na mój gust zbyt wciskana do gardła. Wspaniały do porzygu. Jednorożec z tortem w dupie.

Dlatego kibicowałem, żeby Kodżiro trafił. Bardzo tego chciałem. Śledziliśmy wszyscy ciągle to Nankatsu, kibicowało się siłą rzeczy Nankatsu, ale wtedy, gdy Kodżiro wychodził sam na sam i strzelał zza szesnastki, przeciw drużynie, gdzie za to trener w normalnej drużynie usadziłby go na ławce, miałem nadzieję, że rozedrze siatkę.

Kibicowałem, bo to był bój wykraczający poza bajkę, to był bój – a co tam, powiem – człowieka z mitem. Człowieka, z całym zestawem jego wad, słabości, z robotycznym superideałem.

Nie wiem jak wy, ja robotycznym superideałom nie jestem w stanie kibicować, a co dopiero im zaufać. Miałem niewiele lat, nie wiedziałem o życiu nic, ale to jedno już tak.

Leszek Milewski

Opublikowane 09.04.2020 15:23 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 31
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Michal Sz
Michal Sz

Nuuuda, już to wszystko było wałkowane. Wspomnieć o tym można, ale żeby cały tekst robić.

Żul Maszlugi
Żul Maszlugi

Ziomek grający na bramce miał na czapeczce z daszkiem napisane długopisem Genzo. Niezapomniane robinsonady na asfalcie robił.

Pyton z Przeglądu
Pyton z Przeglądu

Genzo Wakabayashi grał w zespole z Tsubasą, Ken Wakashimazu grał w zespole z Kojiro.

qdlaty81
qdlaty81

Od razu widac kto ogladal amatorsko a kto zawodowo 😉

Blaz
Blaz

Jezu, lubię długie teksty, ale to jest tak nudne, że muszę to rozchodzić.

Jose Maria Brovario
Jose Maria Brovario

Ja przebrnąłem do końca tylko z szacunku dla dawnej twórczości Leszka. A to już 4 lata minęło, odkąd dramatycznie obniżył loty.

Nadal się łudzę, że Leszek znów zacznie tworzyć długie i dopracowane reasearchówki, z których słynął, zamiast serwować nudne wspominki o kreskówce z dzieciństwa lub relację z rozmów z teściem przy rosole.

Pyton z Przeglądu
Pyton z Przeglądu

Moim ulubieńcem był Taro Misaki.
Natomiast Tsubasa wcale nie był najlepszy. Najlepszy był Jun Misugi i przyznawał to nawet Tsubasa. Niestety miał problemy z sercem i zakończył karierę jako junior. Później chyba był trenerem albo asystentem trenera jak grali w reprezentacji na MŚ.

qdlaty81
qdlaty81

Niby tak, ale Misugi.był kotem ‚na papierze’ a Tsubasa na boisku ;)))

psitas
psitas

Z bystrego pióra Leszka znów mamy wspominkowe trociny polane daddy rockiem. 60-latek zaklęty w ciele 30-latka.

Kamil
Kamil

Ale zrzędy komentują. Panie Leszku pisz dalej. Najlepsze jest to wtrącenie:
//To tak jakby został zestrzelony „Airwolf”.
McGuyver nie potrafił naprawić gniazdka.
Power Rangers przerżnęły z Ritą. //

i co googlować nie muszę 😛

Tytus_Sz
Tytus_Sz

ja niestety raczej z pokolenia Galactik Football

Kysewald
Kysewald

Panie Leszku, małżeństwo nie robi dobrze na felietony, czy jak…

Mmmm
Mmmm

Fajne dziekuje!

Szymas
Szymas

„Jednorożec z tortem w dupie” zrobił mi dzień. Dziękuję Panie Leszku.

Saviola
Saviola

83 rocznik jestem. Owszem Tsubasa leciał ale w tym czasie to z chłopakami graliśmy „mistrzostwa”. Kartka, ołówek, podział na grupy i jazda. I w dupie każdy miał Kodziro czy Tsubase, bo byliśmy Del Piero, Zidane czy Inzaghi… Mimo wszystko pozdrawiam p.Leszka, bo lubię Jego formuły cotygodniowe. Howgh!

Lecę na piwo
Lecę na piwo

Dzięki za wspomnienia Leszek.. Się stare dobre czasy przypominają.. O take weszło chcem.. Gimba nie pojmie.

Mac
Mac

Dobrze by było podać dokładne daty i kontynuacje tego anime oraz jakieś ciekawostki. 128 odcinków, pozniej Tsubasa Shin 13 odcinków, a póżniej Mistrzostwa Świata 2002 – 52 odcinki i coś dalej ?

Jakub
Jakub

dalej po tych odcinkach gdzie kodziro gra w piemoent (juve) a tsubasa w fc catalunya nie ma juz nic niestety – tylko komiksy pokazuja dalsza historie (tsubasa zeni sie z aego czy jak jej bylo itp.)

marek
marek

Ja miałem Bolka i Lolka i Reksia, a Tsubasy w akcji nigdy nie widziałem! Mam zazdrościć?

qdlaty81
qdlaty81

Raczej

happer41
happer41

I serię oglądałem, ale jej dokładnie nie pamiętam. Pamiętam jak właśnie też myślałem, że Kojiro to ten zły. Jednak gdy obejrzałem serię Road to 2002 to mamy tam obraz Kojiro który np. pracuje ciężko żeby utrzymać swoje rodzeństwo. To na pewno nie jest negatywna postać. Ogólnie czy też nie macie wrażenia, że Tsubasa-Kojiro to obecnie Messi-Ronaldo? 😀

qdlaty81
qdlaty81

Nie, raczej dwóch Ronaldo

Kazek
Kazek

Ja tam zawsze najbardziej lubiłem Wakabayashi’ego i Taki’ego

qdlaty81
qdlaty81

Ishizaki rulez

Rafal
Rafal

Autor moze jest OK,ale nie dalem rady,lepiej zwalic gruche na szybko bedzie troche relaksu,pozdrowienia Milewski.

zielonywojownik
zielonywojownik

Można było z tego wyciągnąć chwile radości. Ale koniec końców zawsze wygrywał Tsubasa. I to według mnie nie było wcale wychowawcze. Kodżiro miał szlachetny cel. Chciał zapewnić byt rodzinie. A Tsubasa grał i chciał wygrywać bo… chciał wygrywać i „kochał” piłkę. Miał gdzieś wszystkich, którzy mu pomagali, miał gdzieś dziewczynę, która była w nim zakochana. Był pieprzonym egoistą. 100 razy gorszym niż ten Kodżiro. Tak to po latach odbieram.

H.Ch.Andersen
H.Ch.Andersen

W skrócie: Leszek między słowami powiedział, że woli Cristiano. A Leo Messi to nudny dziad.

Nie mógł tego napisać w dwóch zdaniach, bo by Stano wierszówki nie zapłacił. A tak i hajs jest i szpila szefowi na Święta, udany dzień.

olshar
olshar

Ktoś wie co złego dzieje się z Leszkiem?

qdlaty81
qdlaty81

Kwarantanna nie wplywa za dobrze na kreatywnosc… Nie wspominajac ze prawie kazdy wieczorkiem jakies % przyjmuje

Piter
Piter

Dorosłe chłopy bajki oglądają. Lol

Jakub
Jakub

1. Osobicie najbardziej lubialem Misugi i Matsujame.
2. Wiecie ze w jednym z pierwszych odcinkow gdzie maly tsubasa marzy o grze w europie pokazana jest kilka slajdow i na jednym jest Boniek ? 🙂

Weszło
12.08.2020

Wisła podtrzymuje tradycję i bierze napastnika, który nie strzela goli

Cillian Sheridan, Grzegorz Kuświk, Karol Angielski, Oskar Zawada, Kamil Biliński, Mateusz Piątkowski, Mikołaj Lebedyński. To nie wyliczanka spod znaku „wymień niepasujący element”, bo tu wszystkie elementy pasują. Wspólny mianownik tych siedmiu piłkarzy? Grali w Wiśle Płock i strzelali niewiele goli. W ciągu trzech sezonów zdobyli łącznie 22 bramki. Tak, tak – siedmiu gości, trzy sezony, […]
12.08.2020
Weszło
12.08.2020

Ronaldinho, Weah, Jay-Jay Okocha. Kozacy PSG sprzed ery szejków

Napędzane kasą szejków Paris Saint-Germain nie jest najbardziej lubianą ekipą w Europie. Owszem, mają takich grajków, że potrafią zachwycić, ale choćby przy okazji dzisiejszego meczu z Atalantą wydaje nam się, że zdecydowanie więcej osób trzyma kciuki za niespodziankę, za awans dzielnej włoskiej bandy. PSG wypomina się kolejne wpadki i nazywa królami własnego podwórka. Ale przed […]
12.08.2020
Weszło
12.08.2020

Sezon prawie idealny. Na co jeszcze stać Atalantę?

– Jeśli wygramy Ligę Mistrzów, zrobię naszym kibicom pizzę. Nie jedną, a tysiąc! – zapowiedział Gian Piero Gasperini przed decydującym turniejem w Lizbonie. Ostatni włoski przedstawiciel na najważniejszej scenie na Starym Kontynencie nie cofnie się przed niczym. Atalanta Bergamo ma za sobą sezon prawie idealny – oczywiście jak na swoje możliwości. Miażdżyła kolejnych rywali. Zdobyła […]
12.08.2020
Weszło
12.08.2020

Koronawirus w Barcelonie. Mecz z Bayernem niezagrożony

Przedwczoraj dwa zarażenia w Atletico Madryt, wczoraj osoba mająca dostęp do centrum treningowego PSG, dziś piłkarz FC Barcelony. Tak, także i w „Dumie Katalonii” jeden z zawodników usłyszał, że ma pozytywny wynik testu na koronawirusa. Uspokajamy – prawdopodobnie nie będzie to miało jednak żadnego wpływu na piątkowe spotkanie z Bayernem. Mecz w tej chwili nie […]
12.08.2020
Weszło
12.08.2020

Niezgoda wygrywa turniej w izolacji

Pamiętacie pomysł Rakowa Częstochowa, który zaproponował dokończenie ligi w izolacji? Sceptycy twierdzili, że w Częstochowie upadli na głowę. Ci z nieco większą wyobraźnią myśleli: może i ciekawa idea, ale niemożliwa. Otóż możliwa. Zrealizowano ją w MLS. Z komplikacjami, ale zrealizowano. Dzięki temu Jarosław Niezgoda sięgnął po swoje pierwsze trofeum za oceanem.  Dziś w nocy Polak […]
12.08.2020
Weszło
12.08.2020

Przerwane sny o dominacji Premier League. Biją ich nie tylko Hiszpanie, ale i Niemcy

Gdy w zeszłym sezonie cztery kluby Premier League dotarły do ćwierćfinału Champions League, a w finale zagrały dwie angielskie ekipy, mówiło się, że nadchodzą wielkie czasy dla wyspiarskiego futbolu. Gigantyczny przemysł napędzany pieniędzmi z praw telewizyjnych miał zabetonować najważniejsze fazy Ligi Mistrzów. Nie minął jednak rok i wróciliśmy do statusu quo z poprzednich lat – […]
12.08.2020
Weszło
12.08.2020

Andrea Pirlo, czyli zagadka dla analityków. Co wiemy o nowym trenerze Juventusu?

– Andrea Pirlo jako trener? Jedną rzecz wiemy na pewno. W garniturze i pod krawatem będzie wyglądał świetnie – tak „Il Foglio”, w nieco szyderczy sposób, recenzuje powierzenie mistrzowi świata z 2006 roku sterów Juventusu. Szyderczo, ale zarazem szczerze. Bo co można powiedzieć o trenerze, którzy jeszcze nigdy nikogo nie trenował? Który nie zastosował ani […]
12.08.2020
Weszło
12.08.2020

Quiz piłkarski. Kto podnosił z boiska wygraną w Champions League?

No i nadszedł dzień, w którym widać już metę kolejnej edycji Ligi Mistrzów. Siedem meczów w Lizbonie i będzie po sprawie – w wyjątkowych okolicznościach ktoś dopisze sobie do CV spore osiągnięcie. Z tej okazji przygotowaliśmy dla was quiz piłkarski. Zadanie polega na wymienieniu podstawowych jedenastek zwycięzców ostatnich dziesięciu finałów Champions League.  Łatwe? No to […]
12.08.2020
Weszło
12.08.2020

PRASA. Chaos z badaniami, ale wkrótce mają być wytyczne na wzór UEFA

Środowa prasa to ciąg dalszy zamieszania związanego z tym, jak kluby mają się badać przed nowym sezonem, zapowiedź meczu PSG z Atalantą, echa postawy Wisły Kraków ws. podziału pieniędzy z praw transmisyjnych, Waldemar Sobota mówiący o swoim powrocie i Dawid Janczyk kolejny raz próbujący wrócić na dłużej do grania.  PRZEGLĄD SPORTOWY Zespół Medyczny PZPN przyznaje, […]
12.08.2020
Weszło
11.08.2020

Klepali, męczyli, cisnęli, w końcu wpadło. Sevilla w półfinale Ligi Europy

Ever Banega i Lucas Ocampos. To są nasi wieczorni bohaterowie, herosi, którym ślemy życzenia i czekoladki. To oni bowiem skonstruowali jedną, jedyną bramkę dzisiejszego wieczora, dzięki której uniknęliśmy dogrywki w starciu Sevilli z Wolverhampton. 2020 rok jest paskudny i mógłby sobie odpuścić dogrywkę w Lidze Europy po 0:0 w 90 minutach. Okazał litość, co za […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Szymon Jadczak w Hejt Parku w Dobrym Składzie! LIVE od 22.00

Coś czujemy, że kibice Wisły Kraków zajmą dziś naszą linię i rozgrzeją ją do czerwoności! Szymon Jadczak, autor książki „Wisła w ogniu”, związany zawodowo z TVN-em, będzie gościem Tomasza Smokowskiego w „Hejt Parku w Dobrym Składzie”. Program możecie śledzić w „Kanale Sportowym” oraz w Weszło.FM. Macie pytania do naszego gościa? Śmiało, telefon do studia to […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Duży talent, ale też duży egoista. Kim jest Yaw Yeboah z Wisły Kraków?

Wisła Kraków kontynuuje zbrojenia przed nowym sezonem. Sprowadziłą już czwartego obcokrajowca w tym okienku, ale na razie nie będziemy się czepiać. Yaw Yeboah – podobnie jak Fatos Beciraj, Stefan Savić i Adi Mehremić (no, ten najmniej) – na papierze ma bowiem trochę argumentów wskazujących na to, że może być ciekawym transferem. Niewykluczone nawet, że z […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Idioci w służbie sabotażu rozgrywek. Szkoci dostali żółtą kartkę od rządu

Tysiąc razy można mówić „słuchajcie, są takie i śmakie obostrzenia, przestrzegajcie ich”. Można wskazywać, że każde wystawianie na ryzyko integralności ligi to zagrożenie nie tylko zdrowotne, ale też i finansowe dla klubów. Do tego można rzucać przykładami, że lekceważenie koronawirusa źle się kończy. A na to wchodzi Boli Bolingoli z Celtic oraz ośmiu piłkarzy Aberdeen, […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Kamil Glik wraca do Serie A. Benevento z ambicjami na coś więcej niż utrzymanie

Cztery pełne sezony we Francji. 167 występów pod herbem Monaco. Mistrzostwo kraju i trafienie do jedenastki dekady klubu z księstwa. I wreszcie nadszedł czas, by powiedzieć „dziękuję”. Kamil Glik odchodzi z Monaco i wraca do Włoch, gdzie podpisał kontrakt z beniaminkiem Serie A – Benevento. Tym razem ekipa „Czarownic” nie chce jak meteoryt przelecieć przez […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Koronawirus decyduje o tym, z kim Legia zmierzy się w eliminacjach

Potencjalni rywale Legii w I rundzie eliminacji do LM jeszcze nie zagrali swojego meczu, a już dowiedzieliśmy się, z kim  zmierzy się polska drużyna. Podopieczni Vukovicia unikną starcia z zawsze mocną Dritą Gnjilane. W zasadzie formalnością jest, że wynik meczu rozstrzygnie koronawirus. Obie ekipy miały wyjść na boisko jeszcze dzisiaj. Dwie godziny przed meczem UEFA […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Śląsk reaguje na głupotę. I brawo!

Trochę zżymaliśmy się w ostatnich dniach na zachowanie klubów, które lekko zgłupiały w związku z koronawirusem. Były proste błędy ludzkie, był brak zdrowego rozsądku, były braki w kompetencjach. Ale skoro krytykujemy, to warto też pochwalić, bo nie wszyscy temat mają w nosie. Śląsk Wroclaw bardzo poważnie podszedł do naszych wczorajszych doniesień i odsunął od treningów […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Odejście Jóźwiaka – nie „czy”, a „kiedy”. Co z Sykorą, Moderem i Klupsiem?

Dziwne są to tygodnie dla fanów Lecha Poznań. Z jednej strony – do klubu przyszło już czterech piłkarzy, dwóch z nich jest naprawdę obiecujących. Ale z drugiej strony – wątpliwości kibiców budzi fakt, że za żadnego Kolejorz nie musiał płacić. Kasa w kontekście poznaniaków jest dość ważna, bo jest kluczowym czynnikiem wpływającym dla to, że […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Michniewicz: Niektórzy w wieku Kapustki marzą o wyjeździe, on już wraca z bagażem doświadczeń

– U nas graliśmy w ustawieniu bez skrzydłowych, 4-3-1-2, grał jednego ze środkowych pomocników, czasem dziesiątkę, pod napastnikami. Grywał też jako skrzydłowy, ale ja bym go widział w środku. Ma świetny przegląd pola, bardzo dużo widzi, swobodnie operuje piłką, fajnie się z piłką w tłoku obraca. U trenera Nawałki grał na skrzydle, ale chyba trochę […]
11.08.2020