post Avatar

Opublikowane 05.04.2020 10:51 przez

Jakub Olkiewicz

Kiedy wrócimy do względnej normalności? Jaka będzie kolejność „odmrażania” kolejnych dziedzin życia? Czy koronawirus – choć dla sportowców bardzo rzadko będzie śmiertelny – może pozostawić w ich organizmach nieodwracalne zmiany? Porozmawialiśmy z Tomaszem Karaudą, lekarzem z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego imienia Norberta Barlickiego w Łodzi.

Panie doktorze, krótka piłka, kiedy wracamy do życia?

Bardzo ważne i zasadne pytanie, ale nie ma na to żadnej odpowiedzi. Z tego co podaje Ministerstwo Zdrowia, szczyt zachorowań powinien nastąpić pod koniec kwietnia, ale tak naprawdę to zależy od każdego z nas i dyscypliny, jaką zachowa każdy z nas. Patrząc w karty historii, na przykład wracając do czasów wybuchu hiszpanki tuż po I wojnie światowej, mamy już za sobą poszukiwania najlepszego sposobu walki z epidemią. Hiszpanka pochłonęła miliony istnień i jedynym skutecznym sposobem na nią okazała się izolacja społeczna. Zachowanie odległości, ograniczenia spotkań z innymi. Odpowiadając na pytanie o powrót do życia – możemy sobie z epidemią poradzić na dwa sposoby. Albo wszyscy się zakażą i ci, którzy przejdą chorobę ciężko po prostu od nas odejdą. To jest straszny wariant, na który początkowo zdecydowała się Wielka Brytania, ale zaczyna się wycofywać. Ignorujemy infekcję, kto ma się uodpornić, uodporni się, kto ma odejść, odejdzie. Albo ta druga droga, słuszna, mądra i humanitarna, wszyscy zamykamy się w domach i sprawiamy, że wirus nie przenosi się między osobami. Wirus ma swój czas przeżycia, jeśli nie przejdzie z jednej osoby do drugiej, to po pewnym czasie ten pas transmisyjny zostanie zerwany. Wygramy wtedy wojnę z pandemią.

W drugim wypadku możemy też przynajmniej zmniejszyć prędkość rozprzestrzeniania się wirusa. To o tyle ważne, że ci, którzy ciężko chorują przy tym zakażeniu, mogą liczyć na miejsce w szpitalu, respirator, dość sprzętu i uwagi, by go wyleczyć. Dlatego tak ważna jest izolacja, dlatego tak ważne jest powstrzymywanie tempa i zasięgu rozprzestrzeniania się wirusa. Patrzymy w stronę Chin, naród zdecydowanie bardziej zdyscyplinowany od tych europejskich, a i tak walka zajęła im 4 miesiące. My nie jesteśmy aż tak karni, ale jeśli zaczęliśmy naszą walkę w marcu, być może w lipcu możemy oczekiwać powrotu do normalności. Może szybciej, daj Boże, być może dłużej. Do tego trzeba dodać, że nawet jeśli zauważymy, że liczba zgonów i zakażeń zaczyna spadać, musimy pamiętać, że pozostaniemy zamknięci w granicach Polski. Nie sądzę, żeby państwo zgodziło się na otwarcie granic, ze względu na ryzyko przywiezienia zagrożenia z powrotem. Chyba że po powrocie zarządzimy obowiązkową kwarantannę. Natomiast pełne zwycięstwo odniesiemy dopiero wtedy, gdy wszyscy na całym świecie się zakazimy, albo kiedy zdobędziemy szczepionkę. Wtedy zyskamy odporność, otworzą się granice.

Czyli to się nie zmienia od tygodni – najwięcej zależy od naszej dyscypliny. Jak na ten moment się spisujemy na tym teście z odpowiedzialności?

Nasz rząd podjął słuszne, odważne i przede wszystkim szybkie kroki. Dlatego na ten moment udało nam się uniknąć scenariusza z państw południa Europy. Musimy jednak pamiętać, że to się może zmienić w każdej chwili, zrobi się ciepło, ludzie wyjdą na zewnątrz i zejdziemy z tej naszej ścieżki. Dlatego popieram w pełni te ostatnie decyzje, podwyższone kary oraz poszerzone ograniczenia, bo tylko tak możemy powstrzymać rozprzestrzenianie wirusa. Oczywiście, ta liczba zainfekowanych oraz tych, którzy od nas odeszli cały czas rośnie, ale nie wykładniczo, to nie jest tak, jak w innych państwach, gdzie liczba ofiar podwaja się niemal z dnia na dzień. Oby tylko te decyzje wytrzymały próbę czasu.

Przed nami chyba dwa ogromne wyzwania: ocieplenie oraz okres świąteczny.

Socjologowie ostrzegają, że społeczną mobilizację można utrzymać przez 3 tygodnie i my powoli zbliżamy się do tego momentu. Dlatego uważam, że dobrym krokiem są sankcje, które mają na celu zatrzymanie nas w domach – to jest chwila, gdy zwykłe zalecenia czy prośby mogłyby już być nieskuteczne. Natomiast wyobraźmy sobie rodzinę 4-osobową w ciasnym mieszkaniu w bloku w trakcie upałów… To będzie ogromne wyzwanie.

Niektórzy mogą się poczuć nieśmiertelni.

Dla kibiców chyba najmocniejszą przestrogą będzie 37-letni fan Legii Warszawa, który odszedł od nas w ostatnich dniach. Jedną z hipotez jest zakażenie właśnie podczas meczu. Gorączka, duszność, ból w klatce piersiowej, zmarł w przebiegu zakażenia koronawirusem. Młody człowiek, bez tych tzw. chorób współistniejących, wysportowany, zakochany w futbolu… To powinno być wielkie ostrzeżenie dla wszystkich młodych ludzi. Dane o chorych czy umierających nastolatkach płyną z Francji czy Niemiec, w USA prawie co trzeci chory jest pacjentem młodym, między 20. a 50. rokiem życia, bez chorób współistniejących. W dodatku kibice to przecież przede wszystkim mężczyźni, a koronawirus w 70% atakuje właśnie mężczyzn. Musimy postępować mądrze. Nawet to, że czujemy się zdrowi, mocni, silni – i tak możemy przekazać wirusa, samemu nie padając ofiarą choroby. Jesteśmy odpowiedzialni za życie własne, ale też naszych bliskich.

Skoro jesteśmy przy wysportowanych organizmach – czy dla wyczynowego sportowca koronawirus może być groźny nie jako przyczyna śmiertelnej choroby, ale bardzo poważnych konsekwencji dla płuc, a co za tym idzie – poziomu sportowego?

To zależy od przebiegu choroby. Trudno tutaj mówić o procentach, ale można założyć, że przynajmniej 70%, a może i 90% wszystkich przypadków to przejście przez chorobę skąpo-objawowo. Nie znamy oczywiście całkowitej liczby zakażonych, dlatego nie jesteśmy w stanie dokładnie określić, ile osób zakażonych przechodzi przez to bez objawów, albo z bardzo skąpymi objawami, charakterystycznymi dla grypy czy przeziębienia. Natomiast mamy pewność, że w tych wypadkach koronawirus nie pozostawi żadnych daleko idących konsekwencji dla wydolności organizmu, tak jak nie zostawia ich przeziębienie. Problem zaczyna się wtedy, gdy z powodu zakażenia koronawirusem zaczynamy odczuwać duszność. Płuca mają pewną rezerwę, dzięki czemu nie odczuwamy duszności nawet przy zajęciu pewnej ich części. Natomiast gdy dochodzi do zajęcia znacznej części płuc, jak to się dzieje w przypadku ostrej choroby wynikającej z zainfekowania koronawirusem, pojawiają się duszności. Wymagane jest wówczas dostarczenie tlenu z zewnątrz, pacjent trafia do szpitala, najpierw jest podłączony do tlenoterapii biernej, potem do wentylacji nieinwazyjnej czy respiratora. Wyjście z takiego stanu zazwyczaj pozostawia zmiany w płucach, albo jakieś włókniste zmiany pozapalne, albo – przy cięższym przebiegu – po wielotygodniowej rekonwalescencji i tak pozostają trwałe zniszczenia z niewydolnością oddechową, która może pozostać aż do końca życia. Wszystko zależy więc od gwałtowności przebiegu choroby, tak u sportowców, jak i u reszty zakażonych. Skąpo-objawowy przebieg nie pozostawi zmian. Dramatyczny, wymagający dodania sprzętu wspomagającego oddech, pozostawi po sobie mniejsze lub większe ślady w wydolności organizmu.

A sportowcy są raczej w grupie wysokiego ryzyka, bo ich organizm jest regularnie ekslopatowany właściwie do granic wytrzymałości, czy odwrotnie, ich odporność jest wyższa z uwagi na odpowiednią dietę, długość snu czy regenerację?

Wysportowane osoby generalnie mają wysoką odporność, są zdrowsze. Według badań amerykańskich sport może nawet zrównoważyć negatywny wpływ palenia papierosów, to znaczy wysportowany palacz ma większą szansę na dłuższe życie niż siedzący na kanapie człowiek bez tego nałogu. Na pewno warto tu zauważyć, że osoby regularnie uprawiające sport, nie tylko wyczynowo, ale i amatorsko, rzadziej zapadają na depresję, nie mają problemów z chorobami krążenia, lepiej przechodzą infekcje, pobudzają swój organizm do walki. Więc na pewno osoby sprawne fizycznie mają lepsze predyspozycje do walki z wirusem.

Białoruś normalnie gra, Szwecja też zwleka z decyzjami, które obejmą wszystkich sportowców. To ryzykowne ruchy?

Na pewno mało odpowiedzialne. Zwłaszcza że niektóre kraje od początku stawiały właśnie na taką mało odpowiedzialną strategię, ale dostrzegając rozmiary epidemii, musiały się z tego wycofać. Nikt nie podszedł do zagrożenia na poważnie od pierwszego dnia – lekceważyli je Polacy, na szczęście bardzo krótko, Włosi, Hiszpanie, USA z prezydentem Trumpem na czele. Początkowo wypowiedzi prezydenta Stanów Zjednoczonych były bardzo obojętne, dziś już mówi się, że epidemia może w przyszłości pochłonąć nawet 200 tysięcy ofiar. Jeżeli ktoś sądzi, że przejdziemy sobie przez to spokojnie, bez środków ostrożności, to jest po prostu nieodpowiedzialny. Szwecja ma świetnie rozwiniętą ochronę zdrowia, ale ta ich decyzja jest w mojej opinii błędna. Natomiast każdy kraj decyduje za siebie.

Domyślam się, że w takim razie mecze z udziałem publiczności to bardzo odległa przyszłość?

Na pewno czekamy najpierw na spadek liczby zakażeń do minimalnych liczb, tak jak w Chinach. Jesteśmy w o tyle lepszej sytuacji, że wybuch epidemii nie był u nas tak gwałtowny jak w Wuhan, ale jak już wspomniałem – jesteśmy zapewne mniej zdyscyplinowani. Dlatego też trudno zakreślić perspektywę czasową, jest zbyt wiele zmiennych. Przyjmujemy jednak, że nastaje ten moment, gdy epidemia dogasa. To nie jest tak, że od razu otwieramy wszystko, bez żadnych ograniczeń. Przede wszystkim wrócą usługi, potem zapewne po kilku, kilkunastu dniach zobaczymy jaki wpływ miało to odmrożenie na liczbę zakażeń. Jeśli nadal będziemy ją kontrolować, pewnie otworzą się kolejne branże, kina, restauracje. Jeśli to nadal nie przyniesie żadnych złych konsekwencji, wtedy dopiero będziemy mogli powrócić do spotkań masowych a wśród nich właśnie meczów piłkarskich. Na pewno sport w kwestii kolejności przywracania jest na jednym z ostatnich miejsc, razem z koncertami masowymi. Można zresztą prognozować, że przywracanie normalności do życia będzie miało odwrotną kolejność w stosunku do zamykania – stadiony zostały zamknięte jako pierwsze i tak docieraliśmy krok po kroku do obecnych restrykcji, natomiast otwarcie stadionów będzie miało miejsce na końcu. Tak zresztą podpowiada zdrowy rozsądek.

Obecnie dużo chyba zależy od kontroli?

Tak, na pewno zakaz przebywania osób niepełnoletnich bez opieki dorosłego czy ograniczenia spotkań na ulicach do absolutnego minimum, to ostre, ale uzasadnione decyzje. Teraz dużo zależy od straży miejskiej czy policji i od tego, jak te prawa będą egzekwowane. No i oczywiście od naszej odpowiedzialności. Początkowo chodziło zwłaszcza o ochronę osób z niedoborami odporności, na przykład starszych. Teraz patrzymy na to już szeroko, zagrożeni są również młodzi, wszyscy musimy się stosować do obostrzeń.

Jak wygląda na ten moment sytuacja w szpitalach? Ten hiszpański czy włoski scenariusz nam bardzo poważnie grozi, czy na razie jesteśmy w miarę bezpieczni?

System ochrony zdrowia był niewydolny tak naprawdę jeszcze przed pandemią. Natomiast osób, które umrą z powodu koronawirusa będzie znacznie mniej od tych, które umrą przez strach związany z pandemią. Szpitale były pełne pacjentów, którzy nie mogli się doczekać rozpoczęcia leczenia jeszcze przed rozpoczęciem pandemii. Oni nadal są, nie wyparowali. Żyją w strachu w swoich domach, albo odchodzą, bo nie jesteśmy w stanie im zapewnić na czas pomocy.

Koszty pośrednie, choćby przełożone operacje pacjentów onkologicznych czy z rzadkimi chorobami płuc, są nie do policzenia. My mamy świadomość istnienia tych chorych, mamy świadomość, że umierają ludzie, których w normalnych okolicznościach moglibyśmy leczyć. To jest ogromny i niemożliwy do oszacowania koszt pandemii. Personel na kwarantannach, zamknięte poradnie, strach przed wizytą w szpitalu – to wszystko ma porażający wpływ.

Przy czym chyba trudno tego w jakikolwiek sposób uniknąć bez ryzyka rozwijania tej epidemii?

Dokładnie. Przyjęcie pacjenta może oznaczać, że cały oddział idzie pod kwarantannę. To są bardzo trudne decyzje, ale trzeba mieć świadomość, że SOR-y mają obłożenie na poziomie 30% w stosunku do sytuacji sprzed epidemii. Co się stało z tymi 70%? To są ludzie, którzy w normalnych warunkach trafiliby na Szpitalny Oddział Ratunkowy, ale teraz ich tam nie ma. Przestali chorować? No nie. Być może czekają w domach, być może ignorują objawy. Dopiero gdy uporamy się z epidemią, poznamy rzeczywiste rozmiary zniszczeń.

A opieka nad samymi chorymi z koronawirusem? Działania z pierwszych dni walki z epidemią opisywane były jako spłaszczanie krzywej zachorowań, właśnie po to by zachować drożność w szpitalach.

Ta krzywa idzie w górę, ale idzie w górę dość leniwie, zwłaszcza w zestawieniu z Włochami czy Hiszpanią. Nie obserwujemy jeszcze jej spłaszczenia, ale dobrą informacją jest to, że nie rośnie wykładniczo, że liczba tych zakażeń rośnie w miarę powoli. Jest zdecydowanie za wcześnie na radość, ale dla chorych na razie mamy miejsca, mamy dość respiratorów, brakuje jedynie środków ochrony osobistej – maseczek, kombinezonów, przyłbic, rękawic. To jednak nie do końca warunkuje los pacjentów, bo na pewno będziemy z nimi do końca, na dobre i na złe, to mogę obiecać w imieniu całego środowiska lekarskiego. Jeśli ktoś jednak szyje maseczki, ma dostęp do rękawic – zachęcam, by przekazywać je szpitalom, tego na pewno nigdy nie będzie za wiele.

Fot.Newspix

Opublikowane 05.04.2020 10:51 przez

Jakub Olkiewicz

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 8
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
ahmed
ahmed

„Wszystko zależy od naszej odpowiedzialności” Nie sądzę… Wirus ciągle mutuje, zmienia się i to jest bardziej istotne niż kwarantanna, która nie zakończy sprawy. Jesteśmy zdani na naturę, na proces ewolucji. być może w pewnym momencie epidemia zacznie samoistnie gwałtownie się wygaszać. Jak to bywało w przeszłości (także z patogenami z tej grupy wirusów). Na taki scenariusz liczę. I myślę, że to jest bardziej prawdopodobne niż przejście tej fazy ostrej w przewlekłą. A ograniczenia? Tutaj wszystko zależy, od tego, kiedy politycy poczują się zagrożeni, słupki poparcia… To się będzie liczyć.

Damiano_L
Damiano_L

Dobrze, że mamy w komentarzach prawdziwych ekspertów, żeby poprawiali wywody tego lekarza-dyletanta.

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin

Nie wiem skąd tyle minusów dostałeś. Generalnie o tym wirusie nawet wirusolodzy za wiele nie wiedzą. Nie wiedzą skąd się wziął (albo kto ma wiedzieć to wie, tylko panuje powszechna zmowa milczenia a ludzi karmi się bajeczkami o nietoperzach, wężach, łuskowcach czy babince sprzedającej krewetki na jarmarku). Nie są w stanie oszacować ile to mniej więcej potrwa. Nie wiedzą jak się temu wirusowi przeciwstawić (na zamykanie się w domach i nie chodzenie to i przedszkolak by wpadł). Podają co parę dni sprzeczne informacje co do: przenoszenia na zwierzęta, ponownych zakażeń wyleczonych, przenoszenia wirusa na noworodki przez matki itp.
Także w tym wypadku zdanie wirusologa jest o tyle bardziej istotne od mojego, Twojego czy Krzysztofa Stanowskiego, że jest „wirusologiem”, bo wiedzy o wirusie dużo większej nie posiada.

ahmed
ahmed

Wystarczy cofnąć się trochę w czasie i zobaczyć, jak o tym wirusie wypowiadał się największy expert, minister Szumowski… Niestety mieliśmy do czynienia z kompletnym lekceważeniem, a teraz z paniką. Ani zamykanie kraju, którego skutkiem będzie recesja (nas bardziej to zaboli niz strefe EURO), ani też całkowite ignorowanie nie jest dobre. Brakuje w tym wywiadzie krytyki… rządu, za ich partactwo. Nie za bardzo sensowne porównania do południa Europy (a może lepiej do Norwegii?) ze względów kulturowych, ruchów ludzi zw. z turystyką itd.

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin

To „zobaczcie co jest we Włoszech i Hiszpanii” to ostatnio idealny argument wszelkich panikarzy i ludzi którym już do końca wyprano mózg i wyparli z siebie resztki zdrowego rozsądku. Ja osobiście zachowuję środki ostrożności, ale podchodzę do sytuacji zdroworozsądkowo, nie popadam w taką paranoję bo by mnie chyba musieli do czubków wysłać, albo w najlepszym razie bym w jakimś bunkrze wykopanym siedział z zapasem wody i konserw na kilka lat do przodu:)

Damiano_L
Damiano_L

Akurat specjaliści od chorób zakaźnych wiedzą o wirusie całkiem sporo, a na pewno wystarczająco, by podyktować skuteczne przeciwdziałania. Przede wszystkim zgodnie z wiedzą specjalistów wirus przenosi się drogą kropelkową, co oznacza, że jak przebywasz przez pewien z zarażającą osobą i oddychasz tym samym powietrzem, prawdopodobnie się zarazisz. Druga rzecz to że ma dość długi okres hibernacji – nawet do około dwóch tygodni. Trzecia, bardzo ważna – nosiciel jest zarażający niedługo po zarażeniu, często zanim dozna objawów choroby. O ile w ogóle ich dozna, bo kolejna rzecz jest taka, że dużo osób, chociaż zaraża, przechodzi zarażenie bezobjawowo.

Całość składa się na obraz choroby podstępnie i skutecznie rozprzestrzeniającej się i szansa na zarażenie w społeczeństwie nie podejmującym żadnych kroków jest w zasadzie stuprocentowe. Wynika to z tego, że osób zarażających zwyczajnie nie da się odizolować, więc żeby chorobę zwalczać, należy odizolować wszystkich. Zatem nieprawdą jest, że specjaliści nie wiedzą, jak chorobie się przeciwstawić. Wiedzą doskonale i właśnie to robimy. Chciałbyś czegoś lepszego? To musisz poczekać na szczepionkę, bo to druga rzecz, jaką będziemy w stanie zrobić. Jest jeszcze trzecie wyjście – pozwolić się wszystkim zarazić i niech najsłabsi poumierają, bo służba zdrowia w ŻADNYM kraju nie jest w stanie obsłużyć tylu ciężkoobjawowych, ilu wygeneruje zarażenie się całego kraju. Jeśli jednak ciężkoobjawowi będą odpowiednio rozłożeni w czasie, to wielu z nich uda się uratować i taki jest cel obecnych działań.

Ile to potrwa, nie wie nikt, właśnie dlatego, że to zależy od nas. Krótko mówiąc – im dłużej będziemy siedzieć w domach, tym krócej będziemy siedzieć w domach. To test solidarności społecznej. Oczywiście w każdym momencie możemy stwierdzić, że jebać starych i słabych, niech sobie umrą, bo ja jestem ważniejszy. OK.

Oczywiście jest parę niewiadomych, ale pochodzenie wirusa jest nieistotne, a przenoszenie przez zwierzęta czy z dzieci na noworodki względnie mało istotne z perspektywy zwalczania wirusa. Możliwość ponownego zarażenia jest najbardziej istotną niewiadomą, natomiast taką, którą rozwikła zwyczajnie czas.

A zdanie wirusologa jest o tyle ważniejsze od zdania mojego, Twojego, czy Stanowskiego, że jako specjalista jest on w stanie na podstawie tych samych informacji wyciągnąć lepsze wnioski niż my. Szczególnie jeśli nie jest to jeden specjalista, a całe środowisko, którego zdanie jest zgodne i jednoznaczne: #StayTheFuckHome

ahmed
ahmed

tylko, co te nasze srodowisko mowilo w styczniu, a co teraz? chyba pamietamy, co nasz minister prognozowal… i co z sytuacja, gdy po 4 miesiacach zamkniecia panstwa, nastapi gleboka recesja, a wiec brak kasy… na chocby wyplaty dla policji, czy dla szpitali? wowczas nawet tych minimalnych ograniczen nie bedzie mial kto kontrolowac (czesc ograniczen jest sluszna, czesc glupia, a czesc po prostu niebezpieczna). bedzie mniej zakazonych na moment, ale pozniej znowu wystrzeli. i to mocniej. i nikt tu nie mowi o zabijaniu ludzi, jak sugeruje powyzszy post. marna proba… takie toporne, jak TVP. jeszcze porownan do nazizmu tu brakuje. niewatpliwie sa srodowiska naukowcow, ktore wyciagaja wlasciwe wnioski, potrafia ustalic dobra strategie walki, ale raczej nie u nas.

Damiano_L
Damiano_L

1. A co mieli mówić w styczniu, skoro wtedy wirus był jedynie w Chinach? Chociaż na przykład Trump pod koniec stycznia zakazał wjazdu do USA osobom, które przebywały w ostatnim czasie w Chinach. Już wtedy traktowano chorobę poważnie.
2. Minister nie jest specjalistą od chorób zakaźnych. Jeśli słuchasz jego prognoz, to twój błąd, bo są lepsi specjaliści w tym temacie. Zresztą on też zrewidował poglądy.
3. Co jak zabraknie kasy dla policji? Czarnowidztwo. Prędzej ludzie będą z głodu przymierać, niż państwo nie będzie miało na wojsko i policję.
4. Co do szpitali, właśnie po to są te ograniczenia, by na leczenie wszystkich starczyło kasy.
5. „Część ograniczeń jest słuszna, głupia, niebezpieczna” – to twoje nieuzasadnione opinie.
6. „Później wystrzeli, i to mocniej” – twoja nieuzasadniona opinia.
7. Nie mówiłem o zabijaniu ludzi, tylko pozwoleniu, żeby umarli od choroby. Subtelna różnica, która sprawia, że moje słowa pozostają słuszne.
8. Działania polskiego rządu są w zgodzie z zaleceniami stosowanymi na całym świecie. Naukowcy nie mają innych wniosków, niż takie, które stosujemy w PL.

KRÓTKO MÓWIĄC STEK BZDUR OPOWIADASZ CZŁOWIEKU. OGARNIJ SIĘ.

Weszło
27.05.2020

Proszę państwa, wysoki sądzie – to jest profesor-drybler Kamil Jóźwiak

Może i nie oglądaliśmy meczów przez ponad dwa miesiące, natomiast pewne rzeczy pozostały niezmienne. Na Lecha w ofensywie aż przyjemnie popatrzeć, Karlo Muhar nadal wygląda, jakby wygrał miejsce w składzie Kolejorza w festynowej loterii, a Kamil Jóźwiak przerasta już ligowy futbol. Nie zmienia się też to, że jeśli Lech w tym sezonie jedzie na Podkarpacie, […]
27.05.2020
Weszło
27.05.2020

Apel do Lecha i całej Ekstraklasy: więcej Jóźwiaków, mniej Muharów

Polskie szkolenie w ostatnich kilku (kilkunastu?) latach nie rozpieszczało nas w kwestii skrzydłowych, bo raczej skupiano się na promowaniu szybkich graczy, potem tych z najlepszą wydolnością, a o graniu w piłkę zapominano. Byle dobiec do linii końcowej i wrzucić, a że 95 na 100 dośrodkowań kończy się na pierwszym obrońcy? Oj tam, oj tam, przecież […]
27.05.2020
Niemcy
27.05.2020

Dali sobie po dwa razy i wystarczyło. Piątek przełamuje się z karnego

Wyobraźcie sobie, że dwóch mocnych chłopaków na osiedlu wychodzi na ustawkę dla sportu – klasyczne jeden na jednego. Nie ma publiczności. Nie mają nic do siebie. Są dobrze przygotowani, dopiero co pokonali słabszych przeciwników w podobnych warunkach i teraz chcą udowodnić swoją wyższość. Przebieg starcia? Jeden huknął, drugi oddał. Jeden huknął, drugi oddał. Poza tym […]
27.05.2020
Inne sporty
27.05.2020

Bjoergen znów pobiegnie – śladami Kowalczyk

Jeśli chodzi o sporty zimowe, jest jedną z największych postaci w historii. Na podium olimpijskim stała 15 razy. Ośmiokrotnie jako mistrzyni. Medali z mistrzostw świata ma za to 26. Do tego cztery Kryształowe Kule za zwycięstwo w Pucharze Świata. Nic dziwnego, że wiadomość o powrocie Marit Bjoergen do sportu zelektryzowała świat biegów. Norweżka nie wróci […]
27.05.2020
Weszło
27.05.2020

Hejt Park w Dobrym Składzie – live od 22:00 – Probierz i Stanowski

Odliczanie do startu PKO Bank Polski Ekstraklasy z Hejt Parkami trwa! Dziś w Kanale Sportowym i Weszło FM gościmy Michała Probierza, trenera i wiceprezesa Cracovii. Zasady są takie same jak zawsze – dzwońcie, piszcie, pytajcie i… hejtujcie! Numer telefonu do studia: (22) 219 50 31. Zaczynamy o godz. 22!
27.05.2020
Weszło
27.05.2020

Wirtualne bilety – kibice pomagają polskim klubom

Czy zjadłbyś kiełbasę, której nie da się dotknąć? Wypiłbyś piwo, które nie istnieje? Czy kupiłbyś bilet na mecz, na który nie da się wejść? Czy zamiast siebie wysłałbyś na trybuny swoją tekturową podobiznę? Oczywiście, że tak – choć na pozór brzmi to jak czarny koszmar każdego kibica – jeśli chcesz wesprzeć klub, który wpadł na […]
27.05.2020
Blogi i felietony
27.05.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Miejsce na ledowym ekranie, jakieś dwa metry na dwa metry, żeby można było rozpoznać swoją twarz podczas transmisji telewizyjnej. W tym kwadraciku powiększony obraz ze Skype’a czy innego Zooma, na nim kibic w szaliku, który głośno krzyczy do swojej domowej kamery. W pojedynkę nie robi wrażenia, ale ledowy ekran rozciąga się przez całą szerokość boiska. […]
27.05.2020
Weszło
27.05.2020

Hi, I’m Mazowiecki ZPN, welcome to Jackass!

Kto czyta komunikaty na stronie Mazowieckiego Związku Piłki Nożnej, ten się w cyrku nie śmieje. Jak wiecie, uważaliśmy za totalnie bzdurne decyzje, by kończyć definitywnie sezon, choć niemal równolegle rząd zapewniał, że w czerwcu odmrożenie sportu pozwoli na dość swobodną grę nawet amatorom. Oczywiście intuicja nas nie zawiodła, obecnie można już zupełnie legalnie grać po […]
27.05.2020
Weszło
27.05.2020

Kibice znów na stadionach? Premier Morawiecki zapowiada dobre wiadomości

Dopiero co cieszyliśmy się, że piłkę będziemy mogli w ogóle oglądać na żywo. W telewizji, bo w telewizji, ale zawsze coś. Tymczasem w ostatnim czasie sprawy toczą się zaskakująco szybko. Zbigniew Boniek, prezes PZPN, wystosował apel do premiera Mateusza Morawieckiego, w którym przedstawił plan powrotu kibiców na stadiony. Teraz natomiast premier między słowami potwierdza, że […]
27.05.2020
Weszło
27.05.2020

QUIZ. Kto był na ostatniej prostej przed finałem Pucharu Polski?

Znamy już trzech z czterech półfinalistów tegorocznej edycji Pucharu Polski, a dziś dowiemy się, kto z dwójki Stal-Lech uzupełni to grono. Już samo dojście do tego poziomu w przypadku wielu klubów musi uchodzić za sukces, czasami nawet jest to wydarzenie wspominane latami, więc postanowiliśmy sprawdzić, czy pamiętacie, komu się udało. Skupiliśmy się na XXI wieku, […]
27.05.2020
Weszło
27.05.2020

Paluchowski: Puchar Polski? Jak gram, to strzelam. Z Lechem też tak będzie!

Adrian Paluchowski to weteran polskich boisk, zwłaszcza pierwszoligowych. 33-latek w obecnym sezonie strzelał bramkę w każdym meczu Totolotek Pucharu Polski. Nam zapowiada, że jeśli zagra z Lechem, znów wpisze się na listę strzelców. Napastnik zdradza też, co było powodem spadku Pogoni Siedlce z pierwszej ligi, kto jest najlepszym piłkarzem na zapleczu Ekstraklasy, które kluby interesowały […]
27.05.2020
Weszło
27.05.2020

Krótko-długa kołdra Lecha. Czym martwić się będzie Żuraw?

Przerwa w rozgrywkach dla niektórych klubów była kupionym czasem na wykurowanie się kontuzjowanych piłkarzy. Dla innych – hamulcem wciśniętym głęboko w podłogę, bo przed pandemią były w gazie. Lech Poznań znajduje się jedną nogą w obu tych kręgach. Kolejorza rozpatrujemy nadal jako jednego z głównych kandydatów do gry w pucharach, być może przy sprzyjających okolicznościach […]
27.05.2020
Weszło
27.05.2020

Przestraszyliśmy się, graliśmy zbyt bojaźliwie. Legia zasłużyła na awans

– Legia zasłużyła, by przejść dalej, nie ma się co czarować. Nie powiem, że brakło nam umiejętności, ale przestraszyliśmy się. Nie graliśmy tego, na co się umówiliśmy. Wiadomo, też Legia nam nie pozwalała grać w piłkę i utrzymywać się przy niej, lecz podeszliśmy do tematu zbyt bojaźliwie i ze zbyt dużym respektem – mówi Paweł […]
27.05.2020
Weszło
27.05.2020

Bartosz Nowak: Zimą mogłem odejść do Ekstraklasy. Stal przekonała mnie, żebym został

Bartosz Nowak to lider Stali Mielec, która zagra dziś z Lechem Poznań w ćwierćfinale Pucharu Polski i jeden z najlepszych piłkarzy pierwszej ligi. Od dłuższego czasu, więc siłą rzeczy co chwilę przymierzany jest do klubów Ekstraklasy. Dlaczego wciąż w żadnym z nich nie wylądował? Między innymi na to pytanie odpowiadamy w dłuższym wywiadzie. Ale rzecz […]
27.05.2020
Bukmacherka
27.05.2020

Czy Piątek w końcu dostanie szansę? Lipsk – Hertha w BETFAN!

Chcielibyśmy napisać, że będzie to pojedynek Krzysztofa Piątka z Timo Wernerem, ale… Wiadomo, jaka jest sytuacja Polaka w Berlinie. Niemniej myślimy, że Vedadowi Ibisevicowi zaczęło strzykać tu i tam, co skończy się konieczną rotacją. A stąd już tylko trzy kroki do zatrzymania RB Lipsk… W każdym razie, tak czy siak mecz Herthy z RB zapowiada […]
27.05.2020
Weszło
27.05.2020

„Dzisiaj to Lech musi wygrać, my chcemy się sprawdzić”

– Mecz z Lechem nam się przyda, pomoże nam. Posłuży jako przetarcie przed kolejnym spotkaniem ligowym, bo przed nami bardzo ważne starcie z Miedzią w Legnicy. Dzisiaj to Lech musi wygrać, my tylko możemy. Chcemy się sprawdzić. Oczywiście nie mówię, że traktujemy mecz z Lechem jak sparing. Chcemy awansować do następnej rundy i to jest […]
27.05.2020
Weszło
27.05.2020

Wytrzymają najsilniejsi. Trzecia poważna kontuzja po trzech tygodniach…

Odmrażanie sportu oficjalnie rozpoczęło się dopiero po majówce, jako pierwsze wystartowały kluby z dwóch najwyższych szczebli, które w specjalnym reżimie i niewielkich grupach zajęciowych ruszyły do przygotowań ligowych. Przedwczoraj minęły równe 3 tygodnie od wznowienia jakichkolwiek treningów, bo oczywiście zakładamy, że przed 4 maja nikt żadnych potajemnych zajęć nie prowadził, tylko Arka wpadła na delikatnym […]
27.05.2020
Bukmacherka
27.05.2020

Kto uzupełni grono półfinalistów Totolotek Pucharu Polski?

Trzech pierwszoligowców w ćwierćfinałach Totolotek Pucharu Polski miało być jak trzech muszkieterów. Cóż, ten plan nie do końca wypalił. GKS Tychy odpadł, co prawda po dogrywce, ale jednak. Miedź Legnica odpadła, co prawda po nerwowej końcówce, ale jednak. Na placu boju została więc Stal Mielec, która zmierzy się z Lechem Poznań. Co warto obstawić w […]
27.05.2020